<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Gospodarka]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Gospodarka w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/526,gospodarka</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,526,gospodarka" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/638674,wlasciciele-pomp-ciepla-sa-wsciekli-zima-placa-rekordowe-rachunki-za-prad</guid><link>https://natemat.pl/638674,wlasciciele-pomp-ciepla-sa-wsciekli-zima-placa-rekordowe-rachunki-za-prad</link><pubDate>Wed, 21 Jan 2026 06:30:02 +0100</pubDate><title>Właściciele pomp ciepła są wściekli. Zimą płacą rekordowe rachunki za prąd</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4b0482477cadad1d65c23243ead12c6c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Od kilku tygodni sroga zima nie opuszcza Polski. Właścicielom pomp ciepła spędza to sen z powiek. Niektórzy już wyglądają za "rachunkami grozy". Niestety ten sezon brutalnie sprawdził niektóre urządzenia. Głos w sprawie, po fali wiadomości od przerażonych i rozczarowanych Polaków, zabrał nawet minister energii.

Zima nas nie oszczędza. Za oknami w wielu regionach Polski jest biało, a do tego jest mróz i to niemały. Nocami temperatura spada kilkanaście kresek poniżej zera, a miejscami nawet do –20 stopni Celsjusza. Długoterminowe prognozy wskazują, że tak może być do połowy lutego.
Ogromne rachunki za ogrzewanie przy pompie ciepła. Polacy są wściekli
To czas, w którym właściciele domów muszą się przygotować na większe rachunki za ogrzewanie. Ci, którzy zdecydowali się na pompę ciepła, są jeszcze mocniej zmartwieni. I wściekli. Sieć, a szczególnie grupy facebookowe, gdzie osoby posiadające pompy dzielą się swoimi doświadczeniami, są przepełnione wpisami o coraz co wyższych liczbach na licznikach. Niektórym pompy ciepła nabiły już grubo ponad 1000 kWh, a zima się jeszcze nie skończyła.
Wielu Polaków zadaje pytanie: czy system na ogrzewanie domu jest odpowiedni na takie zimy, jakie mamy obecnie? Użytkownicy tych urządzeń, niegdyś skuszeni dofinansowaniami i nadzieją na niskie rachunki za prąd, dziś znaleźli się w trudnej sytuacji.
Minister energii Miłorz Motyka: to wina urządzeń
Co na to wszystko minister energii Miłosz Motyka? Polityk podkreśla, że największe znaczenie ma urządzenie, które powinno być dobrze dobrane. Motyka wskazał na certyfikację. – Ważne jest to, żeby certyfikacja tych urządzeń była, żeby nie dochodziło do takich sytuacji, kiedy pompy ciepła, które powinny funkcjonować do –5 stopni, są instalowane w naszym systemie – mówił w wywiadzie w TVP Info.
Warto więc zajrzeć do dokumentacji swoich pomp i przyjrzeć się specyfikacji technicznej. Minister wskazał, że "sytuacja powinna się poprawić dzięki nowym urządzeniom podlegającym innym rygorom".
Motyka wspomniał też, że ci, którzy do pompy ciepła nie mają instalacji fotowoltaicznej, zapłacą więcej. Co ciekawe polityk zaznaczył, że wiele osób pomimo inwestycji w pompy, pozostawiło sobie "na wszelki wypadek" piece węglowe, by w godzinie kryzysu to właśnie nimi grzać domy. Ale czy na pewno o to chodziło, aby posiadacze pomp musieli mieć w zanadrzu jakąś alternatywę?
Cóż, wnioski nasuwają się same. A ci, którzy jeszcze nie kupili do swojego domu pompy ciepła, a się nad tym zastanawiają, powinni przed finalizacją transakcji sprawdzić dokładne parametry pompy, a konkretnie: w jakich temperaturach na zewnątrz będą odpowiednio funkcjonowały. Bo nauczką dla wielu Polaków jest właśnie tegoroczna zima.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4b0482477cadad1d65c23243ead12c6c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4b0482477cadad1d65c23243ead12c6c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Właściciele pomp ciepła płacą zimą rekordowe rachunki za prąd</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/638275,banki-apeluja-by-wyplacac-gotowke-wiemy-jaka-rezerwe-zalecaja-na-czarna-godzine</guid><link>https://natemat.pl/638275,banki-apeluja-by-wyplacac-gotowke-wiemy-jaka-rezerwe-zalecaja-na-czarna-godzine</link><pubDate>Fri, 16 Jan 2026 11:22:16 +0100</pubDate><title>Banki apelują, by wypłacać gotówkę. Wiemy, jaką rezerwę zalecają na &quot;czarną godzinę&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ce6e97863efcf700c8b1f0b90c81818a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Blackouty we Francji, Czechach, Hiszpanii i Portugalii pokazały, jak szybko bez prądu przestają działać bankomaty, terminale płatnicze i internet. W wielu krajach banki wprost poprosiły klientów, by część oszczędności trzymali w domu.

Nie działały bankomaty, stanęło metro, tramwaje i pociągi, a część ludzi utknęła w windach – taki scenariusz w listopadzie ubiegłego roku przeżył Paryż, gdy doszło tam do poważnej awarii sieci elektroenergetycznej. Kilka miesięcy wcześniej podobne problemy miały Praga i inne duże miasta regionu, a jeszcze wcześniej – Hiszpania i Portugalia.
W tamtym przypadku z systemu elektroenergetycznego zniknęło w kilka sekund 15 gigawatów mocy. Skutki były widoczne natychmiast: sparaliżowane lotniska, zerwane połączenia internetowe, nieaktywna sieć komórkowa i kolejki w sklepach, gdzie zakupy mogli zrobić tylko ci, którzy mieli przy sobie papierowe banknoty.
Płatności kartą przestały działać, a cyfrowe portfele okazały się bezużyteczne. To właśnie takie zdarzenia sprawiły, że część europejskich banków zaczęła mówić głośno o czymś, co do tej pory było raczej tematem dla preppersów, a mianowicie o domowej rezerwie gotówki na wypadek nagłej awarii systemów.
Miej w domu gotówkę na tydzień życia
Jak podaje Forsal, już rok temu banki w Holandii i Szwecji oficjalnie zachęcały klientów, by wypłacili z bankomatów niewielkie kwoty i przechowywali je w domu. W tle była przede wszystkim obawa przed cyberatakami mogącymi unieruchomić systemy finansowe, ale także rosnące napięcia geopolityczne i ryzyko kolejnych awarii sieci energetycznych.
Bank centralny Holandii wyliczył, że rozsądną rezerwą na "czarną godzinę" jest od 200 do 500 euro. To kwota odpowiadająca mniej więcej wydatkom na podstawowe potrzeby przez tydzień. Szwedzki bank centralny rekomendował z kolei około 170 euro w gotówce. Ujęte w prostym komunikacie "miej w domu pieniądze na tydzień normalnego życia" brzmiało to jak bardzo konkretna instrukcja dla zwykłego klienta.
Polska bez oficjalnego apelu, ale z rosnącą nieufnością do cyfr na ekranie
W Polsce banki nie wydały podobnych zaleceń, ale temat gotówki pojawiał się w wypowiedziach władz. Prezes NBP już w 2024 roku przypominał, że Polska jest krajem frontowym, a w razie cyberataku gotówka jest jedynym środkiem płatniczym całkowicie odpornym na awarie sieci. Przypominał też obrazy z pierwszych dni po wybuchu wojny w Ukrainie, gdy przed bankomatami ustawiały się długie kolejki.
Choć formalnych rekomendacji nie ma, szacuje się, że realistyczna rezerwa na polskie warunki to równowartość tygodniowych wydatków – około 500-1500 tys. zł dla przeciętnego gospodarstwa domowego. To pieniądze przeznaczone nie na inwestowanie czy spekulację, ale wyłącznie na przetrwanie kilku dni bez sprawnie działającego systemu płatniczego.
Ppłk Dariusz Paździoch, ekspert od bezpieczeństwa i survivalu w rozmowie z  Faktem zwraca uwagę, że wojna czy poważny kryzys potrafią całkowicie zmienić codzienne realia – dostępność bankomatów, możliwość płatności kartą, a nawet sens posiadania konta w danym banku. Właśnie dlatego rekomenduje domową gotówkę na poziomie miesięcznych wydatków, w praktyce od 3 do 6 tys. zł, zależnie od tego, czy mowa o singlu, czy o rodzinie z dziećmi.
Plecak ewakuacyjny i koperta z banknotami
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa od lat przypomina, że każdy obywatel powinien być przygotowany na nagłe sytuacje – od poważnej awarii po katastrofę naturalną. W oficjalnych wytycznych dotyczących tzw. plecaka ewakuacyjnego oprócz dokumentów, radia na baterie, latarki, wody i jedzenia o długim terminie przydatności znalazła się jeszcze jedna pozycja: gotówka w drobnych nominałach.
Chodzi przede wszystkim o to, aby w momencie kryzysu móc zapłacić za paliwo, leki czy podstawowe zakupy nawet wtedy, gdy terminale płatnicze nie działają, a bankomat w okolicy jest nieczynny albo właśnie oblężony przez innych spanikowanych klientów.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ce6e97863efcf700c8b1f0b90c81818a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ce6e97863efcf700c8b1f0b90c81818a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Europejskie banki zachęcają do trzymania gotówki w domu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/638224,adam-glapinski-ujawnil-potezny-plan-nbp-polska-weszla-do-swiatowej-elity</guid><link>https://natemat.pl/638224,adam-glapinski-ujawnil-potezny-plan-nbp-polska-weszla-do-swiatowej-elity</link><pubDate>Thu, 15 Jan 2026 20:55:18 +0100</pubDate><title>Adam Glapiński ujawnił potężny plan NBP. Polska weszła do światowej elity</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d698b7c0bb61818bacdac216457f34af,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rada Polityki Pieniężnej w styczniu utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Okazuje się, że Narodowy Bank Polski może pochwalić się sukcesem dezinflacji. Adam Glapiński opowiedział też o szczegółach aktualnego stanu rezerw złota – w ubiegłym roku zwiększyliśmy zasoby kruszcu o ponad 100 ton. To jeden z najlepszych wyników w Europie. A na tym nie koniec planów.

Rada Polityki Pieniężnej od kilku miesięcy po każdym posiedzeniu przychodziła z dobrymi informacjami szczególnie dla tych, którzy wzięli kredyty. "Urządziła nam i sobie prawdziwy maraton cięcia. Członkowie Rady od września co miesiąc obniżali stopy równo o 0,25 punktu procentowego. Zrobili to nawet przed świętami: na taki krok nie decydowali się przez ostatnich 13 lat" – opisywał w InnPoland.pl Konrad Bagiński.
O 100 ton więcej złota w Polsce
Decyzja z ostatniego spotkania na szczycie RPP (a pierwszego w tym roku – z 14 stycznia)  nie wprowadziła wielu zmian, ale mogła też jednocześnie uspokoić kredytobiorców. Stopy procentowe postanowiono utrzymać na dotychczasowym poziomie, więc stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi cały czas 4,00 proc.
Co ciekawe, to nie koniec pozytywnych wieści. Na konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński wspomniał, że w tej chwili Polska ma w rezerwie 550 ton złota, to według aktualnej ceny blisko 276 miliardów złotych.
Prezes nie zamierza się więc zatrzymywać. – Zwróciłem się do zarządu NBP o przyjęcie uchwały o zwiększenie zasobów naszego do 700 ton – poinformował. Ponadto wspomniał o sukcesie dezinflacji.
Polacy w końcu mogą odetchnąć. Ceny w niektórych sektorach maleją
– Aktualne prognozy wskazują, że inflacja przez cały bieżący rok powinna kształtować się w ramach przedziału celu inflacyjnego NBP. Czyli 2,5 proc. plus minus 1 p. procentowy. Co ważne, dziś relatywnie korzystnie kształtują się nie tylko perspektywy inflacji w najbliższych kwartałach, ale również i makroekonomiczne uwarunkowania – przekazał.
I na koniec dodał, że "stopniowo maleje też presja cenowa w sektorze usług, na co długo czekaliśmy".

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d698b7c0bb61818bacdac216457f34af,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d698b7c0bb61818bacdac216457f34af,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Prof. Adam Glapiński o zasobach złota i dezinflacji.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/638191,dostal-rachunek-za-prad-i-zlapal-sie-za-glowe-zareagowal-sam-minister</guid><link>https://natemat.pl/638191,dostal-rachunek-za-prad-i-zlapal-sie-za-glowe-zareagowal-sam-minister</link><pubDate>Thu, 15 Jan 2026 19:06:52 +0100</pubDate><title>Dostał rachunek za prąd i złapał się za głowę. Zareagował sam minister</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/72fa08eed505c77c02e50837f50994fd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Za nami fala mrozów, podczas której potrzebne było wzmożone ogrzewanie domów i mieszkań. Polacy, którzy dostali już rachunki za grudzień, aż łapią się za głowy. Przerażony czytelnik napisał do TVP Info, a na jego słowa zareagował sam minister energii. Wskazuje możliwe powody wysokich rachunków.

Tegoroczna zima zdążyła już dać nam się we znaki, a mrozy trzymały zarówno w grudniu, jak i w styczniu. Dopiero co synoptycy zapowiadali odwilż, a już przewidują kolejne uderzenie arktycznych mrozów. To oznacza dla Polaków konieczność wzmożonego ogrzewania, żeby zachować optymalną temperaturę w pomieszczeniach. 
Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) poinformowały, że w piątek 9 stycznia o godz. 11:45 padł rekord zapotrzebowania krajowego systemu elektroenergetycznego na moc. Wyniosło ono 27,6 GW netto, czyli 29,2 GW brutto. Przyczynę w dużej mierze mogła stanowić niska temperatura na zewnątrz.

                    
                        
                    
                Pompa ciepła, fotowoltaika i... gigantyczny rachunek za prąd. Minister zareagował
Mrożenie cen za energię elektryczną obowiązywało do 31 grudnia 2025 roku. To oznacza, że od stycznia ceny prądu dla gospodarstw domowych oraz firm wzrosną. Niektórzy odbiorcy indywidualni już teraz, po otrzymaniu grudniowych rachunków, są przerażeni. 
Do redakcji TVP Info trafiła wiadomość od czytelnika, którą zacytował serwis Money.pl. Załamany mężczyzna donosił: "Mam dom: 130 metrów kwadratowych, pompa ciepła, fotowoltaika. Rachunek za grudzień: 1100 zł". Dodajmy, że na internetowych forach i facebookowych grupach można znaleźć dziesiątki komentarzy od sfrustrowanych internautów, którzy skarżą się na gigantyczne rachunki za prąd. 
O temat pomp ciepła zapytano samego ministra energii, Miłosza Motykę. Ten wypowiedział się dla TVP Info w następujący sposób: – Pytanie, czy to jest prognoza, czy to jest faktyczne zużycie. To jest problem, który się powtarza co rok i jest złożony. 
Polityk wskazał również, że zbyt wysoki rachunek może być winą nieprawidłowo zamontowanej lub nieprzystosowanej do polskich warunków pompy ciepła.
Pompy ciepła? Minister przedstawił rozwiązanie
– Jest też pytanie o to, czy pompa ciepła działa sprawnie i czy została prawidłowo zamontowana. Znane są przypadki montowania pomp nieprzystosowanych do systemów, które są w naszej szerokości geograficznej i one, zwłaszcza przy niskich temperaturach, które były w grudniu i styczniu, mogą powodować takie rachunki. To mogą być też kwestie związane z konkretnym sposobem rozliczenia – mówił cytowany przez Money.pl minister energii.
Następnie Motyka przypomniał, na co powinny zwrócić uwagę osoby decydujące się na pompy ciepła. Polityk przedstawił rozwiązanie, które da pewność, że zamontowane zostanie odpowiednie urządzenie.
– Dlatego tak mocno zwracaliśmy uwagę na jakość tych urządzeń. Ważna jest ich certyfikacja. Chodzi o to, by nie była w Polsce montowana pompa, która może działać tylko do temperatury -5. Niewykluczone, że w tym wypadku mamy splot różnych innych zdarzeń, ale rekomendujemy nowe urządzenia, nowych instalatorów, którzy podlegają na rynku zupełnie innym, lepszym rygorom. Urządzenia są montowane po audycie energetycznym i wtedy sytuacja jest dużo lepsza – stwierdził. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/72fa08eed505c77c02e50837f50994fd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/72fa08eed505c77c02e50837f50994fd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ma pompę ciepła i fotowoltaikę, dostał wysoki rachunek za prąd. Zareagował sam minister.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/638002,polska-byla-o-krok-od-blackoutu-co-on-oznacza-zima-przekonali-sie-w-berlinie</guid><link>https://natemat.pl/638002,polska-byla-o-krok-od-blackoutu-co-on-oznacza-zima-przekonali-sie-w-berlinie</link><pubDate>Wed, 14 Jan 2026 17:46:04 +0100</pubDate><title>Polska była o krok od blackoutu. Co on oznacza zimą, przekonali się w Berlinie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/474c89ba800f30403757b21cc28ded9b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Krzysztof Gawkowski oraz Miłosz Motyka potwierdzili, że pod koniec 2025 roku doszło do próby ataku cybernetycznego na polską infrastrukturę energetyczną. Wszystko wskazuje na to, że mogli stać za tym Rosjanie. Niedawno o tym, co oznacza blackout zimą, przekonali się mieszkańcy Berlina.

Jak wyjaśnił minister energii Miłosz Motyka, sprawcy chcieli zakłócić komunikację między instalacjami wytwórczymi a operatorami sieci. Obiektem ataku była jedna elektrociepłownia oraz wiele pojedynczych źródeł OZE w całym kraju. Po raz pierwszy zaatakowano w tym samym momencie w różnych miejscach. Atak się nie powiódł, ale sytuacja była groźna.
Rosjanie chcieli wywołać blackout w Polsce?
Z kolei minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przyznał, że to była jedna z największych takich akcji od lat, której celem było doprowadzenie do blackoutu. – Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim sabotażem, bo to trzeba nazywać po imieniu, który miał zdestabilizować sytuację w Polsce – powiedział w RMF FM.
Jednocześnie zaznaczył: "Mamy dobrze przygotowane instytucje, w związku z czym nie należy panikować". Co warto zaznaczyć, próby ataku na polski sektor energetyczny wystąpiły w czasie, gdy mierzymy się z trudnymi warunkami atmosferycznymi. W Polsce jest kilkustopniowy mróz, a w dodatku nie brakuje śniegu i marznącego deszczu.
W Berlinie przekonali się, co oznacza blackout zimą
Przypomnijmy, że z blackoutem musieli się ostatnio zmierzyć mieszkańcy jednej z dzielnic w Berlinie. Na początku stycznia w Steglitz-Zehlendorf doszło do ataku na sieć energetyczną. W wyniku podpalenia mostu kablowego bez prądu znalazło się ok. 45 tys. gospodarstw domowych (łącznie ok. 100 tys. osób).
Ta przerwa w dostawie energii elektrycznej była najdłuższą w stolicy Niemiec od 1945 roku. Skutki? Blackout w Berlinie spowodował paraliż miasta i wywołał panikę. Brakowało agregatów, a ludzie starsi i z niepełnosprawnościami potrzebowali pilnej opieki.
Niektórzy gromadzili się na salach gimnastycznych, gdzie organizowano tymczasowe schronienia. Berlińczycy narzekali na brak informacji i odpowiedniej reakcji władz. Ostatecznie prąd przywrócono dopiero po kilku dniach. To w okresie zimowym spowodowało prawdziwy kryzys. W Niemczech wciąż próbują ustalić, kto za tym stał. Pojawiły się podejrzenia w kierunku jednej z lewicowych grup.
O tym, jak przygotować się na możliwy blackout, pisaliśmy w naTemat tutaj.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/474c89ba800f30403757b21cc28ded9b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/474c89ba800f30403757b21cc28ded9b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rosjanie chcieli doprowadzić do blackoutu w Polsce? Gawkowski zabrał głos w sprawie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/637297,zalando-zamyka-magazyn-wiadomo-ile-osob-straci-prace-przerazajaca-liczba</guid><link>https://natemat.pl/637297,zalando-zamyka-magazyn-wiadomo-ile-osob-straci-prace-przerazajaca-liczba</link><pubDate>Fri, 09 Jan 2026 05:25:01 +0100</pubDate><title>Zalando zamyka magazyn. Wiadomo, ile osób straci pracę – przerażająca liczba</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/6c3956b2a01fbb31163d96b52c153acd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zalando zamyka magazyn u naszego zachodniego sąsiada. To oznacza, że niemal 2 700 osób straci pracę. Ujawniono już powód tej decyzji. W tle chodzi o połączenie marki z inną firmą e-commerce.

Zalando to bez wątpienia jeden z największych graczy europejskiego rynku sprzedaży internetowej. Tymczasem firma poinformowała o zamknięciu swojego centrum logistycznego w Erfurcie w Niemczech. Z końcem września tego roku mają zakończyć tam swoją działaność.
Zmiany w Zalando. Zamykają magazyn w Niemczech
Z tym wiąże się utrata praca dla około 2700 osób. To też poważny cios dla lokalnej gospodarki. Zalando tłumaczy, że zamknięcie magazynu to element szerokiej reorganizacji europejskiej sieci logistycznej, która rozpoczęła się po tym, jak marka połączyła się w ubiegłym roku z innym internetowym sprzedawcą mody, a mianowicie z About You.
O planach tych dwóch spółek mowa była już od grudnia 2024 roku. Kilka miesięcy później Komisja Europejska wyraziła zgodę na koncentrację, a zaraz po tym Zalando formalnie nabyło 91,45 proc. kapitału zakładowego About You.
Podobno pracownicy już dostali informację o roszadach i zakończeniu funkcjonowania magazynu. Rzecznik Christian Schmidt w rozmowie z "Bildem" wspomniał, że trwają jednocześnie negocjacie z radą zakładową o "porozumieniu interesów oraz planie socjalnym, aby zapewnić pracownikom wsparcie w procesie restrukturyzacji oraz pomoc w poszukiwaniu nowego zatrudnienia".
Dodajmy, że Zalando planuje ostatecznie zostawić 14 centrów logistycznych w 7 krajach (na razie nie wiadomo, co z Polską). W samych Niemczech funkcjonuję jeszcze duże magazyny w Gießen, Lahr w Schwarzwaldzie i Mönchengladbach.
Zalando posiada też m.in. dwa większe centra logistyczne w naszym kraju: w Głuchowie pod Łodzią oraz pod Olsztynkiem. W polskich magazynach Zalando pracuje łącznie też kilka tysięcy osób.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/6c3956b2a01fbb31163d96b52c153acd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/6c3956b2a01fbb31163d96b52c153acd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zalando zamyka magazyn.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/635996,ma-powstac-najwieksze-miasto-w-polsce-przebije-warszawe-pieciokrotnie</guid><link>https://natemat.pl/635996,ma-powstac-najwieksze-miasto-w-polsce-przebije-warszawe-pieciokrotnie</link><pubDate>Tue, 23 Dec 2025 15:47:41 +0100</pubDate><title>Ma powstać największe miasto w Polsce. Przebije Warszawę pięciokrotnie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/eff60ac25781146ae9e80162d10bf90a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przebije nawet Londyn i będzie pięciokrotnie większe od Warszawy. Mowa o megamieście, które ma powstać na południu Polski. Projekt, nad którym pracował zespół naukowców z Uniwersytetu Śląskiego, łączy coraz więcej zwolenników.

Głośno robi się o możliwych dużych zmianach na mapie Polski. Na Śląsku pracują nad ambitnym planem stworzenia megamiasta, którego populacja przekraczałaby 2 mln osób. W tle chodzi m.in. o połączenie wszystkich miast i gmin wchodzących w skład Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM).
Największe miasto w Polsce ma powstać na Śląsku
Koncepcję zmian dla GZM stworzył kierowany przez prof. Tomasza Pietrzykowskiego zespół naukowców z Uniwersytetu Śląskiego. Celem tego projektu jest przekształcenie dużej aglomeracji w jedno silne miasto. Wszystko po to, aby lepiej móc zarządzać zasobami lokalnymi oraz przyciągnąć inwestorów z całego świata, co miałoby się przełożyć na większe znaczenie regionu i nowe miejsca pracy.
Jeśli takie megamiasto faktycznie powstanie przebije nawet stolicę, która obecnie liczy 1,8 mln mieszkańców i zajmuje obszar 517 km kw. Natomiast Metropolis, bo tak roboczo nazwano omawiany obszar, objąłby 2,5 tysiąca kilometrów kwadratowych (od Rudzińca na zachodzie do Dąbrowy Górniczej na wschodzie) i połączył w sumie 41 miast i gmin (m.in. Tychy, Gliwice, Katowice, Mysłowice, Rudę Śląską, Bytom, Dąbrowe Górniczą).
Szczegóły zmian i reakcje władz
Kazimierz Karolczak przewodniczący GZM wspomniał, że planowane zmiany nie zakładają roszad w funkcjonowaniu obecnych struktur samorządowych.  – Nie zakładamy przekształcenia miast GZM w dzielnice, więc nadal będą miały swoich prezydentów i burmistrzów, a także rady miast. Chodzi natomiast o wprowadzenie pewnego podziału kompetencji oraz stworzenie gminy metropolitalnej realizującej wspomniane ponadlokalne zadania wyższego rzędu – zaznaczył, cytowany przez National Geographic.
Ten pomysł ma już swoich kilku zwolenników m.in. prezydenta Katowic, który w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" powiedział, że "jedno miasto jako finałowy etap integracji wszystkich gmin Metropolii to jego marzenie". Ostateczna decyzja ma jednak należeć do mieszkańców. Mają ją podjąć w drodze referendum. W planach jest także specjalna kapania informacyjna o tej sprawie.
Nie zdecydowano też jeszcze nad ostateczną nazwą największego miasta w Polsce. Wśród najczęściej wymienianych propozycji są: Metropolis, Silesia, Nowe Katowice oraz Nowe Miasto Katowice.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/eff60ac25781146ae9e80162d10bf90a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/eff60ac25781146ae9e80162d10bf90a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Megamiasto ma powstać na Śląsku.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/634445,polska-elektrownia-atomowa-oficjalnie-powstaje-znamy-cene-pradu-z-pomorza</guid><link>https://natemat.pl/634445,polska-elektrownia-atomowa-oficjalnie-powstaje-znamy-cene-pradu-z-pomorza</link><pubDate>Tue, 09 Dec 2025 16:02:27 +0100</pubDate><title>Polska elektrownia atomowa oficjalnie powstaje. Znamy cenę prądu z Pomorza</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/15d136f6e3914a288e43051c8a5f5f84,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Komisja Europejska zaakceptowała pomoc publiczną dla elektrowni jądrowej Lubiatowo–Kopalino. To oznacza, że rząd może uruchomić ponad 60 mld zł wsparcia, a prace mogą rozpocząć się jeszcze w grudniu. Cena prądu z Pomorza będzie niższa, niż pierwotnie zakładano, co powinno ucieszyć Polaków.

– Dzisiaj będzie ta pozytywna decyzja. Tam jeszcze trwają drobne formalności, ale dosłownie za chwilę będziemy mieli oficjalne potwierdzenie, że Komisja Europejska wyraża zgodę na pomoc publiczną na budowę elektrowni jądrowej w Polsce. Ta budowa będzie mogła ruszyć z kopyta i to jeszcze w grudniu – ogłosił we wtorek 9 grudnia Donald Tusk na posiedzeniu rządu.
Jest zgoda na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Znamy cenę prądu
Kilka godzin później te słowa stały się faktem. KE ogłosiła zgodę na wsparcie dla projektu Lubiatowo–Kopalino, co pozwala uruchomić 60,2 mld zł z budżetu państwa. 
"Zielone światło dla polskiego atomu! Komisja Europejska w rekordowym tempie zatwierdziła pomoc publiczną dla pierwszej polskiej elektrowni jądrowej! Decyzja otwiera drogę do rozpoczęcia finansowania największej inwestycji energetycznej w historii Polski" – poinformowało Ministerstwo Energii.

                    
                        
                    
                Jak podkreśla portal Business Insider, Bruksela skróciła co prawda proponowany przez polski rząd 60-letni okres kontraktu różnicowego do 40 lat, ale w praktyce oznacza to szybszą spłatę kredytów i dłuższy okres działania elektrowni bez dodatkowego obciążenia finansowego. Sama jednostka może pracować nawet 80 lat. 
Najważniejsza dla Polaków jest oczywiście cena energii. Wniosek rządu Donalda Tuska zakładał widełki 470–550 zł za megawatogodzinę. Z finalnej decyzji wynika jednak, że prąd z Lubiatowa–Kopalina będzie kosztował poniżej 500 zł/MWh, informuje Business Insider. 
To wynik, który rząd nazywa sukcesem negocjacyjnym, a eksperci uważają za korzystny i konkurencyjny w porównaniu z innymi zeroemisyjnymi źródłami energii. Cena mieści się w dolnym zakresie wcześniejszych prognoz i jest niższa niż w przypadku morskiej energetyki wiatrowej (512 zł/MWh). Jako stabilne źródło działające 24 godziny na dobę, elektrownia zapewni odbiorcom przewidywalną i atrakcyjną cenę prądu.
Polska elektrownia atomowa Lubiatowo-Kopalino będzie kosztować ponad 190 miliardów złotych
Przypomnijmy, że polska elektrownia jądrowa ma stanąć w gminie Choczewo (dokładna lokalizacja to Lubiatowo-Kopalino) w województwie pomorskim. Projekt budowy opracowano we współpracy z amerykańskimi firmami Westinghouse i Bechtel. Natomiast z ramienia rządu polskiego realizuje go spółka celowa Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ).
Zgodnie z zaakceptowanym modelem finansowania 70 proc. kosztów inwestycji pokryją kredyty z instytucji międzynarodowych, w tym amerykańskiego Exim Banku, a pozostałe 30 proc. stanowią środki z budżetu państwa. Całość projektu wyceniono na około 192 mld zł. 
Premier Tusk zapowiedział, że 4,6 mld zł w papierach skarbowych trafi do spółki PEJ jeszcze w grudniu. Łopata na placu budowy może więc zostać wbita szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Przypomnijmy, że elektrownia ma składać się z trzech bloków. Wstępne wylanie tzw. pierwszego betonu jądrowego planowane jest na 2028 rok. Budowa pierwszego bloku ma zakończyć się w 2035 r., a po przeprowadzeniu testów prąd z niego popłynie do sieci w kolejnym roku. Cała inwestycja ma być ukończona planowo w 2038 roku.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/15d136f6e3914a288e43051c8a5f5f84,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/15d136f6e3914a288e43051c8a5f5f84,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Elektrownia Lubiatowo-Kopalino oficjalnie powstaje</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/634346,nowy-obowiazek-dla-wlascicieli-mieszkan-w-2026-za-zlamanie-przepisu-50-tys-zl-kary</guid><link>https://natemat.pl/634346,nowy-obowiazek-dla-wlascicieli-mieszkan-w-2026-za-zlamanie-przepisu-50-tys-zl-kary</link><pubDate>Tue, 09 Dec 2025 09:17:43 +0100</pubDate><title>Nowy obowiązek dla właścicieli mieszkań w 2026. Za złamanie przepisu 50 tys. zł kary</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/88867c683c7327f549ec9d9d5c0af3ca,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W 2026 roku rząd planuje wprowadzić obowiązek rejestracji mieszkań i pokojów wynajmowanych na doby, który jest wymagany przez unijne rozporządzenie. Ma to ograniczyć szarą strefę najmu krótkoterminowego. Wynajmujący "na czarno" nie będą mogli opublikować ogłoszenia na popularnych portalach. Za ominięcie nowych przepisów będzie grozić wysoka kara.

Już teraz osoby wynajmujące mieszkania na doby w popularnych serwisach takich jak Booking czy Airbnb, nie ukryją tego przed skarbówką. Serwisy te są zobowiązane do udostępniania danych fiskusowi. Dyrektywa DAC7, która weszła w życie w lipcu 2024 roku, również ma na celu walkę z szarą strefą w internecie.
Urzędnicy dostali więc narzędzia do łatwego porównywania danych z platform rezerwacyjnych z deklaracjami podatników. Osoby, które unikają rozliczenia się lub rejestrowania działalności gospodarczej, poważnie ryzykują. W 2026 r. wejdzie kolejny obowiązek, który jeszcze bardziej utrudni wynajem "na czarno".
Rejestracja najmu krótkoterminowego. Po co jest to wprowadzane?
Zgodnie z unijnym rozporządzeniem 2024/1028 (tutaj do poczytania), państwa członkowskie muszą stworzyć jednolity system gromadzenia i udostępniania danych dotyczących usług krótkoterminowego najmu lokali mieszkalnych. 
Przepisy te mają na celu "zapewnienia bezpiecznego, przewidywalnego i godnego zaufania środowiska internetowego, a także przyczynienia się do zapobiegania nielegalnym ofertom takich usług w celu ochrony konsumentów, zapewnienia uczciwej konkurencji oraz przyczynienia się, w stosownych przypadkach, do zwalczania powiązanych oszustw".
W praktyce oznacza to koniec anonimowego wynajmowania mieszkań lub pokojów na doby bez zgłoszenia tego odpowiednim organom. Serwisy z ogłoszeniami po prostu nie będą mogły publikować ofert, które nie posiadają unikalnego numeru rejestracyjnego. 
Platformy internetowe będą musiały zaprojektować swoje interfejsy tak, by wymuszały na wynajmujących podanie tego numeru przed publikacją ogłoszenia. Zatem bez przejścia procesu rejestracji dodanie naszej oferty na portale typu Booking czy Airbnb będzie po prostu niemożliwe.
Nowy obowiązek do 20 maja 2026. Co będzie grozić za omijanie przepisów?
Nowy obowiązek musi wejść w życie do 20 maja 2026 roku we wszystkich krajach UE. Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą", wprowadzenie centralnej bazy obiektów na doby spowoduje, że "może część właścicieli takich lokali zdecyduje się wynajmować je długoterminowo czy sprzedać".

Resort szacuje, że obecnie szara strefa stanowi ok. 30-35 proc. rynku najmu krótkoterminowego. Osoby, które będą chciały ominąć nowe prawo, będą musiały liczyć się z konsekwencjami. Wiceminister Raś zapowiedział, że za wynajmowanie mieszkania, domu czy pokoju bez rejestracji przewidywana jest kara administracyjna w wysokości do 50 tys. zł. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/88867c683c7327f549ec9d9d5c0af3ca,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/88867c683c7327f549ec9d9d5c0af3ca,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Osoby wynajmujące mieszkania lub pokoje na doby będą musiały to zarejestrować. Inaczej czeka ich kara</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/633893,leszek-gierszewski-z-drutex-s-a-nie-zyje-byl-jednym-z-najbogatszych-polakow</guid><link>https://natemat.pl/633893,leszek-gierszewski-z-drutex-s-a-nie-zyje-byl-jednym-z-najbogatszych-polakow</link><pubDate>Thu, 04 Dec 2025 15:58:58 +0100</pubDate><title>Leszek Gierszewski z Drutex S.A. nie żyje. Był jednym z najbogatszych Polaków</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2fd7638de7c7f49e8d618f81f031691d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nie żyje Leszek Gierszewski. Był założycielem, prezesem firmy Drutex oraz jednym z najbogatszych Polaków. Informację o jego śmierci przekazali przedstawiciele przedsiębiorstwa.

"Z głębokim żalem i smutkiem przekazujemy Wam wiadomość o śmierci naszego Prezesa i Założyciela, Leszka Gierszewskiego. Odszedł 4 grudnia 2025, pozostawiając po sobie nie tylko firmę, którą zbudował od podstaw, ale i wizję, która od lat wyznacza standardy w naszej branży" – przekazano w pożegnalnym poście.
Dla Gierszewskiego najważniejsi byli ludzie. Dziś pracownicy tak go wspominają
"To trudny moment dla nas wszystkich – zarówno dla Rodziny, jak i dla całej społeczności Drutex. Prezes Gierszewski był wizjonerem, dla którego ta firma i jej pracownicy byli życiową pasją. Prezes zawsze powtarzał, że siłą Drutexu są ludzie. Najlepszym sposobem na uczczenie Jego pamięci jest kontynuowanie Jego dzieła z takim samym zaangażowaniem, jakie On okazywał każdego dnia" – przyznali jego pracownicy.

            
                
            
            Gierszewski dorobił się znacznego majątku opiewającego na kwotę ponad 3 mld zł. Był jednym z najbogatszych Polaków. "Forbes" umieścił go ostatnio w swoim słynnym rankingu na 22. miejscu.
Gierszewski udzielał się społecznie
Przypomnijmy, że biznesmen pochodził z Bytowa. Zanim zajął się Drutexem był oficerem Wojska Polskiego i wykładowcą akademickim. W 1985 roku założył własną firmę. Na samym początku produkował siatki ogrodzeniowe i druty, a po dekadzie w branży poszedł też w okna z PVC. To wtedy jego biznes zaczął bardzo intensywnie się rozwijać i zdobył sukces nawet na arenie międzynarodowej.
Jak przypomina Radio Gdańsk, firma Drutex "zaczęła zatrudniać tysiące osób i stała się jednym z największych pracodawców Pomorza". Gierszewski słynął z tego, że budował biznes według własnego pomysłu i jak widać, opłacało się to.
Ale nie skupiał się jedynie na wzbogacaniu się. Wspierał lokalną społeczność w tym klub piłkarski Drutex-Bytovia Bytów. Angażował się również w akcje charytatywne m.in. tę słynną pt. "Jesteśmy razem. Pomagamy". Na sprzęt do szpitali wydawał miliony złotych.
Ludzie cenili jego działalność. Został odznaczony Medalem 100-lecia Odzyskania Niepodległości przyznanym przez Premiera RP, a także tytułem Honorowego Obywatela Miasta Bytowa.
Przypomnijmy, że w ostatnim czasie pożegnaliśmy także dwoje innych najbogatszych Polaków. Pod koniec listopada w tragicznym wypadku zginęła Irena Rupińska, która z mężem prowadziła jedną z największych firm w branży wydobycia i produkcji kruszyw. Natomiast w październiku do mediów dotarła informacja o śmierci Macieja Adamkiewicza. Współzałożyciela i wieloletniego prezesa ogromnej firmy farmaceutycznej Adamed Pharma.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2fd7638de7c7f49e8d618f81f031691d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2fd7638de7c7f49e8d618f81f031691d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Leszek Gierszewski z Drutex S.A. nie żyje.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/633602,przemyslowcy-nie-maja-dobrych-wiesci-ws-niemieckiej-gospodarki-idzie-na-dno</guid><link>https://natemat.pl/633602,przemyslowcy-nie-maja-dobrych-wiesci-ws-niemieckiej-gospodarki-idzie-na-dno</link><pubDate>Tue, 02 Dec 2025 20:48:10 +0100</pubDate><title>Przemysłowcy nie mają dobrych wieści ws. niemieckiej gospodarki. &quot;Idzie na dno&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/cb703e3887ce6db9ff06826599c53da2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Niemieckiemu przemysłowi grozi czwarty rok spadku produkcji. Szef zrzeszenia przemysłowców sięga po ostre słowa.

Zrzeszenie Niemieckiego Przemysłu (BDI) uważa, że gospodarka Niemiec znajduje się w stanie "swobodnego opadania". Prezes BDI Peter Leibinger powiedział agencji DPA, że niemiecki przemysł znajduje się obecnie w "dramatycznym punkcie krytycznym".
Wielki kryzys
– Gospodarka przeżywa najgłębszy kryzys od czasu powstania Republiki Federalnej Niemiec, ale rząd nie reaguje wystarczająco zdecydowanie – powiedział Leibinger.
W trudnej sytuacji znajduje się na przykład przemysł chemiczny. Według ostatniego raportu wykorzystanie mocy produkcyjnych zakładów chemicznych wyniosło zaledwie 70 procent.
Pod presją są również przemysł maszynowy i hutniczy. Natomiast sytuacja w branży budowlanej wydaje się stabilizować. W przemyśle motoryzacyjnym spodziewany jest wzrost produkcji, wzrosło wykorzystanie mocy produkcyjnych. Są jednak problemy z zatrudnieniem w tej branży.
BDI wzywa rząd do działania
– Niemcy potrzebują teraz zmiany polityki gospodarczej z jasnymi priorytetami w zakresie konkurencyjności i wzrostu gospodarczego – powiedział Leibinger.
Jak dodał, każdy miesiąc bez zdecydowanych reform strukturalnych kosztuje kolejne miejsca pracy i dobrobyt oraz znacznie ogranicza przyszłe możliwości działania państwa.
Konkretnie prezes BDI domaga się, aby rząd nadał inwestycjom pierwszeństwo przed wydatkami konsumpcyjnymi. Przyjęty przez rząd fundusz specjalny musi być zaś wykorzystywany w sposób przejrzysty na dodatkowe inwestycje.
Od dłuższego czasu słychać krytykę, że rząd przenosi projekty z budżetu podstawowego do specjalnego funduszu infrastrukturalnego i klimatycznego, aby następnie sfinansować z uwolnionych środków projekty takie jak budzące kontrowersje zwiększenie emerytur dla matek.
Leibinger domaga się również konsekwentnej redukcji biurokracji. Jak przyznał, rząd podjął już wprawdzie pierwsze kroki w tym kierunku, ale przedsiębiorstwa potrzebują daleko idących uproszczeń, które byłyby naprawdę odczuwalne w codziennej działalności.
Opracowanie: Wojciech Szymański

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/cb703e3887ce6db9ff06826599c53da2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/cb703e3887ce6db9ff06826599c53da2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Przemysłowcy ostrzegają ws. niemieckiej gospodarki.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/633452,olga-malinkiewicz-byla-nadzieja-polskiej-nauki-jej-historia-zszokowala-polakow</guid><link>https://natemat.pl/633452,olga-malinkiewicz-byla-nadzieja-polskiej-nauki-jej-historia-zszokowala-polakow</link><pubDate>Tue, 02 Dec 2025 12:20:44 +0100</pubDate><title>Olga Malinkiewicz była nadzieją polskiej nauki. Jej historia zszokowała Polaków</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/71a31ee9dc0ee1c17e3061822aa9531b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wywiad z nią w Kanale Zero wywołał potężne poruszenie. Dla niektórych był sensacją, dla innych odkryciem, bo mimo wielkiego rozgłosu nie każdy o Oldze Malinkiewicz słyszał. Słynna polska fizyczka, nadzieja polskiej nauki, twórczyni innowacyjnej metody, za którą otrzymała wiele nagród, nagle objawiła się ludziom jako ofiara wielkiego biznesu.

Kim jest Olga Malinkiewicz? To współzałożycielka spółki Saule Technologies, o której od czwartku 27 listopada huczy w całym kraju. Za sprawą wywiadu w Kanale Zero Krzysztofa Stanowskiego i tego, co wydarzyło się w jego trakcie, o twórczyni tzw. technologii perowskitów zrobiło się bardzo głośno. 
Nagle dowiedzieliśmy się, że gwiazda polskiej nauki, którą nagradzano na świecie, ma ogromne problemy. Że jest w sporze z inwestorem i ten spór wygląda bardzo, bardzo niedobrze. Że czuje się okradziona ze swojej technologii, ma długi, nie ma wpływu na firmę. Że w maju 2025 roku została odwołana z zarządu swojej spółki, a sąd w listopadzie utrzymał w mocy tę decyzję.
Co więcej, inwestor zareagował na rozmowę z nią w trakcie programu i tysiące ludzi na własne uszy mogło przekonać się, jakiego kalibru to spór. Wiele osób było w szoku, gdy usłyszało Dawida Zielińskiego, prezesa Columbus Energy, który w 2020 roku zainwestował w Saule Technologies. Po wywiadzie wybuchła taka burza, że akcje jego firmy poszybowały w dół. 
"Różne widziałem zachowania przedstawicieli dużego biznesu, ale to, co wydarzyło się w Godzinie Zero w czasie telefonu pana z Columbusa, to było publicznie, w świetle reflektorów, rozjechanie zakonnicy na pasach" – stwierdził potem na X Stanowski. 
W innym wpisie napisał dosadnie: 
"Kilka lat temu panią Olgę widziałem głównie na okładkach magazynów, jako przyszłą miliarderkę, odznaczaną przez prezydenta, odbierającą nagrody naukowe. Wczoraj przyszła z zajęciem komorniczym na własnym koncie na pięć milionów złotych, z martwą firmą i dojeżdżana przez "partnerów", jak w tej rozmowie. Szokujące".
Olga Malinkiewicz w Kanale Zero. Burza po wywiadzie
W rozmowie z Zielińskim Stanowski zagaił go wprost: – Mówi się, że źli inwestorzy zdusili firmę po to, żeby przejąć technologię i być może sprzedać ją gdzieś za granicę. Mamy dziś sytuację patową, w której pani Olga czuje się okradziona ze swojej technologii. 
W odpowiedzi usłyszał m.in., że Olga Malinkiewicz jest dziś osobą, "która nie ma żadnego znaczenia w temacie tej technologii, tego co ma Saule". Były też sugestie, że młoda fizyczka z kimś współpracuje. 
– Może to odzyskać, współpracując z nami. Olga dziś albo będzie współpracować z państwem polskim, albo z panem Iwanem, albo będzie współpracować z polskimi przedsiębiorcami i Skarbem Państwa, albo ze Wschodem. Albo będzie współpracować z ludźmi, którzy dali jej 120 milionów złotych plus 130, 150 z Unii Europejskiej, albo ze służbami wschodnimi – mówił Zieliński o twórczyni firmy, którą w 2014 roku ogłoszono "Startupem Roku 2014". 

                    
                        
                    
                Nagrodę wręczał jej wtedy Radosław Sikorski jako marszałek Sejmu. – Serce mi rośnie, że tylu młodych Polaków robi coś pozytywnego i że zostaje w kraju – mówił. W tamtym czasie Malinkiewicz odebrała jeszcze nagrodę Photonics21 z rąk wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej. I znalazła się w rankingu "50 najbardziej kreatywnych w biznesie" magazynu BRIEF. 
Pisano o niej: "największa nadzieja polskiej nauki i gospodarki od czasów grafenu".  
Nadzieja polskiej nauki. "Ta Polka zmieni świat"
W 2015 roku, w rozmowie z Kongresem Obywatelskim, którą publikowaliśmy w naTemat opowiadała: – Chciałabym, żeby nasze doświadczenie ośmieliło innych młodych naukowców, by nie tracili wiary w siebie, swój talent, swoje projekty. Chcemy, by nasza firma była wzorem kultury kreatywności i partnerstwa, gdzie nie ma znaczenia wiek, płeć, liczba dzieci. 
Jej syn miał wtedy sześć lat. – Staramy się intensywnie wykorzystywać każdą minutę razem. Myślę, że mama z pasją jest dla dziecka swoistą atrakcją, większą niż mama, która nosi w sobie wieczny żal, że z powodu macierzyństwa musiała porzucić ważną część swojego życia… I wiem też, że on rozumie, że mam ten swój, ważny dla mnie, świat i że kiedyś będzie ze mnie dumny – powiedziała.
Mówiła też: – Ja miałam ogromne szczęście trafić na inwestorów, którym ufam bezgranicznie, ale wiem, że nie jest to reguła.
Gdy w 2021 roku Saule Technologies otworzyło pierwszą fabrykę we Wrocławiu, zagraniczne media opisywały, że jest to pierwsza firma na świecie, która uruchomiła komercyjną produkcję drukowanych ogniw perowskitowych.
"Ta Polka zmieni świat. I dostanie Nobla" – przewidywał w 2021 roku Maciej Kawecki, znany popularyzator nauki.

                    
                        
                    
                Kto by się spodziewał, że po 11 latach jej firma znajdzie się w takim miejscu? 
Spójrzmy więc, jak to się zaczęło. Co się stało. I kim jest Olga Malinkiewicz. 
Historia firmy Olgi Malinkiewicz
Pomysł rodzi się, gdy podczas studiów doktoranckich w Walencji Olga opracowuje rewolucyjną technologię wytwarzania perowskitowych ogniw słonecznych. Jak czytamy na stronie firmy, to osiągnięcie przynosi jej liczne nagrody i przyciąga uwagę międzynarodowych mediów.
Jest 2013 rok. Firma Saule Technologies powstaje rok później. Olga Malinkiewicz, jako wynalazczyni metody, tworzy ją z biznesmenami: Piotrem Krychem i Arturem Kupczunasem. W kolejnych latach firma szybko się rozwija. Nawiązuje współpracę m.in. z firmą Skanska, inwestuje w nią japoński przedsiębiorca Hideo Sawady, jej produkty zaczynają być testowane za granicą. 
To m.in. ładowarka do telefonu komórkowego działającą przy sztucznym oświetleniu, czy carporty (wiaty do ładowania aut elektrycznych).  
O polskiej fizyczce robi się coraz głośniej. 
W 2016 roku prezydent Andrzej Duda przyznaje jej Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi dla rozwoju nauki polskiej".
A potem zaczyna się komercjalizacja technologii. Wielki biznes. I spór sądowy z firmami Columbus Energy i DC24 ASI, które zainwestowały w Saule miliony złotych. Branżowe media piszą o nim od miesięcy. 
Columbus Energy zainwestowała w firmę Malinkiewicz
Przełomowy okazuje się rok 2020. Wtedy akcjonariuszem Saule Technologies zostaje spółka Columbus Energy z branży fotowoltaicznej. – Współpraca między Saule Technologies a Columbus Energy może znacznie przyspieszyć komercjalizację technologii, jaką rozwijamy – twierdzi Olga Malinkiewicz.
Obie strony podchodzą do tej inwestycji z ogromną wiarą. W komunikacie Columbus Energy firmy podano wtedy: 
Jak napisano, Columbus Energy miał też być dystrybutorem produktów firmy oraz licencji na nie na świecie.
Z krótkiej charakterystyki Saule Technologies, jaką wtedy zaprezentowano, wynikało, że w tamtym momencie firmę tworzył zespół ponad 50 naukowców, inżynierów i pracowników administracyjnych z ponad 17 krajów. Że Saule Technologies przez ostatni rok współpracowała z inżynierami z Korei, Malezji, Wielkiej Brytanii, Singapuru i Japonii. Że była członkiem wielu europejskich konsorcjów naukowych do rozwoju ogniw perowskitowych. I że posiadała jedno z najnowocześniejszych, najlepiej wyposażonych zapleczy badawczych na świecie.
– Columbus Energy, jako polska firma, z polskim kapitałem, chce inwestować w polskie technologie, które mogą zrewolucjonizować świat – cytowano prezesa Dawida Zielińskiego, którego słowa w Kanale Zero wywołały dziś burzę. 
Teraz, po wywiadzie, wydał oświadczenie, w którym pisze, że ulegli wizji Olgi Malinkiewicz, i uwierzyli jej, że technologia perowskitowa może stać się przełomem polskiej i światowej energetyki.
"Byliśmy zarówno inwestorem finansowym, jak i partnerem potencjalnie odpowiedzialnym za dystrybucję przyszłych produktów. Niestety, pomimo upływu czasu i zaangażowania ogromnej puli środków Saule nadal nie dysponuje możliwościami wytwarzania i sprzedaży konkretnych produktów, nawet w minimalnej ilości" – czytamy w oświadczeniu na stronie wnp.pl. 
Co pokazuje historia Olgi Malinkiewicz
Jak każda sprawa, tak i ta ma dwie strony. Maciej Kawecki, który przewidywał wielką karierę Olgi Malinkiewicz, a także sam wspierał fizyczkę, zapraszał do rozmów itp., teraz nie komentował ostatnich wydarzeń, co wyjaśnił w obszernym wpisie na X.

                    
                        
                    
                Ale napisał też m.in.: "Historie takie jak Olgi pokazują niedojrzałość polskiego sektora innowacji, potworne praktyki inwestorskie i powinny być przestrogą dla wszystkich, którzy chcą tworzyć technologie. To Wy musicie być strażnikami swoich interesów i nikt Was przed tym nie uchroni". 
Wiele jest dziś podobnych reakcji o lekcji, jaka płynie z tej historii. 
Business Insider pisze: "Historia Malinkiewicz ma być przestrogą dla środowiska startupowego: nawet przełomowa technologia może zostać w krótkim czasie zduszona przez agresywne praktyki inwestorów, jeśli brak doświadczenia i ochrony prawnej".
Serwis MamStartup komentuje: "Historia Olgi Malinkiewicz i jej przełomowej technologii perowskitów to opowieść o polskim potencjale naukowym, który zamienił się w prawno-biznesowy thriller". 
Media piszą też o problemach zbiórki Olgi Malinkiewicz na ratowanie technologii perowskitowej. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/71a31ee9dc0ee1c17e3061822aa9531b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/71a31ee9dc0ee1c17e3061822aa9531b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Olga Malinkiewicz to współzałożycielka spółki Saule Technologies, o której od 27 listopada huczy w całym kraju</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/633362,bon-cieplowniczy-za-2025-zostalo-malo-czasu-na-wziecie-1750-zl</guid><link>https://natemat.pl/633362,bon-cieplowniczy-za-2025-zostalo-malo-czasu-na-wziecie-1750-zl</link><pubDate>Sun, 30 Nov 2025 22:00:02 +0100</pubDate><title>Bon ciepłowniczy za 2025. Zostało mało czasu na wzięcie 1750 zł</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/783ada2ef728f6026c5e58ce178bc011,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Bon ciepłowniczy to wsparcie finansowe dla gospodarstw domowych o niskich dochodach, które doświadczają skokowego wzrostu cen ciepła. Osoby, które pobierają ciepło z systemów przedsiębiorstw energetycznych, mogą dostać nawet 1750 zł. Wnioski za 2025 rok można składać tylko do 15 grudnia.

Bon został uruchomiony w związku z wygaśnięciem z końcem czerwca mechanizmu tzw. maksymalnej ceny dostawy ciepła. Bon ciepłowniczy przysługuje tylko gospodarstwom domowym jednoosobowym lub wieloosobowym, które spełniają kryteria dochodowe, korzystają z ciepła z systemu ciepłowniczego dostarczanego przez przedsiębiorstwo energetyczne i płacą za ciepło powyżej 170 zł/GJ (jednoskładnikowa cena ciepła netto).
Jeśli ktoś nie kryterium dochodowego, również może złożyć wniosek o wypłatę bonu ciepłowniczego. Jego wysokość bonu zostanie pomniejszona o kwotę przekraczającą twój dochód – zgodnie z zasadą złotówka za złotówkę.
Bon ciepłowniczy: kryterium dochodowe
O bon może się starać każdy, kto samodzielnie prowadzi gospodarstwo domowe i jego miesięczny dochód nie przekracza 3272,69 zł lub wchodzi w skład gospodarstwa domowego wieloosobowego i jego miesięczny dochód nie przekracza 2454,52 zł.
Wnioski o bon ciepłowniczy będą przyjmowane:
za okres 1 lipca – 31 grudnia 2025 r. – od 3 listopada 2025 r. do 15 grudnia 2025 r.,
za okres 1 stycznia – 31 grudnia 2026 r. – od 1 lipca 2026 r. do 31 sierpnia 2026 r.

Można je składać przez internet oraz w urzędach gmin. Niezbędne szczegóły znajdziecie na rządowej stronie internetowej.
Ile można dostać? 
Wysokość bonu zależy od jednoskładnikowej ceny ciepła netto. Przy bonie ciepłowniczym za okres 1 lipca – 31 grudnia 2025 r.:
500 zł dla gospodarstwa domowego – gdy cena ciepła netto wynosi powyżej 170 zł/GJ do 200 zł/GJ;
1000 zł dla gospodarstwa domowego – gdy cena ciepła netto wynosi powyżej 200 zł/GJ do 230 zł/GJ;
1750 zł dla gospodarstwa domowego – gdy cena ciepła netto przekracza 230 zł/GJ.

Przy bonie ciepłowniczym za okres 1 stycznia – 31 grudnia 2026 r.:
1000 zł dla gospodarstwa domowego – gdy cena ciepła netto wynosi powyżej 170 zł/GJ do 200 zł/GJ;
 2000 zł dla gospodarstwa domowego – gdy cena ciepła netto wynosi powyżej 200 zł/GJ do 230 zł/GJ;
3500 zł dla gospodarstwa domowego – gdy cena ciepła netto przekracza 230 zł/GJ.

Jak sprawdzić, ile płacimy za ciepło?
Sposobów jest kilka. Odpowiednie informacje można znaleźć na stronach spółek ciepłowniczych, można je też uzyskać w spółdzielniach mieszkaniowych.
Jak zauważa "Super Express", tu niestety czai się pułapka. W wielu miastach cena jest niższa od limitu. Bony złożone na przykład mieszkańców Częstochowy, Kłobucka, Olsztyna czy Ostrowa Wielkopolskiego w ogóle nie zostaną rozpatrzone.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/783ada2ef728f6026c5e58ce178bc011,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/783ada2ef728f6026c5e58ce178bc011,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bon ciepłowniczy za 2025. Złóż wniosek, zostało niewiele czasu na wzięcie 1750 zł</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/633098,nie-macie-dzis-pradu-znamy-przyczyne-w-polsce-jest-wielka-awaria</guid><link>https://natemat.pl/633098,nie-macie-dzis-pradu-znamy-przyczyne-w-polsce-jest-wielka-awaria</link><pubDate>Thu, 27 Nov 2025 15:27:08 +0100</pubDate><title>Nie macie dziś prądu? Znamy przyczynę: w Polsce jest wielka awaria</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/de4932e31cd451378c5c6774cfc58e9f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zaspy i oblodzone drogi to niejedyne zmartwienie Polaków w ostatnich dniach. Od czwartkowego poranka w wielu polskich domach nie ma też prądu. To przez wielką awarię, która dotknęła niemal 50 tysięcy gospodarstw.

Po kilku dniach obfitych opadów śniegu w środkowej i południowo-wschodniej Polsce zrobiło się biało. Ale odśnieżanie chodników, plucha, a czasem marznący deszcz to niejedyny problem Polaków. Okazuje się, że to tego doszedł jeszcze brak prądu.
W województwach łódzkim i wielkopolskim okolice Konina, Turku, Uniejowa, Poddębic, Sieradza i Bełchatowa są odcięte od dostaw prądu od kilku godzin.
Wielka awaria prądu w Polsce
Spółka Energa w komunikacie potwierdziła, że wystąpiła duża awaria i trwają prace nad jak najszybszym przywróceniem płynności. Nadal jednak bez elektryczności pozostają mieszkańcy okolic Turku – to ponad 17 tysięcy ludzi, a także okolic Konina, gdzie poszkodowanych przez awarię jest 11 tysięcy osób.

                    
                        
                    
                Ale to nie koniec. Bez prądu pozostaje także rejon sieradzki – ponad 15 tys. odbiorców i bełchatowski – tutaj wyłączenia dotyczą ponad 23 tys. użytkowników. Według doniesień lokalnych mediów prawdopodobną przyczyną awarii jest zalegający mokry śnieg, a w niektórych miejscach zerwane linie elektroenergetyczne.
"PGE Dystrybucja pracuje nad przywróceniem zasilania do każdego odbiorcy Spółki. Tam, gdzie jest to możliwe, rozpatrywane są reklamacje indywidualne. W przypadku braku zasilania zachęcamy do skorzystania z Aplikacji 991 Assistant – najszybszej drogi do zgłoszenia ograniczenia w dostawach energii elektrycznej" – informuje PGE Dystrybucja.
Aby zobaczyć, czy w naszej okolicy również występuje awaria, można wejść na stronę pgedystrybucja.pl i w zakładkę wyłączenia – a dalej w "aktualne przerwy w dostawie energii". Tam po wpisaniu swojego miejsca zamieszkania otrzymamy wiadomość, czy brak prądu to chwilowa przerwa, czy większa awaria. Zazwyczaj podawane są tam też informacje, do której godziny można spodziewać się problemów z dostępem do elektryczności.
W centralnej Polsce utrudnienia mogą potrwać do godzin popołudniowych, a w niektórych rejonach do późnych godzin nocnych.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/de4932e31cd451378c5c6774cfc58e9f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/de4932e31cd451378c5c6774cfc58e9f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wielka awaria prądu w Polsce.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/632807,irena-rupinska-zginela-w-pozarze-z-wnukiem-prosba-na-nekrologu-sciska-serce</guid><link>https://natemat.pl/632807,irena-rupinska-zginela-w-pozarze-z-wnukiem-prosba-na-nekrologu-sciska-serce</link><pubDate>Tue, 25 Nov 2025 21:17:41 +0100</pubDate><title>Irena Rupińska zginęła z wnukiem w pożarze. Prośba na nekrologu ściska serce</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/620f649f1c2946c2c0caadeebaa62864,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jedna z najbogatszych Polek Irena Rupińska wraz ze swoim 2-letnim wnukiem zginęła w pożarze domu. Teraz ujawniono okoliczności tej tragedii. Poznaliśmy też najnowszą wiadomość od rodziny w sprawie pogrzebu. Bliscy zmarłych mają specjalną prośbę.

Na facebookowej stronie rodzinnej firmy Rupińskich pojawił się komunikat. Przekazano w nim, że pogrzeb Ireny Rupińskiej oraz jej wnuka Bogusława odbędzie się 28 listopada o godz. 11:30 w kościele w Szumowie.
"Rodzina prosi, aby zamiast kwiatów ofiarować datki na leczenie Antosia Krupiennika, którego zbiórka jest prowadzona na stronie siepomaga.pl. Prosimy również, aby zamiast kwiatów przynosić balony wypełnione helem" – podano w nekrologu.

            
                
            
            Okoliczności śmierci Ireny Rupińskiej i jej wnuka
Do tragedii, w której zginęła przedsiębiorczyni oraz jej wnuk, doszło w miniony weekend we wsi Szumowo pod Zambrowem. Ogień wybuchł w jednym z pokoi domu jednorodzinnego, w którym znajdowali się 54-letnia babcia i jej wnuczek.
– Ze wstępnych ustaleń wynika, że drzwi od pomieszczenia były zamknięte, a babcia z wnuczkiem spali w środku. W tym samym budynku przebywała reszta rodziny, która w pewnym momencie zorientowała się, co się dzieje – przekazała w rozmowie z WP prok. Katarzyna Wankiewicz z Prokuratory Rejonowej w Zambrowie.
Mąż poszkodowanej oraz jej syn "natychmiast rzucili się na pomoc i wynieśli kobietę oraz dziecko". Niestety ich życia nie udało się uratować. 2-letni chłopiec zmarł kilka godzin później w szpitalu, a Irena Rupińska zginęła na miejscu pożaru.
– Jakie były dokładne obrażenia i jaka była przyczyna śmierci, stwierdzi jutro (w środę 26 listopada – przyp. red.) biegły patomorfolog. Ogień nigdzie indziej się nie rozprzestrzenił, był tylko w tym jednym pomieszczeniu. Przesłuchaliśmy już świadków, ale prawda jest taka, że nikogo więcej w tym pokoju nie było – przekazała Wankiewicz.
– Co do wstępnej przyczyny pożaru, to w rogu pokoju stało urządzenie elektryczne, które całkowicie się stopiło. Możemy zakładać, że to ono było zarzewiem ognia. Raczej był to nawilżacz powietrza. Natomiast czy to była wina tego urządzenia, czy to była wina podłączenia, to sprawdzi biegły z zakresu pożarnictwa – poinformowała prokurator i dodała, że czekają na analizę biegłego.
Irena Rupińska była jedną z najbogatszych Polek
Irena Rupińska była współwłaścicielką firm ZPK Rupińscy oraz Natrix, przedsiębiorstw znanych w całej Polsce z działalności w branży wydobycia i produkcji kruszyw. Wraz z mężem od ponad dwóch dekad rozwijała firmę, która zaczynała od jednego zakładu w połowie lat 90., a z czasem przekształciła się w regionalnego lidera z kilkunastoma lokalizacjami wydobywczymi.
W 2016 i 2017 r. Rupińscy trafili na listę 100 najbogatszych Polaków magazynu Forbes. Wówczas ich majątek szacowano na 518 mln zł. Firma ZPK Rupińscy znalazła się także w zestawieniu 100 najcenniejszych firm rodzinnych, a w 2021 r. została uznana za największe przedsiębiorstwo branży kruszyw w województwie podlaskim – z przychodami przekraczającymi 100 mln zł rocznie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/620f649f1c2946c2c0caadeebaa62864,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/620f649f1c2946c2c0caadeebaa62864,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Irena Rupińska zginęła w pożarze z wnukiem.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/632393,rzeczpospolita-przejeta-i-to-przez-kogo-potezna-transakcja-na-rynku-mediow</guid><link>https://natemat.pl/632393,rzeczpospolita-przejeta-i-to-przez-kogo-potezna-transakcja-na-rynku-mediow</link><pubDate>Sat, 22 Nov 2025 10:56:34 +0100</pubDate><title>&quot;Rzeczpospolita&quot; przejęta i to przez kogo. Potężna transakcja na rynku mediów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/aca39efd991c26f3f2181feca0b43796,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Grupa PTWP przejmuje większościowy pakiet akcji Gremi Media, która odpowiada m.in. za wydawanie słynnej gazety "Rzeczpospolita". Finalizacja nowej umowy ma nastąpić w grudniu bieżącego roku. Polskie media dawno nie widziały tak dużego wydarzenia.

Przypomnijmy, że Gremi Media jest wydawcą ogólnopolskiego dziennika "Rzeczpospolita" i gazety "Parkiet", której tematyka poświęcona jest gospodarce, rynkowi kapitałowemu i giełdzie papierów wartościowych. Grupa medialna zajmuje się również prowadzeniem serwisów internetowych dotyczących wspomnianych tytułów prasowych.
PTWP S.A. zawarła umowę z inwestorem medialnym w spółce Gremi Media
W piątek (21 listopada) grupa PTWP (Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości), która obchodzi 30. urodziny, ogłosiła zawarcie umowy inwestycyjnej z holenderskim funduszem wspierającym media niezależne o nazwie Pluralis B.V. (z siedzibą w Amsterdamie) w celu przejęcia większości akcji Gremi Media.
"W wyniku zawartej umowy Grupa PTWP zobowiązuje się do emisji akcji Serii C, które mają zostać objęte w trybie subskrypcji prywatnej przez Pluralis B.V. w zamian za wkład niepieniężny w postaci akcji Gremi Media S.A. W wyniku realizacji ww. transakcji PTWP S.A. obejmie większościowy pakiet w spółce wydającej 'Rzeczpospolitą' i 'Parkiet' Gremi Media S.A. (56,82 proc. akcji)" – czytamy w oficjalnym komunikacie PTWP.
Zawarcie umowy przez PTWP i Pluralis dotyczącej objęcia akcji serii C ma nastąpić w terminie do 18 grudnia bieżącego roku. "Akcje serii C będą akcjami zwykłymi na okaziciela i będą uczestniczyć w dywidendzie równocześnie z dotychczasowymi akcjami. Cena emisyjną akcji serii C została ustalona w wysokości 122,43 zł za każdą akcję serii C, tj. łącznie 45 248 903,70 zł za wszystkie akcje serii C łącznie" – przekazało PTWP.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/aca39efd991c26f3f2181feca0b43796,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/aca39efd991c26f3f2181feca0b43796,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">PTWP zawarła umowę z funduszem Pluralis w celu przejęcia większościowego pakietu akcji Gremi Media.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/631139,ksef-to-tykajaca-bomba-dane-polskich-firm-beda-podane-na-tacy-dla-hakerow</guid><link>https://natemat.pl/631139,ksef-to-tykajaca-bomba-dane-polskich-firm-beda-podane-na-tacy-dla-hakerow</link><pubDate>Wed, 12 Nov 2025 23:40:02 +0100</pubDate><title>KSeF to &quot;tykająca bomba&quot;. Dane polskich firm podajemy hakerom na tacy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/343fc3e048ee9b73865f18626b1b4d28,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Krajowy System e-Faktur za chwilę stanie się obowiązkowy dla każdego przedsiębiorcy w Polsce. Tymczasem, jak donosi "Rzeczpospolita" KSeF... nie został jeszcze sprawdzony pod kątem cyberbezpieczeństwa, a będzie gromadzić wrażliwe dane o całej gospodarce. Eksperci ostrzegają, że informacje w KSeF będą bezcenne dla hakerów i obcych wywiadów.

KSeF ma wejść na dobre w życie w lutym 2026 roku. To centralna, państwowa platforma, przez którą będą musiały przechodzić wszystkie faktury w Polsce. Koniec z wysyłaniem PDF-ów mailem czy wystawianiem papierowych "kwitów". 
Każdy dokument trafi do KSeF, otrzyma tam specjalny numer i dopiero wtedy zostanie uznany za oficjalnie dostarczony. To rewolucja w każdej firmie, która ma przynieść różne korzyści: szybszy zwrot VAT, automatyzację księgowości i to, że żadna faktura już nie zginie, bo będzie tam przechowywana przez 10 lat. Co z bezpieczeństwem?
KSeF "łakomym kąskiem dla obcych wywiadów". Po co im te dane?
"Rzeczpospolita" w swojej analizie zauważa, że KSeF to także "gigantyczna baza danych o całej polskiej gospodarce i to aktualizowana minuta po minucie". Obecnie te informacje są rozproszone w różnych serwisach i miejscach, ale po wejściu systemu fiskus (i potencjalnie nie tylko on) dowie się wszystkiego o tym, kto z kim, kiedy, gdzie i za ile handlował. 
Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu, ostrzega na łamach "Rz", że choć system "nie budziłby może zastrzeżeń w czasach pokoju", to dziś, w czasie wojny hybrydowej (Europy, w tym Polski, z Rosją), jest po prostu niebezpieczny. Dlaczego?
Dziennik podaje bardzo obrazowe przykłady: "Niejeden obcy wywiad chciałby się np. dowiedzieć, komu danego dnia zakłady Bumar sprzedały czołg – a w KSeF to się znajdzie. Będą też pojawiały się tam na bieżąco dane o tym, kto dostarcza Łucznikowi surowce do produkcji karabinów". 
Polskie służby specjalne jeszcze nie sprawdziły KSeF. A wejdzie w życie w 2026 r.
Najbardziej szokujące są jednak ustalenia "Rzeczpospolitej" dotyczące sprawdzenia systemu na wypadek ewentualnych ataków. Mamy 12 listopada 2025 roku, a obowiązkowe e-fakturowanie wejdzie w życie 1 lutego 2026 (dla dużych przedsiębiorstw, a kwietniu dla reszty). I do tej pory nie został sprawdzony przez żadną z państwowych służb bezpieczeństwa.
Jak wylicza gazeta, systemem "nie zajmowały się tym ani Wojska Obrony Cyberprzestrzeni, ani Centrum Zwalczania Cyberprzestępczości w policji, ani też NASK". A daniem ekspertów "Rz", ewentualny atak na KSeF i jego blokada może sparaliżować całą gospodarkę.
Ministerstwo Finansów zarzeka się, że system ma ochronę, ale dodaje, że testy dopiero się odbędą. Z doniesień "Rzeczpospolitej" wynika, że ABW ma sprawdzić system dopiero po 15 listopada. Wtedy też ruszy jego testowa wersja dla przesiębiorców. 
Dyrektor Centrum Informatyki Resortu Finansów (CIRF), Roman Łożyński, również uważa, że "są ryzyka związane z nowym systemem". Zapewnia jednak, że jeśli testy wykryją błędy, to te mają zostać usunięte przed lutym 2026 roku. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/343fc3e048ee9b73865f18626b1b4d28,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/343fc3e048ee9b73865f18626b1b4d28,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czy dane w KSeF będą bezpieczne? Służby specjalne na razie tego nie sprawdziły</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/630698,ceny-choinek-rosna-polacy-wydadza-wiecej-przed-swietami-2025</guid><link>https://natemat.pl/630698,ceny-choinek-rosna-polacy-wydadza-wiecej-przed-swietami-2025</link><pubDate>Sat, 08 Nov 2025 15:09:01 +0100</pubDate><title>Ceny choinek w górę. Polacy sięgną głębiej do portfeli przed świętami</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/78eb115ec7f61357b2c87db75129f13d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dopiero listopad, ale wielu Polaków myśli już o przygotowaniach do świąt. Podczas nich pojawiają się wydatki, które wielu osobom spędzają sen z powiek. Już teraz wiemy, że w tym sezonie ceny symbolu świąt, czyli choinki, będą jeszcze wyższe niż w roku ubiegłym.

Choinka to nieodłączny element świąt Bożego Narodzenia. W grudniu niemal w każdym polskim domu staje pięknie udekorowane drzewko, które tworzy niepowtarzalny klimat i sprawia, że wnętrze staje się bardziej przytulne. Taką atmosferę wprowadzają zwłaszcza żywe choinki. Niestety, ich ceny w tym roku wzrosły.
Ceny choinek idą w górę
Marcin Kłopociński, prezes Polskiego Stowarzyszenie Plantatorów Choinek potwierdził w rozmowie z "Faktem", że żywe drzewka będą w tym sezonie droższe. Pytany, czy podwyżki będą mocno odczuwalne, wskazał, że to zależy od miejsca zamieszkania danych osób i zasobności ich portfela. 
– Są miasteczka, gdzie "Kowalski" może wydać na choinkę maksymalnie 100 zł i ona jest dla niego najpiękniejsza. Z drugiej strony mamy duże miasto: klient podjeżdża mercedesem, robi uwagi co do brakującej igiełki i... płaci 500 zł – mówi. 
W tym roku hurtowe ceny żywych choinek wzrosły do około trzech euro za sztukę. Prezes nie podał jednak konkretnych kwot detalicznych, tłumacząc, że "to tak, jakby odpowiedzieć na pytanie: ile kosztuje samochód w salonie". Wskazał, że klasyfikacja drzewek obejmuje również takie cechy jak np. kolor i gęstość igliwia czy brak chorób.
Kłopociński przypomina, że po pandemii trend obniżek cen drzewek odszedł w zapomnienie. Obecnie obowiązują stawki sprzed 15 lat, podczas gdy koszty produkcji systematycznie rosną.
Dodatkowo coraz więcej wysokiej jakości choinek trafia na eksport głównie do Skandynawii, Niemiec, ale też do Rumunii, Bułgarii czy Czech.
– Przyjeżdża do nas dużo choinek, głównie z Danii, trochę z Niemiec, ale mamy też w Polsce duże plantacje zagranicznych firm, które wysyłają drzewa do Europy Zachodniej. Polskie plantacje eksportują 15  25 proc. produkcji. Natomiast plantacje zagranicznych właścicieli, położone na terenie naszego kraju, wysyłają 80 proc. – wyjaśnia prezes stowarzyszenia.
Kiedy można dekorować dom na święta?
Nie istnieje jedna obowiązująca zasada dotycząca dekorowania domu na święta. W Polsce zwykle robimy to później niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie wiele osób ozdabia domy już po Halloween lub po Święcie Dziękczynienia. W naszym kraju świąteczne dekoracje pojawiają się najczęściej w okolicach 6 grudnia, czyli w Mikołajki, ale centrach handlowych sezon świąteczny zaczyna się właśnie w listopadzie.
Nieco inaczej wygląda to u praktykujących katolików, dla których grudzień jest czasem Adwentu, czyli oczekiwania na narodziny Chrystusa. Wierzący często odkładają ubieranie choinki do Wigilii, ponieważ dopiero w nocy z 24 na 25 grudnia rozpoczyna się "właściwe" Boże Narodzenie. Zgodnie z tą tradycją choinkę najlepiej ubierać właśnie w tym czasie.
Jednak w praktyce wiele polskich rodzin przystraja drzewko wcześniej. Najczęściej robią to w okolicach 6 grudnia, czyli w Mikołajki. Niektórzy zaczynają już na przełomie listopada i grudnia, a nawet jeszcze wcześniej.
Źródło: Fakt
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/78eb115ec7f61357b2c87db75129f13d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/78eb115ec7f61357b2c87db75129f13d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ceny choinek idą w górę. Polacy sięgną głębiej do portfeli przed świętami.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/630581,160-osob-na-bruk-do-konca-listopada-zaklad-produkuje-chemie-z-niemiec</guid><link>https://natemat.pl/630581,160-osob-na-bruk-do-konca-listopada-zaklad-produkuje-chemie-z-niemiec</link><pubDate>Fri, 07 Nov 2025 13:59:51 +0100</pubDate><title>160 osób na bruk. Tylko do końca listopada zakład produkuje &quot;chemię z Niemiec&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ef6a53ff4018d84b62d057c81122c7c7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Do końca listopada potrwa wygaszanie produkcji w fabryce w Raciborzu, która zatrudnia blisko 160 osób. Henkel podjął decyzję o zamknięciu zakładu. Dlaczego niemiecki gigant chemiczny zdecydował się na tak drastyczny krok?

W Raciborzu od lat powstawała słynna "chemia z Niemiec". To właśnie tam produkowano detergenty, m.in. popularny proszek Persil. Koncern od początku dementował mity o rzekomej wyższości produktów zza Odry. 
Anna Kobierska z Henkel Polska mówiła w naTemat wprost, że "nie ma czegoś takiego jak niemiecki Persil, bo proszek przeznaczony do polskich sklepów oraz rynki Europy Zachodniej produkowany jest w tej samej fabryce w Raciborzu".
Zamknięcie fabryki Henkel w Raciborzu. To "trudna decyzja"
Decyzja o zamknięciu zakładu zapadła dużo wcześniej. W czerwcu w oficjalnym komunikacie Henkel tłumaczył, że w ramach "trwającej transformacji działu biznesowego Henkel Consumer Brands oraz procesu dostosowania sieci produkcyjnej w Europie musiał podjąć trudną decyzję o zamknięciu jednej z fabryk w Polsce, zakładu produkcyjnego w Raciborzu".
W oświadczeniu czytamy, że główną przyczyną są "zmieniające się zapotrzebowanie konsumentów i konieczność adaptacji oferty firmy". To właśnie te czynniki miały "bezpośredni wpływ na zakład produkcyjny w Raciborzu i jego 159 pracowników".
Firma zapewnia, że priorytetem jest wsparcie dla zwalnianych pracowników. "Odchodzącym pracownikom zaoferujemy pakiety odpraw i świadczeń, których wysokość przekroczy wymogi polskiego prawa, oraz pomoc w poszukiwaniu nowej pracy". Henkel podkreśla jednocześnie, że nie wycofuje się z Polski, bo nadal będą działać fabryki w Stąporkowie i Dzierżoniowie.
Jak sobie radzi Henkel? Słabnący popyt konsumencki
Komunikat o zamknięciu fabryki był dyplomatyczny i ogólnikowy. Najnowsze wyniki finansowe za III kwartał 2025 (opublikowane 7 listopada) pokazują, że segment Consumer Brands (czyli właśnie m.in. chemia gospodarcza i detergenty), do którego należał zakład w Raciborzu, jest w trudnej sytuacji. 
Mimo że organicznie sprzedaż w tym dziale poszła delikatnie w górę (+0,4 proc.), stało się to "mimo utrzymującego się osłabienia popytu konsumenckiego". Twarde liczby są jednak bezlitosne. Cała Grupa Henkel zanotowała w III kwartale nominalny spadek przychodów ze sprzedaży o 6,3 proc. (do 5,1 mld euro). Jeszcze gorzej wygląda to właśnie w dziale marek konsumenckich (Consumer Brands), bo tutaj nominalny spadek wyniósł aż 9,5%.
W najważniejszej dla Raciborza kategorii Laundry & Home Care (środki piorące i czystości) również odnotowano "spadek sprzedaży organicznej o 1,5 proc. proc., częściowo z powodu trudnej sytuacji rynkowej". Wychodzi na to, że raciborska fabryka padła ofiarą globalnych cięć kosztów i słabnącego zainteresowania detergentami tej marki.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ef6a53ff4018d84b62d057c81122c7c7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ef6a53ff4018d84b62d057c81122c7c7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Fabryka Henkel w Raciborzu będzie działać tylko do końca listopada 2025. Dlaczego jest zamykana?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/630374,rpp-juz-zdecydowala-wiadomo-co-ze-stopami-procentowymi</guid><link>https://natemat.pl/630374,rpp-juz-zdecydowala-wiadomo-co-ze-stopami-procentowymi</link><pubDate>Wed, 05 Nov 2025 15:15:05 +0100</pubDate><title>RPP właśnie zdecydowała. Wiadomo, co ze stopami procentowymi</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/6b0a05c2171aeac590e66a6e2af70328,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rada Polityki Pieniężnej ogłosiła właśnie decyzję dotyczącą wysokości stóp procentowych. To ważna wiadomość dla kredytobiorców, oszczędzających i całej gospodarki. Jakie konsekwencje niesie środowe rozstrzygnięcie?

W dniach 4-5 listopada odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.
Rada postanowiła obniżyć stopy procentowe NBP o 0,25 pkt. proc. do poziomu:
stopa referencyjna 4,25% w skali rocznej;
stopa lombardowa 4,75% w skali rocznej;
stopa depozytowa 3,75% w skali rocznej;
stopa redyskontowa weksli 4,30% w skali rocznej;
stopa dyskontowa weksli 4,35% w skali rocznej.

Uchwała Rady Polityki Pieniężnej wchodzi w życie 6 listopada 2025 roku.
– Decyzja jest odpowiedzią na postępujący proces dezinflacji w Polsce i w pełni zgodna z oczekiwaniami rynku. Inflacja bazowa pozostaje w wyraźnym trendzie spadkowym, presja płacowa słabnie, a relatywnie mocny złoty i niższe ceny ropy dodatkowo wspierają proces dezinflacyjny. Inflacja może jeszcze lekko spaść w najbliższych kwartałach, dlatego kolejna obniżka stóp na początku 2026 roku wydaje się prawdopodobna – skomentował decyzję Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu.
Tak na decyzję patrzą eksperci 
– W dłuższym horyzoncie ryzykiem dla dalszego luzowania pozostaje jednak ekspansywna polityka fiskalna, która może skłonić RPP do większej ostrożności. Utrzymujące się optymistyczne prognozy wzrostu gospodarczego mogą dodatkowo podtrzymywać presję inflacyjną i ograniczać przestrzeń do obniżek stóp w 2026 roku – wskazał ekspert. 
– Na ten moment widać jednak, że wewnętrzna presja cenowa wyraźnie słabnie. Dotychczasowe obniżki stóp procentowych zaczynają przynosić efekty, przynosząc ulgę kredytobiorcom i zwiększając możliwości zaciągania kredytów przez Polaków, co widać po rosnącym zainteresowaniu kredytami hipotecznymi – uważa Gwiżdż.
– Rada Polityki Pieniężnej, zgodnie z oczekiwaniami większości uczestników rynku, zdecydowała się na kolejną obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych, sprowadzając stopę referencyjną do poziomu 4,25 proc. To już piąta obniżka w 2025 roku, a łączna skala luzowania polityki pieniężnej od maja wynosi 150 p.b. – dodał w tej kwestii Łukasz Śliwka, zarządzający funduszami VIG/C-QUADRAT TFI.
– Głównym argumentem przemawiającym za dzisiejszą decyzją był prawdopodobnie wstępny odczyt inflacji za październik. Zgodnie z danymi GUS, inflacja CPI wyniosła 2,8 proc. r/r, wobec oczekiwań na poziomie 2,9 proc. r/r oraz identycznych odczytów we wrześniu i sierpniu. Widać wyraźnie, że inflacja kolejny miesiąc utrzymuje się w dopuszczalnym przedziale odchyleń od celu inflacyjnego NBP – podkreślił specjalista. 
Jak dodał, "dodatkowym czynnikiem wspierającym decyzję mogły być gorsze od oczekiwań dane o sprzedaży detalicznej za wrzesień – wzrost o 6,4 proc. r/r wobec prognozowanych 7,1 proc., przy jednoczesnym spadku o 2,7 proc. m/m". 
– Choć nadal jest to relatywnie silny odczyt, może wskazywać na utrzymującą się niepewność konsumenta. Tym razem czynniki takie jak wyższa produkcja przemysłowa oraz wzrost wynagrodzeń (odpowiednio 7,4 proc. r/r i 7,5 proc. r/r we wrześniu), a także napięcia fiskalne, o których w kontekście zagrożeń dla przyszłych obniżek wspominał prezes NBP, nie skłoniły Rady do wstrzymania się z dalszym luzowaniem polityki pieniężnej – tłumaczył Śliwka. 




]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/6b0a05c2171aeac590e66a6e2af70328,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/6b0a05c2171aeac590e66a6e2af70328,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">RPP już zdecydowała. Wiadomo, co ze stopami procentowymi</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
