
Opole, słoneczne weekendowe popołudnie. Idziecie główną ulicą, w stronę rynku, ale coś jest nie tak. - Jakoś tu pustawo... - możecie pomyśleć i zastanowić się, gdzie wobec tego mogła podziać się, nie tak znowu mała, populacja tego wojewódzkiego miasta? Podpowiem: nie została przymusowo skoszarowana w amfiteatrze, oczekując karnie na festiwal. Przy sprzyjającej pogodzie, kto tylko może, ciągnie nad Odrę, gdzie pedałuje, wiosłuje, skacze, macha rękami i podciąga się na drążku. Wzdłuż tamtejszych bulwarów kilka lat temu ustawiono bowiem urządzenia tworzące terenową siłownię, a opolanie, jak się okazało, bardzo chcieli zacząć się ruszać.
Artykuł powstał we współpracy z Nestlé.
