
Robert Kwiatkowski, były prezes TVP, krytykował na antenie TVN24 planowane przez PiS zmiany w mediach publicznych. Prowadząca program Katarzyna Kolenda-Zaleska zarzuciła mu jednak, że za jego czasów ta praktyka była dosyć powszechna, a sposób zarządzania kadrami niewiele różnił się od tego, który dzisiaj proponuje PiS. Kwiatkowski odpowiada dziennikarce i w punktach pokazuje, że nie miała racji.
O wymianie zdań pisaliśmy dzisiaj rano. Były prezes TVP poczuł się niesprawiedliwie oceniony i wysłał do naszej redakcji oświadczenie, w którym przypomina dziennikarce TVN24 kilka faktów z przeszłości.
Były prezes TVP zwrócił uwagę na siedem faktów, które jego zdaniem, pokazują jak bardzo wizja telewizji publicznej za PiS będzie się różnić od tego, jak ta instytucja wyglądała za czasów SLD. Publikujemy je w całości.
Robert Kwiatkowski
były prezes TVP
W sprostowaniu Kwiatkowski wspomina m.in. o poszanowaniu istniejącego prawa przez SLD, radach nadzorczych TVP i Polskiego Radia, w których byli także ludzie rekomendowani przez partie opozycyjne oraz szacunku dla stałego składu dziennikarskiego.
Były prezes podkreśla również różnice w prowadzeniu polityki kadrowej między wspomnianymi partiami. Kwiatkowski zauważa, że w przeciwieństwie do rządzącego ponad 10 lat temu SLD, PiS kierownicze stanowiska obsadza ludźmi bez doświadczenia w pracy na wysokich stanowiskach. Swój list Kwiatkowski zakończył mocnym pytaniem: "Naprawdę SLD postępowało tak samo jak PiS?"
Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl
