Ostatnia skandaliczna wypowiedź arcybiskupa Michalika, który zasugerował, że to dzieci, które padły ofiarą księży-pedofilów ponoszą część odpowiedzialności za przemoc seksualną, która je spotkała, pokazuje, że Kościół Katolicki wciąż nie radzi sobie z rozwiązaniem problemu pedofilii w swoich szeregach. Widać, że nie tylko nie rozumie przyczyn tego zjawiska, ale także nie jest w pełni zdeterminowany, żeby z nim walczyć i mu przeciwdziałać. Byłoby to możliwe tylko gdyby Kościół poznał powody pedofilii wśród duchownych i zrobił wszystko, by do takich sytuacji nie dochodziło.

REKLAMA
Tymczasem można odnieść wrażenie, że wywołana na ten temat dyskusja ukierunkowana jest przede wszystkim na obronę instytucji Kościoła i sposoby usprawiedliwienia księży-pedofilów, a nie w to co najważniejsze, czyli żeby nasze dzieci nie były narażone na żadne krzywdy z ich strony. I choć abp Michalik próbował sprostować swoją skandaliczną wypowiedź, to jednak jego wystąpienie niestety można nadal interpretować jako próbę usprawiedliwienia zjawiska pedofilii w Kościele i przerzucenia winy na ofiary. To bardzo szkodliwe podejście bo w ten sam sposób można by próbować usprawiedliwiać każde przestępstwo, twierdząc, że wina leży także po stronie ofiary. Tymczasem trzeba pamiętać, że za pedofilię odpowiadają wyłącznie pedofile i to nie podlega żadnej dyskusji.
Szkodliwą robotę wykonują środowiska katolickie, a także prawicowi politycy, próbując tłumaczyć zjawisko przemocy seksualnej w Kościele przemocą seksualną, której dopuścił się dajmy na to, Polański czy Cohn-Bendit. Widać, że tym fałszywym obrońcom nie chodzi o ochronę dzieci, lecz usprawiedliwienie instytucji Kościoła tam, gdzie nie ma argumentów do obrony. Wszelkie formy usprawiedliwiania zjawiska pedofilii wśród księży, są jednocześnie przyzwoleniem i zgodą na jego istnienie, a także świadczą o lekceważeniu związanego z nim niebezpieczeństwa i krzywdy dzieci.
Taka obrona Kościoła jest niezrozumiała, ponieważ Kościół Katolicki jest instytucją zaufania publicznego, której rodzice powierzają swoje dzieci z nadzieją, że otrzymają one naukę religii u najwyższych moralnych i duchowych autorytetów. Zaś w przypadku Polańskiego i Cohn-Bendita mamy do czynienia z przestępstwem indywidualnych osób. Rodzice oddając swoje dzieci na naukę do księży, nie oddają ich indywidualnym osobom, lecz pod opiekę instytucji, która powinna wziąć pełną odpowiedzialność, także finansową, za przestępstwa popełniane w swoich szeregach. Pedofilia w Kościele jest ekstremalnym naruszeniem relacji zaufania pomiędzy wiernymi a instytucją Kościoła i nie ma ona charakteru relacji prywatnej jak próbuje się nas obecnie przekonywać.
Pamiętajmy, że w tych sprawach najważniejsze jest dobro dziecka. Trzeba zrobić wszystko, żeby wyrugować zjawisko pedofilii w Kościele Katolickim. Bardzo dobrze, że w końcu zaczyna się o tym mówić, bo nie wolno tej sprawy dłużej zamiatać pod dywan. Powiem nawet więcej, wolę żeby w imię ratowania dzieci ktoś został niesłusznie oskarżony niż żebyśmy przeoczyli krzywdę jakiegoś dziecka i pozwolili krzywdzić je dalej.