MATERIAŁ REKLAMOWY
Ponad 600 uczestników, dwie trasy, rodzinny piknik i wspólny cel. W niedzielę w Dolinie Trzech Stawów w trakcie PEKAO Katowickiego Rodzinnego Rajdu Rowerowego spotkali się najmłodsi, dorośli i seniorzy. Razem jechali w szczytnym celu – dochód z wydarzenia wesprze podopiecznych Domu Aniołów Stróżów.
27 września Dolina Trzech Stawów w Katowicach od ósmej rano wypełniała się uczestnikami rodzinnego rajdu rowerowego. Na miejsce przybywały całe rodziny, pary i pojedynczy uczestnicy. Łącznie na starcie pojawiło się ponad 600 osób pełnych zapału do wspólnego spędzenia czasu i pokonania niezwykle malowniczej trasy na łonie natury.
Pamiętajmy jednak o tym, że na długo przed uczestnikami rajdu w parku pojawiły się dziesiątki wolontariuszy. To właśnie oni zadbali o to, by wydarzenie odbyło się bezpiecznie, w znakomitej atmosferze i bez żadnych przykrych niespodzianek. Ich praca była widoczna na każdym kroku.
Rekordowa frekwencja podczas 6. rodzinnego rajdu rowerowego w Katowicach
Wszyscy rowerzyści po przybyciu tłumnie udawali się do namiotu z zapisami. Jedni szykowali się na dłuższą 10-kilometrową trasę, inni wybierali 5-kilometrową przejażdżkę. Organizatorzy łącznie wydali ponad 600 numerów startowych, co stanowi dotychczasowy rekord. Cały teren pikniku błyskawicznie wypełnił się gotowymi do drogi rowerami.

Skoro o rowerach mowa – na starcie pojawiły się przeróżne jednoślady – od ponad 100-letniego roweru wyprodukowanego na Górnym Śląsku, po nowoczesne szosowe "dwa kółka" wykonane z karbonu. Sam rower nie miał jednak większego znaczenia. Dużo ważniejsze było to, kto na nim siedział i z jaką intencją przyjechał na start. W rajdzie uczestniczyli przedstawiciele każdego pokolenia – najmłodszy uczestnik miał zaledwie miesiąc, a najstarszy 85 lat. Dla jednych rower jest codziennością, dla innych taka wspólna przejażdżka może być nie lada wyczynem. Rajd nie wymagał jednak, żeby wszyscy jechali tak samo. Ważniejsze było to, żeby mogli jechać razem i wspierać przy okazji szczytny cel.
Wybrzmiewa to w rozmowach, które odbyliśmy z uczestnikami – nikt nie mówił o wyniku, tempie czy sportowej rywalizacji, lecz o wspólnym spędzaniu czasu, o możliwości czynienia dobra i wspierania szczytnego celu. Wiele osób mówiło, że to właśnie dobro i wsparcie są tym, co napędza ich na co dzień, czymś, co w życiu jest najważniejsze.
"Kowboje" stali na straży trasy, a wolontariusze napędzali piknikowe miasteczko rajdu
Przy kilkuset uczestnikach w tak różnym wieku szczególne znaczenie miało bezpieczeństwo. Nad przebiegiem wydarzenia czuwały dziesiątki wolontariuszy. Oznaczali trasy, pomagali na starcie i mecie, obsługiwali biuro rajdu i wspierali organizację pikniku. Ich praca pozostawała zwykle na drugim planie, ale to właśnie dzięki niej całe wydarzenie mogło sprawnie działać.
Część z nich ruszyła w trasę jako "kowboje". Ich misja była prosta – by nikt nie pozostał w tyle. To rowerowi weterani, którzy byli dostępni dla uczestników rajdu w sytuacjach awaryjnych.
Po wysiłku na uczestników czekały kolejne atrakcje. Tym razem nieco bardziej odprężające – relaks na leżaku, miksowanie soku za pomocą specjalnie przygotowanego roweru, rzucanie do celu piłeczkami z rzepami, a także możliwość zapoznania się z podstawowymi zasadami ruchu rowerowego i strefa gastronomiczna.
Uczestnicy pikniku mogli zrobić również charytatywne zakupy w strefie Domu Aniołów Stróżów, zapoznać się z zasadami pierwszej pomocy i spędzić wspólnie czas w rodzinnym gronie, a nawet "przerzucić się" z roweru na… konie.
W trakcie pikniku rozdano także nagrody za rajd. Trafiły one do najmłodszego uczestnika, najstarszego uczestnika i dwóch najliczniejszych rodzin (ex aequo). Te trzy wyróżnienia bardzo dobrze podsumowują charakter rajdu – nikt nie "żyłował" wyników, to był czas relaksu, a nie sportowego szaleństwa.
Kilometry w jednym celu – kurs na pomaganie
Rodzinny charakter wydarzenia miał również wymiar charytatywny. Dochód z opłat startowych oraz ze sklepiku charytatywnego zostanie przeznaczony na wsparcie podopiecznych Domu Aniołów Stróżów – organizacji, która systematycznie pomaga dzieciom i młodzieży w budowaniu lepszej przyszłości. Mieszkańcy Katowic doskonale znają tę nazwę, ponieważ fundacja od lat angażuje się we wspieranie tych, którzy najbardziej go potrzebują.
Warto przy tym zaznaczyć, że w trasę ruszyło ponad 600 osób, czyli w przybliżeniu tyle samo, ile pod swoją opieką ma Dom Aniołów Stróżów. W takiej chwili trudno wierzyć w przypadki!
Dzięki wspólnej rowerowej zabawie udało się więc pozyskać środki na konkretną pomoc dla dzieci zmagających się z problemami rodzinnymi, emocjonalnymi i psychologicznymi. Wsparcie pomoże im w mierzeniu się z codziennymi wyzwaniami, przede wszystkim tymi związanymi z edukacją. Dzięki pozyskanym środkom Dom Aniołów Stróżów będzie w stanie zapewnić swoim podopiecznym pomoc w nadrabianiu zaległości, dodatkowe indywidualne zajęcia ze specjalistami, materiały edukacyjne, a nawet przybory szkolne.
Wspólna niedziela zostanie z nami na dłużej
W takim wydarzeniu nie liczy się oczywiście, kto dojechał pierwszy. Znacznie ważniejsze jest to, ilu ludzi dojechało razem.
Organizatorami rajdu są Stowarzyszenie Forum Katowic i Dom Aniołów Stróżów, a współgospodarzem Miasto Katowice. Patronat nad wydarzeniem objął prezydent miasta Katowice. Sponsorem tytularnym wydarzenia był Bank Pekao S.A. W rajdzie uczestniczyła również bankowa drużyna rowerowa Pekao, która (po raz kolejny) ruszyła na trasę razem z pozostałymi uczestnikami.
Artykuł powstał we współpracy z Bank Pekao S.A.
