<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Pieniądze]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Pieniądze w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/237,pieniadze</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,237,pieniadze" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647623,smierc-z-zerem-na-koncie-jakie-wnioski-plyna-z-ksiazki-billa-perkinsa</guid><link>https://natemat.pl/647623,smierc-z-zerem-na-koncie-jakie-wnioski-plyna-z-ksiazki-billa-perkinsa</link><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 09:55:02 +0200</pubDate><title>Śmierć z zerem na koncie – jakie wnioski płyną z książki Billa Perkinsa?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/1dca2a69db705a778c3175632861fba2,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Książka „Śmierć z zerem na koncie” autorstwa Billa Perkinsa to jedna z najbardziej prowokujących pozycji w obszarze finansów osobistych ostatnich lat. Jej teza jest prosta, ale odważna - celem życia nie powinno być maksymalne akumulowanie kapitału, lecz jego optymalne wykorzystanie w czasie, tak aby w momencie śmierci saldo konta zbliżało się do zera.

Zarabianie, inwestowanie i pułapka nieskończonej akumulacji
Współczesna narracja ekonomiczna promuje konsekwentne zwiększanie dochodów i systematyczne inwestowanie. Obywatele rozwiniętych gospodarek lokują kapitał w nieruchomościach na wynajem, funduszach indeksowych, obligacjach, prywatnych biznesach, surowcach, a coraz częściej także w aktywach cyfrowych, w tym kryptowalutach opartych na kursie xrp / pln czy btc / pln. Logika jest następująca - pieniądz ma pracować, zabezpieczać przyszłość i budować niezależność finansową.
Problem zaczyna się wtedy, gdy proces pomnażania majątku staje się celem samym w sobie. Ile mieszkań na wynajem wystarczy, by poczuć spokój? Jak wysoki portfel inwestycyjny gwarantuje „wystarczające” bezpieczeństwo? W praktyce odpowiedź często brzmi - jeszcze trochę więcej. Właśnie tę mentalną pułapkę analizuje Perkins. Jego zdaniem wiele osób nie potrafi określić punktu, w którym zabezpieczenie przyszłości przechodzi w nadmiar, a nadmiar w marnowanie potencjału życia.
Autor zwraca uwagę, że pieniądz jest narzędziem wymiany energii życiowej – czasu i wysiłku – na przyszłe możliwości. Jeśli jednak odkładamy korzystanie z tych możliwości w nieskończoność, to realnie rezygnujemy z części własnego życia.
Czas jako najcenniejszy zasób
Kluczowym elementem koncepcji „Śmierci z zerem na koncie” jest uznanie, że czas jest zasobem nieodnawialnym. O ile kapitał można pomnażać, o tyle lat życia nie da się dokupić. Perkins proponuje, by planowanie finansowe uwzględniało nie tylko oczekiwaną długość życia, ale także tzw. „krzywą możliwości doświadczeń”.
Człowiek w wieku 30 lat może zdobywać górskie szczyty, podróżować z plecakiem i podejmować ryzyko zawodowe, którego nie zaakceptuje w wieku 70 lat. Z kolei późniejsze lata sprzyjają innym formom aktywności. Odkładanie wszystkich przyjemności i marzeń na „kiedyś” bywa więc ekonomicznie nieracjonalne – bo możliwości ich realizacji maleją wraz z wiekiem i kondycją zdrowotną.
Z tej perspektywy nadmierne oszczędzanie przypomina strategię firmy, która generuje zyski, ale nigdy nie inwestuje ich w rozwój ani dywidendę dla właścicieli. W efekcie kapitał rośnie, lecz jego właściciel nie doświadcza realnych korzyści.
Lęk jako motor akumulacji
Wielu ludzi buduje majątek nie z pasji inwestycyjnej, lecz z lęku. Strach przed biedą, utratą pracy, chorobą czy kryzysem gospodarczym prowadzi do kompulsywnego gromadzenia aktywów. Z ekonomicznego punktu widzenia ostrożność jest uzasadniona. Problem pojawia się wtedy, gdy poziom zabezpieczenia znacznie przekracza racjonalne potrzeby.
Perkins sugeruje, by policzyć realne koszty życia na emeryturze, uwzględnić oczekiwaną długość życia oraz źródła dochodów pasywnych. W wielu przypadkach okazuje się, że dalsze intensywne pomnażanie majątku nie zwiększa jakości życia w sposób proporcjonalny do wysiłku i stresu.
Mechanizm ten przypomina zjawisko malejącej użyteczności krańcowej. Pierwsze oszczędności znacząco podnoszą poczucie bezpieczeństwa. Kolejne miliony – już w znacznie mniejszym stopniu. Tymczasem koszt psychiczny nieustannego napięcia, zarządzania ryzykiem i odpowiedzialności biznesowej pozostaje wysoki.
Praca jako wartość, nie przymus
Autor nie postuluje porzucenia pracy. Wręcz przeciwnie – wskazuje, że aktywność zawodowa daje sens, strukturę dnia i satysfakcję. Problemem nie jest sama praca, lecz brak równowagi między pracą a korzystaniem z owoców tej pracy.
Wielu przedsiębiorców funkcjonuje w permanentnym trybie kryzysowym - gaszenie pożarów, presja wyniku, kolejne inwestycje finansowane długiem. Taki model działania bywa uzależniający – dostarcza adrenaliny i poczucia bycia potrzebnym. Jednak w długim okresie może prowadzić do wypalenia oraz zubożenia życia prywatnego.
Ekonomiczna racjonalność wymaga zadania pytania - czy dodatkowa jednostka dochodu jest warta utraty czasu z rodziną, zdrowia czy pasji? W pewnym momencie odpowiedź przestaje być oczywista.
Dziedziczenie środków
Kontrowersyjnym elementem koncepcji Perkinsa jest podejście do przekazywania majątku kolejnym pokoleniom. Autor sugeruje, że nadmierne zabezpieczanie dzieci może ograniczać ich motywację do rozwoju. Zamiast gigantycznego spadku po śmierci rodziców, bardziej racjonalne może być stopniowe wspieranie ich w momentach, gdy kapitał realnie zwiększa ich szanse – na przykład przy zakładaniu firmy czy zakupie pierwszego mieszkania.
I ma to sens - ludzie bowiem bardziej cenią zasoby, na które sami zapracowali.
Redefinicja sukcesu
„Śmierć z zerem na koncie” to w istocie próba redefinicji sukcesu finansowego. Zamiast maksymalizacji wartości netto w momencie zgonu, autor proponuje maksymalizację sumy wartościowych doświadczeń w ciągu życia. Pieniądz staje się środkiem do kupowania czasu, wolności i przeżyć – nie trofeum.
W praktyce oznacza to świadome planowanie wydatków na doświadczenia w określonych fazach życia. Podróże, rozwój osobisty, hobby, czas z bliskimi – to inwestycje w kapitał wspomnień, który nie podlega inflacji ani wahaniom rynkowym.
Główne założenie
Najważniejszy wniosek z książki Perkinsa można streścić w jednym zdaniu - pieniądze mają sens tylko wtedy, gdy są używane. Saldo konta po śmierci nie generuje już żadnej użyteczności dla jego właściciela. Dlatego optymalizacja finansowa powinna obejmować cały cykl życia, a nie tylko fazę akumulacji.
W świecie, w którym miernikiem sukcesu bywa wartość portfela inwestycyjnego, koncepcja ta brzmi niemal heretycko. A jednak skłania do fundamentalnego pytania - czy budujemy majątek, by żyć, czy żyjemy, by budować majątek?
Odpowiedź na to pytanie jest indywidualna. Jednak refleksja, do której zachęca Perkins, ma wymiar uniwersalny. W rachunku końcowym liczy się nie wysokość aktywów, lecz jakość przeżytego czasu. A tego nie da się zdeponować na żadnym koncie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/1dca2a69db705a778c3175632861fba2,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/1dca2a69db705a778c3175632861fba2,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647431,nowa-funkcja-mobywatela-robi-robote-przy-zakupie-mieszkania-jeden-skan-i-wiesz-wszystko</guid><link>https://natemat.pl/647431,nowa-funkcja-mobywatela-robi-robote-przy-zakupie-mieszkania-jeden-skan-i-wiesz-wszystko</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 15:26:01 +0200</pubDate><title>Nowa funkcja mObywatela robi robotę przy zakupie mieszkania. Jeden skan i wiesz wszystko</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f32ef0bc1d10664d9dcda49c7889f81e,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Do mObywatela zawitała właśnie przełomowa zmiana. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski podzielił się nowościami we wpisie na X. Świeżo wprowadzona funkcja jest już dostępna dla każdego, wystarczy aktualizacja aplikacji.

Oto kolejna funkcja w mObywatelu. Tym razem dotyczy ona ksiąg wieczystych. Od dziś nie trzeba będzie znać ich numeru, by sprawdzić kluczowe dane. To duże ułatwienie dla użytkowników polskiej aplikacji, które ograniczy biurokrację i zupełnie zrewolucjonizuje dostęp do informacji na temat nieruchomości.
W praktyce zmiana ma prowadzić do znaczącego ograniczenia liczby wizyt w sądach i urzędach w celu uzyskania numeru księgi wieczystej i dokumentów z nią związanych. Sprawia ona, że korzystanie z zewnętrznych systemów staje się mało przystępne.
Od dziś wszystkie dokumenty są dostępne w zasięgu jednego ruchu palcem w jednej zakładce w mObywatelu. Według wiceministra cyfryzacji – Dariusza Standerskiego, który ogłosił przełomową zmianę na X, oznacza ona "koniec z jeżdżeniem po sądach".
Co dokładnie zmienia się w aplikacji mObywatel?
Dzięki aktualnie wprowadzonym zmianom w mObywatelu można:
sprawdzić swoje księgi wieczyste na podstawie PESEL
zobaczyć podstawowe informacje o nieruchomości
zamówić odpis, wyciąg lub zaświadczenie
opłacić dokument bezpośrednio z poziomu mObywatel

Są to kluczowe zmiany dla osób, które chcą uzyskać informacje na temat swojej nieruchomości. Znajdą one zastosowanie przy postępowaniach spadkowych, przepisywaniu mieszkania, kredytach hipotecznych czy wykrywaniu i poprawianiu błędów we wpisach.

                    
                        
                    
                Aktualne zmiany znoszą próg wejścia związany z przeglądaniem dokumentacji. Każdy może wejść w odpowiednią zakładkę i sprawdzić, czy dane zawarte w księgach wieczystych odpowiadają stanowi faktycznemu. Bez szukania porad w Internecie, bez prawnika, bez zasypywania urzędników pytaniami.
Na razie nowości w mObywatelu nie wpływają na sprawy związane z księgami wieczystymi w sposób bezpośredni. Nie zmienia się sama procedura związana z zakładaniem księgi, wykreślania hipoteki, wpisywania nowego właściciela, czy poprawy ewentualnego błędu.
Jak działa nowa funkcja w mObywatelu? Księgi wieczyste krok po kroku
By uzyskać dostęp do najnowszych zmian w mObywatelu, należy zaktualizować aplikację. Najnowsza wersja jest dostępna zarówno na iOS, jak i na Androidzie.
Nowa funkcja w aplikacji mObywatel dostępna jest w podsekcji "Usługi" w sekcji "Sprawy urzędowe". Po wejściu w nią uzyskujemy dostęp do trzech zakładek. Pierwsza z nich to "Twoje księgi", która pozwala nam na sprawdzenie naszych nieruchomości i zamówienie z księgi wieczystej odpisu, wyciągu lub informacji o jej zamknięciu. Druga zakładka to "Zamówione dokumenty", w której znajdują się gotowe do pobrania dokumenty pozyskane z funkcji w pierwszej zakładce.
Aplikacja mObywatel pozwala także na weryfikację dokumentu, który nie należy do nas. Odpowiada za to trzecia zakładka – "Sprawdź dokument drugiej osoby". Pozwala ona na zeskanowanie kodu QR z zewnętrznego dokumentu, który zostaje później zweryfikowany w Centralnej Informacji Ksiąg Wieczystych.
Co w sytuacji, gdy w zakładce pokazują się błędne dane lub brakuje ważnych informacji? W takiej sytuacji mObywatel zaleca kontakt z właściwym sądem rejonowym.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f32ef0bc1d10664d9dcda49c7889f81e,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f32ef0bc1d10664d9dcda49c7889f81e,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Nowość w mObywatelu. Przełomowe zmiany w dostępie do danych o nieruchomościach</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647527,skarbowka-juz-czeka-na-koniec-wielkanocy-po-swietach-kontrole</guid><link>https://natemat.pl/647527,skarbowka-juz-czeka-na-koniec-wielkanocy-po-swietach-kontrole</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 14:32:01 +0200</pubDate><title>Skarbówka już czeka na koniec Wielkanocy. Po świętach zaczną się kontrole</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/83a3a65d7b535a308f90d1d90d480bf2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wielkanoc, podobnie jak każde inne święta, to od lat gorący okres dla urzędników skarbowych. Inspektorzy wszczynają w tym czasie  kontrole handlujących w sieci i nie tylko. Działają bowiem nie tylko z własnej inicjatywy, ale bardzo często bazują na anonimowych donosach np. od zazdrosnych członków rodziny.

Wprowadzony zaledwie wczoraj (1 kwietnia) KSeF z pewnością ułatwi wyłapywanie nadużyć u nieuczciwych przedsiębiorców. Jednak z urzędem skarbowym mogą mieć teraz do czynienia również zwykli obywatele. Świąteczne dorabianie kryje w sobie pułapki, przez które bardzo łatwo narazić się na potężne kary finansowe.
Sprzedaż wielkanocnych ozdób w internecie. Kiedy grozi kontrola skarbówki?
Fiskus zyskał niedawno potężne narzędzia do weryfikowania naszych dochodów. Unijna dyrektywa DAC7 nakłada na popularne platformy obowiązek raportowania o zyskach użytkowników. Przepisy obejmują gigantów e-commerce, takich jak m.in. Allegro, OLX czy Vinted.
Jeśli dorabiasz sobie przed świętami, oferując w sieci np. stroiki, jajka lub ciasta, a także handlujesz w pozostałe dni roku bez zarejestrowanej działalności gospodarczej, to musisz zachować czujność. Wszystko jest bowiem sumowane. Internetowi sprzedawcy trafiają pod lupę urzędników po przekroczeniu konkretnych barier. Takie powiadomienie do urzędu zostanie wygenerowane, gdy w ciągu roku:
zrealizujesz ponad 30 transakcji sprzedażowych,
osiągniesz zysk przekraczający kwotę 2000 euro (ok. 8580 zł).

Co stanie się, gdy fiskus uzna nasze internetowe oferty za niezarejestrowaną firmę?  Urzędnicy naliczą nam zaległy podatek. Zapłacimy dokładnie taką stawkę, jaka obowiązuje legalnie działające przedsiębiorstwa. Do tego doliczone zostaną jeszcze zaległe składki i karne odsetki.
Rodzinne spotkania i wysyp donosów. Anonimy do urzędu skarbowego biją rekordy
Świąteczne spotkania w gronie najbliższych mają też swoją mroczniejszą stronę. To właśnie w okolicach takich uroczystości Polacy najchętniej informują organy o rzekomych przewinieniach bliskich. Zgłoszenia do skarbówki nieustannie rosną w siłę, bijąc kolejne rekordy.
Nowe auto szwagra, który podobno niewiele zarabia, często wystarczy, by wysłać cyfrowy donos (a jest to łatwe, bo wystarczy zwykły mail). Kto najczęściej donosi? Jak mówi Bartosz Stróżyński z Izby Administracji Skarbowej w Bydgoszczy, treść i emocjonalny sposób formułowania wielu pism wskazują, że ich autorami są osoby skonfliktowane z bohaterami donosów w codziennym życiu. 
Zgłoszeń dokonuje więc rodzina, sąsiedzi, klienci, byli wspólnicy i pracownicy. Dotyczą zarówno przedsiębiorców, jak i osób fizycznych tzn. nieprowadzących firm. "Nie można jednak wykluczyć, że część zgłoszeń ma charakter instrumentalny. Dokonana jest z pobudek osobistych, chęci zemsty czy zazdrości" – dodaje Alicja Woźniak z kancelarii Ars Aequi. 
W niektórych regionach kraju aż 80 proc. tych doniesień okazuje się całkowicie bezpodstawna, ale Krajowa Administracja Skarbowa nie może ich zignorować. Każde, nawet najbardziej absurdalne zawiadomienie wymusza weryfikację.
Przelew na zajączka a podatek od darowizn. Uważaj na kruczki w przepisach
Tradycja obdarowywania najbliższych jest popularna również przy okazji Wielkanocy, ale elektroniczne przelewy ułatwiają śledzenie naszych pieniędzy. Nawet prezent od członka rodziny może być potraktowany jako darowizna, która rodzi obowiązek podatkowy.
Polskie prawo wprost określa kwoty wolne od podatku. Limity zależą bezpośrednio od stopnia naszego pokrewieństwa (im dalsze, tym mniejsza kwota – np. do najbliższej rodziny to 36 120 zł). Warto pamiętać, że kwoty te sumuje się aż do 5 lat wstecz, więc operowanie mniejszymi przelewami nie pomoże w ominięciu systemu. 
Na szczęście istnieje tzw. grupa zero. Należy do niej wyłącznie najbliższa rodzina, czyli dzieci, rodzice oraz rodzeństwo. W tym gronie można przekazywać sobie miliony bez  podatku. Jest pewien warunek. Większa gotówka musi trafić na konto, a my mamy pół roku na zgłoszenie tego w urzędzie. Przeoczenie terminu sprawi, że skarbówka naliczy podatek od darowizny oraz odsetki.
Warto też pamiętać o wyjątku, który skutecznie chroni przed biurokracją. Ustawowa wspólność majątkowa pozwala małżonkom na całkowicie swobodne przelewanie sobie dowolnych sum. Zasilenie wspólnego konta męża lub żony nie prowadzi do faktycznego wzbogacenia jednej ze stron, więc zgłaszanie takiego faktu do fiskusa nie jest potrzebne.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/83a3a65d7b535a308f90d1d90d480bf2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/83a3a65d7b535a308f90d1d90d480bf2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Handel wielkanocny pod lupą skarbówki. Kto może spodziewać się kontroli?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647517,zrob-selfie-albo-z-przelewu-nici-najwiekszy-polski-bank-wprowadza-nowy-wymog</guid><link>https://natemat.pl/647517,zrob-selfie-albo-z-przelewu-nici-najwiekszy-polski-bank-wprowadza-nowy-wymog</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 11:52:02 +0200</pubDate><title>Zrób selfie albo z przelewu nici. Największy polski bank wprowadza nowy wymóg</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bd93de9d82c3c389b2e1591dd07b5d92,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Bank PKO BP wdrożył nową funkcję, która z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Przy potwierdzaniu niektórych przelewów konieczne będzie zrobienie sobie selfie. Kiedy i dlaczego trzeba będzie sobie zrobić zdjęcie twarzy smartfonem?

W dobie coraz sprytniejszych i powszechniejszych oszustw internetowych banki nie pozostają bierne, tylko też aktywnie wprowadzają nowoczesne zabezpieczenia. PKO BP zdecydował się na dość radykalny krok, aby skuteczniej chronić pieniądze swoich klientów. Tradycyjne hasła i kody autoryzacyjne to dziś za mało, dlatego do gry wkracza biometria.
Nowe potwierdzanie przelewów w iPKO. Selfie albo anulowanie
Największy polski bank będzie wymagał od klientów dodatkowej weryfikacji tożsamości. Jak to będzie działać? 
Jeśli algorytmy uznają daną transakcję za nietypową, na ekranie pojawi się prośba o zrobienie selfie.
System wyświetli komunikat o konieczności dodatkowej autoryzacji oraz wskaże czas na jej wykonanie.
Użytkownik wybiera metodę weryfikacji, decydując się na opcję zdjęcia twarzy lub kontakt telefoniczny.
Wybranie selfie przenosi do aplikacji mobilnej IKO, gdzie następuje zakończenie całego procesu.
Dopiero po poprawnej weryfikacji przelew zostanie zrealizowany.

Brak reakcji w wyznaczonym oknie czasowym lub odmowa wykonania zdjęcia lub telefonu poskutkuje anulowaniem zlecenia. "Wykorzystujemy nowoczesne i wygodne rozwiązania, aby dodatkowe potwierdzenie przelewu było dla Ciebie jak najbardziej bezpieczne i intuicyjne" – czytamy w oficjalnym komunikacie banku.
Oszustwa na pracownika banku i groźny spoofing
Instytucje finansowe zawsze znajdują się na celowniku cyberprzestępców. Jak informowaliśmy wcześniej w naTemat, PKO BP ostrzegał przed manipulatorami podszywającymi się pod konsultantów.
Złodzieje dzwonią do ofiar, a na wyświetlaczach telefonów pojawia się prawdziwy numer infolinii. To tak zwany spoofing. Przestępcy straszą rzekomą pożyczką na nasze dane lub właśnie "podejrzanym przelewie", próbując sprytnie wyłudzić poufne dane logowania czy numery kart płatniczych.
W takich sytuacjach najlepiej zażądać weryfikacji tożsamości pracownika w aplikacji mobilnej. Daje to 100 proc. pewności, ponieważ prawdziwy doradca zawsze wyśle powiadomienie z potwierdzeniem swoich danych.
Jeśli jednak damy się nabrać i będziemy chcieli przelać pieniądze oszustom, to taka dodatkowa weryfikacja może pozwoli nam się jeszcze w porę opamiętać. Może też się przydać, gdy ktoś uzyska dostęp do naszego konta. Bank będzie mógł porównać selfie ze zdjęciem z dowodu osobistego z centralnej bazy i nakryć złodzieja tożsamości.
Przy bankomatach też trzeba uważać
Na oszustów możemy natrafić nie tylko w internecie, ale również w rzeczywistym świecie. Zwykła wypłata gotówki przy bankomacie może zakończyć się utratą życiowych oszczędności. Jeśli rzecz jasna nie zachowamy należytej ostrożności. Przestępcy nadal stosują skimming, montując na maszynach nakładki kopiujące dane z karty. 
Do tego dochodzą fałszywe klawiatury oraz miniaturowe kamery rejestrujące wpisywany kod PIN. Przed wsunięciem karty do szczeliny należy dokładnie obejrzeć całe urządzenie pod kątem odstających elementów. Zawsze warto też zasłaniać dłonią panel w czasie autoryzacji transakcji, co skutecznie utrudnia działanie podglądaczom. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bd93de9d82c3c389b2e1591dd07b5d92,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bd93de9d82c3c389b2e1591dd07b5d92,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowy wymóg w największym polskim banku. Trzeba zrobić zdjęcie twarzy przy przelewie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647425,nowe-stawki-za-wypadek-przy-pracy-1-kwietnia-zmienil-sie-kluczowy-wskaznik</guid><link>https://natemat.pl/647425,nowe-stawki-za-wypadek-przy-pracy-1-kwietnia-zmienil-sie-kluczowy-wskaznik</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 19:40:01 +0200</pubDate><title>Nowe stawki za wypadek przy pracy. 1 kwietnia zmienił się kluczowy wskaźnik</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f3d1105b2b49e1dc7fc41dd441ebe18e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Od 1 kwietnia wzrastają kwoty jednorazowych odszkodowań za wypadki przy pracy oraz choroby zawodowe. To ważna zmiana dla wszystkich pracowników, ale i pracodawców. Ile dokładnie teraz przysługuje pieniędzy w razie nieszczęśliwego zdarzenia?

"Za wypadek przy pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą" – przypomina rządowy portal biznes.gov.pl. Zatem nie każda drobna kontuzja w biurze czy na hali produkcyjnej zagwarantuje nam pieniądze z ZUS.
Jednorazowe odszkodowanie ZUS 2026 nowe stawki
Zgodnie z obwieszczeniem Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (można je przeczytać tutaj), od dziś, czyli 1 kwietnia 2026 roku obowiązują nowe jednorazowe odszkodowanie ZUS. Różnice w stosunku do poprzedniego roku są naprawdę spore:
Za każdy proc. stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu otrzymamy 1781 zł  (to wzrost o 145 zł względem 2025 roku).
Z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji ubezpieczonego przysługuje z kolei 31 162 zł  (wzrost aż o 2526 zł).
Gdy do świadczenia uprawniony jest wyłącznie małżonek lub dziecko zmarłego, kwota wynosi 160 264 zł  (skok o 12 993 zł).
Dla innego członka rodziny zmarłego ubezpieczonego przewidziano wsparcie rzędu 80 132 zł  (wzrost o 6497 zł).

Rodzaje wypadków przy pracy i warunki odszkodowania
Zdarzenie w firmie musi spełniać bardzo ścisłe kryteria. Rodzaje wypadków przy pracy są dokładnie skatalogowane przez polskie przepisy. Muszą zaistnieć wszystkie przesłanki równocześnie: "nagłość zdarzenia, zewnętrzna przyczyna, uraz bądź śmierć pracownika a także związek zdarzenia z pracą". Prawo wyróżnia kilka podstawowych kategorii tych najgorszych zdarzeń.
Wypadek ciężki – powodujący niezwykle poważne i trwałe uszkodzenia ludzkiego ciała, takie jak utrata wzroku czy nieuleczalna choroba.
Wypadek śmiertelny – gdy zgon pracownika następuje w ciągu maksymalnie sześciu miesięcy od zdarzenia.
Wypadek zbiorowy – w którym poszkodowane zostają w tym samym czasie minimum dwie osoby.

Obowiązki pracodawcy po wypadku w firmie
Poszkodowany pracownik musi jak najszybciej poinformować bezpośredniego przełożonego o swoim stanie. Szef musi z kolei od razu powiadomić właściwego okręgowego inspektora pracy oraz lokalnego prokuratora, szczególnie przy tych najpoważniejszych zdarzeniach. 
Oczywiście przed tą całą biurokracją, najważniejsze jest ratowanie zdrowia lub życia. "Pracodawca ma zapewnić poszkodowanym pierwszą pomoc i podjąć niezbędne działania eliminujące lub ograniczające zagrożenie" – czytamy na rządowej stronie.
Następnie niezbędne jest zabezpieczenie miejsca zdarzenia oraz powołanie zespołu powypadkowego. To on dokładnie zbada przyczyny i stworzy protokół będący podstawą do ewentualnych roszczeń.
Cała dokumentacja powypadkowa musi być bezwzględnie przechowywana w firmowych archiwach przez 10 lat. Przedsiębiorca płaci z własnej kieszeni za wszystkie koszty związane z ustalaniem okoliczności i przypadków tego nieszczęścia. Musi też prowadzić  rejestr wypadków przy pracy. To wszystko ma wymuszać na firmach ciągłą poprawę bezpieczeństwa i zapobiegać zamiataniu spraw pod dywan.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f3d1105b2b49e1dc7fc41dd441ebe18e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f3d1105b2b49e1dc7fc41dd441ebe18e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Od 1 kwietnia wzrastają stawki odszkodowań za wypadki przy pracy. Ile teraz można dostać pieniędzy?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647439,5-pulapek-ukrytych-w-ksef-od-1-kwietnia-przedsiebiorca-musi-byc-jak-saper</guid><link>https://natemat.pl/647439,5-pulapek-ukrytych-w-ksef-od-1-kwietnia-przedsiebiorca-musi-byc-jak-saper</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 18:49:02 +0200</pubDate><title>5 pułapek ukrytych w KSeF. Od 1 kwietnia przedsiębiorca musi być jak saper</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/98c47ae36f5d78a77cde0d7850c72eac,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Od 1 kwietnia Krajowy System e-Faktur przestaje obowiązywać największych graczy, a staje się codziennością dla niemal każdego przedsiębiorcy w Polsce. To nie tylko pożegnanie z papierowymi fakturami, ale całkowite przemodelowanie sposobu, w jaki myślimy o dokumentowaniu kupna i sprzedaży. Na jakie błędy trzeba uważać?

Centralny system faktur ustrukturyzowanych to największa zmiana w polskim systemie podatkowym od lat. Od dziś każda firma, poza najmniejszymi mikroprzedsiębiorcami, ma obowiązek nadawania dokumentom cyfrowej formy pliku XML zgodnego ze strukturą FA(3). Tylko taka faktura jest od dziś ważna. To koniec ery skanów wysyłanych mailem.
Pułapki systemu KSeF. Na co musisz uważać?
Przejście na nowy model to prawdziwe wyzwanie dla każdej firmy, które też obnaża słabe punkty dotychczasowego obiegu dokumentów (np. brak transparentności) i uniemożliwia wystawiania faktur z datą wsteczną. Początki cyfrowej rzeczywistości jednak będą trudne.
Jak zauważają eksperci z fillup oraz Piotr Juszczyk z inFaktu na łamach "Faktu", przedsiębiorcy muszą się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości i przemodelować obieg dokumentów w firmie. Jakie problemy mogą napotkać na początku?
Nie pomyl certyfikatu. To jedno z największych zagrożeń
Wiele osób traktuje certyfikaty w KSeF jako nudną formalność, a tymczasem wybór niewłaściwego typu pliku może dosłownie sparaliżować sprzedaż w twojej firmie. Czym się różnią?
Certyfikat do uwierzytelnienia – służy głównie do bezpiecznego logowania się do systemu w rozwiązaniach komercyjnych. "Wbrew częstym pomyłkom, nie jest on narzędziem do podpisywania faktur ani rozwiązaniem awaryjnym" – tłumaczą specjaliści z fillup k24.
Certyfikat do trybu offline – jest niezbędny do oznaczania faktur kodem QR w sytuacjach kryzysowych, gdy serwery rządowe padną lub ty stracisz dostęp do sieci. "Brak certyfikatu trybu offline może więc oznaczać pozbawienie możliwości prawidłowego wystawienia dokumentu w sytuacji kryzysowej" – dodaje Zuzanna Kwiatkowska z fillup k24.

Co robić, gdy system powie "nie"? W 2026 nie będzie kar za błędy
Rok 2026 to okres przejściowy. Ministerstwo Finansów zadeklarowało, że na razie nie będzie nakładać kar za pomyłki. W razie problemów technicznych masz do dyspozycji kilka trybów: 
offline24 – można wystawić fakturę bez połączenia z KSeF, ale trzeba ją dosłać najpóźniej następnego dnia.
offline - jest wtedy, gdy system KSeF jest czasowo niedostępny (np. przerwy serwisowe), ale dokument trzeba wystawić maksymalnie następnego dnia.
tryb awaryjny – masz 7 dni na uzupełnienie bazy po usunięciu usterki w KSeF.
awaria całkowita – faktury można wystawiać całkowicie poza systemem, gdy KSeF nie funkcjonuje z przyczyn systemowych (np. związanych z bezpieczeństwem państwa lub infrastruktury). Nie trzeba ich potem dosyłać.

Do KSeF zalogujesz się m.in. przez aplikację mObywatel lub Profil Zaufany na stronie ksef.podatki.gov.pl. Jeśli prowadzisz mikrofirmę i twoja miesięczna sprzedaż nie przekracza 10 tys. zł brutto, masz czas na obowiązkowe wdrożenie systemu aż do 1 stycznia 2027 roku. Chyba że w którymś miesiącu przekroczysz ten limit. Wtedy od tej konkretnej faktury stajesz się pełnoprawnym użytkownikiem KSeF.






]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/98c47ae36f5d78a77cde0d7850c72eac,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/98c47ae36f5d78a77cde0d7850c72eac,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">KSeF już działa dla niemal wszystkich firm. Na jakie błędy mogą natrafić?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647385,kalkulator-zus-nie-klamie-prognoza-emerytur-dla-40-i-50-latkow-mrozi-krew</guid><link>https://natemat.pl/647385,kalkulator-zus-nie-klamie-prognoza-emerytur-dla-40-i-50-latkow-mrozi-krew</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 17:22:01 +0200</pubDate><title>Kalkulator ZUS nie kłamie. Prognoza emerytur dla 40- i 50-latków mrozi krew</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bdc75a33b8d3bb224a41d20e0ca1c412,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przyszłość właśnie zaczyna doganiać 40- i 50-latków, bo to oni jako pierwsi wchodzą w wiek, w którym da się obliczyć przyszłą emeryturę według twardych zasad nowego systemu. Praca bez pełnych składek i przestoje w zatrudnieniu przekładają się na świadczenia, które nie dobiją nawet do ustawowego minimum.

To pokolenie trafiło na bardzo trudny moment. Są już na tyle blisko starości, by zacząć się jej obawiać, ale jednocześnie wpadli w tryby systemu, który niczego nie gwarantuje ponad to, co sami wypracują. A ponieważ żyjemy coraz dłużej, ich odłożone składki będą musiały zostać rozciągnięte do granic możliwości.
Stopa zastąpienia, czyli relacja pierwszej emerytury do przeciętnej płacy w momencie przejścia na emeryturę, ma spaść do około 27 proc. w 2050 roku (dla porównania w 2022 roku było to 58 proc.). Najsilniejszy spadek po 2030 roku dotknie właśnie generacje, które doświadczyły bezrobocia, bierności zawodowej i rosnącej liczby niestandardowych form pracy z niskimi składkami, takich jak umowy cywilnoprawne czy samozatrudnienie.
Dla części 40- i 50-latków przyszłość wygląda bardzo brutalnie
Jak opisuje Infor, najbardziej uderzające są nie same ogólne prognozy, ale skrajne wyniki, które można zobaczyć w narzędziu ZUS. Serwis wskazuje, że w przypadku części dzisiejszych 40- i 50-latków kalkulator potrafi pokazać świadczenie na poziomie zaledwie 800-1200 zł. Chodzi o osoby urodzone w latach 70. i 80., które mają za sobą lata pracy z lukami składkowymi, okresy na umowach o dzieło, zatrudnienie "na czarno", wypłaty "pod stołem" albo dłuższe przerwy w aktywności zawodowej.
To jest właśnie opis dzisiejszych roczników 70. i 80. Nie chodzi oczywiście o to, że każdy 45-latek dostanie "głodową emeryturę". Chodzi o to, że właśnie w tej grupie wiekowej szczególnie łatwo zobaczyć skutki porozrywanej historii zawodowej. Starsze roczniki w większym stopniu korzystały jeszcze z wcześniejszych mechanizmów systemu i z dłuższych okresów pracy zapisanych w kapitale początkowym.
Młodsi mają więcej czasu, by jeszcze coś odbudować. Dzisiejsi 40- i 50-latkowie są pośrodku: już za blisko emerytury, by temat odłożyć i zbyt często zbyt daleko od pełnego, równego przebiegu składkowej kariery.
Skąd biorą się emerytury po 800 zł?
Na portalu PUE/eZUS od jakiegoś czasu działa Kalkulator emerytalny, który pozwala sprawdzić szacunkową wysokość przyszłego świadczenia. ZUS udostępnia też coroczną informację o stanie konta, gdzie widać zgromadzone składki i kapitał emerytalny. To właśnie tam wielu 40- i 50-latków po raz pierwszy może zobaczyć, jak bardzo lata pracy z lukami w składkach, na umowach cywilnoprawnych albo z niskimi wpłatami odbijają się na prognozach przyszłej emerytury.
Sam ZUS bardzo jasno opisuje mechanikę wyliczenia. Prognozowana emerytura w nowym systemie to zwaloryzowane składki zapisane na koncie, zwaloryzowany kapitał początkowy i środki z subkonta, podzielone przez średnie dalsze trwanie życia dla wieku przejścia na emeryturę. Im mniej pieniędzy zgromadzonych na koncie i im dłuższy statystyczny czas pobierania świadczenia, tym niższy miesięczny wynik. ZUS podkreśla przy tym, że kalkulator pokazuje tylko prognozę, a nie gwarantowaną przyszłą kwotę, ale sam sposób liczenia pozostaje bezlitosny.
Właśnie dlatego takie skrajne wyniki nie są żadnym błędem systemu, tylko jego logiczną konsekwencją. Jeśli ktoś przez część kariery pracował bez pełnych składek, miał długie przerwy, zarabiał niewiele albo zbyt wcześnie zamierza wyjść z rynku pracy, to w kalkulatorze może zobaczyć kwoty, które wyglądają jak pomyłka, choć nią nie są.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bdc75a33b8d3bb224a41d20e0ca1c412,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bdc75a33b8d3bb224a41d20e0ca1c412,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dzisiejsi 40- i 50-latkowie mogą najmocniej odczuć skutki dziur w składkach.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647345,pilnuj-przelewow-w-wielkanoc-jeden-blad-i-pieniadze-utkna-na-kilka-dni</guid><link>https://natemat.pl/647345,pilnuj-przelewow-w-wielkanoc-jeden-blad-i-pieniadze-utkna-na-kilka-dni</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 16:42:01 +0200</pubDate><title>Pilnuj przelewów w Wielkanoc. Jeden błąd i pieniądze utkną na kilka dni</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9cb4b88b6514c5019de184fb11ca5892,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Krajowa Izba Rozliczeniowa ostrzega, że w okresie Wielkanocy banki będą pracować w niestandardowych godzinach, a transfery zlecone w dni ustawowo wolne od pracy mogą dotrzeć do odbiorców z opóźnieniem. Jeśli planujesz zakupy na Wielkanoc albo musisz wtedy opłacić rachunki, lepiej zrób to nieco wcześniej. Inaczej twoje pieniądze mogą utknąć na kilka dni.

Wielkanoc to dla większości z nas czas wolny od pracy. Ale musimy pamiętać, że odpoczywają również banki. Przypomina o tym Krajowa Izba Rozliczeniowa, która w nowym komunikacie poinformowała, jak w dni świąteczne będą realizowane przelewy. To ważne dla wszystkich osób, które planują zakupy wielkanocne lub uiszczenie w tym czasie opłat. 
Przerwy w przelewach w czasie Wielkanocy
KIR przypomina, że w okresie świąt wielkanocnych banki pracują w niestandardowych godzinach, a w dni ustawowo wolne od pracy – nie pracują. Zmienia się wtedy także sposób funkcjonowania systemów rozliczeniowych Elixir i Euro Elixir, za które odpowiada Krajowa Izba Rozliczeniowa. 
Zgodnie ze standardowym harmonogramem przelewy Elixir realizowane są w dni robocze w trzech sesjach: o 9:30, 13:30 i 16:00. Ale sprawa wygląda inaczej, gdy mówimy o dniach ustawowo wolnych od pracy, jak np. Poniedziałek Wielkanocny, który w tym roku wypada 6 kwietnia. W weekendy i dni wolne system Elixir nie pracuje.
Jednym słowem, w tym roku będziemy mieli do czynienia ze sporą przerwą w księgowaniu środków. Przelewy zlecone w piątek (3 kwietnia) po godz. 16:00 trafią do odbiorców dopiero we wtorek (7 kwietnia). W Lany Poniedziałek system Elixir nie będzie obsługiwać transferów. Najlepiej więc na wszelki wypadek dokonywać przelewów maksymalnie w piątek rano.
Jeszcze dłużej potrwa księgowanie w przypadku przelewów realizowanych w ramach systemu Euro Elixir, czyli w strefie euro. Chcąc przesłać środki w tej walucie, najlepiej jest zlecić operację... w czwartek rano. System Euro Elixir nie będzie funkcjonował ani w Lany Poniedziałek, ani w Wielki Piątek (3 kwietnia). KIR tłumaczy, że wynika to z faktu, iż Wielki Piątek w wielu europejskich krajach to tzw. bank holiday, czyli dzień wolny od pracy.
Przelew w Wielkanoc? Express Elixir pomoże zapominalskim
Istnieje jeden sposób na przesłanie pieniędzy między różnymi bankami w Wielkanoc lub Lany Poniedziałek i jest nim Express Elixir. 
"Niezależnie od dnia tygodnia, klienci banków mogą skorzystać z systemu płatności natychmiastowych Express Elixir, który działa w trybie ciągłym – 24/7/365, czyli również w weekendy i święta. Transfer środków pomiędzy rachunkami prowadzonymi w różnych bankach odbywa się w czasie rzeczywistym" – przypomina KIR. 
System jest dostępny w większości dużych banków w Polsce, ale oferują one różny zakres działania usługi. W niektórych bankach jest ona niedostępna np. w przypadku rachunków kredytowych czy pożyczkowych oraz lokat terminowych. W systemie Express Elixir mogą nie uczestniczyć (lub oferować ograniczoną dostępność) niektóre mniejsze banki spółdzielcze.
Co ważne, przelewy realizowane za pośrednictwem Express Elixir nie obejmują zleceń na rachunki Urzędów Skarbowych i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Dodatkowo najczęściej mogą one być realizowane tylko w polskiej walucie i na rachunki w polskich instytucjach. Ze względu na różnice w działaniu usługi w poszczególnych bankach lepiej jednak sprawdzić szczegóły w swojej instytucji.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9cb4b88b6514c5019de184fb11ca5892,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9cb4b88b6514c5019de184fb11ca5892,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sprawdzamy, jak będą księgowane przelewy w Wielkanoc.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647463,maksymalne-ceny-paliw-w-czwartek-podwyzka</guid><link>https://natemat.pl/647463,maksymalne-ceny-paliw-w-czwartek-podwyzka</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 16:39:15 +0200</pubDate><title>Maksymalne ceny benzyny w czwartek znów w górę. Minister ujawnił nowe stawki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7f32de83f1fa0d23bb8afba2530a8406,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Poznaliśmy już maksymalne ceny paliw na jutro, czyli 2 kwietnia. Mamy mieszane wiadomości dla kierowców, ponieważ oba rodzaje benzyny delikatnie zdrożeją, ale za to olej napędowy minimalnie stanieje. Różnica na litrze diesla wyniesie cały 1 grosz.

Od 31 marca w Polsce funkcjonuje nowy mechanizm osłonowy pod hasłem CPN (Ceny Paliw Niżej). Głównym założeniem tego rządowego projektu jest codzienne wprowadzanie maksymalnych cen paliw (poza LPG), których właściciele stacji nie mogą przekroczyć. 
Maksymalne ceny paliw na stacjach 2 kwietnia
Minister Energii obwieścił w Monitorze Polskim ceny paliw obowiązujące 2 kwietnia. Zawierają już podatek.
Benzyna 95 – jutro 6,23 zł, dziś 6,21 zł (wzrost o 0,02 zł).
Benzyna 98 – jutro 6,84 zł, dziś 6,81 zł (wzrost o 0,03 zł).
Olej napędowy – jutro 7,65 zł, dziś 7,66 zł (spadek o 0,01 zł).

Po pierwszym dniu wszystkie paliwa zdrożały o 5-6 groszy. Jutro zmiany będą praktycznie niezauważalne w portfelu. Trend jednak jest wzrostowy, ale dramatu przed wielkanocnymi wyjazdami nie powinno być. Co innego później, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie poprawi.
Algorytm cen paliw bez tajemnic. Jak państwo ustala koszty
Zgodnie z wdrożonym pakietem CPN, rząd będzie przeliczać nowe ceny na stacjach codziennie aż do maksymalnie 30 czerwca bieżącego roku, ponieważ na tyle pozwalają przepisy.
Całość opiera się na algorytmie. Punktem wyjścia zawsze jest średnia arytmetyczna stawek hurtowych (a baryłka ropy niestety dalej jest za ponad 100 dolarów) z poprzedniego dnia.
Do tej podstawy dorzuca się akcyzę (obniżoną do unijnego minimum), obowiązkową opłatę paliwową oraz koszty sprzedaży zamrożone na stałym poziomie 30 groszy dla każdego litra. Domyka to podatek VAT, obcięty na ten czas z 23 proc. do 8 proc. 
Złe prognozy cen paliw w Polsce. Taniej już naprawdę było?
Wielu analityków rynkowych już wcześniej ostrzegało, że nawet obniżone podatki i odgórnie ustalane limity cen na niewiele się zdadzą. Rodzimy rynek naftowy to tylko mały trybik w globalnej maszynie, która przestała dobrze funkcjonować przez wojnę USA i Izraela z Iranem.
Zapędy Iranu zmierzające do przejęcia pełnej kontroli nad strategiczną Cieśniną Ormuz budzą popłoch wśród inwestorów. Sytuacji zdecydowanie nie poprawiają  ruchy jemeńskich rebeliantów Huti chcących zablokować żeglugę na Morzu Czerwonym. 
Zbieg tych wydarzeń sprawia, że cena baryłki ropy może wkrótce przekroczyć barierę 200 dolarów. Jeśli sprawdzi się najczarniejszy z przewidywanych scenariuszy, niedługo będziemy z nostalgią wspominać stawki rzędu 6-7 złotych, zderzając się z brutalną rzeczywistością, w której litr benzyny potrafi przebić barierę 11 złotych, a diesel za 14 zł.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7f32de83f1fa0d23bb8afba2530a8406,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7f32de83f1fa0d23bb8afba2530a8406,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">2 kwietnia będą nowe maksymalne ceny paliw. Ile zapłacimy za tankowanie?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647401,czy-konto-firmowe-jest-potrzebne-przy-jednoosobowej-dzialalnosci</guid><link>https://natemat.pl/647401,czy-konto-firmowe-jest-potrzebne-przy-jednoosobowej-dzialalnosci</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 15:31:01 +0200</pubDate><title>Czy konto firmowe jest potrzebne przy jednoosobowej działalności?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/af8eaca8fb2d798ec04eabb291f9d86d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeśli jesteś właśnie na etapie zakładania jednoosobowej działalności gospodarczej, to być może zastanawiasz się, czy musisz otwierać nowy rachunek bankowy. Tutaj należy odpowiedzieć, że to zależy. Otóż przepisy nie zawsze nakładają taki obowiązek na przedsiębiorcę, niemniej istnieją określone okoliczności, kiedy jest to niezbędne.

Czy przy JDG można korzystać z prywatnego konta bankowego?
Tak, w przypadku prowadzenia jednoosobowej działalności, jest możliwość korzystania z prywatnego konta. Nie musisz zakładać dodatkowego rachunku, o ile między innymi pozwala na to regulamin banku, w którym masz konto, a także, kiedy jesteś jego jedynym właścicielem.
Pamiętaj, że różne rodzaje kont osobistych mają pewne ograniczenia, a także wymogi związane z ich prowadzeniem. Warto jednak podkreślić to, że łączenie prywatnego konta z tym firmowym, może po prostu okazać się bardzo niewygodne. W takiej sytuacji nietrudno o chaos, ponieważ w pewnym momencie, może Ci być trudno wskazać, ile tak naprawdę pieniędzy ma Twoja firma. 
Kiedy konto bankowe jest niezbędne dla jednoosobowej działalności?
Założenie osobnego rachunku bankowego jest obligatoryjne, między innymi w sytuacji, kiedy chcesz pozostać czynnym podatnikiem VAT. W takiej sytuacji rachunek musi znaleźć się na tzw. białej liście, czyli publicznym rejestrze podatników.
Warto pamiętać, że posiadanie osobnego konta może wiązać się z wieloma benefitami, takimi jak rachunek z debetem, który umożliwia korzystanie z większej liczby środków, niż faktycznie znajdują się na koncie w danym momencie.
Przedsiębiorcy mają także możliwość skorzystania z różnego rodzaju usprawnień dotyczących fakturowania. Mogą to być, chociażby bezpłatne przelewy do ZUS i US, czy łatwiejsza integracja ze specjalnymi programami księgowymi. 
Dlaczego zawsze lepiej jest założyć firmowe konto?
Jedną z największych zalet prowadzenia firmowego konta, zamiast łączenia go z rachunkiem osobistym jest fakt, że można w prostszy sposób zapanować nad swoimi finansami i skutecznie oddzielić sferę prywatną od tej zawodowej.
Profesjonalny rachunek ułatwia jednocześnie rozliczenia z różnego rodzaju urządzeniami, a także buduje lepszy wizerunek firmy — i to zarówno wśród kontrahentów, jak i w sieci. 
Współcześnie samo założenie rachunku firmowego jest niezwykle proste, ponieważ w wielu przypadkach, nie trzeba nawet wybierać się do stacjonarnej placówki banku. Wniosek o założenie konta, można z powodzeniem złożyć przez internet, co pozwala znacząco zaoszczędzić czas. 
Prowadź przejrzyste finanse swojej firmy 
Chociaż prowadzenie oddzielnego rachunku firmowego nie zawsze jest obowiązkowe, praktycznie zawsze jest lepszą opcją. Oddzielając prywatne środki od tych firmowych, będziesz móc łatwiej zarządzać finansami, a także ułatwisz sobie różnego rodzaju rozliczenia. A dobre zarządzanie zaczyna się nie od czego innego, a od porządku. Kontroluj środki swojej firmy i zadbaj, aby mogła świetnie się rozwijać. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/af8eaca8fb2d798ec04eabb291f9d86d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/af8eaca8fb2d798ec04eabb291f9d86d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647411,faktoring-klasyczny-vs-odwrotny-roznice-koszty-i-scenariusze-zastosowania</guid><link>https://natemat.pl/647411,faktoring-klasyczny-vs-odwrotny-roznice-koszty-i-scenariusze-zastosowania</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 12:56:01 +0200</pubDate><title>Faktoring klasyczny vs odwrotny: różnice, koszty i scenariusze zastosowania</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/a25e4a41e43bda7b032bb415fa3f8798,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W debacie o kondycji polskich firm często mówiło się o inflacji, kosztach energii czy regulacjach. Rzadziej o czymś znacznie bardziej przyziemnym, ale kluczowym: o gotówce tu i teraz. To właśnie płynność finansowa coraz częściej decyduje nie tylko o tempie rozwoju, ale wręcz o przetrwaniu przedsiębiorstwa.

Polski model gospodarczy w wielu sektorach wciąż opiera się na odroczonych terminach płatności. Kilkadziesiąt dni oczekiwania na przelew nie jest wyjątkiem – to standard. W tym czasie firma musi przecież funkcjonować: płacić pracownikom, kupować materiały, regulować zobowiązania wobec państwa. Luka między przychodem „na papierze” a realnym wpływem pieniędzy bywa zabójcza.
Dlatego coraz częściej przedsiębiorcy korzystają z faktoringu – rozwiązania, które przestało być niszowym narzędziem finansowym, a stało się jednym z fundamentów zarządzania płynnością w sektorze MŚP. Jednak nie każdy wie, że faktoring ma różne formy.
Czym jest faktoring klasyczny i dlaczego stał się standardem
Zrozumienie różnicy między modelami faktoringu wymaga najpierw uporządkowania podstaw. Faktoring klasyczny, nazywany też sprzedażowym, to rozwiązanie oparte na finansowaniu wystawionych faktur.
Firma sprzedaje towar lub usługę i wystawia fakturę z odroczonym terminem płatności. Zamiast czekać na przelew od kontrahenta, przekazuje ją faktorowi (instytucji finansowej). W zamian otrzymuje środki niemal natychmiast, często nawet tego samego dnia.
Mechanizm jest prosty, ale jego znaczenie operacyjne ogromne. Przedsiębiorstwo odzyskuje kontrolę nad przepływami pieniężnymi. Nie musi uzależniać swoich działań od terminów płatności narzuconych przez odbiorców.
To rozwiązanie szczególnie dobrze sprawdza się w branżach, gdzie dominują długie cykle rozliczeń np. w produkcji, budownictwie, czy transporcie. Firmy mogą przyjmować więcej zleceń, oferować klientom elastyczne warunki płatności i jednocześnie utrzymywać stabilną sytuację finansową.
Należy również podkreślić, że faktoring klasyczny nie jest kredytem. Opiera się na już wykonanej pracy i wystawionej fakturze, a decyzja o finansowaniu zależy głównie od wiarygodności kontrahenta, a nie samej firmy.
Faktoring odwrotny – finansowanie, które zaczyna się wcześniej
Jeśli faktoring klasyczny odpowiada na problem „czekam na pieniądze”, to faktoring odwrotny rozwiązuje inny, często bardziej krytyczny dylemat: „nie mam z czego zapłacić za zakupy, które umożliwią mi realizację kontraktu”.
W tym modelu punkt ciężkości przesuwa się z należności na zobowiązania. Faktor opłaca faktury zakupowe przedsiębiorcy – czyli jego dostawców – a firma spłaca to zobowiązanie w późniejszym terminie.
To fundamentalna zmiana perspektywy. Zamiast finansować sprzedaż, przedsiębiorstwo finansuje produkcję lub przygotowanie do realizacji usługi. Dzięki temu może rozpocząć projekt bez angażowania własnego kapitału.
Ten model szczególnie dobrze sprawdza się w firmach, które muszą ponieść koszty z wyprzedzeniem: kupić surowce, komponenty, paliwo czy wynająć zasoby. W wielu przypadkach to właśnie brak środków na start blokuje rozwój – nie brak klientów.
Kluczowe różnice – nie tylko moment finansowania
Choć oba rozwiązania należą do tej samej kategorii finansowania, różnią się znacznie bardziej niż tylko kierunkiem przepływu pieniędzy. Faktoring klasyczny działa po sprzedaży – uwalnia środki zamrożone w fakturach. Faktoring odwrotny działa przed sprzedażą lub w jej trakcie – umożliwia sfinansowanie kosztów, które dopiero doprowadzą do powstania przychodu.
Różni się także wpływ na relacje biznesowe. W modelu klasycznym firma może oferować klientom dłuższe terminy płatności bez ryzyka utraty płynności. W modelu odwrotnym zyskuje przewagę wobec dostawców – może płacić szybciej, negocjować rabaty i budować silniejsze relacje.
Istotna jest też funkcja strategiczna. Faktoring klasyczny stabilizuje bieżącą działalność. Odwrotny często umożliwia wejście w nowe kontrakty, zwiększenie skali działania albo przyspieszenie rozwoju.
Historia, która dobrze pokazuje różnicę
Dobrym przykładem jest firma RS Engineering, która zaczynała bez inwestora i bez finansowania bankowego. Dynamiczny rozwój szybko ujawnił jednak problem: rosnąca liczba zamówień oznaczała coraz większe zapotrzebowanie na gotówkę. Produkcja trwała tygodniami, a klienci płacili nawet po 90 dniach. Firma była rentowna, ale brakowało jej płynności.
Rozwiązaniem okazało się zgłoszenie się do eFaktor i połączenie dwóch rodzajów faktoringu. Faktoring klasyczny pozwolił szybko odzyskiwać środki z wystawionych faktur. Faktoring odwrotny umożliwił natomiast finansowanie zakupu materiałów i realizację nowych projektów bez czekania na przelewy.
Efekt? Możliwość podpisywania długoterminowych kontraktów i skalowania działalności bez zadłużania się w bankach.
Koszty – za co naprawdę płaci przedsiębiorca?
Jednym z najczęstszych pytań jest to, ile kosztuje faktoring i który model jest droższy. Odpowiedź nie jest zero-jedynkowa, bo koszt zależy od wielu czynników: branży, jakości kontrahentów, wolumenu finansowania czy czasu finansowania.
W faktoringu klasycznym koszt najczęściej obejmuje prowizję za finansowanie oraz ewentualne opłaty dodatkowe. Jest on ściśle powiązany z okresem od momentu wypłaty środków do terminu płatności faktury.
W faktoringu odwrotnym koszt wynika z finansowania zobowiązań, czyli de facto odroczenia płatności wobec dostawcy. W praktyce jednak często okazuje się, że część kosztów można zrekompensować dzięki rabatom za szybką płatność lub lepszym warunkom zakupowym.
Coraz więcej przedsiębiorców zaczyna patrzeć na koszt faktoringu nie jako na wydatek, ale jako na inwestycję w płynność i rozwój. 
Co wybrać – klasyczny czy odwrotny?
Ostateczny wybór nie sprowadza się do pytania „który lepszy”, ale „który odpowiada na konkretny problem”.
Jeśli firma ma sprzedaż i czeka na pieniądze, naturalnym wyborem będzie faktoring klasyczny. Jeśli problemem jest brak środków na realizację zleceń – rozwiązaniem będzie faktoring odwrotny.
Najbardziej świadomi przedsiębiorcy nie boją się łączyć obu modeli, traktując je jako element strategii finansowej, a nie doraźne wsparcie. Obecnie przewagę w biznesie buduje się nie tylko produktem czy ceną. Coraz częściej decyduje o niej zdolność do utrzymania płynności i reagowania szybciej niż konkurencja.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/a25e4a41e43bda7b032bb415fa3f8798,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/a25e4a41e43bda7b032bb415fa3f8798,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647347,bezrobocie-w-polsce-robi-sie-problemem-na-jedno-miejsce-az-30-chetnych</guid><link>https://natemat.pl/647347,bezrobocie-w-polsce-robi-sie-problemem-na-jedno-miejsce-az-30-chetnych</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 07:22:01 +0200</pubDate><title>Bezrobocie w Polsce robi się problemem. Na jedno miejsce aż 30 chętnych</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/51ffdd17c67d56a20197c9227befe97b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Główny Urząd Statystyczny opublikował dane dotyczące bezrobocia za luty 2026 roku. Niestety, sytuacja na rynku pracy wygląda znacznie gorzej w porównaniu z ubiegłym rokiem. Obecnie średnio aż 30 osób walczy o zaledwie jedno wolne stanowisko. Gdzie jest najgorzej?

Problemy z rynkiem pracy to obecnie bolączka nie tylko Polski. Nasi zachodni sąsiedzi również zmagają się z kryzysem Stopa bezrobocia w Niemczech skoczyła do poziomu 6,4 proc., co oznacza, że tak źle nie było tam od 15 lat. A jak wygląda sytuacja w Polsce?
Stopa bezrobocia w Polsce idzie w górę. W lutym to 6,1 proc.
Z raportu GUS wynika, że w lutym w pośredniakach było prawie milion osób bez pracy. "W urzędach pracy zarejestrowanych było 954,9 tys. bezrobotnych, tj. o 2,2 proc. więcej niż styczniu br. oraz o 12,8 proc. więcej niż w lutym ub. roku" – czytamy na stronie GUS.
Bezrobocie rejestrowane osiągnęło poziom 6,1 proc. To zauważalny trend wzrostowy, ponieważ wskaźnik ten wzrósł "o 0,1 p.proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem i o 0,6 p.proc. w stosunku do analogicznego okresu ub. roku". 
Tak wysoka stopa bezrobocia pokazuje, że nasza gospodarka hamuje. Sytuacja wynika z trudnej sytuacji przedsiębiorstw, które redukują etaty, zamiast tworzyć nowe miejsca pracy.  Z oficjalnych statystyk dowiadujemy się również, że ponad 86 procent bezrobotnych to osoby, którym nie przysługuje już nawet prawa do zasiłku.
Gdzie rośnie bezrobocie? Województwa i branże z problemami
Kryzys nie jest rozłożony równomiernie w całym kraju. "W województwach stopa bezrobocia kształtowała się w granicach od 3,9 proc. w wielkopolskim do 10,1 proc. w warmińsko-mazurskim" – czytamy.  Istnieją województwa, w których poszukiwanie pracy jest o wiele trudniejsze. Najgorsza sytuacja panuje w województwach:
warmińsko-mazurskim – 10,1 proc.
podkarpackie – 9,6 proc.
świętokrzyskim – 9 proc.
lubelskie – 8,6 proc.
zachodniopomorskie – 8,2

Kryzys uderza przede wszystkim w przemysł przetwórczy oraz szeroko pojętą produkcję. "Najgłębszy spadek przeciętnego zatrudnienia w skali roku w lutym br. dotyczył górnictwa i wydobywania" – tłumaczą eksperci Głównego Urzędu Statystycznego.
Brak ofert pracy. Gigantyczna konkurencja o każdy etat
Jak podaje GUS, w lutym dla poszukujących pozostawało zaledwie 31,7 tysiąca ofert pracy zgłoszonych przez polskie firmy. Z tej puli większość (21,7 tys.) pochodziła z sektora prywatnego, a niemal jedną trzecią dostarczyła tzw. budżetówka. 
Jeśli zestawimy prawie milion zarejestrowanych osób z dostępnymi na rynku wakatami, otrzymujemy porażający wynik. Statystycznie na jedną wolną posadę czeka w kolejce ponad trzydziestu kandydatów (954900/31700=30,12).
Dynamika zwolnień grupowych w naszym kraju również przyspiesza. Tylko w lutym 31 zakładów zgłosiło oficjalny zamiar pożegnania się z ponad 5 tys. pracownikami. "Skala planowanych zwolnień była większa niż przed miesiącem oraz niż przed rokiem" – zauważa GUS. Rynek pracy w Polsce staje się coraz bardziej wymagający zarówna dla tych, którzy szukają zatrudnienia, jak i tych, którzy chcą je utrzymać.



]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/51ffdd17c67d56a20197c9227befe97b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/51ffdd17c67d56a20197c9227befe97b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bezrobocie w Polsce jest coraz większe. Budownictwo zaliczyło spadek, ale nie taki, jak np. górnictwo</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647353,maksymalne-ceny-paliw-z-szybka-podwyzka-ciesz-sie-jesli-zatankowales-do-pelna-we-wtorek</guid><link>https://natemat.pl/647353,maksymalne-ceny-paliw-z-szybka-podwyzka-ciesz-sie-jesli-zatankowales-do-pelna-we-wtorek</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 18:41:13 +0200</pubDate><title>Maksymalne ceny paliw z szybką podwyżką. Ciesz się, jeśli zatankowałeś do pełna we wtorek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d7f8af07b6fd6c79cfdcf2000fd8fabc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Poznaliśmy maksymalne ceny paliw na stacjach benzynowych, które będą obowiązywać 1 kwietnia. Będzie już drożej niż dzisiaj, gdy wszedł w życie pakiet zmian pod hasłem CPN (Ceny Paliwa Niżej).

Za litr paliwa na stacji benzynowej zapłacimy mniej, bo zaczął obowiązywać pakiet zmian "CPN". Zakłada m.in. maksymalne ceny, które będą ustalane każdego dnia. Dziś (31 marca) benzyna 95 może maksymalnie kosztować 6,16 zł za litr, benzyna 98 maksymalnie 6,76 zł za litr, a olej napędowy maksymalnie 7,60 zł za litr. 
Ile za paliwo 1 kwietnia? Oto nowe maksymalne ceny paliw
Ministerstwo Energii podało na swojej stronie zaktualizowane stawki, które będą na stacjach w prima aprilis. Kierowcy muszą przygotować się na pierwszą, delikatną korektę w górę:
benzyna 95 – 6,21 zł/l (wzrost o 0,05 zł)
benzyna 98 – 6,81 zł/l (wzrost o 0,05 zł)
olej napędowy – 7,66 zł/l (wzrost o 0,06 zł)

Jak obliczana jest cena maksymalna paliw? 
Rząd korzysta z algorytmu, a wyniki obliczeń można śledzić codziennie na stronie resortu. Pod uwagę brana jest:
średnia arytmetyczną cen hurtowych paliw z poprzedniego dnia roboczego
podatek akcyzowy oraz opłatę paliwową
stałą kwotę pokrywającą koszty operacyjne sprzedaży w wysokości 0,30 zł za litr
podatek VAT (został obniżony z 23 proc. do 8 proc.)

"Polska wprowadziła najsilniejszy w Europie pakiet rozwiązań, który obniża ceny paliw, ograniczając presję kosztową w gospodarce i wzmacniając bezpieczeństwo ekonomiczne gospodarstw domowych oraz przedsiębiorców. Pakiet osłonowy jest odpowiedzią na globalny kryzys cen paliw, związany m.in. z napięciami geopolitycznymi na Bliskim Wschodzie" – zapewnia Ministerstwo Energii.
Prognozy cen paliw. Benzyna dobije do 11 zł, a diesel do 14 zł??
Rządowa tarcza paliwowa pozwala obniżyć ceny na stacjach, ale mechanizm nie jest zupełnie odporny na światowe zawirowania. Ceny benzyny i diesla w Polsce są nadal uzależnione od zagranicznych rynków, a te stoją w obliczu poważnego tąpnięcia. Powodem jest oczywiście narastający konflikt na Bliskim Wschodzie.
W naTemat pisaliśmy, że jeżeli dojdzie do eskalacji wojny, baryłka ropy Brent może latem kosztować aż 200 dolarów. W takiej sytuacji obniżki podatków i ceny maksymalne niewiele dadzą, bo samo paliwo będzie szalenie drogie. Z wyliczeń portalu WNP wynika jasno, że przy takim szoku cenowym zapłacimy nawet 11,20 zł za benzynę i 14 zł za diesla. 
Sytuacja na Bliskim Wschodzie nie wygląda najlepiej. Władze Iranu dążą do kontroli żeglugi w Cieśninie Ormuz, a obawy przewoźników potęgują wewnętrzne spięcia z irańską armią. 
"Wojna może trwać jeszcze miesiącami, co oznacza niepowetowane straty dla globalnej gospodarki i ceny ropy, które według Arabii Saudyjskiej już w maju mogą sięgać 200 USD za baryłkę.  Impuls inflacyjny prawdopodobnie nie będzie znaczący na tyle, by utrwalić presję cenową, choć rynek już dziś musi kalkulować ryzyko takiego scenariusza; rynki pieniężne wyceniają ok. 50 proc. szans na podwyżkę stóp Fed w tym roku" – prognozują eksperci z firmy XTB.
Oliwy do ognia dolewają też jemeńscy rebelianci Huti, którzy dołączyli do Iranu i zaatakowali Izrael. Jeśli uda im się zablokować lub ograniczyć żeglugę na Morzu Czerwonym, to ceny paliw jeszcze bardziej wzrosną.





]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d7f8af07b6fd6c79cfdcf2000fd8fabc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d7f8af07b6fd6c79cfdcf2000fd8fabc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jakie będą maksymalne ceny paliw 1 kwietnia?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647249,budzet-na-wielkanoc-juz-policzony-jeden-wynik-mowi-wszystko-o-nastrojach</guid><link>https://natemat.pl/647249,budzet-na-wielkanoc-juz-policzony-jeden-wynik-mowi-wszystko-o-nastrojach</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 17:27:36 +0200</pubDate><title>Budżet na Wielkanoc już policzony. Jeden wynik mówi wszystko o nastrojach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/5344e8793f91522670ac08342759bad7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wielkanocne zakupy nie zapowiadają ani wyraźnego zaciskania pasa, ani powrotu do pełnej swobody wydawania. Z najnowszego badania wynika, że Polacy podchodzą do świątecznego budżetu ostrożnie, ale bez gwałtownych cięć. Oznacza to bardziej uważne planowanie, większą wrażliwość na ceny i szukanie promocji.

Z raportu UCE Research i Shopfully Poland wynika, że 38,1 proc. badanych zamierza przeznaczyć na świąteczną żywność mniej więcej tyle samo co przed rokiem. To najliczniejsza grupa respondentów. 
Taki wynik sugeruje, że wiele gospodarstw domowych nie planuje radykalnych zmian w wielkanocnym koszyku i stara się utrzymać znany już poziom wydatków, nawet jeśli wymaga to większej dyscypliny przy zakupach. Niewiele mniej, bo 34,7 proc. ankietowanych, deklaruje, że wyda więcej niż w 2025 roku. Jednocześnie 17,5 proc. planuje niższy budżet niż przed rokiem. 
Wyższy budżet nie musi oznaczać bogatszych świąt
Sama deklaracja wyższych wydatków nie mówi jeszcze, czy Polacy chcą kupić więcej. Może równie dobrze oznaczać, że spodziewają się wyższych cen produktów spożywczych. Dane GUS pokazują, że w lutym 2026 roku ceny żywności i napojów bezalkoholowych były o 2,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. Sama żywność podrożała o 2,1 proc., a niektóre kategorie rosły jeszcze mocniej. Wśród najmocniej drożejących produktów były m.in. czekolada, owoce i orzechy.
Najczęściej planowany budżet to 200-300 zł na osobę
Ten ostrożny model widać także w innych danych z tego samego raportu. Najczęściej wskazywany poziom wydatków na wielkanocną żywność to 200-300 zł na osobę. Przy większych rodzinach oznacza to, że całkowity koszt przygotowania świąt może bez większego trudu przekroczyć 1000 zł. 
Ten wynik dobrze pokazuje, jak wygląda dziś równowaga konsumencka. Polacy nie chcą rezygnować z tradycyjnych świątecznych zakupów, ale jednocześnie coraz częściej wpisują je w ściślej kontrolowany budżet. Wydatki są planowane bardziej świadomie, a decyzje częściej zależą od ceny, promocji i możliwości porównania ofert między sklepami.
Wielkanoc ma być świętem promocji i porównywania cen
Z raportu wynika, że 69,2 proc. Polaków spodziewa się zaostrzonej walki cenowej między sklepami przed Wielkanocą, szczególnie między dyskontami. Dla klientów koszt świątecznego koszyka pozostaje najistotniejszy, a promocje nie są dodatkiem, tylko jednym z głównych narzędzi organizowania zakupów.
Obecny obraz rynku jest mieszany. Z jednej strony ogólna inflacja CPI w lutym wyniosła 2,1 proc., więc tempo wzrostu cen pozostaje umiarkowane. Z drugiej strony żywność nadal drożeje, a właśnie ta kategoria ma największe znaczenie przy przedświątecznych wydatkach. Właśnie dlatego konsumenci mogą jednocześnie unikać paniki i zachowywać dużą ostrożność przy wyborze miejsca zakupów i samej listy produktów.
Nastroje są ostrożne, ale nie kryzysowe
Szerzej widać to także w danych GUS o nastrojach konsumenckich. W marcu 2026 roku bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej spadł do -12,2 pkt i był o 3,1 pkt niższy niż miesiąc wcześniej. To oznacza pogorszenie ocen własnej sytuacji i perspektyw gospodarczych, ale nie pokazuje załamania. Konsumenci pozostają ostrożni, choć nadal funkcjonują w warunkach pozwalających utrzymać podstawową konsumpcję.
Podobny obraz płynie z danych o handlu. Sprzedaż detaliczna w lutym wzrosła o 5 proc. rok do roku, ale w największej kategorii, czyli żywności, napojach i wyrobach tytoniowych, wzrost wyniósł tylko 0,2 proc. Polacy nadal więc kupują, ale w obszarze codziennych zakupów spożywczych zachowują większy umiar niż w części innych kategorii.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/5344e8793f91522670ac08342759bad7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/5344e8793f91522670ac08342759bad7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowy raport pokazuje, że większość Polaków nie zamierza ograniczać wydatków na wielkanocną żywność.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647215,ksef-obowiazkiem-od-1-kwietnia-masz-do-zrobienia-5-absolutnie-koniecznych-rzeczy</guid><link>https://natemat.pl/647215,ksef-obowiazkiem-od-1-kwietnia-masz-do-zrobienia-5-absolutnie-koniecznych-rzeczy</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 05:27:01 +0200</pubDate><title>KSeF obowiązkiem od 1 kwietnia. Masz do zrobienia 5 absolutnie koniecznych rzeczy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/47ed37b5731f98f54bd3130206062fda,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Już 1 kwietnia Krajowy System e-Faktur obejmie niemalże wszystkich polskich przedsiębiorców. To zatem już ostatni dzwonek, aby dostosować firmowe procedury do nowego obowiązku jakim będzie wystawianie faktur za pomocą KSeF. Co trzeba koniecznie zrobić, by płynnie wejść w cyfrową księgowość?

1 lutego roku KSeF stał się wymogiem dla największych graczy na rynku, o obrotach powyżej 200 milionów złotych. Mniejsze firmy musiały jednak szybko się dostosować, aby w ogóle móc odbierać nowe, elektroniczne faktury. 
Od 1 kwietnia, czyli w od środy, system zacznie oficjalnie funkcjonować dla większości firm w Polsce. Ostatni, zaplanowany na 2027 rok etap, obejmie już tylko mikroprzedsiębiorców z najmniejszą sprzedażą, którzy korzystają z tymczasowego odroczenia.
Co zmienia Krajowy System e-Faktur w firmach?
KSeF to coś więcej niż tylko cyfrowa forma tradycyjnych faktur, ale głęboka wnika w finanse firmy. "KSeF wiąże się ze zmianą nawyków i procesów fakturowania" – podkreśla Marcin Łoboda, wiceminister finansów, szef Krajowej Administracji Skarbowej.
Eksperci z firmy fillup podają, że jedną z najważniejszych zmian będzie uznanie daty wprowadzenia dokumentu do systemu za oficjalną datę wystawienia faktury. Ma to zakończyć oszustwa polegające np. na wystawianiu dokumentów z datą wsteczną.
"Co istotne, fakturę wystawioną poprawnie w KSeF nasz odbiorca zobaczy niemal natychmiast. Nie musimy jej już dodatkowo wysyłać w żadnej innej formie, ponieważ dokument wprowadzony do systemu uznaje się za doręczony nabywcy" – wyjaśnia Monika Piątkowska, doradca podatkowy fillup.
Jednak to broń obosieczna. Przedsiębiorcy i księgowi będą musieli bardzo uważnie wprowadzać dane. Faktury wysłanej w KSeF nie da się usunąć lub wycofać bez wystawienia oficjalnej korekty.
Jak przygotować biznes na obowiązkowe e-faktury?
Zostały ostatnie godziny na testy i wdrożenia, bo jeśli od środy nie będziemy mogli wystawić e-faktury, to sparaliżuje nam bieżącą sprzedaż. Co jest absolutną koniecznością według specjalistów z fillup?
Darmowa aplikacja podatnika i państwowe wsparcie
"Bardzo szybko zauważą państwo, że KSeF to prawdziwe ułatwienie dla firm. Aby pomóc przedsiębiorcom przejść przez tę zmianę, za 2026 r. nie będzie kar za błędy w korzystaniu z systemu" – deklaruje wiceminister finansów i szef KAS, Marcin Łoboda.
Przedsiębiorcy nie są pozostawieni całkowicie sami sobie. Ministerstwo Finansów udostępnia w pełni bezpłatne narzędzia. Aplikacja Podatnika KSeF 2.0  pozwala na zarządzanie sprzedażą, szybkie wyszukiwanie oraz pobieranie faktur w dogodnych formatach XML czy PDF.
Resort przygotował też darmową wersję mobilną do wygodnego zarządzania klientami z poziomu smartfona. W razie ewentualnych kłopotów, można zadzwonić na całodobową infolinii KAS, skorzystać z formularza online, a ponadto we wszystkich urzędach działają specjalne stanowiska komputerowe do nauki obsługi KSeF.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/47ed37b5731f98f54bd3130206062fda,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/47ed37b5731f98f54bd3130206062fda,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">1 kwietnia wystawianie faktur w KSeF będzie obowiązkowe. Co powinni zrobić przedsiębiorcy?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647231,polska-gielda-stala-sie-rynkowym-hitem-przyciaga-inwestorow-z-nieoczywistego-powodu</guid><link>https://natemat.pl/647231,polska-gielda-stala-sie-rynkowym-hitem-przyciaga-inwestorow-z-nieoczywistego-powodu</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 21:08:02 +0200</pubDate><title>Polska giełda rynkowym hitem. Przyciąga inwestorów z nieoczywistego powodu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/291a0a33ddfc2218640cc1ebfb1bd5c1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Geopolityczne trzęsienia ziemi natychmiast odbijają się w portfelach inwestorów na całym świecie. Kiedy rośnie napięcie na świecie, kapitał szuka mniej ryzykownych miejsc i pomija wcześniejszych faworytów. Polska giełda nagle stała się bezpieczną przystanią.

Giełdowi gracze zaczęli żądać znacznie wyższych zysków w zamian za akceptację coraz większego ryzyka. To naturalna reakcja. Z analizy ekspertów XTB wynika jednak, że najważniejsza nie jest sama premia, ale różnice w oczekiwaniach wobec poszczególnych rodzajów aktywów. 
Odporne sektory giełdowe w świecie pełnym ryzyka
Inwestorzy zaczęli bardziej rozważnie wybierać miejsca do lokowania gotówki. Wyraźnie widać, że rynek chętniej nagradza branże, które poprawiły swoje bezpieczeństwo lub których wyceny po prostu uatrakcyjniły się po ostatnich spadkach. 
"Sektorami najbardziej odpornymi okazują się finanse, energia i cześć spółek konsumpcyjnych. Rynki i spółki lepiej zsynchronizowane z tymi sektorami radzą sobie wyraźnie lepiej, widać to na przykładzie rynków wschodzących" – zauważa Kamil Szczepański, młodszy analityk rynków finansowych z XTB. 
Polska giełda rośnie w siłę, podczas gdy Azja traci
Nie każdy zakątek świata ma się jednak czym chwalić. Straty notują giełdy w Korei, Chinach czy Indiach, które opierają się głównie na usługach biznesowych i przemyśle. Inwestorzy uciekają stamtąd, bo szukają pewniejszych rozwiązań w innych częściach globu.
"Na tym tle kraje takie jak Brazylia czy Polska, z dużym udziałem m.in banków czy spółek wydobywczych – radzą sobie stosunkowo lepiej" – wyjaśnia ekspert XTB. Nasz kraj korzysta z nietypowej budowy Giełdy Papierów Wartościowych, gdzie duży udział banków działa stabilizująco. Z drugiej strony ekspert przestrzega przed zbytnim optymizmem.
"Jednocześnie jednak Polska pozostaje bardzo wrażliwa na paliwowy kanał inflacyjny, a rządowa reakcja na wzrost cen paliw pokazała, że część potencjalnych korzyści dla sektora energetyczno-paliwowego może zostać politycznie ograniczona przez cięcia podatków i zapowiedź podatku od nadmiarowych zysków" – tłumaczy Szczepański.
Masowe protesty w USA uderzają w wizerunek Donalda Trumpa
Te wszystkie giełdowe przetasowania dzieją się na tle fali gigantycznych manifestacji wymierzonych w obecną administrację Donalda Trumpa. Ponad 8 milionów Amerykanów wyszło na ulice, by sprzeciwić się polityce uderzającej w ich codzienne życie. Mają dość stale się rosnących kosztów życia (w tym cen paliw), które są efektem konfliktu z Iranem oraz brutalnych działania służb imigracyjnych.
Ruch "No Kings" zorganizował w sobotę tysiące zgromadzeń w całym kraju. Organizatorzy podkreślają, że to dopiero początek. Ruch rośnie w siłę, jednocząc mieszkańców miast i wsi, robotników i intelektualistów.
 Ludzie mają dość rządów opartych na strachu i wielu z nich przestało traktować Donalda Trumpa jako swojego lidera. Zaczęli widzieć w nim kogoś, kto zagraża podstawowym wartościom Stanów Zjednoczonych.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/291a0a33ddfc2218640cc1ebfb1bd5c1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/291a0a33ddfc2218640cc1ebfb1bd5c1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jak giełda reaguje na ostatnie zawirowania na świecie? GPW radzi sobie całkiem nieźle</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647201,30-marca-zus-wylacza-popularna-opcje-od-teraz-zostana-tylko-3-sposoby</guid><link>https://natemat.pl/647201,30-marca-zus-wylacza-popularna-opcje-od-teraz-zostana-tylko-3-sposoby</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 20:41:01 +0200</pubDate><title>30 marca ZUS wyłącza popularną opcję. Od teraz zostaną tylko 3 sposoby</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3308b194e950c72c2a5b353e733f524b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zakład Ubezpieczeń Społecznych opublikował ważny komunikat dotyczący sposobu logowania do swojego serwisu. Internauci bezpowrotnie stracą jedną z dotychczasowych metod dostępu do konta. 30 marca usługa została oficjalnie wyłączona.

Zmiany dotyczą platformy eZUS, która zastąpiła dotychczasowy system PUE ZUS. To właśnie za sprawą tej strony można łatwo kontaktować się z urzędem i załatwić większość spraw przez internet. Co się zmienia?
Logowanie do eZUS po zmianach. Nowe zasady od 1 kwietnia
Zakład postanowił zrezygnować z jednej z opcji weryfikowania użytkowników. "30 marca wyłączymy możliwość logowania do eZUS kwalifikowanym podpisem elektronicznym" – czytamy w oficjalnym komunikacie ZUS. Opcja jest jeszcze widoczna na stronie, ale jeszcze dziś ma się to zmienić.
Od początku kwietnia użytkownicy będą zmuszeni korzystać z pozostałych metody logowania, które są cały czas dostępne. Na nasz profil w eZUS wejdziemy na trzy sposoby:
login i hasło do profilu eZUS
oficjalna aplikacja mobilna urzędu
profil zaufany, mObywatel, bankowość lub system login.gov.pl

Czym jest podpis kwalifikowany i jak działa w portalu ZUS
Mimo zmian w samym procesie logowania przy wejściu na konto, "Kwalifikowanym podpisem elektronicznym nadal będzie można podpisywać dokumenty w eZUS" – zapewnia ZUS, uspokajając tym samym przedsiębiorców przesyłających ważne dokumenty i elektroniczne wnioski.
"Podpis kwalifikowany to podpis elektroniczny, który ma moc prawną taką jak podpis własnoręczny" – cyztamy na stronie biznes.gov.pl. W odróżnieniu od zwykłego profilu zaufanego, można dzięki niemu nie tylko wysyłać pisma do urzędu, ale także swobodnie zawierać umowy na odległość czy uczestniczyć w aukcjach na platformach przetargowych.

                    
                        
                    
                Co oferuje platforma eZUS dla przedsiębiorców i pracowników?
Platforma Usług Elektronicznych ZUS to centrum zarządzania dla każdego płatnika oraz ubezpieczonego. Przedsiębiorcy mogą tam na bieżąco kontrolować stan firmowych rozliczeń czy przeglądać zwolnienia lekarskie zatrudnionych pracowników. Serwis oferuje też darmową aplikację ePłatnik, ułatwiającą obsługę małych firm, a także pozwala na zgłaszanie umów o dzieło, co od 2021 r. jest wymagane prawem.
Zwykli pracownicy zyskują z kolei wgląd we wszystkie swoje zwolnienia e-ZLA. Mogą tam również znaleźć roczne formularze podatkowe PIT, przesłane bezpośrednio przez ZUS, a także prześledzić pełną historię zgromadzonych składek emerytalnych. Co jeszcze można zrobić na eZUS?
przejrzeć dane zgromadzone w ZUS,
przekazać dokumenty ubezpieczeniowe,
składać wnioski i otrzymywać na nie odpowiedzi,
zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi z ZUS,
umawiać się na wizyty w placówce ZUS.

Wygenerowane na profilu potwierdzenia salda są opatrzone specjalną e-pieczęcią urzędu, dzięki czemu każdy bank czy inna instytucja dotacyjna może łatwo i szybko sprawdzić ich autentyczność w internecie.
Warto na koniec pamiętać, że od początku 2023 roku posiadanie aktywnego konta na opisywanej platformie jest dla wszystkich płatników składek bezwzględnym obowiązkiem. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3308b194e950c72c2a5b353e733f524b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3308b194e950c72c2a5b353e733f524b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">ZUS 30 marca wyłącza jedną z opcji logowania. Jak będzie można wejść na profil platformy eZUS?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647175,koniec-z-cenowymi-zagadkami-na-paragonach-uokik-wzial-sie-za-sklepy</guid><link>https://natemat.pl/647175,koniec-z-cenowymi-zagadkami-na-paragonach-uokik-wzial-sie-za-sklepy</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 20:00:58 +0200</pubDate><title>Koniec z cenowymi zagadkami na paragonach. UOKiK wziął się za sklepy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/fd6af49939873e1d16c699e539e21387,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dyskonty stosują przeróżne marketingowe sztuczki, by skusić nas do zakupu. Niestety, nie wszystkie promocje można uznać za przejrzyste i uczciwe wobec klientów. UOKiK wziął pod lupę Biedronkę i Lidla i przyznał, że paragony faktycznie mogą wprowadzać w błąd. Co zrobili giganci handlowi?

Sieci handlowe oferują zniżki na asortyment z gazetki, tną ceny za większy koszyk zakupowy, czy proponują wielosztuki np. 2+1 gratis. Z jednej strony promocje to świetna sprawa, ale z drugiej jest ich tyle, że łatwo w tym gąszczu całkowicie się pogubić. Potem przy kasie często nie mamy zielonego pojęcia, czy system naliczył nam obiecany rabat, czy też zapłaciliśmy pełną kwotę.
Skargi na promocje w Biedronce i Lidlu
Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaczęły napływać skargi od zdezorientowanych kupujących. Klienci mieli trudności ze sprawdzeniem rabatów na paragonach. Kupony z aplikacji, skomplikowane warunki ofert oraz nieczytelne etykiety na półkach sprawiały, że wyłapanie błędu graniczyło z cudem.
"To nie powinno być tak skomplikowane. To nie jest w porządku. Jeżeli jest promocja, to chcę na rachunku widzieć cenę promocyjną, a nie bawić się przy kasie w detektywa-matematyka-pasjonatę" – napisał kupujący.
UOKiK potwierdził, że sposób prezentowania tych wszystkich połączonych zniżek pozostawiał wiele do życzenia, a elektroniczne vouchery i spersonalizowane rabaty sumowały się na ekranach w sposób mało przejrzysty dla zwykłego konsumenta.
Kontrola UOKiK ujawnia paragonowe sztuczki
Urzędnicy dokładnie przyjrzeli się temu, jak kasy samoobsługowe oraz te obsługiwane przez kasjerów wyświetlają informacje o rabatach. Kupujący w obu najpopularniejszych sieciach mogli mieć gigantyczny problem ze zrozumieniem rachunku jeszcze nawet przed opłaceniem zakupów. 
UOKiK wyjaśnia, że "chodzi o sytuację, gdy zamiast przyznawać każdorazowo zniżkę na konkretny produkt objęty promocją, np. -15 proc., a następnie rabatować np. -20 zł od ceny zakupów, klienci dostawali informację o proporcjonalnym pomniejszeniu należności każdej pozycji na rachunku" (to też m.in. dlatego paragony były na pół metra). Przez to nie dało się sprawdzić np. które promocje zostały zaliczone czy porównać ceny produktu z cenówką na półce.
"W przypadku Biedronki informacja o zniżkach podawana była na ekranie kas zbiorczo, a nie przy każdym skanowanym produkcie, którego promocja dotyczy. Z kolei Lidl wskazywał kilka okazji cenowych pod tym samym hasłem, a informacje o obniżkach były niejednoznaczne. Takie działania skutecznie utrudniały odróżnienie źródła konkretnego rabatu i jego wysokości"  – czytamy w komunikacie UOKiK.
Czytelne paragony w Biedronce i Lidlu
Po interwencji UOKiK zarówno Biedronka, jak i Lidl musiały posypać głowę popiołem i zmodyfikować sposób, w jaki pokazują informacje na ekranach i paragonach. Przedstawili urzędnikom rozwiązania, które mają zagwarantować pełną czytelność na każdym etapie płatności.
Właściciel Biedronki wdrożył już zupełnie nowy i przejrzysty widok na ekranach swoich urządzeń. Od teraz informacje o rabatach wyświetlają się bezpośrednio przy konkretnym towarze, a także w podsumowaniu. Podobne zmiany, mocno ułatwiające weryfikację naszych oszczędności, pojawiły się również w sklepach Lidla.
To jednak nie koniec walki o przejrzystość i uczciwość promocji. Urząd zapowiada, że ze względu na stale zmieniające się strategie cenowe dyskontów "w dalszym ciągu będzie monitorował sposoby informowania o przyznanych promocjach cenowych - zarówno na ekranach kas, paragonach, jak i na wywieszkach sklepowych oraz w reklamach i aplikacjach mobilnych".
Pamiętajmy też o złotej zasadzie każdego świadomego klienta. Jeśli kwota na sklepowej półce różni się od tej nabitej na kasie, zawsze mamy prawo kupić dany towar po tej cenie, która jest dla nas korzystniejsza, czyli po prostu niższa.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/fd6af49939873e1d16c699e539e21387,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/fd6af49939873e1d16c699e539e21387,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Paragony i ekrany kas w Biedronce i Lidlu mają być bardziej przejrzyste. To efekt interwencji UOKiK</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/646927,biedronka-daje-maslo-za-darmo-na-bitwie-z-lidlem-juz-sie-nie-szczypia</guid><link>https://natemat.pl/646927,biedronka-daje-maslo-za-darmo-na-bitwie-z-lidlem-juz-sie-nie-szczypia</link><pubDate>Fri, 27 Mar 2026 11:30:11 +0100</pubDate><title>Biedronka daje masło za darmo. Na bitwie z Lidlem już się nie szczypią</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/aede2d6fa4921c94698b00128c70a8d2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wojna na masło w dyskontach wchodzi w decydującą fazę przed Wielkanocą. Poniżej 0 zł zjechać się po prostu już nie da. Szalona promocja w Biedronce ma jednak pewien haczyk. Lidl oczywiście nie pozostaje w tyle i również zrzuca na weekend potężną bombę wysmarowaną masłem extra.

Święta Wielkanocne już za tydzień, więc tanie masło przyda się teraz jak nigdy np. do wypieków. Rozpoczynający weekend to absolutnie najlepszy moment, aby wypchać naszą zamrażarkę na kilka miesięcy. 
Teoretycznie lepszych okazji prędko nie uświadczymy, choć popularne dyskonty potrafią mocno zaskakiwać (na początku marca były promocje na 2 zł i myślałem, że to już koniec), więc z ostatecznymi wyrokami jeszcze się wstrzymam.
Darmowe masło w Biedronce. Jak odebrać kostkę gratis?
W naTemat już w zeszłym tygodniu pisaliśmy o wojnie na masło. Biedronka pozwalała zgarnąć kostkę za zaledwie 99 groszy, o ile zrobiliśmy zakupy za co najmniej 99 zł. Teraz sieć idzie o potężny krok dalej i rozdaje masło ekstra gratis. Haczyk jest ten sam. 
Wystarczy dziś lub jutro (27-28 marca) zrobić zakupy za wspomniane minimum 99 złotych (nie wlicza się w to m.in. alkohol i papierosy). Kasa automatycznie odliczy cenę kostki Masła Ekstra z Polskiej Mleczarni. Musimy tylko zeskanować kartę lub aplikacji Biedronki. Jest też limit wynoszący maksymalnie dwie darmowe sztuki na jedno konto.
Planując świąteczne zakupy, warto rozbić jeden koszyk na dwa osobne paragony za minimum 99 zł. Dzięki temu prostemu manewrowi zgarniemy aż dwie kostki zupełnie za darmo. Przy jeszcze większym zapotrzebowaniu na masło, po prostu poprośmy o podyktowanie numeru telefonu kogoś z rodziny, kto akurat nie piecze wielkanocnych babek.
Promocja na masło w Lidlu. Trzy kostki za niecałe 3 zł bez limitu na koszyk
Lidl odpowiedział swojemu rywalowi na nieco innych, ale dobrze nam znanych warunkach. Promocyjna akcja trwa od dziś do niedzieli palmowo-handlowej (27-29 marca).
Aby z niej skorzystać, trzeba wziąć od razu 3 sztuki masła i aktywować odpowiedni kupon w aplikacji Lidl Plus przy kasie. Wtedy każda kostka będzie nasz kosztować dokładnie 99 groszy.
To idealna opcja dla klientów, którzy nie chcą specjalnie robić większych zakupów w sklepie. Nie ma tutaj minimalnego progu wartości koszyka (tylko limit 3 sztuki na kupon). Wystarczy wejść, zapłacić 3 zł za 3 opakowania i wyjść. Czy będzie mieć jednak tyle silnej woli, by niczego nie dokupić?
Wojna na masło to pułapka. Święta i tak uderzą nas po kieszeni
Ta wojenka jest ekscytująca, ale to niezwykle precyzyjna taktyka marketingowa. Jak niedawno opisywaliśmy na łamach naTemat, to właśnie masło było w ubiegłym roku najchętniej wypatrywanym towarem we wszystkich internetowych gazetkach.
"Utrzymało pozycję lidera względem 2024 roku jako najbardziej wrażliwy cenowo produkt pierwszej potrzeby, wokół którego konsumenci aktywnie porównują oferty sieci" – wyjaśniał to zjawisko Marcin Lenkiewicz z Grupy Blix.
Wciąż doskonale pamiętamy czasy, gdy płaciliśmy za ten sam wyrób blisko 10 złotych, więc tak ostre obniżki działają na nas jak magnes. Biegniemy do sklepu po darmowe masło, ale ostatecznie i tak ładujemy do wózka masę innych produktów (dobrze jest robić planowane zakupy z listą), na których sieć sprytnie odbija sobie marżę. 
Mimo niezwykle atrakcyjnych przynęt, nadchodząca Wielkanoc będzie droga. Same składniki na tradycyjną sałatkę jarzynową będą kosztować o 5,7 proc. więcej niż dwa lata temu, więc masło gratis lub za złotówkę w całościowych wydatkach teraz lub po świętach nie będzie miało aż tak wielkiego znaczenia. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/aede2d6fa4921c94698b00128c70a8d2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/aede2d6fa4921c94698b00128c70a8d2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Masło można dostać za darmo w Biedronce. Lidl też ma świetną promocję</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/646935,orange-skupuje-teraz-kazdy-telefon-dostaniesz-bon-nawet-jak-przyniesiesz-zepsuty</guid><link>https://natemat.pl/646935,orange-skupuje-teraz-kazdy-telefon-dostaniesz-bon-nawet-jak-przyniesiesz-zepsuty</link><pubDate>Fri, 27 Mar 2026 10:27:00 +0100</pubDate><title>Orange skupuje teraz każdy telefon. Dostaniesz bon, nawet jak przyniesiesz zepsuty</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/1cb90c9a7fa46b1e70eb12116a11c39b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Orange uruchomił nową odsłonę programu odkupu telefonów i tym razem wyraźnie rozszerzył zasady. Do salonu można przynieść nie tylko starszy, działający smartfon, ale również część urządzeń uszkodzonych.

Nowa odsłona programu została ogłoszona 26 marca przez biuro prasowe Orange. Firma pisze wprost, że teraz w salonach można sprzedać dowolny telefon, który się włącza, a za taki sprzęt klient otrzyma elektroniczny bon płatniczy na zakupy w Orange o wartości co najmniej 40 zł. Ostateczna wycena zależy od modelu i stanu telefonu, więc w przypadku nowszych lub lepiej zachowanych urządzeń kwota może być wyższa.
Orange nie podaje jednej sztywnej tabeli dla wszystkich modeli, ale z oficjalnej strony programu odkupu wynika, że przy standardowym odkupie online wycena odbywa się przez partnera Breezy i może sięgać nawet ponad 1500 zł dla wybranych najnowszych modeli premium. Salonowa akcja z minimalnymi progami 20 i 40 zł ma działać raczej jako prosty mechanizm "przynieś i oddaj", a nie jako klasyczna sprzedaż używanego telefonu po cenie rynkowej.
Największa zmiana względem poprzednich edycji programu dotyczy urządzeń niesprawnych. Jeśli telefon się nie włącza, to klient nadal może dostać bon, ale jego wartość wyniesie 20 zł. Jedyny warunek jest tak, że z urządzenia musi dać się odczytać numer IMEI.
Są limity, wyjątki i wyraźna granica
Orange wprowadził też ograniczenia ilościowe przy najtańszych urządzeniach. Jeden klient może oddać maksymalnie 10 niskowartościowych telefonów miesięcznie, czyli tych wycenianych na 20 lub 40 zł. Operator pokazuje więc, że nie chce, by akcja zmieniła się w hurtowy kanał zrzutu najtańszego sprzętu. Oferta ma mieć charakter masowy, ale jednak konsumenci.
Firma wyraźnie zaznacza też, czego nie przyjmie. Z odkupu wyłączone są urządzenia ze spuchniętą baterią. Taki telefon można przynieść do salonu, ale już nie jako sprzęt do bonu, tylko do specjalnego pojemnika na elektrośmieci. Przypomnijmy, że Orange od lat prowadzi w salonach zbiórkę zużytego sprzętu i podkreśla, że urządzenia przekazuje do uprawnionych odbiorców zajmujących się ich zagospodarowaniem zgodnie z prawem. Nie każdy stary telefon nadaje się do odkupu, ale część z nich nadal nadaje się do bezpiecznego i legalnego recyklingu.
Bon nie jest gotówką i ma określony termin ważności
Orange nie płaci klientom gotówką ani przelewem. W zamian wydaje elektroniczny bon płatniczy na okaziciela. Taki bon jest ważny przez 60 dni i można go wykorzystać w kilku kanałach: w salonie Orange, na stronie operatora, w aplikacji Mój Orange oraz w telefonicznych kanałach sprzedaży. Sama akcja ma obowiązywać do 31 maja 2026 roku albo do wyczerpania puli bonów.
Taka akcja ma naprawdę dużo sensu. Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że w 2024 roku aż 51 proc. mieszkańców UE w wieku 16-74 lata trzymało stary telefon komórkowy lub smartfon w domu zamiast oddać go dalej, sprzedać albo zrecyklingować. Tylko 18 proc. przekazało taki sprzęt komuś innemu lub sprzedało go, a jedynie 11 proc. zdecydowało się na recykling.
Z kolei Komisja Europejska już wcześniej szacowała, że w szufladach mieszkańców Unii leży ponad 700 mln starych telefonów, czyli średnio prawie dwa urządzenia na osobę. Problem nie polega wyłącznie na tym, że sprzęt jest nieużywany. Chodzi też o utratę surowców, które mogłyby wrócić do obiegu, oraz o opóźnianie momentu, w którym urządzenie trafia do legalnego kanału ponownego użycia albo recyklingu.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/1cb90c9a7fa46b1e70eb12116a11c39b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/1cb90c9a7fa46b1e70eb12116a11c39b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Masz stary telefon w szufladzie? Orange zrobi z niego bon na zakupy.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
