REKLAMA
…należał się Bronisławowi Komorowskiemu, jego sztabowi, Platformie i przy okazji, co jest najmniej ważne, ale muszę to powiedzieć - mnie (czy, jak się teraz pisze pretensjonalnie, mojej skromnej osobie). Absolutnie nie przewidziałem takiej skali porażki i cieszę się, że nie zapowiadałem, co zjem (np kapelusz) albo co sobie zrobię (np. seppuku) w przypadku braku zwycięstwa Komorowskiego w pierwszej turze.
Wynik pierwszej tury – fatalny, upokarzający, niebezpieczny, źle świadczący o klasie politycznej i o wyborcach, bo nie jest prawdą, że demokracja ma zawsze rację, choć demokracja musi przeważyć – ma jednak dwa dobre skutki uboczne, poza już wspomnianym zimnym prysznicem, który raz na jakiś czas każdemu się przyda.
Po pierwsze – nareszcie nie usłyszymy bredni o fałszerstwach wyborczych, z wiadomych względów.
Po drugie – bo będzie czas i okazja w ciągu najbliższych 11 dni, by przepytać Andrzeja Dudę na okoliczność największej afery polityczno-finansowo-medialnej w dziejach demokratycznej Polski, więc może czegoś się o tym dowiemy o skandalu SKOK-ów od „insidera”. Jak już pisałem tu parę razy: naczelną kwestia w wyborach Prezydenta jest kryterium charakteru. Prezydent nie ma wielkich kompetencji, ale ma wielką legitymację wyborczą. Przestrzeń między kompetencjami a legitymacją musi być wypełniona charakterem piastuna tego stanowiska – by potrafił być godnym reprezentantem Rzeczypospolitej. I na tym stanowisku działać inteligentnie, uczciwie i odważnie.
Co o charakterze Andrzeja Dudy mówi nam jego uwikłanie w aferę SKOK? Dużo mógłby sam kandydat wyjaśnić, ale skoro się nie pali się do tego, przypomnijmy w skrócie podstawowe fakty. To właśnie Andrzej Duda „pilotował” wniosek prezydencki do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie w całości za niekonstytucyjną nowej ustawy, mającej rozciągnąć elementarną kontrolę finansową na SKOK-i. To Andrzej Duda przygotował w imieniu Prezydenta formalny dokument do Trybunału, będący prawie dosłownym spisaniem bryku, przygotowanego przez władców SKOK-ów. Ten ruch dał czas szefowi SKOK i jego współpracownikom na wypompowanie gigantycznych pieniędzy do swych prywatnych kieszeni.
Jeśli to jest prawda – a z tego co wiem, żadne zdanie w poprzednim akapicie nie jest nieprawdą – to są tylko trzy tłumaczenia zdumiewającego uwikłania Andrzeja Dudy w te sprawę. Albo nie rozumiał o co chodzi – więc jest miernej inteligencji. Albo cos z tego miał – więc jest nieuczciwy. Albo zrobił to z poczucia lojalności wobec Szefa, nie umiejąc mu się przeciwstawić, choćby za cenę rezygnacji ze stanowiska – więc jest słaby i potulny, szczególnie gdy przełożony nosi nazwisko Kaczyński. Obstawiam tę trzecią hipotezę.
Nie wiem zresztą, która jest najgorsza dla kandydata, ale w przypadku każdej z nich, nie nadaje się on na Prezydenta RP.
