Starsi ludzie często dokarmiają gołębie
Starsi ludzie często dokarmiają gołębie Fot. Kamil Sikora / naTemat
Reklama.
Romantyczne obrazki pary spacerującej po zabytkowym rynku w chmarze gołębi. Starsza pani siedząca na ławeczce i rzucająca okruszki sympatycznym, szarym ptakom. Dzieci uganiające się za gołębiami, które pozwalają podejść do siebie niemal na wyciągnięcie ręki. Wreszcie wystawy pięknych okazów i dumni hodowcy pokazujący swoje okazy. Takie skojarzenia pojawiają nam się przed oczami na hasło "gołębie".
Jednak jest druga strona, ciemniejsza, a na pewno brudniejsza. Zanieczyszczane ławki w parkach, brudne i śliskie chodniki pod koronami drzew i obawa, czy podczas spaceru coś nie spadnie nam na głowę. Gołębie są utrapieniem osób odpowiedzialnych za utrzymanie czystości miast, zarządców nieruchomości czy po prostu właścicieli balkonów i parapetów. Nie tylko brudzą, ale też niszczą, bo guano gołębi jest silnie żrące.

We wrocławskiej kamienicy efekty działalności gołębi mogły doprowadzić do zawalenia się stropu. – Bodajże półtora roku temu w jednej z kamienic zarządca podczas kontroli odkrył, że na strychu zalega 25-centymetrowa warstwa gołębich odchodów. Ekipa sprzątająca wynosiła to przez dwa dni, w maskach – bo przecież to jest toksyczne, przedtem trzeba było wszystko odmoczyć. Mieliśmy z tym naprawdę sporo kłopotów – relacjonuje Urszula Hamkało z Zarządu Zasobu Komunalnego we Wrocławiu. – Przyczyna była prozaiczna: nie zadbano o to, by naprawić wybite okienka, więc gołębie pozakładały tam swoje gniazda – dodaje.
W przeciętnym sporym mieście mieszka nawet kilkadziesiąt tysięcy tych zwierząt. Na internetowych forach pełno jest rozpaczliwych próśb o pomoc pod hasłem "jak poradzić sobie z gołębiami?". Padają różne propozycje. Najpopularniejsze sposoby to odstraszanie dźwiękiem i siatki blokujące dostęp do balkonów. Zresztą ten pierwszy sposób jest często stosowany przez zarządców nieruchomości, bo nie budzi sprzeciwów ekologów.
Inaczej jest z kolcami, które ustawia się na parapetach, gzymsach i innego rodzaju półkach, które służą gołębiom za przystanek. Choć to bardzo popularna metoda, spotyka się z protestami. Jednak na rynku można już znaleźć kolce z plastikowymi końcówkami. Niektóre mają nawet aprobatę Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Jeszcze bardziej kontrowersyjny od kolców jest "elektryczny system ochrony", który po prostu odstrasza ptaki prądem. Ta sama firma oferuje też urządzenie do rozpylania koncentratu Metyl-Antranilowego, który osiada na oczach, śluzówkach i piórach gołębi. Pogarsza to samopoczucie ptaków, które po kilkakrotnym kontakcie z substancją przestają przylatywać w miejsce jej stosowania.
Wszelkie środki walki z gołębiami zyskują na popularności. – Wzrasta zainteresowanie naszymi produktami, wzrasta też świadomość – mówi Kamil Mazuruk z firmy Inwen. Dodaje, że większość ich klientów to zarządcy nieruchomości, którym bardziej opłaca się odstraszać, niż czyścić i remontować elewacje. – Ale staramy się też edukować, że nie należy dokarmiać gołębi pieczywem, bo wtedy są tak ociężałe, że nie mogą latać. Przez to siedzą na jakichś gzymsach i nie mogą się ruszyć, albo nawet zdychają – dodaje.
Kiedy w okolicy jest sporo gołębi, trzeba pamiętać o myciu rąk. Choć barierka, o którą się wsparliśmy wyglądała na czystą, zawsze mogły w niej zostać zarazki. – Zakażenie się czymś od gołębi jest bardzo mało prawdopodobne pod warunkiem stosowania normalnych środków higieny – mówi doktor nauk weterynaryjnych Maciej Dobkowicz, specjalizujący się w chorobach gołębi. – Jedynym zagrożeniem jest salmonella, ale jeśli nie ma się kontaktu z odchodami tych ptaków, to niebezpieczeństwa właściwie nie ma – dodaje.
Gołębie mają niewielkie wymagania zarówno jeśli chodzi o pożywienie, jak i miejsce zakładania gniazd. – Właściwie wystarczy im kawałek balkonu, gzymsu, wnęki czy parapetu. Często zakładają gniazda w doniczkach – opisuje dr Dobkowicz. I to one przyciągają ptaki w konkretne miejsce. Choć jak przyznaje weterynarz, przyciągają je również stałe dokarmianie.
Specjalista nie ma jednak dobrych wiadomości dla tych, którzy chcieliby na dobre rozwiązać brudny problem. Wszystkie metody są skuteczne, ale tylko na chwilę. – Gołębie przyzwyczają się właściwie do wszystkiego – zarówno do odstraszających dźwięków, jak i do naklejek przypominających ptaki drapieżne – mówi dr Dobkowicz.