<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Sport]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Sport w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/6,sport</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,6,sport" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647635,grosicki-znow-zegna-sie-z-kadra-kibice-wierza-ze-bedzie-do-trzech-razy-sztuka</guid><link>https://natemat.pl/647635,grosicki-znow-zegna-sie-z-kadra-kibice-wierza-ze-bedzie-do-trzech-razy-sztuka</link><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 08:24:02 +0200</pubDate><title>Grosicki znów żegna się z kadrą. Kibice wierzą, że będzie do trzech razy sztuka</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4527b1756c9e8619012706a2a3c610f6,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kamil Grosicki po raz drugi podjął decyzję o zakończeniu kariery w reprezentacji Polski. Skrzydłowy pierwszy raz pożegnał się z kadrą w 2024 roku, ale jeszcze w tym tygodniu na moment wrócił na boisko podczas starcia ze Szwecją. "To był dla mnie zaszczyt" – napisał w poruszającym oświadczeniu.

Kamil Grosicki karierę w kadrze rozpoczął w 2008 roku. Zanim ogłosił odejście po raz pierwszy, miał na koncie 94 występy. Zdołał w nich strzelić 17 bramek i dorzucić mnóstwo asyst. Przez lata dumnie nosił miano jednego z najlepszych i najpopularniejszych zawodników w naszym kraju. Jego rajdy przez boiska przysporzyły mu mnóstwo fanów i ksywkę "TurboGrosik".
Pierwsze pożegnanie Grosickiego z kadrą
Pierwsza decyzja o rezygnacji z gry w reprezentacji zapadła latem 2024 roku. Kamil Grosicki przekazał nowinę trenerowi oraz kolegom tuż przed treningiem.
– Dziękuję kibicom za kilkanaście lat wsparcia z trybun. Kolegom, z kapitanem Robertem Lewandowskim na czele. Dziękuję selekcjonerom, z Adamem Nawałką na czele, przy nim poczułem się jak prawdziwy reprezentant. Również trenerowi Probierzowi, Jerzemu Brzęczkowi, Czesławowi Michniewiczowi, mógłbym wymienić jeszcze pięciu, sześciu. Dziękuję też mojej żonie, córce i rodzicom za wsparcie – mówił w czerwcu dwa lata temu.
Na ten gest zareagowała na Instagramie jego małżonka Dominika Grosicka. We wzruszających słowach powspominała wspólne lata, które dla całej rodziny też były ważne.

                
                    
                
                "16 lat ogromnej dumy, wzruszeń, radości, pięknych chwil i wspomnień. Wiem, ile znaczyła gra w Reprezentacji Polski dla mojego męża, bo dla nas również jego gra znaczyła tak wiele. To piękne wspomnienia, zawiązane przyjaźnie, które trwają do dziś (najlepsza piłkarska rodzina), cudowne podróże i przygody, które ciężko zliczyć. Zawsze z sentymentem będę wspominać te piękne czasy i ludzi, którzy przez te wszystkie lata stanęli na mojej drodze. Kamil, jesteśmy dumni. Kamil Grosicki" – wyznała.
Ostatni mecz TurboGrosika. "Nie tak to miało wyglądać" 
TurboGrosik dostał powołanie na starcia barażowe o mistrzostwa świata 2026. We wtorkowym (31 marca) meczu ze Szwecją weteran zameldował się na murawie w doliczonym czasie gry, zmieniając Matty'ego Casha. Nie przyniosło to niestety sukcesu. Biało-czerwoni ulegli rywalom 2:3, a Polska ostatecznie odpadła i nie pojedzie na tegoroczny mundial. 
Dzień po tym piłkarz opublikował wymowny wpis. "Nie tak to miało wyglądać… Zostawiliśmy serce na boisku i pokazaliśmy jako drużyna naprawdę dobrą piłkę. Niestety tym razem to nie wystarczyło. To boli, bo byliśmy bardzo blisko, aby znów reprezentować Polskę na Mundialu. Dziękujemy Wam za tak wspaniałe wsparcie w Szwecji. Byliście niesamowici" – skomentował Grosicki.
Koniec kariery Grosickiego w kadrze. Fani nie dowierzają
W czwartek 2 kwietnia zawodnika naszła chwila refleksji. Wieczorem ponownie ogłosił pożegnanie z kadrą (był tak poruszony, że na Facebooku dodał dwa razy te same posty jeden pod drugim). 

                
                    
                
                "101 występów w reprezentacji Polski. Duma, wzruszenie i ogromna wdzięczność. Spełniłem marzenie, które nosiłem w sobie od dziecka. Cieszę się, że mogłem jeszcze wrócić i w jakimś stopniu pomóc drużynie w ważnych chwilach. Dziękuję za wszystko kibicom, kolegom z drużyny, trenerom i każdemu, kto był częścią tej drogi. To był dla mnie zaszczyt" – przekazał 37-latek.
Część fanów patrzy jednak na tę deklarację z dystansem. Kibice po prostu nie wierzą, że to definitywny koniec. "Będzie wracał jak Najman", "Trener się nie zmieni, więc wrócisz dopiero do kadry w 2027 roku. Do 3 razy sztuka?", "To kiedy powrót?" – dopytują internauci i dziękują mu za jego występy w reprezentacji.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4527b1756c9e8619012706a2a3c610f6,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4527b1756c9e8619012706a2a3c610f6,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kamil Grosicki znów pożegnał się z kadrą Polski. Na chwilę pojawił się w meczu barażowym ze Szwecją</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647487,pokazali-nagranie-po-meczu-ze-szwecja-zachowanie-urbana-to-prawdziwa-klasa</guid><link>https://natemat.pl/647487,pokazali-nagranie-po-meczu-ze-szwecja-zachowanie-urbana-to-prawdziwa-klasa</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 21:24:42 +0200</pubDate><title>Pokazali nagranie po meczu ze Szwecją. Zachowanie Urbana to prawdziwa klasa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/84febd2b29c138ed381adeb76817a2f8,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Po przegranym meczu ze Szwecją Polska straciła szanse na udział w mundialu 2026. Ale kibice tłumnie ruszyli ze wsparciem dla narodowej reprezentacji piłki nożnej, podkreślając, że ta zagrała dobre spotkanie. Wsparcie okazał swoim podopiecznym także trener Jan Ubran. Do sieci trafiło nagranie pokazujące, co działo się na murawie po meczu.

We wtorek (31 marca) o godz. 20:45 rozpoczął się mecz o wszystko, czyli starcie między reprezentacjami piłki nożnej Polski i Szwecji. Niestety, Biało-Czerwoni w finale baraży przegrali ze Szwecją 2:3. Tym samym nasi piłkarze nie wybiorą się na mundial. W gruzach legły marzenia nie tylko kibiców, ale i reprezentantów kraju. W tym wszystkim selekcjoner Jan Urban zachował się z klasą, co uchwyciły kamery.
Trener reprezentacji Polski wspiera piłkarzy po przegranym meczu ze Szwecją
Do mediów społecznościowych trafiło nagranie, na którym widzimy Jana Urbana podchodzącego do polskich piłkarzy. "Jan Urban pocieszał piłkarzy po meczu" – wyjaśnia okoliczności TVP Sport, które zamieściło krótkie wideo w serwisie X. 
I faktycznie, widzimy na nim selekcjonera, który podchodzi po kolei do piłkarzy, obejmuje ich, ściska im dłonie i najprawdopodobniej zamienia z zawodnikami po kilka zdań. Choć dla trenera Polaków ta porażka również nie była łatwa, to nie zapomniał o eleganckim zachowaniu wobec swoich podopiecznych. 

                    
                        
                    
                – (...) W szatni jest żałoba, jest cisza grobowa. I to jest normalna rzecz, przegraliśmy mecz, który daje szansę gry w mistrzostwach świata. Mistrzostwach świata, które odbywają się co cztery lata. (...) Boli, boli mocno, a Szwedzi po prostu zrewanżowali się nam za Chorzów – mówił Urban "na gorąco", podczas konferencji prasowej po meczu Polska-Szwecja. 
Jednocześnie polski trener podkreślił, że w jego ocenie gra polskiej reprezentacji zaskoczyła gospodarzy. Zauważył jednak przy tym, że "jeśli w pewnych sytuacjach sam prowokujesz straty bramek, to nie jest tak prosto później odrabiać straty", choć udało się to dwa razy. 
Robert Lewandowski po porażce Polaków wrzucił wymowny wpis
Przegrana w finale baraży to duży cios dla polskiej reprezentacji, a także kibiców, o czym dla naTemat.pl mówił Piotr Domagała z Futbolove. 
– Nie będzie chyba zbyt mocnym określeniem to, co teraz powiem, i wydaje mi się, że nikt się nie obrazi. Bo jak słuchałem wypowiedzi piłkarzy po tym meczu to chyba też, może nie użyli konkretnie tego słowa, ale to chyba dobrze opisywało mniej więcej to co czuli, że to jest frajerstwo, że my w taki frajerski sposób po prostu odpadamy – mówił nam (polecamy waszej uwadze cały wywiad). 
Obrazu dopełnia fakt, że tuż po meczu ze Szwecją Robert Lewandowski miał łzy w oczach. Niewiele później wrzucił do sieci zdjęcie z podkładem muzycznym "Time to say goodbye" ("Czas się pożegnać") w wykonaniu Sarah Brightman i Andrei Bocellego. W kadrze widzimy, jak polski piłkarz macha na pożegnanie. 
Nic dziwnego, że zatroskani fani zaczęli zastanawiać się, czy tym samym Lewandowski odchodzi z reprezentacji. To pytanie zadał piłkarzowi dziennikarz TVP Sport.
– Nie wiem, co dalej. Muszę przemyśleć parę rzeczy, zastanowić się. Nie jestem w stanie dać żadnej deklaracji. Wrócę do klubu, mam jeszcze trochę meczów do rozegrania. Są znaki zapytania z tyłu głowy i sam będę musiał sobie na nie odpowiedzieć. To żadna deklaracja, ale to, jak kibice nas dopingowali i wierzyli... Wiem, że im też jest ciężko, tak jak nam – przyznał Robert.
W meczu ze Szwecją bramki strzelili Nicola Zalewski i Karol Świderski. Tymczasem po stronie gospodarzy gole zdobyli: Anthony Elanga, Gustaf Lagerbielke i Viktor Gyökeres.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/84febd2b29c138ed381adeb76817a2f8,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/84febd2b29c138ed381adeb76817a2f8,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jan Urban zachował się z klasą wobec polskich piłkarzy.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647471,francisco-roig-ma-byc-trenerem-igi-swiatek-potwierdzaja-prestizowe-tytuly</guid><link>https://natemat.pl/647471,francisco-roig-ma-byc-trenerem-igi-swiatek-potwierdzaja-prestizowe-tytuly</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 18:35:16 +0200</pubDate><title>Francisco Roig ma być trenerem Igi Świątek. Potwierdzają prestiżowe tytuły</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e06ca35d5fef5499ec9fcd01ef839a66,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Iga Świątek ma nowego trenera. Media nieoficjalnie informują, że został nim Francisco Roig, a polska tenisistka ma już jutro trenować pod jego okiem. W drugiej połowie marca Świątek zakończyła współpracę z Belgiem Wimem Fissette. Francisco Roig jest m.in. współodpowiedzialny za sukcesy Rafaela Nadala.

Pod koniec marca w naTemat informowaliśmy, że Wim Fissette odchodzi ze sztabu Igi Świątek. Tym samym znakomita tenisistka oficjalnie rozpoczęła poszukiwania nowego trenera. Francuski dziennik "L'Équipe" donosi, że te zostały zakończone, a według nieoficjalnych informacji medium trenerem Igi Świątek miał zostać Hiszpan Francisco Roig. Doniesienia polskiego "Przeglądu Sportowego" dodają sprawie rumieńców.
Nowy trener Igi Świątek. Francisco Roig ma być współodpowiedzialny za sukcesy Polki
Dziennikarz Quentin Moynet z francuskiego "L'Équipe" informuje, że Francisco Roig po niecałym miesiącu miał zakończyć współpracę z Giovannim Mpetshi Perricardem. Jako powód wskazuje dołączenie Hiszpana do sztabu Polki, Igi Świątek. "Francuz, zajmujący 57. miejsce w światowym rankingu, ponownie będzie współpracował z Philippe Dehaesem" – przekazuje nieoficjalnie. 
Tymczasem Przegląd Sportowy Onet przypomina, że jako pierwszy wskazywał, iż nowego trenera Igi Świątek można szukać na Majorce. Podobno Francisco Roiga polecił jej sam Rafael Nadal, bo trener przez 18 lat (w latach 2005-2022) był kluczowym członkiem sztabu tenisisty. To z nim wygrał 22 tytuły wielkoszlemowe. 
Medium donosi, że sztab Igi Świątek miał przez ostatnie dni załatwiać niezbędne formalności, a Roig kończyć współpracę z Perricardem. Podobno pierwszy trening naszej tenisistki z nowym trenerem ma odbyć się na Majorce już w czwartek, 2 kwietnia. Iga ma wtedy grać na kortach Akademii Rafaela Nadala.
Celem utalentowanej i pracowitej gwiazdy tenisa ma być mocne rozpoczęcie sezonu na kortach ziemnych. Już 13 kwietnia w Stuttgarcie rozpocznie się najbliższy turniej, ale prawdziwym sprawdzianem będzie słynny Roland Garros, który rozgrywać się będzie od 18 maja do 7 czerwca. 
Z kim współpracował Francisco Roig?
Francisco Roig 1 kwietnia kończy 58 lat. Jest jedną z najbardziej cenionych postaci w świecie tenisa. Od kilku dni mówiło się, że to najmocniejszy kandydat na nowego trenera Świątek, a jako jedną z jego największych zalet wskazywano wspomniane doświadczenie w pracy z legendarnym Rafaelem Nadalem. 
Jako sportowiec Roig odnosił sukcesy przede wszystkim w deblu. Po zakończeniu kariery został trenerem. Od czasu zakończenia współpracy z Nadalem trenował m.in. Sloane Stephens, Matteo Berettiniego i Emmę Raducanu. 
Iga Świątek rozstała się z trenerem
Wim Fissette w marcu pożegnał się z posadą trenera Igi Świątek. Niestety, nie była to szczególnie owocna współpraca. Iga Świątek opublikowała wtedy na Instagramie oświadczenie w sprawie zmian w swoim sztabie, a o powodach opowiedziała później w rozmowie z serwisem Sport.pl. 
– To jest sprawa między nami. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Na pewno nie jest to coś, na co ktoś taki jak ja decyduje się po jednej porażce. Nie podjęłabym takiej decyzji pochopnie. Czasem można we mnie widzieć osobę emocjonalną, ale ja naprawdę nie podejmuję decyzji impulsywnie – podkreśliła w wywiadzie.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e06ca35d5fef5499ec9fcd01ef839a66,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e06ca35d5fef5499ec9fcd01ef839a66,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Francisco Roig ma być nowym trenerem Igi Świątek.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647365,lewandowski-wrzucil-wymowny-post-od-razu-po-meczu-ze-szwecja-kibice-zamarli</guid><link>https://natemat.pl/647365,lewandowski-wrzucil-wymowny-post-od-razu-po-meczu-ze-szwecja-kibice-zamarli</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 09:12:53 +0200</pubDate><title>Lewandowski wrzucił wymowny post od razu po meczu ze Szwecją. Kibice zamarli</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d7fe0be5f0217cdd63c63ee568aedabd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mecz ze Szwecją pogrzebał marzenia Polaków o udziale w mundialu 2026. Nasza drużyna narodowa przegrała finał baraży ze Szwecją 2:3. Po końcowym gwizdku Robert Lewandowski miał łzy w oczach. Niedługo potem na jego profilu pojawił się wymowny post z podkładem muzycznym "Time to say goodbye". Kibice od razu zaczęli się zastanawiać, czy to jego koniec kariery w reprezentacji.

Od wyniku wtorkowego starcia zależało, czy Polacy polecą na tegoroczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Naszej kadrze nie udało się wywalczyć bezpośredniego awansu w eliminacjach. Musieliśmy więc szukać swojej ostatniej szansy w wyjazdowym meczu ze Szwedami. Niestety, w finale baraży odpadliśmy po bardzo zaciętym pojedynku, przegrywając 2:3. 
Mecz Szwecja-Polska. Robert Lewandowski schodził ze łzami w oczach
Po ostatnim gwizdku sędziego Robert Lewandowski tylko przykucnął przed polem karnym Szwedów. Kapitan ściągnął maskę i przez kilkadziesiąt sekund patrzył, jak gospodarze cieszą się z awansu na mistrzostwa świata. Po chwili w jego oczach pojawiły się łzy, a na twarzy rysował ogromny smutek i żal.
Na profilu "Lewego" w mediach społecznościowych pojawiła się publikacja ze zdjęciem właśnie z tamtego momentu. W kadrze widać też, jak macha na pożegnanie kibicom. Do postu dodał wymowny podkład muzyczny. Piosenkę: "Time to say goodbye" ("Czas się pożegnać") w wykonaniu Sarah Brightman i Andrei Bocellego.

                
                    
                
                Momentalnie zrodziło to pytania wśród kibiców, czy to oznacza, że Lewandowski żegna się z kadrą. O znaczenie tego wpisu nasz kapitan został zapytany przez dziennikarza TVP Sport.
– Nie wiem, co dalej. Muszę przemyśleć parę rzeczy, zastanowić się. Nie jestem w stanie dać żadnej deklaracji. Wrócę do klubu, mam jeszcze trochę meczów do rozegrania. Są znaki zapytania z tyłu głowy i sam będę musiał sobie na nie odpowiedzieć. To żadna deklaracja, ale to, jak kibice nas dopingowali i wierzyli... Wiem, że im też jest ciężko, tak jak nam – przyznał.
Dodajmy, że po wcześniejszym wygranym 2:1 meczu z Albanią nasz kapitan też schodził z boiska ze łzami w oczach. Wówczas pojawiły się głosy, że to mógł być jego ostatni mecz na Narodowym. Takiej deklaracji z jego strony jednak nie usłyszeliśmy.
Mecz ze Szwecją przegraliśmy w ostatnich minutach
Przypomnijmy, że w meczu ze Szwecją do bramki trafiliśmy dwukrotnie. Zrobili to Nicola Zalewski i Karol Świderski, ale przeciwnicy nie pozostawali dłużni. Po golach Anthony'ego Elangi i Gustafa Lagerbielke oddalaliśmy się od szansy na awans. Co najgorsze, traciliśmy te gole w momentach, w których dominowaliśmy i prowadziliśmy grę. Szwedzi atakowali rzadziej, ale jak już to robili, to prawie za każdym razem skutecznie.
Decydujący moment wydarzył się w 88. minucie meczu. W światło bramki, za którą stał Kamil Grabara, wpadła piłka. Po kilku dobitkach Szwedów, a nawet trafieniu w słupek, w końcu gola zdobył Viktor Gyökeres.
I tak reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 i tym samym straciła szansę na udział w tegorocznych mistrzostwach świata. To pierwsza taka sytuacja od 12 lat.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d7fe0be5f0217cdd63c63ee568aedabd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d7fe0be5f0217cdd63c63ee568aedabd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Robert Lewandowski wrzucił wymowny post po przegranym meczu ze Szwecją.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647357,szwecja-na-ms-nie-bedzie-miala-latwo-czeka-na-nich-mala-grupa-smierci</guid><link>https://natemat.pl/647357,szwecja-na-ms-nie-bedzie-miala-latwo-czeka-na-nich-mala-grupa-smierci</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 20:49:06 +0200</pubDate><title>Szwecja na MŚ nie będzie miała łatwo. Czeka na nich &quot;mała grupa śmierci&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/457b9eab0e3e1ff971f9af6e88d86486,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />O godz. 20:45 rozpoczął się w Sztokholmie mecz Szwecja-Polska, którego stawką był awans na tegoroczne mistrzostwa świata. Zwycięzca tego spotkania nie musiał czekać na losowanie fazy grupowej mundialu. Przyszli przeciwnicy są już bowiem doskonale znani.

W Sztokholmie odbył się finał baraży o bilet na MŚ 2026. Po nerwowym, ale ostatecznie wygranym (2:1) starciu z Albanią na warszawskim stadionie, trafiliśmy prosto na Szwedów. Skandynawowie w swoim półfinale pokonali reprezentację Ukrainy 3:1.
Eliminacje MŚ 2026 i wyboista droga Polaków przez baraże
Biało-czerwoni nie zagwarantowali sobie bezpośredniego awansu w ubiegłorocznych rozgrywkach grupowych. Piłkarze zaczęli od remisu z Holandią na wyjeździe, by później pokonać u siebie Finlandię oraz triumfować nad Litwą. Listopadowy rewanż z Holandią w Polsce znów zakończył się podziałem punktów. Fazę grupową zakończyliśmy wygraną nad Maltą.

Na kadrę pod wodza Jana Urbana czekała dodatkowa, niezwykle stresującą rywalizacja w barażach. Przeciwników poznaliśmy w czasie uroczystego losowania w Zurychu w listopadzie. Polscy piłkarze trafili wtedy do drugiego koszyka. 
Pierwszym krokiem do upragnionego celu okazała się kadra Albanii. To rywal, który był sklasyfikowany na 63. miejscu w globalnym rankingu FIFA, co od początku dawało nadzieje na zwycięstwo. Ze Szwedami sprawa wyglądała zupełnie inaczej.
Stawka była wysoka. Mistrzostwa świata 2026 po raz pierwszy zagoszczą aż w trzech państwach: Kanadzie, USA i Meksyku. O prestiżowy puchar powalczy tym razem rekordowa liczba 48 drużyn narodowych, z czego 16 będzie reprezentować Europę.
Potencjalni rywale Polaków na mundialu. Trudna Grupa F
Kibice nie muszą teraz zastanawiać się nad tym, z kim mogli zawalczyć Polacy.  Grudniowe losowani jednoznacznie wyłoniło przyszłych przeciwników dla triumfatorów europejskiej ścieżki barażowej.
Ostatecznie awans na mundial wywalczyli sobie Szwedzi pokonując Polską reprezentację 3:2. Zwycięska ekipa poleci za ocean i trafi prosto do Grupy F. Ewentualni przeciwnicy reprezentacji Polski na mistrzostwach świata to:
Holandia
Japonia
Tunezja

Sam turniej za wielką wodą rozpocznie się 11 czerwca bieżącego roku. Na murawach tegorocznych mistrzostw świata zamelduje się rekordowe 48 reprezentacji (z Europy zobaczymy 16 drużyn). Wielki finał przewidziano na 19 lipca w New Jersey. 


]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/457b9eab0e3e1ff971f9af6e88d86486,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/457b9eab0e3e1ff971f9af6e88d86486,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Szwecja pokonała Polskę w finale baraży MŚ 2026. Z kim będzie w grupie na mundialu?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647355,mecz-szwecja-polska-baraze-ms-wynik</guid><link>https://natemat.pl/647355,mecz-szwecja-polska-baraze-ms-wynik</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 20:08:39 +0200</pubDate><title>Szwecja zbyt silna dla Polski. Odpadamy w barażach do MŚ, ale po pięknej grze</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3d7ae16d8c6c17667cc9f115731ed0f0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Finałowy mecz baraży o awans na mundial rozpoczął się punktualnie o godz. 20:45. Reprezentacja biało-czerwonych mierzyła się ze Szwedami na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie w Sztokholmie. Nie mieliśmy dobrej passy jeśli chodzi o mecze wyjazdowe z tą reprezentacją i nie udało się jej przerwać.

Od wyniku dzisiejszego starcia zależało, czy Polacy polecą na tegoroczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Naszej kadrze nie udało się wywalczyć bezpośredniego awansu w ubiegłorocznych eliminacjach grupowych. Musieliśmy więc szukać swojej ostatniej szansy w wyjazdowym meczu ze Szwedami. Niestety, odpadliśmy po bardzo zaciętym pojedynku.
Szwecja 3:2 Polska – wynik meczu
Nasza reprezentacja w poprzedniej fazie rozegrała pięć meczów w grupie G. Piłkarze zaczęli od remisu z Holandią na wyjeździe, by później pokonać u siebie Finlandię oraz triumfować nad Litwą. Listopadowy rewanż z Holandią w Polsce znów zakończył się podziałem punktów. Fazę grupową zakończyliśmy wygraną nad Maltą.
Zebrane punkty jednak i tak nie wystarczyły do zajęcia pierwszego miejsca. Druga pozycja w tabeli zamknęła nam szybką drogę na mundial 2026. W takiej sytuacji drużyny walczą o awans w meczach barażowych. Dziś odbywają się finały, w tym właśnie Szwecja – Polska. 
Baraże o mistrzostwa świata. Nerwowe zwycięstwo nad reprezentacją Albanii
Przed dzisiejszym finałem rozegraliśmy gorący półfinał na PGE Narodowym. Pierwsza połowa meczu z Albanią wcale nie układała się po myśli gospodarzy. Poważny błąd defensywy sprawił, że przeciwnicy tuż przed przerwą objęli prowadzenie po strzale do pustej bramki.
Druga część spotkania przyniosła jednak niezbędne przełamanie. W 63. minucie po  dośrodkowaniu z rzutu rożnego, gola głową zdobył kapitan Robert Lewandowski. Niecały kwadrans później spektakularnym uderzeniem z dystansu popisał się Piotr Zieliński, posyłając piłkę prosto w okienko. Udało się wygrać to spotkanie 2:1.

            
                
            
            Mecz Szwecja – Polska. Marzymy o historycznym cudzie
Szwedzi mają za sobą bardzo pewne zwycięstwo nad reprezentacją Ukrainy 3:1 w półfinale. To oni są faworytami tego meczu również dlatego, że grają u siebie. Selekcjoner doskonale zdaje sobie sprawę z wagi tego spotkania. 
"My graliśmy u siebie, więc byliśmy faworytami w meczu z Albanią. Teraz, z tego samego powodu, Szwedzi mają niewielką przewagę. Nasze drużyny są jednak na podobnym poziomie. Czy jesteśmy przygotowani na dogrywkę i rzuty karne? Musimy być przygotowani na wszystko. Rzuty karne zawsze są możliwe” – powiedział Jan Urban, cytowany przez TVP Sport.
Warto pamiętać, że po raz ostatni udało nam się pokonać Szwedów na ich własnym terenie 96 lat temu, dokładnie 28 września 1930 roku. I to aż 0:3! Nawet jeśli statystyki z przeszłości nie są po stronie reprezentacji Polski, to piłka nożna ma to do siebie, że potrafi być bardzo nieprzewidywalna.

                    
                        
                    
                Wyjściowy skład reprezentacji Polski na mecz ze Szwecją prezentował się następująco: w bramce stanie Grabara, a w polu zagrają Cash, Wiśniewski, Bednarek, Świderski, Lewandowski, Zieliński, Kamiński, Kiwior, Szymański oraz Zalewski. Na ławce rezerwowych mecz rozpoczną: Kochalski, Drągowski, Kędziora, Slisz, Moder, Grosicki, Pietuszewski, Ziółkowski, Rózga, Bereszyński, Skóraś i Piątek.
Kto wygrał mecz? Mundial 2026 nie dla Polaków
Jak można się było domyślić, obie drużyny już po pierwszym gwizdku ostro ruszyły do walki o mundial. Od początku meczu obserwowaliśmy szarże na bramki, ale też sporo fauli i straconych okazji zarówno po stronie Polaków, jak i Szwedów. 
Niestety już w 19. minucie Anthony Elanga dostał piłkę na polu karnym i wpakował ją z całych sił w okienko. Stojący na bramce Kamil Grabara nie miał możliwości tego wyjąć. Zaczęliśmy przegrywać 1:0.
W 26. minucie niewiele brakowało, by Polska wyrównałaby wynik. Karol Świderski oddał strzał z dośrodkowania z paru metrów od bramki, ale Kristoffer Nordfeldt pewnie ją złapał. Niedługo później wybronił też uderzenie Kuby Kamińskiego. 
W okolicach 30. minuty meczy Polacy ciągle przyciskali Szwedów. I przyniosło to efekty. Nicola Zalewski zdobył w 33. minucie przepiękną bramkę po kontrze biało-czerwonych. Strzelił w długi róg z linii pola karnego i w końcu przełamał obronę Nordfeldta! I mieliśmy remis 1:1. 

                    
                        
                    
                W 43. minucie Jakub Kiwior zobaczył żółtą kartkę i pewnie będzie tego długo żałował. Sędzia odgwizdał wtedy rzut wolny i niestety straciliśmy kolejną bramkę. Gustaf Lagerbielke odzyskał prowadzenie dla Szwedów po golu z główki. I to tuż przed ostatnim gwizdkiem pierwszej połowy, która zakończyła się wynikiem 2:1.

                    
                        
                    
                Druga połowa. Karol Świderski strzelił wyrównującego gola już w 55. minucie po wrzutce Matty'ego Casha w pole karne i podaniu Zalewskiego. Pojawiła się wątpliwość, że mógł być spalony, ale tym razem sędzia okazał się łaskawy dla Polaków. Zostaje 2:2, więc nadal byliśmy w grze o wejściówkę na mundial.
Tym razem żółta kartka powędrowała do Jespera Karlstroma w 62. minucie za faul na środku boiska. Zaraz po tym z boiska zszedł Świderski, a na jego miejsce wskoczył Oskar Pietruszewski, by niedługo potem (65. minuta) otrzymać żółtą kartkę. Gra robiła się coraz bardziej brutalna. Lucas Bergvall w 76. minucie dostaje żółty kartonik za faul na Pietruszewskim. 

                    
                        
                    
                Końcówka drugiej części meczu była nerwowa. Grabara świetnie wybronił dwa bezpośrednie ataki na bramkę, ale w końcu uległ Szwedom. Znów nie miał żadnych szans. Viktor Gyokeres został zdobywcą trzeciego gola dla gospodarzy. Tuż przed końcem, w 88. minucie, przegrywaliśmy 3:2. Jeszcze w 94. minucie Piątek został niesłusznie ukarany żółtą kartką za rzekomy faul w polu karnym Szwedom.

                    
                        
                    
                Polska reprezentacja ostatecznie przegrała ze Szwecją 3:2. Walczyliśmy dzielnie i bardzo dobrze w ataku, ale w obronie byliśmy słabsi. Szwedzi potrzebowali o wiele mniej okazji, by strzelić bramkę. I to oni lecą na tegoroczny mundial. Zagrają w grupie F z Holandią, Japonią i Tunezją.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3d7ae16d8c6c17667cc9f115731ed0f0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3d7ae16d8c6c17667cc9f115731ed0f0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Mecz Szwecja – Polska. Finał baraży o mistrzostwa świata 2026</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647349,nie-wierza-w-szanse-polski-na-wygrana-ze-szwecja-liczby-sa-bezlitosne</guid><link>https://natemat.pl/647349,nie-wierza-w-szanse-polski-na-wygrana-ze-szwecja-liczby-sa-bezlitosne</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 19:34:00 +0200</pubDate><title>Nie wierzą w szanse Polski na wygraną ze Szwecją. Liczby są bezlitosne</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/191c89043093618433cdebf1facc7814,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />We wtorkowy wieczór polska reprezentacja w piłce nożnej rozegra mecz ze Szwecją. Stawka jest wysoka. To finał baraży o udział w mistrzostwach świata 2026. Ale nie da się ukryć, że Polska nie jest w tym meczu faworytem. Świadczy o tym rynkowa wycena szans piłkarzy. Zobaczcie, co bukmacherzy sądzą na temat szans Polaków.

W czwartek (26 marca) cała Polska cieszyła się po wygranej reprezentacji w meczu z Albanią. Dla przypomnienia: nasi piłkarze grali na PGE Narodowym w Warszawie i wygrali 2:1. To otworzyło Polakom drzwi do finału baraży, a w nim czeka nas mecz ze Szwecją, która wygrała z Ukrainą 3:1. Nie ma co ukrywać: polska kadra nie jest faworytem tego spotkania, o czym świadczą nie tylko komentarze, ale i przewidywania bukmacherów.
Szanse Polski na wygraną w meczu ze Szwecją. Polscy bukmacherzy wskazali faworyta
Mecz Polska-Szwecja rozpocznie się we wtorek (31 marca) o godz. 20:45. Tym razem piłkarze zmierzą się na murawie w Sztokholmie. To właśnie gospodarzom przypisuje się większe szanse na wygraną.
Serwis WP Sportowe Fakty wskazuje, że bukmacherzy w Polsce uważają, iż szanse na wygraną reprezentacji Szwecji wynoszą prawie 50 proc. W ich ocenie nasi piłkarze mają 25 proc. szans na zwycięstwo. Polska reprezentacja piłki nożnej wypada nieco lepiej, jeśli chodzi o sam awans do mistrzostw świata 2026, bo tu prawdopodobieństwo według bukmacherów wynosi około 40 proc. (tymczasem w przypadku Szwecji szanse wynoszą około 60 proc.). 
Kto może zostać najlepszym zawodnikiem tego meczu? Tu też punkt dla Szwecji, ale różnica jest znacznie mniejsza. Bukmacherzy uważają, że Robert Lewandowski ma aż 40 proc. szans na strzelenie gola Szwedom. Ocenili, że reprezentant Szwecji Viktor Gyokeres może to zrobić z prawdopodobieństwem wyższym o zaledwie kilka procent. 
Ale nie zapomniano i o Oskarze Pietuszewskim, który w spotkaniu z Albanią zaliczył udany debiut w kadrze. Jego szanse na zdobycie bramki są oceniane na około 20 proc. – to sporo mniej od Roberta Lewandowskiego, ale wciąż więcej niż np. Piotr Zieliński.
Kursy na rynkach bukmacherskich w Polsce i za granicą. Wygrana Biało-Czerwonych będzie zaskoczeniem
Serwis Business Insider przyjrzał się kursom z krajowych i zagranicznych rynków bukmacherskich. Wnioski są jednoznaczne: Szwecja jest zdecydowanym faworytem. Kursy na gospodarzy to ok. 2,00-2,10, na remis: 3,30-3,50, tymczasem na Polaków ok. 3,75-4,00. Słowem wyjaśnienia: tyle wygramy, jeśli postawimy złotówkę na dany wynik spotkania (od wygranej kwoty odjęta będzie jeszcze marża bukmacherów). 
Oznacza to, że rynek sugeruje, iż Szwecja ma ok. 47-50 proc. szans na wygraną, prawdopodobieństwo remisu to ok. 28-30 proc., a szanse Polaków na zwycięstwo szacuje się na ok. 24-26 proc. 
Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku awansu. Ale po kolei: z danych dostępnych na platformie Polymarket wynika, że prawdopodobieństwo wygranej Szwedów w regulaminowym czasie wynosi ok. 47 proc., szanse na remis wynoszą ok. 28 proc., a na zwycięstwo Polski – ok. 27 proc. Platforma ta jest rynkiem predykcyjnym, na którym użytkownicy handlują między sobą kontraktami, przez co nie ma tu marży bukmacherskiej. 
Rynek awansu, który uwzględnia dogrywkę i rzuty karne, prezentuje się natomiast następująco: kursy na korzyść Szwecji wynoszą 1,51-1,53 proc., co oznacza ok. 65-66 proc. prawdopodobieństwa na awans naszych rywali. W przypadku polskiej reprezentacji piłki nożnej kursy wynoszą ok. 2,40-2,65, co daje naszym piłkarzom około 38-42 proc. na awans. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/191c89043093618433cdebf1facc7814,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/191c89043093618433cdebf1facc7814,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bukmacherzy wskazali faworyta meczu i nie jest nim Polska.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/646911,kamil-grabara-za-skorupskiego-urban-w-sprawie-bramkarza-nie-mial-wyjscia</guid><link>https://natemat.pl/646911,kamil-grabara-za-skorupskiego-urban-w-sprawie-bramkarza-nie-mial-wyjscia</link><pubDate>Thu, 26 Mar 2026 20:35:26 +0100</pubDate><title>Kamil Grabara za Skorupskiego. Urban w sprawie bramkarza nie miał wyjścia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/50902d7d3b5714d08349e445e27b4118,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kamil Grabara został bramkarzem pierwszego składu podczas meczu Polska-Albania. Jan Urban stał przed trudnym wyborem, bo Łukasz Skorupski doznał kontuzji. Selekcjoner szukał jego zastępcy i wybrał utalentowanego 27-latka, który za naszą zachodnią granicą jest prawdziwą gwiazdą futbolu. Przed laty zasłynął też z kilku afer, ale dziś eksperci mówią o nim: Grabara nie daje powodów do niepokoju.

Drużyna Biało-Czerwonych stoi dziś przed trudnym zadaniem. Mecz z Albanią to dla nas być albo nie być w finale baraży na Mistrzostwa Świata 2026. Niedługo przed pierwszym gwizdkiem selekcjoner Jan Urban ogłosił pierwszy skład. Zaskoczeń nie brakowało. Dla wielu osób niespodzianką była obecność Filipa Rózgi (19-letniego pomocnika Sturmu Graz), który do tej pory wchodził na boisko w ostatnich minutach meczu.
Urban wybrał Grabarę na bramkę
Kibice z ciekawością czekali też na decyzję trenera w kwestii wyboru bramkarza. Wiadomo było bowiem, że w spotkaniu z Albanią nie zobaczymy Łukasza Skorupskiego. Z udziału w marcowym zgrupowaniu kadry wykluczył go uraz mięśniowy. To druga taka sytuacja na przestrzeni niespełna pół roku.
Urban wybrał Kamila Grabarę. To 27-letni polski bramkarz. Można go było już zobaczyć między słupkami w listopadowym meczu z Holandią. Wtedy wpuścił jedną bramkę. Ostatecznie tamto spotkanie zakończyliśmy remisem (1:1) i eksperci oceniali go na bardzo obiecującego golkipera.

                    
                        
                    
                Grabara obecnie święci też triumfy za naszą zachodnią granicą. W niemieckim klubie VfL Wolfsburg jest podstawowym bramkarzem. W reprezentacji Polski jest od kilku lat, ale jeszcze do niedawna mówiło się najwięcej nie o jego umiejętnościach, a o aferach.
"Nazywają go polskim The Special One Twittera. Pokłócił się ze Stanowskim, zaczepiał Bońka, obraził Rzeźniczaka i śmiał się z Hajty. Kamil Grabara, utalentowany bramkarz reprezentacji Polski U-19 i młodej kadry Liverpoolu, jest prawdziwym zwierzęciem medialnym. Często dostaje za to po uszach od internautów, ale sam przyznaje, że po prostu 'lubi kłócić się z ludźmi" – pisał o nim w naTemat Adam Nowiński.
Byli zawodnicy tak oceniają Grabarę
Gdy selekcjonerem był jeszcze Michał Promierz, w ogóle nie wystawiał Grabary. To w branży budziło skrajne emocje. Gdy drużyną zaczął kierować Urban, sytuacja się zmieniła.
– Kamil na to zasłużył już dawno. Wiele mówiło się, że na przeszkodzie wcześniej stał jego kontrowersyjny charakter i relacje z selekcjonerem. Prezentował się bardzo dobrze w Bundeslidze. Pochwalam tę decyzję – komentował dla WP SportoweFakty były reprezentant, Roman Kosecki.
Z kolei były bramkarz Wojciech Kowalewski (w rozmowie z Interią) tak mówił o Grabarze: – Kamil przemawia do mnie pod względem mentalnym. Na placu gry jest zdecydowany i pewny siebie, potrafi zarządzać zespołem. To postać o wyrazistej osobowości, a w meczu o najwyższą stawkę będzie to miało niebagatelne znaczenie.
Kowalewski zwrócił uwagę na jego determinację i skupienie: – W Wolfsburgu ma trudne zadanie, ale w każdym spotkaniu pokazuje klasę. Ilość negatywnych bodźców, które dostaje tam do przepracowania, jest olbrzymia. Przy takiej liczbie ciosów niejeden bramkarz zostałby wytrącony z równowagi na dobre. A on swoim zachowaniem nie daje powodów do niepokoju. Jest sfokusowany na pracy i dalszym rozwoju. Klubowi trenerzy niezmiennie darzą go zaufaniem. I to też bardzo wiele nam mówi.
Miejmy nadzieję, że Grabara pokaże, na co go stać w meczu z Albanią.
Transmisja meczu Polska – Albania w TV i stream online
Pierwszy gwizdek półfinału baraży zabrzmi punktualnie o godzinie 20.45. Gdzie można obejrzeć spotkanie? Tam gdzie zwykle. Telewizyjna transmisja na żywo będzie dostępna w kanałach TVP 1, TVP 1 HD, TVP Sport i TVP Sport HD. Mecz będzie można obejrzeć też za darmo online na stronie sport.tvp.pl.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/50902d7d3b5714d08349e445e27b4118,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/50902d7d3b5714d08349e445e27b4118,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kamil Grabara bramkarzem w meczu z Albanią.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/646893,mecz-polska-albania-wynik</guid><link>https://natemat.pl/646893,mecz-polska-albania-wynik</link><pubDate>Thu, 26 Mar 2026 20:10:29 +0100</pubDate><title>Brawo, zrobiliście to! Polska wygrała z Albanią, teraz czas na finał baraży</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9b35fcf0e3cd032703790b678638d8c0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Stadion PGE Narodowy w Warszawie był wypełniony po brzegi. O godz. 20:45 wybrzmiał pierwszy gwizdek w meczu Polska-Albania. To dla naszych piłkarzy było bardzo ważne spotkanie. Walczyli o finał baraży o awans na Mistrzostwa Świata 2026. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy, ale wszystko zmieniło się w drugiej. Lewandowski i Zieliński uratowali sytuację. Teraz czeka nas starcie ze Szwecją.

Polski selekcjoner Jan Urban jeszcze na przedmeczowej konferencji prasowej jasno dał do zrozumienia, jak olbrzymia jest waga spotkania z Albanią. – To najważniejszy mecz w mojej karierze. W meczach eliminacyjnych przy potknięciu można coś nadrobić. Tu sytuacja jest zupełnie inna, tu jest gra o wszystko – powiedział.
Trudno się z tymi słowami nie zgodzić. Porażka biało-czerwonych oznaczałaby koniec walki o amerykański mundial. Zwycięstwo dało Polsce jeszcze jedną szansę na awans. Na ostatniej prostej czeka nas spotkanie ze Szwecją.
Dodajmy, że na nieco ponad godzinę przed rozpoczęciem meczu Jan Urban ogłosił skład. W roli bramkarza powołał Kamila Grabarę. Kapitanem jest Robert Lewandowski. W pierwszym składzie pojawili się też: Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Matty Cash, Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Michał Skóraś, Jakub Kamiński i Filip Rózga. 
Polska 2:1 Albania
Pierwsze chwile meczu upłynęły pod znakiem wysokiego pressingu Polaków. Jednak po kilkunastu minutach nasi piłkarze już nieco odpuścili. Wtedy Albańczycy mogli zacząć więcej grać piłką. Im bliżej końca pierwszej połowy tym gra była bardziej wyrównana. Obu drużynom przez czterdzieści minut brakowało jednak pomysłu na stworzenie stuprocentowej sytuacji.
Aż nagle w 41. minucie Albańczycy strzelili nam gola. Błąd popełnił Jan Bednarek. Piłka trafiła do Albańczyka. Zawodnik minął naszego bramkarza Kamila Grabarę i trafił do pustej bramki. Zadanie Polaków było więc jedno: jak najszybciej odrabiać straty.
Drugą połowę zaczęli dużo mocniej. Jednak to 63. minuta była kluczowa. Z rożnego dośrodkował Sebastian Szymański, a piłki nie przeciął Thomas Strakosha. Wtedy nasz kapitan Robert Lewandowski, ustawiony metr od bramki, przyjął na główkę i strzelił gola.
Po kolejnych 10 minutach Polakom udało się wyjść na prowadzenie. Drugi celny strzał w tym meczu należał do Piotra Zielińskiego. "Zielu" trafił z dystansu prosto w okno bramki naszych przeciwników.
Spotkanie Polska-Albania skończyło się wynikiem 2:1. Teraz w finale baraży czeka nas mecz ze Szwecją, która wygrała z Ukrainą 3:1. Rozgrywkę zaplanowano 31 marca. To właśnie wynik tego spotkania zadecyduje o tym, kto ostatecznie jedzie, a właściwie leci na mundial do USA, Meksyku i Kanady, bo wszystkie te państwa są organizatorami.
Eliminacje mistrzostw świata 2026. Dotychczasowe wyniki Polaków
Przypomnijmy, że w poprzedniej rundzie eliminacji MŚ Polska rozegrała pięć meczów w grupie G:
4 września 2025 r. zremisowała na wyjeździe z Holandią 1:1
7 września 2025 r. wygrała u siebie z Finlandią 3:1
12 października 2025 r. wygrała na wyjeździe z Litwą 2:0
14 listopada 2025 r. zremisowała u siebie z Holandią 1:1
17 listopada 2025 r. wygrała na wyjeździe z Maltą 3:2.

Zebrane punkty nie wystarczyły jednak do wywalczenia bezpośredniej wejściówki na upragniony turniej. Polska zajęła drugie miejsce w grupie. Na szczęście jest jeszcze opcja awansu za sprawą meczów barażowych.
Polacy grali z Albańczykami już cztery razy. Jak im szło?
Polscy piłkarze przystąpili do rozgrywki z Albanią jako faworyci. Grali u siebie i dysponowali mocniejszą kadrą. Jednocześnie swojego rywala nie mogli potraktować lekceważąco. Polska i Albania w ostatnich pięciu latach grały ze sobą cztery razy. Trzy spotkania wygrała nasza drużyna, kolejno 4:1 i dwa razy 1:0.

            
                
            
            Natomiast w ostatniej potyczce w ramach eliminacji mistrzostw Europy ulegliśmy Albańczykom na ich stadionie 0:2. Tak więc teraz piłkarze mieli doskonałą okazję do rewanżu. Wiadomo też, że za awans dostaną grube miliony od FIFA.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9b35fcf0e3cd032703790b678638d8c0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9b35fcf0e3cd032703790b678638d8c0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polska wygrała z Albanią mecz barażowy przed MŚ 2026.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/646907,baraze-dla-polski-to-tez-gra-o-fortune-fifa-czeka-z-przelewem-na-miliony</guid><link>https://natemat.pl/646907,baraze-dla-polski-to-tez-gra-o-fortune-fifa-czeka-z-przelewem-na-miliony</link><pubDate>Thu, 26 Mar 2026 19:40:40 +0100</pubDate><title>Baraże dla Polski to też gra o fortunę. FIFA czeka z przelewem na miliony</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/545a1346e268c82fa2b3e12bcea2846b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Piłkarze marzą o awansie nie tylko ze względu na pieniądze, ale prestiż i wieczną chwałę. Jednak... kasa do zgarnięcia od FIFA jest wręcz niewyobrażalna. Wygrana w barażach zagwarantuje naszej reprezentacji miliony. Ile dokładnie?

Dziś, 26 marca 2026 roku, półfinał baraży do MŚ 2026, w którym Polska podejmuje Albanię. To mecz o wszystko. Jeśli podopieczni Jana Urbana wyjdą z tego starcia zwycięsko, w wielkim finale zmierzą się z wygranym dzisiejszego pojedynku Ukraina – Szwecja. Zwycięzca finałowego meczu zgarnie upragniony bilet wstępu na mundial.
Pula nagród FIFA za awans na mundial szokuje
Wejście do piłkarskiej elity to nie tylko zaszczyt, ale też potężny przelew od FIFA. Portal Sportmarketing.pl podaje, że całkowity budżet premiowy, zatwierdzony przez władze światowego futbolu, wynosi... 727 milionów dolarów (ok. 2,69 miliarda zł).
Z tej ogromnej puli aż 655 milionów dolarów (ok. 2,43 miliarda zł) stanowią nagrody za same wyniki na boisku. Ponadto każda zakwalifikowana federacja otrzyma dodatkowy bonus. Mowa o 1,5 miliona dolarów (5,56 miliona zł) na samo przygotowanie drużyny do  turnieju.
Zatem nawet najsłabsze ekipy, które odpadną już w fazie grupowej, mają zagwarantowane minimum 10,5 miliona dolarów (38,95 miliona zł) za sam udział w imprezie. Nowy mistrz świata zarobi z kolei aż 50 milionów dolarów (185,5 miliona zł).
Ile zarobi reprezentacja Polski?
Nasi reprezentanci mają o co grać, ale nie wszystko trafi na ich konta. Ponad połowa pieniędzy od FIFA (60 proc.) zasili budżet PZPN. 
"Z opublikowanego sprawozdania finansowego PZPN wynika, że przychody z działalności statutowej w 2024 roku wyniosły 498 mln zł. Samo minimum gwarantowane przez FIFA odpowiada dziś mniej więcej 7,8 proc. rocznych przychodów PZPN" – wylicza portal Sportmarketing.pl.
Związek zamierza jednak hojnie wynagrodzić piłkarze za ewentualny sukces. Dostaną do podziału około 40 proc. z tej podstawowej premii (czyli tej 10,5 mln dolarów). To daje pulę blisko 4,2 miliona dolarów (15,58 miliona zł). Za sam awans.
Konkurencja w Europie wcale nie zostaje w tyle i również pompuje gigantyczne środki w piłkarzy. 
Kosowo – lokalny rząd zadeklarował wypłatę 500 tysięcy euro (1,85 miliona zł) za półfinałowe zwycięstwo i kolejny milion euro (3,71 miliona zł) za ostateczny awans na turniej.
Rumunia – władze tamtejszej piłki przygotowały łącznie 500 tysięcy euro (1,85 miliona zł) premii do podziału za dwa pomyślnie rozegrane mecze barażowe.
Czechy – podpisano specjalną umowę, na mocy której krajowa liga otrzyma 15 proc. finansowego bonusu federacji za awans drużyny narodowej.

Baraże o mistrzostwa świata to dla Polaków ostateczny sprawdzian
Jesienne mecze w grupie G przyniosły naszym zawodnikom zaledwie drugie miejsce w tabeli. Bezpośredni awans uciekł nam sprzed nosa pomimo cennych remisów z Holandią czy wygranych nad Finlandią i Litwą. 
Dlatego dzisiejszy mecz Polska – Albania to nasza ostatnia deska ratunku. Jeśli skutecznie wygramy finałowy bój w barażach, wpadniemy bezpośrednio do bardzo silnej Grupy F. Tam na biało-czerwonych czekają już świetnie dysponowane ekipy Holandii, Japonii oraz Tunezji. 
Tegoroczny mundial w USA, Kanadzie i Meksyku to wydarzenie pod wieloma względami wyjątkowe. Nie tylko ze względu na trzech organizatorów. Po raz pierwszy w historii o puchar powalczy aż 48 drużyn narodowych, a ostatecznego mistrza poznamy podczas wielkiego finału, który zaplanowano na 19 lipca.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/545a1346e268c82fa2b3e12bcea2846b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/545a1346e268c82fa2b3e12bcea2846b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ile polska reprezentacja dostanie za awans na mundial? Mecz z Albanią jest sporo wart również w sensie finansowym</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/646879,polska-albania-czyli-wiecej-niz-mecz-przegramy-i-zacznie-sie-pieklo-wygramy-i-historia-czeka</guid><link>https://natemat.pl/646879,polska-albania-czyli-wiecej-niz-mecz-przegramy-i-zacznie-sie-pieklo-wygramy-i-historia-czeka</link><pubDate>Thu, 26 Mar 2026 17:48:50 +0100</pubDate><title>Polska-Albania, czyli więcej niż mecz. Przegramy i zacznie się piekło, wygramy i historia czeka</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3da5954e1f0dd0f8f6c1e840e8171338,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dzisiejsze spotkanie Polska – Albania to znacznie więcej niż zwykły mecz. Na szali leży awans biało-czerwonych na tegoroczne mistrzostwa świata. Jeśli piłkarze pod wodzą Jana Urbana dziś przegrają, nie będzie już nawet meczu o honor.

Jesienne zmagania w fazie grupowej nie przyniosły naszym piłkarzom bezpośrednie awansu na mundial. Polscy piłkarze mają ostatnią szansę w barażach. Marcowe spotkania to absolutne być albo nie być dla naszej kadry w gronie najlepszych drużyn świata. Błędy z przeszłości nie mają już znaczenia.
Eliminacje mistrzostw świata 2026. Wyniki Polaków
Eliminacje w grupie G wystartowały świetnie. Nasi kadrowicze zaczęli od cennego remisu z Holandią na wyjeździe, by później pokonać u siebie Finlandię oraz triumfować nad Litwą.
Listopadowy rewanż z Holandią w Polsce znów zakończył się podziałem punktów. Fazę grupową zakończyliśmy wygraną nad Maltą. Zamiast gratulacji, na reprezentację wylał się hejt, bo ledwo pokonali słabszą (przynajmniej w rankingach drużynę). 
"Szczęście sprzyja podobno lepszym, a tego szczęścia było dzisiaj naprawdę dużo, bo i przypadkowa była bramka Zielińskiego, i przypadkowy był gol Wszołka. Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że to był występ nie do końca fantastyczny, ale trzy punkty są w sejfie. Bierzemy je i jutro, pojutrze nikt nie będzie pamiętał" – powiedział Zbigniew Boniek w programie Prawda Futbolu.
Zebrane punkty nie wystarczyły jednak do wywalczenia bezpośredniej wejściówki na upragniony turniej. Polska zajęła drugie miejsce w grupie. Na szczęście jest jeszcze opcja awansu za sprawą meczy barażowych. 
Transmisja meczu Polska – Albania w TV i stream online
Pierwszy gwizdek półfinału baraży zabrzmi punktualnie o godzinie 20.45. Gdzie można obejrzeć spotkanie? Tam gdzie zwykle. Telewizyjna transmisja na żywo będzie dostępna w kanałach TVP 1, TVP 1 HD, TVP Sport i TVP Sport HD. Mecz będzie można obejrzeć też za darmo online na stronie sport.tvp.pl.
Baraże do MŚ 2026. Jakie są szanse biało-czerwonych?
Albania w swojej grupie K ustąpiła wyłącznie Anglikom. TVP Sport zauważa, że mamy z jednak tym przeciwnikiem rachunki do wyrównania. Przegrana 2:0 na eliminacjach do Euro 2024 kosztowała wtedy posadę ówczesnego trenera Fernando Santosa.
Historia ogólnie daje nam powody do optymizmu, bo wygraliśmy zdecydowaną większość dotychczasowych potyczek i Albania jest dużo niżej w rankingu FIFA (64, a Polska 34). Zespół z Bałkanów nigdy nie zagrał jeszcze na mundialu, więc dzisiejszy mecz jest dla nich również szalenie ważny.
W przypadku zwycięstwa na Stadionie Narodowym czeka nas ostateczny bój ze zwycięzcą pary Ukraina – Szwecja (też dzisiaj o tej samej godzinie). Finał baraży będzie 31 marca. Jego wynik zadecyduje o tym, kto ostatecznie jedzie, a właściwie leci na mundial do USA, Meksyku i Kanady, bo wszystkie te państwa są organizatorami.
Mundial 2026. Kto może być naszym rywalem?
Jeśli skutecznie przebrniemy przez całe marcowe baraże, trafimy bezpośrednio do Grupy F. Na stadionach za Oceanem będą czekać na nas następujące reprezentacje:
Holandia
Japonia
Tunezja

Na murawach tegorocznych mistrzostw świata zamelduje się rekordowe 48 reprezentacji  (z Europy zobaczymy 16 drużyn). Impreza wystartuje 11 czerwca, a wielki finał przewidziano na 19 lipca w New Jersey. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3da5954e1f0dd0f8f6c1e840e8171338,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3da5954e1f0dd0f8f6c1e840e8171338,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Mecz Polska-Albania to półfinał baraży o MŚ 2026. Co dalej?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/646372,fissette-odchodzi-ze-sztabu-swiatek-po-szoku-w-miami-zlote-czasy-minely-za-szybko</guid><link>https://natemat.pl/646372,fissette-odchodzi-ze-sztabu-swiatek-po-szoku-w-miami-zlote-czasy-minely-za-szybko</link><pubDate>Mon, 23 Mar 2026 15:55:38 +0100</pubDate><title>Fissette odchodzi ze sztabu Świątek po szoku w Miami. Złote czasy minęły za szybko</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e8be00c3850678b4eea8596145dd1d04,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Iga Świątek zdecydowała się na gwałtowny ruch w swoim sztabie po ostatniej serii bolesnych porażek. Belg Wim Fissette oficjalnie przestaje być trenerem Polki, o czym tenisistka poinformowała w poniedziałek na swoim profilu na Instagramie.

To koniec krótkiej i – jak się okazało – niezbyt owocnej ery Wima Fissetta u boku najlepszej polskiej tenisistki. Decyzja o zakończeniu współpracy zapadła w momencie, gdy Iga Świątek wyraźnie znalazła się na zakręcie, a jej gra przestała budzić lęk u najgroźniejszych rywalek. Polska mistrzyni potrzebuje nowego impulsu, by wrócić na szczyt, z którego ostatnio zaczęła się niebezpiecznie zsuwać.
Decyzja ogłoszona na Instagramie
Informacja o rozstaniu z belgijskim szkoleniowcem obiegła media w poniedziałek po południu. Iga Świątek opublikowała oficjalne oświadczenie poprzez platformę Instagram. W krótkim, ale rzeczowym wpisie podziękowała Fissette’owi za wspólnie spędzony czas, dając jednocześnie sygnał, że nadszedł moment na zmiany. 
Fani tenisistki od kilku tygodni spekulowali o możliwych ruchach kadrowych, widząc, że chemia między zawodniczką a trenerem nie przekłada się na dominację, do której Iga przyzwyczaiła świat przez ostatnie lata. W swoim oświadczeniu Iga zaznacza również, że pozostała część jej sztabu pozostaje niezmieniona, a dla niej samej nadszedł czas na poukładanie pewnych spraw i przede wszystkim zadbanie o siebie.

                
                    
                
                Kryzys formy i szokująca porażka w Miami
Aktualnie Iga Świątek przechodzi przez zdecydowanie najgorszy czas w swojej dorosłej karierze. Polska tenisistka nie tylko straciła niedawno pozycję wiceliderki rankingu WTA, ale przy obecnej punktacji realnie grozi jej wypadnięcie całkowicie poza podium światowego zestawienia.
Punktem zwrotnym i sygnałem alarmowym była szokująca porażka w turnieju WTA 1000 Miami Open. Świątek uległa Magdzie Linette w drugiej rundzie, co uznano za jedną z największych sensacji sezonu. Ten mecz brutalnie obnażył problemy na korcie, z którymi Polka borykała się w ostatnich miesiącach: brak pewności przy kluczowych piłkach, problemy z serwisem i dziwna niemoc w momentach, gdy rywalka zaczynała stawiać twarde warunki. Floryda stała się miejscem, gdzie system Igi po prostu się zaciął.
Epoka Fissette a złote lata Wiktorowskiego
Wim Fissette to postać legendarna w świecie sportu i jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w kobiecym tenisie. Belg w przeszłości prowadził do sukcesów największe gwiazdy, takie jak chociażby Naomi Osaka czy Kim Clijsters. Do sztabu Świątek dołączył w październiku 2024 roku, co ogłaszano jako transferowy hit. Pod jego opieką obecna numer 3 rankingu WTA wygrała trzy turnieje, w tym zeszłoroczny Wimbledon, co było spełnieniem marzeń Igi o sukcesie na trawie. Jednak ogólnie rzecz ujmując, współpraca ta nie przyniosła systematyczności. Braki w powtarzalności i bolesne porażki z niżej notowanymi rywalkami przelały czarę goryczy.
Trudno w tym miejscu nie wspomnieć o współpracy z Tomaszem Wiktorowskim (grudzień 2021 – październik 2024), uznawanej za złote czasy Igi. To pod jego skrzydłami tenisistka stała się globalną marką i dominatorką, sięgając po cztery tytuły wielkoszlemowe – trzykrotny triumf w Roland Garros (2022, 2023, 2024) oraz US Open (2022). Wygrała łącznie aż 19 turniejów, w tym prestiżowe Finały WTA w 2023 roku, a przede wszystkim zadebiutowała i przez długie tygodnie utrzymywała się na pozycji liderki rankingu WTA.
Powrót do tamtej stabilności i pewności siebie jest teraz priorytetem. Iga stoi przed wyzwaniem znalezienia kogoś, kto nie tylko poprawi jej technikę, ale przede wszystkim odbuduje silną psychikę naszej wybitnej tenisistki.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e8be00c3850678b4eea8596145dd1d04,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e8be00c3850678b4eea8596145dd1d04,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Iga Świątek rozstała się z trenerem</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/644143,kacper-tomasiak-znow-ze-srebrem-kolejny-medal-mlodego-polaka-w-tym-sezonie</guid><link>https://natemat.pl/644143,kacper-tomasiak-znow-ze-srebrem-kolejny-medal-mlodego-polaka-w-tym-sezonie</link><pubDate>Thu, 05 Mar 2026 18:55:49 +0100</pubDate><title>Kacper Tomasiak znów ze srebrem. Kolejny medal młodego Polaka w tym sezonie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/baec7250f3d0aca739ac774a4c9febe3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dla Kacpra Tomasiaka to fenomenalny sezon. Cała Polska usłyszała o nim dzięki trzem medalom, które zdobył podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Teraz 19-letni skoczek narciarski otrzymał kolejny srebrny medal. Został wicemistrzem świata juniorów.

Cóż za rewelacyjna dyspozycja Kacpra Tomasiaka. Krótko po powrocie z Włoch, gdzie podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina zdobył dwa indywidualne medale i jeden z Pawłem Wąskiem, ponownie udowodnił, że jest w szczytowej formie. Dopisał do swojego konta następny srebrny medal. 
Kacper Tomasiak wicemistrzem świata juniorów
W czwartek, 5 marca, Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal mistrzostw świata juniorów w Lillehammer w Norwegii. Polak uzyskał łącznie 287,3 pkt. Na pierwszym miejscu znalazł się Stephan Embacher z Austrii (z 296,5 pkt.), a podium z brązem uzupełnił Jason Colby ze Stanów Zjednoczonych (276,0 pkt.).
Kacper Tomasiak na obiekcie HS98 w Lillehammer wywalczył zaszczytne drugie miejsce. Jak opisuje serwis Skijumping.pl, sportowiec w rozmowie z FIS cieszył się z tej rywalizacji i swoich wyników, choć dodawał, że w jego opinii "skoki nie były idealne". Miał jednak określony cel, który osiągnął.
– Oczekiwania? Chciałem zdobyć medal. Wiedziałem, że stać mnie na walkę o pierwsze czy drugie miejsce. Byłem świadomy, że trudno będzie wywalczyć tytuł mistrzowski. Nie dokonałem tego, ale nie czuję się zawiedziony – przekazał w rozmowie z przedstawicielką Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej, którą cytuje medium. 
Dziennikarze serwisu Sport.pl przypominają, że Tomasiak został trzecim w historii Polski juniorskim mistrzem świata. Wcześniej dokonali tego Mateusz Rutkowski w Stryn w Norwegii (w 2004 roku) i Jakub Wolny w Predazzo we Włoszech (w 2014 roku). 
Znakomity wynik młodego skoczka to dobra informacja dla reprezentacji Polski w Pucharze Świata w skokach narciarskich. "Dzięki miejscu na podium Kacper Tomasiak powiększył kwotę startową reprezentacji Polski w Pucharze Świata na cały rok – aż do kolejnych MŚJ, które odbędą się w sezonie 2026/27 w Falun" – wskazuje Skijumping.pl i dodaje, że kolejny konkurs czeka go już w piątek. 
Multimedalista zimowych IO 2026. Tomasiak z Włoch wrócił jak bohater
To kolejny sukces 19-letniego skoczka narciarskiego. W pierwszej połowie lutego zaprezentował niesamowitą formę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Zdobył trzy medale: dwa indywidualne, srebro na skoczni normalnej oraz brąz na skoczni dużej, i srebro za występ w duecie z Pawłem Wąskiem. 
Po powrocie do Polski Kacper Tomasiak mógł liczyć na ciepłe powitanie. Adam Małysz wręczył mu prezent, o czym pisaliśmy w naTemat. Jego sportowe dokonania sprawiły, że już jest legendą. Ponadto skoczek narciarski ma dostać 900 tys. zł w gotówce i 550 tys. zł w tokenach z Polskiego Komitetu Olimpijskiego i 163,5 tys. zł z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Medaliści IO mają otrzymać również obrazy, vouchery i biżuterię. Nagrody ufundował także Plus, który powiadomił, że Kacper Tomasiak otrzyma łącznie 275 tysięcy złotych za trzy medale na igrzyskach. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/baec7250f3d0aca739ac774a4c9febe3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/baec7250f3d0aca739ac774a4c9febe3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kacper Tomasiak ma kolejny srebrny medal.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/644104,medalisci-igrzysk-bez-pieniedzy-od-pkol-plus-wzial-wiec-sprawy-w-swoje-rece</guid><link>https://natemat.pl/644104,medalisci-igrzysk-bez-pieniedzy-od-pkol-plus-wzial-wiec-sprawy-w-swoje-rece</link><pubDate>Thu, 05 Mar 2026 16:45:31 +0100</pubDate><title>Medaliści igrzysk bez pieniędzy od PKOl. Plus wziął więc sprawy w swoje ręce</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/15212ce95d6f51feb00c16203d3f4919,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polacy zdobyli cztery medale na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 2026 roku. Największym objawieniem jest Kacper Tomasiak, ale dumę Polsce przynieśli także Paweł Wąsek i Władimir Semirunnij. Według mediów państwo jednak wciąż nie wypłaciło im pieniędzy. Hojne nagrody ufundował za to operator Plus.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 oficjalnie zakończyły się w niedzielę, 22 lutego. Polacy zdobyli na nich cztery medale. Dwoma indywidualnymi odznaczeniami, srebrnym i brązowym, uhonorowano Kacpra Tomasiaka. Trzeci medal – srebrny – sportowiec zdobył w duecie z Pawłem Wąskiem. Czwarta nagroda (srebro) powędrowała tymczasem do Władimira Semirunnijego. 
Dziewiętnastoletni skoczek narciarski, który podczas minionych igrzysk zdobył trzy medale, otrzymał także prezent od Adama Małysza. Jak pisaliśmy w naTemat, "Orzeł z Wisły" przekazał Kacprowi Tomasiakowi figurkę przedstawiającą złotego skoczka. Polskim medalistom IO przysługują także nagrody za występy, ale według medialnych doniesień te wciąż nie trafiły w ich ręce i na konta bankowe. Nagrody ufundował za to operator sieci komórkowej Plus.
Znany operator funduje nagrody polskim medalistom igrzysk we Włoszech. "To gest szczególnego uznania"
W komunikacie prasowym wystosowanym 5 marca firma poinformowała, że przyznała medalistom zimowych igrzysk nagrody specjalne. "To gest szczególnego uznania dla sportowców, którzy w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo dostarczyli nam momentów, których nigdy nie zapomnimy" – uzasadniono tę decyzję. 
"Plus zdecydował się ufundować po 100 tys. zł za srebrny medal i 75 tys. zł za brązowy. Decyzja o przyznaniu nagród medalistom została podjęta niezależnie od byłej już współpracy z PKOl, którego jednym z kilku sponsorów był Polkomtel. Nagrody zostaną przekazane bezpośrednio sportowcom. Plus jest dumnym sponsorem polskiego sportu i sportowców od 30 lat i jest to wyraz podziękowania za wszystkie dostarczone nam, kibicom emocje" – tak opisuje szczegóły operator. 
Kacper Tomasiak otrzyma od operatora łącznie 275 tysięcy złotych za trzy medale w skokach narciarskich, Paweł Wąsek 100 tysięcy złotych za srebro w skokach (w duecie z Tomasiakiem), a Władimir Semirunnij – 100 tysięcy złotych za srebro w łyżwiarstwie szybkim (na dystansie 10 000 metrów). 
W komunikacie podkreślono, że przyznane nagrody stanowią "gest wdzięczności i szacunku dla polskich sportowców", są uhonorowaniem ich osiągnięć i lat ciężkiej pracy, a także podziękowaniem za emocje łączące kibiców. "Każdy z nich zapisał się na kartach historii, pokazując, jak ogromną siłę ma polski sport" – podkreślono.
Oto, co przysługuje Polakom za medale na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026. Jak dotychczas nagród nie dostali
Ministerstwo Sportu i Turystyki przewidziało 163,5 tys. zł dla Kacpra Tomasiaka, a także po 78,2 tys. zł dla Pawła Wąska i Władimira Semirunnijego. Serwis Sportowe Fakty WP podawał, że z Polskiego Komitetu Olimpijskiego Tomasiak ma dostać 900 tys. zł w gotówce oraz 550 tys. zł w tokenach, Wąsek 200 tys. zł w gotówce i 200 tys. zł w tokenach, a Semirunnij 400 tys. zł w gotówce i 200 tys. w tokenach. Tymczasem trenerzy, Maciej Maciusiak i Roland Cieślak, mają otrzymać po 75 tys. zł. Wśród nagród wymienia się też obrazy, vouchery i biżuterię.
3 marca media donosiły, że pieniądze dla medalistów, które obiecał im PKOl – łącznie prawie dwa miliony złotych – wciąż nie zostały im przekazane. Przegląd Sportowy Onet wskazywał, że ma to związek z faktem, iż firma Polkomtel wypowiedziała umowę z komitetem (o czym, jak zaznaczono, PKOl dowiedział się przed igrzyskami, ale informacji nie przekazano publicznie).
– Jeszcze przed otrzymaniem tego pisma, zgodnie z umową w styczniu wystawiliśmy fakturę. Od niej w lutym trzeba odprowadzić VAT. Do dziś nie otrzymaliśmy tych pieniędzy. Te środki były zabudżetowane na nagrody. Na pewno nie jest to dla nas łatwa sytuacja – tłumaczyła rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman w wypowiedzi dla PAP, którą cytuje serwis Polskieradio24 w artykule z 26 lutego.
Tymczasem prezes komitetu gościł w RMF FM, gdzie również odniósł się do tej kwestii. 
– Miałem zwołać konferencję prasową 5 lutego, dzień przed igrzyskami olimpijskimi, że firma Polkomtel wychodzi? Nie, trzeba zrobić wszystko, by nasi sportowcy walczyli i żeby zachować ciszę i spokój (...). W styczniu została wystawiona faktura na firmę Polkomtel i liczymy na to, że ta faktura zostanie zapłacona po okresie wypowiedzenia. (...) Same powody tego wypowiedzenia są kuriozalne [podpisanie umowy z firmą Zondacrypto, konflikt ze Sławomirem Nitrasem i zły wizerunek PKOl po IO w Paryżu]. (...) Jeżeli Polkomtel nie zapłaci, to my sobie będziemy musieli poradzić tak, jak po igrzyskach olimpijskich w Paryżu i też wypłacić nagrodę, ale myślę, że Polkomtel zachowa się i wyjdzie z twarzą – zapłaci nam za usługi wykonane, zrealizowane, a jeśli nie, to planem B jest pozyskiwanie nowych środków – przekazywał Radosław Piesiewicz.
Podkreślił on też, że firma Zondacrypto uruchomiła już procedurę wypłacania nagród w tokenach, i zapewnił, że jest w stałym kontakcie z zawodnikami i trenerami. Zapytany o to, czy poda się do dymisji, jeśli medaliści nie dostaną pieniędzy, Piesiewicz odparł:
– Dostaną. Na sto procent.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/15212ce95d6f51feb00c16203d3f4919,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/15212ce95d6f51feb00c16203d3f4919,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Medaliści IO bez pieniędzy od PKOl. Plus ufundował nagrody.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/643744,igrzyska-paraolimpijskie-i-znow-absurd-z-ukraincami-zmusili-ich-do-zmiany</guid><link>https://natemat.pl/643744,igrzyska-paraolimpijskie-i-znow-absurd-z-ukraincami-zmusili-ich-do-zmiany</link><pubDate>Wed, 04 Mar 2026 06:31:01 +0100</pubDate><title>Igrzyska paraolimpijskie i znów absurd z Ukraińcami. Zmusili ich do zmiany</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b7618e20715f907046d23d3d0342476b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przed startem Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Mediolan-Cortina 2026 Międzynarodowy Komitet Paralimpijski postawił ukraińskiej kadrze brutalne ultimatum: albo ze strojów zniknie mapa waszego kraju, albo nie zostaniecie dopuszczeni do zawodów. Przedstawione na ubraniach paralimpijczyków kontury Ukrainy uznano za niedozwolone przesłanie polityczne.

Jak donosi Reuters, centrala paraolimpijska dopatrzyła się w projektach strojów ukraińskiej kadry elementu, który ich zdaniem łamie zasady neutralności sportu. Chodzi o mapę państwa, która została narysowana w jej powszechnie uznanych, międzynarodowych granicach – włączając w to terytoria, obecnie znajdujące się pod rosyjską okupacją. Dla Ukraińców to jednak symbol jedności i domu, o który walczą każdego dnia i chcą go reprezentować na arenie międzynarodowej.
Przepisy IPC dotyczące strojów na zawodach zakazują wykorzystywania na nich tekstów hymnów narodowych, zwrotów motywacyjnych oraz publicznych lub politycznych przesłań bądź haseł związanych z tożsamością narodową. To właśnie w tej ostatniej kategorii, ku zdumieniu wielu obserwatorów, znalazła się mapa Ukrainy. 
Międzynarodowy komitet uznał, że uwiecznienie granic kraju jest gestem politycznym, na który w wiosce olimpijskiej nie ma miejsca. W sprawie wypowiedział się Craig Spence, odpowiadający za komunikację w paraolimpijskiej centrali, informując, że procedura zmiany przebiegła bezproblemowo. Nowe stroje reprezentacji Ukrainy zostały dostarczone w przeciągu 24 godzin i zatwierdzone przez IPC.
Rosjanie z hymnami, Ukraińcy z cenzurą
Cały ten spór o mapę nabiera jednak znacznie głębszego, niemal bolesnego kontekstu, gdy spojrzymy na to, jak IPC potraktowało inne kraje włączone w konflikt. Podczas gdy Ukraińcom zakazuje się pokazywania granic własnego państwa, komitet pozwolił na start reprezentantom Rosji i Białorusi. Co więcej – będą oni mogli występować pod własnymi flagami narodowymi, a w przypadku zwycięstw na arenach wybrzmią ich oficjalne hymny.

To zestawienie decyzji wywołało wściekłość nie tylko w Kijowie, ale i w wielu europejskich stolicach. Trudno zrozumieć logikę, w której mapa napadniętego kraju jest "zbyt polityczna", a symbole państwa, które tę wojnę wywołało, są uznawane za element "neutralnego sportu". To właśnie ten brak elementarnej sprawiedliwości doprowadził do decyzji, która położy się cieniem na ceremonii otwarcia zimowych igrzysk paralimpijskich.
Wielki bojkot w Weronie i polska solidarność
Ukraina postawiła sprawę jasno: nie ma zgody na legitymizowanie rosyjskiej obecności w takim wydaniu. Reprezentacja ogłosiła bojkot piątkowej ceremonii otwarcia, która odbędzie się w Weronie. W tym proteście Ukraińcy nie będą osamotnieni – do bojkotu oficjalnego startu igrzysk dołączyło kilka innych państw, w tym również Polska.
Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie Mediolan-Cortina 2026 potrwają od 6 do 15 marca. Mimo rzucanych pod nogi kłód, ukraińska ekipa zamierza walczyć o medale w czterech dyscyplinach. 35 sportowców, z których wielu to osoby bezpośrednio dotknięte skutkami działań wojennych, wyjdzie na stoki bez mapy na piersi, ale z ojczyzną w sercach.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b7618e20715f907046d23d3d0342476b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b7618e20715f907046d23d3d0342476b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ukraińcy pozbawieni symbolu tożsamości na paralimpiadzie. Powodem polityka</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/643705,bezprecedensowy-ruch-tvp-przed-paraigrzyskami-transmisja-zostanie-przerwana</guid><link>https://natemat.pl/643705,bezprecedensowy-ruch-tvp-przed-paraigrzyskami-transmisja-zostanie-przerwana</link><pubDate>Tue, 03 Mar 2026 17:09:07 +0100</pubDate><title>Bezprecedensowy ruch TVP przed paraigrzyskami. Transmisja zostanie przerwana</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4df51bcc3dd8a678b917d03e7a1ce606,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Telewizja Polska ogłosiła bojkot sportowców z Rosji i Białorusi podczas XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich. Nadawca zapowiada, że nie pokaże ich w trakcie ceremonii otwarcia, a w zamian wyemituje planszę z hasłem "Solidarni z Ukrainą". Decyzję TVP popiera Polski Komitet Paralimpijski – reprezentacja Polski nie weźmie udziału w ceremonii otwarcia igrzysk.

XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie odbędą się w dniach 6–15 marca 2026 roku we Włoszech. Areną zmagań będą – podobnie jak w przypadku zakończonych już Igrzysk Olimpijskich – Mediolan oraz Cortina d'Ampezzo. Pierwsze zawody zaplanowano już na 5 marca.
We Włoszech zobaczymy ponad 600 sportowczyń i sportowców z niepełnosprawnościami, a reprezentacja Polski wystąpi w dziewięcioosobowym składzie. Warto przypomnieć, że to drugi raz, gdy Włochy są gospodarzem tej imprezy – poprzednio paraigrzyska odbyły się w 2006 roku w Turynie.
Flagi Rosji i Białorusi na Zimowych Igrzyskach Paraolimpijskich. Stanowcze stanowisko TBP
W połowie lutego środowisko sportowe obiegła zaskakująca decyzja Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego (IPC), który zezwolił sportowcom z Rosji i Białorusi na start pod flagami swoich państw. Co więcej, podczas ceremonii medalowych mają być odgrywane hymny tych krajów.
Decyzja wywołała falę krytyki. Publiczni nadawcy z Litwy, Estonii, Finlandii i Łotwy zapowiedzieli, że nie pokażą w ogóle ceremonii otwarcia. W Polsce TVP postawiło na inny wariant.
"Telewizja Polska nie zaprezentuje sportowców, którzy w trakcie ceremonii otwarcia zbliżających się XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Mediolan Cortina 2026 wystąpią pod flagami Rosji i Białorusi. Bojkot jest wyrazem sprzeciwu nadawcy wobec wywołanej przez Rosję wojny na Ukrainie oraz działań Rosji i Białorusi na arenie międzynarodowej" – czytamy w oświadczeniu.
Nadawca nie kryje rozczarowania decyzją IPC. "Ze zdumieniem przyjęliśmy decyzję Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego" – pisze TVP i dodaje: "Traktujemy ten wybór jako niepokojący przejaw rozmywania odpowiedzialności Rosji i Białorusi za zbrodnie dokonywane na terenie Ukrainy, a na to nie ma i nigdy nie będzie naszej zgody".
Telewizja Polska podkreśla jednocześnie, że misją nadawcy jest pokazywanie rywalizacji sportowców z niepełnosprawnościami, a "rywalizacja paraolimpijczyków jest [dla TVP] ważnym elementem misji społecznej". "Jednak sport nie może usprawiedliwiać przemocy, zabijania i łamania praw człowieka" – dodaje w komunikacie.
Przerwanie transmisji Zimowych Igrzysk Paralimpijskich i specjalna plansza
Telewizja Polska zapowiedziała konkretne działania techniczne. "Gdy w sygnale transmisyjnym z ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Mediolan Cortina 2026 pojawią się zawodnicy reprezentujący Rosję lub Białoruś, przerwiemy transmisję i wyemitujemy planszę z poniższą informacją: "SOLIDARNI Z UKRAINĄ. TVP SPORT SPRZECIWIA SIĘ UCZESTNICTWU ROSYJSKICH I BIAŁORUSKICH ZAWODNIKÓW W RYWALIZACJI SPORTOWEJ".
Dodatkowo, w sytuacji gdy polski zawodnik zdobędzie srebrny lub brązowy medal, a zwycięzcą będzie reprezentant Rosji lub Białorusi, TVP pokaże moment dekoracji, ale zakończy transmisję przed odśpiewaniem hymnu i wciągnięciem flag na maszt.
Decyzję nadawcy popiera Polski Komitet Paralimpijski. Prezes organizacji, Łukasz Szeliga, zapowiedział również, że w ramach protestu reprezentacja Polski nie weźmie udziału w ceremonii otwarcia igrzysk.
W komunikacie przypomniano również, że 24 lutego 2026 roku minęły cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny Rosji w Ukrainie. Jak podkreślono, konflikt "każdego dnia powoduje śmierć i cierpienie ludzi, w tym niewinnych ukraińskich cywilów".
Gdzie oglądać Zimowe Igrzyska Paralimpijskie 2026?
Relacje z XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo będzie można oglądać na antenie TVP Sport oraz w kanałach online nadawcy – na stronie internetowej, w aplikacji mobilnej i w Smart TV.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4df51bcc3dd8a678b917d03e7a1ce606,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4df51bcc3dd8a678b917d03e7a1ce606,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">TVP nie pokaże reprezentacji Rosji i Białorusi</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/642463,szymon-marciniak-nagle-przestal-sedziowac-ludzie-maja-teorie-ale-sie-myla</guid><link>https://natemat.pl/642463,szymon-marciniak-nagle-przestal-sedziowac-ludzie-maja-teorie-ale-sie-myla</link><pubDate>Sat, 21 Feb 2026 20:00:01 +0100</pubDate><title>Szymon Marciniak nagle przestał sędziować. Ludzie mają teorię, ale się mylą</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/17c0f5632a67375f55594858f599d498,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Szymon Marciniak to najbardziej doświadczony polski sędzia piłkarski. Od początku grudnia nie poprowadził jednak żadnego spotkania w roli pierwszego arbitra. Kibice i niektórzy krytycy już oświadczyli, co mogło być powodem. Jego absencja na boisku była natomiast zaplanowana, i to już od dłuższego czasu.

Co dzieje się z Szymonem Marciniakiem? Takie pytanie od kilku tygodni zadają sobie kibice piłki nożnej. Sędzia z Płocka to jeden z najlepszych arbitrów w Polsce i na świecie – regularnie prowadzi mecze Ekstraklasy, Pucharu Polski, Ligi Mistrzów, Ligi Europy oraz mecze międzypaństwowe. Jest również rekordzistą pod względem liczby meczów sędziowanych w najwyższej klasie rozgrywkowej w naszym kraju.
Szymon Marciniak nie sędziuje meczów od grudnia. Wiadomo dlaczego
Od 3 grudnia Szymon Marciniak nie poprowadził jednak żadnego spotkania w roli pierwszego sędziego. To wzbudziło komentarze i domysły, ponieważ runda wiosenna PKO Bank Polski Ekstraklasy czy mecze Ligi Mistrzów UEFA już dawno wystartowały. Niektórzy po prostu zastanawiają się, co dzieje się z naszym topowym sędzią. Inni z przekąsem komentują, że to "przez swoje wpadki" Marciniak został odsunięty. 
Jak przypomina m.in. Przegląd Sportowy Onet, arbiter regularnie pełni funkcję sędziego VAR i niebawem wróci do sędziowania na murawie. Marciniak od przeszło dwóch miesięcy nie pracuje w roli pierwszego sędziego, a powodem jest drobna kontuzja nogi, która wymagała operacji. Informował o tym Wojciech Jagoda, komentator Canal+ Sport, podczas meczu Zagłębia Lubin z Widzewem Łódź.
Prawda jest zatem taka, że Szymon Marciniak nie stracił w oczach swoich przełożonych, jak niektórzy sugerują. Powodem nieobecności na boisku jest wyłącznie jego niedyspozycja fizyczna. Ponadto warto wspomnieć, że doświadczonemu arbitrowi przytrafiały się już kontuzje, m.in. jesienią 2024 roku, kiedy doznał urazu mięśnia dwugłowego.
Dodajmy, że kontuzje wśród sędziów piłkarskich to nic nadzwyczajnego. Podobnie jak piłkarze, oni też są mocno eksploatowani w pracy na boisku. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/17c0f5632a67375f55594858f599d498,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/17c0f5632a67375f55594858f599d498,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Szymon Marciniak nie sędziuje meczów od kilku tygodni. Wiadomo dlaczego</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/642439,kamila-sellier-po-koszmarnym-wypadku-na-io-musiala-przejsc-zabieg</guid><link>https://natemat.pl/642439,kamila-sellier-po-koszmarnym-wypadku-na-io-musiala-przejsc-zabieg</link><pubDate>Sat, 21 Feb 2026 10:22:31 +0100</pubDate><title>Kamila Sellier po koszmarnym wypadku na IO. Musiała przejść zabieg</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/259610d498ff8d32e77efed8954f2635,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wypadek Kamili Sellier na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina przeraził widzów ćwierćfinału na 1500 m w short tracku. 25-letnia Polka została przetransportowana do szpitala, musiała przejść zabieg. Mamy nowe informacje o stanie jej zdrowia.

W piątkowym ćwierćfinale Polka jechała na trzeciej pozycji, trzymając się blisko czołówki. Na jednym z zakrętów zrobiło się wyjątkowo ciasno. Po błędzie jednej z zawodniczek doszło do upadku, w który wpadła także faworytka Arianna Fontana. Najbardziej ucierpiała jednak Kamila Sellier – Polka znalazła się na lodzie tuż obok łyżew rywalki i została zraniona ich ostrzem.
Sędziowie natychmiast wstrzymali bieg, a na torze pojawiły się służby medyczne. Stan Sellier wymagał pilnej interwencji – 25-latka opuściła lodowisko na noszach i została przetransportowana do szpitala. Rywalizację wznowiono, ale już bez udziału Sellier.

                    
                        
                    
                Stan zdrowia Kamili Sellier. Łyżwiarka przeszła zabieg
Tuż po wypadku szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki przekazał w rozmowie z Radiem ZET, że 25-latka jest przytomna, ma przeciętą powiekę oraz policzek, a lekarze podejrzewają złamanie kości jarzmowej. 
W piątek w nocy rzeczniczka Polskiego Komitetu Olimpijskiego Katarzyna Kochaniak-Roman poinformowała media, że Sellier przeszła zabieg "polegający na ponownym otwarciu rany, aby lekarze mogli dokładnie ocenić stan kości".
– Decyzja została podjęta po wynikach tomografii komputerowej, które wykazały niewielkie złamanie. Po zabiegu Kamila pozostanie na noc w szpitalu na obserwacji – dodała i podkreśliła, że nasza łyżwiarka szybka "jest bardzo dzielna". – Wstała z łóżka o własnych siłach. Przez cały czas są przy niej rodzice oraz lekarz reprezentacji – powiedziała Kochaniak-Roman.
W sobotę rano dziennikarz sportowy Radia Zet Mateusz Ligęza napisał na X: "Noc przespana, czekamy na wyniki badań, opuchlizna duża, dziś będzie sprawdzana ruchomość jej oka".

                    
                        
                    
                Wypadek Kamili Sellier skomentowała jej koleżanka z kadry Natalia Maliszewska, która niestety również odpadła z rywalizacji. – Po prostu Kamila była w bardzo złym miejscu. To był przypadek, to był totalny przypadek, ale niestety takie rzeczy się zdarzają – mówiła w rozmowie z Eurosportem.
Dodała, że Sellier "niestety już w karierze miała pociętą twarz, policzek. To są akurat bardzo przykre i niebezpieczne obrazki". – To jest to niebezpieczeństwo, o którym my też często mówimy, które podejmujemy. Fajnie, bardzo się ścigamy, jeździmy bardzo szybko, wchodzimy w zakręty 50 km na godzinę. A nie ma co ukrywać, jeździmy na ostrzach. Mamy stroje nieprzecinalne, mamy rękawiczki, ale niestety część naszej twarzy jest odsłonięta – podkreśliła.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/259610d498ff8d32e77efed8954f2635,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/259610d498ff8d32e77efed8954f2635,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kamila Sellier spędziła noc w szpitalu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/642433,kamila-sellier-ranna-na-igrzyskach-w-mediolanie-znosili-ja-z-lodu-na-noszach</guid><link>https://natemat.pl/642433,kamila-sellier-ranna-na-igrzyskach-w-mediolanie-znosili-ja-z-lodu-na-noszach</link><pubDate>Fri, 20 Feb 2026 21:21:11 +0100</pubDate><title>Kamila Sellier ranna na igrzyskach w Mediolanie. Znosili ją z lodu na noszach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bd0a2505e23e0c06296f24c363651a06,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dramatyczne sceny podczas ćwierćfinału na 1500 m w short tracku. Kamila Sellier doznała bardzo groźnie wyglądającego upadku po kontakcie z rywalkami i została zniesiona z lodu na noszach.

Podczas rywalizacji w ćwierćfinale Polka jechała na trzeciej pozycji, trzymając się blisko czołówki. Na jednym z zakrętów zrobiło się wyjątkowo ciasno. Po błędzie jednej z zawodniczek doszło do upadku, w który wpadła także faworytka, Arianna Fontana. Najbardziej ucierpiała jednak Kamila Sellier – Polka znalazła się na lodzie tuż obok łyżew rywalki i została nimi zraniona.

                    
                        
                    
                Sędziowie natychmiast wstrzymali bieg, a na torze pojawiły się służby medyczne. Stan Sellier wymagał pilnej interwencji – 25-latka opuściła lodowisko na noszach i została przetransportowana do szpitala. Rywalizację wznowiono, ale już bez udziału reprezentantki Polski.
Upadek Kamili Sellier na igrzyskach. "Jest przytomna"
Szczegóły obrażeń przekazał dziennikarz TVP Sport, cytując informacje od koleżanki Sellier z kadry. "Przecięta powieka i policzek. Totalny przypadek, bardzo przykra sprawa – to pierwsze informacje (od Natalii Maliszewskiej) o stanie zdrowia Kamili Sellier (zraniona łyżwą w 1/4 finału short tracku na 1500 m)" – napisał Robert Błoński.
O stanie zawodniczki poinformował także szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki w rozmowie z Radiem ZET. Podkreślił, że Sellier jest przytomna, a policzek został zszyty, jednak wciąż nie wiadomo, co z okiem łyżwiarki.
"Oko jest bardzo opuchnięte, oby ta łyżwa nie weszła zbyt głęboko, ale na razie nie wiemy, czy wszystko OK. Kość jarzmowa może być złamana. Czekamy na badania. Jest z nią szef misji medycznej" – dodał cytowany na platformie X przez Mateusza Ligęzę.
To był pechowy dzień także dla dwóch pozostałych polskich zawodniczek w short tracku na dystansie 1500 m: Natalii Maliszewskiej oraz Gabrieli Topolskiej. Maliszewska finiszowała czwarta, ale ostatecznie jej czas nie dał awansu do półfinału. Topolska natomiast zaliczyła upadek i zakończyła bieg na ostatniej pozycji.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bd0a2505e23e0c06296f24c363651a06,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bd0a2505e23e0c06296f24c363651a06,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kamila Sellier zaliczyła upadek na igrzyskach</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/642067,pies-na-trasie-io-skradl-show-takiego-finiszu-nikt-sie-nie-spodziewal</guid><link>https://natemat.pl/642067,pies-na-trasie-io-skradl-show-takiego-finiszu-nikt-sie-nie-spodziewal</link><pubDate>Wed, 18 Feb 2026 15:37:35 +0100</pubDate><title>Pies na trasie IO skradł show. Takiego finiszu nikt się nie spodziewał</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2976f7196e6bd075b00a593b5d5bf530,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Takiego finiszu kwalifikacji w sprincie drużynowym techniką dowolną w biegach narciarskich podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich nikt się nie spodziewał. Nagle na trasę wbiegł pies i to w dodatku podobny do wilka. Nagranie z tamtego momentu robi furorę w sieci.

O tym, że na igrzyskach olimpijskich zdarzyć się mogą różne rzeczy, przekonaliśmy się już nie raz. Ale takiego obrazka na trasie z psem w tle raczej nikt nie przewidział. Gdy w Tesero trwały kwalifikacje w sprincie drużynowym w biegach narciarskich kobiet, w pościg za dwiema zawodniczkami rzucił się pies.
Tuż przed metą były wówczas Chorwatka Tana Hadzić i Greczynka Konstantina Charalampidou. Nie mogły uwierzyć w to, co się wydarzyło. – Pomyślałam: Czy ja halucynuję? Nie wiedziałam, co powinnam zrobić, bo pomyślałam, że może mnie zaatakować, ugryźć – opowiadała później Chorwatka, cytowana przez amerykański NPR.
Pies na trasie igrzysk olimpijskich
Pies na szczęście nikogo nie zaatakował, a wręcz przeciwnie, po zakończeniu wyścigu był bardzo przyjazny wobec ludzi. Zawodniczka szczerze przyznała jednak, że przez tę sytuację straciła kilka sekund. – To nic takiego, bo nie walczę o medale. Ale gdyby to zdarzyło się w finale, mogłoby naprawdę kosztować kogoś medale lub bardzo dobry wynik – dodała w tym samym wywiadzie.
Nagranie z udziałem psa cieszy się dziś ogromną popularnością w sieci. Co ciekawe czworonóg, przekraczając linię mety, zatrzymał olimpijski zegar. Przez to mogliśmy zobaczyć naprawdę niespotykany fotofinisz tych igrzysk.

                    
                        
                    
                Pies po tym, jak razem z narciarkami zakończył bieg, jeszcze chwilę pokręcił się wokół zgromadzonych tam osób. Później zajęli się nimi organizatorzy. Okazało się, że wabi się Nazgul i uciekł z niedalekiego pensjonatu. Stacja NPR porozmawiała z jego właścicielami.
Wspomnieli, że Nazgul był tego dnia wyjątkowo niespokojny i gdy zobaczył, że jego opiekunowie wychodzą, strasznie skomlał. Nie spodziewali się jednak, że ucieknie z posesji i będzie ich szukał na trasie IO. – Myślę, że po prostu chciał za nami iść obejrzeć igrzyska – żartowała właścicielka.
Dodała, że Nazgul to pies rasy czechosłowacki wilczak. Jest na co dzień bardzo przyjazny i "często szuka kontaktu z ludźmi".
Dodajmy, że mimo nietypowego zdarzenia z psem udało się zakończyć rywalizację. W Tesero najlepsze okazały się Szwedki: Jonna Sundling i Maja Dahlqvist. Były faworytkami, bowiem stawały już na podium sprintu indywidualnego. Drugie były Szwajcarki, a trzecie Niemki. Polki długo walczyły o dziesiąte miejsce z Austriaczkami. Ostatecznie przegrały z nimi to starcie o 0,85 s.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2976f7196e6bd075b00a593b5d5bf530,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2976f7196e6bd075b00a593b5d5bf530,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Pies na trasie na Igrzyskach Olimpijskich skradł show.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
