<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Podróże]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Podróże w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/71,podroze</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,71,podroze" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650662,czekasz-na-last-minute-maj-moze-byc-ostatnim-dzwonkiem-na-tanie-wakacje</guid><link>https://natemat.pl/650662,czekasz-na-last-minute-maj-moze-byc-ostatnim-dzwonkiem-na-tanie-wakacje</link><pubDate>Sat, 25 Apr 2026 21:00:02 +0200</pubDate><title>Czekasz na last minute? Maj może być ostatnim dzwonkiem na tanie wakacje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f544c5488ae377f48d24a51937503a6f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wakacje 2026 coraz bliżej. Czekanie na last minute może nie przynieść oszczędności, na które liczy wielu turystów. Wbrew popularnemu przekonaniu, to nie "ostatnia chwila", ale często wiosna okazuje się najlepszym momentem na rezerwację wyjazdu.

Jeszcze niedawno wielu Polaków odkładało decyzję o wakacjach na ostatnią chwilę, licząc na przecenione oferty last minute. Tymczasem dane pokazują, że ten sposób planowania urlopu może nie być najkorzystniejszy. W wielu popularnych krajach ceny potrafią rosnąć wraz ze zbliżającym się sezonem.
Jak wynika z analizy "Travelist" dotyczącej ubiegłorocznego sezonu wakacyjnego porównującej ceny pobytów zagranicznych do ofert last minute, w wielu przypadkach wcześniejsza rezerwacja była tańsza. Pod uwagę brano koszt jednej doby hotelowej dla dwóch osób ze śniadaniem.
Wakacje 2026. Maj może być ostatnim momentem na tańsze rezerwacje
Z danych "Travelist" wynika, że w popularnych kierunkach takich jak Grecja, Chorwacja czy Czarnogóra wcześniejsze planowanie urlopu z reguły pozwala zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt procent w porównaniu z ofertami last minute. Za pobyt zarezerwowany z trzymiesięcznym wyprzedzeniem użytkownicy serwisu płacili średnio od 15 do 30 procent mniej niż za ofertę last minute.
Eksperci zwracają uwagę, że najkorzystniejszym momentem, by rezerwować wakacje, może być maj. Bo w czerwcu często kończy się okres promocji, a ceny na lato zaczynają rosnąć wraz ze zbliżającymi się wakacjami.
– Wśród wielu osób wciąż pokutuje błędne przekonanie, że najlepsze okazje pojawiają się tuż przed wyjazdem. Tymczasem dane pokazują, że w przypadku wakacji zagranicznych coraz częściej działa to na odwrót  – podkreśla Eugeniusz Triasun, rzecznik Travelist.pl.
Nowe trendy w podróżach. Set-jetting, deadzoning i wakacje poza all inclusive 
Zmienia się nie tylko moment rezerwacji, ale też sam sposób planowania wakacji. Coraz więcej Polaków odchodzi od ofert all inclusive i szuka bardziej indywidualnych doświadczeń. 
Jednym z widocznych trendów, o którym pisaliśmy wiele na łamach naTemat,  jest set-jetting, czyli podróże śladami filmów i seriali. W tym celu turyści wybierają jako kierunek swoich wakacji miejsca znane z popkultury. Coraz częściej mówi się też o deadzoningu, który polega na świadomym odcinaniu się od technologii i wybieraniu mniej przepełnionych miejsc. 
Ciekawą opcją stają się również bardziej alternatywne formy wyjazdów, takie jak wakacyjny wolontariat. Są one rzadziej wybierane, bo wymagają od podróżnych zarówno zaangażowania, jak i czasu. Potrafią jednak być bardzo satysfakcjonujące. W niektórych miejscach, np. na greckich wyspach, można otrzymać darmowe zakwaterowanie w zamian za pomoc przy opiece nad kotami. 
Jednocześnie widać, że Polacy coraz częściej rozglądają się za tańszymi kierunkami w Europie. Poza klasycznymi destynacjami, jak Włochy czy Hiszpania, rośnie zainteresowanie mniej odwiedzanymi krajami. W tym kontekście coraz częściej pojawiają się m.in. Węgry jako alternatywa dla kurortów na południu Europy.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f544c5488ae377f48d24a51937503a6f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f544c5488ae377f48d24a51937503a6f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wakacje już za pasem. Last minute może nie być najlepszym rozwiązaniem</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650659,poplynelam-na-wyspe-pelna-polakow-nareszcie-rozumiem-ten-fenomen</guid><link>https://natemat.pl/650659,poplynelam-na-wyspe-pelna-polakow-nareszcie-rozumiem-ten-fenomen</link><pubDate>Sat, 25 Apr 2026 16:30:02 +0200</pubDate><title>Popłynęłam na wyspę pełną Polaków. Nareszcie rozumiem ten fenomen</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9777032c078caebceec4101b4c1fb3d0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polscy turyści upodobali sobie podróżowanie na różne wyspy. Bijemy rekordy na Cyprze i Malcie, odkrywamy kolejne lądy w Grecji, ale na szczególną uwagę zasługuje jedna z wysp należących do Portugalii. Stała się ona istnym fenomenem i obiektem pożądania wśród naszych podróżnych. Wystarczył mi jeden dzień, żeby zrozumieć, dlaczego tak jest.

Pod koniec lutego zdecydowałam się na dłuższy urlop i ruszyłam w rejs na pokładzie ogromnego statku wycieczkowego. Do tej przygody jeszcze wrócę, ale dziś zabiorę was na jeden z przystanków na mojej trasie. Od kilku lat piszę o Maderze, wyspie na Oceanie Atlantyckim należącej do Portugalii. Ten niewielki, górzysty skrawek lądu stał się jednym z ulubionych kierunków Polaków. Jej góry, lewady i szlaki wzywały mnie od dawna, ale marzenie o odkryciu tego miejsca udało mi się spełnić dopiero teraz. I powiem wprost: o piękniejsze miejsce w Europie jest naprawdę trudno.
Na Maderze nie mogłam wyjść z zachwytu. Wyspa Wiecznej Wiosny to idealny przydomek
Przed wyjazdem na ten urlop myślałam, że Wyspy Kanaryjskie, Madera i Azory są do siebie podobne. W końcu wszystkie są wyspami wulkanicznymi na Oceanie Atlantyckim, znanymi w dużej mierze z bujnej roślinności i bardzo dobrej pogody przez cały rok. Dopiero na miejscu przekonałam się, jak bardzo się myliłam.
Wyspy Kanaryjskie w lutym były ciepłe, z temperaturą ok. 20–22 st. C. Zieleń roślin kontrastowała tam z czernią plaż, a uroku krajobrazowi dodawały wzburzone fale Atlantyku. Jednak nawet tam było widać ślady trwającej zimy. Część roślin była brązowa, a zieleń nie była tak intensywna i żywa jak wiosną. Wtedy myślałam, że to norma. Szybko okazało się jednak, że niekoniecznie.
Madera okazała się ogromną, zieloną i kwitnącą oazą. Przydomek Wyspy Wiecznej Wiosny nie został nadany jej przez przypadek. Tam wszystko, co dotyczy natury, jest "bardziej". Intensywniej, więcej, jaskrawiej, żywiej – tak to odbierałam już chwilę po opuszczeniu portu. Błyskawicznie pożałowałam, że mogłam tam spędzić tylko kilka godzin. Postanowiłam więc wykorzystać je w najlepszy możliwy sposób.
Polacy zakochali się w Maderze. To miejsce, którym włada natura
Liczby nie kłamią. Polacy uwielbiają Maderę i wykorzystują każdą okazję, żeby na nią polecieć. W 2025 roku dotarło tam 173 639 naszych podróżnych. To wzrost o 22,37 proc. w porównaniu do 2024 roku. Byliśmy tam czwartym najważniejszym rynkiem. Do lutego 2026 roku poleciało tam już ok. 27 tys. naszych podróżnych, co daje nam trzecie miejsce za Wielką Brytanią i Niemcami. Jest zatem szansa na kolejny świetny wynik, choć okrojenie siatki połączeń Wizz Aira na okres letni może w tym nieco przeszkodzić.
Przywołuję te dane, aby pokazać, o jak dużej skali podróżnych mówimy. Dla łatwiejszego zobrazowania – to tak, jakby na Maderę polecieli wszyscy mieszkańcy Torunia albo Sosnowca. Skąd jednak tak duże zainteresowanie? Nie od dziś wiadomo, że kochamy kontakt z naturą i górskie wędrówki. A ta portugalska wyspa jest wręcz stworzona do aktywnego wypoczynku.
I wierzcie mi, że zajadając pieczone kasztany i patrząc na otaczające mnie wzgórza, żałowałam, że nie mogę ruszyć na wędrówkę jedną z lewad, zdobyć Pico do Arieiro samochodem albo wejść na Pico Ruivo. Zamiast się poddawać, odwiedziłam jednak miejsce, które w wyjątkowy sposób pozwala zetknąć się z maderską naturą. Taksówką dojechałam do Ogrodu Tropikalnego Monte Palace w Funchal.
Historia tego miejsca sięga XVIII wieku, kiedy to angielski konsul Charles Murray kupił tam posiadłość, którą nazwał Quinta do Prazer (Willa Przyjemności). Pod koniec XIX wieku miejsce to przejął Alfredo Guilherme Rodrigues, który wybudował tam pałac, stający się następnie hotelem Monte Palace Hotel. Obiekt zamknięto jednak pod koniec XX wieku. Wówczas do akcji wkroczył José Berardo, który po przejęciu tego miejsca zaczął zmieniać je w ogród tropikalny. W ten sposób stworzył jedno z najpiękniejszych tego typu miejsc na Ziemi.
Zaczarowany ogród Monte Palace na Maderze. Można tam spędzić cały dzień
Monte Palace z pewnością zasłużył na tytuł najpiękniejszego ogrodu tropikalnego. Znajdziecie tam rośliny z wielu kontynentów. Kolejne alejki zaskakują kwitnącymi okazami, wąskimi przejściami, ale i szumiącymi strumieniami, wodospadami, stawikami pełnymi ryb i pelikanów czy wreszcie zabudowaniami. Po publikacji zdjęcia zrobionego pod pałacem z widokiem na altanę w stylu japońskim znajomi pytali mnie, co polecam zwiedzać w Chinach lub Japonii, bo byli przekonani, że poleciałam do któregoś z tych azjatyckich krajów.
Miejsce ma naprawdę cudowny klimat i dało mi namiastkę tego, co może oferować Madera – natury i wędrówek w ciszy. Kolejne zakamarki ogrodu odkrywałam przez ok. 4 godziny, po których ze smutkiem opuszczałam jego mury, żeby jeszcze chwilę pospacerować po samym Funchal. Normalnie do miasta dałoby się zjechać tradycyjnym koszem albo wyciągiem. Niestety była niedziela, czyli jedyny dzień, kiedy przejażdżka uliczkami jest niedostępna, a kolejka na szczyt jest aktualnie w remoncie. Wybrałam więc autobus.
Stolica wyspy to duża aglomeracja, do której zwiedzania przyda się dobra kondycja. Zajrzałam na bazar z owocami oraz na Rua de Santa Maria, czyli uliczkę znaną z pięknie pomalowanych drzwi.
Na koniec długiego spaceru odwiedziłam jeszcze punkt widokowy naprzeciwko portu i znalazłam pomnik Cristiano Ronaldo. W tej wersji wygląda trochę jak bramkarz, ale może nie rozumiem wizji artysty. Niestety na Maderze nie da się już zobaczyć mało udanego popiersia piłkarza wprost nazywanego "brzydkim Ronaldo". Słynna rzeźba została usunięta z lotniska na Maderze i pozostanie jedynie w naszej pamięci.
Ostatecznie więc w jeden dzień udało mi się zaliczyć wszystkie klasyki Funchal i po prostu nabrać apetytu na to, żeby pewnego dnia lepiej odkryć uroki Madery. Ta jednodniowa wycieczka była dla mnie tylko czymś w rodzaju zwiastuna pełnej przygody, która mnie tam czeka. Kilka godzin wystarczyło, żeby się zauroczyć i zrozumieć, co w tym miejscu widzą polscy turyści. Aż boję się pomyśleć, co będzie np. po tygodniowym urlopie. Przeprowadzka?
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9777032c078caebceec4101b4c1fb3d0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9777032c078caebceec4101b4c1fb3d0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wyspa Wiecznej Wiosny może być moim miejscem na świecie. Już jeden dzień wystarczył na porządne zauroczenie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650737,ryanair-zamyka-baze-w-berlinie-i-tnie-loty-o-50-proc-polacy-maja-powod-do-obaw</guid><link>https://natemat.pl/650737,ryanair-zamyka-baze-w-berlinie-i-tnie-loty-o-50-proc-polacy-maja-powod-do-obaw</link><pubDate>Sat, 25 Apr 2026 11:50:50 +0200</pubDate><title>Ryanair zamyka bazę w Berlinie i tnie loty o 50 proc. Polacy mają powód do obaw</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/13c334b413e4bfbc912003865901d716,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ryanair ogłosił właśnie drastyczne cięcia tras na lotnisku w Berlinie. Od października tamtejsza baza operacyjna irlandzkiego przewoźnika zostanie zamknięta, co oznacza potężne zmiany dla podróżnych – również tych z Polski.

Decyzja o likwidacji bazy operacyjnej to potężny cios dla pasażerów. Ryanair przekazuje w swoim komunikacie, że latanie z Berlina stało się dla budżetowej lini lotniczej po prostu nieopłacalne. Dla mieszkańców zachodniej Polski to z kolei fatalna wiadomość, ponieważ przez lata traktowali oni lotnisko w stolicy Niemiec jako swoje główne okno na świat, a teraz wiele popularnych kierunków zniknie z rozkładu lub po prostu stanie się znacznie droższa.
Ryanair zwija bazę. Siedem samolotów opuści Berlin
W piątek 24 kwietnia Ryanair oficjalnie potwierdził czarny scenariusz: od 24 października przewoźnik całkowicie zamyka swoją bazę operacyjną w Berlinie. Oznacza to, że siedem stacjonujących tam samolotów zostanie przebazowanych do innych krajów UE, takich jak Włochy, Szwecja, Słowacja czy Albania. Zmiana ta uderzy bezpośrednio w pasażerów, ponieważ w nadchodzącym rozkładzie zimowym liczba lotów obsługiwanych przez Ryanaira z Berlina skurczy się aż o 50 proc.
Powodem tej drastycznej decyzji są, jak w wielu przypadkach, pieniądze. Według oficjalnego stanowiska linii koszty operacyjne na lotnisku w Berlinie wzrosły o połowę od czasu pandemii, a zapowiedziana na lata 2027–2029 kolejna, 10-procentowa podwyżka opłat, przelała czarę goryczy. 
Ryanair wytyka Niemcom, że zamiast stymulować rynek, dobijają go podatkami. Podatek lotniczy wzrósł tam z 7,30 euro do ponad 15 euro, a opłaty za kontrolę ruchu lotniczego potroiły się, osiągając poziom 3,30 euro na pasażera.
Decyzja Ryanaira to złe wieści przede wszystkim dla pasażerów z zachodniej Polski. Dla mieszkańców Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego czy Zielonej Góry lotnisko w Berlinie było często naturalnym wyborem – bliższym, wygodniejszym i oferującym większą różnorodność kierunków niż porty lotnicze w Polsce. Przez lata tysiące Polaków korzystały z tanich połączeń do Hiszpanii, Włoch czy Wielkiej Brytanii, startując właśnie zza zachodniej granicy.
Cios w pasażerów z Polski. Berlin przestaje być alternatywą
Teraz ta oferta drastycznie stopnieje. Likwidacja połowy połączeń oznacza nie tylko mniej terminów do wyboru, ale przede wszystkim wzrost cen biletów na pozostałych trasach. Mniejsza konkurencja zawsze uderza w portfel klienta. Berlin, który jeszcze w 2019 roku obsługiwał 36 milionów pasażerów, w 2025 roku zanotował spadek do 26 milionów. Zamiast walczyć o odzyskanie ruchu, lotnisko podnosi opłaty, co Ryanair nazywa działaniem nieuzasadnionym i nadmiernym.
Zamknięcie bazy to nie tylko problem pasażerów, ale i setek pracowników. Piloci oraz personel pokładowy stacjonujący w Berlinie otrzymali już oficjalne powiadomienia o planowanej likwidacji ich miejsc pracy. Ryanair zapewnia co prawda, że nie zamierza zwalniać ludzi, lecz zaproponuje im relokację do innych baz w swojej europejskiej sieci. Konsultacje z pracownikami mają ruszyć w najbliższym czasie.
Przewoźnik argumentuje, że musi przenosić zasoby tam, gdzie rządy rozumieją potrzeby nowoczesnego lotnictwa i rezygnują z podatków turystycznych, by wspierać wzrost gospodarczy. Niemiecka polityka lotnicza została oceniona jako ponosząca klęskę, co widać po statystykach – lotnisko w Berlinie stało się w ostatnich latach jednym z najsłabiej radzących sobie dużych portów lotniczych w Europie. Dla Polaków, którzy budowali swoje plany podróżnicze w oparciu o stolicę Niemiec, nadchodząca jesień może okazać się wyjątkowo trudna i... kosztowna.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/13c334b413e4bfbc912003865901d716,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/13c334b413e4bfbc912003865901d716,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ryanair z dużymi ograniczeniami na lotnisku w Berlinie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650407,grecja-ma-dosc-turystow-wymyslili-ciekawy-sposob-jak-sie-ich-pozbyc</guid><link>https://natemat.pl/650407,grecja-ma-dosc-turystow-wymyslili-ciekawy-sposob-jak-sie-ich-pozbyc</link><pubDate>Sat, 25 Apr 2026 07:47:01 +0200</pubDate><title>Grecja ma dość turystów. Wymyślili ciekawy sposób, jak się ich pozbyć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2bd3880b3d3e2941de288a44f77bc7ad,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />2026 wita nas kolejnymi zakazami. Tym razem zdecydowała się na nie Grecja, która jest wyjątkowo często odwiedzana przez Polaków. Ateny, czyli stolica kraju, opracowała właśnie nowy sposób na zdecydowane zmniejszenie liczby odwiedzających.

Coraz więcej krajów walczy z nadmierną turystyką. Popularne strategie to na przykład opłaty dla odwiedzających. W najnowszym sezonie sporo popularnych destynacji dobierze się do kieszeni turystów. Innym sposobem jest także ograniczenie wynajmu krótkoterminowego, np. Airbnb. Przysparza on problemów nie tylko popularnym kurortom wakacyjnym, lecz również europejskim stolicom, takim jak Bruksela. Hiszpańskie miasta decydują się natomiast na ograniczenie ich liczby w najbardziej zatłoczonych dzielnicach. Wszystko po to, by utrzymać balans między potrzebami mieszkańców a turystyką. Swój sposób na walkę z tym problemem znalazła też Grecja.
Ateny rozważają ograniczenie liczby turystów. Zapowiadają zmiany
Grecja to kierunek, który cieszy się popularnością nie tylko wśród naszych rodaków, lecz także wśród turystów z całego świata. Nic dziwnego, że sezon wakacyjny stał się uciążliwy dla mieszkańców Aten, które są jednym z must see dla odwiedzających ten kraj. Już na początku 2025 roku władze stolicy zamroziły wydawanie nowych licencji na wynajem krótkoterminowy w trzech kluczowych dzielnicach miasta. W tym roku rozważają kolejne opcje. Ma to być wydanie zakazu budowy nowych hoteli. 
– Nie możemy stać się Barceloną – ogłosił burmistrz Aten, Charis Doukas, cytowany przez "Greek Reporter". Nawiązywał do stolicy Katalonii, która od lat boryka się z problemem nadmiernej turystyki. Według burmistrza niektóre obszary miasta są już przesycone turystyką i nie mogą przyjąć większej liczby turystów, niezależnie od formatu zakwaterowania.
Co to oznacza? Władze miasta rozważają ograniczenie otwierania nowych hoteli w częściach miasta, które już teraz są "przytłoczone" obecnością turystów. Nie oznacza to zamykania istniejących obiektów, lecz raczej niewydawanie nowych licencji na powstanie nowych miejsc noclegowych. 
Zakaz nowych hoteli w Europie. W ten sposób znane kierunki radzą sobie z tłokiem
Zakaz budowy nowych hoteli to z pewnością decyzja bardziej radykalna niż nałożenie opłaty turystycznej czy ustanowienie limitów na wynajem Airbnb. Jednak nie jest to nowa propozycja. Na przykład we Florencji już teraz obowiązuje zakaz budowy nowych hoteli w historycznym centrum UNESCO oraz w pasie XIX-wiecznych kamienic. Natomiast w Amsterdamie formalny zakaz budowy nowych hoteli idzie w parze z limitem ok. 20 mln noclegów turystycznych rocznie.
To jednak nie koniec. W stolicy kraju tulipanów restrykcje są tak surowe, że nowe hotele mogą powstać jedynie, kiedy zamknięty zostanie jeden ze starszych obiektów. Projekt nowego hotelu musi też wykazać, że będzie "lepszy", np. bardziej zrównoważony niż jego poprzednik. Oprócz tego nowy obiekt nie może być bardziej okazały niż ten, który zamknięto – liczba miejsc noclegowych w mieście musi pozostać taka sama.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2bd3880b3d3e2941de288a44f77bc7ad,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2bd3880b3d3e2941de288a44f77bc7ad,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Overtourism znacznie wpływa na komfort zwiedzania</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650704,chcieli-jechac-do-krakowa-wyladowali-w-rumunii-jeden-blad-wystarczyl</guid><link>https://natemat.pl/650704,chcieli-jechac-do-krakowa-wyladowali-w-rumunii-jeden-blad-wystarczyl</link><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 21:12:02 +0200</pubDate><title>Chcieli jechać do Krakowa, wylądowali w Rumunii. Jeden błąd wystarczył</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/13a51c090aba2850dd6e3992fc192cf0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W kwietniu na jednym z europejskich lotnisk wydarzyła się sytuacja rodem z filmu komediowego. Rodzina z Włoch chciała dostać się do Polski, a wylądowała w Rumunii. Wszystko przez zwykłą pomyłkę.

Choć europejskie lotniska są dziś świetnie przygotowane na obsługę milionów pasażerów, a rezerwacja biletów zajmuje zaledwie kilka minut, wciąż zdarzają się sytuacje, w których drobne niedopatrzenie potrafi całkowicie zmienić plany podróżnych. 
Jeden błąd i nie polecisz albo wylądujesz gdzie indziej. Ten dotyczący Krakowa jest dość zabawny
Tym razem nie chodzi o kolejną sytuację pozostawienia bagażu bez opieki. Bo choć wydaje się oczywiste, że nie można tego robić, na lotniskach cały czas zdarzają się sytuacje, w których ktoś nie słucha komunikatu i zostawia walizkę samą sobie. 
Nie jest to również case, który wydarzył się na początku kwietnia tego roku w Krakowie. W tym konkretnym incydencie poszło o głupi żart. Mężczyzna, który wypowiedział o parę słów za dużo, miał plan, by oświadczyć się swojej ukochanej w Grecji. Mieli szczęście, bo pomimo głupiego żartu udało im się polecieć.
Jednak błędy zdarzają się już wcześniej, zanim jeszcze dotrzemy na lotnisko. Jak podaje "PolsatNews", doświadczyła tego w kwietniu włoska rodzina, która była przekonana, że wszystko dopięła na ostatni guzik. Bilety kupione, walizki spakowane, plan zwiedzania gotowy. Nic nie wskazywało na to, że podróż zakończy się w innym miejscu, niż chcieli.
Gdy rodzina z południa Włoch planowała podróż do Polski, jej celem był Kraków – jedno z najpopularniejszych miast turystycznych w Polsce, znane z zabytkowego starego miasta i Wawelu. Jednak po wylądowaniu okazało się, że coś jest nie tak. Wkrótce wyszło na jaw, że znajdują się w rumuńskiej Krajowej.
Przyczyna tej sytuacji była prosta. Podczas rezerwacji doszło do pomyłki. Wszystko wyniknęło z podobieństwa nazw: "Cracovia" (Kraków) i "Craiova" (miasto w Rumunii). W języku włoskim brzmią one bardzo podobnie, co mogło łatwo zmylić osobę, która kupowała bilety. 
Choć dla wielu osób taka sytuacja byłaby powodem do frustracji, włoska rodzina postanowiła podejść do sprawy z dystansem. Zamiast szukać najbliższego lotu powrotnego do Włoch, zdecydowali się zostać i spędzić wakacje w Rumunii. Jak później przyznali, była to dobra decyzja.
Pomyłka, która zmieniła wakacje
To nie pierwszy przypadek tego typu pomyłki. Na świecie istnieje wiele miast o podobnie brzmiących nazwach, co często prowadzi do zabawnych, choć czasem kosztownych nieporozumień. Dobrym przykładem jest Wiedeń, gdzie na lotnisku można znaleźć pamiątki z napisem "Austria: nie Australia!". Choć to raczej żartobliwe gadżety, nie wzięły się one znikąd. Przypadki osób, które przez pomyłkę wylądowały w Austrii zamiast na odległym kontynencie, były wielokrotnie udokumentowane. 
Dla osoby z zewnątrz może wydawać się to śmieszne. Zawsze jednak lepiej pamiętać, że przed potwierdzeniem rezerwacji (szczególnie bezzwrotnego lotu) warto dokładnie sprawdzić nie tylko nazwę miejsca docelowego, ale także kod lotniska.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/13a51c090aba2850dd6e3992fc192cf0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/13a51c090aba2850dd6e3992fc192cf0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Turyści, którzy chcieli dostać się do Krakowa, przeżyli niemiłą niespodziankę</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650635,ryanair-straszy-upadkiem-niektorych-linii-lotniczych-wiadomo-co-z-wakacjami</guid><link>https://natemat.pl/650635,ryanair-straszy-upadkiem-niektorych-linii-lotniczych-wiadomo-co-z-wakacjami</link><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 19:21:01 +0200</pubDate><title>Ryanair straszy upadkiem niektórych linii lotniczych. Wiadomo, co z wakacjami</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/de1138201f2bc5a2bbafa59917b0604c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rosnące ceny paliwa, napięcia na świecie i coraz większa niepewność wśród przewoźników. Sektor lotniczy znów znalazł się w punkcie zwrotnym, choć na pierwszy rzut oka wszystko działa jak dotychczas. Ryanair uważa jednak, że aktualna sytuacja może brutalnie zweryfikować cały rynek.

Choć samoloty w Europie latają, a podróżni już wkrótce wyruszą na majówkę, za kulisami sytuacja wygląda bardziej skomplikowanie. Linie lotnicze mierzą się z kosztami paliwa, które jeszcze kilka miesięcy temu były o wiele niższe. Do tego dochodzi presja regulacji nakładanych na przewoźników, a także skutki globalnych kryzysów, np. tego na Bliskim Wschodzie. Dlatego wśród przewoźników coraz częściej pojawia się niepewność co do tego, kto przetrwa najbliższe miesiące.
Branża lotnicza jest na krawędzi zmian. Tak twierdzi Ryanair
Głos w sprawie kryzysu w branży lotniczej zabrał Michał Kaczmarzyk, prezes linii Buzz należących do Ryanaira. Jak podaje "Rynek Lotniczy", prezes nie ma złudzeń, że rynek czeka fala przetasowań.
– Na pewno konsolidacja w branży lotniczej, jeżeli chodzi o przewoźników, jest nieunikniona. Kryzysy to przyspieszają – brzmiała wypowiedź Kaczmarzyka podczas debaty o lotnictwie na Europejskim Kongresie Gospodarczym.
Nie chodzi jednak o odległą przyszłość, bo proces ten już trwa. W ostatnim czasie spotkało to Alitalia, a kolejnym przewoźnikiem, który może zostać przejęty przez dużą markę, jest SAS. W ostatnich dniach rynek pokonał regionalną linię Lufthansy, CityLine, doprowadzając do jej zamknięcia. Według Kaczmarzyka jest tak dlatego, że słabsi gracze na rynku lotniczym często nie wytrzymują kosztów i presji regulacyjnej. Nie jest to jednak coś nowego. Kryzysy tylko to przyspieszają. To nie nowość, a ewolucja branży. 
Paliwo drożeje. Ryanair uspokaja ws. wakacji
Jednym z największych problemów dzisiejszych przewoźników są ceny paliwa lotniczego, które wzrosły nawet trzykrotnie względem początku tego roku. To duże obciążenie dla linii lotniczych, szczególnie tych działających na mniejszych marżach. Mimo to przedstawiciel grupy Ryanair studził niepokój i zapewniał, że na razie nie ma powodów do obaw o odwoływanie lotów.
– Nie straszyłbym brakami paliwa. Rozmawiamy z dostawcami i tam nie ma alarmów. W związku z tym teraz zwracam się do naszych pasażerów: spokojnie rezerwujcie, nie ma ryzyka na chwilę obecną, zwłaszcza w Europie  – podkreślił.
Ekspert wskazuje też rozwiązania, które mogłyby szybko pomóc branży. Jest to m.in. ograniczenie unijnych wymogów środowiskowych, które znacznie zwiększają koszty dla przewoźników. Proponuje on zawieszenie systemu EU ETS oraz zmniejszenie wymogów dotyczących Sustainable Aviation Fuel.  
Dodatkowe koszty dla linii lotniczych. Ryanair chce ograniczyć unijne wymogi
EU ETS to unijny system, w którym linie lotnicze muszą płacić za to, ile dwutlenku węgla emitują. Każda firma ma określony limit emisji, a jeśli go przekroczy, musi dokupić specjalne "pozwolenie". To sprawia, że im więcej zanieczyszczeń produkują, tym więcej płacą. 
Sustainable Aviation Fuel (SAF) to natomiast bardziej przyjazne dla środowiska paliwo lotnicze. Produkuje się je np. z odpadów lub innych alternatywnych źródeł. Dzięki niemu samoloty mogą emitować mniej dwutlenku węgla niż przy użyciu zwykłego paliwa. 
Problem polega na tym, że SAF jest obecnie droższe i trudniej dostępne, a system ETS nadwyręża budżety przewoźników w tym i tak już niestabilnym czasie. Ryanair uważa, że złagodzenie unijnych zasad na jakiś czas mogłoby pomóc liniom zmniejszyć koszty i ułatwić funkcjonowanie.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/de1138201f2bc5a2bbafa59917b0604c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/de1138201f2bc5a2bbafa59917b0604c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ryanair ostrzega przed zmianami na rynku lotniczym</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650701,najwiekszy-rywal-ryanaira-dodaje-nowa-trase-z-krakowa-wypelni-pustke</guid><link>https://natemat.pl/650701,najwiekszy-rywal-ryanaira-dodaje-nowa-trase-z-krakowa-wypelni-pustke</link><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 16:39:01 +0200</pubDate><title>Największy rywal Ryanaira dodaje nową trasę z Krakowa. Wypełni pustkę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/23ede3d6d66c9f22359704d73f8c0bb7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Tanie podróżowanie to trend, który utrzymuje się w Polsce od wielu lat. Chętnie sięgamy po ofertę niskokosztowych przewoźników, bo oprócz atrakcyjnych cen oferują oni także bardzo szeroką siatkę połączeń. Do oferty jednego z największych rywali Ryanaira wejdzie właśnie nowa trasa z Krakowa.

Ryanair ma dwóch dużych rywali. W Europie Centralnej i Wschodniej największym konkurentem jest dla niego oczywiście Wizz Air. Natomiast w skali całego kontynentu zdecydowanie większym graczem jest easyJet. Ten brytyjski przewoźnik właśnie zapowiedział uruchomienie nowego połączenia do naszego kraju.
easyJet otworzy nową trasę z Polski. To odpowiedź na zainteresowanie Brytyjczyków
easyJet to linia lotnicza świetnie znana zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, skąd oferuje najwięcej połączeń. W jej ofercie aktualnie znajduje się tylko jedno lotnisko z Polski. Na pokładach pomarańczowych samolotów można latać z Krakowa m.in. do Manchesteru, Londynu-Gatwick, Liverpoolu i Bristolu, ale i do Genewy, Bazylei czy Paryża. Jesienią ich siatka rozszerzy się o jeszcze jedno połączenie.
W systemie rezerwacyjnym brytyjskiego przewoźnika w ostatnim czasie pojawiło się wiele nowych połączeń. Z Birmingham i Bordeaux będzie można polecieć do Agadiru, a z Belfastu do egipskiego Sharm el-Sheikh. Równocześnie nowej trasy doczekają się także Polacy. easyJet połączy bowiem Kraków z Newcastle, miastem położonym w pobliżu granicy Anglii ze Szkocją.
Połączenie to ma zadebiutować już 26 października i będzie realizowane dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i piątki. Będzie to zatem trasa typowo citybreakowa albo ukierunkowana na pracowników i sektor biznesowy. Może to być odpowiedź na zainteresowanie Brytyjczyków. Ci bowiem uwielbiają wypoczywać w Krakowie, a z każdym rokiem coraz chętniej przyjeżdżają na dłużej, żeby cieszyć się urokiem tamtejszego jarmarku bożonarodzeniowego, a także samych świąt Bożego Narodzenia.
easyJet zajmie puste miejsce po Ryanairze. Będzie jednak miał konkurenta
Analizując siatki połączeń, nie sposób nie zauważyć, że easyJet uniknie tu bezpośredniej rywalizacji z Ryanairem. Irlandczycy mają bowiem w ofercie loty na trasie Kraków–Newcastle tylko w sezonie letnim. Być może dodadzą je też na zimę, ale na razie nie ma ich w systemie sprzedaży.
Równocześnie easyJet będzie konkurował na tej trasie z innym brytyjskim przewoźnikiem – Jet2.com. Oni również będą latać w poniedziałki i piątki między lotniskiem w Balicach a portem w Newcastle. Ich rywalizacja może być dla turystów okazją do upolowania biletów w bardzo dobrych cenach.
Niestety pozostali pasażerowie wybierający tanie linie lotnicze będą musieli nadal ograniczyć się do wyboru między Ryanairem a Wizz Airem. easyJet nie planuje na razie wejścia na żadne z polskich lotnisk poza Krakowem. W przeszłości przewoźnik próbował latać m.in. z Warszawy i Lublina, ale trasy nie cieszyły się dużym zainteresowaniem.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/23ede3d6d66c9f22359704d73f8c0bb7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/23ede3d6d66c9f22359704d73f8c0bb7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lotnisko w Krakowie doczeka się nowej trasy. Wszystko dzięki konkurentowi Ryanaira</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650602,ryanair-odslonil-karty-jeden-kierunek-zdominowal-wyjazdy-polakow-w-majowke-2026</guid><link>https://natemat.pl/650602,ryanair-odslonil-karty-jeden-kierunek-zdominowal-wyjazdy-polakow-w-majowke-2026</link><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 13:19:01 +0200</pubDate><title>Ryanair odsłonił karty. Jeden kierunek zdominował wyjazdy Polaków w majówkę 2026</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3bc7f5e3afe7035a63b6ab98b66d23db,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Majówka to jeden z ulubionych długich weekendów Polaków. Choć w tym roku potrwa tylko 3 dni, to i tak wykorzystamy ją na wyjazdy. Wg danych rezerwacyjnych Ryanaira w tym okresie ogromnym zainteresowaniem będzie cieszył się zwłaszcza jeden kraj. Wygrał na wszystkich lotniskach.

Jedni dopiero zastanawiają się, gdzie polecą na wakacje, a inni już przebierają nogami, myśląc o majówkowym zwiedzaniu. Choć w tym roku długi weekend majowy potrwa tylko od piątku do niedzieli, to dla wielu osób będzie on okazją do pierwszego wyjazdu w tym sezonie. Jak się okazuje, Polacy pozostali wierni swoim upodobaniom i znów najchętniej rezerwowali podróże do Włoch.
Ryanair o największym hicie na majówkę. Włochy najpopularniejsze na każdym lotnisku
Ryanair zdradził, które kierunki na tegoroczną majówkę cieszyły się największym zainteresowaniem wśród polskich turystów. Okazuje się, że podobnie jak podczas Wielkanocy, i tym razem najwięcej turystów zdecydowało się na podróż do Włoch. Italia odpowiada aż za 42 proc. wszystkich rezerwacji.
Włochy dominują na wszystkich lotniskach regionalnych, z których lata Ryanair. Przewoźnik poinformował też, które włoskie miasta cieszą się największą popularnością. Numerem jeden jest król tanich city breaków, czyli Mediolan (24 proc. rezerwacji). Oznacza to, że najpewniej wielu naszych turystów w majówkę odwiedzi jezioro Como. Drugim najpopularniejszym kierunkiem jest Rzym (13 proc.), a podium uzupełnia Bari z 10 proc. rezerwacji. Dalej znalazły się Wenecja (7 proc.) oraz Piza i Katania (po 6 proc.). Szkoda, że w tym gronie nie ma Bolonii, będącej kulinarną stolicą Włoch.
Italia zdominowała zestawienie najpopularniejszych kierunków na majówkę 2026. Druga w rankingu Hiszpania odpowiada "jedynie" za 20 proc. wszystkich wyjazdów. Nasi podróżni najchętniej latają tam do Alicante (25 proc.), Malagi (19 proc.) i niespodziewanie na Majorkę (16 proc.). Największy z hiszpańskich klasyków, czyli Barcelona, znalazła się dopiero na czwartym miejscu z 10-procentowym zainteresowaniem. Czołową piątkę uzupełniła natomiast Walencja (8 proc.).
Majówka 2026 pod znakiem ciepła, słońca i morza
Patrząc na trendy majówkowe, widać wyraźnie, że Polacy są stęsknieni wakacyjnego klimatu. Wybierają bowiem kierunki słynące z ciepłej i słonecznej aury, a także bliskości morza. Wszystkich tych punktów z pewnością nie zabraknie w Grecji, która za sprawą 8-procentowego zainteresowania jest trzecim najpopularniejszym kierunkiem na majówkę 2026 z Ryanairem.
Ciekawie jest także tuż za podium. Czwarte miejsce zajęła bowiem Chorwacja (6 proc. rezerwacji), którą jeszcze do niedawna odwiedzaliśmy głównie własnymi autami i w okresie wakacji, a nie długich weekendów. Czołową piątkę zamyka natomiast Malta z 5-procentowym zainteresowaniem. To kolejny dowód na to, jak dużą popularnością wśród naszych turystów cieszy się ten niewielki kraj na Morzu Śródziemnym.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3bc7f5e3afe7035a63b6ab98b66d23db,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3bc7f5e3afe7035a63b6ab98b66d23db,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ryanair zdradził, gdzie Polacy lecą na majówkę 2026. Jeden kierunek dosłownie zmiażdżył konkurencję</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650605,znamy-najlepsze-miasta-na-city-break-w-kazdym-z-nich-da-sie-zaoszczedzic</guid><link>https://natemat.pl/650605,znamy-najlepsze-miasta-na-city-break-w-kazdym-z-nich-da-sie-zaoszczedzic</link><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 10:21:01 +0200</pubDate><title>Znamy najlepsze miasta na city break. W każdym z nich da się zaoszczędzić</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2b6d639bff63afe8ffed03c009f749dd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />City break bez drenowania portfela? W czasach rosnących cen podróży coraz więcej osób szuka kierunków, które pozwolą odpocząć, ale nie zrujnują budżetu. Sprawdziliśmy, gdzie w 2026 roku można polecieć na krótki wypad i jak na tym zaoszczędzić.

Choć popularne miasta kuszą zabytkami i atmosferą, w sezonie często odstraszają cenami noclegów i jedzenia. Na szczęście wciąż istnieją miejsca, gdzie stosując kilka drobnych porad, można przeżyć pełnoprawny city break i sporo zaoszczędzić. Kluczem jest nie tylko wybór kierunku, ale też sposób podróżowania i planowania wydatków na miejscu. Oto pięć propozycji, które pozwolą zwiedzać świat taniej.
Najciekawsze miasta na city break. Wiemy, gdzie szukać oszczędności
Fez w Maroku to nieodkryty kierunek, a jednocześnie hit dla oszczędnych podróżników. Dostaniemy się tam z przesiadką z licznych lotnisk w Polsce (m.in. z Warszawy, Wrocławia, Poznania, Krakowa, Katowic) Ryanairem lub Wizz Airem. Chociaż nasz budżet mogą nadwyrężyć ceny biletów lotniczych, na miejscu możemy sporo zaoszczędzić.
Za niewielkie pieniądze w Fezie można zatrzymać się w riadzie (tradycyjnym marokańskim domu) z klimatycznym dziedzińcem i śniadaniem w cenie. Poruszanie się po mieście jest niemal darmowe – medyna (serce historycznego miasta z meczetem i bazarem) jest w pełni piesza, a krótkie przejazdy taksówką po mieście kosztują zaledwie kilka złotych. Równie tanie jest jedzenie. Lokalne dania, takie jak tażin czy kuskus, można zjeść za 20-30 zł.
Fez jest tani i egzotyczny, ale też bardziej chaotyczny i intensywny. Dlatego kolejna propozycja to jego przeciwieństwo. Frankfurt jest droższy, ale za to bardziej uporządkowany, przewidywalny i prostszy na szybki weekend. Jako ogromny europejski hub przesiadkowy przyciąga przede wszystkim dostępnością lotów z Polski, choć ostatnio ich liczba wyraźnie się zmniejszyła. Najtańszy miesiąc to maj, a lot zarezerwujemy już od 174 zł w jedną stronę. 
Oszczędni powinni postawić na bilety dobowe lub grupowe na transport publiczny, które znacząco obniżają koszty przemieszczania się. Wydatki może ograniczyć również fakt, że city break to zazwyczaj wypad na 2-3 dni. Dzięki temu musimy się spiąć i stworzyć kompaktowy plan wyjazdu, podczas którego w krótkim czasie odwiedzimy wiele atrakcji, oszczędzając tym samym na noclegach czy wyżywieniu. W ten sposób wyjazd nie uderzy nas tak po kieszeni.
Wiedeń to z kolei świetna opcja dla tych, którzy chcą uniknąć lotów. Przy odpowiednio wczesnej rezerwacji bilet kolejowy z Polski może kosztować nawet 60–100 zł. A choć to również jest miasto, które Polakom może wydawać się drogie, istnieje wiele sposobów, by w nim zaoszczędzić. Należy do nich m.in. zakwaterowanie w pokoju wieloosobowym w hostelu czy korzystanie ze sprawnej i stosunkowo taniej komunikacji miejskiej. Z południa Polski, np. z Katowic, możemy dotrzeć tam także wygodnie FlixBusem bądź  BlaBlaCarem (wspólne przejazdy zaczynają się już od 40 zł). 
Rzym kusi, ale może zaskoczyć cenami. Jak nie przepłacić?
Na drugim biegunie znajduje się Rzym, który uchodzi za jedną z największych pułapek budżetowych w Europie. Mimo to przez cały rok nieodmiennie przyciąga turystów na krótkie weekendowe wypady. 
W sezonie ceny noclegów potrafią być bardzo wysokie, jednak nawet tam da się podróżować taniej. Kluczem jest wybór noclegów poza ścisłym centrum oraz korzystanie z darmowych atrakcji – a tych w Wiecznym Mieście nie brakuje. Jest ono przecież muzeum samym w sobie. Korzystanie z darmowych audio przewodników bądź zwiedzanie na własną rękę znacznie tnie koszty. 
Również jedzenie nie musi rujnować portfela. Pizza sprzedawana na kawałki czy proste dania w mniej turystycznych lokalach pozwalają zjeść tak jak lokalsi. Wystarczy więc jedynie zejść z głównych szlaków, by znacząco ograniczyć wydatki.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2b6d639bff63afe8ffed03c009f749dd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2b6d639bff63afe8ffed03c009f749dd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Turyści w Rzymie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650437,ogromne-zainteresowanie-wyjazdami-w-majowke-malenka-wyspa-w-gronie-faworytow</guid><link>https://natemat.pl/650437,ogromne-zainteresowanie-wyjazdami-w-majowke-malenka-wyspa-w-gronie-faworytow</link><pubDate>Fri, 24 Apr 2026 07:22:02 +0200</pubDate><title>Ogromne zainteresowanie wyjazdami w majówkę. Maleńka wyspa w gronie faworytów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2d2ee0765338823e5d408c2b4881c01b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Majówka to bez wątpienia jeden z ulubionych długich weekendów Polaków. Choć w tym roku będziemy mieli tylko jeden dodatkowy dzień wolny od pracy, to wiele osób i tak nie zamierzało zrezygnować z wyjazdu. A gdzie polecimy? Obok klasyków znalazła się urocza, choć maleńka wyspa.

Majówka to długi weekend, który ma specjalne miejsce w sercach Polaków. To najczęściej pierwszy ciepły okres świąteczny, który chętnie spędzamy na świeżym powietrzu. To także symboliczne rozpoczęcie sezonu wyjazdowego (choć pierwszym impulsem bywa Wielkanoc). Nie inaczej będzie także w tym roku. Zainteresowanie zagranicznymi wyjazdami jest bowiem ogromne.
Majówka 2026 pod znakiem słońca i wody. Polacy wybrali swoich faworytów
Tegoroczna majówka będzie nieoficjalnym rozpoczęciem sezonu wyjazdowego dla setek tysięcy polskich turystów. Wyraźnie pokazują to dane. Kiwi.com poinformowało niedawno, że liczba rezerwacji podróży w tym terminie wzrosła aż o 81,3 proc. Na dynamiczny wzrost zainteresowania wskazują także dane internetowego biura podróży eSky.pl.
Z najnowszych informacji przekazanych przez touroperatora wynika, że Polacy zarezerwowali o prawie 60 proc. majówkowych wyjazdów więcej w porównaniu do ubiegłego roku. Lista najpopularniejszych kierunków nieco różni się od tych wybieranych przez klientów Kiwi.com. W przypadku biura podróży najwięcej rezerwacji dotyczyło podróży do Hiszpanii (Barcelona, Costa Brava, Majorka), Włoch (Rzym, Mediolan, Sycylia) i na wyspy w Grecji (Kreta i Saloniki). Wyszukiwarka lotów w TOP 3 podawała natomiast Wielką Brytanię.
Z ich danych wynika także, że dużą popularnością będą cieszyły się city breaki, ale majówkę chętnie wykorzystamy także na dłuższe (minimum 5-dniowe) wyjazdy. Podczas urlopu zależy nam na komforcie, a nie tylko niskich cenach. Stąd coraz więcej rezerwacji pobytów w hotelach czterogwiazdkowych i pięciogwiazdkowych, a także wybór ofert z wyżywieniem. Aż 47 proc. rezerwacji dotyczy pakietów ze śniadaniami, a 18 proc. to opcje all inclusive.
– Majówka od kilku lat zyskuje na znaczeniu jako jeden z kluczowych momentów podróżniczych w roku. Widzimy, że Polacy nie tylko częściej wyjeżdżają, ale też są gotowi inwestować w wyższy standard i odkrywać nowe kierunki. Ważne, by planując urlop w szczycie sezonu, zaplanować podróż ze znacznym wyprzedzeniem, co daje możliwość większego wyboru hoteli i kierunków w atrakcyjnych cenach – przekazała Joanna Kwiatkowska, ekspertka internetowego biura podróży eSky Group.
Maleńka wyspa i "Malediwy Europy" z coraz większym zainteresowaniem Polaków
Oprócz kierunków, które od zawsze przyciągały polskich turystów, na liście majówkowych hitów pojawili się także dwaj dość nowi, ale coraz silniejsi gracze. Prawdziwym fenomenem jest zwłaszcza Malta, która z każdym rokiem notuje kilkudziesięcioprocentowy wzrost liczby polskich turystów. Tylko w lutym 2026 roku poleciało tam ponad 40 tys. naszych podróżnych, a maj na pewno nie będzie pod tym względem gorszy.
Dużą nowością, która notuje dynamiczne wzrosty, jest natomiast Albania. Kraj znany jest z pięknych plaż nad Morzem Jońskim, za sprawą których bywa nazywany "Malediwami Europy". Z danych eSky.pl wynika, że Polacy zarezerwowali już ponad cztery razy więcej majówkowych wyjazdów do tego kraju niż w analogicznym okresie 2025 roku.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2d2ee0765338823e5d408c2b4881c01b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2d2ee0765338823e5d408c2b4881c01b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polacy ruszają na majówkę. Maleńka wyspa walczy z turystycznymi potęgami o uwagę naszych podróżnych</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650506,pilny-komunikat-polskiej-ambasady-w-chorwacji-oszusci-juz-okradaja-turystow</guid><link>https://natemat.pl/650506,pilny-komunikat-polskiej-ambasady-w-chorwacji-oszusci-juz-okradaja-turystow</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2026 19:47:01 +0200</pubDate><title>Pilny komunikat polskiej ambasady w Chorwacji. Oszuści już okradają turystów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/662a74a513036470bbdc928a6413751b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sezon wakacyjny zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim rośnie liczba zagrożeń czyhających na turystów. Polska ambasada w Chorwacji wydała ważny komunikat dla wszystkich, którzy planują urlop nad Adriatykiem.

Już tylko dwa miesiące dzielą nas od wakacji, a wielu Polaków wciąż szuka idealnego miejsca na urlop. Inni natomiast cały czas próbują zdobyć oferty last minute na majówkę.  Właśnie teraz, w okresie największego zainteresowania ofertami, szczególnie łatwo paść ofiarą nieuczciwych praktyk. Polska ambasada w Chorwacji apeluje o ostrożność i przypomina, że pozornie atrakcyjne oferty mogą kryć poważne zagrożenia.
Polska ambasada w Chorwacji alarmuje. Uważaj przy rezerwacji
Polska ambasada w Chorwacji ostrzega przed oszustami, którzy czyhają na nieuważnych turystów. Tym razem chodzi o oferty noclegów. Niestety nie każde ogłoszenie, jakie znajdziemy w internecie (także na znanych portalach rezerwacyjnych), jest prawdziwe. 
W komunikacie podkreślono, że kluczowe jest dokładne sprawdzenie oferty miejsca noclegowego jeszcze przed dokonaniem rezerwacji. Turyści powinni zwrócić uwagę na lokalizację obiektu, jego właściciela oraz opinie innych użytkowników. Bezpieczniej jest korzystać wyłącznie z oficjalnych platform rezerwacyjnych i nigdy nie dokonywać płatności poza nimi.
Jeżeli oferta wydaje się wyjątkowo nieprawdopodobna, dobrym rozwiązaniem jest także poproszenie o dodatkowe zdjęcia apartamentu lub nawet wirtualny spacer. To pozwala upewnić się, że oferta rzeczywiście istnieje i odpowiada opisowi.

            
                
            
            Te sygnały powinny zapalić czerwoną lampkę nie tylko w Chorwacji
Ambasada wskazuje również konkretne "czerwone flagi", które mogą świadczyć o próbie oszustwa. Szczególną ostrożność powinny wzbudzić oferty wyglądające zbyt dobrze, by były prawdziwe, na przykład luksusowe apartamenty w podejrzanie niskiej cenie w środku sezonu.
Niepokojące są także idealne zdjęcia, które mogą pochodzić z internetu. Warto sprawdzić je za pomocą wyszukiwania obrazem, by zobaczyć, czy nie pochodzą z innego ogłoszenia.
Uwagę powinny zwrócić również duplikaty ogłoszeń z różnymi cenami, które zazwyczaj sygnalizują, że oferta jest nieprawdziwa. Kiedy natomiast otrzymujemy wiadomości mailowe od znanych platform rezerwacyjnych, należy sprawdzić, czy w adresie e-mail nie ma literówki. Może to być bowiem próba phishingu, czyli wyłudzania prywatnych danych.
Jednak problemy mogą pojawić się nie tylko przy rezerwacji, lecz również pod koniec naszego pobytu. Coś, o czym wielu podróżnych zapomina, to zrobienie zdjęć pokoju, który zastaliśmy, a także stanu, w jakim go opuszczamy. Wszystko po to, by zabezpieczyć się przed dodatkowymi opłatami pojawiającymi się już po zakończeniu pobytu. Właściciel może bowiem oskarżyć nas o zniszczenia, których nie dokonaliśmy. Stan apartamentu czy hotelu warto zatem dokumentować  zarówno przy przyjeździe, jak i przy wyjeździe, tak, aby w razie problemów mieć dowód niewinności.
Ambasada przypomina też, by w przypadku oszustwa nie zwlekać i jak najszybciej zgłosić sprawę na policję.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/662a74a513036470bbdc928a6413751b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/662a74a513036470bbdc928a6413751b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sezon na wakacje w Chorwacji coraz bliżej. Polska ambasada już ostrzega przed oszustami</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650524,pepco-przecenilo-niezbednik-podrozniczy-o-polowe-idealny-na-lot-z-ryanairem</guid><link>https://natemat.pl/650524,pepco-przecenilo-niezbednik-podrozniczy-o-polowe-idealny-na-lot-z-ryanairem</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2026 16:20:35 +0200</pubDate><title>Pepco przeceniło niezbędnik podróżniczy o połowę. Idealny na lot z Ryanairem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b362f31bc2d881ac2f4204df2707e064,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sezon wakacyjny właśnie się rozpoczyna, a Pepco idealnie wstrzeliło się terminowo z promocją na gadżety dla podróżnych. Szczególnie ciekawa jest obniżka aż o 50 proc. akcesorium, dzięki któremu pakowanie do Ryanaira jest zdecydowanie łatwiejsze.

Każdy, kto choć raz latał z Ryanairem, wie, jak trudno jest spakować rzeczy na tygodniowy wyjazd tylko do bagażu podręcznego. Zwłaszcza że kontrole rozmiarów plecaków u tego przewoźnika to norma, która może skończyć się dopłatą wynoszącą nawet ok. 320 zł. W upchnięciu większej liczby rzeczy do plecaka pomoże organizer, który w Pepco jest aktualnie dostępny za grosze.
Pepco z promocją na gadżety do podróży. Można dużo zaoszczędzić
W ramach najnowszej weekendowej promocji w Pepco aż o 50 proc. obniżono ceny wybranych gadżetów do samolotów. Po tej obniżce za 3,5 zł kupicie pasy do spinania walizki, przydatne zwłaszcza w obliczu wprowadzenia zakazu foliowania bagażu. W niższych cenach dostaniecie także okładki na paszporty, kosmetyczki czy poduszki podróżne.
Moją uwagę przykuł jednak inny gadżet. W obniżonych cenach dostępne są bowiem organizery do walizek. Z tego gadżetu (choć nie z Pepco) korzystam już od kilku lat i jestem nim zachwycona. Choć nazwa wskazuje, że jest on przeznaczony do walizek, to w moim przypadku świetnie sprawdza się podczas pakowania do plecaka.
Podczas podróży z bagażem podręcznym wykorzystuję najczęściej organizer średniego rozmiaru. Dzięki rolowaniu ubrań i dodatkowemu ściśnięciu ich w "kosmetyczce" zajmują one o wiele mniej miejsca, niż gdyby wkładać je pojedynczo. Z tej metody korzystam podczas swoich wyjazdów od kilku lat i bardzo ją polecam. Na kanale kierunek:PODRÓŻE na YouTube jest nawet cały odcinek pokazujący, jak to robię.

                    
                Organizer do walizki z Pepco w bardzo niskiej cenie. Przydaje się w Ryanairze
Taki "klocek" z ubrań zajmuje mniej miejsca, więc ryzyko, że przekroczycie dozwolone wymiary plecaka w Ryanairze, jest z nim mniejsze. Dodatkowo dzięki lepszemu skompresowaniu ubrań macie więcej miejsca na pamiątki, a to zawsze się przydaje. Kolejną zaletą jest możliwość wykorzystania ubrań jako poduszki. To co prawda skrajny przykład, ale zdarzyło mi się już z niego skorzystać na lotnisku.
Na ten gadżet warto zwrócić uwagę także dlatego, że jest on aktualnie dostępny w śmiesznie niskiej cenie. Za zestaw składający się z pięciu różnych organizerów (w tym tego na buty) zapłacicie tylko 13,5 zł po 50-procentowym rabacie. Promocja obowiązuje od czwartku 23 kwietnia do niedzieli 26 kwietnia. Pamiętajcie bowiem, że przed nami kolejna w tym roku niedziela handlowa.
A jeśli szukacie praktycznych gadżetów do pakowania do Ryanaira, to w Pepco znajdziecie jeszcze intrygującą nowość. Na dziale z wieszakami wpadłam niedawno na rolowane worki próżniowe. Nie miałam jeszcze okazji ich przetestować, ale zrobię to w najbliższych tygodniach. Na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo obiecująco i mogą pomóc w zmniejszeniu objętości ubrań w plecaku.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b362f31bc2d881ac2f4204df2707e064,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b362f31bc2d881ac2f4204df2707e064,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Pepco z 50-procentowym rabatem na gadżety do podróży. Szczególnie przydatny jest ten za 13,5 zł</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650434,nowy-trend-zaskakuje-badaczy-millenialsi-i-gen-z-nie-chca-juz-all-inclusive</guid><link>https://natemat.pl/650434,nowy-trend-zaskakuje-badaczy-millenialsi-i-gen-z-nie-chca-juz-all-inclusive</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2026 13:51:01 +0200</pubDate><title>Nowy trend zaskakuje badaczy. Millenialsi i Gen Z nie chcą już all inclusive?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b7de443c0a2ae1746a5eb7e545dca96f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nowe trendy podróżnicze to zawsze ciekawa wiadomość. Tym razem chodzi o trend, który preferują przede wszystkim najmłodsze pokolenia. Okazuje się, że Millenialsi i Zetki niekoniecznie preferują wakacje all inclusive, takie jak ich rodzice.

Podróżujemy nie od dziś, więc nie ma się co dziwić, że ciągle wynajdujemy na to nowe sposoby. Trendy podróżnicze zmieniają się co kilka lat. Były już ekologia i slow travel – podróże pociągiem lub samochodem zamiast samolotu, skupione na docenianiu krajobrazu i natury. Całkiem popularny jest również set-jetting, czyli turystyka filmowa. Fani znanych produkcji podróżują w tym celu nie tylko po Polsce, lecz również za granicę. 
W świecie turystyki był już też boom na podróże solo, czyli przygodę (często na innym kontynencie) zupełnie w pojedynkę, zazwyczaj łączoną też z backpackingiem (podróżami z plecakiem) i pobytem w hostelach. Wraz z erą mediów społecznościowych przyszedł czas na instagrammability – wiele osób zaczęło wybierać kierunki i atrakcje głównie dla walorów estetycznych. Ich efektem są zdjęcia z fotogenicznych miejsc publikowane w internecie. Najpopularniejsze są np. huśtawki na Bali, czy słynne lustro "do robienia zdjęć sufitu" w Kościele św. Ignacego Loyoli w Rzymie. 
Deadozoning, czyli nowy trend podróżniczy
Urlopy nie od dziś stanowią odskocznię od bolączek codziennego życia, a współczesny stres często nie jest tylko sporadycznym wydarzeniem, a raczej problemem pokoleniowym. W odpowiedzi na niego powstał właśnie deadzoning, czyli celowe unikanie miejsc z dostępem do sieci.
Jak podaje dr Birgit Trauer, badaczka turystyki na Uniwersytecie Queensland w Australii, w rozmowie z "Euronews", nasze wybory podróżnicze kształtowane są nie tylko przez chęć zwiedzenia nowego kierunku. "Mamy tendencję do myślenia o podróżowaniu jako o czymś, co nas przyciąga do jakiegoś celu, ale w rzeczywistości oznacza ono również odsunięcie się od czegoś, czy to pracy, czy innych czynników stresogennych" – opowiada badaczka.
Z tego powodu coraz więcej osób stosuje deadzoning. Oznacza to nie tylko celowe odcięcie się od internetu, ale także od telefonu na czas wakacji. Może oznaczać to wyłączenie komórki, usunięcie mediów społecznościowych czy po prostu zablokowanie powiadomień. Jest to forma cyfrowego detoksu, który ma nam pomóc ograniczyć liczbę bodźców i stresorów. Grupami, wśród których trend ten jest najbardziej popularny, są millenialsi i zetki.
Gdzie najlepiej jechać na deadzoning?
Chociaż detoks od technologii nie wymaga pojechania do żadnej konkretnej destynacji, relaksowi sprzyjają na pewno spokojne kierunki w otoczeniu natury. Jednym z nie całkiem odkrytych do tej pory miejsc są np. duńskie fiordy, czyli wyjątkowe, głębokie zatoki o dużych walorach krajobrazowych. 
Dania jest krajem, który posiada wiele fiordów, szczególnie na Półwyspie Jutlandzkim, gdzie charakteryzują się one łagodnymi i niskimi brzegami. Dzięki temu stanowią doskonałe miejsce do żeglarstwa, wędkarstwa i wycieczek rowerowych.  
Jeżeli ktoś woli jednak wybrać się na południe i do bardziej popularnych miejsc, Grecja nadal ma do zaoferowania wiele nieodkrytych regionów. Na łamach naTemat pisaliśmy już o wyspach, które w sezonie nie są przepełnione tłumami turystów. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b7de443c0a2ae1746a5eb7e545dca96f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b7de443c0a2ae1746a5eb7e545dca96f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Młodzi turyści podróżują na własnych zasadach</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650416,turystyczny-raj-blisko-wejscia-do-ue-euro-maja-tam-juz-od-dawna</guid><link>https://natemat.pl/650416,turystyczny-raj-blisko-wejscia-do-ue-euro-maja-tam-juz-od-dawna</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2026 10:53:18 +0200</pubDate><title>Turystyczny raj blisko wejścia do UE. Euro mają tam już od dawna</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/48e149032cca56f18085456aae857140,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Unia Europejska podjęła decyzję o rozpoczęciu prac nad przyjęciem kolejnego państwa. Rozszerzenie wspólnoty może nastąpić już w 2028 roku. Kandydatem jest turystyczny raj, w którym euro obowiązuje od 24 lat.

Jak podaje Reuters, 22 kwietnia 2026 roku rozpoczęły się prace nad projektem traktatu akcesyjnego dla Czarnogóry. Kraj stara się o członkostwo od 2008 roku.
"To ważny krok na drodze do członkostwa w UE, wyraźne uznanie postępów Czarnogóry i zachęta do przyspieszenia reform" stwierdziła Marta Kos, komisarz Unii Europejskiej ds. rozszerzenia na X.
"Daje to również szansę na wyciągnięcie wniosków z poprzednich rozszerzeń i włączenie nowych, silniejszych zabezpieczeń w przyszłych traktatach akcesyjnych, aby zapobiec cofaniu się w zakresie praworządności i podstawowych wartości" – zadeklarowała polityczka ze Słowenii.
Czarnogóra ma bardzo burzliwą historię. Była częścią Jugosławii. Zmagała się z ogromnym kryzysem walutowym w latach 90. Obecnie jest to kraj ceniony przede wszystkim za piękne krajobrazy, zabytki na liście UNESCO i życzliwość mieszkańców.
Przełomowa decyzja Brukseli. Na liście wciąż 8 kolejnych państw
Ostatnim państwem, które przystąpiło do Unii Europejskiej, była Chorwacja. Miało to miejsce w roku 2013. Jeśli faktycznie Czarnogóra przystąpi do wspólnoty w 2028 roku, oznacza to pierwsze rozszerzenie od 15 lat.
Warto dodać, że lista państw pragnących dołączyć do struktur UE jest dosyć długa. Poza Czarnogórą znajdują się na niej Albania, Bośnia i Hercegowina, Gruzja, Mołdawia, Macedonia, Serbia, Turcja i Ukraina.
Jak czytamy na stronie Unii Europejskiej, by móc dołączyć do struktur, kandydaci muszą oferować:
W Czarnogórze wszędzie zapłacisz w euro
Ostatnio rozszerzyła się strefa euro. Do wspólnoty dołączyła Bułgaria. Oznacza to, że w UE jest tylko 6 państw (w tym Polska), które nie korzystają z unijnej waluty. Istnieją też państwa, które są stowarzyszone ze strefą euro, a nie są członkami UE. Mowa tu o Andorze, Monako, San Marino i Watykanie. W przypadku Czarnogóry sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, bo kraj korzysta z euro od ponad dwóch dekad. Wynika to z pragmatyzmu i nastawienia na integrację.
Na przełomie XX i XXI wieku w Czarnogórze środkiem płatniczym była niemiecka marka. Ta waluta przestała jednak mieć znaczenie wraz z wprowadzaniem euro w latach 1999–2002. Czarnogórskie władze zdecydowały się ponownie "podpiąć się" pod walutę obowiązującą w Niemczech i tak stanęło na euro, pomimo braku zgody ze strony wspólnoty. Stały dopływ gotówki gwarantuje przede wszystkim ogromny ruch turystyczny.
Warto jednak mieć na uwadze, że mówimy tu o jedynym oficjalnym środku płatniczym. W Czarnogórze wszędzie zapłacimy w euro. Jest to sytuacja odmienna od tej, która panuje w sąsiadującej Bośni i Hercegowinie, gdzie, choć w wielu miejscach przyjmą nam unijną walutę, obok niej funkcjonuje oficjalna marka zamienna.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/48e149032cca56f18085456aae857140,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/48e149032cca56f18085456aae857140,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Unia Europejska już niedługo może zyskać kolejnego członka. To kraj, w którym od dawna oficjalnym środkiem płatniczym jest euro.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650401,dojazd-na-hel-przejdzie-wielkie-zmiany-powstal-dokladny-plan</guid><link>https://natemat.pl/650401,dojazd-na-hel-przejdzie-wielkie-zmiany-powstal-dokladny-plan</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2026 08:51:34 +0200</pubDate><title>Dojazd na Hel przejdzie wielkie zmiany. Powstał dokładny plan</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/5572ee9e504c0388c015cbf652c4ec57,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Hel to bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miejsc nad polskim Bałtykiem. Za sprawą charakterystycznych zabudowań, a przede wszystkim ogromnej dostępności miejsc na plażach może być spełnieniem wakacyjnych marzeń. Problemem jest jednak dojazd do tego raju nad Bałtykiem. Ułatwieniem mają być zmiany zapowiedziane przez PKP PLK.

Podróż na Hel może być drogą przez mękę. Jednym z najlepszych rozwiązań wydaje się dojazd do Gdańska lub Gdyni, a następnie wejście na pokład tramwaju wodnego. Problem w tym, że nie przewieziemy w ten sposób samochodu. Dodatkowo bilety znowu podrożały i taka wycieczka jest po prostu nieopłacalna. Alternatywa to wielogodzinny korek, albo nieidealny pociąg. Kolej w najbliższych latach może jednak naprawić błędy przeszłości.
PKP PLK inwestują w infrastrukturę na Półwyspie Helskim. Dojazd na Hel może być szybszy
Z Gdańska na Hel drogą lądową jest ok. 100 kilometrów. Jednak pokonanie tego odcinka pociągiem zajmuje blisko 2 godziny, a jeżeli nie będziecie mieli szczęścia na mijankach, to utkniecie w przedziale na znacznie dłużej. Trasa przez półwysep jest bowiem jednotorowa, a pociągi mogą mijać się wyłącznie w kilku miejscach.
Nowa inwestycja PKP Polskich Linii Kolejowych ma rozbudować aktualną infrastrukturę właśnie o nowe mijanki, które zdecydowanie przyspieszyłyby przejazd z Gdańska na Hel. Jak podaje Onet za PAP, PKP PLK podpisały właśnie umowę na przygotowanie dokumentacji dla projektu "Poprawa przepustowości na linii kolejowej nr 213 Reda–Władysławowo Port–Hel na odcinku Władysławowo–Hel (budowa mijanek) – prace projektowe".
Dokumentacja o wartości 5,5 mln zł ma zakładać m.in. budowę mijanki Hel Bór, ale i poprawić infrastrukturę na stacji Chałupy. Duże zmiany zaszłyby także we Władysławowie, gdzie powstałby drugi peron. Na odcinku Władysławowo–Władysławowo Port ma zostać położony drugi tor.
PKP PLK chce poprawić komunikację nad Bałtykiem. Zmiany nie będą szybkie
Zapowiedź zmian na Półwyspie Helskim z pewnością ucieszy turystów, którzy od kilku sezonów tłumnie zjeżdżają na symboliczny "kraniec Polski". Byłoby to także duże ułatwienie dla mieszkańców Helu i całego półwyspu, którzy np. pracują w Trójmieście i każdego dnia muszą pokonywać tę niełatwą trasę. Jest także szansa, że szybsza komunikacja kolejowa zachęciłaby podróżnych do wybrania pociągu zamiast jazdy własnym samochodem.
Niestety, zanim w ziemię zostanie wbita pierwsza łopata, minie jeszcze wiele miesięcy. Sam proces przygotowywania dokumentów ma potrwać do 2028 roku. Wartość netto to wspomniane 5,5 mln zł. Kwota brutto to aż 6,6 mln zł pochodzących ze środków budżetu państwa. Sama budowa zacznie się dopiero w momencie, kiedy zostaną zabezpieczone na to środki finansowe. Zostanie to zrealizowane w ramach odrębnego zadania. Kiedy to nastąpi? Tego na razie nie wiadomo.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/5572ee9e504c0388c015cbf652c4ec57,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/5572ee9e504c0388c015cbf652c4ec57,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dojazd na Hel może być znacznie łatwiejszy. Tylko że trzeba będzie na to jeszcze długo czekać</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650299,majowka-w-zakopanem-miasto-pozwoli-turystom-zaoszczedzic-ale-jest-haczyk</guid><link>https://natemat.pl/650299,majowka-w-zakopanem-miasto-pozwoli-turystom-zaoszczedzic-ale-jest-haczyk</link><pubDate>Wed, 22 Apr 2026 20:47:01 +0200</pubDate><title>Majówka w Zakopanem? Miasto pozwoli turystom zaoszczędzić, ale jest haczyk</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bb2ecffba12021f491f48fca59a20e01,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Choć góry to typowy kierunek turystyczny wybierany przez Polaków, to w ostatnich latach bardzo podrożały. Rozwiązaniem może okazać się specjalna karta, dzięki którym znane atrakcje, miejsca rozrywki i restauracje w Zakopanym odwiedzimy o wiele taniej.

W kwietniu Zakopane zaskoczyło nową informacją. Od tego sezonu turyści odwiedzający miasto mogą zdobyć specjalną kartę. Karta Turysty to nowoczesny system benefitów, który według oficjalnej strony internetowej miasta oferuje dostęp do ponad 100 atrakcji. Z Kartą Turysty dostaniemy tańsze bilety wstępu i liczne zniżki. Jednak niezupełnie za darmo.
Jak zdobyć Kartę Turysty? Zakopane rusza z nową akcją
Jak przekazują władze miasta, oferowana karta to nie tylko dostęp do promocji. Razem z nią dostaniemy także praktyczny przewodnik po mieście. Odnajdziemy w nim na przykład opisy szlaków turystycznych, dane o instytucjach kultury, rozkłady komunikacji miejskiej oraz wszelkie możliwe informacje, których może potrzebować turysta w czasie pobytu w Zakopanym.
Jak ją dostać? Konieczne jest przede wszystkim zameldowanie się w wybranym obiekcie noclegowym, a także uiszczenie opłaty miejscowej. Są to warunki, których nie da się ominąć.
Po uiszczeniu opłaty na adres e-mail podany przy zameldowaniu otrzymamy indywidualny kod. Możemy zrealizować go na portalu Zakopiańska Karta Turysty bądź poprzez aplikację mobilną. Wystarczy tam znaleźć pakiet "Zakopane" i dodać go do koszyka. Następnie w zakładce "płatności" w wyznaczonym miejscu trzeba wpisać kod, który był w mailu.
Właśnie w ten sposób aktywujemy pakiet zniżek obowiązujący w Zakopanem i otrzymamy kod QR, który następnie możemy skanować w wybranych lokalizacjach współpracujących z miastem. Karta działa przez cały czas pobytu i wygasa ostatniego dnia o godzinie 23:59.
Zniżki dla turystów w Zakopanem. Program dopiero się rozkręca
Lista partnerów, którzy współpracują z miastem i oferują zniżki dla posiadaczy karty, nie jest jeszcze dostępna. Według portalu "Podhale 24" obejmuje ona jednak restauracje, aquaparki, stacje narciarskie i parki linowe. Być może wśród partnerów akcji znajdziemy firmy i obiekty, które już teraz współtworzą podobną inicjatywę – Kartę Mieszkańca Zakopanego. Pełna lista usług dostępnych w tym programie znajduje się na Zakopiańskiej Stronie Mieszkańca. 
Karta Turysty może jeszcze bardziej przyciągnąć podróżnych do Zakopanego. W ostatnich latach rośnie także liczba turystów zagranicznych, np. tych z regionu Bliskiego Wschodu. Biorąc pod uwagę plany PKP, dzięki którym dojazd do Zakopanego na niektórych trasach może w przyszłości skrócić się niemal o połowę, miasto pozostanie jednym z najbardziej turystycznych w Polsce.
Jako że karta ma ruszyć z dniem pierwszego maja, jest to doskonała wiadomość dla tych, którzy wybierają się tam na majówkę. Być może oferowane zniżki odciążą trochę portfele turystów, które ostatnio są coraz bardziej nadwyrężone przez polskie kurorty wakacyjne. Do tego stopnia, że coraz częściej wybieramy kierunki na urlop za granicą.
 A skoro o majówce mowa, z najnowszych danych wynika, że w tym roku Polacy nie jadą w tym okresie na urlop tak często jak w zeszłym roku. Oznacza to nie tylko mniej zatłoczone ulice, lecz również szansę dla spóźnialskich, którzy mogą jeszcze załapać się na korzystną ofertę last minute. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bb2ecffba12021f491f48fca59a20e01,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bb2ecffba12021f491f48fca59a20e01,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zakopane co rok przyciąga tłumy turystów</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650314,ryanair-ze-zmianami-ws-bagazu-pasazerowie-beda-musieli-sie-pospieszyc</guid><link>https://natemat.pl/650314,ryanair-ze-zmianami-ws-bagazu-pasazerowie-beda-musieli-sie-pospieszyc</link><pubDate>Wed, 22 Apr 2026 19:23:01 +0200</pubDate><title>Ryanair ze zmianami ws. bagażu. Pasażerowie będą musieli się pospieszyć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ad6973394052a16b3e1ea0c59b6c6ecc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />O Ryanairze ostatnio znów jest głośno. Pewnie słyszeliście już o dziesiątkach Brytyjczyków, którzy nie wsiedli na pokłady samolotów? Przewoźnik znalazł sposób na uniknięcie podobnych problemów. Ten jednak może dodatkowo poirytować podróżnych i zmusić ich do jeszcze wcześniejszego przyjazdu na lotnisko.

Na moment przed startem sezonu wakacyjnego lotniska w wielu miejscach Europy wystawiają cierpliwość pasażerów na bardzo ciężką próbę. Wszystko przez nowy system kontroli wjazdu do strefy Schengen, czyli Entry/Exit System (EES). Zwłaszcza Brytyjczycy zdążyli go już znienawidzić, ponieważ generuje on ogromne kolejki i utrudnienia. Swoją cegiełkę do tego wszystkiego od jesieni dołoży też Ryanair. Niby chce pomóc, ale w praktyce może się to nie udać.
Ryanair znalazł rozwiązanie problemu na lotniskach. Skrócą czas na nadanie bagażu
System EES, który obowiązuje od 10 kwietnia, w niektórych miejscach doprowadza do iście dantejskich scen. Turyści stoją w wielogodzinnych kolejkach m.in. na lotniskach na Malcie i w Krakowie. Korki do kontroli polegającej na skanowaniu twarzy i odcisków palców tworzą się także we Włoszech i wielu innych miejscach w Europie. Program, który ma docelowo ułatwić i przyspieszyć proces kontroli granicznej (koniec ze stemplowaniem paszportów), aktualnie wydłużył go w nieskończoność.
Ogromne zatory sprawiają, że w wielu miejscach pasażerowie nie są wpuszczani na pokład, bo nie docierają do bramek na czas. W ostatnich dniach ok. 30 Brytyjczyków, którzy mieli lecieć z Ryanairem, zostało na lotnisku Mediolan-Bergamo. Wcześniej ok. 70 osób nie wystartowało z Teneryfy. Ryanair znalazł sposób na poradzenie sobie z tą sytuacją.
W środę 22 kwietnia przewoźnik poinformował, że "wydłuży" z 40 do 60 minut przed startem czas zamknięcia odprawy i nadania bagażu. Co to oznacza w praktyce? Stanowiska Ryanaira, przy których nadawane są bagaże rejestrowane, będą zamykane wcześniej (na godzinę a nie 40 minut przed startem). Więc to żadne wydłużenie, a raczej skrócenie czasu dostępności usługi. Ryanair wyjaśnia jednak, że dzięki temu pasażerowie będą mieli więcej czasu na przejście kontroli paszportowej (o ile jest ona konieczna) i kontroli bezpieczeństwa.
Nowy system w wielu krajach Europy nie działa. Wakacje będą horrorem
Ryanair tłumaczy też, że nowe regulacje dotkną tylko ok. 20 proc. ich pasażerów, którzy nadal latają z bagażem rejestrowanym. Wszyscy pozostali nie zauważą zmian. W praktyce jednak te dodatkowe 20 minut niewiele zmieni. Po pierwsze, kolejki do kontroli paszportowej potrafią aktualnie trwać 1,5 godziny i dłużej. Po drugie, zmiany wejdą w życie dopiero od wtorku 10 listopada, czyli już po horrorze, którym najpewniej będzie tegoroczny sezon wakacyjny.
Ostatecznie będzie to zatem kolejna zmiana, która zamiast realnych korzyści jedynie zirytuje pasażerów. Ci będą musieli przyjechać na lotnisko jeszcze wcześniej i odstać swoje we wszystkich kolejkach. Zamiast tego, w celu przyspieszenia odprawy, Ryanair mógłby np. tam, gdzie to możliwe, otworzyć więcej okienek do nadawania bagażu. Przewoźnik zapowiedział jednak postawienie kolejnych kiosków do samodzielnej odprawy w miejsce większej liczby działających stanowisk. Dodajmy, że ostatecznie jednak kioski dość często są omijane przez pasażerów, którzy nie wiedzą, jak z nich korzystać.
Podkreślmy też, że Ryanair nie ma wpływu na przedłużające się kontrole na lotniskach. Te najgorsze, związane z systemem EES, leżą w gestii służb pracujących w poszczególnych portach. Zatem tak długo, jak system nie zostanie usprawniony, na lotniskach w całej Europie będzie dochodziło do chaosu. Na szczęście Polacy nie będą nim bezpośrednio objęci, bo nas EES nie dotyczy. Naszym podróżnym może się jednak udzielić nerwowa atmosfera albo przepychanie w kolejkach osób, które będą próbowały zdążyć na swój lot z powodu opóźnień w trakcie kontroli granicznej.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ad6973394052a16b3e1ea0c59b6c6ecc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ad6973394052a16b3e1ea0c59b6c6ecc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ryanair znów kręci przy bagażach. Tym razem nie chodzi jednak o plecaki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650263,mroczna-strona-paryza-wednesday-poczulaby-sie-tam-jak-w-spa</guid><link>https://natemat.pl/650263,mroczna-strona-paryza-wednesday-poczulaby-sie-tam-jak-w-spa</link><pubDate>Wed, 22 Apr 2026 18:30:02 +0200</pubDate><title>Mroczna strona Paryża. Wednesday poczułaby się tam jak w SPA</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ef6f66ea93aa6e669a5ef2877eb0e66f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Trzecia część "Wednesday" już niedługo wchodzi na ekrany. Tym razem znana produkcja Netflixa zabiera nas do Paryża. Informacja o tym sprawiła, że wśród fanów serialu zawrzało. Nie jest to jednak aż tak dziwna decyzja. Miasto miłości ma bowiem wiele mrocznych zakątków, które czekają na odkrycie przez fanów netflixowej produkcji.

Po ujawnieniu nowego miejsca akcji "Wednesday" wśród fanów podniosły się zmartwione głosy. Czy serial stanie się nową "Emily w Paryżu" (która w najnowszej odsłonie produkcji również podróżuje)? Chociaż stolica Francji znana jest jako miasto zakochanych, niewiele osób wie, że ma on także swoją ciemną stronę. Trzeci sezon kultowego serialu już wkrótce może nam ją pokazać. 
Chociaż trudno wyobrazić sobie sarkastyczną nastolatkę w spotkaniu z francuską elegancją,  zebraliśmy listę mrocznych zakątków Paryża, które w najnowszym sezonie mogą posłużyć za tło serialu. To także lista dla turystów, którzy podczas podróży do miasta nad Sekwaną chcą zboczyć z utartych szlaków. 
Podziemne Imperium Śmierci. Katakumby w Paryżu to coś, co trzeba zobaczyć
Katakumby w Paryżu to jedna z najpopularniejszych atrakcji tego miasta. Jest to labirynt korytarzy o długości setek kilometrów, z których część jest udostępniona zwiedzającym. W mrocznych korytarzach znajdują się autentyczne ludzkie szczątki – ok. 6 mln Paryżan przeniesionych tam w osiemnastym wieku z przepełnionych cmentarzy. 
Jaka jest geneza tego mrocznego miejsca? Historia Katakumb Paryża to opowieść o dwóch wielkich problemach osiemnastowiecznego miasta: zapadających się ulicach oraz drastycznym przeludnieniu cmentarzy. 
Pod koniec tego stulecia paryskie cmentarze były przepełnione rozkładającymi się zwłokami, co zagrażało zdrowiu mieszkańców. Kiedy po ulewnych deszczach ściany jednego z grobowców zawaliły się, a szczątki wypłynęły do sąsiadujących piwnic, władze zdecydowały się przenieść kości do opuszczonych kamieniołomów. 
Katakumby Paryża udostępniono dla szerokiej publiczności w 1809 roku. Można je zwiedzać również dziś. Standardowy bilet kosztuje 31 € (czyli ok. 135 zł), a rezerwacje zrobimy (tylko) online z maksymalnie siedmiodniowym wyprzedzeniem. 
Dawne więzienie i miejsce tortur. Tu Wednesday poczułaby się jak w SPA
Krwawe wydarzenia pozostawiły na mapie Paryża wiele miejsc, które w mroczny sposób pokazują historię kar i cierpienia. Jest to na przykład Conciergerie, czyli dawne więzienie z czasów Rewolucji Francuskiej. Zobaczymy tam m.in. rekonstrukcję celi, w której więziono Marię Antoninę przed egzekucją. Znajduje się tam również lista tysięcy osób skazanych na gilotynę oraz Salę Straży, która budzi grozę swoją surową architekturą. Muzeum mieści się tuż obok katedry Notre-Dame, na Île de la Cité.
Fani mrocznych klimatów nie mogą pominąć Cmentarza Père-Lachaise. To najsłynniejsza nekropolia świata, na której znajduje się wiele gigantycznych, neogotyckich grobowców. Aby poczuć melancholię tego miejsca, najlepiej zwiedzać je w ponury dzień. Najbardziej popularne groby to te należące do znanych osób, np. Jima Morrisona czy Oscara Wilde'a. Kto wie, może to właśnie tam zostaną nakręcone sceny do nowego sezonu "Wednesday". Przekonamy się o tym już 6 sierpnia, czyli w momencie premiery pierwszej części trzeciej odsłony produkcji Netflixa.
W Paryżu popularne są również spacery z przewodnikiem. Na dedykowanych stronach, takich jak Free Walking Tours, możemy znaleźć darmowe piesze wycieczki (nie ma oficjalnej zapłaty, wypada jednak zostawić napiwek). A dlaczego o tym wspominamy? Otóż w ofercie znajduje się wiele wycieczek dedykowanych miejscom zbrodni i nawiedzeń. 
Prowadzą one np. przez katedrę Notre-Dame, przy okazji której można posłuchać legendy o Widmowym Dzwonniku, oraz przez Île de la Cité, gdzie dawniej znajdowała się publiczna kostnica. Wycieczki takie jak te odbywają się zwykle po zmroku, a przewodnicy nie szczędzą turystom mrożącym krew w żyłach opowieści. To rozrywka tylko dla odważnych!
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ef6f66ea93aa6e669a5ef2877eb0e66f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ef6f66ea93aa6e669a5ef2877eb0e66f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Najnowsza odsłona kultowego serialu zabierze widzów do Paryża</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650350,odwoluja-20-tys-lotow-na-wakacje-na-liscie-sa-te-z-i-do-polski</guid><link>https://natemat.pl/650350,odwoluja-20-tys-lotow-na-wakacje-na-liscie-sa-te-z-i-do-polski</link><pubDate>Wed, 22 Apr 2026 15:43:01 +0200</pubDate><title>Odwołują 20 tys. lotów na wakacje. Na liście są te z i do Polski</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/36072b2e58a7d899ab7668c87e1e44b4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sytuacja związana z lotami w Europie zrobiła się mało wesoła. Z powodu drożejącego paliwa lotniczego kolejne linie lotnicze pracują nad optymalizacją swojej siatki połączeń. Niestety oznacza to odwoływanie rejsów nawet w sezonie wakacyjnym. Obejmą one także Polskę.

Sytuacja związana z rynkiem paliwa lotniczego nie jest łatwa. Jak poinformowała Traveldata, litr paliwa jest o ok. 100 proc. droższy niż w analogicznym okresie sprzed roku. To wymusiło stanowcze działanie ze strony Lufthansy, jednego z największych przewoźników w Europie. Z ich siatki do października ma zniknąć aż 20 tys. połączeń. Jest to efektem zamknięcia jednej z linii wchodzących w skład całej grupy. Lufthansa CityLine to już przeszłość.
Lufthansa masowo odwołuje loty. Wszystko ma na celu optymalizację
Nie da się ukryć, że Lufthansa ma za sobą naprawdę trudną serię. Najpierw musieli odwołać tysiące lotów z powodu strajków pracowników, a teraz eksperci głowią się nad optymalizacją siatki w związku z rosnącymi cenami paliwa lotniczego. Ostatecznie nie dało się uniknąć cięć w rozkładach.
Pierwsze odwołania lotów mają miejsce już w kwietniu, a dokładny kształt letniego rozkładu ma zostać podany do końca miesiąca. Już teraz Lufthansa poinformowała jednak, że do października 2026 roku odwoła ok. 20 tys. krótkodystansowych lotów, które dotychczas były najmniej opłacalne. Chodzi o połączenia do i z ich sześciu najważniejszych hubów, czyli Frankfurtu, Monachium, Zurychu, Wiednia, Brukseli i Rzymu.
Bez zmian pozostają loty długodystansowe. Te mają być realizowane zgodnie z dotychczasowymi planami. Dodatkowo pasażerowie, których loty zostały już odwołane, zostali poinformowani o swoich prawach, a także w miarę możliwości zmieniono ich rezerwacje na połączenia z najbliższych lotnisk. Niestety informacje o odwołaniu lotów otrzymali także polscy turyści.
Loty z Polski odwołane. Na razie tylko tymczasowo
Sytuację związaną z odwołaniem lotów Lufthansy do Polski śledzi serwis Fly4free.pl. Wiadomo już, że co najmniej do 31 maja odwołane są wszystkie loty niemieckiego przewoźnika na trasie Gdańsk–Monachium. To jednak dopiero początek zmian.
Również do końca maja nie poleci żaden samolot Lufthansy z Bydgoszczy i Rzeszowa do Frankfurtu. Na portalu Lufthansy przeznaczonym dla agentów miała pojawić się informacja, że połączenia te będą anulowane tymczasowo. Nie wiadomo jednak, czy ich przywrócenie będzie miało miejsce jeszcze w wakacje, czy może dopiero jesienią.
Ciekawie wygląda także sytuacja związana z lotami na trasie Wrocław–Monachium. Podobnie jak w przypadku Gdańska, przewoźnik nie podał zbyt wielu konkretów dotyczących wstrzymania tych połączeń. Wiadomo jednak, że oba polskie lotniska rozmawiają z przewoźnikiem nad jak najszybszym przywróceniem lotów, które dotychczas realizowała linia Lufthansa CityLine. Obie trasy są istotne zwłaszcza z turystycznego punktu widzenia – Wrocław i Gdańsk to bowiem bardzo popularne kierunki wśród niemieckich turystów.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/36072b2e58a7d899ab7668c87e1e44b4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/36072b2e58a7d899ab7668c87e1e44b4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Masowe odwołania lotów na wakacje w Europie. Na liście są też połączenia z Polski</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/650269,tanie-podrozowanie-w-majowke-ceny-spadly-o-26-proc-a-polacy-wybrali-faworytow</guid><link>https://natemat.pl/650269,tanie-podrozowanie-w-majowke-ceny-spadly-o-26-proc-a-polacy-wybrali-faworytow</link><pubDate>Wed, 22 Apr 2026 14:44:01 +0200</pubDate><title>Tanie podróżowanie w majówkę. Ceny spadły o 26 proc., a Polacy wybrali faworytów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d140db2d0bbe90628396e36ec42876c2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Majówka to bez wątpienia jeden z ulubionych długich weekendów Polaków. Tegoroczna nie będzie idealna, bo dodatkowo wolny będzie raptem jeden dzień. To jednak nie powstrzymało Polaków przed ruszeniem w podróż. Być może przekonały ich do tego tanie bilety lotnicze.

Majówka to taki nieoficjalny początek sezonu turystycznego w Polsce. Od niej podróżujemy coraz częściej, aby szczyt osiągnąć w momencie rozpoczęcia szkolnych wakacji. Okazuje się, że tegoroczny długi weekend majowy będziemy spędzać nad wodą i z nadzieją, że polską szarugę i chłód zastąpimy słońcem oraz wysokimi temperaturami. A to wszystko w cenie nawet o 26 proc. niższej niż przed rokiem.
Polacy gotowi na majówkę. Ogromne zainteresowanie zwłaszcza "Malediwami Europy"
Polacy od lat mają swoich faworytów, którym pozostają wierni w okresie wakacji, ale i długich weekendów. Stąd nie dziwi, że wg Kiwi.com najpopularniejszymi kierunkami na majówkę będą Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania i Grecja. Kraje te nadal notują wzrosty liczby odwiedzających. W przypadku tegorocznego długiego weekendu majowego wynoszą one odpowiednio 55,4 proc., 71 proc., 36 proc. i 39,1 proc. Nie oznacza to jednak, że nie szukamy nowości. Jest wręcz przeciwnie.
Jak podkreśla firma znana głównie za sprawą wyszukiwarki tanich lotów, w rezerwacjach Polaków widać dwa kraje, które wręcz lawinowo przyciągają nowych podróżnych. To zestawienie otwiera Albania, którą za sprawą pięknego wybrzeża Morza Jońskiego niektórzy nazywają "Malediwami Europy". Liczba rezerwacji w tym roku jest tam aż o 162,7 proc. wyższa niż przed rokiem.
Wiceliderem w kategorii wzrostów jest natomiast Malta. Ten wyspiarski kraj na Morzu Śródziemnym skradł serca Polaków, którzy regularnie wracają odkrywać kolejne jego zakamarki. Jak podaje Kiwi.com, zainteresowanie majówką na Malcie i Gozo jest aż o 147,4 proc. wyższe niż przed rokiem. Tu mała porada: jeżeli będziecie tam już 30 kwietnia, w godzinach wieczornych odwiedźcie Grand Harbour, czyli zatokę między Vallettą a maltańskim Trójmiastem. To właśnie tam o godzinie 20:00 rozpocznie się wielki finał 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Fajerwerków.
W majówkę możliwe jest bardzo tanie podróżowanie. Ceny wyraźnie niższe niż przed rokiem
Ogólnie zainteresowanie wyjazdami na majówkę ma być o 81,3 proc. wyższe niż przed rokiem. Wskazuje to, że mimo bardzo dużego zainteresowania podróżami w okresie Wielkanocy, zamiłowanie do city breaków jest u nas tak duże, że bliskość kolejnych długich weekendów nie jest dla nas żadną przeszkodą.
Tym bardziej że wg Kiwi.com ceny biletów na tegoroczną majówkę są znacznie niższe niż przed rokiem. Podróżni mają oszczędzić nawet 26 proc. Tyle wynosi bowiem średni spadek ceny biletów lotniczych.
"Miejsca, takie jak Albania czy Malta, zyskują na popularności nie tylko dzięki atrakcyjnym cenom, ale także dzięki przewidywalnej pogodzie i rosnącej liczbie połączeń. Podróżni są coraz bardziej elastyczni i coraz większą wagę przywiązują do cen, co wyraźnie widać w tegorocznych trendach rezerwacji" – wyjaśniła Daniela Chovancová, Senior PR & External Communications Manager w Kiwi.com.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d140db2d0bbe90628396e36ec42876c2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d140db2d0bbe90628396e36ec42876c2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polacy ruszają na majówkę. Ogromny wzrost zainteresowania zwłaszcza dwoma krajami</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
