
„Bloody” można potocznie tłumaczyć jako „cholerny”. Ale słowo to oznacza również „krwawy”. Dwuznaczne hasło akcji „Bloody Foreigners” ma nie tylko zachęcać do oddawania krwi, lecz także ocieplić wizerunek imigrantów na Wyspach. Przede wszystkim Polaków.
– Wciąż szukamy nowych sposobów integracji społeczności imigrantów i mniejszości. Przygotowując kampanię „Bloody Foreigners" myślałam o tym, jak oddawanie krwi jest popularne w Polsce – mój dziadek był zaangażowany w stworzenie pierwszego centrum krwiodawstwa w moim rodzinnym mieście. Rozmawiałam o tym z wieloma osobami i okazało się, że każdy zna kogoś, kto oddaje krew i chętnie robiłby to sam. Postanowiliśmy ich zachęcić i pomóc w pierwszej donacji – tłumaczy Joanna Zawadzka, koordynatorka kampanii.
Niepotrzebni imigranci?
– Są przybysze z innych krajów europejskich, którzy tak jak ja uważają za niewłaściwe, byśmy komuś z Polski, kto tutaj przyjeżdża i ciężko pracuje, za czym się całkowicie opowiadam, musieli płacić dodatek na dziecko dla jego rodziny w Polsce – mówił premier, który nieco wcześniej uznał otwarcie granic dla Polaków za „wielki błąd”.
Krwi w Wielkiej Brytanii potrzeba chyba nawet bardziej, niż życzliwości względem obcokrajowców. Jak wynika z danych National Health Service, na które powołują się twórcy kampanii, zaledwie 4 proc. potencjalnych krwiodawców z Wysp regularnie oddaje krew.
W związku z tym, świecące pustkami centra krwiodawstwa borykają się z brakiem tego cennego surowca, nawet jeśli chodzi o najpopularniejsze grupy.
Według szacunków brytyjska służba zdrowia potrzebuje około 1000 nowych dawców tygodniowo, szczególnie z uwagi na fakt, że honorowi dawcy mogą oddawać krew co 12 (mężczyźni) lub 16 tygodni (kobiety). Każda donacja może pomóc nawet trzem osobom. Czytaj więcej
Mamy fantastyczny odzew z mediów w UK - nawet tabloidy, z reguły niechętne obcokrajowcom podchwyciły akcję (jest artykuł w dzisiejszym „Daily Record”). Dostajemy również słowa zachęty ze strony Brytyjczyków (choć trafiają się i pojedyncze krytyczne głosy).
Napisz do autorki: marta.brzezinska@natemat.pl
