
Dowiesz się z nich wszystkiego, co zawsze chciałaś wiedzieć o opalaniu. Poznasz sekret, jak ułożyć idealną fryzurę w trzy minuty. Posiądziesz także wielki sekret – co zrobić, by uniknąć rozstania. Dane ci będzie poznać tajemnicę, jak mieć gorący seks latem i uniknąć poparzenia. Mało tego. Zdobędziesz też wiedzę o tym, jak pielęgnować skórę wokół oczu, bo „nieodłączny problem kobiet to upływ czasu” (sic!), zrobić risotto, pozbyć się cellulitu, uszczęśliwić mężczyznę – alternatywnie: zdobyć go – oraz że „dobrze nawilżona skóra produkuje mniej sebum”. Większość kobiecych pism i portali przeznaczonych dla kobiet traktuje swoje czytelniczki jak idiotki.
Seks, moda, uroda
– Te tematy mogą i powinny być uwzględniane w prasie kobiecej, bo są częścią całego spektrum problemów kobiecych. Zresztą dzięki tej naszej złożoności „prasa kobieca“ jest tak różnorodna – zaspokaja wszelkie nasze potrzeby na różnych etapach życia. Jeśli tak wybiórcze skupienie się na pewnych zagadnieniach ma miejsce w pismach specjalistycznych – nie widzę problemu – mówi naczelna „Zwierciadła”. – Problem widzę w tym, że od tego rodzaju pism odbiorca oczekuje wysokiej jakości treści, a nie zawsze je znajduje. Czytelniczka obojętnie, czy szuka informacji o nowych zabiegach kosmetycznych, czy ćwiczeń na płaski brzuch – powinna otrzymać rzetelną informację – dodaje dziennikarka.
Jasne – siedząc u fryzjera można nie mieć ochoty na czytanie o niuansach polskiej polityki, zagłębianie się w subtelne rozważania recenzentów literackich kwartalników czy pogrążanie się w lekturze wywiadów z socjologami – chociaż: czemu nie? Ale traktowanie kobiet, jakby nadawały się tylko do malowania paznokci i marzyły o poznaniu kolejnych „must have'ów” sezonu, zwyczajnie wkurza. I to w wydaniu redaktorów magazynu, który na okładce zachęca: "Bądź z siebie dumna!" Z czego? Że kupiłam magazyn, według którego, jeśli moja garderoba to zwyczajna szafa, a ja nie jestem klonem Shakiry, przegrałam życie?
