Śledczy sprawdzają, czy sztuczna mgła mogła być przyczyną karambolu w Kowiesach
Śledczy sprawdzają, czy sztuczna mgła mogła być przyczyną karambolu w Kowiesach Fot. Dziennik Łódzki / youtube.com

Na początku maja w Kowiesach (województwo łódzkie) doszło do nocnego karambolu, w którym zginęły trzy osoby. W pobliżu drogi pracowały maszyny rolnicze, które wytwarzały duże ilości dymu. – Śledczy coraz mocniej mówią, że to sztuczna mgła przyczyniła się do karambolu – donosi radio RMF FM.

REKLAMA
Informację o sztucznej mgle szybko podchwycił portal Niezalezna.pl, łącząc karambol w Kowiesach z katastrofą smoleńską.
Niezalezna.pl

Dwa lata po katastrofie w Smoleńsku na hipotetyczną możliwość wytworzenia mgły zwrócił uwagę dr inż. Stefan Bramski, były wieloletni pracownik naukowy Instytutu Lotnictwa - pisała "Gazeta Polska".

Wskazali na nią też inni specjaliści – ich zdaniem po oziębieniu atmosfery wokół miejsca katastrofy np. ciekłym azotem, co spowodowałoby bardzo duże zwiększenie wilgotności i następnie rozsianie zarodników pary wodnej, można łatwo wywołać mgłę.
Czytaj więcej

Z ustaleń RMF FM wynika, że śledczy zamierzają powołać biegłego, który ma ocenić, czy wytwarzane przez maszyny substancje mogły ograniczyć w istotnym stopniu widoczność na drodze S8. W związku z tym zabezpieczono już dwie maszyny, które w chwili wypadku pracowały w odległości 700-2000 metrów od drogi.
Kilka godzin przed wypadkiem policjanci otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że w pobliżu maszyn rolniczych występuje duże zadymienie. Zgłoszenie dotyczyło maszyn pracujących kilkanaście kilometrów od miejsca późniejszego karambolu. Funkcjonariusze, którzy sprawdzali zgłoszenie, odnotowali, że we wskazanym miejscu widoczność wynosiła pół metra.