
Wizyty w najmodniejszych restauracjach, ciuchy od Armaniego, najdroższe samochody i najnowsze smartfony. A to wszystko dzięki wyniesionej na piedestał karierze, bywa, że budowanej bezwzględnie. Na całe szczęście nie brakuje również ludzi, którzy mówią egoizmowi stanowcze „nie”. Zamiast płynąć z prądem, szczęście i równowagę znajdują, gdy pomagają innym osobom w rozwoju.
Wyścig szczurów. Materializm i konsumpcjonizm. Bezpardonowa walka o wszystko. Te zjawiska opanowały nasz świat i w opinii większości nie da się ich usunąć. Niektórzy widzą jednak światełko w tunelu. W roli wybawcy na białym koniu, zdolnego wyciągnąć ludzkość z otchłani samozniszczenia, widzą ekonomię społeczną, która opiera się na godzeniu interesów wszystkich stron: konsumentów i przedsiębiorców, pracodawców i pracowników, rządów i organizacji pozarządowych i wielu innych zwaśnionych „par”.
Ekonomia społeczna wywraca do góry nogami wszystko to, co przez lata wbijano nam do głowy o gospodarce, biznesie i społeczeństwie. Pieniądz nie jest w niej celem, a środkiem. Zysk zostaje strącony z piedestału, a jego miejsce zajmuje dobro społeczne. Rozwój osobisty nie oznacza już tylko narcystycznego podejścia do życia, ale dokonuje się dzięki inwestowaniu w innego człowieka.

W parze z ekonomią społeczną podąża krok w krok zjawisko zwane sharing economy. Zwolennicy tego rozwiązania proponują spojrzeć innym okiem na dogmat, jakim jest obecnie pojęcie własności, a zarazem chcą wytępić kolejną plagę naszych czasów – niewyobrażalne marnotrawstwo. Zwięzłą charakterystykę tego modelu ekonomicznego przedstawia w wywiadzie dla „Krytyki Politycznej” dr Roland Zarzycki, współtwórca spółdzielni PANATO i Biz:on.
dr Roland Zarzycki
Czyli ani drapieżny kapitalizm, ani reżimowy komunizm. Po prostu trzecia droga, zupełnie inny sposób rozumowania, którego rzecznicy przestają się już kryć i z większą otwartością zaczynają głosić światu „lepszą nowinę”. Tak jak Michał Pasterski, coach i trener rozwoju osobistego, który na miarę swoich możliwości stara się wskazywać inny kierunek myślenia.
Na podstawie wiedzy o psychologii, edukacji i ludzkim mózgu ekspert podsuwa ciekawe pomysły na poprawę edukacji i dzieli się z ludźmi praktycznymi rozwiązaniami dotyczącymi rozwoju osobistego, tak aby mogli żyć pełniejszym, bardziej satysfakcjonującym życiem.
Do sharing economy Michał Pasterski ma bardzo pozytywny stosunek. Mówi o niej, że „to świetna idea i że zarówno nasza gospodarka jak i nasz sposób myślenia powinien jak najszybciej iść w tym kierunku. Gdyby ludzie porzucili rywalizację na rzecz współpracy, rozwiązalibyśmy wiele problemów, z którymi obecnie się borykamy”.

– Z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej pomaganie innym ludziom jest nieodłączną potrzebą każdego człowieka. W miarę gdy pozbywamy się swoich problemów, coraz mniej uwagi poświęcamy swojej osobie, a coraz więcej innym ludziom – to z kolei wstęp do felietonu na jego blogu, gdzie tłumaczy, czym jest świadoma służba.
Przyznaje, że w jego przypadku przyjęcie innego punktu widzenia na otaczającą rzeczywistość było procesem ewolucyjnym. Wraz z pokonywaniem kolejnych przeszkód zaczynał mniej myśleć o inwestowaniu w siebie, a bardziej o rozwoju innych ludzi.
Michał Pasterski
Coach
W korespondencji z naszym serwisem wyznaje: „pomaganie innym jest dla mnie naturalną koleją rzeczy. Po kilku latach układania sobie w głowie przy pomocy wiedzy psychologicznej zdałem sobie sprawę z tego, że wiem, w jaki sposób inni mogą pomóc sobie. Chęć dzielenia się tym z innymi przyszła do mnie naturalnie. To dla mnie głęboko satysfakcjonujące zajęcie i nie zamieniłbym tego na nic innego”.
Zapytany o najwspanialsze wspomnienie z tej działalności, odpowiada, że nie sposób wybrać jednego, ponieważ inspirujących wyrazów wdzięczności były tak dużo, że wszystkie zasługują na uwagę. – Na myśl przychodzą mi setki maili od moich czytelników z najróżniejszymi życiowymi historiami. Z ogromną ciekawością czytam historie ludzi, którzy zainspirowani wiedzą, którą się dzielę, radzą sobie ze swoimi własnymi problemami – opowiada.
Bloger zaznacza jednak, że choć pomaganie innym leży w naszej ludzkiej naturze, to z powodu niezależnych od nas okoliczności potrzeba ta zostaje często wyciszona.
– Instynkt pomagania innym pojawia się dopiero wtedy, gdy zadbamy o swoje najważniejsze potrzeby lub gdy poradzimy sobie z podstawowymi, dręczącymi nas problemami. Im mniej masz na głowie spraw do załatwienia dla siebie, tym bardziej otwierasz się na służenie innym. Zaczynasz lepiej rozumieć ideę wspólnoty, współpracy, współdziałania – przekonuje na swoim blogu. – Do pomagania innym trzeba być gotowym, to musi iść od środka – precyzuje.
Żeby służyć społeczeństwu, nie trzeba jednak pracować w heroicznym zawodzie strażaka czy policjanta. Nie oznacza to też, że musimy być bajecznie bogaci i wspierać innych hojnymi datkami. Będąc zwyczajnym sprzedawcą, możemy zwykłą ludzką życzliwością „zarażać” ludzi pozytywną energią.
– Zastanów co możesz zrobić w ramach tego, czym się zajmujesz, aby poprawić jakość życia osób, które spotykasz. Z każdym uśmiechem, który otrzymasz w zamian za to co od siebie dajesz, Twoja motywacja i życiowa satysfakcja będą rosnąć – podsumowuje.
Napisz do autora: dawid.wojtowicz@innpoland.pl
Artykuł jest częścią magazynu Hardcover na:Temat 5/2016, którego patronem jest Deutsche Bank Polska.
