<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Brid]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Brid w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/439,brid</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,439,brid" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/434329,biznes-i-polityka-vs-kryzys-klimatyczny-konferencja-masters-robots-2022</guid><link>https://natemat.pl/434329,biznes-i-polityka-vs-kryzys-klimatyczny-konferencja-masters-robots-2022</link><pubDate>Fri, 02 Sep 2022 13:01:49 +0200</pubDate><title>Dlaczego tańsze się nie opłaca? Biznes i polityka kontra kryzys klimatyczny</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7ef79a0029d203b8516627e17c71a1a4,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mówienie o zmianach klimatu wciąż zbyt często spotyka się ze ścianą ignorancji, lekceważenia i milczenia. Bill McKibben – ekolog i jeden z wiodących obrońców środowiska – uderza w tę ścianę od ponad 30 lat. Dlaczego decydenci nadal nie traktują jego słów poważnie, choć dzisiaj to, co proponuje, już się biznesowo opłaca? Opowie o tym we wrześniu w Warszawie na konferencji Masters&Robots organizowanej przez Digital University.

To nazwisko jest znane wielu osobom, którym coraz bardziej niepewna przyszłość świata leży na sercu. Bill McKibben od kilkudziesięciu lat aktywnie działa na rzecz środowiska. W 1989 r. ukazała się jego pierwsza książka – "The End of Nature". McKibben analizował w niej, jakie będą skutki i środowiskowy koszt sytuacji, w której świat bez opamiętania będzie wydobywał paliwa kopalne i emitował coraz więcej dwutlenku węgla. Minęły dekady, koszt ponosimy ogromny, balansujemy nad przepaścią, a w tym obszarze niewiele się zmieniło.

Odnawialne źródła energii



Dzięki pracy inżynierów przestaliśmy być skazani na energię ze źródeł kopalnych. Możemy korzystać ze słońca i wiatru, z paneli i turbin. Mamy też akumulatory do gromadzenia i przechowywania energii. Co więcej, koszt tych rozwiązań jest 10 razy mniejszy niż jeszcze dekadę temu! Jesteśmy już w miejscu, w którym odnawialne źródła energii są tańsze niż wydobycie ropy, węgla czy gazu. Nie ma więc przeszkód i wymówek, by wdrożyć zmiany – szybko (bo jako ludzkość nie mamy już czasu) i na odpowiednio dużą skalę. 

Komu zmiany są nie na rękę? Rzecz jasna, paliwowym gigantom. I niektórym politykom. Jak ważne jest uniezależnienie się od paliw kopalnych i ich eksporterów, doskonale pokazała wojna u naszych sąsiadów. Po stronie Rosji tradycyjne źródła energii stały się narzędziem szantażu, po stronie Zachodu – przedmiotem sankcji gospodarczych. Obie strony głośno krzyczały o swoich żądaniach, a gaz i ropa po cichu nadal płynęły do odbiorców, systematycznie zasilając rosyjski budżet.


Niezależność polityczna ze słońca


Niezależność energetyczna jest wyzwaniem, ale też krokiem, który trzeba postawić. Pozwala ona wzmocnić odporność danego państwa na światowe zawieruchy w różnych kontekstach – gospodarczym, ekonomicznym, społecznym, etycznym. Powinno być to w interesie każdego kraju, który nie chce być w potrzasku politycznych konfliktów. Podejmowanie decyzji o radykalnych zmianach i odwrocie od tego, co znane, na rzecz tego, co nowe, nie jest polityczne popularne. Wymaga myślenia w dłuższej i szerszej perspektywie, odwagi i gotowości na starcia z różnymi lobby i sprzeciwem tzw. zwykłych obywateli. 


Konieczna jest też inwestycja – początkowe koszty związane z budową infrastruktury do niskich nie należą. Ale ponieważ doprowadziliśmy do tego, że różne zjawiska atmosferyczne przybrały na sile, możemy to wykorzystać do zasadniczych zmian, by ocalić i siebie, i świat.

Zmiany klimatu a wzrost gospodarczy


Jeśli prognozy naukowców się spełnią, w 2030 r. temperatura osiągnie taki poziom, że normalne życie będzie mocno utrudnione albo wręcz niemożliwe. Rozpędu nabiorą krytyczne zjawiska pogodowe, co w prostej linii wpłynie na migracje ludzi i pogłębiający się kryzys żywieniowy. Rolnictwo już jest znacznie mniej wydajne, rybołówstwo ma się coraz gorzej. Turystyka będzie się mierzyła z licznymi wyzwaniami. Społeczeństwa zbiednieją, ich możliwości nabywcze się zmniejszą, PKB będą maleć. A przecież w interesie biznesu są wzrosty, nie spadki.


Przedsiębiorstwa nie mogą dłużej uciekać od tematu zmian klimatu, udając, że ich to nie dotyczy. Konsumenci są coraz bardziej świadomi i znacznie rozważniej wydają pieniądze. Będą to robić jeszcze uważniej, mając ich mniej. Już teraz chętniej zwracają się ku tym firmom, które korzystają z odnawialnych źródeł energii i innych rozwiązań wspierających środowisko. Zrównoważony rozwój staje się jednym z kluczowych obszarów, którymi biznes musi się zająć. Bez odpowiedniej strategii, innowacyjnych rozwiązań R&amp;D, mądrego wzrostu, uwzględniającego różne scenariusze, i gotowości do ich elastycznego wdrażania firmy nie przetrwają. Ci, którzy zaczną działać teraz, wyznaczą trendy. 


Bill McKibben 22 września na żywo w Warszawie


Bill McKibben wśród swoich dokonań ma również stworzenie proekologicznej organizacji 350.org, wokół której skupiają się aktywiści z całego świata. Od wielu lat jest dziennikarzem „The New Yorkera”, ma honorowe stopnie naukowe na 19 uniwersytetach. W 2014 r. wyróżniono go tzw. alternatywnym Noblem, czyli nagrodą Right Livelihood Award. We wrześniu pojawi się w Polsce z wystąpieniem "Jak wyglądałby świat, w którym energię czerpiemy nie z piekła, a z nieba". 

Jego wykład odbędzie się drugiego dnia konferencji Masters&amp;Robots, którą po raz szósty organizuje Digital University. To coroczne spotkanie gromadzi znakomitych ekspertów, naukowców i innowatorów. Tegoroczna edycja przebiegnie pod znaczącym hasłem "What if…". Prelegenci będą się pochylać nad zagadnieniami związanymi z technologią, klimatem, medycyną, rynkiem pracy i nowoczesnym przywództwem. Będą zadawać ważne pytania, inspirować do poszukiwania odpowiedzi, dostarczać cenne informacje.
	
		
											
					
				
				Konferencja Masters&amp;Robots odbędzie się w terminie 21-22 września w wersji hybrydowej- można uczestniczyć w niej online lub stacjonarnie w Nowym Teatrze w Warszawie•Materiały prasowe / Digital University
					

Za sprawą wystąpienia czołowej amerykańskiej futurolożki, Amy Webb, pojawią się prognozy dotyczące możliwych scenariuszy rozwoju poszczególnych dziedzin i wskazówki: jak się do nich przygotować i jak je dobrze wykorzystać. To największe tego typu wydarzenie w Europie Środkowo-Wschodniej. Od lat gromadzi wybitnych specjalistów po jednej stronie i żądnych wiedzy liderów biznesu po drugiej. 


Konferencja Masters&amp;Robots odbędzie się w terminie 21-22 września w wersji hybrydowej- można uczestniczyć w niej online lub stacjonarnie w Nowym Teatrze w Warszawie. Dzięki sekcji Q&amp;A i spotkaniom towarzyszącym możliwy będzie dialog z ekspertami i wspólne rozważania nad tym, co by było gdyby... Bilety i więcej informacji o konferencji dostępne są na stronie: https://mastersandrobots.tech/?utm_source=pr&amp;utm_medium=pr&amp;utm_campaign=pr]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7ef79a0029d203b8516627e17c71a1a4,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7ef79a0029d203b8516627e17c71a1a4,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/424282,zobacz-materialy-wideo-z-9-targow-csr</guid><link>https://natemat.pl/424282,zobacz-materialy-wideo-z-9-targow-csr</link><pubDate>Mon, 11 Jul 2022 14:17:40 +0200</pubDate><title>Rozmowy o zrównoważonym rozwoju i ESG. Zobacz materiały wideo z 9. Targów CSR</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/321551bc05ee44d9d260cbe46ab6146c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zrównoważony rozwój, odpowiedzialność biznesu i ESG, klimat, różnorodność i wspieranie osób z doświadczeniem uchodźczym to tylko niektóre z tematów rozmów, które przeprowadzono  w studiu 9. Targów CSR. Partnerem głównym wydarzenia był Santander Bank Polska, partnerami DB Cargo Polska, ERGO Hestia i LPP, a partnerem samorządowym Miasto Stołeczne Warszawa.

Targi CSR to największe w Polsce wydarzenie dotyczące odpowiedzialnego biznesu, które cyklicznie organizuje Forum Odpowiedzialnego biznesu. Dziewiąta edycja odbyła się w Centrum EXPO XXI w Warszawie pod hasłem Klimat – Rozwój – Biznes. Zgromadziła 51 wystawców i ok. 2000 zwiedzających, którzy mogli zapoznać się z inicjatywami podejmowanymi przez biznes i organizacje pozarządowe w poszczególnych obszarach ESG.
Do targowego studia, prowadzonego przez red. Anitę Błaszczak z “Rzeczpospolitej”, zaproszono ekspertki i ekspertów z różnych sektorów: publicznego, biznesowego i społecznego. Swoją wiedzą i doświadczeniem w targowym studiu dzielili się m.in. przedstawiciele i przedstawicielki firm partnerskich 9. Targów CSR: Santander Bank Polska (partner główny Targów), DB Cargo Polska, ERGO Hestia i LPP. 
Wśród rozmówczyń i rozmówców byli także m.in.: były RPO, prof. Adam Bodnar, pisarz, fotograf i reportażysta Filip Springer, prezeska CSR Ukraine Maryna Saprykina czy Karolina Zdrodowska – dyrektorka ds. przedsiębiorczości i dialogu społecznego w Urzędzie m.st. Warszawy. Dzięki różnorodnemu gronu gości i gościń Targi CSR były okazją do wymiany doświadczeń i stworzyły możliwość nawiązywania wielosektorowej współpracy. 
– Różnorodność i inkluzywność w miejscu pracy to nasze kluczowe wartości. Poszanowanie indywidualności, równe traktowanie i przeciwdziałanie dyskryminacji są wpisane w strategię Santander Bank Polska. Wspieramy różnorodne grupy społeczne w realizacji celów, tworzymy dla nich przestrzeń do rozwoju i podnoszenia kwalifikacji. Jesteśmy dumni bo to już kolejny rok, kiedy znaleźliśmy się w zestawieniu Diversity IN Check. Programy, które prowadzimy w naszym banku mogą być inspiracją dla innych firm do wprowadzania tego typu zmian – mówi Agnieszka Gołąb-Stanikowska, menedżerka Zespołu Marki i Kultury Organizacyjnej w Santander Bank Polska.
Zobacz rozmowy o zrównoważonym rozwoju:
Agnieszka Gołąb-Stanikowska (Santander Bank Polska): https://youtu.be/jx4lFpUgo7M
dr hab. Halina Brdulak, prof. SGH (Szkoła Główna Handlowa w Warszawie): https://youtu.be/H5CMdj7sMNI
Agnieszka Zborowska (ERGO Hestia): https://youtu.be/dfog36h3GqQ
Patrycja Zbytniewska (LPP): https://youtu.be/-EFu7lBNGSA
prof. Adam Bodnar (Uniwersytet SWPS): https://youtu.be/3TfzFAOWWyE
Filip Springer (Szkoła Ekopoetyki): https://youtu.be/l9tCaDu954E
Karolina Zdrodowska (Urząd m.st. Warszawy): https://youtu.be/RX7gOsKRX2o
Maryna Saprykina (CSR Ukraine): https://youtu.be/xgl2m9djp_Q
dr Agata Rudnicka (Chapter Zero Poland, Uniwersytet Łódzki), Halina Franczak (Chapter Zero Poland, Deloitte Polska): https://youtu.be/ZfO5e6nSKM0
prof. dr hab. Monika Marcinkowska ( Chapter Zero Poland, Uniwersytet Łódzki, ING Bank Śląski,): https://youtu.be/nQ-zyv_99p0
Marzena Strzelczak (Forum Odpowiedzialnego Biznesu): https://youtu.be/pMoK7Qvh59k
Leszek Stefaniak (Forum Odpowiedzialnego Biznesu): https://youtu.be/LXlO-JJf-DI

Wkrótce na profilach Forum Odpowiedzialnego Biznesu na Facebooku, Linkedinie, Twitterze i YouTube dostępne będą także nagrania z poszczególnych paneli dyskusyjnych. Wśród nich znajdzie m.in. zapis bloku tematycznego KLIMAT, podczas którego eksperci i ekspertki Santander Bank Polska wzięli udział w panelach dyskusyjnych dotyczących zrównoważonych papierów dłużnych oraz roli instytucji finansowych we wspieraniu transformacji klimatycznej i dojściu do net-zero.
Zobacz zdjęcia z 9. Targów CSR: 
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10161959241053499&type=3


]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/321551bc05ee44d9d260cbe46ab6146c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/321551bc05ee44d9d260cbe46ab6146c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/421351,mlody-ekolog-na-wakacjach-5-porad-jak-wzmacniac-ekonawyki-u-dzieci</guid><link>https://natemat.pl/421351,mlody-ekolog-na-wakacjach-5-porad-jak-wzmacniac-ekonawyki-u-dzieci</link><pubDate>Fri, 24 Jun 2022 11:52:08 +0200</pubDate><title>Wychowanie Młodego Ekologa - 5 porad, jak wzmacniać ekonawyki u dzieci podczas wakacji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c1472d09bca2a76097b5c6130f3dd564,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W trosce o środowisko musimy kłaść nacisk na edukację, a w szczególności edukację młodego pokolenia. Wszystko po to, by zaszczepić dzieciom dobre nawyki ekologiczne i nauczyć je podejmowania codziennych wyborów z myślą o przyszłości planety. Nie zapominajmy jednak, że coraz częściej role się odwracają. To dzieci przejmują pałeczkę, ucząc rodziców i innych dorosłych, co można zrobić, by chronić środowisko.

Aby zainteresować się tym tematem, najmłodsi potrzebują oczywiście "bodźca", dlatego wszelkie zajęcia edukacyjne o tym, jak dbać o planetę są na wagę złota. Kiedy dzieci już złapią bakcyla, mają ogromny zapał do działania i chcą dzielić się pozyskaną wiedzą z innymi. Dlatego warto oddać im głos, wysłuchać tego, co mają do powiedzenia i poznać ich zdanie.
Warto przyjrzeć się np. pomysłom dzieci, które miały okazję uczyć się o ekonawykach, korzystając w szkołach z bezpłatnych materiałów edukacyjnych programu "Czysta Ziemia". W tym projekcie, zorganizowanym przez firmę Procter & Gamble i Fundację Nasza Ziemia, wzięło już udział ponad 30 000 uczniów z prawie 2 000 szkół podstawowych w całej Polsce!
Materiały edukacyjne „Czysta Ziemia” pomagają nauczycielom i rodzicom mówić o zmianach klimatu w sposób ciekawy i angażujący uczniów. Celem programu jest nie tylko uczenie, ale także zachęcenie dzieci do wzięcia spraw we własne ręce i przyswajania nowych ekonawyków. Aby im w tym pomóc, powstał konkurs grantowy, który daje młodym ekologom szansę wykorzystania wiedzy w praktyce, a także zaprezentowania swoich autorskich pomysłów na pomoc planecie.
W tegorocznej edycji konkursu kolejne 10 szkół podstawowych wygrało finansowanie własnych projektów ekologicznych. Wśród nich znalazły się między innymi Kraina Energii i Eksperymentów - zajęcia, podczas których uczniowie będą uczyć kolegów i koleżanki o oszczędzaniu energii. Dzieci nakręcą również spot zachęcający rodziców do zmiany codziennych nawyków i zrobią ankiety, aby poznać najczęstsze niewłaściwe nawyki. 
Jedna ze szkół zorganizuje warsztaty o tym, jak nie marnować resztek jedzenia, a żeby podzielić się tą wiedzą – napisze potem książkę z poradami dla innych szkół. Powstanie również Ekologiczna Stonoga, dzięki której uczniowie różnych klas będą mogli zaproponować swoje pomysły, jak chronić klimat. Dzieci zachęcone do działania już teraz chcą wspierać środowisko. Potrzebują jednak naszego wsparcia, do czego i my zachęcamy. 
O to, jak możemy w trakcie wakacji dbać o naszą planetę, nie tracąc nic z wakacyjnych chwil, zapytaliśmy Beatę Butwicką – prezes zarządu Fundacji Nasza Ziemia, partnera programu "Czysta Ziemia". Oto 5 porad dla rodziców: 
Okres wakacyjny to wyjątkowy czas. Szukamy wytchnienia od całorocznej codzienności, ciesząc się pogodą i naturą. Nie znaczy to jednak, że powinien być to czas wolny od troski o środowisko. Jako współtwórcy programu „Czysta Ziemia” zachęcamy do pokazania dzieciom „wakacyjnych ekonawyków”,  które pozwolą zadbać o środowisko a jednocześnie będą znakomitą zabawą dla całej rodziny. Poniżej kilka inspiracji:  
1. W podróż czy na wycieczkę zabierzcie wielorazowe butelki na wodę czy kubki na kawę – coraz częściej można spotkać poidełka, w których możemy uzupełnić wodę do picia, butelki z filtrem ułatwią również korzystanie z wody z kranu. Również coraz więcej kawiarni czy stacji benzynowych umożliwia nalanie kawy do własnego wielorazowego kubka – nie tylko ogranicza to odpady, ale często wiąże się z dodatkowymi zniżkami. Dobre dla planety i naszych portfeli!
2. Zaopatrzcie się w wielorazowe naczynia i sztućce – niezależnie, czy będziecie na ognisku, biwaku, czy będziecie przygotowywać sobie prowiant na pieszą wycieczkę – pomogą Wam one ograniczyć ilość jednorazowych produktów, które na koniec dnia wylądują w koszu na śmieci.
3. Nie śmiećcie w naturze a pozostałe po pikniku śmieci zawsze zabierajcie ze sobą.  Warto mieć „pod ręką” worki na śmieci – takie, które pozwolą Wam je posegregować. Opakowania takie jak np. butelki czy puszki zbierajcie do odpowiedniego worka, co umożliwi później ich recykling. Śmieci szkodzą bardzo poważnie przyrodzie i zwierzętom. Pozostawione w naturze są w efekcie zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia. Segregacja, która umożliwia późniejszy recykling jest natomiast bardzo ważna, bo wiele z naszych codziennych odpadów to cenne surowce. 
4. Pamiętajcie o wyłączaniu: światła, klimatyzacji, wiatraków czy sprzętów np. telefonu czy komputera, a także ich ładowarek, gdy wychodzicie z domu lub hotelu. Zostawienie ich włączonych lub nawet wyłącznie podłączonych do prądu generuje jego niepotrzebne zużycie. 
5. Zachęcajcie dzieci do wspólnego ruchu na świeżym powietrzu. Najlepsze będą wycieczki piesze lub rowerowe. Sprawdźcie wspólnie, czy blisko Was nie ma ciekawych miejsc, które moglibyście odwiedzić bez konieczności przemieszczania się samochodem, a w dalszych podróżach korzystajcie w miarę możliwości z  transportu publicznego. 

Materiały „Czysta Ziemia” edukują w trzech obszarach: woda, energia i odpady. Dzieci nie tylko poznają podstawowe nawyki, których należy codziennie przestrzegać, ale także nabierają przekonania, że skoro są one łatwe, to nikt, a już szczególnie dorośli, nie mają żadnego usprawiedliwienia dla "migania się" od wprowadzenia tych prostych zmian. 
–W  Procter & Gamble od wielu lat dążymy do tego, by pomóc naszym klientom dokonywać bardziej zrównoważonych wyborów podczas ich codziennych czynności w domu. Na przykład nasze kapsułki Ariel pozwalają uzyskiwać te same efekty prania w niższej temperaturze – a to znacznie zmniejsza zużycie energii. Podpowiadając konsumentom, jak lepiej korzystać z naszych produktów, wchodzimy w sferę edukacji, którą realizujemy zarówno poprzez komunikację firmy i reklamy, jak również przez nasze działania kierowane do szkół – mówi Justyna Rymkiewicz, Dyrektor ds. Komunikacji Korporacyjnej Procter & Gamble w Europie Centralnej.
Program „Czysta Ziemia” wysyła w świat młodych ekologów, którzy znają najważniejsze nawyki i dzielą się wiedzą z innymi: rodzicami, przyjaciółmi, znajomymi. I słusznie, bo w końcu musimy wspólnie zadbać o planetę. Jesteśmy wszyscy odpowiedzialni za jej dobrostan. Ważne, żebyśmy pamiętali, że małe zmiany dają duże efekty, ale muszą być stałe. W ten sposób możemy zmienić świat na lepsze. Musimy tylko działać, zanim będzie za późno.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c1472d09bca2a76097b5c6130f3dd564,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c1472d09bca2a76097b5c6130f3dd564,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">O to, jak możemy w trakcie wakacji dbać o naszą planetę, zapytaliśmy Beatę Butwicką – prezes zarządu Fundacji Nasza Ziemia, partnera programu &quot;Czysta Ziemia&quot;. Prezentujemy 5 porad dla rodziców chcących wychować młodego ekologa</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/420571,program-czysta-ziemia-czyli-jak-ciekawie-i-madrze-uczyc-o-ekologii</guid><link>https://natemat.pl/420571,program-czysta-ziemia-czyli-jak-ciekawie-i-madrze-uczyc-o-ekologii</link><pubDate>Tue, 21 Jun 2022 12:46:08 +0200</pubDate><title>Czego uczą dziś w szkołach o ekologii? Możesz być bardzo zaskoczony/a tym, co zobaczysz i usłyszysz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/81a039f7fc44c91402816c94e1378725,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ekologia to ważny i modny temat. Życia w bardziej zrównoważony sposób uczymy się wszyscy od najstarszych do najmłodszych. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak omawia się go w szkołach? Jeśli myślicie, że edukacja w tym zakresie kończy się na "suchym" programie nauczania i "kuciu" stron podręcznika od biologii, to jesteście w błędzie.

Jak wiemy, dzieci mają najwięcej zapału do wiedzy (zwłaszcza podanej w ciekawej formie) i chęci do działania. W ich głowach rodzi się mnóstwo najróżniejszych pomysłów, które tylko czekają na "doszlifowanie" i pomoc we wprowadzeniu ich w życie. Ba, to czasem one uczą swoich rodziców bardziej ekologicznych nawyków! Potrzebują tylko inspiracji. Dlatego tak ważna jest współpraca szkół z zewnętrznymi organizacjami, bo to na jej styku rodzą się często wartościowe oddolne inicjatywy. Zajmujący się ochroną środowiska eksperci pomagają nauczycielom w tworzeniu atrakcyjnych dla dzieci treści, a przy tym kładą nacisk na przedsięwzięcia angażujące młodych do działania na rzecz planety. Dziecięca pomysłowość dopełnia obrazu całości i efekt murowany!
O tym, jak ciekawie, mądrze i skutecznie da się uczyć o ekologii w szkołach, można przekonać się na przykładzie ogólnopolskiego programu edukacyjnego "Czysta Ziemia". Projekt, realizowany przez międzynarodową firmę Procter & Gamble i polską Fundację Nasza Ziemia, skupia się na kształtowaniu proekologicznych postaw wśród dzieci w wieku szkolnym, w zakresie segregacji odpadów oraz oszczędności wody i energii. 
W ramach programu powstały dostępne dla wszystkich szkół materiały edukacyjne, z których skorzystało już ponad 30 tysięcy uczniów z prawie 2000 szkół w całym kraju. Stanowią one bazę i inspirację do organizowania interesujących i nieszablonowych zajęć w tematach takich jak oszczędzanie wody i energii oraz segregowanie śmieci, dzięki którym uczniowie jak gąbka nasiąkają ekologiczną wiedzą i uwalniają swoją kreatywność.
– Jako producent produktów, które ułatwiają życie ludzi podczas codziennych czynności, jesteśmy odpowiedzialni za to, by pomóc naszym klientom dokonywać zrównoważonych wyborów. Nieustannie zmieniamy nasze produkty, tak aby można było ich używać w sposób bardziej ekologiczny. Na przykład nasze kapsułki Ariel pozwalają uzyskiwać te same efekty prania w niższej temperaturze – a to znacznie zmniejsza zużycie energii. Wierzymy również w to, że ważne są nie tylko takie zmiany, ale również edukacja konsumentów. Przyszłość naszej planety należy do dzieci. Dlatego też nasze działania kierowane do szkół są naturalnym przedłużeniem wielu innych programów w zakresie zrównoważonego rozwoju, które w P&G podejmujemy na rzecz środowiska  – podsumowuje Justyna Rymkiewicz, Dyrektor ds. Komunikacji Korporacyjnej Procter & Gamble w Europie Centralnej.
– W tym roku firma Procter & Gamble i Fundacja Nasza Ziemia po raz drugi zaprosiły szkoły do udziału w konkursie grantowym w ramach projektu „Czysta Ziemia”. Niewątpliwą zaletą programu są bezpłatne materiały edukacyjne, które przekazujemy do dyspozycji nauczycieli. Dostajemy od nich pozytywne komentarze. Nauczyciele wciąż pobierają materiały, korzystają z nich i angażują uczniów nie tylko w aktywizujące ich lekcje ekologii, a także realne działania. Tu z pomocą przychodzi konkurs, który organizujemy w ramach programu i wyzwanie przygotowania zgłoszeń, jakie stawiamy przed uczestnikami. Jesteśmy dumni z każdego złożonego wniosku w konkursie, bo nie tylko pokazują, jak kreatywni są uczniowie, ale także dają nam pewność, że wiedza i praktyka ekologiczna zostanie z uczestnikami na dłużej. A o zmianę naszych postaw na te przyjazne dla środowiska w projektach edukacyjnych chodzi przede wszystkim – mówi Beata Butwicka, prezes zarządu Fundacji Nasza Ziemia.
To właśnie poprzez konkurs grantowy twórcy programu, zachęcają uczniów do praktycznego wykorzystania wiedzy zdobytej podczas zajęć „Czysta Ziemia”. W ostatniej edycji konkursu wzięło udział prawie 100 szkół podstawowych, a 10 z nich wygrało granty na realizację swoich "zielonych" projektów. Zaprezentowane przez uczniów autorskie pomysły na pomoc planecie pokazują nie tylko ich troskę o środowisko, ale także chęć do dzielenia się wiedzą z rówieśnikami, rodzicami czy mieszkańcami lokalnych społeczności. Każdy z 10 projektów, które wyróżniono w II edycji konkursu "Czysta Ziemia", pokazuje, jak wiele pasji i kreatywności mają w sobie dzieci, a także dowodzą, że szkoła może być miejscem uczenia o ekologii w oryginalny i często zaskakujący sposób.
Przykładowo, młodzi ekolodzy z Publicznej Szkoły Podstawowej m. Gustawa Morcinka w Gnojnej zaproponowali stworzenie dwóch miejsc edukacji ekologicznej: Krainy Energii i Krainy Eksperymentów. Uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Radzynku ustawili zaś na korytarzu "Ekologiczną stonogę", na której każdego dnia inna klasa zostawia swoje propozycje na ochronę klimatu.
Zapytaliśmy nauczycieli z dwóch szkół, które wygrały w tegorocznej edycji konkursu, dlaczego ich zdaniem działania na rzecz planety są ważne i w jaki sposób angażują w nie swoich uczniów:
– Nasza szkoła angażuje się w cykliczne, coroczne akcje na rzecz środowiska. W tym roku, przeglądając strony internetowe naszych zaprzyjaźnionych fundacji, natrafiliśmy na konkurs grantowy “Czysta Ziemia”. Metoda projektu uczniowskiego przybliża konsekwencje zmian klimatu na świecie i w najbliższym otoczeniu oraz daje możliwość osobistego wpływu na ich ograniczenie lub łagodzenie w perspektywie lokalnej i globalnej. Projekt stanowi zaproszenie do rozmowy na temat zmiany klimatu z różnych perspektyw i dla różnych odbiorców. Dlatego właśnie postanowiliśmy wziąć udział w konkursie. Zaplanowaliśmy działania, spisaliśmy pomysły na poszczególne aktywności. Zdajemy sobie sprawę, że realizując  je, stajemy się odpowiedzialnymi, świadomymi obywatelami i obywatelkami kraju i świata. Budujemy poczucie sprawstwa jednostki i grupy oraz poczucie odpowiedzialności za losy planety. Kolejne nasze działania to zainstalowanie stojaków na rowery na przyszkolnym terenie. Ograniczymy w ten sposób emisję dwutlenku węgla, transport samochodowy oraz zmotywujemy wszystkich do aktywnego wypoczynku. – mówi Edyta Laskowska, nauczyciel biologii w Szkole Podstawowej im. Ks. Franciszka Gołby w Bachowicach.
Edyta Lorczyk z Publicznej Szkoły Podstawowa im. Gustawa Morcinka w Gnojnej dodaje: W naszej szkole rozumiemy, że jeżeli chcemy czuć się bezpiecznie na Ziemi, musimy coś robić. Widzimy, że świat i klimat się zmienia. Nie można być biernym, a działania ekologiczne nie powinny być tylko modą, ale naturalnym stylem życia człowieka. Zrozumienie problemów środowiskowych to pierwszy krok ku lepszej przyszłości, a ta w głównej mierze zależeć będzie także od naszych uczniów. Działania krótkofalowe kompletnie nie działają – wydrukowanie ulotek czy stworzenie akcji informacyjnej niewiele daje. Po to, aby na trwałe zmienić zwyczaje i świadomość, potrzebne są działania długofalowe. Wspólna praca uczniów, nauczycieli, rodziców, mieszkańców na każdym etapie realizacji naszego projektu „Powiedz siostrze i bratu o zmianach klimatu” spowoduje zmianę w świadomości dzieci i dorosłych. Nauczą się oni dbać o klimat, szanować pracę innych oraz własną – zobaczą, ile można zdziałać, łącząc siły.
Okazuje się więc, że w szkołach uczą o ekologii nie tylko najważniejszych nawyków i zachowań, ale także coraz częściej ta wiedza przekazywana jest w interesujący sposób i przy kreatywnym podejściu do tego jakże ważnego tematu. Nie przypomina już dawnego kucia podręcznika na blachę. To wszystko jest możliwe dzięki wspólnej pracy nauczycieli, uczniów, organizacji edukacyjnych oraz biznesu.
Co więcej, projekty, które powstają dzięki temu kolektywnemu wysiłkowi, stają się dobrą lekcją ekologii również dla rodziców i najbliższego otoczenia. Dlatego niech dorośli nie dziwią się, gdy po powrocie ze szkoły pociechy zaczną opowiadać jak troszczyć się o planetę i zachęcać do zmian w domu.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/81a039f7fc44c91402816c94e1378725,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/81a039f7fc44c91402816c94e1378725,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">O tym, jak ciekawie, mądrze i skutecznie da się uczyć o ekologii w szkołach, można przekonać się na przykładzie ogólnopolskiego programu edukacyjnego &quot;Czysta Ziemia&quot;. Projekt realizuje międzynarodowa firma Procter &amp; Gamble i polska Fundacja Nasza Ziemia</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/417091,xiii-bieg-weganski-latwiej-niz-myslisz</guid><link>https://natemat.pl/417091,xiii-bieg-weganski-latwiej-niz-myslisz</link><pubDate>Fri, 03 Jun 2022 17:02:01 +0200</pubDate><title>XIII Bieg Wegański - Łatwiej niż myślisz</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d41a71a611736ba1ad3e5a16e87d6389,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Patronat nad wydarzeniem objął Burmistrz Dzielnicy Żoliborz m.st. Warszawy, p.Paweł Michalec.

Pobiegnij z nami -  dla zdrowia, dla zwierząt, dla planety
Po 2 latach pandemicznej przerwy Fundacja Run Vegan zaprasza  4 czerwca na Bieg Wegański w Warszawie. Misją wydarzenia jest inspirowanie biegaczy do diety roślinnej, a wegan do rozpoczęcia przygody z bieganiem. Wierzymy, że zgodnie z przesłaniem biegu jest “łatwiej niż myślisz” - zacząć biegać, sięgnąć po roślinny posiłek, zrobić coś dobrego dla siebie, zwierząt i planety. Czasem tylko potrzebny jest impuls na start i może to właśnie Bieg Wegański będzie nim dla Ciebie.
Dlaczego Bieg Wegański jest “wegański”?
Co roku powracają pytania, skąd wziął się pomysł i na wydarzenie i jego nazwa. Przypomnijmy zatem tę historię. W 2014, kiedy napój roślinny był jeszcze dobrem rzadko dostępnym, a półki sklepowe nie uginały się od humusu, grupa często startujących vege-biegaczy debatowała nad tym, jak ciężko jest zjeść coś po biegu. A powiedzmy sobie szczerze - po takim maratonie czy ultra maratonie porcja kalorii jest nader mile widziana. Od słowa do słowa zrodził się pomysł, żeby w takim razie zorganizować samodzielnie bieg, gdzie na mecie będzie obfitość wegańskiego jedzenia. Bieg miał być profesjonalny, z pomiarem czasu, z sędziami Polskiego Związku Lekkoatletycznego, nagrodami, atrakcyjnymi pakietami i pełną oprawą, tyle że komfortowy również dla tych, którzy z różnych względów wybierają dietę stricte roślinną. I tak powstał Bieg Wegański, z pysznym, roślinnym i dobrze zbilansowanym posiłkiem na mecie i ofertą roślinnych produktów, którzy zawodnicy otrzymują do przetestowania w zaciszu własnej kuchni. 
“A czy trzeba być vege żeby pobiec…?”
Kolejnym pytaniem, które powraca, jest to, czy trzeba być weganinem, żeby pobiec. Zdecydowanie nie! W pewnym sensie nie-weganie są szczególnie mile widziani, ponieważ dla nich wegańskie lody, pasty czy sycące roślinne dania mogą być ciekawym odkryciem, który zmieni ich percepcję i poszerzy perspektywę wyboru. Oczywiście jest to wydarzenie, na którym osób pro-vege, pro-eko i pro-animals będzie wyjątkowo dużo, ale na linię startu zapraszamy wszystkich biegaczy, niezależnie od wyborów etycznych i upodobań kulinarnych.
Na sportowo i profesjonalnie
Dystans do pokonania to 10 km, w 2 pętlach, z hojnym limitem czasu 90 min. Rozgrzewkę na starcie koło KS Spójnia Warszawa poprowadzi utalentowana trenerka i biegaczka Izabela Parszczyńska, a trasa biegu wyznaczona będzie utwardzonymi leśnymi ścieżkami tuż nad Wisłą. Wiosenna zieleń, śpiew ptaków i przyjazny dla stóp teren gwarantowany! Organizator przewiduje możliwość ukończenia biegu i otrzymania pamiątkowego medalu już po pokonaniu jednej pętli (5 km), choć wierzymy, że będzie “łatwiej niż myślisz” i zdecydowana większość uczestników pokona cały regulaminowy dystans. Najszybsi, którzy staną na podium I-III K/M, otrzymają pamiątkowe statuetki oraz cenne nagrody od marki Garmin, zaś dla osób z miejsc I-III K/M w klasyfikacji wiekowej przewidziane są statuetki i upominki. 
A czy można z psem…?
Oczywiście! W tym roku przewidziana jest odrębna klasyfikacja dla biegaczy startujących w formule “canicross” czyli  spiętych z psem specjalną uprzężą, dzięki której wspomagani siłą psa osiągają niewiarygodne wręcz prędkości. Wyobrażacie sobie tempo 2,30 m/km?! Takie czasy osiąga Stefan Wnorowski, trzykrotny Mistrz Polski w tej dyscyplinie, który pojawi się na starcie wraz z córką Matyldą, idącą z sukcesem w ślady ojca. Uwaga - uczestnicy canicross startują dla bezpieczeństwa wcześniej, o 9.45, a przewidziany dystans to 5 km.
Osoby, którzy biegną z psem czysto towarzysko, zapraszamy do startu w biegu głównym, razem z innymi startującymi. A jeśli ktoś nie ma jeszcze psa, a chciałby mieć, będzie miał szansę zakochać się w jednym z kilkunastu psiaków z ze schroniska Na Paluchu, które wystartują pod opieką wolontariuszy z grupy Wilki z Palucha. 
Rodzinnie i  bez ograniczeń
Organizatorzy zapraszają także do udziału w  Biegu Rodzinnym na dystansie ok 2,5 km. Biegiem, truchtem lub spacerem, całą rodziną od tych, co jeszcze w chuście po najstarszych starszaków. Z kijkami lub bez. Dla uczestników przewidziane są m.in. numery startowe i pamiątkowe medale, a bieg bez limitu czasu i bez pomiaru. Z ciekawostek, wśród uczestników Biegu Rodzinnego będzie w tym roku Oktawia Nowacka, polska pięcioboistka, brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich, zdobywczyni Pucharu Świata i medalistka mistrzostw Świata, Europy i Polski, która opowie, jak to jest łączyć profesjonalny sport na najwyższym poziomie z dietą roślinną.
Strefa Kibica & Strefa Finishera
W tym roku mamy ogromną przyjemność zapraszamy kibiców i finisherów na Plażę Żoliborz i do klubu Letnisko Żoliborz oraz Boogaloo Beach Bar, który wyjątkowo zweganizuje swoje menu na ten dzień. Na biegaczy będzie tam czekał roślinny posiłek regeneracyjny, a wszystkich chętnych zapraszamy degustację roślinnych produktów od Partnerów wydarzenia oraz stoisko z wegańskimi kosmetykami i suplementami. 
W Strefie Finishera spotkacie również Fundację VIVA działającą na rzecz ochrony zwierząt oraz wolontariuszy z psami ze schroniska Na Paluchu, zachęcającymi do adopcji czworonożnego przyjaciela. Będzie też eko-strefa dla najmłodszych, a dla wszystkich - leżaki z widokiem na Wisłę.
Do zobaczenia  4 czerwca!
-------------------------------------------------------------------------------------
Bieg Wegański - dla zdrowia, dla zwierząt i dla planety
Kiedy: 4.06.2022, sob, Wybrzeże Gdyńskie 2, Warszawa
Regulamin i zapisy:  https://b4sportonline.pl/Bieg_Weganski/.

Info w pigułce: 
13 Bieg Wegański, 4 czerwca 2022 (sobota), Warszawa
- Dystanse: bieg główny (10 km), Canincross (5 km), Bieg Rodzinny (2,5 km)
- 10 km i canicross: 70 zł; Bieg Rodzinny: 30 zł
-  Start/meta/ Biuro Zawodów: ul. Wybrzeże Gdyńskie 2, Plaża Żoliborz, Warszawa
- W ramach opłaty:
10 km: pamiątkowa chusta, imienny numer startowy, elektroniczny pomiar czasu, medal, posiłek regeneracyjny, produkty od Primavika
Bieg Rodzinny: imienny numer startowy, medal, produkty od Primavika

- Trasa: trail, ścieżki nad Wisłą
- Zapisy (online do 31 maja): https://b4sportonline.pl/Bieg_Weganski/

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d41a71a611736ba1ad3e5a16e87d6389,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d41a71a611736ba1ad3e5a16e87d6389,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/408580,poruszajace-nagranie-heleny-norowicz-wprowadzili-sie-gdy-bylam-mloda-dziewczyna</guid><link>https://natemat.pl/408580,poruszajace-nagranie-heleny-norowicz-wprowadzili-sie-gdy-bylam-mloda-dziewczyna</link><pubDate>Fri, 22 Apr 2022 11:02:30 +0200</pubDate><title>Poruszające nagranie Heleny Norowicz. &quot;Wprowadzili się, gdy byłam młodą dziewczyną...&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ba16215037cad81e41324925a976f069,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />- Wprowadzili się, gdy byłam młodą dziewczyną. Stosunki między nami były dobre, pełne szacunku, ale może takie były wtedy czasy? (...) Trudno powiedzieć, dlaczego się między nami popsuło - mówi Helena Norowicz, polska aktorka i modelka w poruszającym nagraniu.

Zobacz film, który Helena Norowicz nagrała we współpracy z naTemat.pl: 

                    
                Autorką tekstu czytanego przez Helenę Norowicz jest dziennikarka naTemat Helena Łygas. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ba16215037cad81e41324925a976f069,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ba16215037cad81e41324925a976f069,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/397083,brak-komputerow-podczas-nauki-zdalnej-kurator-sadowy-o-problemach-dzieci</guid><link>https://natemat.pl/397083,brak-komputerow-podczas-nauki-zdalnej-kurator-sadowy-o-problemach-dzieci</link><pubDate>Fri, 18 Feb 2022 10:22:51 +0100</pubDate><title>Te dzieci już od 2 lat nie mają na czym się uczyć. &quot;Niektórzy rodzice uważają, że jest jak jest&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c891e5ed40537fe103164446f5d8936e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Było o tym głośno, kiedy pierwszy raz zamknięto szkoły, a dzieci zaczęły uczyć się w domu. Wielu uczniów nie ma komputerów, nie może brać udziału w lekcjach – alarmowano. Pomagały fundacje, pomagały osoby prywatne, szkoły starały się coś zdziałać. Wydawało się, że kryzys zażegnany, ale okazuje się, że raczej przemilczany. O sytuacji wielu polskich rodzin i coraz większej biedzie mówi anonimowo w rozmowie z naTemat sądowy kurator społeczny.

Tydzień temu w naTemat opublikowaliśmy tekst o oddawaniu za darmo starego laptopa. Jak się okazało, w Polsce nie brakuje osób, którym nawet stary, ale działający sprzęt może znacząco poprawić komfort życia. Materiał wywołał poruszenie wśród naszych czytelników, wielu z nich zaoferowało swoją pomoc potrzebującym.
Już w momencie publikacji tekstu, zapowiedzieliśmy, że tematowi przyjrzymy się szerzej. Ostatnie dni poświęciliśmy na przygotowanie serii tekstów szczegółowo opisujących problem.

Czy brak laptopa stygmatyzuje?

Wśród dzieci tak. Brak laptopa może nie jest jeszcze tak widoczny, ale telefonu już tak. Oczywiście komputer jest istotny, jeśli mówimy o nauce zdalnej. Przy czwórce dzieci i jednym komputerze, prawdę mówiąc, całe nauczanie bierze w łeb. 


Wydawać by się mogło, że dziś jest to już marginalny problem, że owszem było gorzej, ale wtedy, gdy wprowadzono nauczanie zdalne. 

Żyjemy w bańkach, dlatego wielu osobom może się tak wydawać. Zdumiewające było dla mnie to, jak mało wiemy o tej części naszego społeczeństwa, o rodzinach z problemami. Jak mało wiemy o tym, co nas otacza, jak ludzie żyją, w jakich warunkach funkcjonują.

Mamy takie ogólne przeświadczenie, że istnieją rodziny patologiczne, że jest alkohol albo są narkotyki. I owszem, jest coś takiego, jak wielopokoleniowa patologia. Proszę mi wierzyć, że to jest tak powszechne, że aż normalne. 


Jednak dopiero wtedy, kiedy wejdziemy w to środowisko, otwierają nam się oczy. Nie wińmy tych rodzin, bo chyba nie jest to dobra droga. Nierzadko są to ludzie zagubieni, którzy po prostu nie potrafią sobie poradzić z codziennością. Oczywiście idą po linii najmniejszego oporu, nie stać ich na to, żeby zawalczyć o siebie.

Wiele osób, słysząc takie argumenty, stwierdza, że przecież jest 500 plus, dlaczego w takim razie nie stać tych ludzi na komputer?

Ci ludzie najczęściej dostają nawet więcej pieniędzy niż samo 500 plus. Proszę sobie jednak wyobrazić siedmioosobową rodzinę, która żyje na 20m2 w budynku komunalnym. Ja też sobie nie zdawałem sprawy, że tak może się dziać, ale tak właśnie jest, tak ludzie żyją.


Co mają zrobić? Mieszkanie jest nieopłacone, bo alkohol, bo niezaradność życiowa, bo przepuszczanie pieniędzy w ciągu kilku dni – nie ma perspektywicznego myślenia, góra na 2 tygodnie do przodu. Tak to wygląda, więc to, że jest 500 plus, nic nie załatwia. 

Zresztą niektórzy mówią, że woleliby nie dostać tych pieniędzy, woleliby, żeby dziecko mogło pójść do bezpłatnego żłobka, przedszkola, żeby mogło mieć opiekę lekarską. 

Czy w takim razie istnieje dylemat: dawać i wspierać patologiczne mechanizmy, czy nie dawać w ogóle, mając świadomość, że wtedy dzieci nie dostaną już nic?


Jesteśmy społeczeństwem i obowiązują nas pewne reguły, musimy sobie pomagać. Nie ma innego wyjścia. Oczywiście i tak funkcjonuje dziki kapitalizm, ale jeśli wprowadzimy jeszcze dzikie społeczeństwo, to co nas czeka?

Nawet to 500 plus, dlaczego nie? Powinna być jakaś pomoc. Nie zgadzam się z argumentem, że daliśmy 500 plus patologii. Nie tędy droga, tak nie wolno myśleć. Te pieniądze pomogły wielu rodzinom. Brońmy się przed uogólnieniami.

Oczywiście, że część tych pieniądze została zmarnowana, przepita. Owszem są takie rodziny, które będą żyć na koszt państwa, bo wiedzą, że tak można latami. Czy rozdział tych pieniędzy był prawidłowy? To już nie mnie decydować. O tym decydowali politycy i jest tak, a nie inaczej.


Nie możemy karać dzieci za błędy rodziców.

Oczywiście. Te dzieci są niewinne. Mogę zajrzeć do swojego ogródka. Kurator społeczny to, co robi, robi na własną odpowiedzialność. Gdyby państwo spojrzało trochę przychylniej na oczy i uszy kuratorów zawodowych, bo tym są właśnie kuratorzy społeczni – nawet nie chodzi o pieniądze, choć kurator społeczny dostaje miesięcznie od jednego nadzoru od 30 do 70 zł, czyli od jednej rodziny – być może trochę inaczej by to wyglądało. Być może większą pracę można byłoby wykonać z rodzicami, z dziećmi, żeby wskazać im lepszy kierunek.


miesięcznie od jednego nadzoru , czytaj- jednej rodziny

Wróćmy jednak do komputerów, jak bez nich funkcjonują rodziny, a właściwie, jak funkcjonują dzieci? 

Mam dużo znajomych wśród nauczycieli, więc wiem z ich relacji, że część dzieci po prostu zniknęła. Nie łączą się, nie logują się, nie ma tych dzieci podczas lekcji zdalnych. 

I wtedy te dzieci, mówiąc wprost, mają rok, dwa lata w plecy?

Tak, tak. Są takie dzieci. Pomija się jednak ten temat, bo chyba rzucałby złe światło na naukę zdalną. Jest tak samo, jak z wieloma innymi tematami w Polsce, jeśli się o czymś nie mówi, to problemu nie ma. 


A jak tłumaczą się rodzice tych dzieci, nie mają możliwości i tyle? Chyba zdają sobie sprawę z tego, jakie są konsekwencje takiego znikania ze szkoły.

Dla jednych naprawdę bardzo istotne jest to, żeby dziecko się uczyło, żeby nie powtarzało ich życia, ale są też tacy rodzice, którzy uważają, że jest, jak jest. Taki rodzic może też powiedzieć: Moja rola się skończyła, to jest wasza sprawa. Wasza, czyli np. kuratora. 

Tak samo jest choćby z dentystą. Obserwuję dzieci, które mają zepsute i krzywe zęby. Pytam rodziców, dlaczego nic z tym nie robią, ale w odpowiedzi słyszę: "Za co mam to zrobić? Tyle i tyle musiałam wydać, tu mam długi za nieopłacony czynsz, a wizyta u dentysty kosztuje 150 zł. Nie stać mnie na to, w szkole dentysty nie ma".


Mnie akurat udało się zaangażować znajomą, która jest właścicielką gabinetu dentystycznego, do pomocy w leczeniu zębów. Robi to do dzisiaj, ale tylko dlatego, że ma dobrą wolę, bo przecież nie musiała i nie musi tego robić. 

Wiele spraw i potrzebnych rzeczy – choćby właśnie komputery – trzeba organizować w taki sposób, na własną rękę?

Szukamy tego, co potrzebne, na wszelkie sposoby – w internecie, wśród znajomych. Tak to funkcjonuje. Taka jest codzienność. Na terenie, w którym działam, pracownicy domów dziecka też zdobywają laptopy od osób prywatnych, od instytucji. 


Dla nas to nie jest nic dziwnego. Państwo zostawia nas na uboczu. Trzeba szukać, gdzie się da. Często uruchamia się znajomości. Ktoś pozbywa się starego komputera, więc zamiast wyrzucić go na śmietnik, my przejmujemy taki sprzęt, żeby przekazać potrzebującym. Warto o tym pamiętać.

Trzeba jednak pamiętać, że nawet jeśli ktoś przekaże laptop zakupiony ze środków jakiejś fundacji lub zorganizowany przez szkołę, gdy nikt nie przypilnuje dziecka, to prawdę mówiąc tego dziecka nie ma, zniknęło.

Znikają nagle dzieci ze szkoły, to co one robią?

Bawią się na podwórku, na ulicy, u sąsiadów. Najczęściej jednak oglądają telewizję od rana do wieczora. Oglądają programu typu "Dlaczego ja?" i powielają zachowania, które tam widzą, a widzą krzyki, kłótnie, awantury. 


W przypadku siedmioosobowej rodziny żyjącej na 20m2, nawet jeśli byłoby 5 komputerów, dla każdego dziecka jeden, i tak raczej nie byłoby warunków, żeby z nich korzystać.

Nie ma warunków, ale jest to przypadek ekstremalny.

Ale pewnie nie trzeba szukać takich ekstremalnych, żeby było ciężko się uczyć?

Oczywiście, że tak. Są dzieci małe, są starsze. Jedno siedzi drugiemu na głowie. Jak to dzieci. Ale istnieje jeszcze coś, o czym warto powiedzieć – uzależnienie od sieci, od gier komputerowych. 

To jest potworny problem, połączenie nałogu i nauki zdalnej. Pewnie nie widziała pani czegoś takiego, jak dziury wybite w drzwiach, w ścianach, kopniakami lub pięścią, bo ktoś odłączył dziecko od komputera. To wyzwala ogromną agresję. 


Mam wrażenie, że zapominając o tych dzieciach, dokłada się kolejną cegiełkę do budowy tej wielopokoleniowej biedy. Nie próbuje się pokazać im, że można inaczej, nie daje się szansy. 

My tego nie widzimy, a jest tak jak z wolno gotującą się żabą – jesteśmy bardzo klasowym społeczeństwem. Bieda rzeczywiście jest biedą pokoleniową. Mało kto, z tych ubogich rodzin, ma taką siłę i determinację, żeby zdobyć solidne wykształcenie, które przyniesie awans społeczny. Tak było, tak jest i chyba tak będzie.

Czasami pojawia się taka myśl, że ktoś, kto jest biedny, jest gorszy. Wstydzę się tego, ale czasami nawet mnie dotyka taka myśl, bo mamy wewnętrznie wdrukowane, że możemy takiego człowieka lekceważyć, no nie, nie możemy. Musimy z tym walczyć, ale to niestety funkcjonuje.


Dzieci też się wstydzą, bo czują się gorsze?

Wstydzą się, jeżeli już są w stanie zrozumieć swoją sytuację, bo jeśli wszyscy jesteśmy brudni i brzydko pachniemy, to nie dostrzegamy tego, że coś jest nie tak. Miałem taki przypadek, dziecko wracało ze szkoły zapłakane, bo inni śmiali się z niego, mówili, że brzydko pachnie. Rzeczywiście brzydko pachniało, bo ta rodzina mieszka w takich, a nie innych warunkach. Nie chodzi nawet o sprzątanie, chodzi o zaduch, o zatęchłe mieszkania. 

W pewnym momencie dzieci zaczynają się wstydzić, a jeśli zaczynają się wstydzić, to albo zamykają się w sobie, wycofują się, albo reagują agresją, bo chcą jakoś rekompensować sobie niedostatki. Obserwuje i to, i to. 


Przecież to ten moment, kiedy dzieci najbardziej potrzebują akceptacji. Traumy zostają na długie lata.

Traumy z lat szkolnych ciągną się za człowiekiem przez całe życie. Wiemy, że można to zagłuszyć, próbować wyprzeć z pamięci, ale to gdzieś pozostaje. Jeśli ktoś skrzywdzi dziecko – słownie, fizycznie – to zostaje to z nim przez lata.

Co możemy zrobić? Walczymy codziennie. Robimy co możemy. Mam jednak wrażenie, że po strony państwa, wielu instytucji, są tylko słowa, słowa, słowa. A jak przychodzi, co do czego, liczy się papier, bo na papierze widać, że coś robią.


A później są artykuły, że ktoś czegoś nie dopilnował, np. kurator...

Powiem pani, jak często wygląda to w rzeczywistości. Odwiedzam kobietę, która żyje z partnerem i ma dzieci. Widzę, że jest pobita, ma zasinioną twarz, podbite oczy, spuchnięty nos. Pytam, co się stało, a ona na to, że nic takiego, że po prostu spadła ze schodów. Tłumaczę, że nie może oszukiwać, że nie może zamiatać tego pod dywan. A ona dalej swoje. 

Dzieci potwierdzają jej wersję, choć wszyscy wiemy, że to jest nieprawda, ale co mamy zrobić? Jestem tylko kuratorem społecznym. Obserwuję, patrzę, mogę tylko podpowiedzieć, wskazać kierunek. 


Możemy rozmawiać, mogę podkreślać, że ona nie zasługuje na taki los, że nie musi się godzić na bicie, na maltretowanie, że tak nie musi to wyglądać. Nie mogę jednak wymusić czegoś, jeśli wszyscy twierdzą, że ta kobieta spadła ze schodów. 

Podam jeszcze przykład innej kobiety, która również jest fatalnie traktowana przez partnera. Pytam ją, dlaczego żyje z kimś takim, a ona szczerze odpowiada "Bo samej żyje się bardzo źle". I co ja mam odpowiedzieć na coś takiego?

Ale na pewno są też rodzice zaangażowani, mimo problemów. Tacy, którzy robią dla dzieci wszystko, co mogą.


Są takie rodziny. Znam matkę, która mieszkała z dzieckiem w jednym pokoiku. Mimo zimy, mimo mrozu, śniegu, deszczu, codziennie zawoziła rowerem dziecko do szkoły, 5 km w jedną stronę. Później jechała na tym rowerze do pracy, pracowała jako sprzątaczka. Była bardzo zaangażowana i zdeterminowana. To budziło szacunek, podziw.

Co myśli pan, gdy słyszy takie hasła: chcieć to móc, wszyscy mają równe szanse?

Nie, nie wszyscy mają równe szanse, to jest kłamstwo, nieprawda. Amerykanie też przyznają się do tego, że hasło "od pucybuta do milionera" było kłamstwem. Podzielę się kolejną historią. 


Patologiczna rodzina, matka, która opuściła dzieci w ciągu alkoholowym, nie było jej ponad rok. Wróciła, przestała pić, zajęła się dziećmi, widać było zmianę. Praca z nią była nawet przyjemnością, bo udało mi się ją przekonać, żeby zawalczyła o życie, o siebie, żeby zaczęła aktywnie szukać pracy.

W pewnym momencie dzwoni do mnie i mówi, że zatrudniono ją w sklepie. Poszedłem tam, ona uśmiechnięta, ładnie ubrana, widać było, że jest zadowolona. Dwa dni później jadę do tej rodziny i już na ulicy słyszę płacz – ta kobieta została zwolniona, bo za wolno pracuje. 


Zjawiłem się w sklepie, rozmawiam z kierowniczką, pytam dlaczego ją zwolniła, przecież rozmawialiśmy o tym, żeby dać jej szansę. I co słyszę? "Nie ona za wolno pracuje. Nie możemy sobie na to pozwolić". 

Być może była to jedyna szansa, żeby zmienić sytuację tej rodziny. Brak zrozumienia spowodował to, co spowodował. Skończyło się źle... 

Biedy jest coraz więcej?

Ubrania można dostać, nawet w miarę tanio kupić. Ale pozostaje jeszcze reszta, mieszkanie, edukacja, zdrowie, żywność. I tu zaczyna się problem i tego możemy nie widzieć. Ta bieda funkcjonuje, bieda przykryta wstydem i bezradnością.


Potrzebujesz sprzętu dla swojego dziecka lub chciałbyś oddać stary komputer, który może komuś jeszcze posłużyć? Możesz to zrobić na stronie Uwolnij Złomka.
                
                    
                    
                    
                    
                
                ]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c891e5ed40537fe103164446f5d8936e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c891e5ed40537fe103164446f5d8936e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/397471,uwolnij-zlomka-zajmuje-sie-rozdysponowaniem-komputerow-do-edukacji-zdalnej</guid><link>https://natemat.pl/397471,uwolnij-zlomka-zajmuje-sie-rozdysponowaniem-komputerow-do-edukacji-zdalnej</link><pubDate>Fri, 18 Feb 2022 10:22:26 +0100</pubDate><title>Pomaga tysiącom dzieci, których rodziców nie stać na komputery. Ale zgłaszali się i cwaniacy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/30d06d013fb448b89908e847016d5412,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Po niemal dwóch latach od pierwszego przejścia na edukację zdalną, w Polsce wciąż brakuje laptopów dla wszystkich uczniów. Jeśli rodziny nie stać na komputer, a szkoła nie zainteresuje się sytuacją, dzieci zostają na lodzie. Pomaga "Uwolnij Złomka". Stare komputery od darczyńców są serwisowane przez wolontariuszy i rozsyłane do uczniów w najtrudniejszym położeniu. Tyle że nie jest to takie proste, jak mogłoby się zdawać.

Tydzień temu w naTemat opublikowaliśmy tekst o oddawaniu za darmo starego laptopa. Jak
 się okazało, w Polsce nie brakuje osób, którym nawet stary, ale 
działający sprzęt może znacząco poprawić komfort życia. Materiał wywołał
 poruszenie wśród naszych czytelników, wielu z nich zaoferowało swoją 
pomoc potrzebującym. Już w momencie publikacji tekstu zapowiedzieliśmy, że tematowi przyjrzymy się szerzej. Ostatnie dni poświęciliśmy na przygotowanie serii tekstów szczegółowo opisujących problem.

Aleja Niepodległości 147 na Mokotowie. Apteka, a obok złomiarnia - to znaczy raczej “Złomiarnia”, bo w środku próżno szukać skupu. Wszystko odbywa się bezgotówkowo. Masz starego laptopa, którego nie używasz i chcesz zrobić coś dobrego? Wystarczy przynieść - wolontariusze wymienią dysk, a jeśli trzeba - naprawią. Komputery trafiają do dzieci, które ze względu na brak sprzętu nie mogły uczyć się zdalnie. 
I tak, ten problem, w niemal drugą rocznicę pierwszego przejścia na nauczanie zdalne, wciąż istnieje. Tymczasem Złomiarnia działa bez pomocy państwa. 
Marzec 2020
Jan Gorski ma czworo dzieci. Gdy zapada decyzja o przejściu na nauczanie zdalne, jedzie po stare laptopy do swojej firmy. Własny komputer ma wówczas tylko najstarsza córka, która kończy podstawówkę. Wymienia dyski, formatuje i gotowe. Nie stanowi to dla niego większego wyzwania - od lat prowadzi firmę z branży IT. 
Po kilku dniach przychodzi mu do głowy, że przecież nie wszyscy mają do dyspozycji magazyn z nieużywanym laptopami. Pisze na Facebooku, że ma do oddania 20 sprawnych “złomków” - wystarczy wymienić dyski i do nauki zdalnej na pewno wystarczą. W kilka godzin jego post zostaje udostępniony sto razy, a Facebook wypluwa kolejne powiadomienia o nowych komentarzach. 
Dziesiątki osób opisują swoją sytuację i przekonują, żeby dać laptopa właśnie im. Jan nie wie, co robić i jak wyważyć poziom zaufania, żeby komputery rzeczywiście trafiły do dzieci, które nie mają jak brać udziału w zajęciach. I to będzie dla niego pierwsza, ale jedna z ważniejszych lekcji o problemach w budowaniu organizacji pomocowej. 
Jan oddaje komputery, ale wciąż myśli o osobach, którym nie mógł pomóc. Za namową jednego ze znajomych zakłada na Facebooku grupę “Uwolnij Złomka”, gdzie zaczynają pojawiać się zarówno ogłoszenia o starych laptopach do oddania, jak i prośby o sprzęt - bo oprócz komputerów do nauki zdalnej potrzeba też drukarek. Piszą ludzie z całej Polski. Ale to nie wystarcza. 
Helena Łygas, naTemat: Oddałeś swoje komputery, założyłeś platformę do wymiany sprzętu, co nie grało?
Jan Gorski: Szybko zauważyliśmy, że komputery nie trafiają do osób nie mających odwagi krzyczeć o pomoc. A przecież nie każdy chce opisywać swoją sytuację finansową i rodzinną publicznie. Wiele osób wstydzi się albo nie umie prosić o pomoc. Chcieliśmy, żeby platforma pomagała osobom najbardziej potrzebującym, a nie takim, które byłoby stać na komputer dla dziecka, ale wolą go dostać za darmo. Ostatnim problemem było to, że ludzie oddawali komputery w najróżniejszym stanie technicznym - często rodzice nie byli ich w stanie skonfigurować tak, żeby dało się z nich korzystać, albo nie było ich stać na serwis. 
Od czego zaczęliście?
Najpierw wprowadziliśmy formularze dla rodziców. Dane osobowe, wiek dziecka, i krótki opis sytuacji. Nie było to rozwiązanie idealne, ale myślę, że część osób, które nie były w potrzebie, zniechęciło. Do osób, które się do nas zgłaszają, dzwonią też wolontariuszki. To kobiety, które same są matkami dzieci w wieku szkolnym. Rozmowy są długie - naprawdę łatwo wykryć fałsz po roku tego typu wywiadów. 
Jakie duże było zapotrzebowanie?
Początkowo znacznie większe, niż byliśmy w stanie sprostać - także finansowo. Każdy stary laptop trzeba było wyposażyć w nowy dysk, o ile wszystko było z nim w porządku - to już koszt około 100 złotych. Czasem potrzebowaliśmy też części, nowych matryc. W najgorętszych miesiącach wydawaliśmy 200 komputerów, w zeszłym miesiącu - około setki. 
A jak sytuacja wyglądała w skali całego kraju?
Na początku pandemii brakowało 20 tys. komputerów do nauki zdalnej w samej Warszawie, gdzie poziom życia w skali kraju jest dość wysoki. Pół roku później ta liczba zmniejszyła się o połowę - 10 tys. dzieci nie miało możliwości brania udziału w lekcjach. 
Proszę wyobrazić sobie, ile może być takich dzieci w całej Polsce. Myślę, że przedział 200-400 tys. wciąż byłoby tu niedoszacowaną liczbą. A za każdym z tych braków stoi historia rodziny i konsekwencje dla dziecka. 
Pamiętam, jak przyszedł do nas chłopiec w za dużych o trzy rozmiary butach. Od marca nie miał jak brać udziału w lekcjach w pełnym wymiarze. Tyle że był jeszcze angielski - nie można nauczyć się języka na podstawie przesłanych zadań, gdy nikt w domu nie zna angielskiego. 
Szkoła wypożyczyła mu komputer dopiero w czerwcu, ale nie udało mu się nadrobić zaległości z angielskiego. Ten chłopiec nie zdał z klasy do klasy i zmienił szkołę. Do nas trafił dopiero wraz z nowym rokiem szkolnym. 
Mnóstwo dzieci w Polsce dostaje też złe oceny dlatego, że ich komputery nie mają kamerki. Robią prace domowe, kontaktują się z nauczycielami mailowo, ale nie uczestniczą w lekcjach. Takie dzieci niesamowicie cieszą się ze sprzętu - nie chodzi tylko o oceny, ale też o to, że wreszcie nie będą wykluczone. 
Zdarzyło się, że ktoś was oszukał, żeby dostać darmowy komputer?
Przy obecnym systemie weryfikacji takie przypadki są bardzo rzadkie, ale pamiętam jak jedna z osób, której przekazaliśmy sprzęt, wystawiła go na Allegro. Ktoś dał nam cynk, że na zdjęciach jest tapeta, którą ustawiamy w każdym komputerze. Udało się nam odzyskać laptopa i przekazać go dalej. 
Jakie kryteria przyjęliście, jeśli chodzi o decydowanie, kto otrzyma sprzęt w pierwszej kolejności?
Nie mamy modelu. Na pewno wracamy uwagę na liczbę dzieci w rodzinie, bo wtedy są szanse, że komputer umożliwi naukę więcej niż jednej osobie. Ale jeśli są to bardzo duże rodziny np. z piątką czy szóstką potomstwa zazwyczaj nie wysyłamy laptopów dla każdego z dzieci. Patrzymy też na wiek uczniów - dziecku, które chodzi do pierwszej klasy podstawówki zaległości mogą pomóc nadrobić rodzice, licealiście już niekoniecznie. 
Jest jakaś historia, która szczególnie utkwiła ci w pamięci?
Są ich dziesiątki, ale często myślę o dziewczynie, w przypadku której zastanawialiśmy się, czy powinniśmy interweniować. Miała 18 lat i zgłosiła się do nas prosząc o komputery dla swojego młodszego rodzeństwa. Wychowywali się w rodzinie zastępczej, w której  - delikatnie mówiąc - źle się działo. Adopcyjni rodzice nie interesowali się dziećmi, byli przemocowi. O edukację, ale też przejęcie opieki nad rodzeństwem walczyła tylko siostra, która sama chodzi jeszcze do szkoły.
Interweniowaliście?
Nie - odbyliśmy z nią wiele rozmów i okazało się, że tuż po ukończeniu 18 lat podjęła kroki, żeby odebrać rodzeństwo rodzinie zastępczej. 
Pod postami z prośbami o laptopy do nauki zdalnej pojawia się wiele jadu. Często powracają argumenty z rodzaju “jak można pobierać 500+ i nie być w stanie zapewnić dziecku komputera”. 
Jesteśmy społeczeństwem średnio empatycznym, mało osób potrafi postawić się na miejscu innego człowieka. Mędrcom od “jest 500+” polecam zastanowić się, skąd można wziąć pieniądze na trzy komputery, jeśli jest się samotną matką dzieci, których nie można jeszcze zostawić w domu samych. Dodatkowo trudno mieć pewność, że używany komputer za 300 czy 400 złotych pochodzi dłużej niż kilka miesięcy. 
Taka kobieta nie jest w stanie pracować na pełen etat. Nawet jeśli znajdzie pracę w niepełnym wymiarze godzin w swojej miejscowości i dostanie wynagrodzenie na poziomie połowy mediany miesięcznych zarobków w Polsce - czyli 1700 złotych - na utrzymanie czterech osób będzie miała z 500+ niewiele ponad 3000 złotych. I rachunki do opłacenia - za wynajem mieszkania, za prąd, za wodę, za telefon. Do tego wykarmienie czterech osób przy rosnących cenach żywności. 
Dodam, że ta hipotetyczna sytuacja nie jest nawet w połowie tak dramatyczna jak niektóre z tych, z którymi się zetknęliśmy. Co z rodzicami mieszkającymi na wsiach, gdzie w pobliżu 30 kilometrów nie ma nawet gdzie pracować? Babciami wychowującymi wnuki, które oprócz 500+ mają tylko głodową emeryturę? Osobami, które ze względu na chorobę nie mogą podjąć pracy, a mają dzieci? Polecam trochę wyobraźni. 
A jak stare komputery można wam oddać, żeby mogły jeszcze komuś posłużyć?
To zależy od jakości sprzętu. Najtańsze laptopy są w pełni sprawne i możliwe do skutecznego serwisowania zazwyczaj tylko przed 2-3 lata, te ze średnio-wyższej półki cenowej mogą pochodzić 6-7. Najlepsze komputery, które w momencie produkcji były rynkowym topem, po wymianie dysku nadają się do użytku i po 12 latach. 
Działacie w skali ogólnopolskiej?
Oczywiście. W warszawskim lokalu udostępnionym przez SGH jest tylko nasze centrum dowodzenia. Tutaj serwisujemy sprzęt, odbieramy komputery, pakujemy i wysyłamy je dalej. Ale wolontariuszy mamy w całej Polsce, a nawet w Kanadzie - część odbiera sprzęt i dostarcza go do rodzin, część moderuje komentarze na grupie. Jako że w niektórych rodzinach nigdy wcześniej nie było komputera, jest też Jacek, który tłumaczy telefonicznie często bardzo podstawowe kwestie - gdzie kliknąć, jak podłączyć komputer stacjonarny.
Kim są wolontariusze, którzy z wami pracują?
Pomaga nam sporo osób chodzących jeszcze do liceum, często związanych z warszawskim KIK-iem. Poza tym przychodzą do nas studenci uczelni technicznych, którzy zajmują się poważniejszymi usterkami razem z panami, którzy po prostu pasjonują się naprawą komputerów. Ci ludzie angażują się na setki godzin - gdyby wykonywali tę samą pracę komercyjnie zarobiliby minimum po kilka tysięcy. 
Co ciekawe, do pomocy zgłasza się też wielu obcokrajowców - pracował z nami chłopak z Bliskiego Wschodu, osoby z Ukrainy. Mnóstwo czasu spędza u nas Mykita - uchodźca polityczny z Białorusi, gdzie studiował informatykę. Został ostrzeżony, że niebawem może trafić do więzienia za działalność opozycyjną, więc uciekł z kraju. Właściwie od razu po przyjeździe trafił do nas i został. 
Co przydałoby się wam w tym momencie najbardziej, żeby pomóc większej liczbie dzieci?
Używane komputery przekazywane przez firmy - w takich miejscach laptopy wymienia się często co dwa-trzy lata, w dodatku wiele firm pracuje na bardzo dobrym sprzęcie. No i mamy na raz dużo komputerów do rozdysponowania, a nie pojedyncze sztuki. Jest jeden, za to bardzo podstawowy problem - w Polsce od takiej darowizny firmy muszą wziąć na siebie podatek VAT od wartości przekazanego sprzętu, co się im po prostu nie opłaca. Na szczęście działa już przynajmniej rozporządzenie zwalniające firmy z podatku, gdy przekazują sprzęt do szkół. 
Prowadzenie “Uwolnij Złomka” nie kolidowało Panu z pracą?
Mam to szczęście, że w firmie, którą prowadzę, mam świetny, samodzielny zespół, więc mogłem skoncentrować się Złomku. Co zabawne, w postanowieniach na rok 2020 miałem na liście stworzenie projektu z nurtu zero-waste. Miałem kilka pomysłów, ale żaden z nich nie dotyczył komputerów. A wyszedł mi projekt społeczny z zero-waste w tle. 
Doszedłem do takiego momentu w życiu, że chciałem zająć się czymś, co ma pozytywny wpływ na rzeczywistość. Oboje z żoną pracujemy, mamy już ułożone i dość wygodne życie, szczęśliwe i zdrowe dzieci. 
Mam nadzieję doprowadzić “Uwolnić Złomka” do takiego etapu funkcjonowania, że będzie samowystarczalną organizacją, a ja będę mógł zająć się czymś innym - tym razem już skupiających się na zero-waste lub na czymś innym związanym z ekologią. 
Skąd to zainteresowanie zero-waste?
Z obserwacji otoczenia. Jeśli chodzi o brak ufności nauce, Polacy są w europejskiej czołówce. Pokazały to choćby problemy z wyszczepieniem społeczeństwa. Nie do końca wierzymy też w ocieplenie klimatyczne, co mnie przeraża. 

Kto, oprócz osób prywatnych, wam pomaga? 
Naszym głównym parterem jest Fundacja Sarigato, która jest dla nas inkubatorem. Zajmuje się formalnościami, rozliczeniami, ale również dba o komunikacje, pozyskiwanie darczyńców i beneficjentów. Sarigato od lat prowadzi projekt Hakersi, w ramach którego młodzież z trudnych środowisk może uczestniczyć w darmowych kursach i korepetycjach. Dostarczamy więc edukacje wraz ze sprzętem. 
Dużo wsparcia zapewniła nam Fundacja “Dokładam Się” powiązana ze środowiskiem warszawskiego KiK-u. Dała nam wsparcie komunikacyjne, znalazła lokal. Darowizny płyną od pojedynczych osób i od dużych firm. Lista jest długa. Znane marki, fundacje, urzędy. Przykładowo Inpost i Raben zapewniają nam darmowy transport sprzętu.
Jan Gorski - prywatnie mąż Belgijki, ojciec czwórki dzieci. Zapalony ekolog, ogrodnik, maratończyk i fotograf. Właściciel agencji interaktywnej Plum Web Solutions, a z wykształcenia matematyk.

Na stronie Uwolnij Złomka można zarówno złożyć wniosek o komputer dla dziecka, jak i zaoferować sprzęt, który zostanie przekazany uczniom bez dostępu do edukacji zdalnej
Z kolei grupa Uwolnij Złomka na Facebooku pośredniczy w bezpośrednim kontakcie pomiędzy osobami potrzebującymi, a ludźmi, którzy chcą nieodpłatnie przekazać komuś swój stary sprzęt





]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/30d06d013fb448b89908e847016d5412,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/30d06d013fb448b89908e847016d5412,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie wiadomo, ile dzieci w Polsce zostało pozbawionych możliwości nauki zdalnej ze względu na brak sprzętu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/380595,liga-odpowiedzialnego-biznesu-jak-aplikowac</guid><link>https://natemat.pl/380595,liga-odpowiedzialnego-biznesu-jak-aplikowac</link><pubDate>Mon, 25 Oct 2021 16:42:10 +0200</pubDate><title>Kulisy CSR największych firm. Masz szansę zajrzeć do “kuchni” odpowiedzialnego biznesu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/77e25afd8b4399cf07e953bb31ec6ffd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jak w praktyce wygląda wdrażanie strategii CSR przez wielkie firmy? Tego i wielu innych rzeczy z obszaru społecznej odpowiedzialności biznesu dowiedzą się uczestnicy 18. edycji Ligi Odpowiedzialnego Biznesu. Zainteresowani? Pospieszcie się, czas na składanie aplikacji niedługo się kończy!

Liga Odpowiedzialnego Biznesu to program edukacyjny organizowany przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Partnerem medialnym tegorocznej, 18. edycji, jest Brid. 

Studentki i studenci, którzy zakwalifikują się do programu wezmą udział w czterech spotkaniach prowadzonych przez wiodących ekspertów i ekspertki zrównoważonego rozwoju w Polsce. Na najaktywniejszych uczestników i uczestniczki czeka m.in. możliwość odbycia płatnego stażu w firmach zaangażowanych w obszarze CSR. 

Program skierowany jest do młodych ludzi, którzy w biznesie upatrują przede wszystkim szansy do zmiany otaczającego ich świata na lepsze. Dzięki warsztatom prowadzonym w ramach Ligi Odpowiedzialnego Biznesu zdobędziecie praktyczną wiedzę i rozwiniecie swoje kompetencje w obszarze zrównoważonego rozwoju i ESG (z ang. environmental, social responsibility i corporate governance). 


Nabór potrwa do 7 listopada. Rekrutacja odbywa się poprzez formularz online dostępny tutaj
	
		
									
					
				
					


Na co może liczyć uczestnik Ligi Odpowiedzialnego Biznesu?
W ramach Ligi Odpowiedzialnego Biznesu ambasadorzy CSR uczestniczą w weekendowych spotkaniach i warsztatach z wiodącymi specjalist(k)ami CSR w Polsce, a także opracowują konkretne projekty z obszaru ESG. Program nastawiony jest na praktyczne podejście do edukacji. Osoby, które zakwalifikują się do LOB, stoją przed szansą zdobycia konkretnych i przydatnych na rynku pracy umiejętności, związanych nie tylko z CSR-em. W programie przewidziano zajęcia poświęcone także tematom takim jak: sztuka autoprezentacji, zarządzanie projektami czy prowadzenie szkoleń i warsztatów. 


Jak wynika z badania Alumnów LOB, przeprowadzonego w ubiegłym roku, trzech na czterech absolwentów/ek programu wykorzystuje wiedzę i umiejętności zdobyte dzięki LOB w swojej codziennej pracy.

- Społeczna odpowiedzialność biznesu zyskuje coraz większe znaczenie w strategiach i codziennym funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Rośnie więc także zapotrzebowanie na pracownice i pracowników, którzy będą mogli wesprzeć firmy w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju. Udział w Lidze Odpowiedzialnego Biznesu to szansa na dobry, mocny start na rynku pracy oraz zdobycie i doskonalenie kompetencji przydatnych we wszystkich obszarach funkcjonowania organizacji zarządzanych zgodnie z wartościami ESG. Zachęcam więc do skorzystania z możliwości, jakie daje nasz program edukacyjny, oparty o ścisłą współpracę z firmami aktywnymi w zakresie CSR - mówi Marzena Strzelczak, prezeska, dyrektorka generalna Forum Odpowiedzialnego Biznesu.
Ścieżki edukacyjne z opiekunami merytorycznymi
Program Ambasadorów CSR oparty jest na ścieżkach edukacyjnych, których opiekunami są firmy - partnerzy strategiczni Forum Odpowiedzialnego Biznesu. 


18. edycja Ligi Odpowiedzialnego Biznesu składa się z czterech ścieżek edukacyjnych:


 Zarządzanie w obszarze ESG (opiekun ścieżki: CCC)
 Komunikacja CSR (opiekun ścieżki: Samsung Electronics Polska)
 Zarządzanie różnorodnością (opiekun ścieżki: Grupa Amica )
 Zrównoważony rozwój w praktyce (opiekun ścieżki: Grupa ERGO Hestia)


Ambasadorzy i ambasadorki 18. edycji LOB wezmą udział w czterech weekendowych zjazdach. Dwa z nich odbędą stacjonarnie w Warszawie i Sopocie, a pozostałe dwa w formie online. 

Podczas warsztatów studentki i studenci będą czerpać wiedzę od osób, które na co dzień odpowiadają za działania CSR w firmach. Udział w LOB to także okazja, by poznać najważniejsze trendy zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnego biznesu. Na najaktywniejszych uczestników czeka możliwość odbycia płatnego stażu w jednej z firm-opiekunów programu.
O Lidze Odpowiedzialnego Biznesu
Liga Odpowiedzialnego Biznesu to program edukacyjny Forum Odpowiedzialnego Biznesu budujący nowe kadry menedżerów i przedsiębiorców, animatorów społecznych, liderów zmian i przede wszystkim odpowiedzialnych ludzi. Powstał w 2004 roku z inicjatywy Forum Odpowiedzialnego Biznesu i kół naukowych skupiających studentów zainteresowanych CSR. 


W ramach Ligi Odpowiedzialnego Biznesu funkcjonuje program Ambasadorów CSR i Ogólnopolski Konkurs Wiedzy o CSR, którego partnerem jest BNP Paribas Bank Polska. 

Więcej o Lidze Odpowiedzialnego Biznesu na stronie internetowej oraz na profilu FB.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/77e25afd8b4399cf07e953bb31ec6ffd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/77e25afd8b4399cf07e953bb31ec6ffd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/374917,zrownowazony-rozwoj-esg-i-czysta-energia-5-konferencja-masters-robots</guid><link>https://natemat.pl/374917,zrownowazony-rozwoj-esg-i-czysta-energia-5-konferencja-masters-robots</link><pubDate>Wed, 29 Sep 2021 10:30:37 +0200</pubDate><title>Zrównoważony rozwój w biznesie. O kształtujących go trendach dyskutowały światowe autorytety</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/00916b2ba3c8d76a37b6c5976648dacf,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zrównoważony rozwój. Każdy/a, kto interesuje się tym, co piszczy w gospodarce, wcześniej czy później musiał/a zetknąć się z tym terminem. To koncepcja, która najprościej mówiąc, zakłada rozwój cywilizacji ludzkiej w wymiarze gospodarczym i społecznym przy jednoczesnej ochronie środowiska naturalnego z myślą o planecie i zamieszkującym ją przyszłym pokoleniom.

Na zrównoważony rozwój składają się więc kwestie polityczne, ekonomiczne, społeczne i ekologiczne, a więc działania prowadzone na wielu płaszczyznach w skali zarówno globalnej, jak i lokalnej. Inaczej być nie może, bo w końcu mówimy o transformacji całego świata w lepszy niż ten obecnie.

Ze zrównoważonym rozwojem wiąże się wiele trendów obserwowanych w biznesie i technologii. Jednym z nich jest społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR) albo jej zyskująca coraz bardziej na popularności rozszerzona wersja, czyli ESG – akronim od "environmental, social and corporate governance", co tłumaczy się jako "środowisko naturalne, społeczeństwo i ład korporacyjny".


Kolejny kluczowy trend dla zrównoważonego rozwoju to inwestowanie w "czystą energię". Mowa o energii pochodzącej z odnawialnych, zeroemisyjnych źródeł, które podczas użytkowania nie zanieczyszczają atmosfery, tudzież zaoszczędzonej dzięki podnoszeniu efektywności energetycznej przez jednostki sektora publicznego, prywatnego i pozarządowego.

Tematy ważne, nośne i na czasie. Nic więc dziwnego, że nie mogło zabraknąć ich na zorganizowanej przez Digital University tegorocznej konferencji Masters&amp;Robots, której piąta edycja odbyła się online w dniach 21-22 września 2021 pod patronatem m.in. BRID. Wśród gości wydarzenia na styku biznesu, nauki i edukacji, dedykowanego technologii i ich praktycznym zastosowaniom, znaleźli się właśnie eksperci zarówno od wpływu strategii zrównoważonego rozwoju na politykę korporacji, jak i od zielonej rewolucji zachodzącej w energetyce.


Biznes a zrównoważony rozwój


Nad praktykami ESG w kontekście znaczenia dla wizerunku korporacji, ewentualnego ryzyka finansowego oraz raportowania danych pochyliły się Diana Barrero Zalles i Cristina Dolan. Pierwsza ekspertka to dyrektor Wydziału ESG &amp; Impact w Emergents @ Weild &amp; Co., zdecentralizowanym banku inwestycyjnym, który tradycyjne usługi finansowe łączy z innowacjami dotyczącymi zasobów cyfrowych. Druga, jako założycielka i dyrektor generalna Inside Chains, firmy wspierającej organizacje w cyfrowej transformacji modeli biznesowych, specjalizuje się w technologiach Blockchain, AI, 5G i IoT.


– Powiedzmy sobie otwarcie. Dla każdej korporacji strategia zrównoważonego rozwoju oznacza dzisiaj "być albo nie być". Równowaga między celami biznesowymi a dobrem otoczenia staje się kluczem do rentowności i przetrwania na rynku. Jej brak może skutkować zagrożeniem nawet dla istnienia firmy, zwłaszcza że polityka ESG to dziś jeden z ważniejszych trendów na rynku finansów – mówiła Diana Barrero Zalles podczas panelu dyskusyjnego zatytułowanego "How Data is Fundamental for Sustainability and the Circular Economy?".
	
		
											
					
				
				Materiały prasowe / Digital University
					

– Inwestorzy coraz częściej kładą nacisk na to, by korporacje nie tylko utrzymywały wewnętrzny ład, ale także spełniały wymogi społeczne i środowiskowe – przekonywała Cristina Dolan. – Bez poważnego podejścia marek do CSR i ESG inwestorzy mogą takie firmy "karać", wycofując swój kapitał i przenosząc go do przedsiębiorstw bardziej świadomych tych potrzeb. Tym bardziej że podmioty, które nie szanują pewnych norm pracowniczych i ekologicznych, tracą w oczach także pracowników i klientów – dodawała współuczestniczka panelu.


Wniosek z tego taki, że CSR i ESG mają dzisiaj przede wszystkim podłoże biznesowe. Dawniej mogły być elementem budowania pozytywnego wizerunku, czegoś, co wyróżnia markę na tle innych, obecnie stają się standardem do dalszego prowadzenia i utrzymania biznesu. Oczywiście mowa tu cały czas o dużych graczach rynkowych o międzynarodowym zasięgu, ale powoli przed tym wyzwaniem stają również małe i średnie przedsiębiorstwa. Trzeba pamiętać, że realizacja celów ESG zależy nie tylko od inwestorów i pracowników, ale także ludzi spoza firmy, szczególnie jej klientów, którzy też muszą być świadomi swego wpływu na otoczenie.


Póki co to największe przedsiębiorstwa, począwszy od gigantów technologicznych, poprzez liderów elektronicznego handlu, a skończywszy na koncernach przemysłowych, muszą dźwigać to brzemię. – Żyjemy w takich czasach, że niektóre firmy, głównie w branży nowoczesnych technologii i IT, są potężniejsze nawet od pewnych krajów, a przez pryzmat oddziaływania na społeczeństwa zajmują terytoria większe niż te kontrolowane przez rządy – komentowała Diana Barrero Zalles. – Nie da się ukryć, że daje im to ogromną władzę, a jednocześnie nakłada na nie olbrzymią odpowiedzialność – podkreślała Cristina Dolan.
	
		
											
					
				
				Materiały prasowe / Digital University
					

Przykładowo, Apple, amerykańskie przedsiębiorstwo informatyczne, ma całkowitą wartość rynkową akcji większą od PKB takich krajów jak Brazylia, Kanada czy Rosja! W porównaniu z tymi samymi państwami zwycięzcą okazuje się również Microsoft, kolejny lider IT, znany jako producent systemów operacyjnych Windows. Z kolei Amazon, globalny gigant w branży e-commerce, może się pochwalić kapitalizacją rynkową przewyższającą produkt krajowy brutto Korei Południowej, Australii, Hiszpanii czy Meksyku.


Nie byłoby więc przesadą stwierdzenie, że wykraczającym poza granice poszczególnych krajów korporacjom, których produkty czy usługi docierają wszędzie, należy przypisać również rolę w utrzymaniu pokoju na świecie – przekonywała Cristina Dolan. Warto pamiętać, że podłożem konfliktów czy niepokojów społecznych spowodowanych działalnością korporacji mogą być, oprócz zbyt spoufalonych relacji z władzami, niedbałego stosunku do prawa pracy czy lekceważącego podejścia do kwestii ochrony środowiska, również... dane.

Z jednej strony dużym firmom szkodzi brak transparentności, a z drugiej powinny dbać one o ochronę pozyskiwanych i przetwarzanych informacji. Muszą więc znaleźć złoty środek między przejrzystością a bezpieczeństwem. Z uwagi na to, że w ostatnich latach dane ESG stały się wyznacznikiem zrównoważonego rozwoju, pojawia się potrzeba ich raportowania zarówno przed inwestorami, jak i przed opinią publiczną, oczywiście w zakresie odpowiednim dla każdej z zainteresowanych grup.


– Ponad 50 proc. firm doświadczyło poważnego naruszenia bezpieczeństwa własnych danych – zwracała uwagę Cristina Dolan. – To pokłosie m.in. ewolucji technologicznej, w myśl której wszyscy chcą być połączeni i udostępniać sobie informacje, przez co jednak rośnie ryzyko ataków ze strony cyberprzestępców – tłumaczyła Diana Barrero Zalles. W zmieniającym się dynamicznie świecie, który przygląda się temu, jak sektor prywatny wdraża zasady ESG, biznes musi nauczyć się więc zarządzania danymi w sposób uczciwy, ale i bezpieczny.

Rewolucja w czystej energii



Pierwszy dzień konferencji Masters&amp;Robots zwieńczyła prelekcja "The Clean Energy Disruption", którą poprowadził Ramez Naam. Ten pochodzący z Egiptu technolog, informatyk, transhumanista, pisarz i mówca w jednym przez wiele lat pracował dla Microsoftu, gdzie m.in. rozwijał oprogramowanie Microsoft Internet Explorer i Microsoft Outlook, a obecnie jest przewodniczącym ds. Energii i Środowiska w Singularity University, prestiżowej instytucji kształcenia akademickiego w Dolinie Krzemowej w USA. Dzięki swojej ogromnej wiedzy doradza wielu firmom energetycznym i transportowym z listy Fortune 500.


Prelegent, który w swoim środowisku zasłynął tym, że jako jeden z pierwszych ekspertów przewidział ogromny spadek cen czystej energii oraz szczegółowo opisał wykładniczo wzrastające trendy w energetyce wiatrowej, magazynowaniu energii i pojazdach elektrycznych, opowiedział o przyszłości energetyki oraz wielkich zmianach czekających szereg branż na tym polu. Na konkretnych liczbach przedstawił, jak energia ze źródeł odnawialnych staje się coraz tańsza, a więc i coraz bardziej dostępna dla przedsiębiorców i konsumentów.

– W ciągu ostatniej dekady, od 2010 roku, cena energii słonecznej spadła 10-krotnie, a wiatrowej 5-krotnie. Odnawialne źródła energii staje się konkurencyjne pod względem kosztów w stosunku do energii ze źródeł konwencjonalnych takich jak węgiel i inne paliwa kopalne. A jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie 40 lat, to koszt paneli słonecznych zmniejszył się 500-krotnie – wyliczał Ramez Naam. W Portugalii cena za 1 kWh energii solarnej wynosi 1,3 centa i jest to najniższa cena za elektryczność na całej planecie.


Ekspert inwestujący w start-upy z obszaru energii, zrównoważonego rozwoju i sztucznej inteligencji wskazywał, że działa tu prawo Wrighta, które głosi, że gdy rośnie skala produkcji, to innowacyjne produkty i rozwiązania stają się po prostu tańsze. Kolejnym przykładem dobrze ilustrującym ten trend są morskie farmy wiatrowe, kiedyś luksus dostępny dla nielicznych, dzisiaj technologia napędzająca jeden z najszybciej rozwijających się sektorów OZE w Europie. – Przez ostatnie 10 lat koszty elektryczności produkowanej przez elektrownie z branży offshore wind spadły 4-krotnie – argumentował Ramez Naam.
	
		
											
					
				
				Materiały prasowe / Digital University
					

Ponieważ świat został tak urządzony, że nie zawsze świeci Słońce czy wieje wiatr, równie ważną rolę w jego nieuchronnej transformacji energetycznej odgrywa magazynowanie energii pozyskanej z "zielonych" źródeł. Jak dowodził przedstawiciel Singularity University, i w tym obszarze dzieją się rzeczy dające nadzieję na pomyślny dla energetyki rozwój wydarzeń. Okazuje się, że od 2010 roku baterie solarne potaniały 10-krotnie w stosunku do ceny z początku minionej dekady. A przy tym rośnie efektywność magazynowania energii.


Jako przykład Ramez Naam podał Sila Nanotechnologies, start-up zaliczany do "jednorożców" (czyli takich, których wycena sięgnęła 1 mld dolarów). Może się on pochwalić wyprodukowaniem wysokowydajnego ogniwa litowo-krzemowego magazynującego o 40 proc. więcej energii niż klasyczna bateria jonowo-litowa. W tym miejscu przechodzimy już do dyskusji o kolejnej gałęzi zielonej rewolucji, czyli pojazdach elektrycznych. Elektryfikacja transportu drogowego, jak zapewniał prelegent, jest również nieunikniona, bo reprezentuje kolejną technologię rosnącą wykładniczo.


– Przewiduje się, że opłaty za taksówki elektryczne bedą kosztowały 1/4 tego, co za tradycyjne taksówki. Już dziś wiele dużych firm inwestuje w e-pojazdy, bo choć to niemały koszt, doskonale zdają sobie sprawę, że w przyszłości tego rodzaju zakupy przyniosą oszczędności. Tak zrobił m.in. Amazon, który zamówił 100 tys. elektrycznych furgonetek do celów dostawczych – komentował Ramez Naam. 

W tej opowieści o przyszłości czystej energii warto pamiętać, że energia słoneczna i wiatrowa stanowi na razie jedynie 10 proc. energii produkowanej na świecie, auta elektryczne reprezentują zaś 1 proc. światowej floty samochodowej. Jesteśmy zatem na początku drogi, bo ta zielona rewolucja dopiero się rozpoczyna. Najpewniej w najbliższych latach będziemy więc świadkami jeszcze bardziej niezwykłych przemian i osiągnięć.


Technologia w nowym świecie


Te i inne panele oraz prezentacje towarzyszyły V edycji konferencji Masters&amp;Robots. Coroczne spotkanie organizowane przez fundację edukacyjną Digital University stanowi jedno z najistotniejszych wydarzeń poświęconych transformacji cyfrowej i trendom związanym z nowymi technologiami w Europie Środkowo-Wschodniej. Konferencja przyciąga innowatorów, przedsiębiorców, inżynierów, wizjonerów i naukowców z obszaru biznesu, technologii, sztucznej inteligencji, robotyki, medycyny oraz mediów.

Cztery dotychczasowe edycje konferencji zgromadziły łącznie ponad 45000 uczestników i ponad 200 speakerów z 4 kontynentów. Wśród podjętych przez nie tematów znalazły się: sztuczna inteligencja, transformacja cyfrowa, przyszłość medycyny, rolnictwa, jedzenia, mediów, nanotechnologia, robotyka, Blockchain, IoT, Smart Cities, czy transhumanizm i długowieczność. Często spełniają one funkcję forum dla ekspertów związanych z wiodącymi na świecie ośrodkami technologicznymi takimi jak Dolina Krzemowa czy uczelnia MIT.
	
		
											
					
				
				Materiały prasowe / Digital University
					

Tegoroczna odsłona konferencji skupiła się na praktycznym zastosowaniu AI w różnych dziedzinach życia. Duży nacisk organizatorzy położyli na możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji w prewencji zdrowia w związku z pandemią COVID-19, która poprzez lockdown i izolację odcisnęła piętno na psychice ludzi w domu i w pracy. Na konferencji poruszony został też problem kryzysu klimatycznego, w ramach którego prelegenci przedstawili aktualne podejście do alternatywnych źródeł energii.


Podczas wydarzenia uczestnicy mogli wysłuchać prelekcji światowych autorytetów. Gośćmi specjalnymi byli Maye Musk, matka Elona Muska i ekspertka ds. trendów w żywieniu; Poppy Crum, neurobiolog Uniwersytetu Stanforda i ekspertka w dziedzinie innowacji opartych na technologii i ewolucji człowieka; Peter H. Diamandis, założyciel Singularity University; Aric Dromi, futurolog i filozof cyfrowy, oraz Susan McPherson, ekspertka ds. odpowiedzialności korporacyjnej.

Konferencję Masters&amp;Robots zorganizowała Digital University. Ulokowana w Warszawie organizacja edukacyjna popularyzuje wiedzę z zakresu nowoczesnych technologii, transformacji cyfrowej biznesu, nowej kultury korporacyjnej, bezpieczeństwa cyfrowego i wielu pokrewnych dziedzin. Od 2017 roku jest ona wyłącznym przedstawicielem amerykańskiego think tanku Singularity University w Polsce.Artykuł powstał we współpracy z Masters&amp;Robots ]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/00916b2ba3c8d76a37b6c5976648dacf,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/00916b2ba3c8d76a37b6c5976648dacf,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">5 edycja konferencji Masters&amp;Robots organizowanej przez Digital University odbyła się  21-22 września 2021. Wśród gości znaleźli się eksperci od zrównoważonego rozwoju</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/340423,wywiad-z-lukaszem-chmura-szefem-obserwatorium-imgw-na-kasprowym-wierchu</guid><link>https://natemat.pl/340423,wywiad-z-lukaszem-chmura-szefem-obserwatorium-imgw-na-kasprowym-wierchu</link><pubDate>Sat, 27 Feb 2021 20:50:28 +0100</pubDate><title>Rekord ciepła w polskich górach? Ekspert: To anomalia, ale daje powód do niepokoju</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7e64941062a0599036f96a3f28284b41,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Smog co roku zabija ok. 40 tysięcy Polaków, a gazy cieplarniane wpływają na nasz klimat i coraz szybciej go ocieplają. Podczas naszego pobytu w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym na Kasprowym Wierchu udało nam się porozmawiać o tych dwóch problemach z jego kierownikiem, dr inż. Łukaszem Chmurą.

Jedna ósma zgonów w UE jest spowodowana zanieczyszczeniami powietrza – takie wnioski płyną z najnowszego raportu Europejskiej Agencji Środowiska (EEA). Według ekspertów nawet 400 tys. przedwczesnych zgonów rocznie może mieć związek ze smogiem. 

Zdaniem specjalistów, najwięcej przypadków śmiertelnych spowodowanych negatywnym wpływem zanieczyszczeń zdarza się na terenie Albanii oraz Bośni i Hercegowiny (ok. 27 proc.), najmniej zaś w proekologicznych krajach skandynawskich (w Norwegii i na Islandii – ok. 9 proc.). W Polsce dane te również nie są pocieszające, bo zanieczyszczone powietrze przyczynia się tu do około 40 tys. zgonów rocznie. 



                
                    
                    
                    
                    
                
                

Bolączką kraju nad Wisłą - ale nie tylko jego - jest ogromna emisja gazów cieplarnianych, które przyczyniają się do zmian klimatycznych. Na pewno każdy z was zauważył, że z roku na rok mamy do czynienia z większymi upałami i dłuższymi okresami suszy. Dlatego tak ważne jest, aby stężenie szkodliwych gazów systematycznie mierzyć, analizować i na podstawie tych danych skutecznie działać. 

Tak się złożyło, że w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym na Kasprowym Wierchu, które niedawno odwiedziliśmy podczas realizacji naszego pierwszego materiału z projektu BRID, dokonuje się takich pomiarów. O ich specyfice, zmianach w klimacie oraz anomaliach pogodowych rozmawiamy z doktorem inżynierem Łukaszem Chmurą, kierownikiem obserwatorium, który bada antropogeniczny wpływ na emisję gazów cieplarnianych i zanieczyszczenie powietrza. 



                
                    
                    
                    
                    
                
                

Adam Nowiński, naTemat.pl: Mówiłeś, że w Obserwatorium na Kasprowym Wierchu podtrzymujecie rekord w długości pomiarów stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze. Ile on obecnie wynosi?

Dr inż Łukasz Chmura: Zaczęliśmy pomiary w czerwcu 1994 roku w ramach
współpracy IMGW-PIB z Wydziałem Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH w Krakowie. Z
pewnymi przerwami technicznymi prowadzimy je więc od 27 lat. 

A jak się dokonuje takich pomiarów? Czego używacie i co robicie?


Metod jest kilka i przez te 27 lat sporo się zmieniło. Na początku robiliśmy zintegrowane próbki miesięczne. Powietrze pompowaliśmy do worków tedlarowych. Było to robione tylko w nocy, ponieważ o tej porze jest większa szansa na to, że powietrze, które badamy, nie będzie skażone emisją dwutlenku węgla z obszarów, które są położone poniżej Kasprowego Wierchu.
	
		
											
					
				
				Fot. Maciek Stanik / naTemat.pl
					

Nocą włączała się pompka i napełniała przez miesiąc worki. Nagromadzone powietrze następnie przepompowywaliśmy do specjalnych szklanych pojemników, które później wysyłaliśmy do laboratorium na uniwersytecie w Heidelbergu, gdzie było mierzone stężenie
głównych gazów cieplarnianych, czyli dwutlenku węgla CO2 i metanu CH4. Używano do
tego metody chromatografii gazowej.


To bardzo skomplikowane i czasochłonne!

Tak, to prawda, dlatego później, w 1996 roku w obserwatorium stanął chromatograf gazowy i nie musieliśmy już nic nigdzie wysyłać. Pozwalał nam on mierzyć stężenie gazów w atmosferze, w takim powiedzmy ciągłym trybie raz na dziesięć minut lub raz na pół godziny.

W 2015 roku znowu zmieniła się metoda pomiarowa i od tego mementu do teraz CO2 i CH4 mierzone są metodą optyczną za pomocą spektrometru laserowego.

Szybko sprawdziłem sobie w sieci, to chromatograf wyglądem przypomina kanciaste pudło z wentylatorem, oczywiście w bardzo dużym uproszczeniu. A spektrometr?


Wygląda jak komputer stacjonarny tylko położony na płasko. Nic nadzwyczajnego, chociaż to bardzo zaawansowany sprzęt (śmiech). 
	
		
											
					
				
				Chromatograf•Fot. Wikimedia.commons.org / Polimerek / CC BY-SA 3.0
					


A jakie wnioski można wyciągnąć z tak długiego okresu obserwacji? Co się zmieniło na przestrzeni tych lat?

Podstawowy wniosek z pomiarów jest taki, że stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze wzrosło: dwutlenku węgla o 54 ppm w ciągu naszych pomiarów, a metanu o 50 ppb tylko w ostatnim dziesięcioleciu. Stężenie CO2 rośnie w tempie ok 2 ppm/rok co stanowi wzrost 0,5 proc rocznie! 

Mierzony przez nas wzrost stężenia tego gazu jest większy niż najbardziej niekorzystne przewidywania z końca XX wieku. Uzyskane przez nas dane służą później do tego, żeby badać inne zagadnienia, na przykład na ile biosfera w zmieniającym się środowisku jest wydajna w usuwaniu dwutlenku węgla z powietrza. 


I jak to wpłynęło na przyrodę, na ludzi? Przeprowadzaliście jakieś badania w tym kierunku?

To bardzo szeroki temat. Kasprowy jest jedynie jednym z wielu punktów na Ziemii, którego odczyty pokazują część całego obrazu, jakim są zmiany w atmosferze, a te przekładają się na zmiany klimatu. 

Ostatnio próbowaliśmy badać w kontekście kontynentalnym kwestię występowania suszy. Jak możemy ostatnio zaobserwować, okresy suszy i wysokich fal upałów w Europie – i nie tylko – występują coraz częściej i trwają coraz dłużej. Pierwszą na tyle poważną, że odnotowano ją w artykułach naukowych, była fala upałów, która przeszła przez nasz kontynent w 2003 roku. Spowodowała ona nawet śmierć wielu osób na południu Europy. 


Naukowcy pisali wtedy, że z taką falą upałów związana jest redukcja aktywności biosfery. To znaczy, że rośliny w takich okresach mniej efektywnie pochłaniają dwutlenek węgla, który jest im potrzebny do przeprowadzania procesu fotosyntezy. Dlaczego? Ponieważ drugim składnikiem tego procesu jest woda, której otrzymują wtedy o wiele mniej. 
	
		
											
					
				
				Fot. Maciek Stanik / naTemat.pl
					


Jak to się ma do gazów cieplarnianych? 

Dwutlenek węgla ma swój stały cykl roczny. Latem jest go mniej w atmosferze, ponieważ jest pobierany przez rośliny do procesu fotosyntezy. Z kolei zimą przyroda odpoczywa, więc go tyle nie pobiera, ale rośnie jego emisja powodowana przez człowieka. 


Jeśli w lecie przejdzie przez kontynent taka fala upałów, to rośliny są mniej aktywne, stężenie CO2 nie maleje tak, jak zazwyczaj i utrzymuje się dłużej, co tylko pogarsza sytuację naszej atmosfery. 

Co jakiś czas pojawiają się w mediach informacje na temat naszego polskiego podwórka, które w zestawieniu mogą poniekąd wskazywać te zmiany, o których mówisz. Niedawno temperatura odczuwalna na Kasprowym Wierchu wynosiła - 50 stopni, a kilka dni później termometry pokazywały 10 stopni na plusie. Mówi się też, że z roku na rok na Kasprowym jest coraz mniej śniegu i pojawia się on coraz później. Czy można to powiązać z waszymi badaniami i pomiarami z Kasprowego?


Po części tak, ale nie do końca. Wiadomo, że odnotowanie rekordu ciepła to tylko jeden pomiar i nie można tylko na jego podstawie powiedzieć, że ociepla nam się klimat. Tak jak na podstawie kilku naprawdę zimnych dni w lutym nie można powiedzieć, że globalne
ocieplenia to mit i spisek naukowców. Anomalie zdarzały się zawsze, klimat to uśredniona pogoda na przestrzeni kilkudziesięciu lat. A globalne zmiany klimatyczną dotyczą całego globu. Tak więc badając ten problem trzeba patrzyć w bardzo szerokim kontekście.

Ale jeśli spojrzymy na ostatnio odnotowywane rekordy, to rzeczywiście jest coś na rzeczy. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy opublikował niedawno raport o stanie atmosfery w Polsce w 2020 roku. Wynika z niego, że za nami kolejny rok, który pojawił się na podium najcieplejszych lat w naszym kraju. Zajął nawet drugą lokatę jeśli bierzemy pod uwagę okres regularnych pomiarów instrumentalnych w Polsce. Cieplejszy był tylko rok 2019!


Najbardziej jednak martwi to, że aż pięć najcieplejszych lat wystąpiło w XXI wieku. Niepokojące jest to, że nie dość, że temperatura nam rośnie, to jeszcze zaczyna ona rosnąć coraz szybciej. Trwają badania, czy to efekt anomalii, czy może wieloletniego trendu. Absolutnie wszystko wskazuje na to, że tego drugiego. Ostatnie 20 lat jest najcieplejsze od 1950 roku.

	
		
											
					
				
				Fot. Maciek Stanik / naTemat.pl
					


Drugą kwestią, która spędza sen z powiek nie tylko specjalistom od ochrony środowiska, ale także lekarzom chorób płuc, jest zanieczyszczenie powietrza, które w wielu miastach w Polsce widać w postaci smogu. My podczas wizyty w obserwatorium trafiliśmy akurat na "bezsmogową" pogodę, ale ty z pewnością miałeś takie dyżury, podczas których nie widziałeś Zakopanego i pobliskich miejscowości, bo zostały przesłonięte przez smog...


Tak, to prawda. Dzieje się tak głównie w okresie jesiennym, przy stałych okresach wyżowych, kiedy planetarna warstwa graniczna, czyli ta najniższa warstwa atmosfery, zatrzymuje wszystkie wyemitowane zanieczyszczenia na przykład w wyniku ogrzewania domów czy transportu drogowego – niskiej emisji oraz wysokiej emisji – przez fabryki czy kopalnie. 

Jeżeli mamy pogodę inwersyjną, o której mówiłem na początku, czyli zatamowany jest ruch atmosfery, to wszystko, co zostało wytworzone na dole, nie przedostaje się do wyższych partii atmosfery i gromadzi się. Wtedy wszystkie zanieczyszczenia bardzo wyraźnie widać, bo Zakopane oraz inne miasta w Polsce pokryte są brunatną mgłą potocznie nazywaną smogiem.

	
		
											
					
				
				Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
					


Słyszałem, że twoja uczelnia też bada kwestie związane z zanieczyszczeniem powietrza i emisją gazów cieplarnianych.


Pracuję w Zespole Fizyki Środowiska na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Zajmujemy się kilkoma obszarami, dwa główne badania dotyczą pomiarów gazów
cieplarnianych. Z jednej strony są to pomiary na Kasprowym, o których rozmawialiśmy, a z drugiej jest też ekipa moich kolegów z zespołu, którzy badają emisje metanu z obszaru
Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.

Śląsk jest potężnym źródłem CH4. Gdyby spojrzeć na mapę jego emisji, to ten obszar świeci się na czerwono na terenie naszego kontynentu głównie ze względu na przemysł wydobywczy, a więc kopalnie.


Drugim aspektem, którym się zajmujemy, są pomiary zanieczyszczenia atmosfery, których dokonujemy na przykład przy użyciu samochodu wyposażonego w specjalistyczny sprzęt taki jak pyłomierze oraz przy użyciu drona. 

Samochodem jeździliśmy głównie nocami i sprawdzaliśmy poziom zanieczyszczeń - pyłów zawieszonych - które powstały w wyniku niskiej emisji, czyli w tym przypadku głównie przez ogrzewanie domów tak zwanymi kopciuchami i kiepskiej jakości paliwem.

U nas, na południu Polski, dużo małych miejscowości jest położonych w dolinach i kotlinach górskich. Miejscowości takie zazwyczaj ogrzewane są piecami na paliwo stałe, ponieważ centralne ogrzewanie miejskie nie jest tam dostępne, a grzanie gazem nie jest popularne. A nawet jeśli się go używa, to i tak dogrzewa się kominkami albo piecami kaflowymi. No i w takich miejscowościach stężenia są bardzo wysokie.


Nocny brak konwekcji, do tego duża różnica wzniesień - orografia - więc to, co zostało wyemitowane, w tym miejscu pozostaje. Dobrym przykładem jest tu Rabka albo Zakopane. Im niżej w kotlinie, tym gorzej.

	
		
											
					
				
				Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
					


No i zależy w czym i czym się pali. Jakiś czas temu zapytałem strażników miejskich z całej Polski, żeby powiedzieli mi, czym palą w piecach mieszkańcy ich miast. W Warszawie zdarzyło się, że okiennicami, w Płocku meblami, we Wrocławiu miałem, a w Olsztynie deskami parkietowymi. Ale to też nie jest tak, że my jako pojedynczy obywatele nie możemy nic zrobić, żeby przeciwdziałać nadmiernej emisji gazów cieplarnianych. Wystarczy chcieć!


Przede wszystkim potrzeba nam porządnej edukacji ekologicznej. Programy naukowe badają zjawiska, pokazują pewne trendy i zmiany zachodzące w atmosferze, ale to w rękach zwykłych ludzi oraz wielkich biznesów leżą losy przyszłych pokoleń i decyzja, jak te dane naukowe wykorzystać. 

Z jednej strony potrzeba transformacji energetycznej państwa, które obecnie opiera się na energii węglowej, z drugiej trzeba zlikwidować te nieszczęsne "kopciuchy". 
                
                    
                    
                    
                    
                
                

	
		
											
					
				
				Fot. Adam Nowiński / naTemat.pl
					

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7e64941062a0599036f96a3f28284b41,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7e64941062a0599036f96a3f28284b41,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dr inż. Łukasz Chmura bada na Kasprowym Wierchu stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze. Jak mówi, dobrze jest wiedzieć, z czym ludzkość będzie miała do czynienia.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
