PiS szykuje taki podatek na wodę w napojach, że Tymbark i inni producenci rozważają ucieczkę z Polski

Nowe opłaty za wodę uderzają w branżę producentów napojów.
Nowe opłaty za wodę uderzają w branżę producentów napojów. fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Polska woda do produkcji napojów stanie się najdroższa w Europie. Nie tylko zapłacimy za to jako konsumenci - kilka, kilkanaście groszy w butelce piwa, soku czy coli. Polscy producenci napojów już zapowiadają, że przy takich stawkach wyprowadzą się z Polski za granicę.


Rządzący politycy nie ustają w poszukiwaniach nowych celów do opodatkowania. Po bankach, marketach, przyszedł czas na wodę. To dopiero numer szyty grubymi nićmi. Wodę zużywa przecież każdy, więc Ministerstwo Środowiska wykalkulowało, że opodatkowując wodę łatwo zdobędzie 2-3 miliardy złotych. Oczywiście, we własnym słusznym celu - czyli pod hasłem inwestycji przeciwpowodziowych i budowy dróg wodnych m.in na Odrze. Nie ma na nie wystarczających środków w budżecie, ten jest już wystarczająco mocno sponiewierany przez program 500Plus.


Polska woda droższa niż niemiecka
W projekcie ustawy Prawo Wodne ministerstwo środowiska chce, aby producenci napojów płacili 8,20 zł za metr sześcienny wody używanej do produkcji napojów (podwyżka 80-krotna, bo woda kosztowała ich 10 groszy). Ta nowa stawka to 10 razy więcej niż na Węgrzech, 8 razy więcej niż w Czechach i 7 krotnie więcej niż w Niemczech.
Dorota Liszka, rzecznik Maspex, największego producenta napojów w Polsce

Jeżeli wyższe stawki dla producentów soków i napojów zostaną utrzymane na takim poziomie może dojść nie tylko do wzrostu cen, ale do sytuacji, że część z producentów może rozważać przeniesienie produkcji do sąsiednich krajów, gdzie opłaty tego typu są na znacznie niższym poziomie

To odpowiedź na wprost zadane pytanie czy po podniesieniu opłat Maspex rozważa przeniesienie produkcji napojów Tymbark czy Kubuś za granicę.
Kto jak kto, ale Maspex może to zrobić bardzo łatwo. Ma trzy własne zakłady produkcyjne w Czechach, Rumunii i na Węgrzech, gdzie woda będzie znacznie tańsza. To samo powiedział Sebastian Knapik, wiceprezes firmy Sokpol, producenta soków Grand. W dyskusji zabrała głos także Anna Jakubowski, do niedawna dyrektor generalna Coca-Coli w Polsce: - Skutek tych zmian będzie bardzo prosty: produkowane w Polsce napoje przegrają konkurencję z importem z krajów, gdzie stawki za wydobycie wody są znacząco niższe. Przestanie opłacać się też eksport polskich napojów do innych krajów Unii Europejskiej, gdyż ich koszty produkcji w Polsce będą wyższe, niż za granicą.

Być może argument firm o przeniesieniu produkcji za granicę jest trochę na wyrost i w sensacyjnym tonie. Trudno wyobrazić sobie, że największy producentów napojów będzie w 100 procentach importował produkty z własnych zagranicznych fabryk. A jednak tak robi choćby Coca-Cola, jeśli rozszyfrujecie kod kreskowy na puszce okaże się, że część tych produktów przyjeżdża do nas np. z Belgii i Luksemburga.


A teraz gratka dla tych, którzy czytają etykiety i doceniają starania firm inwestujących we własne ujęcia wód i chwalących się dobrej jakości surowcem. To chociażby producenci piwa czy wód mineralnych. Ci szczycą się, że woda z ich ujęć jest krystalicznie czysta. Nowa regulacja sprawia, że woda z własnego ujęcia będzie dwukrotnie droższa od zwykłej kranówki z wodociągów.

Ministerstwo tak dramatycznie szuka jednak jakichkolwiek argumentów za podwyżkami, że ostatecznie zleciło opracowanie skutków regulacji firmie doradczej Deloitte.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...