<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Wiadomości]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Wiadomości w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/1,wiadomosci</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,1,wiadomosci" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651835,andrzej-poczobut-w-pierwszym-wystapieniu-wymienil-tuska-dude-nawrockiego-i-morawieckiego</guid><link>https://natemat.pl/651835,andrzej-poczobut-w-pierwszym-wystapieniu-wymienil-tuska-dude-nawrockiego-i-morawieckiego</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 12:45:54 +0200</pubDate><title>Andrzej Poczobut w pierwszym wystąpieniu. Wymienił Tuska, Dudę, Nawrockiego i Morawieckiego</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ffd0c867a9ca64b760297d7a396dd4be,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />3 maja 2026 roku Andrzej Poczobut odebrał najważniejsze polskie odznaczenie – Order Orła Białego. Wydarzenie było okazją do pierwszego publicznego wystąpienia ze strony dziennikarza więzionego przez ostatnie lata na Białorusi. W trakcie przemówienia Andrzej Poczobut zwrócił uwagę na problemy polskiej mniejszości w kraju rządzonym przez Łukaszenkę, podziękował politykom z różnych opcji za wysiłki na rzecz jego uwolnienia i ze skromnością odniósł się do otrzymanych honorów.

– Odbierając tak wysokie odznaczenie państwowe, czuję się wręcz onieśmielony – tak Andrzej Poczobut rozpoczął pierwsze publiczne przemówienie po uwolnieniu z białoruskiego więzienia.
– Chodzi o to, że nie czuję się bohaterem, dla mnie bohaterami tej historii są przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej – wyjaśnił dziennikarz, by później doprecyzować: – Tylko po prostu zwykłym człowiekiem jestem, który, żyjąc w nieprzyzwoitych czasach, próbuje zachować się przyzwoicie. Tylko tyle i aż tyle.
Andrzej Poczobut wymienił żołnierzy AK, których w szczególności ma na myśli: majora Macieja Kalenkiewicza, ps. "Kotwicz", majora Jana Piwnika, ps. "Ponury", majora Zygmunta Szendzielarza, ps. "Łupaszka", podporucznika Anatola Radziwonika, ps. "Olech" i podporucznika Mieczysława Niedzielskiego, pseudonim "Niema".
Andrzej Poczobut nie ustaje w walce na rzecz prześladowanej mniejszości polskiej
– Odbieram to odznaczenie jako symboliczne uhonorowanie działalności wszystkich członków Związku Polaków na Białorusi – zapowiedział Andrzej Poczobut w swoim przemówieniu. Po zarysowaniu kontekstu historycznego konfliktu stowarzyszenia z władzami Białorusi zwrócił też uwagę na szykany ze strony dyktatury pod rządami Aleksandra Łukaszenki.
– Ta działalność jest prowadzona w warunkach represji. Od 2005 roku członkowie Związku Polaków są poddawani szykanom i są represjonowani – stwierdził.
– Ja chcę bardzo mocno zaznaczyć, że ludzie są prześladowani nie za działalność polityczną. Ludzie są prześladowani za to, że chcą, żeby ich dzieci uczyły się w języku polskim, żeby znały język ojczysty. Ludzie są prześladowani za to, że odwiedzają groby bohaterów – wyjaśnił dziennikarz.
"Jest coś, co nas wszystkich łączy i to jest polskość"
Andrzej Poczobut zwrócił też uwagę na wysiłki dwóch różnych rządów i dwóch prezydentów, które miały na celu jego uwolnienie. Mówił, że jest dumny, że może podziękować prezydentom Karolowi Nawrockiemu i Andrzejowi Dudzie oraz rządowi Donalda Tuska i poprzedniemu Mateusza Morawieckiego za działania na rzecz jego uwolnienia.
– Jest coś, co nas wszystkich łączy, to jest polskość. To jest piękne i za to wszystkim wam bardzo serdecznie dziękuję – powiedział. 
Dziennikarz nie zajmuje stanowiska wobec obecnych sporów politycznych w Polsce. Skupia się na tym "co nas wszystkich łączy", czyli polskości.
Przed obchodami 3 maja Andrzej Poczobut i jego żona Oksana Poczobut zostali zaproszeni na kolację do Donalda Tuska. Spotkanie miało uczcić odbywający się 2 maja Dzień Polonii.

                    
                        
                    
                Choć dziennikarz jest w dobrej kondycji fizycznej, wciąż pozostaje pod opieką lekarską.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ffd0c867a9ca64b760297d7a396dd4be,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ffd0c867a9ca64b760297d7a396dd4be,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Andrzej Poczobut odebrał najwyższe odznaczenie. &quot;Nie czuję się bohaterem&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651823,3-maja-to-wspolne-swieto-czesto-zapominamy-ze-obchodzi-go-z-nami-jeszcze-jeden-kraj</guid><link>https://natemat.pl/651823,3-maja-to-wspolne-swieto-czesto-zapominamy-ze-obchodzi-go-z-nami-jeszcze-jeden-kraj</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 11:39:34 +0200</pubDate><title>3 maja to wspólne święto. Często zapominamy, że obchodzi go z nami jeszcze jeden kraj</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2230754a3019d65ba3cfcf9943469c4e,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Święto Narodowe Trzeciego Maja to niezwykle istotne święto państwowe, które upamiętnia jedną z najważniejszych rewolucji politycznych (o ile nie najważniejszą), jaka miała miejsce w naszym kraju. Często zapominamy o tym, że od kilkunastu lat data ta jest równie ważna dla innego europejskiego narodu. Narodu, z którym łączy nas naprawdę wiele.

3 maja jest dniem upamiętnienia na Litwie. Nasi sąsiedzi na północnym wschodzie przyjmują (słusznie) Konstytucję 3 maja jako swój własny sukces narodowy. Znajduje to wyraz w komunikatach, jakie płyną z Wilna:
"2 państwa. 3 wieki. 5 wartości: wolność, równość, jedność, reforma, odwaga. Dziś mija 235 lat od Konstytucji 3 Maja (1791) – pierwszej w Europie i drugiej na świecie. Śmiała polsko-litewska umowa o nowoczesnym, suwerennym państwie. Jej przesłanie trwa: państwo zaczyna się od nas" – tak o dzisiejszym upamiętnieniu napisał litewski MSZ na X.

                    
                        
                    
                Jest to o tyle ciekawe, że kilka dekad temu taki scenariusz wydawał się wręcz nieprawdopodobny. Konstytucja 3 maja na Litwie była uznawana za akt marginalizujący ludność z tamtego regionu i silnie faworyzujący polskie zwierzchnictwo nad Unią Lubelską. Historyczny kontekst zmienia jednak pewien kluczowy dokument.
Stosunki polsko-litewskie a Konstytucja 3 maja
Niezwykle ważnym aktem, który powstał jako uszczegółowienie przepisów wykonawczych dla ustawy zasadniczej, było Zaręczenie Wzajemne Obojga Narodów. Powstało ono 20 października 1791 roku. Jego sygnatariuszem był Stanisław August Poniatowski. To właśnie ten dokument rzuca światło na to, dlaczego pozornie jednostronna (faktycznie faworyzująca interesy dążącej do unitaryzacji Polski) Konstytucja 3 maja, jest dla Litwinów tak ważna.
Dokument zawierał 5 warunków (postulatów):
Dokument był więc kompromisem wobec litewskich interesów w formie aneksu do ustawy zasadniczej. To właśnie jego treść jest tak kluczowa dla współczesnej pozytywnej recepcji Konstytucji 3 maja na Litwie. Jest też kluczowym pomostem dla przyjaźni polsko-litewskiej, która jest niezwykle ważna w kontekście aktualnej sytuacji politycznej.
Polsko-litewska przyjaźń jest skomplikowana, ale niezwykle ważna
Polska jest bardzo ważnym partnerem Litwy. Jak wskazują dane Banku Światowego w ramach World Integrated Trade Solution, wymiana handlowa z Polską przebiega na szeroką skalę w obydwóch kierunkach. Jesteśmy drugim największym zagranicznym rynkiem zbytu dla litewskich firm (po Łotwie) i drugim najważniejszym zagranicznym dostawcą (po Niemczech).
Na terenie Litwy operuje też największa polska spółka – Orlen. Rafineria w Możejkach stanowi niezwykle ważny wkład w bezpieczeństwo energetyczne całego regionu bałtyckiego (zwłaszcza w dobie wojny hybrydowej z Rosją). Jej obecność przekłada się na tworzenie tysięcy miejsc pracy związanych z działalnością zakładu, ale też infrastruktury wokół niego.
Według informacji podanych przez Orlen w raporcie "10 lat od strategicznej decyzji ORLENu na Litwie", w 2019 roku spółka była największym płatnikiem podatków na Litwie i największym eksporterem w skali tego kraju.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2230754a3019d65ba3cfcf9943469c4e,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2230754a3019d65ba3cfcf9943469c4e,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">3 maja jest dniem upamiętnienia w jeszcze jednym kraju. Polska jest jego ważnym partnerem gospodarczym i politycznym.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651826,cla-trumpa-poczatkiem-wojny-gospodarczej-z-niemcami-niemieccy-eksperci-bija-na-alarm</guid><link>https://natemat.pl/651826,cla-trumpa-poczatkiem-wojny-gospodarczej-z-niemcami-niemieccy-eksperci-bija-na-alarm</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 11:10:25 +0200</pubDate><title>&quot;Cła Trumpa początkiem wojny gospodarczej z Niemcami&quot;. Niemieccy eksperci biją na alarm</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/5d101ad15a2a5c12fd7c89c3b2b323a9,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zapowiedziane przez Trumpa podwyższenie ceł na samochody z UE mocno uderzy w Niemcy – oceniają eksperci motoryzacyjni. I apelują o deeskalację.

Zdaniem ekspertów ogłoszone przez Donalda Trumpa dodatkowe cła na samochody osobowe i ciężarowe z UE szczególnie mocno dotkną Niemcy.
– Planowaną podwyżkę do 25 procent można interpretować jako początek wojny gospodarczej z Niemcami – ocenił ekspert motoryzacyjny Ferdinand Dudenhöffer.
Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) określiło oświadczenie Trumpa jako "kolejne i poważne obciążenie dla stosunków transatlantyckich" i wezwało do "deeskalacji". Trump uzasadnił podwyżkę ceł naruszeniem obowiązującej umowy handlowej przez państwa UE, nie podając jednak szczegółów.
Będzie większa presja na niemieckich producentów
Ekspert ostrzegł, że dodatkowe koszty mogą jeszcze bardziej nasilić presję na niemieckich producentów, by przenosili zakłady produkcyjne poza granice Niemiec. Co prawda, jego zdaniem, silne niemieckie marki mogłyby prawdopodobnie przenieść część kosztów na amerykańskich nabywców poprzez podwyżki cen, jednak producenci samochodów odczują to w różnym stopniu.
Dyrektor Centrum Badawczego CAR w Bochum wyjaśnił, że w odniesieniu do samych nowych samochodów produkowanych w Niemczech i eksportowanych do USA podwyższenie ceł z dotychczasowych 15 do przyszłych 25 procent oznacza dodatkowe obciążenie finansowe w wysokości około 2,5 miliarda euro rocznie – do kwoty około 6,14 miliarda. Środki te można interpretować jako skierowane konkretnie przeciwko Niemcom, ponieważ eksport innych europejskich producentów samochodów do USA jest "nieistotny".
Podczas gdy BMW i Mercedes dysponują pewną "ochroną celną" dzięki własnym dużym zakładom w USA, środek ten w pełni dotknie marki nieposiadające własnej produkcji w Stanach Zjednoczonych, takie jak Porsche i Audi. Dudenhöffer zakłada zatem, że podwyżka ceł przyspieszy realizację planów budowy nowych zakładów w Stanach Zjednoczonych.
Koszty będą ogromne
Prezeska stowarzyszenia branżowego VDA, Hildegard Müller, określiła grożące niemieckim producentom dodatkowe koszty wynikające z ceł jako "ogromne". Prawdopodobnie będą one miały jednak również wpływ na konsumentów w USA.
– Przemysł motoryzacyjny wzywa obie strony do natychmiastowego złagodzenia napięć i podjęcia szybkich rozmów – dodała, odnosząc się do UE i USA.
Prezydent USA ogłosił w piątek (01.05.2026) znaczny wzrost ceł importowych na pojazdy z UE. "Ponieważ Unia Europejska nie przestrzega uzgodnionej umowy handlowej, w przyszłym tygodniu podniosę cła na samochody osobowe i ciężarowe importowane z Unii Europejskiej do USA" – napisał w serwisie internetowym Truth Social. "Stawka celna zostanie podwyższona do 25 procent".
Donald Trump nie podał jednak szczegółów dotyczących tego, w jaki sposób jego zdaniem UE narusza umowę handlową. Podczas wydarzenia w stanie Floryda w piątek wieczorem (czasu lokalnego) Trump zarzucił w szczególności niemieckim producentom samochodów, takim jak Mercedes-Benz i BMW, że oszukują obywateli USA.
Ogłoszenie Trumpa dotyczące ceł nastąpiło wkrótce po tym, jak ostro skrytykował kanclerza Friedricha Merza (CDU). Trump wezwał Merza, by skoncentrował się na zakończeniu wojny wUkrainie, zamiast "wtrącać się w sprawy Iranu". Ponadto Merz powinien "uporządkować swój upadający kraj" – oświadczył prezydent USA w czwartek w mediach internetowych.
Słowa prezydenta USA poprzedziły wypowiedzi Merza na temat wojny w Iranie. – Cały naród jest poniżany przez irańskie władze – powiedział Merz w poniedziałek (27.04.2026), odnosząc się do negocjacji USA z Iranem w sprawie zakończenia wojny, która ma globalne skutki gospodarcze, zwłaszcza ze względu na rosnące ceny paliw. Ponadto kanclerz wyraził opinię, że Stany Zjednoczone "najwyraźniej nie mają żadnej strategii” w wojnie z Iranem.
Marta Przybylik-Wiśniewska opracowanie
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/5d101ad15a2a5c12fd7c89c3b2b323a9,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/5d101ad15a2a5c12fd7c89c3b2b323a9,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Cła Trumpa początkiem wojny gospodarczej z Niemcami. Niemieccy eksperci biją na alarm</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651817,trump-zmienil-zdanie-ws-zolnierzy-wpadl-tez-na-kolejny-pomysl-ktory-mocno-uderzy-w-polske</guid><link>https://natemat.pl/651817,trump-zmienil-zdanie-ws-zolnierzy-wpadl-tez-na-kolejny-pomysl-ktory-mocno-uderzy-w-polske</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 10:15:58 +0200</pubDate><title>Trump zmienił zdanie ws. żołnierzy. Wpadł też na kolejny pomysł, który mocno uderzy w Polskę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/843933fd4be7115e68b60e5174089a3b,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Donald Trump zapowiada wycofanie jeszcze większej liczby żołnierzy z terenu Niemiec. Planuje on też objęcie UE cłami, które szczególnie mocno mogą uderzyć w sytuację polskich firm z sektora automotive.

Pentagon pragnie ograniczyć liczebność amerykańskich żołnierzy na terenie Niemiec. Zapowiedzi z 2 maja 2026 roku dotyczyły relokacji 5 tys. członków personelu wojskowego. Teraz okazuje się, że liczba ta ma zostać podniesiona.
Donald Trump skomentował doniesienia o wycofaniu amerykańskich żołnierzy w trakcie sobotniej konferencji. Jak podaje CNBC, prezydent USA zapowiedział jeszcze ostrzejsze cięcia w liczebności kontyngentu. Prezydent nie podał precyzyjnej liczby, ale stwierdził, że będzie to "znacznie więcej niż 5 tys."
Niemcy są najważniejszym amerykańskim partnerem militarnym w Europie. Na ich terenie goszczonych jest około 35 tys. żołnierzy. Kraj rządzony przez Friedricha Merza stanowi logistyczny hub dla USA, który ułatwia operacje w regionie Europy, Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.
Działanie Donalda Trumpa jest bezpośrednią reakcją na krytykę ze strony kanclerza Niemiec. Wobec kursu kolizyjnego z europejskimi liderami, prezydent USA zdecydował się na jeszcze jeden drastyczny krok, który nie dotyczy sfery militarnej, a silnie uderzy w Stary Kontynent (w tym w Polskę) gospodarczo.
Nowe cła Donalda Trumpa to poważny cios w UE
Jak podaje BBC, Donald Trump w kolejnym tygodniu (4-10 maja) planuje podniesienie ceł na samochody i ciężarówki z Unii Europejskiej o 25 proc. Działanie to jest wymierzone w niezwykle rentowną gałąź przemysłu, która od ponad wieku stanowi dumę Starego Kontynentu.
Rynek amerykański jest niezwykle atrakcyjny z perspektywy europejskich producentów. Trafiają tam auta z segmentu premium. Marki takie jak Porsche, Audi, BMW, Mercedes-Benz są w USA modne, ikoniczne i kojarzą się z wysoką jakością, a także swego rodzaju europejską egzotycznością. Amerykański styl życia zbudowany jest wokół samochodów, a walka o klienta ze Stanów Zjednoczonych to ważny element strategii europejskich producentów.
Tak wysokie cła silnie ograniczają konkurencyjność samochodów produkowanych w UE na rynku amerykańskim. Rynek ten jest atrakcyjny również z perspektywy rodzimych, amerykańskich producentów, ale także tych z Dalekiego Wschodu. Informacja o podniesieniu ceł na europejskie samochody, o ile decyzja wejdzie w życie i zostanie utrzymana, bo wiadomo jak to bywa z Donaldem Trumpem, z pewnością wywoła niejeden uśmiech na twarzach członków zarządów gigantów pokroju Toyoty, Hyundaia, Kii czy Hondy.
W Europie blady strach. Cios w sektor automotive odczuje też Polska
Polski sektor automotive nie może spać spokojnie. A przypomnijmy – to jedna z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki. Nasz kraj jest nie trybikiem, a kołem zamachowym w łańcuchu dostaw niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego.
Największe firmy z Niemiec bardzo chętnie wykorzystują produkowane nad Wisłą silniki, skrzynie biegów, akumulatory, elektronikę i elementy z tworzyw sztucznych.
Amerykańskie sankcje, bo tak w zasadzie należy nazwać proponowane przez Waszyngton cła, w rzeczywistości mogą w długiej perspektywie wpłynąć na liczbę zamówień w polskich zakładach, a co za tym idzie, na ich przychody.
Sankcja jest słowem mocnym, ale działania Donalda Trumpa bardzo często określane są jako odwetowe. Dziennik "Le Monde" nazwał sytuację wojną handlową z Europą. Cła są pokłosiem m.in. europejskiej niesubordynacji w trakcie operacji Epic Fury. Chodzi tu oczywiście o wojnę na Bliskim Wschodzie, której władze większości kluczowych gospodarek w UE otwarcie nie popierają.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/843933fd4be7115e68b60e5174089a3b,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/843933fd4be7115e68b60e5174089a3b,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Donald Trump wprowadza sankcje, które docelowo mają uderzyć w Niemcy. Polska ucierpi na nich równie mocno.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651805,fico-leci-do-putina-spedzi-dziesiatki-godzin-w-podrozy-by-sie-przed-nim-plaszczyc</guid><link>https://natemat.pl/651805,fico-leci-do-putina-spedzi-dziesiatki-godzin-w-podrozy-by-sie-przed-nim-plaszczyc</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 08:00:02 +0200</pubDate><title>Fico leci do Putina. Spędzi dziesiątki godzin w podróży, by się przed nim płaszczyć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f4749497b214d29edc250d7601076504,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Robert Fico ma chytry plan na poradzenie sobie z blokadą, jaką Polska i kraje bałtyckie objęły jego samolot. Polityk bardzo chce zjawić się w Moskwie na najważniejsze rosyjskie święto 9 maja. Plan ten przewiduje długą i trudną trasę samochodem, która w najlepszym scenariuszu zajmie około 40 godzin.

Agencja RIA Novosti, powołując się na źródło w polskich kręgach dyplomatycznych, poinformowała o pomyśle Roberta Fico na obejście blokady, którą jego samolot zdecydowały się objąć Polska i kraje bałtyckie. Państwa te zapowiedziały, że nie pozwolą na wykorzystanie ich przestrzeni powietrznej przez premiera Słowacji, który planuje złożyć kolejną międzynarodową wizytę w Rosji.
Polityk do Moskwy na obchody Dnia Zwycięstwa 9 maja uda się więc samochodem przez Polskę i Białoruś. Przejazd z Bratysławy do Moskwy może pochłonąć około 20–21 godzin w jedną stronę (według Google Maps). W obie strony to około 40 godzin, nie uwzględniając postojów, zdarzeń losowych, robót drogowych i kolejek na granicach.
Dla większości osób taka podróż byłaby mordęgą. Ale nie dla Roberta Fico, który z godnością przyjmuje swój służalczy los. Polityk w Moskwie zjawił się m.in. w 2015 i 2025 roku. To jeden z nielicznych "zachodnich" przywódców, który decyduje się na tego typu gest. Choć warto dodać, że nie staje on w pełnym blasku paradującej rosyjskiej armii, a stara się obchody 9 maja odbyć w odosobnieniu przy grobie Nieznanego Żołnierza. W końcu przecież nie chodzi mu o manifestowanie poparcia dla Władimira Putina, a o szlachetny gest oddania czci poległym. Prawda?
O premierze, który jeździł autem
Decyzja premiera Słowacji ma naprawdę dużo sensu. No bo w obliczu sprzeciwu Polski i państw bałtyckich na przelot co tak naprawdę mu zostało? Fico przez Ukrainę nie poleci. Oczywiście, pewnie po części dlatego, że nie zostałby wpuszczony. Z drugiej strony taki przelot byłby niesamowicie ryzykowny.
Robert Fico dostał zgodę na przelot nad terytorium Czech, ale tak naprawdę bez zgody ze strony Polski i państw bałtyckich wciąż niewiele mu to daje. Teoretycznie może on pokusić się o lot nad Zatoką Fińską, ale zgodę musiałyby wydać Niemcy.
Robert Fico mógłby próbować lecieć nad Węgrami (zły pomysł, biorąc pod uwagę deklaracje Pétera Magyara wobec chęci zacieśnienia współpracy z UE i Polską). Zresztą nie ma gwarancji, że samolot z nim na pokładzie zostałby wpuszczony dalej do Rumunii, która intensywnie doświadcza działań w ramach wojny hybrydowej z Rosją. Pewnie zostałby wpuszczony do Serbii, ale z kolei wtedy byłby zdany na władze Bułgarii (przypomnijmy – najnowszego członka strefy euro) lub Macedonii Północnej, Grecji i Turcji.
Taka podróż byłaby nielada upokorzeniem i bardzo zabawnie wyglądałaby na portalu flightradar. Alternatywy dla samochodu w zasadzie nie widać, jakkolwiek na mapę by nie spojrzeć.
Model hybrydowy – autem na Białoruś, dalej wygodnie Tupolewem
Oczywiście, deklaracje Roberta Fico względem jego podróży autem należy przyjąć z pewną dozą dystansu. Prawdopodobne wydaje się, że na najbliższym sprzyjającym Putinowi lotnisku (np. w Brześciu) czekać na niego będzie wygodny samolot, przykładowo światowej klasy Tupolew Tu-214, który niezwłocznie dostarczy tego ważnego zagranicznego gościa do Moskwy.
Wciąż jednak oznacza to wielogodzinną (Google Maps sugeruje około 9 godzin w jedną stronę) męczącą podróż. No i doliczyć należy czas spędzony na formalności związane z przelotem.
Obywatele Słowacji muszą być dumni i zachwyceni z tak poważnego podejścia do polityki międzynarodowej w wykonaniu premiera Fico. Być może dadzą temu wyraz w wyborach, które odbędą się tam w 2027 roku.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f4749497b214d29edc250d7601076504,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f4749497b214d29edc250d7601076504,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Fico (nie) odleciał. Spędzi dziesiątki godzin w podróży by płaszczyć się przed Putinem.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651811,nawrocki-tworzy-nowe-rady-i-powoluje-doradcow-na-liscie-andrzej-poczobut</guid><link>https://natemat.pl/651811,nawrocki-tworzy-nowe-rady-i-powoluje-doradcow-na-liscie-andrzej-poczobut</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 17:12:18 +0200</pubDate><title>Nawrocki tworzy nowe rady i powołuje doradców. Na liście Andrzej Poczobut</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/81922a35b8d8a3241913f974b75283e5,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Andrzej Poczobut znalazł się na liście doradców Karola Nawrockiego w ramach Rady do spraw Polonii i Polaków za Granicą. Prezydent na pierwszą majówkę w trakcie swojego urzędu szykuje kilka ciekawych pomysłów. Wśród nich jest powołanie rady ds. Nowej Konstytucji i wyznaczenie nowych generałów i admirałów.

Karol Nawrocki powołał kolejny organ doradczy – Radę do spraw Polonii i Polaków za Granicą. 
– Moim zadaniem jako Prezydenta Polski i Państwa zadaniem pozostaje, aby jedna trzecia narodu pozostająca poza granicami Polski nie oderwała się od dwóch trzecich, które pozostają w granicach Rzeczypospolitej Polskiej – zapowiedział w trakcie uroczystości 2 maja 2026 roku.
Prezydent na swojego doradcę powołał m.in. uwolnionego z białoruskiej niewoli Andrzeja Poczobuta. Dziennikarz nie odniósł się jeszcze do tej rewelacji. Niedawno na swoim profilu na X udostępnił nowe zdjęcie profilowe na tle aparatury medycznej. Jego stan zdrowia jest szeroko komentowany w mediach.
Przewodniczącym rady do spraw Polonii i Polaków za Granicą zostanie Konstanty Radziwiłł. Jego zastępcami będą Anna Maria Anders (pierwszy zastępca) i Tadeusz Antoniak (drugi zastępca).
Łącznie prezydent powołał 64 osoby. Część powołań była związana również z odznaczeniami. Wojciech Woźniak i Konstanty Radziwiłł otrzymali Krzyże Oficerskie Orderu Odrodzenia Polski. Bogdan Płatek został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zdzisław Malczewski odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.
Prezydent przyznał też Złote Krzyże Zasług i Srebrne Krzyże Zasług osobom zaangażowanym w sprawę polską za granicami kraju.
Kolejna rada tuż za rogiem, jej zapowiedź nastąpi prawdopodobnie 3 maja
Jak podaje RMF FM rada, do spraw Polonii i Polaków za Granicą nie będzie jedynym organem powołanym przez Nawrockiego w trakcie majówki. Kolejnym ma być Rada Nowej Konstytucji. Na jej czele ma stanąć prof. Dariusz Dudek. Prawdopodobnie znajdą się w niej też Paweł Kukiz i Krzysztof Szczucki. Być może na doradców zostaną powołani także przedstawiciele Konfederacji, w tym Przemysław Wipler.
Rada ma być powołana z okazji obchodów Święta Narodowego Trzeciego Maja, które upamiętnia uchwalenie Konstytucji 3 maja. Temat nowej konstytucji jest coraz szerzej poruszany po obydwóch stronach sporu politycznego. Faktyczny kształt rady poznamy już jutro.
Karol Nawrocki mianował i awansował generałów
– Proszę przyjąć gratulacje za dzisiejsze nominacje. One są wyrazem głębokiego szacunku do waszej drogi, którą już przeszliście. Są szacunkiem dla waszego profesjonalizmu, dla waszej dyspozycyjności wobec Rzeczypospolitej Polskiej – tak prezydent Karol Nawrocki dziękował nowo mianowanym i awansowanym przedstawicielom generalicji i admiralicji. Jak podaje oficjalny komunikat ze strony prezydenta, na stopień generała dywizji awansowani zostali:
gen. bryg. Dariusz Lewandowski – Dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej
gen. bryg. Michał Strzelecki – Dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych

Na stopień generała brygady mianowanych zostało 9 oficerów:
płk Dariusz Dróżdż – Dowódca 20 Brygady Zmechanizowanej
płk Krzysztof Duda – Dowódca 12 Brygady Zmechanizowanej
płk Marcin Dusza – Dowódca 21 Brygady Strzelców Podhalańskich
płk Piotr Gołos – Dowódca 25 Brygady Kawalerii Powietrznej
płk Jarosław Kowalski – I Zastępca Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej
płk Andrzej Kupis – Szef Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii, Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych
płk Andrzej Lis – Zastępca Dowódcy Transformacji i Szkolenia Sił Zbrojnych
płk Piotr Męczyński – Dowódca 18 Brygady Artylerii
płk Robert Polak – Zastępca Szefa Zarządu Szkolenia P7, Sztab Generalny Wojska Polskiego

Awanse dotyczą również Marynarki RP. Na stopień kontradmirała mianowany został kmdr Przemysław Karaś – Zastępca Dowódcy Centrum Operacji Morskich – Zastępca Dowódcy Komponentu Morskiego.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/81922a35b8d8a3241913f974b75283e5,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/81922a35b8d8a3241913f974b75283e5,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Nawrocki powołuje kolejnych doradców, w tym Andrzeja Poczobuta, i mianuje nowych generałów. Prawdziwą &quot;bombę&quot; szykuje na jutro.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651793,tusk-uderza-w-nawrockiego-przydacz-kontratakuje-seria-ciosow-ws-konstytucji</guid><link>https://natemat.pl/651793,tusk-uderza-w-nawrockiego-przydacz-kontratakuje-seria-ciosow-ws-konstytucji</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 14:59:06 +0200</pubDate><title>Tusk uderza w Nawrockiego, Przydacz kontratakuje. Seria ciosów ws. konstytucji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3792f66e45171755183a83156756019a,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Karol Nawrocki chce zmieniać konstytucję. "Proponuję zacząć od przestrzegania aktualnej" – tak na pomysł prezydenta zareagował Donald Tusk. W obronie najważniejszej osoby w państwie stanął Marcin Przydacz.

"Dobra, to my pracujemy nad nową, lepszą konstytucją dla Polski. A pan, zgodnie z własną propozycją, zaczyna przestrzegać przepisy aktualnej. Deal?" – tak sekretarz stanu i szef Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, zareagował na zaczepkę ze strony premiera Donalda Tuska.
"PS. Proszę nie zapominać o ustawach. Też musi pan ich przestrzegać. Ustawach, nie uchwałach!" – zaapelował polityk za pośrednictwem X.
Jego wypowiedź była kontrą na wcześniejszy wpis Donalda Tuska, który pozwolił sobie na skrytykowanie prezydenta RP Karola Nawrockiego:
"Pan Karol Nawrocki ogłosi, że będzie pracował nad nową konstytucją. Proponuję zacząć od przestrzegania aktualnej" – zasugerował szef Rady Ministrów.

                    
                        
                    
                Konstytucja roku 2030. Wielki plan Nawrockiego
Prezydent RP od dłuższego czasu informuje o chęci zmiany konstytucji. W orędziu wygłoszonym po zaprzysiężeniu zadeklarował on utworzenie Rady Konstytucyjnej:
– Pałac Prezydencki stanie się nie tylko miejscem funkcjonowania Rady Konstytucyjnej, ale także miejscem, w którym otworzymy, mam nadzieję, narodową, uczciwą dyskusję o tym, jak ma wyglądać konstytucja roku 2030 – zapowiadał Karol Nawrocki w sierpniu 2025 roku.
Prezydent uzasadnił konieczność zmiany konstytucji brakiem przejrzystości obecnej ustawy zasadniczej:
– Obywatele dzisiaj potrzebują klarownych, jasnych zasad współpracy między politykami, zabezpieczenia interesu suwerenności, bezpieczeństwa państwa polskiego – stwierdził polityk w trakcie przemowy w Sejmie RP.
Jego wypowiedź wzbudziła spore kontrowersje. Część komentariatu wskazywała na możliwość zwrotu na poziomie systemowym. Za słowami Nawrockiego miała kryć się chęć wprowadzenia systemu prezydenckiego.
System kanclerski kontra system prezydencki w Polsce
Aktualny system obowiązujący w Polsce określany jest jako parlamentarno-gabinetowy. Kompetencje władzy podzielone są pomiędzy Radę Ministrów a prezydenta RP. Od dawna nad Wisłą pojawiają się jednak głosy dotyczące potencjalnej zmiany struktury zarządzania państwem. Problem pojawia się jednak w momencie dyskutowania szczegółów takiej zmiany.
Część wyborców opowiada się za klasycznym systemem prezydenckim. W najbardziej radykalnej jego formie w państwie zarządzanym w taki sposób nie funkcjonuje instytucja premiera. Prezydent może być jednocześnie formalną, oficjalną i reprezentatywną głową państwa i szefem rządu. Często ma on też większą kontrolę nad parlamentem (w niektórych systemach może go rozwiązać w niemal dowolnym momencie) i pełni rolę "sternika" w państwie.
Część osób zwraca uwagę na możliwość wprowadzenia w Polsce systemu kanclerskiego. Taki system przerzuca jeszcze większy zasób kompetencji na premiera. Oznacza on degradację funkcji prezydenta jedynie do roli reprezentacyjnej i rozwiązanie w ten sposób niektórych sporów kompetencyjnych.
Zmiany mogą przyjmować też formę hybrydową, przykładowo dążyć do jaśniejszego określenia zakresu kompetencji i sposobów wpływania na kraj. Niekoniecznie muszą być pełnoprawnym wdrożeniem konkretnego systemu. Niezależnie od ostatecznej formy systemu władzy w Polsce, droga do jego zmiany biegnie właśnie przez zmiany na poziomie konstytucyjnym. A te są procesem trudnym i wymagającym dużej zgodności w parlamencie.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3792f66e45171755183a83156756019a,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3792f66e45171755183a83156756019a,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Karol Nawrocki rozważa zmiany w konstytucji. Czy czas szykować się na system prezydencki?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651784,nato-i-tusk-odpowiadaja-na-ruch-trumpa-sojusz-dobija-katastrofalny-trend</guid><link>https://natemat.pl/651784,nato-i-tusk-odpowiadaja-na-ruch-trumpa-sojusz-dobija-katastrofalny-trend</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 13:26:44 +0200</pubDate><title>NATO i Tusk odpowiadają na ruch Trumpa. Sojusz dobija &quot;katastrofalny trend&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/0cdbdf98191347bb238b5b9123031989,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Donald Tusk zdecydował się zareagować na najnowsze doniesienia z Białego Domu. Polityk zwraca uwagę na zagrożenia dla sojuszu, których źródła należy dopatrywać się we wnętrzu wspólnoty, a nie w zewnętrznych wrogach. Na ruch Donalda Trumpa w sprawie amerykańskich wojsk w Niemczech zdecydowało się zareagować samo NATO. Organizacja pragnie zrozumieć szczegóły tej decyzji i zwraca uwagę na konieczność poszerzenia inwestycji w obronność.

"Największym zagrożeniem dla wspólnoty transatlantyckiej nie są jej zewnętrzni wrogowie, lecz trwające rozpadanie się naszego sojuszu" – tak o ostatnim ruchu prezydenta USA wypowiedział się Donald Tusk.
Premier Polski wystosował specjalny apel do sojuszników: "Wszyscy musimy zrobić wszystko, co konieczne, aby odwrócić ten katastrofalny trend."
Sytuacja na linii USA–NATO staje się coraz bardziej poważna. Amerykańska krytyka sojuszu powoli przeradza się w faktyczne działania, które osłabiają jego zdolności obronne. Donald Trump od dłuższego czasu w ostrych słowach wypowiadał się o swoich partnerach w ramach NATO, zwracając uwagę na ich brak zaangażowania w militarne kampanie zainicjowane przez USA. Polityk na początku kwietnia nazwał sojusz "papierowym tygrysem".

                    
                        
                    
                USA vs NATO, Donald Trump odwołuje 5 tys. żołnierzy z Niemiec
Amerykańska administracja podjęła decyzję o wycofaniu 5 tys. żołnierzy z baz wojskowych ulokowanych na terenie Niemiec. Aktualnie stacjonuje tam około 35 tys. członków personelu. Działanie jest rezultatem konfliktu pomiędzy Donaldem Trumpem a Friedrichem Merzem. Kanclerz Niemiec negatywnie wypowiadał się na temat amerykańskiej kampanii na Bliskim Wschodzie. W rezultacie prezydent USA zdecydował się na oskarżenie go o nieskuteczną politykę i "brak pojęcia, o czym mówi".
Niemcy są jednym z najważniejszych partnerów USA w skali globalnej. Więcej jednostek stacjonuje tylko w Japonii (około 54 tys.). Nasz zachodni sąsiad stanowi hub logistyczny dla inicjatyw amerykańskiej armii w regionie całej Europy, północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. W Niemczech znajduje się też największa baza lotnicza poza terytorium USA, Ramstein Air Base.
Decyzja o wycofaniu żołnierzy jest gestem symbolicznym o niebagatelnym znaczeniu strategicznym. Za wzmocnieniem europejskich sił wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę opowiedział się poprzedni prezydent USA – Joe Biden. Niemcy wciąż pozostaną głównym partnerem militarnym Stanów Zjednoczonych, jednak liczebność personelu ma wrócić do wartości sprzed inwazji zainicjowanej przez Władimira Putina.
NATO deklaruje większe inwestycje w europejską obronność
Polityczny konflikt pomiędzy Friedrichem Merzem a Donaldem Trumpem sprawia, że NATO musi dokonać korekty polityki militarnej. Rzeczniczka Sojuszu, Allison Hart, zdecydowała się na skomentowanie aktualnej sytuacji.
"Ta zmiana podkreśla potrzebę dalszych większych inwestycji Europy w obronność oraz większego udziału w odpowiedzialności za nasze wspólne bezpieczeństwo" – poinformowała za pośrednictwem X.
Przedstawicielka NATO zwraca również uwagę, że sojusz wciąż wykazuje silne zdolności obronne: "Pozostajemy pewni naszej zdolności do zapewnienia odstraszania i obrony, gdy trwa przesunięcie ku silniejszej Europie w ramach silniejszego NATO."

                    
                        
                    
                
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/0cdbdf98191347bb238b5b9123031989,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/0cdbdf98191347bb238b5b9123031989,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Donald Tusk reaguje na wycofanie 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651769,polacy-chca-wiecej-zbiorek-latwoganga-takiej-jednosci-nie-bylo-chyba-nigdy</guid><link>https://natemat.pl/651769,polacy-chca-wiecej-zbiorek-latwoganga-takiej-jednosci-nie-bylo-chyba-nigdy</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 11:43:09 +0200</pubDate><title>Polacy chcą więcej zbiórek Łatwoganga. Takiej jedności nie było chyba nigdy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/a5faa49715702d61eeb8980cdc4a8454,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Piotr "Łatwogang" Hancke zebrał rekordową kwotę na rzecz Fundacji Cancer Fighters. Użytkownicy internetu wyraźnie chcą jeszcze więcej charytatywnych akcji bazujących na viralu. Wskazuje na to nowy sondaż z SW Research.

Zbiórka Łatwoganga i bedoesa odniosła spektakularny sukces. Zadeklarowana kwota akcji wynosi już niemal 283 miliony złotych. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, jakie będą kolejne kroki influencera.
Jedną z propozycji internautów jest kontynuowanie działań pomocowych w ramach cyklicznych zbiórek na modłę WOŚP. Choć Łatwogang robi sobie przerwę od obecności w sieci, już teraz pojawiają się głosy, że w Polsce jest potrzeba większej liczby tego typu działań. Wskazuje na to też badanie zlecone przez "Rzeczpospolitą".
Kwestionariusz w sondażu SW Research dla rp.pl przybliżył kontekst sytuacji, tj. zebranie ponad 250 milionów złotych na rzecz Fundacji Cancer Fighters w trakcie dziewięciodniowej transmisji zorganizowanej przez Łatwoganga i skwitowany był prostym pytaniem: "Czy Pani/Pana zdaniem powinien kontynuować takie działania w formie cyklicznych zbiórek?"
Sondaż o działaniach Łatwoganga mówi jasno: przeważająca większość wspiera ideę cyklicznych zbiórek
Ogółem 69,5 proc. uczestników sondażu wyraziło aprobatę wobec tego pomysłu, 10,8 proc. uczestników wyraziło sprzeciw, a 19,7 proc. badanych stwierdziło, że nie ma zdania w tej kwestii.
Częściej pozytywnie o idei wypowiadały się kobiety – 70,5 proc. niż mężczyźni – 68,4 proc. Poparcie dla pomysłu rzadziej przejawiały osoby starsze (powyżej 50 lat), bo w "zaledwie" 66,5 proc. przypadków. W grupie wiekowej 35-49 lat było to 68,2 proc., 25-34 lata już 74,9 proc., a w grupie do lat 24 poparcie dla pomysłu wykazuje aż 79,9 proc. uczestników badania.
Różnice w opiniach wobec stosunku do idei cyklicznych zbiórek Łatwoganga obserwowane są również w sferze edukacji. Aż 78,5 proc. osób deklarujących wykształcenie podstawowe/gimnazjalne o pomyśle kolejnych zbiórek wypowiedziało się pozytywnie. W przypadku wykształcenia zasadniczego zawodowego było to 76,4 proc. Osoby deklarujące wykształcenie średnie wspierają pomysł kolejnych zbiórek w 70,3 proc. Najniższe poparcie wykazują osoby o wykształceniu wyższym, bo "zaledwie" 66,7 proc.
Ciekawe różnice można zaobserwować w przypadku analizowania poparcia przez pryzmat dochodów. Osoby deklarujące dochód do 3000 złotych netto wspierają pomysł kolejnych zbiórek w 68,3 proc. Wyższe poparcie objawia się wśród osób deklarujących dochód 3001-5000 złotych, bo 72,4 proc. Aprobata spada w przypadku osób o dochodzie 5001-7000 złotych do 69,8 proc., by wzrosnąć do 70,3 proc. u osób o dochodzie powyżej 7000 złotych.
Różnice w poziomie poparcia dla pomysłu kolejnych zbiórek obserwowane są również w zależności od liczebności ludności na zamieszkiwanym terenie. Poparcie dla pomysłu na wsi wykazuje 67,1 proc. uczestników badania. W przypadku miast do 20 tys. mieszkańców jest to 71,9 proc. Ludność z nieco większych miast (20-99 tys. mieszkańców) deklaruje poparcie na poziomie 68,3 proc. Mieszkańcy średniej wielkości ośrodków miejskich (100-199 tys.) deklarują poparcie na poziomie 76,8 proc. Osoby z dużych miast (200-499 tys.) popierają pomysł cyklicznych zbiórek Łatwoganga nieco rzadziej: w 73,8 proc. przypadków. Jeszcze mniejsza aprobata wobec pomysłu panuje wśród osób z największych miast, gdzie liczba mieszkańców przekracza 500 tys. – za pomysłem jest 69,9 proc. uczestników.
Co nowy sondaż o zbiórkach Łatwoganga mówi o naszym społeczeństwie?
Brak poparcia dla dalszych zbiórek Łatwoganga rośnie wraz z wiekiem osoby badanej. Choć wciąż mówimy tu o imponująco wysokim poziomie aprobaty. Taka zależność może wynikać z wyższego poziomu sceptycyzmu wobec internetowych akcji, ostrożności i przyzwyczajenia do innych form pomocy (np. WOŚP), ale też mniejszego zaangażowania w działania w sieci.
Podobna zależność obserwowana jest w przypadku poziomu edukacji uczestników badania. Im wyższy poziom wykształcenia, tym niższy poziom poparcia dla potencjalnych kolejnych zbiórek. Być może osoby lepiej wyedukowane kładą większy nacisk na systemowe rozwiązania obecnych problemów.
Bardzo ciekawy jest też poziom poparcia dla dalszych działań Łatwoganga wśród osób o różnych zarobkach. Uczestnicy deklarujący zarobki na poziomie 3001-5000 złotych netto wykazują najwyższy poziom aprobaty. Z jednej strony może to wynikać z większych zdolności do wsparcia tego typu inicjatyw niż w przypadku osób z najniższymi dochodami, z drugiej z mniej stabilnej sytuacji życiowej/finansowej w przypadku kryzysu zdrowotnego od osób zarabiających więcej.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/a5faa49715702d61eeb8980cdc4a8454,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/a5faa49715702d61eeb8980cdc4a8454,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Co dalej ze zbiórką Łatwoganga? Internauci mają jasną odpowiedź.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651763,tysiace-zolnierzy-opusci-niemcy-trump-msci-sie-za-niesubordynacje-merza</guid><link>https://natemat.pl/651763,tysiace-zolnierzy-opusci-niemcy-trump-msci-sie-za-niesubordynacje-merza</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 10:40:49 +0200</pubDate><title>Tysiące żołnierzy opuści Niemcy. Trump mści się za niesubordynację Merza</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9c7dcf742742f4d31de4cc575a92ffb0,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Konflikt Friedricha Merza z Donaldem Trumpem doprowadził do radykalnej decyzji Białego Domu. USA mają zamiar wycofać około 5 tys. żołnierzy z terytorium Niemiec. To reakcja na sprzeciw kanclerza wobec amerykańskiej kampanii na Bliskim Wschodzie.

Niemcy dla USA są niezwykle ważnym partnerem militarnym. Ich bazy wojskowe stanowią hub logistyczny, który obsługuje przede wszystkim Europę, ale są także wsparciem w działaniach na Bliskim Wschodzie i w Afryce.
Baza Ramstein Air Base to największa amerykańska placówka tego typu poza granicami USA. W kraju rządzonym przez Friedricha Merza stacjonuje około 35 tys. żołnierzy, co stanowi najliczniejsze tego typu siły na Starym Kontynencie.
Jak podaje Reuters, Amerykanie zdecydowali się na osłabienie tej współpracy i zredukowanie liczebności personelu w niemieckich bazach. Około 5 tys. żołnierzy ma zostać przeniesionych, póki co nie padła deklaracja co do nowego rozmieszczenia tych sił.
Decyzja Waszyngtonu osłabia sojusz z Berlinem, ale wszystko wskazuje na to, że Niemcy wciąż pozostaną kluczowym partnerem USA w Europie. Zmiana amerykańskiej polityki wynika z konfliktu pomiędzy Friedrichem Merzem a Donaldem Trumpem. Kanclerz Niemiec w ostatnim miesiącu kilkukrotnie krytykował działania Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie.
Donald Trump obraża kanclerza Niemiec w mediach społecznościowych
"Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, uważa, że ​​Iran ma broń jądrową. Nie wie, o czym mówi!" – tak prezydent USA wypowiedział się we wtorek, 28 kwietnia 2026 roku, o kanclerzu Merzu na łamach Truth Social.
"Gdyby Iran miał broń jądrową, cały świat byłby zakładnikiem. Robię teraz z Iranem coś, co inne państwa, a nawet prezydenci, powinni byli zrobić już dawno temu" – deklarował Donald Trump w dalszej części wypowiedzi.
Na koniec zdecydował się na skomentowanie sytuacji trzeciej największej gospodarki świata: "Nic dziwnego, że Niemcy radzą sobie tak źle, zarówno gospodarczo, jak i w ogóle".
Friedrich Merz o prezydencie USA wypowiada się w znacznie bardziej stonowany sposób. W odpowiedzi na słowa Donalda Trumpa stwierdził, że jego polityczna relacja z nim, przynajmniej z jego perspektywy, jest "tak dobra jak zawsze".
Europejski sprzeciw wobec ekspansywnej polityki USA
Liderzy państw Starego Kontynentu coraz odważniej sprzeciwiają się amerykańskiej polityce. W Europie tworzy się antytrumpowski front, który w tym momencie angażuje większość dużych gospodarek kontynentu. Jego formowanie jest związane przede wszystkim z rozczarowaniem amerykańską działalnością na Bliskim Wschodzie, próbą wykorzystania NATO do celów taktycznych USA i Izraela, groźbą przejęcia Grenlandii, ale też np. obrażaniem głowy Kościoła, papieża Leona XIV.
W tym momencie krytyka działań Donalda Trumpa jest udziałem m.in. polskiego premiera Donalda Tuska, premier Włoch Giorgii Meloni, premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza czy prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
Waszyngton ma też napięte relacje z Londynem. Premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer, stwierdził ostatnio, że "ma dosyć" skutków działań Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie. Wcześniej prezydent USA był krytykowany też m.in. przez szefową rządu Danii, Mette Frederiksen.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9c7dcf742742f4d31de4cc575a92ffb0,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9c7dcf742742f4d31de4cc575a92ffb0,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Tysiące żołnierzy opuści Niemcy. Trump mści się za niesubordynację Merza.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651754,matura-2026-co-z-telefonami-i-innymi-urzadzeniami-cke-wyjasnia-kiedy-mozna-uzywac</guid><link>https://natemat.pl/651754,matura-2026-co-z-telefonami-i-innymi-urzadzeniami-cke-wyjasnia-kiedy-mozna-uzywac</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 21:22:02 +0200</pubDate><title>Matura 2026: co z telefonami i innymi urządzeniami? CKE wyjaśnia, kiedy można używać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/0842a0e608089d442ebf8c76e00ce624,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rozpoczęła się majówka, ale dla tegorocznych maturzystów to odliczanie już dni i godzin do rozpoczęcia egzaminów. Wielu może się więc zastanawiać, co z urządzeniami elektrycznymi. Dziś jest dużo ich rodzajów: smartfony, smartwatche itp. Czy można je używać na maturze? Jest ogólna zasada i wyjątki.

Egzaminy maturalne – jak co roku – odbywają się w maju. Tym razem rozpoczną się 4 dnia tego miesiąca. Centralna Komisja Egzaminacyjna jest koordynatorem egzaminu w szkołach.
Natomiast Ministerstwo Edukacji Narodowej ustala termin zakończenia zajęć dydaktyczno-wychowawczych dla maturzystów. W tym roku zakończenie roku szkolnego dla uczniów ostatnich klas szkół średnich miało miejsce w piątek 24 kwietnia.
Matura 2026: co z telefonami i zegarkami?
Matura 2026 zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią kwestie, nad którymi zastanawiają się tegoroczni maturzyści i ich rodzice. Jedną z nich może być korzystanie z telefonów i wszelkiego rodzaju sprzętów elektronicznych na sali, gdzie pisze się egzamin.
Wprost przeanalizowało długi komunikat z zasadami od Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE). I jasno wynika z niego, że obowiązuje "zakaz korzystania z jakichkolwiek urządzeń telekomunikacyjnych, w tym telefonów komórkowych, smartwatchy, urządzeń wyposażonych w technologie umożliwiające łączenie się z innymi urządzeniami oraz z internetem".
"Wyjątkiem ma być urządzenie wyposażone w aplikację służącą do monitorowania stanu zdrowia (m.in. w przypadku zdającego ze stwierdzoną cukrzycą korzystającego z pompy insulinowej)" – czytamy. Ponadto zdający, choć mogą wyjść do toalety w trakcie testu, to nie mogą mieć tam dostępu właśnie do korzystania z materiałów czy urządzeń takich jak telefony komórkowe, laptopy itp.
Gdy uczniowie zostaną przyłapani na ściąganiu, ich egzamin maturalny może zostać unieważniony.
Kiedy matury 2026? Dokładne terminy i godziny egzaminów
Dodajmy, że CKE na swojej oficjalnej stronie opublikowało też szczegółowy harmonogram wszystkich egzaminów pisemnych i ustnych, a także terminy dodatkowe, daty wyników i poprawek.
I tak w poniedziałek 4 maja o godz. 9:00 odbędzie się egzamin na poziomie podstawowym z języka polskiego. We wtorek 5 maja o 9:00 – matematyka na poziomie podstawowym; o 14:00 z języka kaszubskiego, łemkowskiego, łacińskiego i kultury antycznej na poziomie rozszerzonym.
W środę 6 maja o godz. 9:00 – języki obce nowożytne na poziomie podstawowym (angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, rosyjski i włoski). A w czwartek 7 maja o godz. 9:00 odbędzie się egzamin z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym oraz dwujęzycznym, a o godz. 14:00 z historii muzyki na poziomie rozszerzonym.
W piątek 8 maja o godz. 9:00 maturzyści przystąpią do egzaminu z biologii na poziomie rozszerzonym, a o godz. 14:00 z filozofii – również na poziomie rozszerzonym. 9 i 10 maja (sobota i niedziela) to dni wolne od egzaminów maturalnych pisemnych. Kolejne zaczną się 11 maja. Pełną rozpiskę terminów egzaminów, poprawek i ogłoszenia wyników znajdziecie tutaj. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/0842a0e608089d442ebf8c76e00ce624,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/0842a0e608089d442ebf8c76e00ce624,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Matura 2026. Czy można używać telefonów i zegarków?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651709,biedronka-podwaja-kaucje-w-majowke-klienci-oszaleja-na-punkcie-tej-promocji</guid><link>https://natemat.pl/651709,biedronka-podwaja-kaucje-w-majowke-klienci-oszaleja-na-punkcie-tej-promocji</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 19:05:01 +0200</pubDate><title>Biedronka podwaja kaucję w majówkę. Klienci oszaleją na punkcie tej promocji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/04277bba041c894f9c2314180860401f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Biedronka zaskoczyła swoich klientów wyjątkową promocją na czas majówkowych zakupów. W wyznaczonych datach kupujący otrzymają podwójny zwrot kaucji za nabyte opakowania, co czyni tegoroczny długi weekend wyjątkowo opłacalnym.

Podczas długiego weekendu sklepy zazwyczaj prześcigają się w przyciąganiu uwagi klientów różnymi akcjami promocyjnymi czy specjalnie wydłużonymi godzinami pracy. Tym razem jednak sieć Biedronka zaproponowała prawdziwy hit – podwojoną kaucję, która dla wielu może stać się kluczowym argumentem przy wyborze miejsca na zakupy do grilla.
Biedronka bierze kaucję na siebie. Został już tylko jeden dzień na skorzystanie
Z okazji majówki popularna sieć przygotowała akcję pod hasłem "Biedronka bierze kaucję na siebie". Cały mechanizm wystartował już w czwartek, 30 kwietnia, i potrwa do soboty, 2 maja. Dzisiaj, 1 maja, ze względu na to, że mamy dzień ustawowo wolny od pracy, sklepy pozostają nieczynne. Na skorzystanie z tego "hitu" pozostał nam więc już tylko jutrzejszy dzień.
Zasady akcji są niezwykle proste. Klient kupujący napoje w opakowaniach objętych systemem kaucyjnym płaci za nie standardową stawkę. Jednak w ramach promocji, równowartość tej kaucji otrzymuje natychmiast w formie vouchera na kolejne zakupy. 
To nie wszystko – po opróżnieniu butelek i oddaniu ich do butelkomatu, konsument odzyskuje kaucję po raz drugi, już na tradycyjnym kuponie, zgodnie z ogólnymi zasadami systemu. W praktyce oznacza to, że sieć bierze koszt opakowania na siebie, a klient realnie zyskuje, dbając przy tym o ekologię.
Aby w pełni wykorzystać tę okazję, warto pamiętać o kilku istotnych szczegółach technicznych. Wartość pojedynczej kaucji w przypadku plastikowych butelek oraz puszek wynosi standardowe 0,50 zł, a przy jednej transakcji można uzbierać voucher o maksymalnej wartości do 20 zł. 
Uzyskany w ten sposób bonus będzie można zrealizować tuż po majówce, w dniach od 4 do 9 maja 2026 roku. Należy jedynie dopilnować, aby przy finalnych zakupach z użyciem vouchera ich wartość była wyższa o co najmniej 1 zł od kwoty widniejącej na kuponie. Sieć zaznacza również, że cała akcja promocyjna nie obejmuje butelek szklanych, skupiając się wyłącznie na opakowaniach z plastiku i metalu.
Zasady systemu kaucyjnego w Polsce
Emocje wokół recyklingu w naszym kraju nie opadają od momentu, gdy 1 października 2025 roku oficjalnie ruszył ogólnopolski system kaucyjny. Początki nie były łatwe – mierzyliśmy się z awariami butelkomatów i gigantycznymi kolejkami przed marketami. Szybko jednak okazało się, że na zwrotach opakowań można realnie zarobić. Na rynku pojawiło się nawet zapotrzebowanie na nowe, nietypowe usługi związane z masowym przewożeniem butelek do punktów skupu.
Całe zamieszanie to efekt wdrożenia unijnej dyrektywy SUP. Polska została zobowiązana do osiągnięcia bardzo ambitnych poziomów zbiórki odpadów. W bieżącym, 2025 roku, musimy odzyskać 77 proc. opakowań, a do 2029 roku wskaźnik ten ma wzrosnąć aż do 90 proc. System, który funkcjonuje od jesieni ubiegłego roku, obejmuje trzy główne grupy produktów:
Butelki plastikowe (PET) jednorazowego użytku o pojemności do 3 litrów.
Puszki metalowe (aluminiowe i stalowe) do 1 litra pojemności.
Butelki szklane wielokrotnego użytku o pojemności do 1,5 litra.

Majówkowa oferta Biedronki to wyraźny krok w stronę oswojenia klientów z nowymi przepisami i nagrodzenia tych, którzy segregują odpady. To już nie tylko zwykły zwrot wpłaconych pieniędzy, ale realna premia za proekologiczne wybory. Warto więc jutro, przed niedzielnym grillowaniem, uzupełnić zapasy i zgarnąć dodatkowe środki na kolejne zakupy.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/04277bba041c894f9c2314180860401f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/04277bba041c894f9c2314180860401f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">W Biedronce realnie zarobisz na kaucji</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651733,czarzasty-ostro-poucza-nawrockiego-chodzi-o-slowa-prezydenta-ws-lukasza-litewki</guid><link>https://natemat.pl/651733,czarzasty-ostro-poucza-nawrockiego-chodzi-o-slowa-prezydenta-ws-lukasza-litewki</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 18:02:00 +0200</pubDate><title>Czarzasty ostro poucza Nawrockiego. Chodzi o słowa prezydenta ws. Łukasza Litewki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/8fc6438bb5f4e21ead9541bc1784d137,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Karol Nawrocki przyznał w wywiadzie dla wPolsce24, że zmarły poseł Łukasz Litewka miał mieć zakazy z własnego środowiska politycznego dotyczące spotkań z prezydentem. Do tych słów odniósł się lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty, napominając o uszanowanie pamięci tragicznie zmarłego posła.

Łukasz Litewka był posłem Lewicy, samorządowcem i społecznikiem znanym ze swojej ogromnej aktywności charytatywnej, pomocy potrzebującym oraz działań na rzecz zwierząt. O relacjach z posłem wypowiedział się niedawno Karol Nawrocki, jednak jego słowa spotkały się ze stanowczą reakcją marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.
Nawrocki o swojej relacji z Łukaszem Litewką. "Dostawał zakaz kontaktowania się"
W niedawnym wywiadzie dla stacji wPolsce24 Karol Nawrocki stwierdził, że zmarły poseł Łukasz Litewka miał nakazy ograniczające jego kontakty z głową państwa. Według relacji prezydenta, polityk Lewicy wielokrotnie podejmował próby nawiązania współpracy mimo wewnątrzpartyjnych ograniczeń, które miały być nakładane przez jego własne środowisko polityczne. Nawrocki wskazał, że to właśnie mechanizmy partyjne oraz instrukcje płynące z ugrupowania stały się przeszkodą w realizacji wspólnych inicjatyw.
Ze słów prezydenta wynika, że rozważano nawet zaproszenie posła Litewki do jednej z rad przy Pałacu Prezydenckim, jednak ostatecznie projekt ten nie doszedł do skutku. Nawrocki zasugerował, że parlamentarzysta szukał porozumienia ponad podziałami w sprawach, które uważał za priorytetowe dla swojej działalności społecznej.
– To właśnie był taki poseł, który mimo tego, iż dostawał zakaz kontaktowania się z prezydentem, to jednak szukał porozumień wokół spraw bardzo ważnych dla niego, a ważnych też dla mnie – powiedział Karol Nawrocki w rozmowie z wPolsce24.
Czarzasty reaguje na słowa prezydenta. "To jest po prostu obrzydliwe"
Do wypowiedzi Karola Nawrockiego odniósł się podczas piątkowej konferencji prasowej marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Lider Lewicy w sposób bezpośredni zwrócił się do głowy państwa, krytykując formę i czas publikowania takich informacji. Czarzasty podkreślił, że pamięć o Łukaszu Litewce wymaga szczególnej powściągliwości, a wyciąganie rzekomych partyjnych kulis tuż po pogrzebie jest zachowaniem nieodpowiednim.
Marszałek Sejmu zaznaczył, że Lewica darzy zmarłego posła ogromnym szacunkiem i nie zamierza prowadzić polemiki politycznej w kontekście tej tragedii. Skupił się przede wszystkim na aspekcie etycznym wypowiedzi prezydenta, którą ocenił bardzo surowo.
– Chciałem powiedzieć panu prezydentowi jedną rzecz. Panie prezydencie, Łukasz Litewka wymaga szacunku. My jako Lewica ten olbrzymi szacunek mamy. Niech pan nie gra śmiercią, mówiąc o tym, co przed śmiercią według pana powiedział panu Łukasz Litewka. To jest po prostu obrzydliwe. Niech pan ma szacunek do tego człowieka i do jego dokonań. Nie będę komentował politycznych słów pana prezydenta i próby 'tańczenia na grobie' człowieka, którego my wszyscy cenimy – oświadczył stanowczo Włodzimierz Czarzasty.
Śmierć Łukasza Litewki
Łukasz Litewka zginął w tragicznych okolicznościach 23 kwietnia 2026 roku. Parlamentarzysta, znany z bezinteresownej pomocy słabszym, został potrącony podczas jazdy rowerem na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Jego nagłe odejście wstrząsnęło nie tylko światem polityki, ale przede wszystkim tysiącami ludzi, którzy śledzili jego akcje społeczne w mediach społecznościowych.
Pogrzeb Łukasza Litewki o charakterze państwowym odbył się 29 kwietnia. Zgodnie z wolą rodziny, żałobnicy zamiast kupowania kwiatów mogli przekazać środki na wsparcie osób potrzebujących. Był to symboliczny hołd dla misji niesienia dobra, którą poseł realizował przez całe swoje życie. W uznaniu za wybitne zasługi społeczne, prezydent Karol Nawrocki pośmiertnie uhonorował tragicznie zmarłego parlamentarzystę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/8fc6438bb5f4e21ead9541bc1784d137,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/8fc6438bb5f4e21ead9541bc1784d137,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czarzasty w ostrych słowach zwraca się do prezydenta</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651742,mieczyslaw-golba-stracil-prawo-jazdy-tlumaczenie-senatora-pis-niektorym-podniesie-cisnienie</guid><link>https://natemat.pl/651742,mieczyslaw-golba-stracil-prawo-jazdy-tlumaczenie-senatora-pis-niektorym-podniesie-cisnienie</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 17:00:01 +0200</pubDate><title>Mieczysław Golba stracił prawo jazdy. Tłumaczenie senatora PiS niektórym podniesie ciśnienie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/0c53ef451aae2738651ea1e207eb8199,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mieczysław Golba – senator Prawa i Sprawiedliwości z Podkarpacia stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Polityk pędził o 58 km/h za szybko. Policja przekazała szczegóły zatrzymania. Wiadomo też, jak tłumaczył się z tego polityk.

Interwencja służb miała miejsce już 17 kwietnia o godz. 19:00 w miejscowości Wierzbna, ale dopiero teraz ujrzała światło dzienne. Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu zatrzymali senatora PiS w terenie niezabudowanym.
Senator PiS bez prawa jazdy. Pędził na tzw. "przelotówce" 58 km/h za dużo
– Mężczyzna przekroczył dozwoloną prędkość o 58 km/h. Kierujący został pouczony, a policjanci zatrzymali mu prawo jazdy na trzy miesiące – przekazała aspirant sztabowa Anna Długosz z Komendy w Jarosławiu w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Słowa policjantki wskazują na to, że polityk pędził 138 km/h.
Rozpoczęto także postępowanie o wykroczenie. Senator złamanie przepisów skomentował na razie tylko dla portalu Nowiny24. Tłumaczył, że spieszył się na samolot. – Jechałem za szybko i popełniłem wykroczenie. Trzeba za to wziąć odpowiedzialność. Nie ma co się chować za immunitetem – zacytowano słowa polityka.
Kim jest Mieczysław Golba?
Przypomnijmy, że Mieczysław Golba jest politykiem od ponad dwudziestu lat. Najpierw spełniał się jako poseł, a od 2015 roku jako senator. Kilkukrotnie zmieniał swoją przynależność partyjną: najpierw był członkiem PiS, później przeszedł do Solidarnej Polski (od 2023 r. działała pod nazwą Suwerenna Polska), a gdy ją rozwiązano, wrócił do PiS.
Golba jest też ściśle związany ze środowiskiem piłkarskim. Zarządzał najpierw jako wiceprezes, a później prezes Podkarpackim Związkiem Piłki Nożnej. W latach 2021-2025 był członkiem Polskiego Związku Piłki Nożnej (zajmował się tam sprawami zagranicznymi).
Dodajmy, że Golba nie jest jedynym politykiem, o którego pirackich rajdach jest głośno. Łukasz Mejza otrzymał już w sumie ponad 160 punktów karnych. Pod koniec kwietnia władze PiS pożegnały się z nim. Polityk nie jest już członkiem klubu parlamentarnego.
Zaostrzenie przepisów w terenie niezabudowanym
Jak podawaliśmy niedawno w naTemat, od 3 marca weszły w życie nowe przepisy, które osoby z ciężką nogą powinny powstrzymać się od szybkiej jazdy nawet poza terenem zabudowanym, bowiem grozi za to surowa kara.
Do tej pory najbardziej bolesny przepis dotyczył wyłącznie terenu, gdzie były zabudowania. Kto tam przekroczył prędkość o ponad 50 km/h, musiał liczyć się z obowiązkowym zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące.
Według nowych przepisów policjant zatrzyma dokument również wtedy, gdy kierowca na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym przekroczy limit o ponad 50 km/h. Oznacza to, że przy dopuszczalnej prędkości 90 km/h jazda powyżej 140 km/h zakończy się utratą prawa jazdy.
To zmiana, którą wielu zmotoryzowanych odczuje szybciej, niż im się wydaje. Właśnie na takich zwykłych drogach krajowych i wojewódzkich wielu kierowców pozwalało sobie dotąd na znaczne przekraczanie prędkości, żyjąc w przekonaniu, że najwyżej złapią wysoki mandat i punkty. Teraz ryzykują czymś dużo cenniejszym – utratą uprawnień, a często także pracy i mobilności całej rodziny.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/0c53ef451aae2738651ea1e207eb8199,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/0c53ef451aae2738651ea1e207eb8199,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Mieczysław Golba stracił prawo jazdy.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651745,zabka-i-jej-godziny-otwarcia-ten-sklep-ratuje-wielu-zapominalskich-w-majowke</guid><link>https://natemat.pl/651745,zabka-i-jej-godziny-otwarcia-ten-sklep-ratuje-wielu-zapominalskich-w-majowke</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 16:00:01 +0200</pubDate><title>Żabka i jej godziny otwarcia. Ten sklep ratuje wielu zapominalskich w majówkę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ed55a568a3c6092ad7efd8cfd7f08e60,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Często w wirze planowania majówkowego wypoczynku nagle przypominamy sobie o tym, że nie mamy węgla do grilla albo ulubionego sosu do mięs, a przecież 1 i 3 maja duże sklepy pozostają zamknięte. Na ratunek zapominalskim ruszają jednak popularne Żabki, choć ich godziny otwarcia będą wyglądać nieco inaczej niż zwykle.

1 maja obchodzimy Święto Pracy, a 3 maja przypada Święto Konstytucji – w oba te dni handel w Polsce jest ustawowo ograniczony. O ile 2 maja będziemy mogli swobodnie skorzystać z licznych promocji w supermarketach przygotowanych na wzmożony ruch, o tyle w dni świąteczne znalezienie otwartego punktu staje się wyzwaniem. Co zrobić, gdy nagle zabraknie nam czegoś pilnego ze sklepu w trakcie długiego weekendu?
Godziny otwarcia Żabki w święta. Kiedy najlepiej iść na zakupy?
Jeśli liczycie na to, że Żabka 1 lub 3 maja będzie czynna w swoich standardowych godzinach od 6:00 do 23:00, możecie się rozczarować. W dni świąteczne ten powszechnie znany harmonogram po prostu nie obowiązuje. To, jak długo dany sklep będzie otwarty, zależy wyłącznie od możliwości i chęci właściciela, który musi samodzielnie obsługiwać kasę. Z tego powodu w internecie można natrafić na wiele sprzecznych informacji – czas pracy jest w pełni elastyczny i może różnić się nawet w dwóch punktach położonych na tej samej ulicy.
Z reguły właściciele Żabek w majówkę decydują się na skrócone, bardziej elastyczne zmiany. Najczęściej spotkacie się z otwarciem punktów w godzinach zazwyczaj od około 10:00 lub 11:00 do 18:00 czy 20:00. Jeśli potrzebujecie uzupełnić zapasy, najlepiej zaplanować wyjście w porze lunchowej albo wczesnopopołudniowej, kiedy większość otwartych sklepów jest już w pełnej gotowości.
Sklepy otwarte 1 i 3 maja. Jak działa franczyza pod zielonym szyldem płaza?
Polskie prawo przewiduje konkretne wyjątki od zakazu handlu w dni ustawowo wolne od pracy. Najważniejszy z nich dotyczy placówek, w których za ladą stanie sam właściciel lub członkowie jego najbliższej rodziny. Właśnie na tej zasadzie funkcjonują wszędobylskie Żabki, które są punktami franczyzowymi prowadzonymi przez niezależnych przedsiębiorców. Dzięki temu, że są to małe, prywatne biznesy działające pod znaną marką, mogą one legalnie obsługiwać klientów nawet w największe święta państwowe.
Decyzja o otwarciu konkretnego punktu zawsze zależy od samego franczyzobiorcy. Ostatnie lata pokazują jednak, że większość właścicieli decyduje się na pracę w majówkę. Wynika to z ogromnego zapotrzebowania – osoby, które w ostatniej chwili przypominają sobie o brakującym węglu do grilla, pieczywie czy przekąskach, generują wtedy bardzo duży ruch. Dla małego sklepu osiedlowego to często jeden z najbardziej dochodowych okresów w roku, o ile tylko właściciel zdecyduje się poświęcić swój wolny czas na obsługę klientów.
Jak nie pocałować klamki? Aplikacja i harmonogramy na drzwiach
Aby uniknąć niepotrzebnego spaceru i rozczarowania pod zamkniętym sklepem, warto przygotować się wcześniej. Najbardziej niezawodnym sposobem na sprawdzenie godzin otwarcia konkretnego punktu jest dedykowana aplikacja mobilna Żappka. Właściciele sklepów często aktualizują tam status swojej placówki oraz godziny pracy w dni wolne, co pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu.
Jeśli nie korzystacie z technologii, pozostaje metoda tradycyjna. Przy okazji wcześniejszych zakupów lub spaceru warto po prostu zerknąć na drzwi wejściowe najbliższej Żabki. Zazwyczaj franczyzobiorcy z kilkudniowym wyprzedzeniem wywieszają tam kartki z dokładnym harmonogramem na 1 i 3 maja. Dzięki temu będziecie mieć pewność, czy Wasz "ratunkowy" sklep będzie dostępny w najbardziej krytycznym momencie majówkowego grillowania.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ed55a568a3c6092ad7efd8cfd7f08e60,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ed55a568a3c6092ad7efd8cfd7f08e60,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Godziny otwarcia Żabki w majówkę</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651724,list-pozegnalny-jeffreya-epsteina-wspolwiezien-ujawnia-co-bylo-napisane-na-kartce</guid><link>https://natemat.pl/651724,list-pozegnalny-jeffreya-epsteina-wspolwiezien-ujawnia-co-bylo-napisane-na-kartce</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 15:18:11 +0200</pubDate><title>List pożegnalny Jeffreya Epsteina. Współwięzień ujawnia, co było napisane na kartce</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/a5ec2e50e3e50a53e6fb12012a0d16dd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W sprawie Jeffreya Epsteina światło dzienne ujrzały właśnie nowe zaskakujące informacje. Jak przekazał więzień, który dzielił z nim cele, biznesmen przed śmiercią miał zostawić list pożegnalny. Przez siedem lat opinia publiczna nic o tym nie wiedziała, ale dokument miał zostać zabezpieczony. Mężczyzna ujawnił także, co było w nim zapisane.

Przypomnijmy, że Jeffrey Epstein był amerykańskim finansistą, miliarderem i skazanym przestępcą, znanym m.in. z niesławnej prywatnej wyspy, na którą miał zapraszać wpływowych mężczyzn i nieletnie dziewczyny. Zmarł w areszcie w 2019 roku. Pod koniec stycznia tego roku ujawniono miliony akt w jego sprawie.
List pożegnalny Epsteina. Współwięzień ujawnia
Tymczasem pojawiły się nowe wiadomości. Chodzi o list pożegnalny, który Epstein miał napisać niedługo przed swoją śmiercią w więzieniu na Manhattanie. Dokument był utrzymywany w tajemnicy przez prawie siedem lat i przechowywany w nowojorskim sądzie. A wszystko teraz opisał "The New York Times".
Według ustaleń dziennikarzy kartkę z wiadomością od Epsteina miał znaleźć współwięzień Nicholas Tartaglione. Mężczyzna zeznał, że odkrył notatkę w lipcu 2019 roku, po tym, jak skompromitowanego biznesmena znaleziono nieprzytomnego. Wtedy Epstein przeżył, ale kilka tygodni później został znaleziony martwy w więzieniu.
Co napisał Epstein przed śmiercią?
Z relacji Tartaglione wynika, że "list był ukryty w środku powieści graficznej". "NYT" donosi, że jego treść była krótka, ale znacząca. Epstein miał napisać, że "czas się pożegnać". Miał też zapytać: "czego ode mnie oczekujecie? Że wybuchnę płaczem?".
Współosadzony twierdził, iż w notatce finansisty było też zdanie: "nic na mnie nie znaleźli". W tle chodziło o prowadzone przeciwko niemu postępowanie. Ten list został podobno zabezpieczony i utajniony w innej sprawie karnej, tej dotyczącej Tartaglione.
Co miało spowodować, że przez lata jego treść mogła nie być znana nawet osobom, badającym "okoliczności śmierci Epsteina". A jak wiadomo, wokół tej kwestii narodziło się wiele teorii spiskowych i domysłów.
Warto też wspomnieć, że po osadzeniu w celi Jeffreya z Tartaglione (byłym policjantem skazanym za poważne przestępstwa) ze strony tego pierwszego pojawiły się oskarżenia, że były policjant miał go zastraszać i atakować. Później jednak Epstein zmienił swoje stanowisko, przekonując, że "nigdy nie mieli ze sobą problemów".
***
Przypominamy, że wszyscy, którzy borykają się z depresją lub mają kłopoty i chcieliby porozmawiać, mogą zadzwonić pod jeden z poniższych numerów telefonu: 
116 123 – bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, czynny przez 7 dni w tygodniu w godzinach 14–22
(22) 855 44 32 – Ośrodek Interwencji Kryzysowej – pomoc psychiatryczno-pedagogiczna, czynny 7 dni w tygodniu całodobowo
(22) 484 88 01 – Antydepresyjny Telefonia Zaufania fundacji ITAKA, czynny cały tydzień z wyjątkiem soboty, godziny dostępne na stronie stopdepresji.pl
(22) 594 91 00 – Antydepresyjny Telefon Forum Przeciwko Depresji, czynny w każdą środę i czwartek od 17 do 19.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/a5ec2e50e3e50a53e6fb12012a0d16dd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/a5ec2e50e3e50a53e6fb12012a0d16dd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jeffrey Epstein miał napisać list.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651736,tragiczny-wypadek-na-lotnisku-w-lesznie-nie-zyje-spadochroniarz</guid><link>https://natemat.pl/651736,tragiczny-wypadek-na-lotnisku-w-lesznie-nie-zyje-spadochroniarz</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 14:24:12 +0200</pubDate><title>Tragiczny wypadek na lotnisku w Lesznie. Nie żyje spadochroniarz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e7a37ac33bf293d55b893bcee82cbbfd,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Lesznie doszło do tragicznego wypadku podczas komercyjnych skoków spadochronowych. Nie żyje 39-letni mężczyzna.

O szczegółach tragedii na terenie lotniska w Lesznie w Wielkopolsce informuje m.in. TVN24. Do zdarzenia doszło podczas skoku z wysokości czterech tysięcy metrów. – Wiemy, że spadochron się otworzył, ale przyczyna wypadku nie jest na razie znana – przekazała dla stacji podkom. Monika Żymełka, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Lesznie.
Tragiczny wypadek na lotnisku w Lesznie. Nie żyje spadochroniarz
Wiadomo, że był to lot komercyjny. "Samolot Cessna wykonywał komercyjny lot z sześcioma skoczkami spadochronowymi" – podaje RMF FM. Problemy pojawiły się już w trakcie lądowania. 39-latek miał otwarty spadochron, ale uderzył w ziemię ze zbyt dużą siłą. 
Wezwano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, ale mimo długiej reanimacji poszkodowanego nie udało się uratować. Na miejscu pracuje prokurator. Dokładne przyczyny wypadku nie są jeszcze znane. O wszystkim poinformowano Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e7a37ac33bf293d55b893bcee82cbbfd,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e7a37ac33bf293d55b893bcee82cbbfd,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Tragiczny wypadek na lotnisku w Lesznie. Nie żyje spadochroniarz (zdjęcie poglądowe)</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651712,kowalski-ujawnia-kulisy-odejscia-z-pis-kaczynski-raczej-nie-powie-o-tym-glosno</guid><link>https://natemat.pl/651712,kowalski-ujawnia-kulisy-odejscia-z-pis-kaczynski-raczej-nie-powie-o-tym-glosno</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 14:03:01 +0200</pubDate><title>Kowalski ujawnia kulisy odejścia z PiS. Kaczyński raczej nie powie o tym głośno</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/a36cfc8f3a21d01ba71364bfade28122,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Janusz Kowalski odszedł z Prawa i Sprawiedliwości. Teraz zamieścił w mediach społecznościowych wideo, w którym wyjaśnia kulisy swojej decyzji i krytykuje działania tej partii. Poseł odniósł się też do doniesień w sprawie swoich powiązań z rynkiem kryptowalut. Polityk nie przebierał w słowach.

Janusz Kowalski, jeden z najbardziej wyrazistych i bezkompromisowych polityków prawicy, postanowił zakończyć swój etap w klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości. Decyzję ogłosił w czwartek 30 maja w mediach społecznościowych, gdzie w dyplomatycznym tonie podziękował partyjnym kolegom za dotychczasowe działania i lata spędzone we wspólnym klubie.
"Dziś złożyłem rezygnację z członkostwa w Klubie Parlamentarnym PiS. Serdecznie dziękuję koleżankom i kolegom z PiS za lata świetnej współpracy. Pozostanę posłem niezrzeszonym skupionym na pracy dla Polski" – napisał Janusz Kowalski na platformie X.
Kowalski o odejściu z PiS. Takich słów jeszcze niedawno nikt by się nie spodziewał
Tymczasem polityk wrzucił film na swój profil, w którym zdradził więcej. Z jego relacji wynika, że swoją rezygnację złożył 29 kwietnia rano na ręce Mariusza Błaszczaka i Przemysława Czarnka. Wtedy Błaszczak miał poprosić go, o upublicznienie swojej decyzji dopiero po głosowaniu ws. wotum nieufności dla minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski.

                    
                        
                    
                – Poinformowałem władze partii wiele miesięcy temu, że jeżeli mam bardzo mocno angażować się na Lubelszczyźnie, można zbudować silne Prawo i Sprawiedliwość, można odzyskać zaufanie wyborców, ale jest jedna zasada: nie można tolerować tego, co doprowadziło do naszej klęski w roku 2023. Nie można tolerować układów lokalnych, które ludzie widzą – mówił o powodach rezygnacji członkostwa w PiS.
Zdaniem Kowalskiego  w Biłgoraju "politycy Prawa i Sprawiedliwości zapisują do partii ludzi Palikota, współpracują z byłymi komunistami, kolekcjonują sobie rady nadzorcze i spółki". 
– Jeżeli prawica chce wygrać wybory, to nie może robić tego, co robiliśmy przed 2023 rokiem i dlaczego przegraliśmy wybory. Żadnych tłustych kotów, żadnej tolerancji dla nieprawidłowości, dla ludzi nieuczciwych, dla lokalnych układów. Tę patologię układów lokalnych trzeba zdecydowanie przeciąć – dodał były poseł PiS.
Kowalski będzie teraz posłem niezależnym, co daje mu unikalną pozycję w debatach publicznych. Już teraz zapowiedział, że jego dalsze działania w niektórych kwestiach będą różniły się od programu PiS. – Będę bezwzględnym zwolennikiem likwidacji powiatów, żeby te wszystkie układy lokalne zlikwidować – powiedział.
Afera z kryptowalutami
Dodajmy, że po tym, jak Kowalski rzucił papierami w PiS, pojawiły się doniesienia o jego domniemanych powiązaniach z rynkiem kryptowalut. Na Nowogrodzką miał nawet przyjść w tej sprawie anonim.
Dziennikarze WP podali, że Kowalski bacznie przyglądał się rozwojowi rynku kryptowalut w naszym kraju i wielokrotnie odwiedzał katowicką siedzibę firmy Zondacrypto. Serwis przytoczył nawet relacje pracowników, którzy wspominali o co najmniej czterech wizytach polityka w biurach oraz innych lokalach powiązanych z Przemysławem Kralem – szefem giełdy przebywającym od kilku lat w Monako.
Teraz Kowalski mówi, że to informacje "wyssane z palca". Zapowiedział, że skieruje sprawę do sądu w trybie cywilnym i karnym przeciwko dziennikarzom zarzucającym mu współpracę z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem.
– Nie ma zgody na to, by w ten sposób łamać standardy dziennikarskie. Takich nielogicznych bredni już dawno nie przeczytałem – stwierdził i zapewnił, że nigdy nie spotykał się ani z Kralem, ani "z żadną estońską firmą".
– Ja rozumiem, że jest jakaś chęć połączenia prawicy z aferą Zondacrypto, ale to jest afera Donalda Tuska, bierności polskiego państwa, prokuratury, służb Domańskiego, Siemoniaka i Tuska, które nie zareagowały na to, że jakaś firemka z Estonii łupiła Polaków – skwitował.
Przypomnijmy, że Janusz Kowalski był związany z Prawem i Sprawiedliwością od 2002 roku, jednak przez wiele lat nie angażował się aktywnie w działalność partii. Do Sejmu wszedł w 2019 roku jako reprezentant Solidarnej Polski, startując z list PiS. W rządzie Mateusza Morawieckiego pełnił funkcje wiceministra aktywów państwowych, a następnie wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/a36cfc8f3a21d01ba71364bfade28122,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/a36cfc8f3a21d01ba71364bfade28122,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Janusz Kowalski komentuje swoje odejście z PiS.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651697,najlepsze-mieso-na-grilla-wcale-nie-kielbasa-ani-boczek</guid><link>https://natemat.pl/651697,najlepsze-mieso-na-grilla-wcale-nie-kielbasa-ani-boczek</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 12:02:01 +0200</pubDate><title>Najlepsze mięso na grilla. Wcale nie kiełbasa ani boczek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/a05a1606da08a920ea44b35196fd73b1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Majówka to dla wielu Polaków początek sezonu grillowego. Ale co najlepiej wrzucić na ruszt? Choć jak wiadomo, sam grill do zdrowych nie należy, to dietetyczka wskazała, co mimo wszystko jest najlepszą opcją. I wcale nie chodzi tu o kiełbasę.

Majówka to dla wielu Polek i Polaków otwarcie sezonu ogrodowego i grillowego przed cieplejszymi miesiącami. Wielu z nas już od dłuższego czasu planuje wystawić swój sprzęt grillowy z garażu lub piwnicy, a wolny dłuższy weekend, czyli 1,2 czy 3 maja to idealna okazja.
Co najlepiej na grilla? Wcale ni kiełbasa...
Niektórzy śmieją się nawet, że grillowanie jest ulubionym sportem Polaków. Kiedy o nim myślimy, najczęściej na ruszcie od razu widzimy mięso. A mięsnych dań z grilla jest do wyboru naprawdę cała masa: karkówka, kiełbasa, szaszłyki czy piersi z kurczaka to najczęstsze wybory.
Co z tego jest najlepsze? Portal medonet.pl zapytał o to specjalistkę. Dietetyczka Aleksandra Kureń zwróciła uwagę na jedną ważną kwestię przy wyborze mięsa na grilla. – Jeśli zależy nam na tym, by grill był jak najzdrowszy, to musimy pamiętać, że mięso nieprzetworzone zawsze będzie lepszym wyborem niż mięso przetworzone, czyli –  karkówka albo pierś z kurczaka to lepszy wybór niż kiełbasa albo boczek – wskazała.
Chodzi o to, że w trakcie przetwarzania do takich mięs dorzucane są często różne dodatki: nie tylko azotyn sodu, ale też, chociażby duże ilości soli. A to niestety niekorzystnie wpływa na nasz organizm, zwłaszcza na układ pokarmowy.
Wybór między mięsem z kurczaka a wołowiną czy wieprzowiną też jest istotny. – Lepszym wyborem niż wołowina i wieprzowina jest drób – zwłaszcza jeśli grillujemy dość często. Tzw. mięso czerwone (wołowina, wieprzowina, baranina) spożywane w dużych ilościach może bowiem stanowić czynnik ryzyka nowotworu jelita grubego, m.in. ze względu na wysokie ilości żelaza hemowego – wskazała specjalistka.
Jednocześnie nie warto popadać w panikę. Sama dietetyczka mówi, że "jeśli robimy grilla raz w miesiącu, to na spokojnie możemy sobie pozwolić na dobrej jakości kiełbasę czy boczek", ale jeśli "grillujemy często, to warto jednak zastanowić się nad zdrowotną jakością wybieranego mięsa".
Grill bez mięsa: to możliwe i równie pyszne...
Ci, którzy nie jedzą mięsa doskonale o tym wiedzą, że na ruszcie może znaleźć się naprawdę mnóstwo pysznych produktów i wcale nie musi być to kiełbasa ani karkówka.
Dietetyczka wymieniła kilka zdrowych pozycji. – Świetnie sprawdzą się ryby, ale także np. sery takie jak oscypek czy halloumi, wegańskie alternatywy dla mięsa, no i oczywiście – warzywa i…owoce. Warzywa i owoce to nie tylko świetne urozmaicenie grilla, ale także źródło błonnika, który sprawia, że po takim posiłku czujemy się syci. W tej grupie najlepiej na grillu sprawdzą się cukinia, papryka, bakłażan, pieczarki (to oczywiście nie warzywo, ale spełnia podobną rolę), natomiast wśród owoców super opcją do grillowania będzie arbuz, ananas czy brzoskwinia – wymieniała.
Oprócz tego, co przyrządzamy na grillu, ważne jest też, gdzie go robimy. W niektórych miejscach możemy niestety dostać mandat. Więcej o tym pisaliśmy tutaj. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/a05a1606da08a920ea44b35196fd73b1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/a05a1606da08a920ea44b35196fd73b1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Najlepsze mięso na grilla i to wcale nie kiełbasa.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/651700,gis-pilnie-wycofuje-produkt-ze-sprzedazy-to-popularna-szybka-przekaska</guid><link>https://natemat.pl/651700,gis-pilnie-wycofuje-produkt-ze-sprzedazy-to-popularna-szybka-przekaska</link><pubDate>Fri, 01 May 2026 11:33:54 +0200</pubDate><title>GIS pilnie wycofuje produkt ze sprzedaży. To popularna szybka przekąska</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4680b664ab6ed807c3d218b35014a487,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Główny Inspektorat Sanitarny wydał pilny komunikat o wycofaniu popularnych polędwiczek z kurczaka. W jednej z partii wykryto niebezpieczną bakterię Listeria, która może zepsuć majówkowe plany i spowodować, że konieczna będzie wizyta w szpitalu.

Zanim rozpalicie grille lub przygotujecie szybki obiad podczas majówkowego wypoczynku, koniecznie zajrzyjcie do lodówek. Inspektorzy sanitarni podczas rutynowych kontroli natrafili na groźną bakterię w partii panierowanych polędwiczek znanej marki, która jest dostępna w sklepach na terenie całej Polski.
Polędwiczki z kurczaka wycofane ze sklepów. Szczegóły skażonej partii
Główny Inspektorat Sanitarny poinformował, że w wyniku działań urzędowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej doszło do wykrycia bakterii Listeria monocytogenes w konkretnej partii panierowanych polędwiczek z kurczaka marki Duda.
GIS udostępnił szczegóły dotyczące wycofanego produktu:
Nazwa produktu: DUDA Polędwiczki z kurczaka panierowane łagodne. Opakowanie XXL, 540 g
Numer partii: 2604014201
Termin przydatności do spożycia: 03.05.2026
Producent: CEDROB SA, Ujazdówek 2A, 06-400 Ciechanów Zakład Cedrob Foods, 43-200 Pszczyna ul. Korczaka 5, WNI 24100302.

Podjęte działania. Co zrobić z zakupionymi polędwiczkami?
Producent bezzwłocznie uruchomił procedurę wycofywania skażonego towaru z obrotu. W ramach działań naprawczych firma Cedrob przeprowadziła kompleksową dezynfekcję oraz gruntowne mycie wszystkich linii produkcyjnych i magazynów. Wykonano również dodatkowe testy środowiskowe oraz badania partii pozostających w zapasach. Choć polędwiczki są produktem wymagającym obróbki cieplnej przed spożyciem, zdecydowano o całkowitym wycofaniu serii ze względu na wysokie ryzyko tzw. zakażenia wtórnego w domowych kuchniach.
Nadzór nad tymi działaniami sprawuje Powiatowy Lekarz Weterynarii w Pszczynie, który przeprowadził już rygorystyczną kontrolę higieny w zakładzie oraz weryfikację wyników badań własnych producenta. Cały proces jest na bieżąco monitorowany przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej, aby mieć pewność, że żadne opakowanie z tej partii nie zostanie w sprzedaży.
Zalecenia dla konsumentów są jednoznaczne: nie należy spożywać produktu o numerze partii wskazanym w komunikacie. Jeśli mięso zostało już zjedzone i wystąpią jakiekolwiek objawy chorobowe, należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem. Polędwiczki najlepiej wyrzucić lub spróbować zwrócić do sklepu, w którym dokonano zakupu.
Czym grozi listerioza?
Listerioza jest chorobą wywoływaną przez bakterie Listeria monocytogenes, które powszechnie występują w środowisku oraz wydalinach zakażonych zwierząt. Do organizmu człowieka patogen przedostaje się najczęściej drogą pokarmową poprzez spożycie skażonych produktów, takich jak surowe mięso, niepasteryzowany nabiał czy nieumyte owoce i warzywa.
Choroba stanowi szczególne zagrożenie dla kobiet w ciąży, noworodków oraz osób z obniżoną odpornością. U ciężarnych infekcja może objawiać się gorączką i symptomami grypopodobnymi lub przebiegać bezobjawowo, jednak stwarza wysokie ryzyko śmiertelnych powikłań dla płodu. 
Z kolei u osób starszych i pacjentów z osłabionym układem odpornościowym zakażenie może prowadzić do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenia mózgu lub sepsy. Dlatego tak ważne jest, by przestrzegać komunikatów GIS i nie lekceważyć ostrzeżeń o skażeniu mikrobiologicznym żywności.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4680b664ab6ed807c3d218b35014a487,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4680b664ab6ed807c3d218b35014a487,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">GIS alarmuje ws. partii panierowanych polędwiczek z kurczaka</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
