Zawód spawacza pozwala zarabiać 100 zł na godzinę?
Zawód spawacza pozwala zarabiać 100 zł na godzinę? Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

– W elektrowni Kozienice spawacze z Indii zarabiają 100 zł na godzinę. A gdzie są Polacy? – oburzał się kilka dni temu na antenie TVN24 Ryszard Petru. Otwierając w ten sposób dwie ciekawe dyskusje. Po pierwsze, tę związaną z pytaniem o odsetek wykwalifikowanych kadr wśród Polaków. Po drugie, tę dotyczącą legendarnych wręcz zarobków spawaczy. Sprawdziliśmy oba te aspekty.

REKLAMA
Pod koniec ubiegłego tygodnia lider NowoczesnejPL był porannym gościem Jarosława Kuźniara i na antenie TVN24 utyskiwał na błędy gospodarcze, które rzekomo rządy Platformy Obywatelskiej miały popełnić na przestrzeni ostatnich lat. Ryszard Petru przede wszystkim wskazywał na promowanie firm opierających swoją działalność po prostu na pozyskiwaniu taniej siły roboczej. Ekonomista zwrócił też uwagę na to, iż Polacy bywają taką tanią siłą coraz częściej, bo zrezygnowano z nauki zawodów atrakcyjnych dla przedsiębiorców.
Za najbardziej jaskrawy przykład tego stanu rzeczy Ryszard Petru uznał rzekomą historię elektrowni w mazowieckich Kozienicach, położonych między Otwockiem a Radomiem. Jak przekonywał Jarosława Kuźniara i telewidzów, w tym wielkim zakładzie przemysłowym można jako spawacz zarabiać nawet 100 zł za godzinę, ale brakuje Polaków, którzy znają ten fach. – A gdzie są Polacy? Wyemigrowali do Skandynawii, a nowych spawaczy już nie ma, bo nie ma szkół zawodowych – mówił.
No i gdzie ci Hindusi?
Brzmi wręcz bulwersująco. Bo przecież z jednej strony państwo nie potrafiło zapewnić wielkiemu biznesowiodpowiedniej siły roboczej, a zamiast szybko młodych Polaków do atrakcyjnego zawodu przyuczać, pozwala przedsiębiorcom na ściąganie nad Wisłę robotników z Azji. I to zgarniających krocie zamiast Polaków. Problem tylko taki, że okazuje się, iż w historii przedstawionej przez Ryszarda Petru niewiele się zgadza.
Aspirujący polityk we wspomnianych Kozienicach był podczas pierwszej tury jego objazdu po Polsce i prawdopodobnie tam coś o hinduskich robotnikach musiał usłyszeć. Z całą pewnością nie powiedzieli mu jednak w kozienickiej elektrowni... – Enea Wytwarzanie należy do największych pracodawców w regionie, ale nie pracują u nas obcokrajowcy. Zainteresowanie pracą w Elektrowni Kozienice jest duże, nie ma zatem trudności w zapewnieniu fachowej obsady, dotyczy to również stanowisk spawaczy – mówi nam dziś Agata Reed, rzeczniczka prasowa grupy energetycznej Enea.
Tyle o hinduskich rewelacjach Ryszarda Petru. A co z zarobkami spawaczy rządu 100 za godzinę? Od rzeczniczki Enei dowiadujemy się jedynie, że w tym przedsiębiorstwie "o wyborze pracownika w procesie rekrutacji decydują jego kompetencje". Odpowiednio do kompetencji zapewne każdy jest zatem wynagradzany.
Legendy o tym, że spawaczy, którzy zarabiają w kilka tygodni na przyzwoitej klasy samochód można znaleźć na pęczki mają w sobie niewiele prawdy. Podobnie jak i te, według których z takim fachem w ręku można gardzić najwyższymi stawkami w Polsce i z założonymi rękami czekać na ekstra oferty z zagranicy.
Zweryfikujmy legendy...
Mity o zarobkach spawaczy weryfikują szybko dane na temat średnich pensji w tym zawodzie w Polsce, które publikuje m.in. serwis Wynagrodzenia.pl. Zarobki aż połowy nadwiślańskich spawaczy to "zaledwie" od 2392 do 4010 zł miesięcznie. Zakładając, że większość zarabia te kwoty w ciągu 8 godzin pracy, bez nadgodzin i przepracowanych weekendów, ich godzinowa stawka wynosi mniej niż 20 zł.
logo
za Wynagrodzenia.pl
– Statystyczne zarobki wyglądałyby lepiej, gdyby nie moda na robienie papierów spawacza sprzed kilku lat. Do spawarek rzucili się wtedy wszyscy ci magistrzy i doktorzy, dla których nie było już pracy umysłowej, lub którzy chcieli po prostu godniej zarabiać. Spawaczy jest więc na rynku całkiem sporo, ale za sam papier z jednego, czy dwóch kursów nie płacą. Wielu spawa więc na przykład kontenery cargo, albo lampy drogowe i zarabia nawet po 5 zł za godzinę. Do 3-4 tys. miesięcznie dochodzi więc ciągłym siedzeniem w robocie – mówi mi Roman Wdowiak, za którym już ponad 30 lat w fachu. W tym w trójmiejskich stoczniach. I jak przekonuje specjalista, do dziś to przy remontach i budowie statków zarabia się prawdopodobnie w spawalnictwie najlepiej.
Ryszard Wdowiak
spawacz z 30-letnim doświadczeniem

Tu jednak nie wystarczy inwestycja tych 2-3 tys. zł w podstawowe kursy. Bywają okresy, w których płacą stawki, o których pomarzyć mogą prawnicy lub lekarze, ale nie pamiętam, by ktoś ze znajomych w Polsce zarabiał aż 100 zł za godzinę, nawet w elektrowniach, czy innych niebezpiecznych warunkach

Jak przekonuje Wdowiak, do zarobków rzędu 20 tys. zł może dochodzić jedynie garstka spawaczy, takich z dodatkowymi, na przykład alpinistycznymi uprawnieniami. – Każdy, kto chce w ten zawód wejść powinien mieć świadomość, że w miarę doświadczony przeciętniak nie zarobi więcej niż 50 zł za godzinę. Kiedy nabierze doświadczenia i dodatkowych umiejętności, może wyrwie te 70 zł. A na początek sam będzie musiał jednak zainwestować kilkanaście tysięcy w naukę. No i sporo czasu. Jeśli uczyć zaczniesz się za późno, możesz więc po prostu nie zdążyć zarobić, by się to zwróciło – stwierdza spawacz.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl