<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Podróże]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Podróże w naTemat.pl]]></description>
		<link>https://natemat.pl/c/71,podroze</link>
				<generator>natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://natemat.pl/rss/kategoria,71,podroze" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647752,chwila-nieuwagi-i-polacy-maja-problem-na-lotnisku-robimy-to-caly-czas</guid><link>https://natemat.pl/647752,chwila-nieuwagi-i-polacy-maja-problem-na-lotnisku-robimy-to-caly-czas</link><pubDate>Sat, 04 Apr 2026 09:06:01 +0200</pubDate><title>Chwila nieuwagi i Polacy mają problem na lotnisku. Robimy to cały czas</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bcd9078fb59e4ea6a1630d4ec47597f3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przebywanie na lotnisku zawsze wiąże się z nerwowością. Część osób boi się latać, inne stresują się możliwością opóźnienia lotu, a jeszcze inne prowadzą nieustanną awanturę z członkami rodziny. W takich okolicznościach o pomyłkę jest bardzo łatwo. Jednak w niektórych przypadkach jeden błąd oznacza utrudnienia dla dziesiątek, a nawet tysięcy pasażerów.

Polskie lotniska lada moment wypełnią się do granic możliwości. Już na Wielkanoc będziemy bardzo chętnie latać do Włoch, Hiszpanii, Grecji czy na Maltę, a przecież to dopiero wstęp do tego, co będzie się działo podczas majówki, długiego weekendu z Bożym Ciałem czy wreszcie wakacji. Dlatego jeżeli w najbliższych dniach lecicie samolotem, nie popełnijcie tego samego błędu co pasażer z lotniska w Łodzi.
Najczęstszy błąd na polskich lotniskach. Chwila nieuwagi i konieczna jest ewakuacja
Prawdziwą plagą na polskich lotniskach są pasażerowie żartownisie, którzy dla "rozluźnienia atmosfery" w momencie nadawania bagażu lub kontroli bezpieczeństwa żartują sobie z posiadania bomby, granatu albo dynamitu w walizkach i plecakach. Takie sytuacje zawsze kończą się interwencją służb, a żartowniś musi liczyć się z zakazem wejścia na pokład.
Jednak na polskich lotniskach jest jeszcze jeden bardzo powszechny błąd. Mimo komunikatów nadawanych w każdym porcie problemem są bagaże pozostawiane bez opieki. O takiej sytuacji poinformował właśnie Nadwiślański Oddział Straży Granicznej. Tym razem plecak został porzucony na lotnisku w Łodzi.
Czarny plecak leżący na ławce w sektorze przylotów znaleźli strażnicy patrolujący port. Ich reakcja była natychmiastowa. "Na miejsce niezwłocznie skierowano pirotechników z Zespołu Interwencji Specjalnych PSG w Łodzi, którzy wyznaczyli wstępną strefę bezpieczeństwa. Równolegle, w wyniku przeprowadzonej analizy ryzyka, ustalono osobę mogącą być właścicielem bagażu, która – jak się okazało – opuściła wcześniej teren portu lotniczego" – przekazano w komunikacie.
Porzucony bagaż problemem na lotnisku. Zagapienie się może słono kosztować
W takich sytuacjach służby muszą przypuszczać, że w bagażu znajdują się przedmioty niebezpieczne, w tym m.in. materiały wybuchowe. Stąd zgodnie z procedurami zapadła decyzja o ewakuacji części hali terminala w strefie przylotów. Lotnisko w Łodzi nie jest zbyt duże, stąd tym razem teren musiało opuścić jedynie ok. 30 osób. Na Lotnisku Chopina czy w Katowicach lub Krakowie liczba ewakuowanych liczona jest w setkach.
Ostatecznie po sprawdzeniu bagażu nie znaleziono w nim żadnych niebezpiecznych przedmiotów. Dodatkowo w trakcie prowadzenia działań zgłosił się mężczyzna, który przyznał się, że plecak należy do niego. Po zakończeniu kontroli ukarano go mandatem. Straż Graniczna nie podała, w jakiej wysokości, ale co do zasady jest to nie więcej niż 500 zł.
Taka kara za nieraz ogromne utrudnienia na lotnisku i duże nerwy wydaje się wręcz śmieszna. Jednak nieuważny pasażer może zapłacić znacznie więcej, jeżeli z powodu ewakuacji wywołanej porzuconym bagażem dojdzie do zakłócenia lotów. Wówczas sprawa może być skierowana do sądu, a tam kary wzrastają do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Właśnie ze względu na ogromne zamieszanie, a także poważne konsekwencje, na lotnisku należy pilnować każdego bagażu i przedmiotu. Zanim ruszycie do bramki albo wyjścia, dwa razy obejrzyjcie się, czy nie zostawiliście czegoś na ławce. Znaczenie mają nie tylko bagaże, ale np. powerbanki, które również traktowane są jako potencjalne zagrożenie i oznaczają ewakuację oraz wkroczenie do akcji specjalistów.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bcd9078fb59e4ea6a1630d4ec47597f3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bcd9078fb59e4ea6a1630d4ec47597f3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Chwila nieuwagi na lotnisku ma poważne konsekwencje. W Łodzi skończyło się łagodnie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647746,nowe-oszustwo-w-chorwacji-nabiera-rozmachu-polska-ambasada-ostrzega</guid><link>https://natemat.pl/647746,nowe-oszustwo-w-chorwacji-nabiera-rozmachu-polska-ambasada-ostrzega</link><pubDate>Sat, 04 Apr 2026 07:02:01 +0200</pubDate><title>Nowe oszustwo w Chorwacji nabiera rozmachu. Polska ambasada ostrzega</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ca6ae21e7c00a839ce141b42fde95d9f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Świat turystyki pełen jest oszustw, na które podróżni muszą uważać. Hotele widmo, zawyżone ceny czy kieszonkowcy to przekręty, które znamy od lat. Teraz jednak szybko narasta kolejny problem, na który Polacy bywają szczególnie narażeni. Służby w Chorwacji alarmują o nim coraz częściej.

Wraz z nadejściem wiosny o Chorwacji mówi się coraz częściej. Jest ona dość popularnym kierunkiem na wielkanocne wyjazdy, ale ostatnio stała się miejscem niebezpiecznym za sprawą bardzo trudnej sytuacji pogodowej. Polaków przed innym narastającym problemem w tym kraju ostrzegła teraz nasza ambasada w Zagrzebiu. Czujni muszą być zwłaszcza kierowcy.
Nowe oszustwo w Chorwacji wciąga Polaków do niebezpiecznej i nielegalnej pracy
Nowe oszustwo w Chorwacji, które szerzy się w sieci, nie jest twardo powiązane z turystyką. Nie dotyczy ono bowiem miejsc noclegowych czy przejazdu autostradami. Tym razem na baczności muszą się mieć osoby szukające ofert pracy w Chorwacji.
Sieć zalewają bowiem ogłoszenia o poszukiwaniu kierowców. Naciągacze szukają osób do pracy, gwarantując im zlecenia na długie trasy, a przede wszystkim bardzo wysokie stawki za każdego pasażera. W oczach wielu kandydatów może to wyglądać jak praca marzeń. Niestety po dotarciu na miejsce okazuje się, że jest to pułapka, która może zakończyć się więzieniem.
"W rzeczywistości zrekrutowane osoby uczestniczą często w działaniach zorganizowanych grup przestępczych, zajmujących się przemytem nielegalnych migrantów do Unii Europejskiej poprzez tzw. szlak bałkański. Najczęściej propozycje dotyczą wykonywania przewozów z Chorwacji i Słowenii, ale też z Węgier, Rumunii i Bułgarii do innego państwa UE" – informuje polska ambasada w Zagrzebiu.
"Udział w tego typu przestępstwie jest zagrożony wieloletnią karą pozbawienia wolności, w tym długiego oczekiwania na wyrok w areszcie tymczasowym bez możliwości powrotu do kraju" – dodała nasza ambasada.
Nowe oszustwo działa na coraz większą skalę. Polacy muszą uważać
Pojawienie się ogłoszeń z ofertą pracy dla kierowców w Chorwacji nie jest podejrzane. W końcu w szczycie sezonu są oni potrzebni do obsługi wycieczek czy nawet autobusów komunikacji publicznej. Kraj ten odwiedzają setki tysięcy podróżnych, stąd w sezonie rąk do pracy, także w transporcie, potrzeba więcej.
Problem nieuczciwych ofert stał się jednak na tyle poważny, że przed oszustwem "na kierowcę" lub "na usługi przewozu osób" w Chorwacji ostrzegają Komenda Główna Policji, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

            
                
            
            Jak zatem poznać fałszywe ogłoszenie? Nasza ambasada radzi uważać zwłaszcza na podejrzanie atrakcyjne oferty pracy. Po drugie, należy weryfikować informacje, w tym firmę i osoby dające ogłoszenie. "Brak świadomości udziału w przestępstwie nie jest usprawiedliwieniem i nie zwalnia z odpowiedzialności karnej" – podkreślono w komunikacie.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ca6ae21e7c00a839ce141b42fde95d9f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ca6ae21e7c00a839ce141b42fde95d9f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowe oszustwo w Chorwacji. Polska ambasada ostrzega naszych obywateli</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647749,jest-data-kluczowej-zmiany-w-modlinie-turysci-czekaja-na-to-od-zawsze</guid><link>https://natemat.pl/647749,jest-data-kluczowej-zmiany-w-modlinie-turysci-czekaja-na-to-od-zawsze</link><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 23:02:01 +0200</pubDate><title>Jest data kluczowej zmiany w Modlinie. Turyści czekają na to od zawsze</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/6bec6253d22ea6b52aec4040e437abde,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Lotnisko w Modlinie stało się jednym z najszybciej rozwijających się portów w Europie. Większa liczba połączeń Ryanaira i wejście tam Wizz Aira napędzą turystykę na całym Mazowszu. Jednak większa liczba turystów to także większe wyzwanie dla komunikacji. Kluczowa zmiana w tej kwestii ma zostać przeprowadzona do 2029 roku.

Port w Modlinie na przestrzeni lat zyskał swoich miłośników i zagorzałych wrogów. Z jednej strony ceny biletów bywają tam znacznie niższe niż na Lotnisku Chopina, a i siatka połączeń zachwyca tam różnorodnością. Z drugiej jednak dojazd do portu bywa niemałym wyzwaniem i wielogodzinną przeprawą, która skutecznie odstrasza podróżnych. I to właśnie ta kwestia ma się zmienić już do 2029 roku.
Kluczowa zmiana w Modlinie już w 2029 roku. Na taki komfort czekali podróżni
Do Modlina można dostać się na wiele sposobów. Ten najpowszechniejszy i najłatwiejszy to oczywiście dojazd własnym autem. Port dysponuje wieloma miejscami parkingowymi, ale w jego okolicy nie brakuje także parkingów w bardzo dobrych cenach oferujących transfer pod drzwi terminala przez 24 godziny na dobę.
Inna opcja to wybór komunikacji publicznej. I tu do wyboru są autobusy, m.in. Flixbus, ale i kolej. Tylko z tą drugą od lat jest problem. Tory nie dojeżdżają bowiem do samego lotniska, a jedynie do miasta Modlina. Tam trzeba wysiąść i spod dworca złapać autobus kursujący 2–3 razy na godzinę. Jak się domyślacie lub wiecie z własnego doświadczenia, bywa on potwornie zapchany ludźmi z bagażami, przez co nieraz po prostu nie wystarcza tam miejsca dla wszystkich.
I właśnie ten ostatni problem ma zostać naprawiony już w 2029 roku. Polskie Linie Kolejowe ogłosiły przetarg na budowę torów i całej niezbędnej infrastruktury, dzięki której pociągi będą zatrzymywały się zaledwie 250 metrów od wejścia do terminala. To ogromne ułatwienie dla podróżnych ma być gotowe już za 3 lata.
Pociąg na lotnisko w Modlinie coraz bliżej. Inwestycja będzie kosztowała krocie
Właściciele lotniska w Modlinie, czyli m.in. władze Mazowsza, a także PLK od lat chciały, aby do lotniska dało się dojechać bezpośrednio pociągiem. Problemem były jednak finanse, a także uzyskanie niezbędnych zezwoleń na budowę. Pamiętajmy bowiem, że lotnisko znajduje się tuż obok Kampinoskiego Parku Narodowego.
Teraz jednak wszystko zmierza w kierunku realizacji tej inwestycji. Nowa trasa kolejowa będzie miała długość 5,5 kilometra, a stacja końcowa powstanie w okolicy obecnego ronda znajdującego się przed terminalem. Szacuje się, że budowa tego odcinka będzie kosztowała ponad 250 mln zł. Rozpoczęcie prac budowlanych planowane jest na 2027 rok, a pierwszy pociąg ma tam dotrzeć dwa lata później.
– Bezpośrednie połączenie kolejowe wprost na lotnisko w Modlinie to komfort dla pasażerów i oszczędność ich czasu. Inwestycja będzie wielkim ułatwieniem dla tysięcy podróżnych każdego dnia – przekazał minister infrastruktury Dariusz Klimczak, cytowany przez Fly4free.pl.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/6bec6253d22ea6b52aec4040e437abde,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/6bec6253d22ea6b52aec4040e437abde,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lotnisko w Modlinie czekają wielkie zmiany. W planach przebudowa terminala, ale i nowe rozwiązania w transporcie</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647515,nieodkryta-perelka-w-samym-sercu-europy-zwiedzisz-ja-prawie-za-darmo</guid><link>https://natemat.pl/647515,nieodkryta-perelka-w-samym-sercu-europy-zwiedzisz-ja-prawie-za-darmo</link><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 06:01:01 +0200</pubDate><title>Nieodkryta perełka w samym sercu Europy. Zwiedzisz ją prawie za darmo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7c87abc22d33f0c87a6e97473e4ed8e9,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Udane wakacje potrafią słono kosztować. Wie to każdy, kto planował je na własną rękę. Koszty takie jak transport, dane komórkowe czy bilety wstępu sumują się do wielkich rozmiarów. Dlatego miłym zaskoczeniem jest, gdy odkrywamy, że w niektórych miejscach wszystkie te udogodnienia możemy dostać... za darmo.

Choć Polacy przywykli do utartych szlaków, w wakacje często wybierając all inclusive w Turcji, Egipcie czy Hiszpanii, czasami warto rozważyć mniej popularne destynacje. Okazuje się bowiem, że w Europie znajduje się jeszcze sporo miejsc, które oferują ciekawe atrakcje, a nie zostały jeszcze zadeptane przez masową turystykę. Często oferują one korzyści niedostępne w znanych hubach turystycznych. Jest tak właśnie w małym państwie w samym sercu Europy. 
Luksemburg przyjazny dla turystów. Możemy odwiedzić go bardzo tanio
Chociaż Luksemburg uznawany jest za jedno z najdroższych państw w Europie, okazuje się, że może być on całkiem przystępny dla turystów. Jest tak dlatego, że państwo to wprowadziło szereg udogodnień, dzięki którym zwiedzanie go jest niemal darmowe. 
Chodzi przede wszystkim o bezpłatny transport publiczny, który w Luksemburgu obejmuje nie tylko mieszkańców, lecz również odwiedzających. Co ciekawe, dotyczy to nie tylko autobusów czy tramwajów, lecz również 2. klasy pociągów, które przewiozą nas po całym kraju. Transport to ogromna część wydatków, a przemieszczanie się jest nieuniknione podczas zwiedzania. Dlatego bezpłatne podróże po kraju wiele ułatwiają. 
Kolejnym udogodnieniem jest darmowy internet. Sieć miejska "CityWifi Free" dostępna jest w większości miejsc publicznych w centrum, a także w hotelach, kawiarniach, bibliotekach i centrach handlowych. Kto płacił kiedyś wysokie rachunki za dane komórkowe bądź kupował kolejną kawę tylko po to, by skorzystać z Wi-Fi w kawiarni, ten wie, że ogólnodostępny internet to spore ułatwienie. Jednak na tym się nie kończy.
Kluczowe atrakcje w Luksemburgu także zobaczysz za darmo 
Wisienką na torcie jest to, że znaczna część muzeów w Luksemburgu udostępniona jest turystom za darmo. Jest to na przykład Narodowe Muzeum Historii i Sztuki, które oferuje bezpłatny wstęp na wystawy stałe, czy Am Tunnel, unikalna galeria sztuki znajdująca się w tunelu podziemnym. 
Aby zaoszczędzić jeszcze więcej, warto rozważyć zakup LuxembourgCard. Jest to karta, która zapewnia bezpłatny wstęp do ponad 90 atrakcji w całym kraju. Jeżeli muzea i galerie sztuki to wasza ulubiona część zwiedzania, jest to na pewno dobra okazja, by zaoszczędzić na biletach. Ciekawą alternatywą może być też oferta Free Walking Tours. Platforma oferuje wycieczki z lokalnym przewodnikiem, a zapłata odbywa się w formie napiwku.
Aby natomiast nie przepłacać za nocleg w stolicy, który niestety może okazać się dość drogi, warto szukać ofert poza centrum lub w mniejszych miejscowościach. Jest to na przykład Vianden czy Echternach. Ze względu na darmowy transport nocleg nieco dalej od głównych atrakcji nie powinien być uciążliwy. Wykorzystując wszystkie te sposoby, możemy sprawdzić, że za city break w jednym z najdroższych krajów świata zapłacimy naprawdę niewiele. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7c87abc22d33f0c87a6e97473e4ed8e9,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7c87abc22d33f0c87a6e97473e4ed8e9,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Podczas podróży po Europie warto czasami zejść z utartych szlaków</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647509,czarny-kon-wakacji-all-inclusive-kosztuje-grosze-a-przegrywa-z-malta</guid><link>https://natemat.pl/647509,czarny-kon-wakacji-all-inclusive-kosztuje-grosze-a-przegrywa-z-malta</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 20:21:01 +0200</pubDate><title>Czarny koń wakacji all inclusive. Kosztuje grosze, a przegrywa z Maltą</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9e8ce12f77c4a1d2c7d97a9c0a1d670c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polacy pokochali zagraniczne wyjazdy, a wielu z nas nie wyobraża sobie wakacji bez wczasów all inclusive. Pod tym względem rządzą Turcja, Egipt i Grecja. Ale co, gdybyście przez rosnące ceny paliw szukali alternatywy w nieco niższych cenach? Jeden kraj będzie w tym roku szczególnie atrakcyjny.

Polskich turystów można już spotkać chyba w każdym zakątku świata. Przez lata staliśmy się narodem, który pokochał wypoczynek poza granicami własnego kraju. Jednak ile razy można latać na wakacje all inclusive do Turcji lub Egiptu? Jeżeli szukacie alternatywy dla tych kierunków, to znalazłam opcję idealną. Przed rokiem byliśmy filarem ich turystyki, mimo iż poleciało tam mniej Polaków niż na Maltę.
Czarny koń wakacji all inclusive. Tunezja przyciąga polskich turystów
Od kilku sezonów na polskim rynku coraz śmielej radzi sobie Tunezja. Wakacje w tym kraju można zarezerwować już za ok. 2,5–3 tys. zł od osoby. Obok Bułgarii i Egiptu jest to jeden z najtańszych kierunków na wakacje all inclusive. A Polacy potrafią to docenić.
– Rynek polski jest jednym z filarów naszej obecności w Europie. W 2025 roku Tunezję odwiedziło ponad 325 tysięcy polskich turystów, co plasuje Polskę na trzecim miejscu wśród rynków europejskich po Francji i Wielkiej Brytanii, a przed Niemcami – powiedział w rozmowie z branżowym magazynem "All-inclusive" Nanoufel Gannoui, dyrektor Przedstawicielstwa Ministerstwa Turystyki Tunezji w Polsce.
Nic więc dziwnego, że kraj ten skupia się na dalszym rozwoju w naszym kraju, ale i poprawie swojej infrastruktury. Przez lata Tunezja uchodziła bowiem za "uboższą" siostrę Egiptu. Hotele nie zawsze zachwycały tam długą listą udogodnień, a i porządek na ulicach pozostawiał wiele do życzenia. Tunezyjczycy próbują jednak sprostać wymaganiom europejskich podróżnych i wychodzi im to coraz lepiej.
– Największą popularnością nadal cieszą się nadmorskie kurorty: Hammamet, Sousse, Mahdia i Dżerba. Polacy doceniają jakość tunezyjskich plaż, łagodny klimat oraz dobre hotele. Szczególnie rodziny z dziećmi upodobały sobie Tunezję jako kierunek bezpieczny, komfortowy i przyjazny, z bogatą ofertą animacji i różnych udogodnień – dodał przedstawiciel Tunezji.
Tunezja chce zerwać z wizerunkiem kraju tylko na wakacje. Oferuje więcej niż all inclusive
Za sprawą klimatu Tunezja jest bardzo dobrym krajem na wyjazdy od maja aż do listopada. Przez cały ten okres można spokojnie kąpać się w morzu, a temperatury na zewnątrz zdecydowanie przekraczają 25 st. C. Od czerwca do września na termometrach jest nawet ponad 30 st. C.
Jednak Tunezja widzi dla siebie szansę na dalszy rozwój. Nie chcą być już wyłącznie kierunkiem kojarzonym z tanimi wakacjami all inclusive. I mają ku temu powody. Turystyka historyczna z Tunisem, Kartaginą czy El Dżem ma tam duży potencjał. Kraj był planem dla "Gwiezdnych Wojen", a także "Gladiatora", stąd możliwość wykorzystania popularności tzw. trendu set-jetting, czyli mody na podróże filmowe.
– Będziemy promować Tunezję jako kierunek całoroczny, nie tylko na letnie wakacje, ale także na krótkie wypady, pobyty wellness czy po prostu zwiedzanie. Chcemy wzmocnić nasze działania w Polsce, podkreślając rozwój oraz modernizację infrastruktury, rosnącą jakość usług, różnorodność produktów, ale przede wszystkim bezpieczeństwo – podkreślił Nanoufel Gannoui, wyznaczając kierunek rozwoju dla tunezyjskiej turystyki.
Czy to się sprawdzi? Pewne jest, że zainteresowanie wyjazdami do Tunezji może utrzymywać się na wysokim poziomie, a najlepsza reklama to ta szeptana – w formie poleceń od znajomych, którzy już tam byli.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9e8ce12f77c4a1d2c7d97a9c0a1d670c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9e8ce12f77c4a1d2c7d97a9c0a1d670c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jest czarny koń wakacji all inclusive. Polacy filarami ich turystyki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647563,polak-porwany-przez-powodz-w-grecji-tragiczny-final-nocnej-ulewy</guid><link>https://natemat.pl/647563,polak-porwany-przez-powodz-w-grecji-tragiczny-final-nocnej-ulewy</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 19:51:26 +0200</pubDate><title>Polak porwany przez powódź w Grecji. Tragiczny finał nocnej ulewy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c9296733e5588aab458254e067f78688,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gwałtowne ulewy, podtopienia i samochody unoszone przez wodę. Tak wyglądał poranek w Grecji, gdzie przez kraj przechodzi sztorm Erminio. W jednym z najciężej dotkniętych rejonów życie stracił mężczyzna polskiego pochodzenia, którego podczas próby ucieczki z zalewanego mieszkania porwała fala wody.

Dramat rozegrał się w nocy z środy na czwartek. Strażacy odnaleźli ciało mężczyzny polskiego pochodzenia w miejscowości Nea Makri, około 33–38 km na północny wschód od Aten. Ciało znajdowało się pod samochodem osobowym, który wcześniej został porwany przez nurt wody. 
Dramat w Grecji. Ulice zamieniły się w rzeki
Tragiczna śmierć ok. 50-letniego obywatela Polski nastąpiła 2 kwietnia pod wpływem niszczycielskiego cyklonu Erminio. Według doniesień News 24/7 Polak mieszkał w suterenie i próbowała wydostać się, gdy woda zaczęła wdzierać się do środka. Na ulicy został jednak porwany przez gwałtowny strumień i uwięziony pod autem. Strażacy odnaleźli nieprzytomnego Polaka pod pojazdem, a lekarze w szpitalu stwierdzili jego zgon.
Sam cyklon Erminio przyniósł do Grecji ekstremalne warunki pogodowe, w tym duże ulewy oraz rzadkie zjawisko pomarańczowego nieba. Spowodowane jest ono saharyjskim pyłem, który został przywiany z Afryki. Chociaż zdjecia "marsjańskiego nieba" szybko obiegają media społeczenościowe jako ciekawostka, najnowsze doniesienia pokazują, że zawirowania pogodowe mogą mieć tragiczne skutki. 
Grecja pod pomarańczowym alertem pogodowym
Sytuacja cały czas jest napięta. Jak podaje News 24/7, tylko w regionie Attyki straż pożarna odebrała niemal 500 zgłoszeń. Interwencje dotyczyły głównie usuwania powalonych drzew, wypompowywania wody z budynków i ratowania osób uwięzionych w pojazdach. Problemy odnotowano także na wyspach, gdzie zamknięto szkoły, a mieszkańcy otrzymali alerty ostrzegawcze. Na Poros zawalił się most, a część dróg została całkowicie zalana. Problemy dotyczą także Rodos i Krety. 
Greckie służby meteorologiczne obniżyły najwyższy alert pogodowy z czerwonego do pomarańczowego, ale nadal ostrzegają przed intensywnymi burzami i silnym wiatrem dochodzącym do 9 stopni w skali Beauforta. Szczególnie zagrożone pozostają północne i południowe regiony kraju. Służby apelują do mieszkańców i turystów o ograniczenie przemieszczania się i śledzenie komunikatów alarmowych.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c9296733e5588aab458254e067f78688,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c9296733e5588aab458254e067f78688,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Początek kwietnia przyniósł Grecji gwałtowne zjawiska pogodowe</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647177,czy-wakacje-na-cyprze-sa-bezpieczne-ambasador-reaguje-na-ostrzezenia-msz</guid><link>https://natemat.pl/647177,czy-wakacje-na-cyprze-sa-bezpieczne-ambasador-reaguje-na-ostrzezenia-msz</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 19:50:12 +0200</pubDate><title>Czy wakacje na Cyprze są bezpieczne? Ambasador reaguje na ostrzeżenia MSZ</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b9d6d099d017a551429bab1f98d50465,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Cypr to kierunek, który bardzo przekonał do siebie turystów z Polski. Regularnie bijemy tam kolejne rekordy odwiedzin i w ciągu zaledwie kilku lat staliśmy się jedną z największych sił tamtejszej turystyki. Niestety wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do nadmiernego strachu związanego z tym krajem. O aktualnej sytuacji na miejscu opowiedział nam ambasador Cypru w Polsce, Nicos P. Nicolaou.

Rajskie plaże, antyczna kultura, rozpływający się w ustach ser halloumi, baklawy i owoce morza. To wszystko przychodzi do głowy, kiedy myśli się o wakacjach na Cyprze. W ostatnim czasie Polacy mają jednak jeszcze jedno hasło – 2. stopień ostrzeżeń MSZ. To ciekawe, bo przed podróżami na Bliski Wschód nie powstrzymał nas 4. stopień, a w przypadku Wyspy Afrodyty już wzmianka o możliwych zakłóceniach lotu (taką informację podaje nasze MSZ) wywołała zamieszanie i pytania o bezpieczeństwo wakacji.
Cypr liczy na Polaków. Jesteśmy jednym z najważniejszych rynków
Polska dość szybko stała się istotnym rynkiem dla Cypru. Jeszcze przed pandemią latało tam rocznie zaledwie ok. 80 tys. naszych podróżnych. Później, kiedy na wyspę przestali docierać podróżni z Ukrainy i Rosji (z powodu wybuchu wojny), to właśnie Polacy zaczęli tam latać wręcz masowo.
– Kiedy rozpocząłem pracę w Polsce [styczeń 2025 roku – przyp. red.], Polska była na 2. lub 3. miejscu pod względem liczby turystów. Wcześniej Izrael był drugi, ale ich podróżni przyjeżdżają na 2-3 noce. Polacy przyjeżdżają całymi rodzinami na 5-7 dni. W 2025 roku mieliśmy 375 tysięcy gości z Polski, a rok wcześniej 334 tysiące. Przed pandemią w 2019 roku było to tylko 80 tysięcy – zaznaczył Nicos P. Nicolaou.
Ten rok również zaczął się tam świetnie. W styczniu 2026 roku Polacy byli najliczniejszą grupą turystów na Cyprze. W lutym nieznacznie wyprzedzili nas Brytyjczycy. Sytuacja zmieniła się jednak po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Choć Cypr nie jest jedną ze stron konfliktu i nie graniczy z Izraelem czy Iranem, bywa wymieniany jako kierunek potencjalnie zagrożony.
Loty na Cypr odbywają się normalnie. Ambasador nie do końca zgadza się z komunikatem MSZ
Od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie na Cyprze doszło do dwóch incydentów. – Otrzymaliśmy pytania, czy podróż na Cypr jest bezpieczna. Wyjaśniliśmy, że dron [spadł na terenie brytyjskiej bazy na Cyprze 1 marca – przyp. red.] nie był przeznaczony dla Cypru, a wyspa nie ma granicy z Iranem – zaznaczył w rozmowie z naTemat ambasador.
Drugim incydentem była ewakuacja lotniska w Pafos. Tam jednak alarm okazał się fałszywy. Radary miały pokazać dwa drony zmierzające w tym kierunku, ale spadły one do morza, a port bardzo szybko wrócił do normalnego funkcjonowania.
Te dwie sytuacje wystarczyły jednak, aby polskie MSZ wprowadziło ostrzeżenia 2. stopnia przed podróżami na Cypr. Zalecane jest tam zachowanie szczególnej ostrożności. "Ogólna sytuacja na Cyprze jest stabilna, ale w związku z konfliktem zbrojnym trwającym na Bliskim Wschodzie nie można wykluczyć nagłego zamknięcia przestrzeni powietrznej dla ruchu cywilnego i wystąpienia trudności z opuszczeniem wyspy" – czytamy w komunikacie.

                    
                        
                    
                Z alertami polskiego MSZ nie do końca zgadza się cypryjski ambasador. – Ten poziom, choć nam się nie podoba, nie brzmi 'nie jedź na Cypr'. Brzmi: jedź, ale bądź ostrożny. Dla nas nie odzwierciedla to prawdziwej sytuacji, ponieważ nie znajdujemy się w zagrożonym obszarze – zaznaczył Nicolaou.
– Przestrzeń powietrzna była otwarta od pierwszego dnia konfliktu. Życie u nas toczy się normalnie, firmy są otwarte. Ja sam lecę w kwietniu na Cypr do rodziny – dodał. Podkreślił przy tym, że w momencie rozpoczęcia konfliktu jego kraj był jednym z tych, które pomagały w ewakuacji turystów z zagrożonego terytorium Bliskiego Wschodu. – Jesteśmy gotowi pomagać, a nie być karanymi za to, że w regionie jest wojna – uzupełnił ambasador.
Czy wakacje na Cyprze są bezpieczne? Polacy nie zostaną tam sami
Ambasador podkreślił także, że loty na wyspę odbywają się bez żadnych zakłóceń. Odwołane są wyłącznie połączenia na Bliski Wschód. Działają lotniska w Pafos i Larnace, a hotele i atrakcje jak zawsze czekają na odwiedzających.
Lotów na Cypr nie odwołuje Ryanair. Wizz Air nieco okroił swoją siatkę połączeń, zmniejszając liczbę tygodniowych rotacji, ale nie zamierza całkowicie skasować połączeń. Bez zmian na Wyspę Afrodyty latają także PLL LOT, a wycieczki do tego kraju znajdują się w ofercie polskich biur podróży.
Nie zmienia to jednak faktu, że część podróżnych boi się zarezerwować wczasy na Cyprze. Może to być podyktowane obawami, że sytuacja w regionie ulegnie zmianie. Jednak w takiej sytuacji nie zostaną pozostawieni samym sobie. Linie lotnicze i biura podróży mają bowiem obowiązek zapewnić im nocleg na wyspie na wypadek odwołania lotów.
Dodatkowo władze Cypru stale monitorują sytuację i informują o wszelkich zmianach. Przedstawiciele cypryjskiego MSZ pozostają w kontakcie z polskimi partnerami. Od początku konfliktu odbyły się m.in. spotkania B2B z organizatorami podróży z Polski. Dodatkowo cypryjska dyplomacja uruchomiła całodobową obsługę, aby przekazywać kolejne aktualizacje. – Pozytywnym aspektem jest także to, że Polska od wielu lat ma ambasadę w Nikozji. I to dobrze ugruntowaną ambasadę. Istnieją więc dwa sposoby uzyskania pomocy dla obywateli polskich – dodał ambasador Nicos P. Nicolaou.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b9d6d099d017a551429bab1f98d50465,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b9d6d099d017a551429bab1f98d50465,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czy wakacje na Cyprze są bezpieczne? Wielu turystów obawia się tego kierunku, choć nawet MSZ go nie odradza</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647501,odwolali-wycieczki-do-zea-az-do-2027-roku-kolejny-taki-przypadek</guid><link>https://natemat.pl/647501,odwolali-wycieczki-do-zea-az-do-2027-roku-kolejny-taki-przypadek</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 18:18:02 +0200</pubDate><title>Odwołali wycieczki do ZEA aż do 2027 roku. Kolejny taki przypadek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b3fa9672c92906df7e63f70c65671ca9,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sytuacja na Bliskim Wschodzie, mimo upływu miesiąca od ataku Izraela i USA na Iran, pozostaje daleka od stabilnej. Wiele linii lotniczych nadal nie wznowiło tam połączeń i nic nie wskazuje na to, żeby okoliczności miały się poprawić. Stąd kolejne firmy podejmują drastyczne decyzje i na długo zawieszają swoje wycieczki do tego regionu.

Bliski Wschód jest bardzo ważnym punktem dla światowej turystyki i to z kilku powodów. Po pierwsze, kraje takie jak Oman, ZEA czy Katar są niezwykle popularne wśród zagranicznych podróżnych. Przyciągają także Polaków. Po drugie właśnie Doha, Abu Zabi, Dubaj czy Szardża to jedne z największych portów przesiadkowych, będące punktem na drodze w głąb Azji. Jednak wiadomo już, że do stolicy ZEA do końca roku nie wrócą linie British Airways. Natomiast Qatar Airways do odwołania nie przylecą do Polski. Z wysłania turystów do ZEA i w region Półwyspu Arabskiego zrezygnowała właśnie kolejna firma.
Wycieczki do ZEA i całego regionu odwołane aż do marca 2027 roku
Turystyka indywidualna, a także wyjazdy z biurami podróży są dwoma najważniejszymi filarami turystyki w ZEA i w wielu krajach Bliskiego Wschodzie. Jednak od lat bardzo dynamicznie rozwija się tam także turystyka rejsowa. Ogromne statki wycieczkowe wypływają m.in. z Dubaju. Jednak z powodu niestabilności w regionie kolejna firma rejsowa właśnie zrezygnowała z wysłania tam swojej jednostki.
Jako pierwsza decyzję o odwołaniu wszystkich swoich rejsów na Bliskim Wschodzie podjęła Costa Cruises. W specjalnym komunikacie jej właściciele przekazali, że w sezonie 2026/27, czyli od listopada do marca, w ten region nie popłynie Costa Smeralda, czyli ich flagowa jednostka. Zamiast tego będzie ona kursowała po Wyspach Kanaryjskich.
Teraz na podobny krok zdecydowała się kolejna firma rejsowa. Explora Journeys, specjalizująca się w luksusowych rejsach wycieczkowych, pływała dotychczas w sezonie zimowym na trasach obejmujących m.in. Bahrajn, ZEA, Oman, Arabię Saudyjską i Egipt. Od listopada do marca przyszłego roku nie zawinie jednak do portów w tym regionie świata.
"Decyzja ta została podjęta z dużym wyprzedzeniem, po dokładnym rozważeniu i odzwierciedla zaangażowanie firmy Explora Journeys w zapewnienie gościom i doradcom ds. podróży jasności i pewności podczas planowania przyszłych podróży" – przekazała firma Explora Journeys w komunikacie cytowanym przez "Euronews".
Statki utknęły na Bliskim Wschodzie. Rejsy odwołane
Problemy z rejsami z powodu sytuacji na Bliskim Wschodzie ma także firma Celestyal Cruises, której jednostki utknęły w Dubaju i Dosze. Sprowadzenie statków do Europy jest niemożliwe, stąd konieczność odwołania rejsów, które obejmowały m.in. greckie wyspy, ale i długie, bo 14-dniowe wycieczki, w trakcie których statki zawijały do Dubrownika, Kotoru, Bari i kilku miejsc w Grecji.
Problemy podczas tegorocznego letniego sezonu rejsowego może mieć znacznie więcej firm. Wystarczy wspomnieć, że swoje jednostki na Bliskim Wschodzie w momencie wybuchu konfliktu miały Aroya Cruises, TUI Cruises i MSC Cruises. Turyści pływający zwłaszcza po Morzu Śródziemnym mogą obawiać się wiadomości o odwołaniu zaplanowanych rejsów.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b3fa9672c92906df7e63f70c65671ca9,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b3fa9672c92906df7e63f70c65671ca9,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kolejna firma odwołuje wszystkie wycieczki na Bliski Wschód do 2027 roku</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647447,ulubiony-kierunek-polakow-tlumi-turystow-wola-tych-z-grubszymi-portfelami</guid><link>https://natemat.pl/647447,ulubiony-kierunek-polakow-tlumi-turystow-wola-tych-z-grubszymi-portfelami</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 16:11:01 +0200</pubDate><title>Ulubiony kierunek Polaków tłumi turystów. Wolą tych z grubszymi portfelami</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/65531c41bde0cd6724f0fae16d85b63f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kolejny kraj chce ograniczyć liczbę turystów i się z tym nie kryje. Tym razem chodzi o kierunek, który wyjątkowo upodabali sobie Polacy. Strategia zmniejszania liczby podróżnych wpisuje się w światowy trend. Miejscowości turystyczne stawiają obecnie nie tylko na liczby, lecz na jakość. Chętnie przyjmą więcej turystów, którzy hojnie wesprą lokalną gospodarkę.

Masowa turystyka staje się wyzwaniem dla wielu regionów. Zatłoczone ulice, rosnące ceny mieszkań i przeciążone atrakcje sprawiają, że władze szukają sposobów na przyciąganie gości w sposób bardziej zrównoważony. W praktyce oznacza to, że nie każdy turysta jest mile widziany. Zwłaszcza ci, którzy nastawieni są tylko na szybkie i tanie wakacje.
Strategia promocyjna na najbliższe sezony. Wyspy Kanaryjskie zmieniają turystykę
Okazuje się, że jednym z takich regionów są Wyspy Kanaryjskie. W ramach strategii Canarias Destino obowiązującej do 2027 roku archipelag stawia na turystów... z grubszym portfelem. Chodzi o osoby preferujące dłuższe pobyty, zrównoważone zwiedzanie i aktywny wypoczynek – a niekoniecznie tych, którzy chcą jak najtańszych wakacji all inclusive. 
Oczywiście nie oznacza to wielkiego końca tanich wakacji. Jest to jedynie kierunek, jaki obierają Kanary, a jego efekty można zobaczyć m.in w ofercie turystycznej tego regionu. Priorytetem sektora jest zwiększenie średnich dziennych wydatków odwiedzających oraz wydłużenie czasu ich pobytu, zamiast bicia kolejnych rekordów frekwencji. Wyspy Kanaryjskie stawiają zatem na segment premium, taki jak welness czy wakacje skupione na naturze – i właśnie taką turystykę chcą promować. 
Barcelona, Wenecja i Amsterdam. Inne miejsca także szukają równowagi
Jednak Wyspy Kanaryjskie nie są jedynym regionem, który stawia na jakość zamiast ilości. W Barcelonie na przykład ogranicza się krótkoterminowy wynajem mieszkań dla turystów. W Wenecji już w zeszłych latach wprowadzono opłaty wjazdowe dla turystów dziennych, a Amsterdam w 2026 wita odwiedzających jednym z najwyższych podatków w Europie. 
Jak można się spodziewać, kolejne lata przyniosą nowe inicjatywy regulujące liczbę turystów w najpopualrniejszych miejscowościach. Trend ten wynika z rekordowej liczby podróży międzynarodowych – według raportu Tourism Reporter z początku 2026 roku światowa turystyka przekracza już 1,5 mld podróży rocznie. Nic dziwnego, że popularne miejsca chcą przyciągać gości, którzy spędzają czas świadomie, dbają o lokalną kulturę i środowisko, a przy okazji zostawiają im więcej pieniędzy.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/65531c41bde0cd6724f0fae16d85b63f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/65531c41bde0cd6724f0fae16d85b63f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Masowa turystyka to zagrożenie, z którym prędzej czy później  będzie musiało zmierzyć się wiele destynacji</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647549,zadna-turcja-i-egipt-sa-2-inne-kierunki-ktore-trzeba-odkryc-tego-lata</guid><link>https://natemat.pl/647549,zadna-turcja-i-egipt-sa-2-inne-kierunki-ktore-trzeba-odkryc-tego-lata</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 15:41:00 +0200</pubDate><title>Żadna Turcja i Egipt. Są 2 inne kierunki, które trzeba odkryć tego lata</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ea2208b0898a9545651f055572e0d1ae,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wakacje już za pasem, a wraz z nimi nadchodzi długo wyczekiwany urlop. Chociaż znane kierunki all inclusive takie jak Turcja i Egipt co rok przyciągają uwagę Polaków, w tym sezonie warto odkryć mniej popularne kraje. Media społecznościowe obiegają nowe rekomendacje. Wśród nich znajdują się dwie perełki, które do tej pory umykały uwadze wielu Polaków.

Wszyscy znamy najpopularniejsze kierunki oferowane przez biura podróży. W sezonie zimowym zdecydowanie królował Egipt, do którego można było uciec, gdy pogoda w Polsce nas nie rozpieszczała. Turcja natomiast jak zwykle wygrywa wszystkie rankingi, a nasi rodacy jeżdżą tam przede wszystkim dla kultury, ale też dla tanich wczasów all inclusive. Ostatnimi laty popularni stają się również dalsi i bliżsi sąsiedzi. W okresie wiosennym niemal co drugi Polak rozważał na przykład wycieczkę na Węgry. 
Jednak w czasach, kiedy masowa turystyka rozwija się szybciej niż kiedykolwiek, polecamy zejść na chwilę z utartych tras. Dwa kierunki, które mamy do polecenia, oferują nie tylko atrakcje na tym samym poziomie, co najpopularniejsze wybory. Mają do zaoferowania może i więcej. 
"Las Vegas Morza Czarnego" i "Mały Dubaj". Jest jak znane kurorty, ale tańszy
Pierwszym z nich jest Batumi, położone w Gruzji nad Morzem Czarnym, które w ostatnich latach przeżywa prawdziwy turystyczny boom. Nazywane bywa potocznie "Las Vegas Morza Czarnego" –  i nie bez powodu. To miasto kontrastów: z jednej strony wieżowce, kasyna i luksusowe hotele, z drugiej lokalny, nieco surowy klimat. Wieczorami Batumi tętni życiem, a choć plaże są kamieniste, nadrabiają czystością i widokami.
Choć Batumi leży dalej niż typowe kierunki czarterowe, dojazd nie jest skomplikowany. Wielu turystów wybiera loty do Kutaisi, skąd do nadmorskiego kurortu kursują autobusy dopasowane do godzin przylotów. Coraz częściej wybierane są też połączenia przez Tbilisi – szczególnie że gruzińska kolej pozwala wygodnie dotrzeć nad morze bez konieczności wynajmowania auta. Na miejscu dodatkowym atutem pozostają niskie ceny transportu, bo przejazdy taksówkami są tańsze niż w większości europejskich kurortów.
"Albańskie Karaiby" coraz popularniejsze. Można połączyć je ze zwiedzaniem Grecji
Drugim kierunkiem wartym rozważenia jest albański Ksamil, położony nad Morzem Jońskim. W ostatnich latach stał się on prawdziwym hitem mediów społecznościowych. Choć sam kurort bywa w szczycie sezonu głośny i zatłoczony, nadrabia to przystępnymi dla Polaków cenami. Wieczorami życie przenosi się do licznych beach barów, gdzie można zjeść owoce morza z widokiem na oddaloną o rzut kamieniem grecką wyspę Korfu.
Dojazd do miasteczka jest coraz wygodniejszy –  najszybszą opcją jest lot z Warszawy właśnie na wspomniane Korfu (trwa około 2,5 godziny), a następnie krótka przeprawa promem do Sarandy, skąd do Ksamilu dzieli nas już tylko kwadrans jazdy. W drodze do Ksamilu warto rozważyć także dłuższy pobyt na Korfu. W ten sposób w czasie jednego krótkiego wyjazdu uda nam się zobaczyć zarówno Albanię, jak i grecją wyspę. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ea2208b0898a9545651f055572e0d1ae,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ea2208b0898a9545651f055572e0d1ae,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Za pasem wakacje, a wraz z nimi wyczekiwany urlop</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647531,pyl-saharyjski-nad-grecja-trudno-uwierzyc-ze-zdjecia-i-nagrania-sa-bez-filtrow</guid><link>https://natemat.pl/647531,pyl-saharyjski-nad-grecja-trudno-uwierzyc-ze-zdjecia-i-nagrania-sa-bez-filtrow</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 14:11:01 +0200</pubDate><title>Pył saharyjski nad Grecją. Trudno uwierzyć, że zdjęcia i nagrania są bez filtrów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e883c4fe7aa5bd4d278856eed026581b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pogoda znów daje się we znaki w popularnych turystycznie regionach Europy. Tym razem z groźnym zjawiskiem mierzy się Grecja, gdzie napłynęły ogromne ilości afrykańskiego pyłu. Sytuacja doprowadziła do poważnych utrudnień w ruchu lotniczym i codziennym życiu mieszkańców, a służby wydały pilne ostrzeżenia.

Kreta od lat przyciąga turystów słoneczną pogodą i sprzyjającym klimatem, szczególnie wiosną. Jednak na początku kwietnia 2026 warunki atmosferyczne gwałtownie się pogorszyły. Silny wiatr znad Afryki przyniósł nad wyspę gęste chmury pyłu, które ograniczyły widoczność i stworzyły niebezpieczne warunki zarówno na drogach, jak i w ruchu lotniczym.
Pył saharyjski to zjawisko atmosferyczne polegające na przenoszeniu ogromnych mas piasku i pyłu znad Sahary. Tym razem południowe wiatry przyniosły pył nad terytorium Grecji. Zjawisko to najczęściej występuje wiosną i jesienią. Wysokie stężenia pyłu w powietrzu pogarszają jakość powietrza i zmieniają kolor nieba, tworząc szczególny "marsjański" krajobraz. Chociaż nie jest to pierwszy raz, kiedy pył dociera nad Europę, w sieci szybko pojawiły się nowe nagrania z Krety, ukazujące paraliż na ulicach i intensywnie pomarańczowe, a wręcz czerwone niebo.

                    
                        
                    
                Loty przekierowane. Widoczność dramatycznie spadła
Według doniesień greckiego serwisu Protothema w czwartek 2 kwietnia widoczność na Krecie spadła miejscami do około 1 tys. metrów. Szczególnie trudna sytuacja panowała w rejonie Heraklionu, gdzie kilka samolotów zmuszonych było zmienić trasę. Maszyny, które miały wylądować na lotnisku im. Nikosa Kazantzakisa, przekierowano do innych portów, m.in. w Atenach, na Korfu oraz w Chanii.
Silny wiatr doprowadził również do groźnych zdarzeń na lądzie. W miejscowości Pachia Ammos przewrócona została ciężarówka, a gęsty pył pokrył miasta takie jak Heraklion, Retimno i Chania. Odnotowano przy tym ekstremalnie wysokie stężenie pyłu zawieszonego. Greckie służby wydały ostrzeżenia o bardzo złej jakości powietrza. Pył w wysokim stężeniu jest niebezpieczny dla zdrowia, szczególnie dla osób starszych, dzieci oraz osób z chorobami układu oddechowego (np. astmą).

                    
                        
                    
                Władze ostrzegają mieszkańców. Kulminacja zjawiska w czwartek
Jak informuje grecki portal News 24/7, mieszkańcom zalecono pozostanie w domach. Według prognoz przekazanych przez władze Krety, największe nasilenie zjawiska ma nastąpić w czwartek 2 kwietnia. Szczególne zagrożenie stanowi ograniczona widoczność, która wpływa przede wszystkim na bezpieczeństwo operacji lotniczych.
Przebywającym na wyspie turystom zaleca się ograniczenie przebywania na zewnątrz oraz unikanie aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Ze względu na utrudnienia w ruchu lotniczym planujący podróż powinni również stale monitorować komunikaty linii lotniczych. 
Prognozy wskazują, że sytuacja powinna zacząć się poprawiać w piątek 3 kwietnia. Do tego czasu zarówno mieszkańcy, jak i turyści muszą liczyć się z utrudnieniami.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e883c4fe7aa5bd4d278856eed026581b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e883c4fe7aa5bd4d278856eed026581b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Pył saharyjski nad Grecją</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647499,baltyk-nie-do-poznania-dla-jednego-wydarzenia-warto-pojechac-tam-w-boze-cialo</guid><link>https://natemat.pl/647499,baltyk-nie-do-poznania-dla-jednego-wydarzenia-warto-pojechac-tam-w-boze-cialo</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 12:14:01 +0200</pubDate><title>Bałtyk nie do poznania. Dla jednego wydarzenia warto pojechać tam w Boże Ciało</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4db8fb0de0a0224e2e6312aadc1d1c0d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Długie weekendy to dla Polaków idealny okres na wyjazdy. Na krótsze wypady wykorzystujemy m.in. Wielkanoc, ale najliczniej wyjeżdżamy w majówkę i Boże Ciało. Zwłaszcza w czerwcu warto wziąć pod uwagę spędzenie czasu nad Bałtykiem. Wszystko za sprawą unikatowego wydarzenia.

Kiedy byłam dzieckiem, nieodłącznym elementem wakacji nad Bałtykiem było puszczanie latawca. Dzięki powiewom wiatru od morza unosił się on wysoko nad ziemią, sprawiając masę frajdy. Jedno z polskich miast doskonale zna tę dziecięcą radość i zmienia ją w niezapomniane wydarzenie. Ze względu na Międzynarodowy Festiwal Latawców warto je odwiedzić właśnie w okresie Bożego Ciała.
Bałtyk będzie pełen kolorów w Boże Ciało. Na niebie pojawią się dziesiątki latawców
Dąbki to niewielkie, ale bardzo urokliwe miejsce nad polskim Bałtykiem. To uzdrowisko jest idealnym miejscem do spacerów piaszczystym brzegiem morza czy podziwiania ptaków. Jednak w Boże Ciało zmieni się w miejsce, które przypadnie do gustu zwłaszcza rodzinom z dziećmi.
Już po raz piąty w Dąbkach (gmina Darłowo) odbędzie się Międzynarodowy Festiwal Latawców. Przed rokiem wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób z Polski, Niemiec, Włoch, Czech czy Holandii. Dzięki nim na niebie pojawiły się klasyczne latawce, ale i wyjątkowe stwory. Niebo mieniło się kolorami, a tegoroczna edycja ma być jeszcze większa.
"Tegoroczna edycja zapowiada się jeszcze bardziej spektakularnie – będzie więcej latawców, więcej atrakcji i jeszcze więcej niezapomnianych wrażeń" – zapowiadają organizatorzy i mają spore szanse na dotrzymanie tej obietnicy. Tegoroczną edycję zaplanowano bowiem w terminie 4–7 czerwca, czyli idealnie podczas długiego weekendu czerwcowego związanego z Bożym Ciałem. Będzie to zatem dobry powód na wybranie Bałtyku zamiast zagranicznej wycieczki.
Dąbki uroczym miejscem nad polskim morzem. Warto je zwiedzić przed sezonem
Festiwalowi latawców towarzyszyć ma wiele innych wydarzeń. Nie zabraknie tam na pewno warsztatów, które rozbudzą wyobraźnię najmłodszych odwiedzających. Warto jednak pamiętać, że Dąbki i Darłowo mają do zaoferowania znacznie więcej niż tylko jeden doroczny festiwal.
Aktywni turyści mogą skierować się nad jezioro Bukowo. Jest ono odciętą od morza zatoczką, na której królują sporty wodne. Można tam uprawiać surfing, żeglarstwo albo pływać kajakiem. Zbiornik ten od Bałtyku oddziela wąska mierzeja, po której można spacerować, ale i jeździć rowerem. Widoki z pewnością są tego warte.
A gdyby pogoda nie sprzyjała aktywnościom na zewnątrz, czego oczywiście nikomu nie życzymy, to Darłowo ma kilka ciekawych atrakcji związanych z historią regionu. Dzień można spędzić na zwiedzaniu Zamku Książąt Pomorskich. To gotycki zamek wzniesiony w XIV wieku. Inne opcje to wspinaczka na 22-metrową latarnię morską. Ta jest dość niezwykła, bo kwadratowa. Nad polskim brzegiem znacznie powszechniejsze są okrągłe konstrukcje.
Podczas długiego weekendu będzie można tam także popływać. Kąpiele w Bałtyku raczej nie będą przyjemne, ale na odwiedzających czeka Park Wodny Jan. To ciekawa propozycja głównie ze względu na to, że na miejscu jeden z basenów wypełniono wodą morską. Oprócz tego są tam także strefy z jacuzzi i zjeżdżalniami, więc każdy znajdzie coś dla siebie.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4db8fb0de0a0224e2e6312aadc1d1c0d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4db8fb0de0a0224e2e6312aadc1d1c0d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polski Bałtyk idealnym miejscem na czerwcowy długi weekend. Niebo będzie tam pełne kolorów i kształtów</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647403,ceny-biletow-lotniczych-ida-w-gore-wiemy-kiedy-najlepiej-rezerwowac-wakacje</guid><link>https://natemat.pl/647403,ceny-biletow-lotniczych-ida-w-gore-wiemy-kiedy-najlepiej-rezerwowac-wakacje</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 10:22:01 +0200</pubDate><title>Ceny biletów lotniczych idą w górę. Wiemy, kiedy najlepiej rezerwować wakacje</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/189fb089295428ef43bfbbc6a81bc57f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wielkanoc, majówka, a zaraz potem lato. Polacy wkrótce wyruszą na wakacje. Jednak wiele osób decyduje się poczekać z rezerwacją urlopu. Wszystko przez sytuację na Bliskim Wschodzie, która wywindowała ceny paliwa oraz biletów lotniczych. Długie czekanie nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Wiemy, kiedy będzie najlepszy czas na bookowanie biletów.

Choć nagłówki o Bliskim Wschodzie ustąpiły miejsca nowym wiadomościom, to sytuacja w Zatoce Perskiej cały czas wpływa na życie podróżnych. Tym razem nie chodzi już o ewakuację Polaków i turystów uwięzionych na Półwyspie Arabskim, lecz o sezon turystyczny 2026. Okazuje się bowiem, że tegoroczne wakacje mogą kosztować nas znacznie więcej, niż te zeszłoroczne. Wszystko przez bilety lotnicze, które w tym sezonie znacznie podrożały. 
Dlaczego bilety drożeją? Linie lotnicze przerzucają koszty na pasażerów
Zakłócenia w globalnych dostawach ropy wywołane konfliktem znacznie podbiły ceny paliwa lotniczego. Jak wynika z raportu Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), cena za baryłkę wynosi obecnie ponad dwukrotnie więcej, niż pod koniec lutego. Jako że paliwo to ogromna część kosztów operacyjnych linii lotniczych, nagły wzrost cen wymusił przeniesienie kosztów na pasażerów. 
Podwyższone ceny lotów straszą podróżnych, którzy coraz częściej decydują się poczekać z rezerwacją biletów. Robią to często w nadziei, że ceny wkrótce wrócą do normy. To również część nowego trendu wśród polskich turystów – coraz częściej decydujemy się na spontaniczne wyjazdy, rezerwując urlop niemal w ostatniej chwili. Czy jest to jednak słuszne podejście? 
Nie opłaca się czekać. Bilety najlepiej rezerwować już teraz 
Chociaż wg IATA cena za baryłkę ropy w pierwszym tygodniu kwietnia jest o prawie 1% niższa niż w tygodniu poprzednim, na horyzoncie nie widać diametralnych spadków cen. Wszystko wskazuje na to, że – wbrew oczekiwaniom wielu turystów – paliwo oraz bilety lotnicze nie stanieją, zanim sezon wakacyjny ruszy pełną parą. Okazuje się, że najlepszy moment, by rezerwować wczasy, jest… teraz. 
Kupno drogiego biletu  może uderzyć po portfelu, jednak bookując bilet już dziś unikniemy ryzyka dalszych podwyżek. Ze względu na bliskowschodni konflikt zainteresowanie turystów przenosi się na Europę, a szczególnie na popularne kierunki, takie jak Włochy, Grecja czy Hiszpania. Możemy się zatem spodziewać, że bilety na tych trasach wcale nie stanieją.
Co ciekawe, dużych podwyżek możemy uniknąć, decydując się na podróż z Ryanairem. Przez to, że ceny paliwa stanowią wysoki procent wydatków niskobudżetowych przewoźników, często są oni doskonale zabezpieczeni na kryzysowe sytuacje takie jak te. Ryanair zabezpieczył aż 80 proc. kosztów paliwa na cały rok fiskalny, zaczynajacy się już w kwietniu 2026. Może to oznaczać, że w tym sezonie jedne z najtańszych biletów znajdziemy właśnie u irlandzkiego przewoźnika. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/189fb089295428ef43bfbbc6a81bc57f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/189fb089295428ef43bfbbc6a81bc57f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Choć wakacje już za pasem, wielu turystów decyduje się poczekać z rezerwacją biletów lotniczych</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647497,rainbow-z-zupelnie-nowa-oferta-takie-rozwiazanie-moze-przyciagnac-polakow</guid><link>https://natemat.pl/647497,rainbow-z-zupelnie-nowa-oferta-takie-rozwiazanie-moze-przyciagnac-polakow</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 09:14:22 +0200</pubDate><title>Rainbow z zupełnie nową ofertą. Takie rozwiązanie może przyciągnąć Polaków</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7288db74305b9e77bdff0e9a5e43a3bb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polskie biura podróży stale rozwijają swoją ofertę, aby lepiej dopasować się do potrzeb turystów, a te bywają bardzo zróżnicowane. Podczas gdy teraz myślimy o wakacjach, biuro podróży Rainbow już opracowało nową strategię na sezon zimowy. Tym razem nie skupią się wyłącznie na egzotyce. Nowa propozycja skierowana jest do konkretnej grupy podróżnych.

Biuro podróży Rainbow to z pewnością jedna z najlepiej znanych marek na polskim rynku. Przez lata wyspecjalizowali się oni w klasycznych wczasach all inclusive, ale i bardzo szeroko rozbudowanej ofercie wycieczek objazdowych obejmujących Europę, ale i Azję, Afrykę czy Amerykę Południową. Teraz do swojej oferty dołączają całkowicie nowy pomysł na podróże dla narciarzy. W sprzedaży są już 3 wersje zimowych wyjazdów skierowane do bardzo różnych grup.
Rainbow dokłada narty do egzotyki. 3 nowe programy mogą intrygować
Polski Związek Narciarski informuje, że blisko co trzeci Polak deklaruje umiejętność jazdy na nartach. Aż 4 mln z nich pojawiają się na stoku przynajmniej raz do roku. I choć oferta polskich wyciągów z każdym rokiem jest lepsza, to jednak trudno porównywać to do warunków panujących we Włoszech czy Austrii. Doskonale wie o tym Rainbow, który chce zabrać Polaków na zagraniczne szusowanie w trzech nowych formułach.
Szczególnie ciekawie prezentuje się pomysł na wyjazdy narciarskie dla rodzin z dziećmi. Na włoskich stokach (m.in. Folgarida, Pinzolo, Carezza) i w austriackim Nassfeld pojawią się Figlokluby. Za dodatkową opłatą dzieci już od 4. roku życia będą mogły uczyć się jazdy na nartach pod okiem polskich instruktorów z uprawnieniami SITN. To jednak nie koniec. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, jak szybko nudzą się dzieci. Stąd w programie wyjazdu także popołudniowe animacje w hotelu oraz zawody dla najmłodszych wieńczące cały wyjazd.
Opcja numer dwa to propozycja dla tych, którzy podczas narciarskiego wypadu szukają różnych wrażeń. W ramach Ski safari w Austrii uczestnicy otrzymają 5 noclegów, a także możliwość jazdy w 5 różnych stacjach narciarskich. W zależności od opcji, którą wybierzecie, możecie szusować na trasach dla początkujących i średniozaawansowanych w regionie Karyntii. Ci z większym doświadczeniem będą się bawić lepiej w Tyrolu Zachodnim.
W ofercie Rainbow nie zabraknie także opcji dla doświadczonych narciarzy szukających okazji do jazdy na najlepszych stokach w Europie. W sprzedaży są już pobyty w Val di Sole, Val di Fiemme & Val di Fassa, Val di Fassa czy Val d’Ega – Carezza we Włoszech, gdzie na miłośników szusowania czekają setki świetnie przygotowanych tras.
W cenie wyjazdu z Rainbow nie ma skipassów
Nowa oferta narciarska jest zdecydowanie bogatsza od dotychczasowej. Jest to odpowiedź Rainbow na fakt, że Polacy bardzo lubią wyjazdy narciarskie, ale najczęściej organizują je we własnym zakresie. Podróże z biurem mają jednak dużą przewagę. W cenie dostępne są noclegi, wyżywienie wg programu, transport, a przede wszystkim bagaż podręczny, główny oraz przewóz sprzętu narciarskiego – samolotem lub autokarem. Dodatkową opłatą są skipassy, których nie wliczono w cenę wycieczki. W zależności od oferty turyści mogą mieć zagwarantowane także transfery na stok.
– Szczególny nacisk położyliśmy na narciarską ofertę rodzinną, która koncentruje się nie tylko na aktywnościach dla zaawansowanych narciarzy, ale także na najmłodszych, których umiejętności narciarskie dopiero się kształtują, a i potrzeby animacyjne są większe. Jednak w nadchodzącym sezonie zimowym jestem pewien, że każdy znajdzie w Rainbow dla siebie idealną wycieczkę. Zależy nam, by turyści poszukujący narciarskich wyjazdów z biurem turystycznym koncentrowali się właśnie na naszej ofercie i właśnie dlatego zdecydowaliśmy się na jej znaczne poszerzenie – wyjaśnił Maciej Szczechura, prezes Rainbow.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7288db74305b9e77bdff0e9a5e43a3bb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7288db74305b9e77bdff0e9a5e43a3bb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rainbow wprowadził zupełną nowość do oferty. Zainteresowane mogą być zwłaszcza rodziny z dziećmi</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647427,hiszpania-wprowadza-nowy-zakaz-blad-bedzie-kosztowal-tysiace-zlotych</guid><link>https://natemat.pl/647427,hiszpania-wprowadza-nowy-zakaz-blad-bedzie-kosztowal-tysiace-zlotych</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2026 06:14:01 +0200</pubDate><title>Hiszpania wprowadza nowy zakaz. Błąd będzie kosztował tysiące złotych</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e47a4629790348b4972c387abc7431e7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Hiszpania od dawna zmaga się z rosnącą presją turystyczną. W popularnych miejscowościach coraz częściej podejmowane są decyzje, które mają sprawić, że miasta będą wyglądały bardziej "pocztówkowo". Tym razem władze jednego z kurortów postanowiły uregulować coś, co dla mieszkańców jest zupełnie naturalne.

Hiszpania to kierunek niezwykle popularny wśród Polaków. Nie jesteśmy jednak jedyną nacją, która upodobała sobie to słoneczne państwo. Od lat do Hiszpanii ściągają rzesze turystów, często podprządkując sobie życie jej mieszkańców. Tym razem władze jednego z popularnych miast postanowiły zakazać codziennej czynności, która od lat stanowi część lokalnego krajobrazu. Nowe przepisy w jednym z miasteczek Andaluzji pokazują, jak daleko może sięgać dostosowywanie przestrzeni pod oczekiwania odwiedzających.
Nowe zasady i mandaty. Pranie znika z balkonów
Jak podaje Rzeczpospolita, powołując się na branżowy portal Tourinews, władze miejscowości Torremolinos pracują nad uchwałą dotyczącą wyglądu przestrzeni publicznej. Jej głównym założeniem jest uporządkowanie miasta i ograniczenie elementów uznawanych za nieestetyczne.
W praktyce oznacza to m.in. zakaz suszenia prania w miejscach widocznych z ulic. Osoby, które nie zastosują się do nowych zasad, mogą zapłacić od 100 do 750 euro kary. To koszty od kilkuset do nawet 3 tysięcy złotych. Urzędnicy zaznaczają, że przepisy mają obowiązywać tylko tam, gdzie istnieje możliwość suszenia ubrań w innych częściach budynku, np. na dachach lub dziedzińcach. Jednak ten "wyjątek" nie odemuje absurdu tej sytuacji.
Fala krytyki ze strony mieszkańców. To przesada
Jak podaje Rzeczpospolita, propozycja zmian spotkała się z wyraźnym sprzeciwem części mieszkańców. Dla wielu z nich rozwieszanie prania na balkonach to coś oczywistego – zarówno praktycznego, jak i wpisanego w codzienny rytm życia sąsiedztwa. Nie jest to pierwszy raz, kiedy władze w Hiszpanii proponują kontrowersyjne regulacje. 
Pojawiają się też głosy, że takie decyzje to kolejny krok w stronę podporządkowania miasta turystom. Może to prowadzić do sytuacji, w której miejsca takie jak Torremolinos zaczną tracić swój autentyczny charakter. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e47a4629790348b4972c387abc7431e7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e47a4629790348b4972c387abc7431e7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Andaluzja to jeden z najczęściej odwiedzanych regionów Hiszpanii</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647375,polacy-leca-na-wielkanoc-z-ryanairem-masowo-rezerwowali-jeden-kraj</guid><link>https://natemat.pl/647375,polacy-leca-na-wielkanoc-z-ryanairem-masowo-rezerwowali-jeden-kraj</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 20:21:01 +0200</pubDate><title>Polacy lecą na Wielkanoc z Ryanairem. Masowo rezerwowali jeden kraj</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4c0ca2bdba00dcc646345cd359053ba3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wielkanoc to tradycyjnie okres spędzany na wspólnym świętowaniu w rodzinnym gronie. Jednak z biegiem lat tradycja ta zaczęła się mocno zmieniać. Coraz więcej osób zamiast w Polsce woli spędzać ten czas na zagranicznych wakacjach. W tym roku wg Ryanaira mieliśmy jednego, zdecydowanego faworyta.

Spędzanie Wielkanocy w domu rodzinnym z każdym rokiem staje się coraz mniej popularne. Jak pokazały dane Kiwi.com, w tym roku liczba rezerwacji na świąteczne wyjazdy wzrosła aż o 85 proc. To pokazuje jasno, że Polacy nie chcą kolejnych tradycyjnych obchodów. Zamiast tego wolą wykorzystać przedłużony weekend na zaczerpnięcie słońca i odpoczynek. Jedno i drugie znajdą zwłaszcza w jednym kraju.
Ryanair o ulubionych kierunkach Polaków na Wielkanoc. Włochy nie miały konkurencji
Tym, które kierunki na Wielkanoc wybierają Polacy, podzielił się Ryanair. Ich dane potwierdzają to, co wiedzieliśmy od dawna. Nasi podróżni mają swoich ulubieńców, którzy trzymają się za wszelką cenę. Jednak jeden konkurent właśnie bardzo wyraźnie uciekł całej stawce.
Aż za 42 proc. wielkanocnych rezerwacji Polaków latających z Ryanairem odpowiadają Włochy. To niekwestionowany lider wyjazdów na początku kwietnia. Najchętniej latamy do Mediolanu (26 proc. włoskich rezerwacji), a dopiero drugie miejsce zajął Rzym (11 proc.). Podium uzupełniło Bari z 9-procentowym zainteresowaniem. Zestawienie to nie jest dużą niespodzianką, ponieważ to do Mediolanu loty są najtańsze, a zarazem dostępne z wielu polskich lotnisk.
Drugim najpopularniejszym kierunkiem okazała się Hiszpania. Zaskakuje jednak, że odpowiada ona "tylko" za 22 proc. wszystkich rezerwacji. To właśnie ona wraz z Włochami regularnie walczy o tytuł ulubionego kierunku Polaków, a w Wielkanoc różnica zainteresowania jest wręcz nokautująca. Jeśli chodzi o najpopularniejsze miasta, to najwięcej rezerwacji dotyczy Alicante (26 proc.) i Malagi (19 proc.). To dość oczywiste wybory, bo oferują dużo słońca, a wielu naszych podróżnych ma tam własne mieszkania. Równocześnie niespodzianką jest brak w tym zestawieniu Barcelony.
Zaskoczeniem może być natomiast trzeci najchętniej wybierany kierunek. Wg danych rezerwacyjnych Ryanaira podium niespodziewanie uzupełnia Grecja. Odpowiada ona za 8 proc. wszystkich rezerwacji. Przewoźnik nie zauważył wyraźnego zainteresowania konkretnym miejscem, a od początku wiosny samoloty latają m.in. na Kretę, Rodos i Korfu, a także do Aten.
Mały kraj, który Polacy kochają jak nikt inny. Malta popularniejsza niż Rzym
W czołowej piątce najpopularniejszych miejsc na Wielkanoc znalazły się także Malta z 6 proc. rezerwacji i Francja, którą wybrało 5 proc. podróżnych. Tu jednak warto na dłuższą chwilę zatrzymać się przy pierwszym z tych krajów.
Ze względu na rozmiar trudno porównywać ją do Włoch czy Hiszpanii, bo jej wynik wygląda wówczas mało imponująco. Jednak kiedy porównamy ją z poszczególnymi miastami (ze względu na zajmowane terytorium to bardzo adekwatne), okazuje się, że jest wyborem nr 2 na tegoroczną Wielkanoc. Częściej turyści rezerwowali wyłącznie loty do Mediolanu. Różnica wynosiła 11 proc. do 6 proc. Dla porównania Rzym wybrało 5 proc. podróżnych, a Paryż, Malagę czy Bari po 4 proc. Nie można zatem mieć wątpliwości, że na Malcie po raz kolejny język polski będzie słyszalny na każdym kroku.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4c0ca2bdba00dcc646345cd359053ba3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4c0ca2bdba00dcc646345cd359053ba3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ryanair odsłonił karty. Polacy na Wielkanoc wybierali głównie jeden kraj</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647373,kraj-w-dalekiej-azji-stawia-na-polske-uproscili-nam-zasady-wjazdu</guid><link>https://natemat.pl/647373,kraj-w-dalekiej-azji-stawia-na-polske-uproscili-nam-zasady-wjazdu</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 16:31:02 +0200</pubDate><title>Kraj w dalekiej Azji stawia na Polskę. Uprościli nam zasady wjazdu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/60202187bc5c14c9dc6fb7912ba051bf,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polacy stają się coraz bardziej rozpoznawalną grupą turystów. Nasza ciekawość świata sprawiła, że nawet w dalszych zakątkach globu widać wyraźne wzrosty liczby podróżnych znad Wisły i Odry. Niektóre kraje chcą to wykorzystać. Jedna z nieodkrytych azjatyckich perełek właśnie ułatwiła nam zasady wjazdu.

Wiosna to dla Polaków jasny sygnał, że czas zacząć sezon wyjazdowy. Słoneczna i ciepła aura w Europie sprawia, że wiele osób nie będzie chciało ruszać się poza Stary Kontynent. Jednak biorąc pod uwagę, że jeden z ciekawszych krajów w Azji zmienił dla nas zasady wjazdu na łatwiejsze, warto rozważyć zdecydowanie dalszy wyjazd. Zwłaszcza że można tam lecieć bezpośrednim lotem z Polski.
Korea Południowa stawia na polskich turystów. Ułatwili nam zasady wjazdu
W ostatnich latach wiele krajów, zamiast upraszczać przekraczanie swoich granic, coraz częściej utrudnia ten proces. Przykładem jest Wielka Brytania, która po raz kolejny podnosi opłaty za elektroniczną autoryzację podróży (ETA). Od 8 kwietnia za jej wyrobienie trzeba będzie zapłacić aż 20 funtów, czyli około 100 zł.
Podobny system posiada także Korea Południowa. Ta jednak, chcąc przyciągnąć więcej turystów z naszego kraju, zwolniła Polaków z obowiązku wypełniania dokumentów. Z łatwiejszego przekraczania ich granic możemy skorzystać do końca 2026 roku, a to może przekonać wielu podróżnych.
Jak przypomina Koreańska Organizacja Turystyczna w Polsce, do przekroczenia ich granicy potrzebny jest teraz wyłącznie paszport. Po przylocie podróżni zostaną poproszeni także o wypełnienie formularza przyjazdu (Arrival Card). Tej formalności można jednak dokonać online, co przyspieszy odprawę graniczną. Wypełniając dokumenty, należy podać miejsce pobytu na terenie tego kraju. Jeżeli planujecie zwiedzać kilka miast, wystarczy, że wpiszecie tam adres hotelu, w którym spędzicie pierwszą noc.
Korea Południowa bezpieczna i łatwo dostępna. A na miejscu nadal nie ma tłumów
Turystyka Korei Południowej z każdym rokiem zyskuje na popularności. Duże znaczenie w tym zakresie ma zwłaszcza lawinowo rosnące zamiłowanie ludzi na całym świecie do muzyki K-pop. Przed ostatnim koncertem zespołu BTS o możliwych utrudnieniach w Seulu pisała nawet polska ambasada.
Jednak Korea Południowa to także niesamowita kultura. Dzień można tam spędzić na zwiedzaniu tętniącego życiem Seulu albo wyjechać poza metropolię, gdzie na turystów czekają m.in. miejsca na łonie natury stworzone do rozkoszowania się smakiem tradycyjnej herbaty. Wiosna to natomiast świetny czas na podziwianie kwitnących wiśni. Najlepiej oglądać je w Busan, gdzie drzewa zobaczymy na tle oceanu albo na wyspie Jeju.
Dodatkową zaletą Korei Południowej jest łatwy transport. Regularnie lata tam LOT z Warszawy i Wrocławia. Ponieważ są to połączenia bezpośrednie, które nie prowadzą przez Bliski Wschód, nie ma ryzyka, że loty zostaną odwołane. Inna opcja to podróże z przesiadką na pokładzie Lufthansy, Turkish Airlines lub Finnair. Te linie lotnicze także omijają Bliski Wschód. Dodatkowo bilety na podróż w dwie strony można zarezerwować już za ok. 2,3–2,6 tys. zł, więc to nadal taniej niż np. do niektórych krajów w Ameryce Południowej.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/60202187bc5c14c9dc6fb7912ba051bf,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/60202187bc5c14c9dc6fb7912ba051bf,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kraj w dalekiej Azji otwiera się na Polaków. Zmieniają dla nas zasady wjazdu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647371,koniec-z-fatalnymi-knajpami-na-wakacjach-3-rzeczy-ktorych-musisz-unikac</guid><link>https://natemat.pl/647371,koniec-z-fatalnymi-knajpami-na-wakacjach-3-rzeczy-ktorych-musisz-unikac</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 12:27:00 +0200</pubDate><title>Koniec z fatalnymi knajpami na wakacjach. 3 rzeczy, których musisz unikać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/de0d0b7220b70e76a4ad20dbcc52488f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Podróże są związane z jedzeniem. Znam wiele osób, które planując urlop, najpierw sprawdzają, co chcą zjeść, a dopiero później przeglądają atrakcje i miejsca warte odwiedzenia. Jak jednak nie dać się złapać na turystyczną pułapkę w restauracji? Na pewno trzeba uważać na 3 kwestie.

Każdy z nas przynajmniej w teorii wie, że dobrego lokalu z jedzeniem warto szukać w Google Maps. Co jednak, kiedy nie mamy internetu albo po prostu nie chce nam się sprawdzać kolejnych opinii? Wtedy trzeba uważać, żeby nie trafić na turystycznego naciągacza na wzór tego z czeskiej Pragi. Warto też zwrócić uwagę na 3 sygnały ostrzegawcze.
3 red flagi w restauracji. Już pierwszy wystarczy, żeby ją ominąć
Podróżując po Europie, możemy spotkać się z wieloma sposobami na naciąganie turystów. We Włoszech stosowane są podwójne menu (droższe dla obcokrajowców), a w Paryżu mogą doliczyć wam do rachunku kilka dodatkowych pozycji. Jednak najgorsze, co możecie zrobić swojemu podniebieniu, to wejść do lokalu z bardzo słabym jedzeniem.
Żeby się nie rozczarować, po pierwsze unikajcie naganiaczy. Jeżeli lokal musi zatrudnić człowieka, który zachęca turystów do wejścia do środka, to jest to pierwszy sygnał ostrzegawczy. Dobra knajpa ma długie kolejki przed wejściem i nie musi zaczepiać spacerowiczów.
Kolejnym sygnałem ostrzegawczym jest plastikowe menu ze zdjęciami potraw, często w wielu językach. Bądźmy szczerzy, lokalni mieszkańcy wiedzą, co zamawiają i nie potrzebują zdjęć. Nieświadomi są turyści, a skoro lokal pokazuje zdjęcia, to stawia na zagranicznych podróżnych, czyli najpewniej ma o wiele wyższe ceny. Uwaga, ta zasada nie działa w Japonii. Tam zdjęcia jedzenia to norma. Mało tego, danie na talerzu najpewniej będzie wyglądało identycznie jak na fotografii lub specjalnym plastikowym modelu, który widzieliście przed wejściem.
Trzeci sygnał powinien być wam dobrze znany z lokali nad Bałtykiem. Wszędzie tam, gdzie przed wejściem stoi rzeźba kucharza albo pirata, raczej trudno o dobre ceny. Takie figury to typowy wabik na turystów. Dodatkowo sygnałami ostrzegawczymi mogą być np. tanie krzesła z metalowych rurek. Dobry lokal stawia raczej na coś bardziej wyszukanego.
Po czym poznać dobrą restaurację na wakacjach? Nie tylko po kolejce
Skoro wiemy, czego unikać, to skupmy się na tym, czego szukać. Wybierając restaurację podczas wakacji, na pewno warto oddalić się od turystycznego centrum i poszukać miejsca, w którym obiad jedzą lokalni mieszkańcy. To zawsze najlepsza wskazówka.
Przed wyjazdem warto też przejrzeć dobre media specjalizujące się w dziedzinie kulinariów. Serwis delicious.com.au ma jednak jeszcze jedną radę. Jeżeli jesteście już w jakimś lokalu, spytajcie obsługującego was kelnera lub kelnerkę, gdzie poszliby zjeść z rodziną lub przyjaciółmi. Podobne pytanie można zadać np. obsłudze w hotelu. W ten sposób możecie dowiedzieć się o wielu lokalach, które na co dzień są odwiedzane wyłącznie przez lokalnych mieszkańców, a nie wyłącznie przez turystów.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/de0d0b7220b70e76a4ad20dbcc52488f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/de0d0b7220b70e76a4ad20dbcc52488f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie ma nic gorszego niż zła knajpa na wakacjach. Te 3 sygnały powinny cię skutecznie zniechęcić do odwiedzenia lokalu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647029,najbardziej-uniwersalny-kierunek-na-wiosne-polacy-uwielbiaja-te-wyspe</guid><link>https://natemat.pl/647029,najbardziej-uniwersalny-kierunek-na-wiosne-polacy-uwielbiaja-te-wyspe</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 10:16:01 +0200</pubDate><title>Najbardziej uniwersalny kierunek na wiosnę. Polacy uwielbiają tę wyspę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e0e8fa1f0bf56ad28935190f61f6dd36,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiosenne wyjazdy to pomysł idealny. Pozwalają cieszyć się słońcem i wysokimi temperaturami, ale bez tłumów, które pojawiają się na miejscu już w czerwcu. Polacy mają swojego faworyta na takie wyjazdy, ale omijają jego najpiękniejsze miejsca.

Żyjemy szybko i w ciągłym biegu. Praca, zakupy, gotowanie, sprzątanie, siłownia, sen i zaczynamy od nowa, bo jest już kolejny dzień. W pędzie planujemy i realizujemy wyjazdy. Loty, muzeum, restauracja, szybka sesja zdjęciowa. Wszystkie punkty odhaczone, więc można wracać do domu. Tylko że do Polski przylatujemy tak samo zmęczeni, jak przed urlopem. To błędne koło można jednak przerwać, a Malta jest idealnym miejscem, żeby zrobić pierwszy krok.
Bez pośpiechu i bez tłumów. Poznaj Maltę od strony, którą przegapia większość turystów
Malta to kierunek, który Polacy pokochali przede wszystkim za jej dostępność. Można tam dolecieć z 8 polskich lotnisk, granicę przekroczycie z dowodem osobistym, na miejscu każdy mówi po angielsku, bo to ich język urzędowy, a płacicie w euro, które każdy, kto choć trochę podróżuje, potrafi szybko przeliczyć na złotówki.
Jeżeli marzy wam się intensywne zwiedzanie, Malta na pewno was nie zawiedzie. Można przez tydzień biegać od miasta do miasta, odhaczając kolejne atrakcje, a i tak nie wystarczy wam czasu, żeby zobaczyć wszystko. Dlatego, zamiast wpadać w turystyczny pęd, zróbcie sobie wakacje inne niż wszystkie. Takie w stylu slow. A najlepszym miejscem do tego będzie Gozo.
Gozo to mniejsza siostra Malty, którą w styczniu 2026 roku odwiedziło tylko 39 proc. turystów, którzy dotarli do tego kraju. To mniej niż 100 tys. osób. Przepłyniecie na nią promem z Cirkewwy. Tych 25 minut rejsu wystarczy, żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie. Zapomnijcie o samochodzie. Na miejscu działa komunikacja miejska, a najlepszym rozwiązaniem będzie przesiadka na rower. Ulice nie są zatłoczone, a dodatkowo nie brakuje tam klimatycznych dróg gruntowych wiodących maltańskimi polami, albo w pobliżu klifów. Dzięki temu bardziej wczujecie się w nieśpieszny klimat wyspy.
Podczas zwiedzania zajrzyjcie do stolicy wyspy, czyli Victorii (Rabatu) i pospacerujcie między kamienicami wybudowanymi z wapienia maltańskiego (nie mylić z piaskowcem). Największą jest tam jednak Cytadela. Niegdyś była ona schronieniem przed piratami, dziś stanowi labirynt uliczek podobnych do tych w Mdinie, ale znacznie mniej zatłoczonych. Spacerując tam, znajdziecie też polski akcent. Przed barokową Katedrą Wniebowzięcia ustawiono bowiem pomnik Jana Pawła II. Polski papież był na Malcie dwa razy w ramach pielgrzymki i raz przez przypadek z powodu awarii samolotu.
Trekkingi, kajaki, wspinaczka i bieganie. To wy decydujecie, jak poznajecie Maltę i Gozo
Ogromną zaletą Malty jest jej uniwersalność. Jeżeli jedziecie tam z dziećmi, odwiedzacie Popeye Village, przepiękne narodowe akwarium i zbrojownię w Pałacu Wielkiego Mistrza. Wybierając się ze znajomymi, płyniecie do Błękitnej Groty, robicie sesję zdjęciową w Marsaxlokk, a wieczorem bawicie się w St. Julian's. Wyjazdy z rodzicami warto spędzić na zwiedzaniu Mdiny, Konkatedry św. Jana czy muzeum piractwa i megalitycznych świątyń. Wybór jest ogromny i każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Dodatkowo na wyspie cały czas pojawiają się nowe trendy na zwiedzanie. Trekkingi zyskują na popularności od wielu lat (przoduje tu Gozo, ale i Malta ma ciekawe szlaki), co odważniejsi decydują się na wspinaczkę lub nurkowanie. Maltę można zwiedzić też z grzbietu konia albo podczas biegania. Runcation, czyli wakacje spędzone na przebieżkach, to zupełnie nowy trend, który prężnie rozwija się właśnie na tej uroczej wyspie. Możecie tam pokonywać wielokilometrowe trasy nad morskim brzegiem albo między kolejnymi miastami. Bieganie od atrakcji do atrakcji też się liczy, o ile odpalicie odpowiednią apkę w telefonie i zabierzecie dobre buty.
Po całym dniu spędzonym na aktywnym zwiedzaniu lub niespieszeniu się w odkrywaniu wyspy będziecie mogli zobaczyć najpiękniejszy pokaz fajerwerków w waszym życiu. Od 18 do 30 kwietnia na Malcie i Gozo będzie trwał Międzynarodowy Festiwal Fajerwerków, w ramach którego odbędą się 4 pokazy. W tym roku mistrzowie od sztucznych ogni zbiorą się już po raz 25. aby zorganizować spektakle pełne światła i muzyki. Ich show bez wątpienia na długo zapadnie wam w pamięci.
A gdyby to jeszcze nie przekonało was do odwiedzenia Malty i Gozo, to argumentem ostatecznym będzie pogoda. W kwietniu na miejscu możecie spodziewać się przyjemnych 19-22 st. C (idealne na aktywne zwiedzanie lub uprawianie sportu). Słońce świeci przez 8-9 godzin, a opady należą do rzadkości. Dzięki temu Gozo jest jeszcze zielone, a nie pustynne, jak w wakacje.
Maj jest już znacznie cieplejszy z temperaturą na poziomie 22-26 st. C. Dodatkowo to właśnie wtedy nieśmiało zaczyna się szczyt turystyczny na wyspie, który potrwa aż do października. Jeżeli więc chcecie uniknąć tłumów i cieszyć się pięknem Malty i Gozo bez walki o miejsce w autobusie, lepszego momentu już nie będzie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e0e8fa1f0bf56ad28935190f61f6dd36,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e0e8fa1f0bf56ad28935190f61f6dd36,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Najcieplejsza wyspa Europy wiosną pokazuje to, co najlepsze</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://natemat.pl/647367,pilny-apel-polskiej-ambasady-w-chorwacji-rekomendujemy-unikanie-podrozy</guid><link>https://natemat.pl/647367,pilny-apel-polskiej-ambasady-w-chorwacji-rekomendujemy-unikanie-podrozy</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 08:50:04 +0200</pubDate><title>Pilny apel polskiej ambasady w Chorwacji. &quot;Rekomendujemy unikanie podróży&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f8c61088e2080fba7b01c712c0864c80,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sezon na wyjazdy do Chorwacji najczęściej zaczyna się od Wielkanocy i trwa aż do września, a czasami października. Niestety w tym roku podróż na święta może być wyjątkowo niebezpieczna. W kraju obowiązują najwyższe ostrzeżenia, a turystów ostrzega także polska ambasada.

Polacy od lat bardzo chętnie podróżują do Chorwacji. Wielu z nas ma tam własne domy, które lubimy odwiedzać w okresie świąt i długich weekendów. Jednak w tym roku pogoda w tym kraju tuż przed Wielkanocą jest wyjątkowo niekorzystna. Najpierw doszło tam do ataku zimy, teraz pojawiły się kolejne ostrzeżenia przed bardzo niekorzystnymi warunkami meteorologicznymi.
Pilny apel polskiej ambasady w Chorwacji. "Apelujemy o ostrożność"
Przełom marca i kwietnia okazał się dla Chorwatów wyjątkowo trudnym okresem. Po ataku zimy, który doprowadził m.in. do zamknięcia wielu ulic i budynku polskiej ambasady, teraz spustoszenie sieje tam bardzo silny, wręcz huraganowy wiatr.
Polska ambasada w najnowszym komunikacie przekazała naszym turystom i rezydentom w "kraju tysiąca wysp", że w Dalmacji, Istrii, Zatoce Kwarnerskiej i paśmie Welebitu obowiązują ostrzeżenia czwartego, czyli najwyższego stopnia przed wiatrem, którego siła ma dochodzić nawet do 165 km/h.

            
                
            
            "Prognozowane warunki pogodowe są skrajnie niebezpieczne i stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia i życia, w szczególności dla osób przebywających na morzu. Istnieje wysokie ryzyko uszkodzenia infrastruktury przybrzeżnej oraz dla bezpieczeństwa osobistego ze względu na powalone drzewa, połamane gałęzie i latające odłamki. Przewiduje się rozległe uszkodzenia konstrukcji, utrudnienia w ruchu drogowym i przerwy w dostawie prądu" – informuje nasza ambasada w Zagrzebiu.
Pogoda w Chorwacji spłatała psikusa przed Wielkanocą. Bądźcie ostrożni
W związku z tak trudnymi warunkami polska ambasada w Chorwacji zaapelowała do podróżnych o zachowanie szczególnej ostrożności. "Rekomendujemy unikanie podróży oraz powstrzymanie się od przebywania w rejonach narażonych na działanie silnego wiatru, zwłaszcza na obszarach przybrzeżnych" – czytamy w komunikacie.
Podkreślamy, że bardzo trudne warunki dotyczą regionów turystycznych. Półwysep Istria z Pulą na czele stał się w ostatnich latach jednym z ważniejszych kierunków dla polskich podróżnych. Nie inaczej jest z Dalmacją, w której położone są Split, Zadar, Dubrownik i wiele mniejszych miejscowości, w których każdego roku można spotkać tysiące Polaków.

                    
                        
                    
                "Zaleca się unikanie podróży do i z dotkniętych obszarów przybrzeżnych. Prawdopodobnie zostaną zawieszone promy, dlatego osoby podróżujące powinny monitorować sytuację na drogach" – ostrzega Chorwacki Państwowy Instytut Hydrometeorologiczny. To właśnie oni wydali ostrzeżenia 1., 2. i 3. stopnia dla znacznej części kraju. Alerty będą obowiązywały co najmniej do północy w czwartek 2 kwietnia.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f8c61088e2080fba7b01c712c0864c80,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f8c61088e2080fba7b01c712c0864c80,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Najwyższy poziom ostrzeżeń w Chorwacji. Polska ambasada z pilnym apelem do turystów i mieszkańców</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
