<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Filmy i seriale]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Filmy i seriale w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/3,filmy-i-seriale</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,3,filmy-i-seriale" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646537,pierwsze-zdjecie-z-harry-ego-pottera-poczujecie-radosc-jak-na-meczu-quidditcha</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646537,pierwsze-zdjecie-z-harry-ego-pottera-poczujecie-radosc-jak-na-meczu-quidditcha</link><pubDate>Tue, 24 Mar 2026 16:04:59 +0100</pubDate><title>Pierwsze zdjęcie z &quot;Harry&#039;ego Pottera&quot;. Poczujecie radość jak na meczu quidditcha</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b22ad5abac4a3f3cd03b497cf61dbc5e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Prace nad serialem "Harry Potter" trwają w najlepsze. Wszystko wskazuje na to, że HBO wkracza powoli w fazę promocji rebootu. Właśnie pochwalono się pierwszym zdjęciem z telewizyjnej adaptacji przygód małego czarodzieja. Razem z bohaterem zabieramy się na mecz quidditcha. Jutro najprawdopodobniej obejrzymy pierwszy teaser.

Serial "Harry Potter", nad którym trzyma pieczę Francesca Gardiner ("Mroczne materie"), ma wylądować w bibliotece HBO Max w pierwszej połowie 2027 roku. Daniel Radcliffe ("Człowiek-scyzoryk") postawił poprzeczkę wysoko, a wielu fanów książek i filmów o "chłopcu, który przeżył" tak łatwo o nim nie zapomni. Dominic McLaughlin ma zatem przed sobą nie lada wyzwanie. Widzowie mają wobec niego wielkie oczekiwania.
Pierwsze zdjęcie z serialu "Harry Potter". Tak wygląda boisko do quidditcha
Pierwsze zdjęcie szkockiego aktora w stroju i charakteryzacji Gryfona trafiło do mediów w lipcu ubiegłego roku. Nie był to jednak kadr z serialu, a fotografia wykonana za kulisami. We wtorek (24 marca) HBO pokazało pierwszy fotos z rebootu "Harry'ego Pottera", na którym widzimy, jak McLaughlin – ubrany w złoto-bordową pelerynę z numerem 7 – idzie w kierunku wejścia na szkolne boisko do quidditcha. W dłoni trzyma miotłę.

                
                    
                
                Na tyłach trybun powiewają flagi Gryffindoru i Hufflepuffu, a także baner dopingujący Freda i George'a Weasleyów, pałkarzy drużyny Gryfonów. Zdjęcie ukazuje mecz quidditcha, który odbył się pod koniec lutego 1992 roku. Stanowisko sędziego zajął wówczas Severus Snape, opiekun Slytherinu i nauczyciel eliksirów. Gryffindor wygrał starcie z wynikiem 180 punktów (Harry, który złapał złoty znicz, zdobył dla drużyny 150 punktów).
Dzięki wygranej Gryffindoru – po raz pierwszy od siedmiu lat – przegonił Slytherin w rankingu Pucharu Domów.
Na oficjalnym profilu serialu na Instagramie twórcy zapowiedzieli, że fani powinni przygotować się na jutrzejszy dzień (tzn. środę, 25 marca). Możliwe, że wtedy zostanie opublikowany pierwszy teaser adaptacji. Spodziewamy się w nim wspomnianego quidditcha.
O czym będzie pierwszy sezon "Harry'ego Pottera"?
Harry mieszka u wrednej ciotki i wujka w domu szeregowym przy ulicy Privet Drive 4 w miejscowości Little Whinging. Nie ma własnego pokoju, za to śpi w ciasnej komórce pod schodami. Od zawsze jego czoło zdobiła blizna w kształcie błyskawicy, ale chłopak nigdy dotąd nie miał pełnej świadomości, co ona tak naprawdę oznacza. Pewnego dnia sowa przylatuje z listem ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, który wywraca życie nastolatka do góry nogami.
Za kamerą kilku odcinków serialowej adaptacji stanie Mark Mylod, reżyser "Menu" z Ralphem Fiennesem. Muzykę do produkcji skomponuje Hans Zimmer ("Gladiator") oraz kolektyw Bleeding Fingers.
W role przyjaciół tytułowego bohatera, Hermionę Granger i Rona Weasleya, wcielą się Arabella Stanton i Alastair Stout. W obsadzie przy imionach młodych aktorów (u progu kariery) wymieniono wielkie nazwiska. W świecie magii zagoszczą na dłużej John Lithgow ("Konklawe"), Janet McTeer ("Albert Nobbs"), Paapa Essiedu ("Mogę cię zniszczyć"), Nick Frost ("Wysyp żywych trupów"), Johnny Flynn ("Emma") i Bertie Carvel ("Rycerz Siedmiu Królestw").
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b22ad5abac4a3f3cd03b497cf61dbc5e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b22ad5abac4a3f3cd03b497cf61dbc5e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">HBO pokazało pierwsze zdjęcie z serialu &quot;Harry Potter&quot;. Dominic McLaughlin zmierza na boisko do Quidditcha</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646516,o-kim-bedzie-5-sezon-bridgertonow-netflix-potwierdza-a-fani-juz-sie-kloca</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646516,o-kim-bedzie-5-sezon-bridgertonow-netflix-potwierdza-a-fani-juz-sie-kloca</link><pubDate>Tue, 24 Mar 2026 15:43:01 +0100</pubDate><title>O kim będzie 5. sezon &quot;Bridgertonów&quot;? Netflix potwierdza, a fani już się kłócą</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4f9deb372cacb0b4b26f149b61d887d0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Netflix oficjalnie potwierdził, który z rodzeństwa "Bridgertonów" przejmie stery w nadchodzącym sezonie. Choć spekulacje trwały miesiącami, teraz nie ma już wątpliwości: sezon 5. będzie należał do Franceski i jej skomplikowanej drogi do odnalezienia prawdziwej namiętności. Będzie to pierwsza odsłona serialowego hitu z jednopłciową parą główną – wybranką bohaterki będzie Michaela Sterling, którą widzowie dobrze już znają.

Po emocjonującym czwartym sezonie, który skupiał się na losach Benedicta i Sophie, kamera przenosi się na najbardziej tajemniczą i introwertyczną z sióstr – Franceskę Bridgerton (Hannah Dodd). Akcja nowego sezonu rozpocznie się dwa lata po tragicznej śmierci jej męża, Johna. Fran, kierowana pragmatyzmem, decyduje się na ponowny powrót na "rynek matrymonialny", by zapewnić sobie spokój i stabilizację.
Wszystko zmienia się jednak, gdy do Londynu powraca kuzynka Johna, Michaela Stirling (Masali Baduza), którą poznaliśmy już w sezonie o Penelope i Colinie. W czwartej odsłonie bohaterka zaprzyjaźnia się z Francescą, ale w finale sezonu nagle wyjeżdża, gdy uświadamia sobie, że czuje do żony swojego zmarłego kuzyna coś więcej niż przyjaźń. 
Jej powrót wywróci świat młodej wdowy do góry nogami, zmuszając ją do wyboru między rozsądkiem a głosem serca, które bije coraz mocniej w obecności czarującej i charyzmatycznej Michaeli. Skupienie się na wewnętrznych przeżyciach Franceski, jej poczuciu winy z zakochaniem się po stracie męża oraz odkrywaniu własnej tożsamości, może przynieść powiew świeżości do świata "Bridgertonów". 

            
                
            
            5. sezon "Bridgertonów" o Francesce i Michaeli
Wybór ten wywołał w sieci prawdziwą burzę emocji, a fani serii są mocno podzieleni. Część z nich nie kryje rozczarowania, że to nie Eloise (Claudia Jessie) – ulubienica fanów, która jest nastawiona negatywnie do zamążpójścia – została wybrana na protagonistkę tego sezonu. 
Internauci piszą w mediach społecznościowych Netfliksa, że Francesca dopiero co owdowiała, a zbyt szybkie wprowadzenie nowego wątku miłosnego może odebrać powagę jej żałobie. To zresztą książka Eloise jest przed opowieścią o Francesce w serii Julii Quinn, więc twórcy – jak w przypadku sezonu z Benedictem w roli głównej – znowu zmienili kolejność.
Z drugiej strony pojawiają się głosy broniące decyzji Shondy Rhimes i Netflixa. Wielu fanów zauważa, że odłożenie historii Eloise na później to strategiczny geniusz. Nie tylko pozwoli tej postaci w pełni dojrzeć do małżeństwa, którego tak bardzo unikała, ale twórcy zdają się też celowo "podgrzewać atmosferę" wokół uwielbianej zbuntowanej Bridgertonówny i wyostrzać apetyty widowni. A to może zaowocować najbardziej wyczekiwanym sezonem.
Michaela Sterling zastąpiła Michaela. To pierwsza jednopłciowa para główna w historii "Bridgertonów"
Największe kontrowersje wzbudza jednak zmiana płci ukochanej osoby Franceski, co ogłoszono już w 2024 roku. W powieściach Julii Quinn serce wdowy zdobywa kuzyn Johna, Michael Stirling, a ich relacja jest jedną z najbardziej zmysłowych w całej sadze. Zastąpienie go Michaelą wywołało falę dyskusji – Michael był jednym z najbardziej lubianych wybranków rodzeństwa Bridgertonów.
Podczas gdy jedni oskarżają produkcję o zbyt dalekie odejście od oryginału i zbytnie "kombinowanie", inni się cieszą – to odważny krok w stronę różnorodności i reprezentacji osób LGBTQ+ w mainstreamowej kulturze. Mimo że biseksualne wątki pojawiły się już w kontekście Benedictwa, to Michaela i Francesca będą pierwszą jednopłciową parą główną w historii serialu "Bridgertonowie".
Ciekawość budzi też sposób, w jaki serial poradzi sobie z kwestią dziedziczenia i tytułu hrabiego Kilmartin, który był Michael Sterling. W realiach epoki regencji – które serial traktuje zresztą bardzo swobodnie – męski potomek był kluczowy dla utrzymania majątku. Wprowadzenie Michaeli jako zarządczyni posiadłości otwiera zupełnie nowe możliwości scenariuszowe, pozwalając na głębszą analizę roli kobiet w tamtym systemie społecznym. 
Piąty sezon "Bridgertonów" – który być może obejrzymy już w 2027 roku, bo produkcja już ruszyła – zapowiada się więc intrygująco i znacznie inaczej niż dotychczasowe odsłony. Hannah Dodd i Masali Baduza staną przed ogromnym wyzwaniem, by udowodnić sceptykom (i hejterom, których niestety będzie sporo), że ich chemia na ekranie obroni ten śmiały wybór twórców, ale trzymamy kciuki. "Bridgertonom" – którzy być może doczekają się drugiego spin-offu – przyda się powiew świeżości. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4f9deb372cacb0b4b26f149b61d887d0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4f9deb372cacb0b4b26f149b61d887d0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eloise czy Francesca? Już wszystko jasne</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646471,peaky-blinders-wroci-w-zupelnie-nowym-wydaniu-fanow-zaskoczy-powrot-postaci-z-filmu</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646471,peaky-blinders-wroci-w-zupelnie-nowym-wydaniu-fanow-zaskoczy-powrot-postaci-z-filmu</link><pubDate>Tue, 24 Mar 2026 13:33:02 +0100</pubDate><title>&quot;Peaky Blinders&quot; wróci w zupełnie nowym wydaniu. Fanów zaskoczy powrót postaci z filmu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/94d88bffbd57c5769345fea439c4c2af,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Twórca "Peaky Blinders", Steven Knight, potwierdził, że jedna z kluczowych postaci filmu "Peaky Blinders: Nieśmiertelny" powróci w nadchodzącym serialowym sequelu. Ogłoszona w październiku kontynuacja ma składać się z dwóch części i skupi się na nowym pokoleniu rodziny Shelbych, które przejmie pałeczkę po Tommym.

Akcja nowego serialu zostanie osadzona w Birmingham w 1953 roku i będzie bezpośrednią kontynuacją filmu "Peaky Blinders: Nieśmiertelny", którego fabuła rozgrywa się w czasie II wojny światowej. To właśnie tam poznajemy Duke'a – syna Tommy’ego Shelby'ego, granego przez Barry'ego Keoghana, gwiazdora "Saltburn" i "Duchów Inisherin", który wcieli się w Ringo Starra w nadchodzacym filmie o The Beatles.
Nowy serial "Peaky Blinders" opowie o Duke'u Shelbym
Jak zdradził Steven Knight, twórca kultowego serialu z Cillianem Murphym, w rozmowie z Variety, Duke z pewnością pojawi się także w nowym serialu ze świata "Peaky Blinders". Twórca nie potwierdził jednak oficjalnie, czy Keoghan powróci w tej roli. Skoro akcja będzie działa się w przyszłości, niewykluczone, że jako syna Tommy'ego zobaczymy starszego aktora. 
Nowa odsłona ma pokazać zupełnie inne oblicze świata Shelbych. "Po ciężkich bombardowaniach podczas wojny Birmingham buduje swoją przyszłość z betonu i stali. W tej nowej erze wyścig o kontrolę nad odbudową miasta staje się brutalną walką o niemal mitycznym wymiarze” – czytamy w opisie produkcji. 
Uwaga, w dalszej części tekstu spoilery do filmu "Peaky Blinders: Nieśmiertelny".
Rodzina Shelbych wciąż pozostanie w samym centrum wydarzeń, ale już bez Tommy'ego. Jak pisaliśmy w naTemat, kultowy bohater, w którego wciela się Cillian Murphy, umiera na końcu filmu. Nie ginie jednak w chwale ani w klasycznej strzelaninie –  doprowadza swoją ostatnią misję do końca, rozbijając nazistowski spisek, a potem ciężko ranny i wykrwawiający się, prosi własnego syna, by ten go zabił.
Tommy Shelby musiał umrzeć
W rozmowie z "Entertainment Weekly Knight wyjawił, że los Tommy'ego od początku był przesądzony. – Pomyślałem, że żeby to zakończyć, on będzie musiał odejść – podkreślił.
Z kolei w "Variety" uchylił rąbka tajemnicy na temat finału całej historii. Knight przyznał, że długo nie wiedział, jak dokładnie uśmiercić bohatera, zwłaszcza że sam Tommy wielokrotnie powtarzał, iż jedyną osobą zdolną go zabić, jest on sam. Twórca nie chciał jednak iść tą drogą – przełom przyszedł dosłownie w ostatniej chwili. 
Jak zdradził, decyzję o tym, że to Duke będzie odpowiedzialny za jego śmierć, podjął "na minutę" przed napisaniem sceny. W jego ocenie był to naturalny wybór – Tommy symbolicznie przekazuje dziedzictwo swojemu synowi, który nie tylko przejmuje gang, ale też tytuł Rom Baro – lidera społeczności romskiej. Era Tommy'ego Shelby'ego i jego rodzeństwa (Ada i Arthur również giną, chociaż postać Paula Andersona umiera poza ekranem) definitycznie się kończy.
"To (...) symboliczne przejęcie władzy, ale też ciężaru, o którym Tommy ostrzega syna w ostatnich chwilach. 'Heavy lies the crow' ('Ciężkie jest brzemię korony' z szekspirowskiego 'Henryka IV') nie jest tu tylko frazą – to zapowiedź, że historia przemocy będzie trwać dalej, tylko z nowym królem. Finał 'Peaky Blinders: Nieśmiertelny' przypomina również, że – wbrew tytułowi – nikt nie żyje wiecznie" – pisaliśmy w naTemat.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/94d88bffbd57c5769345fea439c4c2af,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/94d88bffbd57c5769345fea439c4c2af,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Peaky Blinders&quot; wróci w nowym wydaniu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646441,the-rock-w-vaianie-rozwalil-caly-internet-aktora-w-peruce-nie-odzobaczysz</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646441,the-rock-w-vaianie-rozwalil-caly-internet-aktora-w-peruce-nie-odzobaczysz</link><pubDate>Tue, 24 Mar 2026 11:17:01 +0100</pubDate><title>The Rock w &quot;Vaianie&quot; rozwalił cały internet. Aktora w peruce nie odzobaczysz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e9bca473cbd6bb943bf4edc53abacdf4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Disney pokazał pierwszy zwiastun aktorskiej "Vaiany", ale zamiast zachwytu pojawiła się fala drwin. Internauci nie zostawili na nim suchej nitki, a największe emocje – i śmiech – wywołał Dwayne Johnson jako Maui. Widoku The Rocka w długich lokach nie da się odzobaczyć.

Disney od lat intensywnie eksploatuje swoje animowane klasyki, zamieniając je w aktorskie wersje i kolejne reinterpretacje. Na przestrzeni ostatnich lat powstały m.in. "Kopciuszek", "Księga dżungli", "Piękna i Bestia", "Aladyn", "Król Lew", "Mulan", "Śnieżka", "Mała Syrenka" czy "Lilo i Sitch". Na horyzoncie są kolejne tytuły, takie jak kontynuacja hitu o niebieskim kosmicie i "Zaplątani" z Kathryn Hahn jako matkę Gothel.
Zwiastun aktorskiej "Variany" wkurzył internet
Przyszła pora na "Vaianę" (w oryginale "Moanę"), czyli aktorską wersję animacji z 2016 roku, która zarobiła ponad 643 miliony dolarów na świecie i zdobyła dwie nominacje do Oscara: za najlepszy pełnometrażowy film animowany i piosenkę "How Far I'll Go". Na ekranie znowu obejrzymy historię młodej dziewczyny z polinezyjskiej wyspy Motunui, która wyrusza w niebezpieczną podróż, by ocalić swoją społeczność i spotyka na swojej drodze półboga Mauiego.

                    
                W tytułowej roli zabłyśnie Catherine Laga'aia, a w mitologicznego bohatera wcieli się Dwayne Johnson ("The Rock") – ponownie, bo gwiazdor Hollywood podkładał głos Mauiemu w oryginalne. Johnson wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że projekt ma dla niego osobisty wymiar i jest związany z jego polinezyjskimi korzeniami. 
Za kamerą stanął Thomas Kail, reżyser kultowego musicalu "Hamilton, a za scenariusz odpowiadają Dana Ledoux Miller i Jared Bush, współautor oryginału. Muzykę ponownie tworzą "ojciec" Hamiltona", czyli Lin-Manuel Miranda, Mark Mancina i Opetaia Foa'i. 
Zwiastun "Vaiany" nie spodobał się jednak fanom... i to mówiąc łagodnie. W komentarzach pojawiają się głosy zmęczenia kolejnymi remake'ami i wątpliwości co do sensu ich kręcenia, ale także opinie, że nowa wersja wygląda po prostu jak animacja z aktorami, a nawet AI.
"Co jeszcze można powiedzieć poza: 'po co nam to było?'", "Aktorski remake, w którym 90 procent to animacja – świetnie, Disney", "To wygląda jak parodia zwiastuna wygenerowana przez AI gdzieś na dnie YouTube'a", "Aż dziwne, że nie ma tu znaku wodnego Sora AI", "To wygląda jak coś, co zrobiłoby SNL", "To ma być zwiastun, czy skecz?”, "Disney: 'W kinach obok ciebie', ja: 'przeprowadzam się'", "Muszę przyznać, podziwiam odwagę Disneya, że nie wyłączył komentarzy" – piszą internauci na YouTube.
The Rock jako Maui w "Vaianie" rozwalił internet. Ma dziwną perukę
Największą sensacją – ale nie w pozytywnym znaczeniu tego słowa – okazał się jednak Maui, a dokładnie Dwayne Johnson w peruce. Aktor, na co dzień łysy, ma w aktorskiej "Vaianie" długie, czarne loki. Oczywiście jest to zgodne z wyglądem bohatera z filmu z 2016 roku, ale widok jest dość... dziwaczny i nienaturalny. Już same włosy nie pozostawiają widzom złudzeń, że nie są prawdziwe.
Wygląd The Rocka stał się natychmiastowym viralem. "Ta peruka na The Rocku mnie zabija", "The Rock z kręconymi włosami mnie rozwala", "Ta peruka wygląda jak ze sklepu na Halloween", "Dlaczego… po co nam aktorska wersja wszystkiego? The Rock i jego peruka są komiczni", "Ta peruka nikogo nie oszuka" – żartują internauci.
Nowa wersja trafi do kin 10 lipca, ale już teraz widać, że droga do podbicia serc widzów może być znacznie trudniejsza niż w przypadku animacji. Ale kto wie, może z czasem przyzwyczaimy się do The Rocka z włosami.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e9bca473cbd6bb943bf4edc53abacdf4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e9bca473cbd6bb943bf4edc53abacdf4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">The Rock ponownie wciela się w Mauiego</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646378,ai-wskazalo-najlepszy-film-z-cillianem-murphym-zwyciezca-nie-mogl-byc-inny</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646378,ai-wskazalo-najlepszy-film-z-cillianem-murphym-zwyciezca-nie-mogl-byc-inny</link><pubDate>Mon, 23 Mar 2026 23:09:01 +0100</pubDate><title>AI wskazało najlepszy film z Cillianem Murphym. Zwycięzca nie mógł być inny</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/660a8f51d03f59f6a470e265283b8b60,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Cillian Murphy to jeden z najzdolniejszych i najciekawszych aktorów swojego pokolenia. Ma na koncie wiele świetnych ról, a talent Irlandczyka został przypieczętowany najważniejszą filmową nagrodą – Oscarem. Spytaliśmy AI, który film z jego udziałem jest najlepszy w całej karierze. Odpowiedź była jednoznaczna, ale nie zabrakło również wyróżnień.

Cillian Murphy to wybitny aktor, który przez lata udowadniał, że potrafi odnaleźć się zarówno w kinie autorskim, jak i wielkich hollywoodzkich produkcjach. Jego filmografia jest pełna głośnych tytułów, ale i mniej znanych perełek, które wybrała Zuzanna Tomaszewicz – wszystkie obejrzymy w streamingu. 
Obecnie hitem Netfliksa jest "Peaky Blinders: Nieśmiertelny": filmowa kontynuacja kultowego serialu o gangu z Birmingham, który zakończył się po sześciu sezonach w 2022 roku. 49-letni Irlandczyk ostatni raz wciela się w Tommy'ego Shelby'ego, ikonicznej już postaci w popkulturze. Z tej okazji spytaliśmy AI o najlepszy film Cilliana Murphy'ego. 
Najlepsze filmy Cilliana Murphy'ego według AI. Pierwsze miejsce nie zaskakuje
Według sztucznej inteligencji pozostaje nim "Oppenheimer" w reżyserii Christophera Nolana, za który irlandzki aktor otrzymał w 2024 roku Oscara. Wcielił się w nim w J. Roberta Oppenheimera, amerykańskiego fizyka teoretycznego i "ojca bomby atomowej",  który podczas II wojny światowej kierował naukowo Projektem Manhattan w Los Alamos, co doprowadziło do stworzenia pierwszej broni jądrowej. Po wojnie stał się jej przeciwnikiem. 
"To właśnie w tej roli aktor pokazał pełnię swoich możliwości, tworząc niezwykle złożony, intensywny portret człowieka rozdartego między naukową ambicją a moralnymi konsekwencjami swoich odkryć. Murphy niemal hipnotyzuje na ekranie, operując subtelnymi środkami wyrazu i budując postać, która zostaje w pamięci na długo po seansie. To kreacja wymagająca, pełna napięcia i emocjonalnych niuansów, która wyniosła go na absolutny szczyt" – wyjaśnia swój wybór ChatGPT.
Wśród wyróżnień znalazły się także inne znakomite filmy Cilliana Murphy'ego, które pokazują różne oblicza aktora – wśród nich "28 dni później" Danny'ego Boyle'a z 2002 roku. AI argumentuje: "To jeden z najbardziej ikonicznych horrorów XXI wieku, w którym Murphy stworzył przejmującą rolę zwykłego człowieka wrzuconego w świat po apokalipsie, balansując między bezradnością a determinacją".
Murphy należy również do jednego z ulubionych aktorów Christophera Nolana i poza "Oppenheimerem" grał w aż pięciu jego filmach. Sztuczna inteligencja wyróżniła hit z 2010, "Incepcję", która "pokazuje go w bardziej stonowanej, ale niezwykle istotnej roli, będącej emocjonalnym rdzeniem całej skomplikowanej układanki snów i podświadomości".
Trzecim wyróżnionym tytułem jest nagrodzony Złotą Palmą "Wiatr buszujący w jęczmieniu" Kena Loacha z 2006 roku. Akcja poruszającego dramatu historycznego toczy się w latach 20. XX wieku podczas irlandzkiej wojny o niepodległość oraz późniejszej wojny domowej. "W 'Wietrze...' Murphy udowadnia, że równie świetnie odnajduje się w kameralnych, realistycznych opowieściach o konflikcie, lojalności i poświęceniu" – ocenia sztuczna inteligencja.
"Najlepsze role to te, w których aktor znika w postaci, a widz zapomina, że ogląda film – i właśnie to Cillian Murphy robi najczęściej" – podsumowuje AI.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/660a8f51d03f59f6a470e265283b8b60,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/660a8f51d03f59f6a470e265283b8b60,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Który film Cilliana Murphy&#039;ego jest najlepszy?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646330,arthur-shelby-nie-wrocil-do-peaky-blinders-za-kulisami-kryje-sie-osobista-tragedia</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646330,arthur-shelby-nie-wrocil-do-peaky-blinders-za-kulisami-kryje-sie-osobista-tragedia</link><pubDate>Mon, 23 Mar 2026 20:21:02 +0100</pubDate><title>Arthur Shelby nie wrócił do &quot;Peaky Blinders&quot;. Za kulisami kryje się osobista tragedia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/abb41daf571f1e919fa57536f1ccb8ec,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nieobecność Arthura Shelby'ego w filmie "Peaky Blinders: Nieśmiertelny" to jeden z najbardziej dyskutowanych elementów kontynuacji kultowego serialu Stevena Knighta z Cillianem Muprhym. Choć bohater grany przez Paula Andersona był przez sześć sezonów kluczowym członkiem rodziny Shelbych, jego historia została zamknięta poza ekranem. Kulisy tej decyzji okazują się równie emocjonalne, co sama fabuła filmu, a w tle jest ciężki stan 48-letniego Andersona.

Arthur Shelby to jedna z najbardziej ikonicznych postaci serialu "Peaky Blinders". Starszy brat Tommy'ego (Cillian Murphy) jest impulsywny, brutalny, ale też tragicznie pogubiony. Przez lata był jego prawą ręką i jednym z filarów gangu z Birmingham. Już wcześniej było wiadomo, że Arthur, którego grał Paul Anderson, nie pojawi się w filmie "Peaky Blinders: Nieśmiertelny", ale nie wyjawiono, co dokładnie stanie się z bohaterem.
Co dzieje się z Arthurem Shelbym w "Peaky Blinders: Nieśmiertelny"?
Jego nieobecność zostaje szybko wyjaśniona – akcja toczy się w 1940 roku, a Arthur nie żyje już od 1938. Początkowo pojawiają się różne wersje wydarzeń, sugerujące zarówno samobójstwo, jak i przypadkową śmierć, ale ostatecznie wychodzi na jaw najbardziej wstrząsająca prawda: to Tommy zabił własnego brata. 
Dochodzi do tego podczas konfrontacji, gdy Arthur, pogrążony w alkoholu i gniewie, wymyka się spod kontroli. Tommy przyznaje później, że "chciał się od niego uwolnić", co dla wielu widzów było jednym z najmocniejszych, ale i najbardziej kontrowersyjnych momentów całej historii. 
Sam Paul Anderson wiedział o tym wątku wcześniej i – jak się okazuje – zaakceptował go bez większego sprzeciwu. W rozmowie z LADbible mówił wprost: "No cóż, co można zrobić, co nie? Tak już jest". 
48-letni brytyjski aktor podkreślał też, że ufa wizji twórcy serialu, Stevenowi Knightowi. – Myślę, że to świetne. To naprawdę potężna decyzja. To coś, czego nie widuje się w telewizji – stwierdził. Aktor przyznał również, że był zaskoczony skalą sympatii widzów do Arthura, bo "nie był dla ludzi zbyt miły w tym serialu, a jednak go pokochali".
W dniu premiery filmu na Netflix Anderson opublikował też poruszający wpis w mediach społecznościowych, w którym pożegnał się z rolą i podziękował fanom. "To dla mojej rozszerzonej rodziny Shelbych – fanów. Przez te wszystkie lata byliście z nami, byliście lojalni i nieśliście tę historię razem z nami" – napisał. 

                
                    
                
                Wspomniał również o swoim ekranowym bracie. "Tommy Shelby… mój brat. Jego dziedzictwo jest wieczne, tak jak nazwisko Shelby. To, co zrobił Cillian Murphy, jest na zupełnie innym poziomie" – pisał Anderson na Instagramie. 
Nie zabrakło też słów uznania dla Stevena Knighta. "Prawdziwy wizjoner, ktoś, do kogo mam nieskończony szacunek" – wychwalał twórcę "Peaky Blinders" Brytyjczyk, a na koniec dodał: "Dziedzictwo Shelbych jest wieczne. Arthur jest na zawsze".
Paul Anderson ma za sobą ciężki czas. Aktor powoli wychodzi na prostą
Nie da się jednak oddzielić historii Arthura od tego, co działo się w życiu aktora poza ekranem. W ostatnich latach Paul Anderson mierzył się z poważnymi problemami osobistymi i prawnymi. 
W 2024 roku został ukarany grzywną za posiadanie narkotyków, a sprawa odbiła się szerokim echem w mediach. W sieci krążyły też zdjęcia, na których wyglądał na wyraźnie zmęczonego i zaniedbanego, co wywołało spekulacje o jego uzależnieniu od używek i stanie zdrowia. Choć pod koniec 2025 roku pojawiły się doniesienia, że jego forma się poprawiła, sytuacja wciąż pozostawała trudna.
Najwięcej światła na jego obecny stan rzucił wywiad z początku marca dla brytyjskiego dziennika "The Sun". Aktor mówił tam niezwykle szczerze o konsekwencjach swoich decyzji. – Miałem przy sobie odrobinę czegoś, to było niefortunne. (...) To aresztowanie kosztowało mnie rodzinę – przyznał, odnosząc się do rozpadu związku z narzeczoną. 

                    
                        
                    
                Anderson opisał swój stan bez upiększeń. – Jestem w złym miejscu – wyznał, dodając, że jego życie "legło w gruzach" i "czuje pustkę". Podkreślił, że walczy z własnymi demonami, które – jak sam przyznał – częściowo wyniósł z domu, wspominając ojca zmagającego się z alkoholizmem. 
Gwiazdor "Peaky Blinders" mówił też o procesie wychodzenia na prostą. Podkreślił, że jest obecnie trzeźwy i pracuje nad sobą, chociaż nie ukrywał, że to długi i trudny proces. Zaznaczył przy tym, że nie czuje potrzeby "odkupienia win" w oczach opinii publicznej – bardziej zależy mu na tym, by zostawić przeszłość za sobą i iść dalej, a także wrócić do pracy i odbudować karierę. Nawet najcięższe doświadczenia mogą stać się paliwem twórczym dla aktora, przyznał.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/abb41daf571f1e919fa57536f1ccb8ec,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/abb41daf571f1e919fa57536f1ccb8ec,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Paul Anderson otworzył się na temat swojej nieobeności w filmie &quot;Peaky Blinders&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646285,carrie-anne-fleming-nie-zyje-znamy-przyczyne-smierci-aktorki-z-supernatural</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646285,carrie-anne-fleming-nie-zyje-znamy-przyczyne-smierci-aktorki-z-supernatural</link><pubDate>Mon, 23 Mar 2026 09:56:06 +0100</pubDate><title>Carrie Anne Fleming nie żyje. Znamy przyczynę śmierci aktorki z &quot;Supernatural&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9c74652325f27ed6b509db28848219c8,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Carrie Anne Fleming, kanadyjska aktorka znana z ról w produkcjach grozy, m.in. w serialach "iZombie" i 'Supernatural", zmarła w wieku 51 lat. Wyjawiono przyczynę: to powikłania po raku piersi.

Carrie Anne Fleming zmarła 26 lutego w Sidney w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, ale informacja o jej śmierci dopiero teraz została ujawniona opinii publicznej. Potwierdził ją dla "Variety" aktor Jim Beaver, który grał w "Supernatural" męża bohaterki Fleming, Karen Singer.
Przedstawiciel Fleming przekazał w oświadczeniu dla magazynu "People", że aktorka zmarła po diagnozie raka piersi. – Zmarła spokojnie, w otoczeniu najbliższych. To był wielki przywilej znać Carrie. Była piękną duszą, inspirującą, a przede wszystkim życzliwą osobą. Będzie jej bardzo brakowało – powiedział. Z kolei Beaver wyjawił, że doszło do powikłań. 

                    
                        
                    
                Nie żyje Carrie Anne Fleming. Grała w "iZombie" i "Supernatural"
Fleming urodziła się 16 sierpnia 1974 roku w Digby w Nowej Szkocji. Dorastała w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie uczęszczała do Mount Douglas Senior Secondary w Victorii. Tam też rozwijała swoje aktorskie zainteresowania, ucząc się w Kaleidoscope Theatre oraz Kidco Theatre Dance Company.
Karierę na ekranie rozpoczęła od ról w telewizji i filmie – pojawiła się m.in. w serialu "Viper" oraz w komedii Adama Sandlera "Farciarz Gilmore". Przez kolejne lata występowała w epizodach, aż w 2005 roku została obsadzona przez Dario Argento w serialu "Mistrzowie horroru". W odcinku "Jenifer" wcieliła się w zdeformowaną kobietę o kanibalistycznych skłonnościach.
Aktorka regularnie pojawiała się w produkcjach z gatunku horroru, takich jak "Krwawa wróżba" czy "Krwiopijcy: Wojny wampirów". Szerszej publiczności dała się poznać dzięki wspomnianej roli Karen Singer w serialu "Nie z tego świata" ("Supernatural"), gdzie grała żonę Bobby’ego Singera, w którego wcielał się Beaver.
W 2015 roku wystąpiła w filmie telewizyjnym "The Unauthorized Full House Story", opowiadającym o kulisach powstawania popularnego sitcomu. Zagrała w nim matkę Candace Cameron Bure, serialowej DJ Tanner.
W ostatnich latach Fleming była związana z serialem "iZombie", w którym przez pięć sezonów wcielała się w Candy Baker. Równolegle występowała na scenach teatralnych w Kolumbii Brytyjskiej, grając m.in. w spektaklach "Noises Off", "Romeo i Julia", "Stalowe magnolie" oraz "Fame".
Carrie Anne Fleming pozostawiła córkę Madalyn Rose. Termin uroczystości upamiętniającej aktorkę zostanie ogłoszony w późniejszym czasie, podaje "Variety".
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9c74652325f27ed6b509db28848219c8,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9c74652325f27ed6b509db28848219c8,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Carrie Anne Fleming zmarła w wieku 51 lat</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646243,nowy-snape-w-harrym-potterze-dostaje-grozby-smierci-nie-zamierza-sie-ugiac</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646243,nowy-snape-w-harrym-potterze-dostaje-grozby-smierci-nie-zamierza-sie-ugiac</link><pubDate>Sun, 22 Mar 2026 17:31:01 +0100</pubDate><title>Nowy Snape w &quot;Harrym Potterze&quot; dostaje groźby śmierci. Nie zamierza się ugiąć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e3aaecb67bc20c7a90fcfb40a04dc471,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Paapa Essiedu mierzy się z falą rasistowskiego hejtu po ogłoszeniu jego roli w nowej ekranizacji "Harry'ego Pottera". Aktor, który wcieli się w Severusa Snape'a, ujawnił, że otrzymuje groźby śmierci – mimo to nie zamierza rezygnować. Podpisał już kontrakt na 10 lat.

Essiedu wcieli się w profesora Severusa Snape'a – nauczyciela eliksirów w Hogwarcie, jednego z antagonistów Pottera i kultową postać w uniwersum stworzonym przez J.K. Rowling – w nadchodzącej serialowej adaptacji dla HBO Max. Wcześniej w tę rolę wcielał się uwielbiany Alan Rickman. Nowy casting wywołał jednak falę hejterskich i rasistowskich reakcji części fanów, którzy oburzają się zmianą koloru skóry literackiego bohatera.
Paapa Essiedu dostawał groźby śmierci, bo gra Snape'a w serialu "Harry Potter"
Brytyjski aktor wyznał w rozmowie z "The Sunday Times", że po ogłoszeniu, że zagra Snape'a w serialu "Harry Potter" spotkał się z dosadnymi komentarzami i brutalnymi groźbami. – Powiedziano mi: "Zrezygnuj albo cię zabiję" – powiedział Paapa Essiedu.
– To naprawdę ma znaczenie. Rzeczywistość jest taka, że jeśli zajrzę na Instagrama, zobaczę kogoś piszącego: "Przyjdę do twojego domu i cię zabiję". Więc chociaż jestem prawie pewien, że nie zostanę zamordowany… (To może się źle zestarzeć!). Ale tak, mam nadzieję, że będę OK, nikt nie powinien musieć się z tym mierzyć tylko dlatego, że wykonuje swoją pracę. Wiele osób ryzykuje życie w swojej pracy. Ja gram czarodzieja w "Harrym Potterze". I skłamałbym, gdybym powiedział, że nie wpływa to na mnie emocjonalnie – dodał.

                    
                        
                    
                35-letni aktor, znany m.in. z seriali "Mogę cię zniszczyć" i "Czarne lustro" oraz filmu "The Outrun", zaznaczył jednak, że nie zamierza rezygnować, a "hejt go napędza".
– (Hejt) sprawia, że jeszcze bardziej chcę uczynić tę postać swoją, bo myślę o tym, jak czułem się jako dziecko. Wyobrażałem sobie siebie w Hogwarcie na miotle i sama myśl, że dziecko takie jak ja może zobaczyć siebie w tym świecie? To motywuje mnie, by nie dać się zastraszyć komuś, kto mówi, że wolałby, żebym umarł, zamiast wykonywać pracę, z której będę naprawdę dumny – mówił w "The Sunday Times.
Nowy Severus Snape nie zamierza rezygnować
Brytyjczyk przyznał, że nigdy nie oglądał oryginalnych filmów z serii "Harry Potter", w których występowali Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint, ale jako dziecko był fanem książek autorstwa Rowling. 
– Byłem zapalonym czytelnikiem jako dziecko. Mojej mamy nie było stać na opiekunkę w czasie wakacji, więc zabierała mnie do biblioteki. Kochałem "Harry'ego Pottera". Nigdy nie widziałem filmów, ale książki były dla mnie ucieczką, gdy inne rzeczy nie były łatwe – wyjawił.
Serial "Harry Potter" ma zadebiutować na HBO Max w 2027 roku. Essiedu podpisał kontrakt na dziesięć lat i przyznał, że to ogromne zobowiązanie. – Będę miał 45 lat, kiedy skończę. Wiem, że moje życie bardzo się zmieni, ale muszę się temu po prostu poddać. Do tego czasu mogę mieć już dzieci – powiedział.
W główne role w nowym "Harrym Potterze" wcielą się Dominic McLaughlin jako Harry, Arabella Stanton jako Hermiona Granger oraz Alastair Stout jako Ron Weasley, a profesora Albusa Dumbledore'a zagra John Lithgow ("Konklawe"), który przyznał, że prawie zrezygnował z projektu z powodu kontrowersji wokół transfobicznych wypowiedzi J.K. Rowling.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e3aaecb67bc20c7a90fcfb40a04dc471,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e3aaecb67bc20c7a90fcfb40a04dc471,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Paapa Essiedu nie ma łatwo po obsadzeniu go w roli Severua Snape&#039;a</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646093,3-filmy-z-cillianem-murphym-ktore-chowaja-sie-w-streamingu-sa-naprawde-swietne</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646093,3-filmy-z-cillianem-murphym-ktore-chowaja-sie-w-streamingu-sa-naprawde-swietne</link><pubDate>Sat, 21 Mar 2026 08:49:01 +0100</pubDate><title>3 filmy z Cillianem Murphym, które chowają się w streamingu. Są naprawdę świetne</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3cec31071203c257ff13b93b9d9f0d3a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Cillian Murphy powrócił jako Tommy Shelby w filmie "Peaky Blinders: Nieśmiertelny". Po seansie nowości od Netflixa warto jeszcze lepiej zapoznać się z filmografią irlandzkiego aktora. W streamingu znajdziecie wiele produkcji z jego udziałem. Wybraliśmy dla Was trzy najciekawsze – zaczynamy od dramatu "Drobiazgi takie jak te".

W filmie "Peaky Blinders: Nieśmiertelny", który jest sequelem serialu o gangsterach z Birmingham, Tommy Shelby wjeżdża na czarnym koniu do miasta. Tym samym Cillian Murphy żegna się z kultową rolą przywódcy gangu przestępczego ubranego w kaszkiety. Po obejrzeniu nowego hitu serwisu streamingowego Netflix warto sięgnąć po inne tytuły z laureatem Oscara za "Oppenheimera" w reżyserii Christophera Nolana.
3 filmy z Cillianem Murphym, które warto obejrzeć w streamingu
W obszernych bibliotekach gigantów streamingu natkniemy się na wiele filmów, w których Cillian Murphy błyszczy. Redakcja naTemat postanowiła wybrać trzy dzieła z irlandzkim gwiazdorem, które zasłużyły na jeszcze większą uwagę od widzów. Szykujcie się na dramat o wstydliwym wątku z historii Irlandii, produkcję o dorastaniu i doskonały horror nakręcony przez Danny'ego Boyle'a.
1. Drobiazgi takie jak te
Za kamerą przejmującej adaptacji powieści "Drobiazgi takie jak te" Claire Keegan stanął Tim Mielants. Belgijski reżyser w sposób kameralny postanowił opowiedzieć o losach Billa Furlonga, właściciela firmy handlującej węglem i oddanego ojca, który pewnego dnia widzi pod lokalnym klasztorem, jak jedna z sióstr zakonnych znęca się nad młodą podopieczną. Oto okrutna historia tzw. pralni magdalenek.
Dopiero w latach 90. ubiegłego wieku wyszło na jaw, że około 30 tys. mieszkanek wspomnianych azylów, które mieściły się na terenie Wielkiej Brytanii i Irlandii, było wykorzystywanych i zmuszanych do ciężkiej pracy wbrew własnej woli. Do przytułku często trafiały "trudne" dziewczyny i młode kobiety, które zaszły w niechcianą ciążę. W 1993 roku w okolicach High Parku, dawnego klasztoru w Dublinie, odkryto masowy grób, w którym znaleziono 133 ciał (w oficjalnym rejestrze zachowało się jedynie 75 aktów zgonu).
Cillian Murphy wciela się u Mielantsa w mężczyznę, który przestaje być obojętny wobec krzywd, jakich jest świadkiem. "Drobiazgi takie jak te" omawiają zjawisko znane jako "efekt przechodnia" (oryg. bystander effect), a swoją narracją wpisują się idealnie w standardy wyspiarskiego kina społecznego. Przypomnijmy, że laureat Oscara pracował też z belgijskim filmowcem przy dramacie "Steve" Netflixa.
W obsadzie filmu z 2024 roku znaleźli się m.in. Emily Watson ("Hamnet"), Michelle Fairley ("Gra o tron"), Zara Devlin ("Córka boga"), Peter Claffey ("Rycerz Siedmiu Królestw") i Ciarán Hinds ("Belfast").
Gdzie obejrzeć? CANAL+

2. Broken
"Broken" jest pięknie zagranym filmem z serii coming-of-age, który znajduje złoty środek między dziecięcą beztroską a przemocą towarzyszącą dorosłemu życiu. Film zaprezentowany podczas 65. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes zanurza się w mroku, by w najważniejszych momentach wypłynąć na powierzchnię i przypomnieć widzowi o współczuciu i przebaczeniu. Rufus Norris snuje opowieść o utracie niewinności, tak dobrze znaną każdemu, kto przebrnął przez burzliwy i niezbyt łaskawy okres dojrzewania.
Skunk zmaga się z cukrzycą typu 1. Pomimo choroby jedenastolatka próbuje wieść życie, jak każda inna dziewczynka w jej wieku. Wychowywana przez ojca i starszego brata włóczy się po przedmieściach północnego Londynu i któregoś dnia widzi, jak między jej sąsiadami wywiązuje się walka. Pod adresem jej najlepszego kumpela Ricka padają oskarżenia o napaść. Konsekwencje tego zdarzenia splatają losy trzech rodzin.
U brytyjskiego reżysera, który od 2015 roku zasiada na stanowisku dyrektora artystycznego Royal National Theatre, zagrali: Eloise Laurence ("London Road"), Tim Roth ("Wściekłe psy"), Robert Emms ("Andor"), Rory Kinnear ("Penny Dreadful"), Lily James ("Baby Driver") oraz Cillian Murphy. 
Gdzie obejrzeć? CDA Premium

3. 28 dni później
Przy tworzeniu "28 dni później" reżyser "Trainspotting", Danny Boyle, inspirował się taką klasyką, jak "Noc żywych trupów" George'a A. Romero i postapokaliptyczna powieść "Dzień tryfidów" pióra Johna Wyndhama. Scena otwierająca film przedstawia opustoszały Londyn, po którym – tuż po wybudzeniu się ze śpiączki – spaceruje samotnie Jim. Zdjęcia świecącej pustkami okolicy Pałacu Westminsterskiego wykonano w niedzielę między godziną 4 a 7 rano, kiedy miasto jeszcze słodko spało.
We wspomnianym horrorze przez Wielką Brytanię przeszła śmiercionośna fala. Zapoczątkowało ją wypuszczenie zainfekowanego szympansa przez grupę ekoaktywistów, która włamała się do ściśle strzeżonego laboratorium Uniwersytetu Cambridge. Kontakt ze skażoną śliną lub krwią sprawia, że po zaledwie kilkunastu sekundach ludzie zamieniają się w agresywne maszyny do zabijania. Film ukazuje gwałtowny rozpad społeczeństwa i próbę przetrwania podejmowaną przez nielicznych ocalałych, którzy uchronili się przed wirusem gniewu.
"28 dni później" nie jest typowym filmem o zombie. Chcąc osiągnąć surowy charakter horrów z gatunków found footage, Boyle porzucił standardową kliszę na rzecz konsumenckiej kamery. Dzięki temu jego dzieło wydaje się bardzo autentyczne. Na ekranie u boku Cilliana Murphy'ego widzimy Brendana Gleesona ("Duchy Inisherin"), Naomie Harris ("Nie czas umierać") i Christophera Ecclestona ("Doktor Who").
Gdzie obejrzeć? HBO Max


]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3cec31071203c257ff13b93b9d9f0d3a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3cec31071203c257ff13b93b9d9f0d3a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">3 świetne filmy z Cillianem Murphym, które znajdziecie w streamingu. Nie tylko &quot;Drobiazgi takie jak te&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646045,najwiekszy-kinowy-hit-2026-roku-marvel-rozbil-bank-juz-samym-zwiastunem</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646045,najwiekszy-kinowy-hit-2026-roku-marvel-rozbil-bank-juz-samym-zwiastunem</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 23:54:01 +0100</pubDate><title>Największy kinowy hit 2026 roku. Marvel rozbił bank już samym zwiastunem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/a2cdabcdcc07220248d80a20b0bd0990,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Spider-Man: Całkiem nowy dzień" jest kolejnym po "Fantastycznej 4: Pierwszych krokach" filmem spod szyldu Marvel Cinematic Universe, który trafi do kin. Kontynuacja przygód Petera Parkera ma zadatki na to, by stać się hitem 2026 roku. Produkcja MCU samym zwiastunem pobiła historyczny rekord.

Marvel Cinematic Universe wkroczył w 6. Fazę, którą mają zwieńczyć dwa filmy z serii "Avengers": "Doomsday" i "Secret Wars". Dotąd w ramach nowego rozdziału MCU światło dzienne ujrzała jedynie "Fantastyczna 4: Pierwsze kroki" z Pedrem Pascalem ("The Last of Us") i Vanessą Kirby ("The Crown"), która spotkała się z mieszanymi ocenami widzów i krytyków filmowych. Kolejną produkcją o superbohaterach będzie "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" z Tomem Hollandem ("Diabeł wcielony").
Zwiastun filmu "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" pobił rekord. Nie do wiary, ile razy fani go obejrzeli
Pierwszy zwiastun filmu "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", który trafił do sieci 18 marca, zapowiada zastąpienie klasycznej kontynuacji o człowieku-pająku zupełnie nowym wcieleniem zamaskowanego obrońcy Nowego Jorku, który po wydarzeniach z hitowego "Spider-Mana: Bez drogi do domu" został zupełnie sam.
Przypomnijmy, że w finale hitu sprzed pięciu lat Doktor Strange rzucił zaklęcie, sprawiając, że cały świat – w tym ukochana MJ i najlepszy przyjaciel Ned – zapomniał o istnieniu Petera Parkera i tym samym o jego sekretnej tożsamości.
W ciągu doby od premiery trailer nowego "Spider-Mana" zdobył aż 718,6 mln wyświetleń, zyskując miano największego zwiastuna wszech czasów. Wcześniej filmowy rekord należał do produkcji "Deadpool & Wolverine" Shawna Levy'ego z 2024, który mógł pochwalić się 365 mln wyświetleń. Film z Tomem Hollandem w roli głównej osiągnął taki wynik w niecałe osiem godzin.

                    
                Jakby tego było mało, zwiastun filmu Marvela, którego światowa premiera odbędzie 31 lipca bieżącego roku, pokonał zapowiedź gry GTA 6. Trailer dzieła Rockstar Games, na które od wielu, wielu lat czeka cały świat, obejrzano w ciągu 24 godzin od premiery 475 mln razy.
W "Spider-Manie: Całkiem nowy dzień" Peter Parker zdobywa nową moc – ma organiczną sieć. W zwiastunie widzimy, jak protagonista wyrusza na spotkanie z Brucem Bannerem (aka Hulkiem) i bije się z Punisherem. Dodatkowo po piętach depcze mu potężny złoczyńca, który umie kontrolować umysły innych ludzi.
W obsadzie u boku Hollanda znaleźli się również Zendaya ("Diuna", "Euforia"), Mark Ruffalo ("Biedne istoty"), Jacob Batalon ("Ekipa wyburzeniowa"), Jon Bernthal ("The Bear"), Sadie Sink ("Stranger Things", "Wieloryb"), Tramell Tillman ("Rozdzielenie"), i Michael Mando ("Zadzwoń do Saula").
Co dalej po "Spider-Manie: Całkiem nowym dniu"?
"Spider-Man: Całkiem nowy dzień" ma pełnić funkcję pomostu do nadchodzącego "Avengers: Doomsday". Piąty film z serii "Avengers" ma zaklepaną datę premiery na 18 grudnia 2026 roku. 
Na temat fabuły nie wiemy zbyt wiele. W roli głównego złoczyńcy pałeczkę po Thanosie przejmie kultowy Doktor Doom – maskę antagonisty założy nie kto inny, jak Robert Downey Jr., dotychczasowy odtwórca Iron Mana i laureat Oscara za drugoplanową kreację w "Oppenheimerze" Christophera Nolana.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/a2cdabcdcc07220248d80a20b0bd0990,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/a2cdabcdcc07220248d80a20b0bd0990,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zwiastun filmu &quot;Spider-Man: Całkiem nowy dzień&quot; z Tomem Hollandem pobił historyczny rekord</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/645934,3-seriale-kryminalne-na-faktach-wstrzasna-toba-tak-jak-milosc-i-smierc</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/645934,3-seriale-kryminalne-na-faktach-wstrzasna-toba-tak-jak-milosc-i-smierc</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 23:16:01 +0100</pubDate><title>3 seriale kryminalne na faktach. Wstrząsną tobą tak jak &quot;Miłość i śmierć&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e4c56eaad414d4c191db1f54cf84acb2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Serial "Miłość i śmierć", oparty na prawdziwej zbrodni, podbił Netfliksa i (znowu) udowodnił, jak bardzo widzowie uwielbiają historie, które wydarzyły się naprawdę. Jeśli szukacie podobnych emocji, warto sięgnąć po inne produkcje true crime o głośnych morderstwach. Wybraliśmy trzy seriale kryminalne na faktach, które równie mocno szokują i wciągają od pierwszego odcinka.

Fabuła "Miłości i śmierci" z 2023 roku była inspirowana prawdziwą zbrodnią z lat 80. Candy Montgomery, która wraz z mężem i dwójką dzieci mieszkała w Wylie w Teksasie, przyjaźniła się ze swoją sąsiadką Betty Gore, nauczycielką, żoną i matką. Obie panie spotkały się w kościele metodystów i nazywały się najlepszymi przyjaciółkami. 
13 czerwca 1980 roku Betty Gore została zamordowana we własnym domu. Kiedy policja znalazła pod zamrażarką siekierę, a podejrzenia padły na Candy, mieszkańcy okolic nie mogli uwierzyć, że tak zagorzała chrześcijanka była zdolna do zabicia kogoś z zimną krwią i zadania ofierze aż 41 (!) ciosów. Potem wyszło na jaw, że Montgomery miała romans z mężem Gore, Allanem, ale nie będziemy spoilerować dalszych szczegółów morderstwa i procesu, które wstrząsnęły Amerykanami. 

                    
                W "Miłości i śmierci", oryginalnym serialu HBO Max, w Candy wcieliła się Elizabeth Olsen, gwiazda filmów Marvela i serialu "WandaVision". Betty Gore zagrała Lily Rabe ("Kolej podziemna"), a Allana Gore – nominowany do Oscara Jesse Plemons ("Psie pazury", "Bugonia", a niedługo młody Plutarch Heavensbee w filmie "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek"). 
"Miłośnicy kryminałów bez dwóch zdań odnajdą się w świecie wykreowanym przez Davida E. Kelleya ("Wielkie kłamstewka"). Serial (...) radzi sobie zdecydowanie lepiej z ciężarem prawdziwej zbrodni niż inspirowany tą samą sprawą dramat "Candy: Śmierć w Teksasie" z Jessiką Biel i Melanie Lynskey. Dzieło z Olsen ma co prawda pewne problemy z narracją i tempem akcji, ale wynagradza te braki świetnym aktorstwem" – pisała w naTemat Zuzanna Tomaszewicz.
3 seriale kryminalne oparte na faktach. Sa podobne do "Miłości i śmierci".
Hit Netfliksa – "Miłość i śmierć" została wypożyczona gigantowi streamingu prawie trzy lata po premierze – narobił wam smaku na seriale true crime? Wybraliśmy trzy seriale kryminalne oparte na faktach, które opowiadają równie szokujące historie, jak ta o Candy i Betty. 
1. Pod sztandarem nieba (2022, Disney+)
Akcja serialu z Andrew Garfieldem i Daisy Edgar-Jones przenosi widzów do Utah, gdzie w 1984 roku dochodzi do brutalnego morderstwa młodej kobiety, Brendy Wright Lafferty, i jej 15-miesięcznej córki. 
Ciała zostają odnalezione w ich domu, a okoliczności zbrodni szybko wskazują, że sprawa nie jest "zwykłym" aktem przemocy. Śledztwo prowadzi detektyw Jeb Pyre, gorliwy mormon, który musi zmierzyć się nie tylko z brutalnością czynu, ale też z faktem, że główni podejrzani wywodzą się z tej samej religijnej społeczności co on. Ujawnienie, kto naprawdę zabił Brendę i jej córeczkę, jest naprawdę szokujące.
Choć "Pod sztandarem nieba" formalnie jest proceduralem true crime opartym na faktach, serial wyraźnie wykracza poza ramy gatunku – sprawnie łączy ze śledztwem wątki religijne oraz rozbudowane retrospekcje poświęcone historii i doktrynie mormonizmu. Produkcja wzbudziła oburzenie w części mormońskiej społeczności, dlatego... tym bardziej warto ją obejrzeć.
2. Murdaugh: Śmierć w rodzinie (2025, Disney+)
Serial opowiada o jednej z najgłośniejszych współczesnych spraw kryminalnych w Karolinie Południowej. W czerwcu 2021 roku na terenie rodzinnej posiadłości wpływowej rodziny Murdaughów zostają znalezione ciała Maggie i Paula Murdaughów. Oboje giną od strzałów z broni palnej i to w wyjątkowo brutalny i bezpośredni sposób, który od początku sugeruje, że sprawca działał z determinacją.
Śledztwo szybko nabiera rozmachu, bo rodzina Murdaughów od pokoleń była częścią lokalnej elity prawniczej. W kręgu podejrzeń pojawiają się zarówno osoby z najbliższego otoczenia ofiar, jak i wątki związane z wcześniejszymi kontrowersjami i tajemnicami rodziny, których było... sporo. 
Serial z Jasonem Clarke i Patricią Arquette w rolach głównych, rekonstruuje wydarzenia prowadzące do tragedii, pokazując sieć zależności, wpływów i możliwych motywów, a rozwiązanie sprawy jest równie szokujące jak w "Miłości i śmierci".
3. Schody (2022, HBO Max)
To jedna z najbardziej zagadkowych spraw kryminalnych ostatnich dekad, a spopularyzował ją m.in. świetny serial dokumentalny z 2004 roku. Historia zaczyna się trzy lata wcześniej w Durham, gdzie Kathleen Peterson zostaje znaleziona martwa u podnóża schodów w swoim domu. Jej mąż, pisarz Michael Peterson, twierdzi, że doszło do nieszczęśliwego wypadku – kobieta miała spaść ze schodów. Jednak już pierwsze ustalenia śledczych podważają tę wersję wydarzeń.
Sekcja zwłok wykazuje liczne rany głowy i dużą utratę krwi, co budzi wątpliwości co do przyczyny śmierci. Śledztwo szybko koncentruje się na Michaelu, którego zachowanie i przeszłość zaczynają być dokładnie analizowane. Z czasem pojawiają się kolejne hipotezy, a sprawa przeradza się w skomplikowaną prawną batalię, która łącznie trwała aż kilkanaście lat. 
W serialu "Schody" w Petersonów wcielają się Colin Firth i Toni Collette, a w rolach drugoplanowych oglądamy m.in. Juliette Binoche, Michaela Stuhlbarga, Sophie Turner i Patricka Schwarzeneggera. Jeśli zaciekawi was zagadka śmierci Kathleen Peterson, koniecznie sięgnijcie po dokument na Netfliksie. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e4c56eaad414d4c191db1f54cf84acb2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e4c56eaad414d4c191db1f54cf84acb2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie tylko &quot;Miłość i śmierć&quot; opowiada o głośnym morderstwie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/645526,film-peaky-blinders-niesmiertelny-byl-niepotrzebny-ale-i-tak-wcisnal-mnie-w-fotel</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/645526,film-peaky-blinders-niesmiertelny-byl-niepotrzebny-ale-i-tak-wcisnal-mnie-w-fotel</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 19:22:04 +0100</pubDate><title>Film &quot;Peaky Blinders: Nieśmiertelny&quot; był niepotrzebny. Ale i tak wcisnął mnie w fotel</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e111b5d0bc82440c15fa520718a0c28d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Odjechał w siną dal na białym rumaku, by w godzinie największej próby powrócić do Birmingham na czarnym koniu. "Peaky Blinders: Nieśmiertelny" to swoiste pożegnanie z Tommym Shelbym, które – choć niepotrzebnie zapełnia pustkę po niedopowiedzeniach – jest porządnym sequelem serialu. Cillian Murphy odchodzi w blasku wybuchów, zostawiając przyszłość franczyzy w rękach kogoś sobie równego.

Zdejmijcie kaszkiety z głów, bo oto nadchodzi on: syn marnotrawny Birmingham, nawiedzany przez duchy z dawnych lat, będące przedłużeniem jego własnego sumienia. Tommy Shelby dostaje szansę, by odpokutować za swe grzechy; odejść w spokoju na emeryturę ze świadomością, że zrobił dla tego świata coś dobrego, a to wszystko przy akompaniamencie starego dobrego kanału MTV2.
Z zewnątrz "Peaky Blinders: Nieśmiertelny" jest dość punkową opowieścią o ostatnim dobrym uczynku Tommy'ego Shelby'ego. Zbędną? Kwestia sporna. Satysfakcjonującą? To zależy od preferencji, w końcu jedni wolą otwarte zakończenia (sama zaliczam się do tej grupy), a drudzy potrzebują zobaczyć coś na własne oczy, by uwierzyć, że "to już jest koniec, nie ma już nic", a przynajmniej "nic" z udziałem Cilliana Murphy'ego ("Oppenheimer").
Pomimo serialowego epilogu, który w subtelny sposób wyłuszczył widzom to, co oczywiste i nieuniknione, reżyser Tom Harper i scenarzysta Steven Knight nie poszli do końca na łatwiznę. Ich film broni się fabularnie, stanowiąc pomost między oryginalnymi "Peaky Blinders" a nadchodzącą kontynuacją – kroniką nowego pokolenia gangsterów.
Recenzja "Peaky Blinders: Nieśmiertelny"
Bitwa o Anglię trwa. Na głowy mieszkańców Wysp Brytyjskich spadają bomby, które są elementem zakrojonej operacji niemieckiej o nazwie Blitz. Próba destabilizacji Zjednoczonego Królestwa nie zakłada wyłącznie nalotów bombowych. Naziści uknuli spisek, by załamać brytyjską gospodarkę. Wydrukowano miliardy fałszywych funtów szterlingów. Tajni agenci III Rzeszy szukają teraz kogoś, kto wykona brudną robotę za nich: zdrajcy gotowego wprowadzić lewe banknoty do obiegu.
Tommy Shelby zamknął się w zrujnowanej posiadłości, po której spacerują duchy. Sprawy miasta – swojej dawnej potęgi – ani go ziębią, ani parzą, ale tylko do czasu. Kiedy na wierzch wychodzą osobiste porachunki, stary wyga opuszcza nawiedzony dwór, by zaprowadzić porządek w Birmingham.
"Nieśmiertelny" sprawnie łączy historyczne wydarzenia z fikcyjnymi perypetiami rodu Shelbych, a zwłaszcza z niezabliźnioną raną, jakiej emerytowany gangster nabawił się lata temu w okopach. Knight wydobył z przepastnych kieszeni dziedzictwa II wojny światowej mniej znany dla Polaków wątek "największego fałszerstwa w historii", czyli tzw. operację Bernhard, w ramach której żydowscy więźniowie zmuszeni byli do masowej produkcji falsyfikatów; broni przeciwko aliantom.
Scenariusz skorzystał pobieżnie z faktów, dostrzegając w nich raczej potencjał na intrygę. Dzięki nim znalazł także miejsce na to, aby połączyć doświadczenia z obu globalnych konfliktów zbrojnych, podkreślając znaczną różnicę między przeżyciami starszego pokolenia a bolączkami młodych Brytyjczyków, którym wojna bezpośrednio puka do drzwi. Jest to oczywiście ułamek paralel, jakie wypadają twórcom z rękawów.
"Peaky Blinders: Nieśmiertelny" traktuje przede wszystkim o spuściźnie i drodze do odkupienia, której punktem zapalnym są sekrety. Tommy Shelby skrywa wielką tajemnicę, a jako że niesie ją w pojedynkę, ugina się pod jej ciężarem. Postać grana przez Cilliana Murphy'ego niechętnie wraca z wygnania, konfrontując się z wewnętrznymi demonami, których przez te wszystkie lata trochę się nagromadziło. W oczach irlandzkiego aktora widać wypalenie, ale i strach przed lustrzanym odbiciem. Echo prozy Charlesa Dickensa oraz "Zbrodni i kary" Fiodora Dostojewskiego.
Cillian Murphy i Rebecca Ferguson to doskonali łowcy duchów
Wspomniana tajemnica to klucz pozwalający lepiej zrozumieć obecny stan psychiczny Tommy'ego. I tu na scenę wkracza Kuolo Chiriklo, której imię znaczy po romsku "kos". Do domu pełnego duchów wlatuje ptak symbolizujący w wielu kulturach przemianę, narodziny i śmierć. Odgrywana przez rewelacyjną Rebeccę Ferguson ("Diuna") "wiedźma" praktykuje chiromancję i potrafi rozmawiać ze zmarłymi, a co za tym idzie, widzi więcej niż przeciętny człowiek.
Interesująca i niestroniąca od napięcia dynamika między Tommym a Kuolo (uosobieniem romskiej tradycji, od której próbuje odciąć się antybohater) napędzana jest przez ich niedostrzegalne na pierwszy rzut oka podobieństwo. Każdy niesie swój krzyż, ale ich krzyże składają się z paralelnych konsekwencji. Ona przewiduje przyszłość, o której nikt inny nie ma pojęcia, a on jest jedyną osobą, która wie o pewnym okrutnym czynie z przeszłości.
Przez tę subtelną analogię to gwiazdy Murphy'ego i Ferguson świecą najjaśniej w "Nieśmiertelnym". U Harpera duet być może nie wspina się na wyżyny swoich umiejętności, ale i tak daje świetny aktorski popis. Shelby istniał przed filmem, a Kuolo w bardzo krótkim czasie musiała stać się postacią z krwi i kości, co ostatecznie się powiodło.
Kuolo ma zadatki na to, żeby kontynuować dziedzictwo kaszkietowych gangsterów u boku Barry'ego Keoghana ("Saltburn") – wypisz wymaluj młodsze wcielenie Murphy'ego – który przejął pałeczkę po Tommym i teraz ustawia wszystkich po kątach w birminghamski podziemiu. Irlandzki gwiazdor młodego pokolenia z początku irytuje swoją obecnością na małym ekranie (co zresztą było z góry zamierzone), aby z czasem dojrzeć na oczach widowni, odsłaniając przed nią swoje czułe punkty.
Tim Roth ("Wściekłe psy") wciela się w szemranego Johna Becketta, który w pierwszej połowie "Nieśmiertelnego" zapowiadał się obiecująco, lecz na ostatniej prostej został niestety odarty ze swojego magnetyzmu i przyćmiony przez akcję kręcącą się wokół Murphy'ego i Keoghana. Epizodyczna struktura serialu byłaby dla jego kreacji łaskawsza. Knight potraktował go jako siłę przyspieszającą rozwój postaci odgrywanej przez Keoghana.
Long live the king (rom baro)!
"Peaky Blinders: Nieśmiertelny" posługuje się starymi, sprawdzonymi sztuczkami, traktując muzykę jako element narracji. W głośnikach ponownie usłyszymy utwór "Red Right Hand" zespołu Nick Cave and the Bad Seeds, który miłośników serialu otuli nostalgią. Sekwencje ulicznych walk, a także sceny ukazujące przygotowania do ostatecznego starcia są szybkie, stylowe i nafaszerowane symboliką. Gdy Tommy wjeżdża na czarnym wierzchowcu do Birmingham, jest cały ubłocony. Życie go przeorało, ma krew na rękach, a brud tylko to podkreśla.
Film Harpera jest przewidywalny, zwłaszcza w końcowych minutach, ale nadrabia złożonymi portretami postaci i tym wszystkim, co uczyniło z serialu telewizyjny fenomen. "Nieśmiertelny" to koniec i początek jednocześnie. Z rozkazu Peaky Blinders ogłaszam, że zbędny sequel jednak się obronił.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e111b5d0bc82440c15fa520718a0c28d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e111b5d0bc82440c15fa520718a0c28d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Peaky Blinders: Nieśmiertelny&quot; z Cillianem Murphym to niepotrzebny sequel, ale fanów ucieszy</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646153,najwazniejsze-role-chucka-norrisa-jedna-scena-przeszla-do-historii-kina-akcji</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646153,najwazniejsze-role-chucka-norrisa-jedna-scena-przeszla-do-historii-kina-akcji</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 17:24:46 +0100</pubDate><title>Najważniejsze role Chucka Norrisa. Jedna scena przeszła do historii kina akcji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/201865a2b5ff7e70b2029e84d3b0337c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Chuck Norris nie żyje. Miłośnicy kina akcji są pogrążeni w smutku. W dorobku artystycznym mistrza sztuk walki znajdziemy wiele niezapomnianych ról – na "Strażniku Teksasu" jego filmografia się nie kończy.

Rodzina potwierdziła w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych, że Chuck Norris zmarł w czwartek, 19 marca. Legenda Hollywoodu, której znakiem rozpoznawczym był kopniak z półobrotu, miała 86 lat (ostatnie urodziny obchodziła na początku tego miesiąca). 
Serwis TMZ ustalił, że niedawno gwiazdor – który w przeszłości przeszedł dwa zawały – trafił niespodziewanie do szpitala na hawajskiej wyspie Kaua'i. Źródła podają, że ostatnio był pełen wigoru i dopisywał mu humor.
Najważniejsze role Chucka Norrisa. Zasłynął występem w "Strażniku Teksasu"
Chuck Norris miał czarny pas w karate, taekwondo, tang soo do, judo i jiu jitsu. Większej ikony kina akcji nigdzie nie znajdziecie. Ze względu na jego imponujące wyczyny amerykańskiego aktora często obsadzano w roli facetów, którzy niczego się nie boją i ze wszystkim sobie poradzą. Oto najważniejsze kreacje w jego karierze.
Droga smoka (1972)
"Droga smoka" w reżyserii Bruce'a Lee ("Wejście smoka") otworzyła Chuckowi Norrisowi drogę do Hollywood. Hongkoński kryminał akcji z 1972 roku śledzi losy Tang Lunga, który odwiedza kuzyna w Rzymie i rozprawia się z lokalną mafią. W filmie swojego przyjaciela amerykański fighter wcielił się w postać Colta, mistrza sztuk walki z USA, któremu syndykat przestępczy z Hongkongu kazał wyeliminować protagonistę. Finałowe starcie Norrisa z Lee uchodzi za najlepszą scenę walki wszech czasów.
Gdzie obejrzeć? Niedostępny

Zaginiony w akcji (1984)
Akcja filmu "Zaginiony w akcji" Josepha Zito rozgrywa się tuż po wojnie w Wietnamie. W przeszłości pułkownik James Thomas Braddock uciekł z wietnamskiego obozu jenieckiego. Żadne wyzwanie nie jest mu zatem straszne. Duma armii Stanów Zjednoczonych wraca do Ho Chi Minh, by odnaleźć przetrzymywanych tam amerykańskich żołnierzy. Krytyk filmowy Kevin O'Leary zasugerował na łamach dziennika "Los Angeles Times", że ten dramat pokazuje umiejętności Chucka Norrisa w całej okazałości.
Gdzie obejrzeć? Apple TV i Prime Video

Oddział Delta (1986)
"Oddział Delta" Menahema Golana przedstawia scenariusz, w którym libańscy terroryści przejmują amerykański samolot i uprowadzają część pasażerów. Jedynie major Scott McCoy może odbić zakładników z rąk przestępców. Żołnierz doskonały przewodzi wyspecjalizowanym oddziałem komandosów. Im dalej w las, tym robi się niebezpieczniej. Gene Siskiel z "Chicago Tribune" stwierdził, że "akcyjniak" przywodzi mu na myśl kiepski film o Jamesie Bondzie, ale który prawdziwy fan Chucka Norrisa by się tym przejmował?
Gdzie obejrzeć? MGM+ (subskrypcja w ramach Prime Video)

Strażnik Teksasu (1993-2001)
Cordell Walker z legendarnym serialu telewizyjnego "Strażnik Teksasu" przyniósł Chuckowi Norrisowi największą sławę. Tytuł dołączył do grona klasyki telewizji lat 90. Na małym ekranie mogliśmy zobaczyć imponujące sceny walk z udziałem Norrisa, który kopał tak, że aż się kurzyło. Produkcja Lesliego Greifa ("Klucze do miasta") i Paula Haggisa ("Miasto gniewu") mogła pochwalić się serią znakomitych kopnięć z półobrotu.
Gdzie obejrzeć? GONET.TV


]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/201865a2b5ff7e70b2029e84d3b0337c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/201865a2b5ff7e70b2029e84d3b0337c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Najważniejsze role w karierze Chucka Norrisa. Widzowie znają go najlepiej jako &quot;Strażnika Teksasu&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646138,chuck-norris-nie-zyje-gwiazdor-straznika-teksasu-trafil-niedawno-do-szpitala</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646138,chuck-norris-nie-zyje-gwiazdor-straznika-teksasu-trafil-niedawno-do-szpitala</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 15:13:14 +0100</pubDate><title>Chuck Norris nie żyje. Gwiazdor &quot;Strażnika Teksasu&quot; trafił niedawno do szpitala</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ba541cefe05fe6e5d5c254800945afb4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Chuck Norris nie żyje – taka informacja obiegła zagraniczne media. Legenda Hollywoodu, której znakiem rozpoznawczym był kopniak z półobrotu, zmarła w wieku 86 lat. W tym tygodniu gwiazdor "Strażnika Teksasu" i "Drogi smoka" trafił nagle do szpitala.

Rodzina przekazała wiadomość o śmierci Chucka Norrisa w piątek, 20 marca. Mistrz sztuk walki i gwiazdor kina akcji odszedł w czwartek rano. "Z ciężkim sercem informujemy o nagłej śmierci naszego ukochanego Chucka Norrisa. Dla świata był [...] symbolem siły. Dla nas był oddanym mężem, kochającym ojcem i dziadkiem, wspaniałym bratem i sercem naszej rodziny" – czytamy we wpisie zamieszczonym na oficjalnym profilu aktora na Instagramie.

                
                    
                
                Chuck Norris nie żyje. Fani na zawsze zapamiętają go z roli "Strażnika Teksasu"
Serwis TMZ donosił, że "w środę lub czwartek" Chuck Norris trafił do szpitala na wyspie Kaua'i (należącej do Hawajów), a interwencja ta "wydawała się nagła". Źródła portalu zapewniały, że w ostatnim czasie hollywoodzki aktor był w dobrej formie i humorze. Przypomnijmy, że 10 marca ikona Fabryki Snów obchodziła swoje 86. urodziny.
"Choć nasze serca są złamane, jesteśmy głęboko wdzięczni za życie, jakie dane mu było przeżyć, i za niezapomniane chwile, które mieliśmy szczęście z nim dzielić. Miłość i wsparcie, jakie otrzymywał od fanów z całego świata, znaczyły dla niego bardzo wiele" – zapewnili bliscy aktora w oświadczeniu.
Carlos Ray Norris urodził się w 1940 roku w mieście Ryan w stanie Oklahoma. Po ukończeniu liceum wstąpił do Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych i został wysłany do bazy lotniczej Osan w Korei Południowej – to właśnie tam zakochał się w sztukach walki i zyskał przydomek "Chuck". Po odbyciu służby wojskowej zaczął brać udział w zawodach. Zdobył czarny pas w karate, taekwondo, tang soo do, judo i jiu jitsu. Ostatecznie stał się sześciokrotnym mistrzem w karate.
Przełomową rolą w karierze Chucka Norrisa, sześciokrotnego mistrza świata w karate, była postać Colta w hongkońskim filmie "Droga smoka" z 1972 roku. W kultowym kryminale akcji protagonistę zagrał Bruce Lee, który stanął również za kamerą produkcji.
W 1984 roku Norris został obsadzony w dramacie wojennym "Zaginiony w akcji" Josepha Zito. Była to pierwsza tak ważna kreacja w jego aktorskim dorobku. Później mistrz sztuk walki wystąpił w "Oddziale Delta", a także odegrał Cordella Walkera, stróża sprawiedliwości, w legendarnym serialu telewizyjnym "Strażnik Teksasu", który przyniósł mu największą sławę.
"Strażnik Teksasu" dołączył do grona klasyki telewizji lat 90. Na małym ekranie mogliśmy zobaczyć imponujące sceny walk z udziałem Norrisa, który kopał tak, że aż się kurzyło. Produkcja Lesliego Greifa ("Klucze do miasta") i Paula Haggisa ("Miasto gniewu") mogła pochwalić się serią znakomitych kopnięć z półobrotu.
Jego bogatą filmografię zdobią takie tytuły jak "Samotny wilk McQuade", "Leśny wojownik", "Człowiek prezydenta", "Niezniszczalni 2" oraz "Agent Recon".
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ba541cefe05fe6e5d5c254800945afb4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ba541cefe05fe6e5d5c254800945afb4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Chuck Norris nie żyje. Fani &quot;Strażnika Teksasu&quot; pogrążeni w smutku</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/645871,o-ktorej-koncert-bts-na-netflixie-powrot-idoli-obejrzymy-na-zywo</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/645871,o-ktorej-koncert-bts-na-netflixie-powrot-idoli-obejrzymy-na-zywo</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 13:02:02 +0100</pubDate><title>O której koncert BTS na Netflixie? Powrót idoli obejrzymy na żywo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d40a2c90c9939e59967eb0357455ca33,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />BTS powraca! Największy k-popowy zespół na świecie wystąpi już w sobotę w Seulu. To będzie pierwszy koncert południowokoreańskiego boysbandu po służbie wojskowej. Netflix przygotował transmisję na żywo z wydarzenia na placu Gwanghwamun. Podpowiadamy, o której godzinie się zacznie.

Jeśli macie gdzieś w mieszkaniu lightsticki, pora się w nie uzbroić. BTS wracają po raz pierwszy od ponad trzech lat. Chłopaki z boysbandu odbyli już obowiązkową służbę wojskową i są gotowi znów zawojować światową scenę muzyczną. RM, Jin, SUGA, j-hope, Jimin, V i Jungkook ogłosili trasę koncertową promujący ich dziesiąty album studyjny pod tytułem Arirang, który odnosi się do nieoficjalnego hymnu narodowego Koreańczyków.
W ciągu godziny wyprzedały się wszystkie koncerty w ramach Arirang World Tour zapowiedziane w Korei Południowej, Ameryce Północnej i Europie. Na Bangtan Boys czeka ponad 150 mln fanów z całego świata. Niestety nie wszystkim członkom ARMY (fanklubu BTS) dopisało szczęście – wielu osobom nie udało się zdobyć upragnionych biletów. Netflix postanowił wyciągnąć do wszystkich pomocną dłoń i zorganizować transmisję na żywo z pierwszego koncertu Koreańczyków.
O której godzinie oglądać koncert BTS na żywo na Netflixie?
Przełomowy koncert BTS, który odbędzie się na historycznym placu Gwanghwamun w Seulu (przed główną bramą zabytkowego pałacu Gyeongbokgung), obejrzymy na żywo w serwisie streamingowym Netflix już w sobotę (21 marca) o godz. 12:00 czasu polskiego. W Korei Południowej występ wystartuje o godz. 20:00.
Setlista z nadchodzącego koncertu nie jest jeszcze znana, ale możemy spodziewać się na niej przede wszystkim utworów z płyty Arirang, a także największych hitów boybandu (m.in. "Fire", "FAKE LOVE", "IDOL", "Black Swan", "Mikrokosmos", "ON" i "Butter").
Według niepotwierdzonych doniesień występ ma trwać około 3 godzin, co wielu fanów uważa za znak, że podczas koncertu chłopaki znajdą czas na kawałki z ich solowych karier. ARMY czeka na m.in. "Killin' It Girl" j-hope'a oraz "Haegeum" SUGI (aka Agusta D).

                    
                Ze względu na skalę koncertu MSZ wydało jasny komunikat dla Polaków przebywających w stolicy Korei Południowej: jeśli nie musicie, lepiej nie próbujcie w tym czasie przemieszczać po rejonie Gwanghwamun. Śledźcie komunikaty lokalnych służb i stosujcie się do zaleceń.  Dla wszystkich odwiedzających Seul oznacza to przygotowanie się na chaos, tłumy i korki.
Kiedy premiera płyty Arirang BTS?
Dzień przed głośnym wydarzeniem, czyli w piątek (20 marca), BTS wypuścił album Arirang. Lista utworów z płyty prezentuje się następująco:
1. Body to Body
2. Hooligan
3. Aliens
4. FYA
5. 2.0.
6. No. 29
7. SWIM (główny singiel)
8. Merry Go Round
9. NORMAL
10. Like Animals
11. they don’t know ’bout us
12. One More Night
13. Please
14. Into the Sun
Tytuł dziesiątego krążka BTS nawiązuje do pieśni ludowej o pokonywaniu przeciwności losu, która była symbolem walki z japońskim kolonializmem w latach 1910-1945, choć jej korzenie sięgają daleko, daleko wstecz. Przy tworzeniu najnowszej płyty słynny boysband czerpał inspiracje z historii 7 Koreańczyków, którzy pod koniec XIX wieku uciekli z ojczyzny do Stanów Zjednoczonych, by zdobyć tam wykształcenie.
Z artykułu "Washington Post" z 1896 roku wynikało, że nowi studenci Uniwersytetu Howarda w Waszyngtonie wywodzili się ze szlacheckich rodzin, choć inne źródła zapewniały, iż byli oni koreańskimi robotnikami. Amerykańska etnolog Alice C. Fletcher poprosiła część z nich o nagranie utworu Arirang, który nazwała "Pieśnią miłosną: Ar-ra-rang".
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d40a2c90c9939e59967eb0357455ca33,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d40a2c90c9939e59967eb0357455ca33,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kiedy koncert BTS na żywo w serwisie Netflix? To będzie wielkie wydarzenie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/646066,halina-kowalska-nowak-nie-zyje-gwiazda-prl-zachwycila-w-alternatywach-4</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/646066,halina-kowalska-nowak-nie-zyje-gwiazda-prl-zachwycila-w-alternatywach-4</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 11:04:03 +0100</pubDate><title>Halina Kowalska-Nowak nie żyje. Gwiazda PRL zachwyciła w &quot;Alternatywach 4&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c404968f71a0894ec42215a7c918b7d3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Związek Artystów Scen Polskich poinformował, że nie żyje Halina Kowalska-Nowak. Gwiazda kina i telewizji czasów PRL-u zmarła w wieku 84 lat. Aktorka zostanie na zawsze zapamiętana za role w filmach "Nie ma róży bez ognia" i "Nie lubię poniedziałku", a także w kultowym serialu "Alternatywy 4".

Informacja o śmierci Haliny Kowalskiej-Nowak została przekazana w piątek (20 marca) przez Związek Artystów Scen Polskich, którego aktorka była wieloletnią członkinią. Gwiazda odeszła w Domu Artysty Weterana w Skolimowie.
"Z wielkim żalem żegnamy Ikonę Polskiego Kina, podopieczną Fundacji Fundacja Artystów Weteranów Scen Polskich, zmarłą wczoraj, Halinę Kowalską. Po twórczym życiu, spokojnej zaopiekowanej starości, dołączyła do swojego kochanego męża, Włodka Nowaka" – czytamy w mediach społecznościowych.

            
                
            
            Nie żyje Halina Kowalska-Nowak. Widzowie znają ją z "Nie ma róży bez ognia"
Halina Kowalska Nowak urodziła się w 1941 roku w mieście Brzeziny w województwie łódzkim. W połowie lat 60. została absolwentką prestiżowej Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, a swój aktorski debiut zaliczyła na teatralnych deskach. Już w trakcie studiów dołączyła do Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu, grając tam m.in. tytułową bohaterkę z dramatu "Romeo i Julia" Williama Szekspira. Później należała m.in. do warszawskiego Teatru Komedii i Teatru Kwadrat. 
Na małym ekranie pierwszy raz pojawiła się w "Horoskopie" wystawionym w ramach Teatru Telewizji i komedii "Kryptonim Nektar" w reżyserii Leona Jeannota. W 1971 roku obsadzono ją w dramacie psychologicznym "Kardiogram" Romana Załuskiego i "Nie lubię poniedziałku" Tadeusza Chmielewskiego, a dwa lata później wystąpiła jako Adela w ekranizacji opowiadań Brunona Schulza "Sanatorium pod Klepsydrą", za której kamerą stanął Wojciech J. Has.
Stanisław Bareja powierzył Kowalskiej-Nowak rolę Wandy Filikiewicz w komedii "Nie ma róży bez ognia", a następnie zatrudnił ją jako śpiewaczkę Elżbietę Kolińską-Kubiak w legendarnym serialu "Alternatywy 4". W 1993 roku zagrała w serialu "Czterdziestolatek. 20 lat później" u boku Andrzeja Kopiczyńskiego. Prywatnie była żoną Włodzimierza Nowaka, którego poznała na planie "Kardiogramu".
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c404968f71a0894ec42215a7c918b7d3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c404968f71a0894ec42215a7c918b7d3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Halina Kowalska-Nowak zmarła w wieku 84 lat. Zagrała w filmie &quot;Nie ma róży bez ognia&quot; i serialu &quot;Alternatywy 4&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/645988,nowy-dumbledore-prawie-pozegnal-sie-z-harrym-potterem-z-powodu-rowling</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/645988,nowy-dumbledore-prawie-pozegnal-sie-z-harrym-potterem-z-powodu-rowling</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 07:23:01 +0100</pubDate><title>Nowy Dumbledore prawie pożegnał się z &quot;Harrym Potterem&quot;. Z powodu Rowling</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7642393c44aa646fa5d51be67add0e7e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Prace na planie serialu "Harry Potter" już trwają, a echa słów J.K. Rowling nie milkną. Kontrowersyjne wypowiedzi powieściopisarki sprawiły, że John Lithgow, nowy odtwórca roli Albusa Dumbledore'a, rozważał odejście z projektu. Aktor zapewnił, że nie podziela poglądów autorki powieści, i wyjaśnił, dlaczego zdecydował się pozostać na stanowisku dyrektora Hogwartu.

W reboocie "Harry'ego Pottera", nad którym czuwa Francesca Gardiner ("Mroczne materie", "Sukcesja"), Daniela Radcliffe'a zastąpi w roli tytułowego protagonisty szkocki aktor Dominic McLaughlin. Arabella Stanton i Alastair Stout przejęli po Emmie Watson i Rupercie Grincie role Hermiony Granger oraz Rona Weasleya. W serialu – podobnie jak w filmowej adaptacji – młodzi aktorzy będą mieć do czynienia z weteranami kina.
W roli ekscentrycznego dyrektora Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Albusa Dumbledore'a, obsadzono Johna Lithgowa. Amerykański gwiazdor, który wystąpił w sitcomie "Trzecia planeta od Słońca", hicie sci-fi "Interstellar" i thrillerze "Konklawe", od ogłoszenia jego castingu otwarcie wyraża swoją opinię na temat transfobicznych wypowiedzi J.K. Rowling.
John Lithgow chciał odejść z serialu "Harry Potter". Oto co sądzi o słowach J.K. Rowling
W najnowszym wywiadzie z dziennikiem "The New York Times" John Lithgow poważnie rozważał odejście z "Harry'ego Pottera". Gdy rozeszła się wieść o jego zaangażowaniu w projekt, 80-letni aktor momentalnie znalazł się w ogniu krytyki. J.K. Rowling od lat zamieszcza na portalu X (dawnym Twitterze) transfobiczne wpisy, przez co przypięto do niej łatkę TERF-a, czyli radykalnej feministki wykluczającej transpłciowe osoby.
Autorka książek o magii aktywnie wspierała grupę aktywistek For Women Scotland, której – według źródeł "The Times" – miała przeznaczyć 70 tys. funtów. Działania wspomnianego kolektywu w znaczącym stopniu doprowadziły do decyzji Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa Brytyjskiego, który orzekł, że kobieta jest definiowana jako "płeć biologiczna".
Lithgow ostatecznie nie odrzucił roli Dumbledore'a, tłumacząc to tym, że temat kontrowersji wokół Rowling i tak "będzie wypływać w każdym wywiadzie, którego udzieli". – "Harry Potter" stoi po stronie aniołów; jest przeciwny nietolerancji i bigoterii – stwierdził, podkreślając, że nigdy nie spotkał się osobiście z autorką książek, a jej zdania na temat osób trans nie popiera.
Za powiązania z rebootem o chłopcu z błyskawicą na czole krytykowani również byli Nick Frost ("Wysyp żywych trupów), który zagra gajowego Rubeusa Hagrida, Katherine Parkinson ("Technicy-magicy"), czyli nowa Molly Weasley, a także Johnny Flynn ("Emma"), odtwórca Lucjusza Malfoya.
Przypomnijmy, że wcześniej Albusa Dumbledore'a, najwybitniejszego czarodzieja w historii, odgrywali brytyjscy i irlandzcy aktorzy – Richard Harris (od "Kamienia Filozoficznego" do "Komnaty Tajemnic"), Michael Gambon (od "Więźnia Azkabanu" do "Insygniów śmierci") i Jude Law (w prequelach z serii "Fantastyczne zwierzęta" z Eddiem Redmaynem w roli głównej). 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7642393c44aa646fa5d51be67add0e7e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7642393c44aa646fa5d51be67add0e7e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">John Lithgow prawie odszedł z serialu &quot;Harry Potter&quot;. Co myśli o transfobicznych wypowiedziach J.K. Rowling?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/645913,val-kilmer-w-nowym-filmie-nie-to-jego-wersja-ai-i-mozna-zaczac-sie-bac</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/645913,val-kilmer-w-nowym-filmie-nie-to-jego-wersja-ai-i-mozna-zaczac-sie-bac</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2026 04:45:02 +0100</pubDate><title>Val Kilmer w nowym filmie? Nie, to jego wersja AI i można zacząć się bać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ee2e3e92eda37bab04b4a7bbee80e9ee,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Hollywood ery AI nawet śmierć nie musi oznaczać końca kariery. Zmarły w ubiegłym roku Val Kilmer "wystąpi" w nowym filmie – tyle że to nie jest już gwiazdor "Top Guna" i "Gorączki", ale jego cyfrowo odtworzona wersja. Twórcy i rodzina aktora bronią kontrowersyjnej decyzji o "wskrzeszeniu", ale dla fanów brzmi to bardziej jak dystopijny scenariusz science fiction niż wzruszający epilog. W sieci zawrzało.

Jeszcze przed śmiercią w kwietniu 2025 roku Val Kilmer przez lata zmagał się z rakiem gardła, który odebrał mu głos i praktycznie zakończył jego aktywną karierę aktorską. Choroba wymusiła tracheotomię, a komunikacja z gwiazdorem "The Doors", "Gorączki", "Top Gun" i "Batmana" stała się ogromnym wyzwaniem. Teraz Kilmer wraca na ekran, tyle że pośmiertnie i bez jakichkolwiek problemów z głosów.
Val Kilmer w nowym filmie. Po śmierci i dzięki AI
W filmie "As Deep as the Grave" (wcześniej "Canyon of the Dead") Kilmer pojawi się jako Father Fintan – katolicki ksiądz i jednocześnie duchowy przewodnik rdzennych Amerykanów. Problem w tym, że nie zagrał ani jednej sceny. Cała jego obecność została odtworzona przy użyciu generatywnej sztucznej inteligencji.
Reżyser Coerte Voorhees nie ukrywa, że rola od początku była pisana specjalnie pod Kilmera. – To był aktor, którego chciałem do tej roli. Scenariusz był w dużej mierze zbudowany wokół niego – jego dziedzictwa, jego więzi z Południowym Zachodem. Mieliśmy go gotowego na planie. Po prostu był w bardzo złym stanie zdrowia i nie mógł pracować – tłumaczył twórca w rozmowie z "Variety".

                    
                        
                    
                Mimo że Kilmer nigdy nie pojawił się na planie, jego "występ" powstał dzięki archiwalnym materiałom, zdjęciom dostarczonym przez rodzinę oraz technologii odtwarzającej jego głos – podobnej do tej, z której skorzystano przy jego krótkim, ale głośnym powrocie jako Iceman w "Top Gun: Maverick" z 2022 roku. Wtedy też pomogło AI.
Coerte Voorhees broni swojej decyzji, wskazując, że Kilmer sam chciał być częścią projektu. – Niektórzy uznają to za kontrowersyjne, ale wierzymy, że robimy to, czego Val by chciał – mówił Voorhees i podkreślił, że wszystko odbyło się za zgodą rodziny aktora, w tym jego córki Mercedes Kilmer. – Mój ojciec był głęboko duchowym człowiekiem. Ta historia bardzo z nim rezonowała. Zawsze patrzył na nowe technologie z optymizmem – przekazała w oświadczeniu. 
I ma rację, bo Kilmer podkreślał, że cieszy się, że mógł skorzystać z AI, aby w "Top Gun: Maverick" odtworzyć swój głos. – Możliwość opowiedzenia mojej historii głosem, który brzmi jak mój, to niezwykły dar – wyznał wtedy aktor.
AI-Val Kilmer w "As Deep as the Grave" oburzył widzów
Tyle że widzowie nie są już tak zgodni. Po informacji o AI-Val Kilmerze w "As Deep as the Grave" w sieci zawrzało, a widzowie są w większości zaniepokojeni i oburzeni.
"Absolutnie odrażające", "Proszę, nie normalizujecie tego", "Dziwne", "Co za g*wno", "Obrzydliwe", "Ten film trzeba zbojkotować", "Kilmer nie został wskrzeszony, to jest hańbienie jego pamięci" – piszą czytelnicy "Variety" w komentarzach.
"Nie, Kilmer nie został 'wskrzeszony'. Nie, Kilmer nie jest 'częścią obsady'. Nie, o ile Kilmer wprost nie powiedział, że chce, by stworzono jego cyfrową rekonstrukcję, to nie jest to 'to, czego chciał'. Ładna laurka dla AI-owego chłamu, Variety", "To nie jest Val Kilmer – to jakiś AI-owy twór" – grzmią inni.
Owszem, przypadek Kilmera ma "etyczne zabezpieczenia" – zgodę rodziny, wynagrodzenie dla spadkobierców, konsultacje związkowe – ale otwiera drzwi do znacznie bardziej problematycznych scenariuszy. Czy aktor po śmierci może "grać" bez końca? Gdzie kończy się hołd, a zaczyna manipulacja wizerunkiem? 
Jak widać, widzowie (przynajmniej na razie) nie za bardzo chcą oglądać cyfrowych rekonstrukcji aktorów zamiast prawdziwych występów. Nawet jeśli mowa o Valu Kilmerze. A przypomnijmy, że w ubiegłym roku oburzenie wywołała też pierwsza aktorka AI, Tilly Norwood, która zdenerwowała nawet gwiazdy Hollywood. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ee2e3e92eda37bab04b4a7bbee80e9ee,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ee2e3e92eda37bab04b4a7bbee80e9ee,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Val Kilmer &quot;wystąpi&quot; pośmiertnie w nowym filmie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/645985,paradise-hitem-disney-juz-wiadomo-czy-bedzie-3-sezon-thrillera-postapo</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/645985,paradise-hitem-disney-juz-wiadomo-czy-bedzie-3-sezon-thrillera-postapo</link><pubDate>Thu, 19 Mar 2026 23:36:01 +0100</pubDate><title>&quot;Paradise&quot; hitem Disney+. Już wiadomo, czy będzie 3. sezon thrillera postapo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/8e3d830864dccc421ec540ac7f307de1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Drugi sezon "Paradise" okazał się jednym z największych hitów Disney+ ostatnich tygodni i twórcy nie zmierzają zwalniać tempa. Jeszcze przed finałem nowych odcinków zapadła decyzja o przyszłości produkcji. Fani mogą odetchnąć z ulgą: historia Xaviera Collinsa będzie kontynuowana. Jest jednak jedno "ale".

"Paradise" to polityczny thriller postapokaliptyczny stworzony przez Dana Fogelmana, twórcy "Tacy jesteśmy". Akcja serialu platformy Hulu rozgrywa się w odizolowanej społeczności – podziemnym mieście, które miało być schronieniem dla wybranych po globalnej katastrofie. Szybko jednak okazuje się, że ten "raj" ma swoje mroczne sekrety.
W centrum historii znajduje się agent ochrony Xavier Collins, w którego wciela się nominowany do Oscara za "Amerykańską fikcję" Sterling K. Brown, który ma też na koncie Złoty Glob za wspomniany hit "Tacy jesteśmy" oraz aż trzy nagrody Emmy. Po szokującym morderstwie byłego prezydenta USA to właśnie on trafia na celownik śledczych. 
Rozpoczęty w 2025 roku serial z odcinka na odcinek rozbudowuje intrygę, łącząc polityczny thriller z dramatem o przetrwaniu, władzy i manipulacji. W obsadzie błyszczą także Julianne Nicholson, Sarah Shahi i James Marsden, a gościnnie pojawiają się m.in. Shailene Woodley i Thomas Doherty.

                    
                Produkcja szybko zdobyła uznanie – zebrała bardzo dobre recenzje za klimat, tempo i nieprzewidywalność fabuły. Pierwszy sezon przyniósł cztery nominacje do nagród Emmy, w tym dla najlepszego serialu dramatycznego i Browna, które był wyróżniony także nominacją do Złotego Globu. Na Rotten Tomatoes "Paradise" ma 88 procent pozytywnych opinii od krytyków i 82 procent widzów. 
3. sezon "Paradise" zapowiedziany, ale będzie ostatni
Jest dobra wiadomość: jeszcze przed emisją finału drugiego sezonu ogłoszono, że "Paradise" powróci z 3. sezonem. Niestety – zgodnie z planem Dana Fogelmana – będzie to jednocześnie ostatnia odsłona historii. 
Dlaczego? Twórcy od początku zakładali trzysezonową strukturę, a producenci podkreślają, że zakończenie zostało już dokładnie zaplanowane i nie pozostawia przestrzeni na kontynuację. 
Mimo że rychłe zakończenie "Paradise" może smucić, to paradoksalnie to dobra wiadomość dla widzów, którzy mogą liczyć na domkniętą, przemyślaną opowieść zamiast przeciągania wątków w nieskończoność. Niedawno na podobną decyzję zdecydowali się twórcy "Branży", którzy zakończą hit HBO na zapowiedzianym piątym sezonie. 
Dodajmy, że drugi sezon "Paradise" znacząco poszerza świat przedstawiony. Xavier opuszcza bezpieczny bunkier i wyrusza na powierzchnię w poszukiwaniu swojej żony Teri (Enuka Okuma), która – jak się okazuje – mogła przeżyć katastrofę. Równolegle w samym Paradise narastają napięcia, a kolejne odkrywane sekrety podważają fundamenty funkcjonowania całej społeczności. Serial coraz mocniej skręca w stronę opowieści o upadku systemu i cenie, jaką płaci się za iluzję bezpieczeństwa.
Kiedy finał 2. sezon "Paradise" na Disney+?
Tymczasem drugi sezon serialu, który ma jednoczosną premierę w USA i w Polsce – powoli zmierza do finału. Do tej pory na Disney+ zadebiutowało już sześć odcinków, a przed widzami jeszcze dwa ostatnie epizody. Siódmy odcinek zatytułowany "The Final Countdown" pojawi się w poniedziałek, 23 marca, natomiast wielki finał – "Exodus" – trafi na platformę 30 marca.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/8e3d830864dccc421ec540ac7f307de1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/8e3d830864dccc421ec540ac7f307de1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Już wiadomo, co z przyszłością serialu &quot;Paradise&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://rozrywka.natemat.pl/645916,scooby-doo-netflixa-powieksza-sie-daphne-jest-idealna-ale-zobaczcie-reszte</guid><link>https://rozrywka.natemat.pl/645916,scooby-doo-netflixa-powieksza-sie-daphne-jest-idealna-ale-zobaczcie-reszte</link><pubDate>Thu, 19 Mar 2026 22:26:01 +0100</pubDate><title>&quot;Scooby-Doo&quot; Netflixa powiększa się. Daphne jest idealna, ale zobaczcie resztę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/04d909929aca743fbb717c0bbd016c26,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Scooby-Doo!" doczeka się w niedalekiej przyszłości aktorskiego serialu produkcji Netflixa. Rudowłosą Daphne niedawno poznaliśmy, teraz przyszła pora na resztę Tajemniczej Spółki, czyli Freda, Velmę i Kudłatego. Młodzi aktorzy zapowiadają się bardzo obiecująco.

W ostatnich latach Netflix wypuścił wersje live action takich kultowych kreskówek i animacji jak "Awatar: Legenda Aanga" oraz "One Piece" na podstawie mangi Eiichirō Ody, który ma za sobą premierę 2. sezonu. Do kolekcji popularnej platformy dołączy niebawem serial live action będący adaptacją przygód młodych detektywów z Tajemniczej Spółki. Oto początki przyjaźni Kudłatego, Velmy, Daphne i Freda z gadającym dogiem niemieckim.
"Scooby-Doo" od Netflixa. Poznajcie Kudłatego, Velmę i Freda
Przypomnijmy, że pierwszym nazwiskiem, jakie padło nieoficjalnie w obsadzie live-action "Scooby'ego-Doo", była McKenna Grace. Pochodząca z Teksasu 19-letnia aktorka wcieli się w Daphne Blake, rudowłosą dziewczynę z wyższych sfer, która uchodziła za niezwykle atrakcyjną. W wielu adaptacjach jej chłopakiem był blondwłosy Fred Jones.
Grace uchodzi za jedną z największych nadziei Fabryki Snów. Przełomową rolą w jej karierze był występ w dramacie "Obdarowani" Marca Webba sprzed dziewięciu lat. Potem zagrała m.in. w "Nawiedzonym domu na wzgórzu", "Opowieści podręcznej", "Pogromcach duchów. Dziedzictwie", "Gdyby nie ty" i "Rocznicy" w reżyserii Jana Komasy. W listopadzie bieżącego roku zagra Maysilee Donner, trybutkę z Dystryktu 12, w filmie "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek" na podstawie prozy Suzanne Collins.
Netflix właśnie potwierdził udział McKenny Grace w aktorskiej wersji "Scooby'ego-Doo", a wraz z nią pozostałych aktorów, którzy zapełnią Wehikuł Tajemnic. W roli Kudłatego Rogersa zobaczymy Tannera Hagena, a Velmę Dinkley zagra Abby Ryder Fortson. W sympatię Daphne, Freda, wcieli się Maxwell Jenkins.

                    
                        
                    
                Hagena widzowie mogą znać z serialu medycznego "The Pitt" i "Stróżów prawa: Bass Reeves", zaś Fortson z komediodramatu "Jesteś tam, Boże? To ja, Margaret" Kelly Fremon Craig oraz "Ant-Mana" z Paulem Ruddem. W filmografii Jenkinsa znajdziemy m.in. "Zagubionych w kosmosie" i horror "Tuż po zmroku" z Nicolasem Cagem.
O czym będzie serial "Scooby-Doo" Netflixa?
Fabuła potencjalnego hitu giganta streamingu przedstawi genezę Tajemniczej Spółki. Wszystko zacznie się od letniego obozu, w którym biorą udział starzy przyjaciele, Kudłaty i Daphne. "Dwójka zostaje wplątana w intrygującą tajemnicę dotyczącą zaginionego szczeniaka doga niemieckiego, który mógł być świadkiem nadprzyrodzonego morderstwa. Z pomocą pragmatycznej mieszkanki miasteczka Velmy oraz dziwnego, ale niezwykle przystojnego nowego chłopaka, Freddy'ego, postanawia rozwiązać sprawę" – czytamy w oficjalnym opisie serialu.
Na stanowisku producentów wykonawczych serialu znaleźli się m.in. Josh Appelbaum ("Wojownicze żółwie ninja"), Scott Rosenberg ("Piękne dziewczyny"), Jeff Pinker ("Fringe: Na granicy światów") i Toby Haynes ("Andor"), który wyreżyseruje odcinek pilotażowy.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/04d909929aca743fbb717c0bbd016c26,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/04d909929aca743fbb717c0bbd016c26,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Netflix ogłosił aktorów, którzy zagrają Daphne, Kudłatego, Velmę i Freda w serialu live action &quot;Scooby-Doo&quot;</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
