Styl życia

Coffee Race 2026 za nami. Co zostaje, kiedy kończy się wyścig?

MATERIAŁ REKLAMOWY
Piąty sezon Coffee Race za nami. Po wrześniowym finale w Warszawie nadszedł czas podsumowań. Najważniejszy wniosek? Rowerowa społeczność coraz częściej rusza w trasę razem. Zwłaszcza gdy w grze jest wspólne odkrywanie miejsc, które mijamy codziennie i nawet nie zawsze zwracamy na nie uwagę.
To już piąty rok, w którym Coffee Race łączy miłość do kawy z dwoma kółkami. Impreza skierowana jest do każdego, kto chce wspólnie ruszyć w drogę. Nie ma znaczenia, na czym (mile widziany jest dosłownie każdy typ roweru) ani w jakim tempie – na trasie rajdu odnajdą się zarówno zajawieni kolarze, jak i lubiący ruch na świeżym powietrzu amatorzy. Liczy się coś innego.

Coffee Race ewoluuje. Ale najważniejsze zostaje na miejscu

Coffee Race został stworzony w celu wspierania branży kawiarnianej przez ekipę, która – jak sami się określają – lubi jeździć na rowerze i pić dobrą kawę. W tym roku główna idea została zachowana (nikt nie planuje jej zmieniać!), ale wokół rajdu buduje się społeczność, której zaangażowanie wykracza poza te dwa elementy.
Coffee Race to przede wszystkim zabawa, która ma dać nam szansę na poznanie nowych miejsc, odkrycie nowych smaków, odnalezienie siebie w żywej tkance miejskiej, spędzenie czasu w towarzystwie, które dzieli z nami pasję, a także zaangażowanie się w ruch z rodziną i bliskimi – bez presji wyników, bez wyścigu, spokojnie i w swoim tempie. Na tym się jednak nie kończy.
Rajdy w ramach eventów Coffee Race to okazja do pokonywania miejskich tras w nietypowym stylu – często na krótkich odcinkach, od punktu do punktu i w gęstej zabudowie (ale bez korków i problemów z parkowaniem). Nie do końca w taki sposób, jak robimy to na co dzień. Taka impreza to świetna okazja, by powoli oswoić się z miejską dżunglą i sprawdzić, jak doskonałym środkiem transportu może być rower. Polskie miasta nieustannie podejmują starania, by to właśnie ten pojazd stał się codziennością dla setek tysięcy mieszkańców. Coffee Race pokazuje, że faktycznie jest to możliwe. Nawet jeśli się nie ma mitycznego "odpowiedniego sprzętu".
To właśnie za to uczestnicy cenią Coffee Race. Wydarzenie tego typu to dla nich szansa na zaangażowanie się w fajne wydarzenie "zwykłym rowerem z sieciówki", "w normalnych warunkach" i "w ramach świetnej zabawy dla każdego" – to właśnie te wątki najczęściej przebijają się w komentarzach w mediach społecznościowych.

Coffee Race to zaangażowana społeczność

Formuła bez tempa, samodzielne organizowanie trasy, obecność w węzłach życia społecznego (w tym wypadku kawiarniach), a także pełna inkluzywność sprzętowa sprawiają, że w Coffee Race łatwo nie tylko wystartować, ale także w pełni się zaangażować. Podczas rajdu można szybko przekonać się, że poruszanie się po mieście może być przyjemne, zdrowe i bezpieczne.
Szczególnie że na trasie od kawiarni do kawiarni się nie kończy. Tegoroczny Coffee Race nie ograniczał się do wizyt w największych miastach. Rajd promuje akcję "Kręć kilometry z Bankiem Pekao S.A.", która zachęca nas do tego, by rower stał się naszym regularnym nawykiem komunikacyjnym, a nie środkiem transportu "od święta".

Wspomnienia z sezonu 2026 Coffee Race

W tym sezonie organizatorzy zabrali nas aż w siedem miejsc:
1. Do Warszawy – na start (9 maja) i zakończenie sezonu (12 września). Rowerowe wrażenia rozpoczęły się w "bazie" na ul. Andersa 6 i zakończyły się szeregiem rowerowych wydarzeń, które trwały aż 4 dni. Początek sezonu w Warszawie ustawił poprzeczkę bardzo wysoko. Na mecie pojawiło się aż 571 osób. Jak relacjonują organizatorzy: "poziom kofeiny w powietrzu można było kroić nożem".
2. 23 maja start i meta przeniosły się do Poznania. Tu idealnym podsumowaniem wydarzeń będzie stanowisko samych organizatorów: "Mega fajnie było spotkać tych zajawionych ludzi kawy i rowerów, z którymi od 4 lat przecinamy się w stolicy Wielkopolski. Poznaliśmy też sporo nowych świrów i na maxa się cieszymy, że dla takich ludzi możemy robić ten event".
3. 6 czerwca Coffee Race zawitał do Trójmiasta. Tym razem w trakcie zabawy kawa serwowana była raczej na zimno i z lodami. "Pogoda dopisała, koła się kręciły, kawki się piły, uśmiechy były" – relacjonuje wydarzenia z tego dnia profil Publicznej Cafe, kawiarni, która brała udział w wydarzeniu.
4. Dwa tygodnie później rajd ruszył do Krakowa. Pod Wawelem uczestnicy Coffee Race odwiedzili aż 20 kawiarni. Sobota 20 czerwca przywitała fanów rowerowej zajawki delikatnym deszczem, ale na szczęście około południa wyszło słońce, które grzało aż do końca rajdu.
5. 4 lipca rajd przeniósł się do Łodzi. Choć, jak się okazało, nie tylko. Tego dnia organizatorzy wprowadzili pewną nowość – Coffee Race: Long Range, czyli zabawę dla najbardziej zaangażowanych kolarzy. Część ekipy uciekła z miasta i zrobiła pętlę długą na około 100 kilometrów.
6. 18 lipca Coffee Race ruszył do aglomeracji śląskiej. Tu ponownie jeden z wariantów trasy podchodził pod 100 kilometrów. Ale uwaga – w przeciwieństwie do edycji z Łodzi wcale nie oznaczało to wyjeżdżania poza tereny miejskie. Wręcz odwrotnie. W trakcie tego eventu Coffee Race odwiedził za jednym zamachem aż 5 miast. W końcu slogan "Katowice i okolice" zobowiązuje.
7. 29 sierpnia rajd wystartował we Wrocławiu. Koniec wakacji ekipa Coffee Race uczciła wycieczką na Dolny Śląsk. Na kilka dni przed rajdem organizatorzy postanowili przetestować alternatywny wariant trasy (tym razem był to gravel) w osławionych Wronkach (odległych od Wrocławia o ponad 200 kilometrów). Na szczęście po tej krótkiej eskapadzie udało im się dotrzeć na czas na metę.
W trakcie wszystkich tych wydarzeń Coffee Race ponownie wzmocniło więzi budowanej przez lata społeczności. Społeczności, która jest zaangażowana przez cały kolarski sezon. A być może również i poza nim.

Jesienna aura to nie powód, by zwalniać. Sezon 2027 zaczyna się już niedługo podczas Pekao Bike Expo

Jesień i zima to świetna okazja do tego, by przygotować się do sezonu 2027. Osoby zainteresowane przedpremierowym otwarciem sezonu powinny wpisać do kalendarza Pekao Bike Expo Winter Edition, które odbędzie się w katowickim MCK przy Spodku.
Targi odbędą się 21 i 22 listopada. Plan jest prosty – zapoznać się z bliska z nowościami na sezon 2027, porozmawiać z ludźmi, którzy je tworzą i skorzystać z szeregu atrakcji, również tych dla najmłodszych. A w przerwie warto udać się do strefy relaksu i skorzystać z oferty lokalnej gastronomii.
Wśród atrakcji przewidziane są także spotkania z osobami ze świata dwóch kółek, w tym m.in. z Tomaszem Marczyńskim – zwycięzcą etapów Vuelta a España i wieloletnim zawodnikiem World Tour i Mają Włoszczowską – dwukrotną wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim.
Artykuł powstał we współpracy z Bankiem Pekao S.A.

Autorzy artykułu: