Ty prawisz komplementy, a to może być "dobrotliwy seksizm". Pułapka poprawności czy realny problem?

Czasem lepiej milczeć, nawet jak masz coś miłego do powiedzenia.
Czasem lepiej milczeć, nawet jak masz coś miłego do powiedzenia. Fot. Shutterstock
Życzliwość, która jest wymierzona przeciwko komuś albo dyskryminacja sprzedawana pod płaszczykiem uprzejmości. Psychologowie zastanawiają się nad zjawiskiem seksizmu ambiwalentnego.


Niewybredne komentarze wobec kobiet, osób o innym kolorze skóry, odmiennego wyznania czy orientacji seksualnej wciąż są na porządku dziennym. Dyskryminacja wyrażona w agresji, deprecjonowaniu drugiej osoby, obrażaniu jest czytelna i łatwa do wytropienia.

Badania psychologów społecznych pokazują jednak, że umniejszanie drugiej osoby nie musi się wcale odbywać w niecywilizowany sposób. W 1996 roku dwoje psychologów Peter Glick oraz Susan Fiske opisali zjawisko tzw. seksizmu dobrotliwego. Poprzez komplementy, otwieranie drzwi czy całowanie w rękę utrwala się nierówności społeczne między płciami. I zanim zacznie się nagonka, że to szukanie dziury w całym, kolejny chory pomysł i doszukiwanie się problemu tam, gdzie go nie ma, warto choć przez chwilę zastanowić się, czy coś jest na rzeczy.

Piękne perfumy a dyskryminacja w pracy
Na początku października, na stronie Hollaback! Polska pojawiła się historia Marcina. Chłopak opowiada o tym, jak w pracy skomplementował swoją koleżankę, wyrażając się pochlebnie o jej perfumach. Komplementowana nie czuła się z tym dobrze, a za chwilę pojawiły się uwagi o seksistowskich komentarzach. Marcin przeanalizował tę sytuację i doszedł do następującego wniosku – tak moje słowa były dyskryminujące. Czy to oznacza, że nie można sobie mówić miłych rzeczy, bo zaraz zostaniesz oskarżony o złe intencje?
Agnieszka Biela, Hollaback!Polska

Temat seksizmu ambiwalentnego jest kontrowersyjny. Przede wszystkim dlatego, że ta forma dyskryminacji jest zawoalowana. Komplementy czy szarmanckie zachowania nie są niczym złym, ale wszystko zależy od tego, w jakich okolicznościach miały miejsce.

A najbardziej niebezpieczne są sytuacje nieprywatne, w których podział na płeć nie powinien mieć znaczenia. Komplement, żart ustawiają wówczas kobietę w określonej roli, osoby, która poddawana jest ocenie albo takiej, której zależy na opinii innych. Znowu trzeba podkreślić – wśród bliskich sobie ludzi, na gruncie prywatnym komplementowanie nie jest niczym złym – o ile osoba, której te pochwały dotyczą nie czuje dyskomfortu.


Seksizm płatny z góry
Czasami komplementy mają jednak ukryty cel. – Jest to tak zwany seksizm płatny z góry. Ma on miejsce przede wszystkim w pracy. Kiedy przełożony przesadnie komplementuje pracownice lub pracowników, może się okazać że te pochwały są preludium do jawnego molestowania, przede wszystkim z podtekstem seksualnym – mówi Agnieszka Biela.

Badania francuskich naukowców z 2006 roku wykazały zresztą, że występowanie obu form seksizmu, wrogiego i dobrotliwego, jest pozytywnie skorelowane zarówno w skali krajów, jak i indywidualnych osób.

W nurt dobrotliwego seksizmu wpisuje się także tzw. paternalizm, czyli nadmierna opiekuńczość względem kobiet. Generalizując, kobiety są w większości słabsze fizycznie od mężczyzn i żadne feministyczne starania tego nie zmienią. Tylko że nikt się o to nie stara. Kobiety nie chcą być jak mężczyźni, chcą mieć takie same prawa.

Nawet najdrobniejsza niewiasta poradzi sobie z samodzielnym otworzeniem drzwi – chyba że będą to mosiężne wrota. Nie trzeba na siłę wyrywać kobietom siatek, sugerować palącej, że "taka ładna kobietka nie powinna stać z papierosem", czy dziwić się, że subtelna niewiasta siarczyście klnie. Panowie nie muszą strzec kobiet przed nadmiernym wysiłkiem i wyjaśniać im, które zachowania są właściwe, a które nie.

Wszystkie panie, które zaraz stwierdzą, że one lubią być przepuszczane w drzwiach, wyręczane w obowiązkach i upominane, uspokoję. Mają do tego prawo. Ale prawo sprzeciwu należy się też tym, którzy takich zachowań nie akceptują.

Bezcenna refleksja
Duża część mężczyzn zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich komplementy mogą być odebrane jako coś niewłaściwego. Przecież jestem miły, o co znowu chodzi? Jak zwykle przy tak delikatnych tematach chodzi o zyskanie pewnej świadomości. Uzmysłowienie sobie, że w danej sytuacji skomplementowanie urody, ubioru czy zapachu może być niewłaściwe.

Kwestie związane z dyskryminacją nie są proste i nie ma konkretnych rozwiązań, które podpowiedziałyby czego wolno, a czego nie wolno. Wymagają za to chwili zastanowienia, empatii, przeanalizowania czy moja wypowiedź kogoś może skrzywdzić, być nie na miejscu. Historia Marcina, którą opisał na portalu Hollaback!Polska pokazuje właśnie, że stać go było na ten bezcenny moment refleksji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...