Podsłuchowe nagranie rozmowy wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i szefa CBA Pawła Wojtunika nie istnieje?
Podsłuchowe nagranie rozmowy wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i szefa CBA Pawła Wojtunika nie istnieje? Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

- Nie ma na co czekać, nie mam sobie nic do zarzucenia - mówił szef CBA, Paweł Wojtunik, gdy pojawiły się informacje, że wśród podsłuchowych nagrań jest także zapis jego spotkania z wicepremier Elżbietą Bieńkowską. Dziś okazuje się, że... nagrania prawdopodobnie nigdy nie było.

REKLAMA
Tak wynika z ustaleń dziennikarzy "Newsweeka". Tygodnik dotarł do informacji, iż wśród dwudziestu już tomów akt w śledztwie dotyczącym tzw. afery podsłuchowej nie ma dowodów na to, by kelnerzy z ekskluzywnych warszawskich restauracji podsłuchali i nagrali rozmowę Elżbiety Bieńkowskiej z Pawłem Wojtunikiem.
- Szef nie był przesłuchiwany przez prokuraturę w tym śledztwie. Nie oferowano mu statusu pokrzywdzonego - potwierdza "Newsweekowi" rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Tymczasem tygodnik przypomina, że status pokrzywdzonych dostają od prowadzącej to postępowanie Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga wszyscy, których zidentyfikowano na zabezpieczonych u kelnerów nagraniach.
Jednak nie tylko oni. Pokrzywdzonymi śledczy uznają także tych, o których w swoich zeznaniach opowiadają odpowiadający za podsłuchowy proceder kelnerzy. Takiego statusu prokuratorzy nie zaoferowali dotąd ani wicepremier Elżbiecie Bieńkowskiej, ani szefowi CBA Pawłowi Wojtunikowi.
Źródło: "Newsweek"