
Nowy wirus na Facebooku rozchodzi się w ekspresowym tempie. Tylko wczoraj dostałem kilka wiadomości z podejrzanym plikiem. O identycznym scenariuszu piszą sami internauci, a także inne serwisy. Spokojnie, jest jeden sposób, który z dużą dozą prawdopodobieństwa pozwoli uchronić się przed wirusem. To prosta, a zarazem trudna, rada.
Działanie wirusa jest wyjątkowo cwane, choć oparte na popularnym już mechanizmie. Dostajemy od znajomego wiadomość na Facebooku. Tym razem chodzi o rzekome zdjęcie. Wszystko jest w porządku do momentu, w którym w nie nie klikniemy. Wirus, udający plik graficzny, załączony w wiadomości przekierowuje nas do kolejnej strony i wymusza pobranie rozszerzenie do przeglądarki. Wtedy nasz komputer zostaje zainfekowany, sami zaczynamy rozsyłać wirusa dalej, a nasze dane mogą zostać wykradzione.
Spokojnie, jest jeden sposób, pozwalający uchronić się przed tą (i każdą inną) próbą oszustwa. Jaki?
Bla, bla, bla, oczywistości? Okazuje się, że niekoniecznie skoro na oszustwo nabiera się masa ludzi, a hakerzy co jakiś czas wymyślają kolejne, ale bardzo podobne scamy.
Odkąd pamiętam zawsze myślę dwa razy, zanim kliknę w załącznik lub przesłany plik. Gdy widzę na mailu lub gdziekolwiek indziej wiadomość np. z banku, zakładam, że to próba oszustwa i dopiero po dokładnym sprawdzeniu adresu mailowego, z którego została wysłana itd, traktuję ją na poważnie. Co jakiś czas usuwam podobne maile nie tylko z rzekomego banku, ale także operatora telefonicznego czy firmy dostarczającej kablówkę oraz internet.
W przypadku tego wirusa na Facebooku jest identycznie. NIE klikaj bezwiednie, SPÓJRZ na to, co dostałeś i chcesz obejrzeć. Wystarczy, że zapali się czerwona lampka - przecież zdjęcie się nie wyświetla, coś musi być z nim nie tak. Co to za plik z rozszerzeniem .svg (takie mają zawirusowane zdjęcia), przecież zazwyczaj takich nie dostaję. Daj sobie kilka sekund, zanim pukniesz przycisk myszki lub ekran smartfona. Miej w głowie ciągłą możliwość bycia oszukanym lub okradzionym. Czujność i najzwyklejsze myślenie przede wszystkim.
Banał, tak? To w takim razie, dlaczego tylko od wczoraj dostałem kilka takich wiadomości od ludzi, którzy się na to nabrali?