Niesamowita pięcioletnia podróż Polaka na rowerze po Afryce. Zobaczcie zdjęcia i poznajcie historię Kazimierza Nowaka

Kazimierz Nowak jako jeden z pierwszych ludzi na świecie przemierzył Afrykę na rowerze
Kazimierz Nowak jako jeden z pierwszych ludzi na świecie przemierzył Afrykę na rowerze Fot: audiovis.nac.gov.pl/
Mało kto wpadłby na taki sposób utrzymania rodziny, jak Kazimierz Nowak. Kiedy w latach 20-tych ubiegłego wieku reporter znalazł się bez pracy, zdecydował się wyjechać za granicę. Stamtąd wysyłał korespondencję i zdjęcia ze swoich podróży po Europie, które były publikowane w prasie. Jednak w końcu zdecydował się na dużo odważniejszy krok. W 1931 roku wybrał się na samotną podróż rowerem z północy na południe Afryki.


Biały człowiek na rowerze wśród dźwięków tam-tamów opuszcza afrykańską wioskę. Dla tubylców był to widok niespotykany. Raczej spotykali na swojej drodze myśliwych, wojskowych, czy poszukiwaczy złota, ale nigdy nie widzieli rowerzystów. Ba, nie widzieli nawet roweru. Jednak nie tylko on był dla nich nowością. Nowością były reportaże i zdjęcia, które ten biały człowiek na rowerze wysyłał do Polski. W latach trzydziestych Afryka była tajemniczym miejscem. Istniała na mapie, wiedziano, jak mniej więcej wyglądają mieszkańcy tego lądu. Nowak zaś, nie dość, że to opisał, to jeszcze wysłał przeszło 10 tysięcy zdjęć z trwającej 5 lat wyprawy.


Pracownicy Narodowego Archiwum Cyfrowego właśnie opublikowali w internecie zdjęcia Kazimierza Nowaka z jego podróży wzdłuż Afryki. Celem podróżnika było zarobienie pieniędzy na utrzymanie rodziny. Jak pracownicy NAC przyznają, został on osiągnięty. Nowak wysyłał korespondencję i zdjęcia do żony, a ta wysyłała je do prasy. Dzięki nim mogła nie tylko utrzymać dzieci, ale także przeprowadzić się z nimi do Poznania. Natomiast poza celem rodzinnym, Nowakowi udało się zobaczyć i uchwycić kontynent w ostatnich latach przed upadkiem kolonializmu. Podróżnik zobaczył świat, który teraz w wyniku wielu wojen i konfliktów ludowych, a także w wyniku ingerencji świata Zachodniego, zniknął bezpowrotnie.



26 listopada 1931 roku Nowak zameldował się w Afryce. Podróżnik wraz ze swoim rowerem znalazł się w Trypolisie, gdzie rozpoczął podróż na południe kontynentu, do Przylądka Igielnego. Niewielu było śmiałków, którzy zdecydowali się na taki krok. Sam raczej nie spodziewał się, że na mecie swojej wyprawy zamelduje się dopiero w 1936 roku.



Nowak podróżował sam. Niestety, w Narodowym Archiwum Cyfrowym nie udało się ustalić, kto jest autorem tych zdjęć na których podróżnik występuje wraz z tubylczą ludnością. To dlatego, że na każda odbitka jest podpisana jego imieniem i nazwiskiem. Wiadomo jedynie, że Nowak regularnie kontaktował się z żoną, która zajmowała się dystrybucją artykułów i zdjęć w Polsce i wysyłała mu z kraju materiały fotograficzne i fundusze na dalszą podróż w głąb Afryki, wzdłuż Nilu i szlakiem wielkich jezior afrykańskich.



Kiedy Nowakowi brakowało pieniędzy, podróżnik żył z gościny tubylczych plemion. Dzięki temu mógł poznać ludność Tuaregów, Watussi, Pigmejów, czy wielu innych egzotycznych mieszkańców kontynentu afrykańskiego. Unikał osiedli białych osadników, gdyż nie podzielał ich chęci kolonizowania tych terenów. Jednak z powodu tych wizji podróżnik nie mógł liczyć na wsparcie materialne od strony państwa polskiego, które planowało i poszukiwało terenów, które mogłoby w Afryce skolonizować.



W kwietniu 1934 roku dotarł na sam kraniec kontynentu. Jak czytamy na stronie internetowej poświęconej Nowakowi, podróżnik miał możliwość powrotu do Europy okrętem, w kajucie w kajucie pierwszej klasy. Pomimo to - odmówił. Natomiast jego powrót na północ kontynentu była jeszcze bardziej ekscytująca, niż podróż rowerem.


Od razu po usłyszeniu oferty podróży okrętem, Nowak wsiadł na rower i odjechał. Niestety, miał pecha, bo jego wysłużony, dziesięcioletni rower, który mu towarzyszył od początków kariery reportera rowerowego się rozleciał. Jednoślad był z Nowakiem wszędzie, od zaśnieżonej w 1925 roku Łodzi, po wiodące przez półwysep apeniński szlaki po nabrzeża Nilu. W tym nieszczęściu spotkał w samym sercu Afryki Polaka, który podarował mu konia, zaś drugiego podróżnik kupił. Dzięki temu konno przemierzył przeszło 3 tysiące kilometrów i dotarł do pasa równikowego.



Dalej Nowak podróżował czółnem i pieszo. W taki sposób dotarł aż do strefy subsaharyjskiej. Planował samotnie pokonać największą pustynię świata, jednak kolonialne władze francuskie nie chciały się zgodzić na to. Ostatecznie Nowak Saharę przemierzył wraz z sformowaną przez siebie karawaną na grzbiecie dromadera do Uergla. Stamtąd swoją podróż do Algieru kontynuował na rowerze, skąd w listopadzie 1936 roku dopłynął do Marsylii. Do Polski powrócił w grudniu 1936 roku.



Po przyjeździe do ojczyzny, Nowak prowadził w całym odczyty poświęcone swojej afrykańskiej przygodzie. Mimo że planował kolejną wyprawę, do Indii i Azji zmarł 13 października 1937 roku z powodu zapalenia płuc. Prawdopodobnie do tego przyczyniła się przebyta podczas podróży po Afryce malaria.



Ponad 80 lat po podróży Nowaka, by uczcić jego pamięć, grupa polskich rowerzystów wybrała się na wyprawę jego śladem. Po powrocie z tej podróży, Piotr Tomza napisał książkę „Afryka Nowaka”. Dzięki temu można poznać jak bardzo różni się Afryka współczesna od świata, który ujrzał polski podróżnik.


Do napisania artykułu posługiwałem się informacjami o Kazimierzu Nowaku na stronie Kazimierznowak.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...