FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA

Pracownik powinien zachowywać się kulturalnie, być lojalny wobec firmy i nie uniemożliwiać współpracownikom wykonywania obowiązków. Co jednak może zrobić szef, jeżeli jego pracownik skrytykował go w sposób nie do końca nadający się do publicznego cytowania?

REKLAMA

Szef może zwolnić pracownika za to, że ten go obraził, zwyzywał, czy mu nabluzgał. Zgodnie z orzecznictwem sądowym, pracownik może krytykować swojego pracodawcę, ale w sposób zgodny z powszechnie przyjętymi zasadami. Za użycie wobec przełożonego słów obraźliwych, czy wulgarnych, a także nieprawdziwych informacji, można otrzymać wypowiedzenie, a nawet zostać zwolnionym dyscyplinarnie.

Widz programu „Blajer mówi: biznes” w TVN CNBC zapytał, czy może zwolnić swojego pracownika za to, że ten nazwał go złodziejem. Zdaniem gościa programu, mecenas Iwony Jaroszewskiej-Ignatowskiej, jednym z obowiązków pracownika jest przestrzeganie w firmie zasad współżycia społecznego, w tym zasad kulturalnego komunikowania się.

Porozmawiamy w moim biurze

Obrażony przedsiębiorca może mieć problem, jeżeli wymiana zdań odbyła się bez świadków. Przed sądem pracownik może przecież stwierdzić, że na spotkaniu prawił szefowi same komplementy – Każdą przyczynę rozwiązania umowy o pracę, musimy przed sądem udowodnić. - Dobrze, gdyby moment obrażania szefa przez pracownika, prócz zainteresowanych słyszała też na przykład sekretarka. Zawsze można też poprosić nerwowego podwładnego o podsumowanie swojej wypowiedzi drogą mailową. - Coraz częściej pracodawcy używają też telefonów komórkowych i nagrywają takie rozmowy, by mieć dowód w sądzie

Spotkamy się w sądzie

Wręczanie wypowiedzenia nie jest przyjemnym wydarzeniem – zachowania zwalnianych pracowników bywają bardzo różne. Oczywiście zdarza się, że pracownik ze zrozumieniem przyjmie i podpisze wypowiedzenie, często jest jednak zupełnie odwrotnie. - Pracodawca ma obowiązek sporządzić wypowiedzenie na piśmie i skutecznie dostarczyć je pracownikowi. Ten jednak nie musi go podpisywać -zdaniem Jaroszewskiej-Ignatowskiej, pracownicy wyrzucają, drą, a nawet zjadają swoje wypowiedzenie. To nie znaczy jednak, że nie zostało ono dostarczone. Wypowiedzenie można też pracownikowi odczytać, najlepiej jednak mieć świadka takiego zdarzenia. W sądzie bowiem pracodawca będzie musiał udowodnić, że dostarczył pismo zwalnianemu pracownikowi, brak podpisu nie będzie problemem.

Co zrobić, gdy zwolniliśmy pracownika, bo odsądził nas od czci i wiary, w nerwach wręczyliśmy mu nieszczęsne wypowiedzenie, bądź dyscyplinarkę, ale podwładny nie chciał dokumentu podpisać i w dodatku odbyło się to bez świadków? - Wtedy niestety trzeba spotkać się z nim jeszcze raz i zadbać o osobę trzecią – najlepiej, żeby była to kadrowa, księgowa lub inna osoba wyższa rangą, niż pracownik, na przykład inny kierownik – unikniemy wtedy niepewności co do zeznać w sądzie - powiedziała w TVN CNBC Jaroszewska-Ignatowska. Jeżeli zwalniany nie chce podpisać papierów, należy poprosić go o odmowę na piśmie, wtedy sprawa jest załatwiona. Przedsiębiorca powinien też sporządzić bardzo dokładną notatkę z tego spotkania, podpisaną przez świadka. Taka notatka może okazać się bardzo pomocna – Pierwsza rozprawa odbędzie się najszybciej po pół roku od całego zajścia, a wtedy pracodawca nie pamięta dokładnie dnia, ani godziny zwolnienia i zaczyna się przed sądem jąkać - a sąd jest z reguły propracowniczy, bo to pracownik jest słabszą stroną w sporze. Dlatego, jeżeli racja jest po stronie pracodawcy, ten musi się odpowiednio zabezpieczyć. Sąd ustala fakty, a dzięki dowodom potwierdzającym wersję szefa, wyrok może zapaść szybciej i po myśli prowadzącego biznes.