O autorze
Filozof prawa i konstytucjonalista, publicysta, bloger

Dobra wiadomość dla „Hieny”

Czy dobra osobiste dziennikarza są mniej ważne niż wymóg otwartości debaty publicznej, zezwalający również na określenia krzywdzące?


Redaktor Cezary Łazarewicz przegrał – jak na razie, bo wyrok jest jeszcze nieprawomocny, a Łazarewicz zapowiada apelację - sprawę przeciwko SDP, którego PiS-owski Zarząd nominował go do „Hieny Roku”.

Ale mam dla red. Łazarewicza dobrą wiadomość: ustne uzasadnienie wyroku pierwszej instancji jest tak nędzne, że apelacja wydaje się wyjątkowo łatwa. Nie znaczy to, że z punktu widzenia wolności prasy jest naprawdę dobre, by dziennikarz mógł uniemożliwić prywatnej w końcu organizacji, nawet tak marnej jak dzisiejsze SDP, nazwanie go jak tylko ona chce. Ale w prawie mamy zasadę, że jeśli wyrok opiera się na niemądrym uzasadnieniu, to owa marność uzasadnienia „infekuje” niejako sam wyrok swymi defektami, bez względu na to, co myślimy o rezultacie. A w tym przypadku są one liczne.


Jak się dowiadujemy, w ustnym uzasadnieniu „Sąd uznał, że poprzez nominację do "Hieny Roku" nie zostały naruszone jego dobra osobiste”, że „Łazarewicz nie doznał żadnej krzywdy”. „Sędzia dodała, że zarówno przełożony, jak i środowisko stanęły w obronie dziennikarza, dlatego nie można dopatrzeć się żadnej krzywdy po stronie powoda”.


Jest to jeden nonsens za drugim. Oczywiście, że dobra osobiste Łazarewicza zostały naruszone przez tak obraźliwe określenie jego działalności zawodowej. Pytanie tylko, czy owe dobra osobiste Łazarewicza są w tym przypadku mniej ważne niż wymóg otwartości debaty publicznej, zezwalający również na określenia krzywdzące i ostre. Jest to więc kwestia ważenia przeciwstawnych racji – a nie dyskwalifikacji racji stojących po stronie Łazarewicza.


Argument, że „zarówno przełożony, jak i środowisko stanęły w obronie dziennikarza, dlatego nie można dopatrzeć się żadnej krzywdy po stronie powoda” jest analogiczny do argumentu, że skoro pobitego ucznia pocieszyła potem zarówno pani nauczycielka jak i jego rodzice, to znaczy, że nie doznał żadnej krzywdy, gdy kolega rozkwasił mu nos.

Słyszymy również, że” sąd zgodził się także z tym, co powiedzieli członkowie SDP. Porównał polską "Hienę Roku" do "Malin" - antyoskarów przyznawanych w USA”. Ale amerykańskie anty-oskary nie nazywają się „Fajtłapa Roku” ani „Łobuz Roku” tylko, żartobliwie i cokolwiek nawet pieszczotliwie – Malina. Nie ma więc żadnej analogii między zabawną amerykańska „Maliną” a napastliwą i raniącą polską „Hieną”.

W sumie – argumentacja sądowa nie wytrzymuje krytyki, nawet bardzo łagodnej, podyktowanej z mojej strony zdziwieniem raczej niż złością. Faktem jest, że opieram swój opis ustnej argumentacji sądu na relacji zamieszczonej na portalu SDP. Ktoś może powiedzieć – i będzie miał pewno rację - że to mało wiarygodne źródło. Przyjmuję jednak, że w tym przypadku SDP nie ma żadnego interesu, by wypaczyć argumentację, stojącą za korzystnym dla siebie orzeczeniem.

A zatem – jeśli podobne argumenty znajdą się w uzasadnieniu pisemnym, gorąco redaktora Łazarewicza zachęcam do apelacji i oferuję bezpłatną konsultację prawną. Inna sprawa, czy naprawdę zależy mu na satysfakcji od tego właśnie Zarządu Głównego SDP: zarządu, którego prezes dostaje grube pieniądze od PiS-u na własny interes radiowy, w którym to zarządzie zasiada pani zajmująca się sprzedażą PiS-owi „praw autorskich” do powszechnie dostępnego raportu – no zresztą proszę sobie sprawdzić skład tego Zarządu i zobaczyć, co to za towarzystwo. Na miejscu red. Łazarewicza, zmartwiłbym się raczej, gdyby przyznali mu jakieś wyróżnienie…

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
NATEMAT EXTRA 0 0“To jakby odbity człowiek”. Tutaj zachowały się ślady krwi powstańców
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Rządy PiS nazywała reżimem. Ta Czeszka może napsuć krwi Kaczyńskiemu bardziej niż Timmermans
0 0To po to PiS przerwał posiedzenie Sejmu? Arłukowicz mówi o "handlu"