
To już naprawdę przestaje być zabawne. Tak naprawdę nigdy nie było, bo uśmiech to tylko dobra mina klienta, który po raz kolejny poczuł się potraktowany przez obsługę sklepu jak złodziej. Nie tylko ochrona, lecz także obsługa sklepu nie radzą sobie ze złodziejami, a cierpimy na tym my – uczciwi klienci. Czy naprawdę macie nas za ciemną masę, na której się wyłącznie zarabia?
Konia z rzędem temu, kto nigdy nie poczuł się w sklepie jak złodziej. I wcale nie dlatego, że miał zamiar cokolwiek zwędzić. Sam kilka dni temu poszedłem do jednego z dużych sklepów z elektroniką. Miałem na sobie zieloną parkę, bluzę z kapturem i czapkę z daszkiem. Do tego byłem spóźniony i być może nieco szybciej niż zwykle minąłem wejściowe bramki, pewnym krokiem zmierzając do interesującego mnie działu.
Zazwyczaj staram się to ignorować, ale czasem jest to tak chamskie gapienie się, że po prostu wychodzę ze sklepu. I teraz apel do wszystkich ochroniarzy w drogeriach: Wybaczcie, ale nie każdy wchodzi by coś ukraść. Czytaj więcej
Zupełnie inną dewizę zdają się mieć pracownicy ochrony, którzy wolą dmuchać na zimne. Tak też było kilka dni temu w jednej z największych galerii handlowych na warszawskim Mokotowie. Wracający z siłowni 26-letni Marcin postanowił wstąpić do sklepu elektronicznego. Szukał telewizora, a przy okazji przejrzał gry na Play Station – małe, drogie, łatwo wrzucić do torby.
Po jakichś pięciu minutach idę do wyjścia. Jeszcze zanim przeszedłem przez bramki, zza stanowiska wybiega do mnie ochroniarz i wali wprost: "dzień dobry, proszę otworzyć torbę". Trochę mnie zamurowało, ale byłem w średnim humorze, więc odpowiedziałem, że nie ma mowy.
Zostałem potraktowany jak złodziej, jeszcze zanim wyszedłem ze sklepu. Bez kultury, raczej z żądaniem nić prośbą. Gdybym miał to w swoim charakterze, pewnie wykłócałbym się z menadżerem. To niby małe rzeczy, ale na dobre zraziłem się do tego sklepu i specjalnie w nim nie zrobię dużych zakupów.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
