Pomysły antyimigracyjne premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona zostały ograniczone przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel.
Pomysły antyimigracyjne premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona zostały ograniczone przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel. Fot. Frederic Legrand - COMEO / Shutterstock.com

W piątek David Cameron poinformował, że zamierza przeforsować w Brukseli taką zmianę traktatów, by możliwe było wreszcie ograniczenie imigracji do jego kraju. W Wielkiej Brytanii chcą odsyłać więc tych obcych, którzy przez pół roku nie znajdą sobie pracy, a niektórymi świadczeniami socjalnymi obejmować dopiero imigrantów pracujących na Wyspach ponad cztery lata. Wszystkie te obostrzenia to i tak zaledwie część tego, co zamierzał brytyjski premier. Skutecznie przed silniejszymi ograniczeniami powstrzymała go jednak... kanclerz Niemiec Angela Merkel.

REKLAMA
Kulisy przygotowań planu nowego antyimigracyjnego, który w piątek przedstawił David Cameron, właśnie ujawnia dziennik "Guardian". Według brytyjskich mediów, zamiast zaproponowanych ostatecznie ograniczeń przede wszystkim dotyczących kwestii socjalnych, premier Cameron zamierzał podobno przedstawić Europie po prostu określoną z góry liczbę osób, na wjazd których co roku godziłaby się Wielka Brytania. Właśnie tego oczekiwali przecież od Downing Street 10 coraz liczniejsi na Wyspach eurosceptycy.
W drastyczny sposób Brytyjczycy złamaliby jednak wówczas zasadę swobodnego przepływu osób w Unii Europejskiej. Kilka dni przed piątkową konferencją zbyt daleko idące pomysły wybić z głowy miała szefowi brytyjskiego rządu kanclerz Niemiec Angela Merkel. Ich rozmowa miała być bardzo stanowcza. Podobno Merkel stwierdziła nawet, że w Londynie powinni zająć się wreszcie gospodarką, a nie skupiać się cały czas na atakach na imigrantów z innych regionów UE.
W piątek David Cameron oznajmił więc, że na Wyspach Brytyjskich przybysze z innych państw Unii będą wciąż mogli korzystać z dobrodziejstwa swobodnego przepływu osób przez pierwsze spędzone tam sześć miesięcy. Jeśli będą chcieli zostać na dłużej, będą musieli znaleźć sobie pracę, a nie żyć dzięki brytyjskiemu systemowi socjalnemu. Jak czyniło to dotąd wielu Polaków, Rumunów, Bułgarów i imigrantów z innych biednych regionów UE. Wkrótce nawet pracujący imigranci prawo do pełnego "socjalu" mają otrzymywać dopiero po czterech latach pracy w Wielkiej Brytanii.
O ile tylko UE zgodzi się na zmianę unijnych traktatów. Wypracować zgodę na to może być jednak bardzo trudno, a złe wieści Davidowi Cameronowi ma oznajmić już nowy przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. - Moją radą dla Tuska jest niepodążanie w kierunku zmiany traktatów, bo skutek może być odwrotny od zamierzonego - stwierdził wysoki rangą urzędnik unijnych struktur.
Źródło: theguardian.com