
Taki absurd może istnieć tylko w państwie Prawa i Sprawiedliwości. Już poprzedni pełnomocnik rządu ds. równego traktowania naraził się m.in. środowiskom kobiecym. Ale nowy go przebija. Chodzi o Adama Lipińskiego, zaufanego człowieka Prezesa, który właśnie ogłosił, że jest za odstąpieniem Polski od tzw. Konwencji antyprzemocowej Rady Europy.
Niedawno Adam Lipiński, zaufany człowiek Jarosława Kaczyńskiego i wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości został pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania. To newralgiczny urząd, w przeszłości zajmowany m.in. przez Magdalenę Środę czy Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz.
I szybko okazało się, że Lipiński nie będzie tam tylko "zimował", ale zajmie się konkretnymi działaniami. Jednym z nich może być odkręcenie akcesu Polski do tzw. Konwencji antyprzemocowej Rady Europy. Część czytelników mogła już o tym zapomnieć, ale to był jeden z bardziej kontrowersyjnych tematów poprzedniej kadencji – PiS ubzdurało sobie, że dokument wprowadzi gender, który zniszczy naszą kulturę.
Adam Lipiński, zamiast jako pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, tłumaczyć koleżankom i kolegom jak ten dokument wygląda naprawdę, sam przyłącza się do nagonki. – Osobiście jestem za tym, aby ją wypowiedzieć, głosowałem przeciwko niej, ale decyzja należy do rządu – mówi polityk PiS w rozmowie z "Gościem Niedzielnym".
Po miesiącu urzędowania Adama Lipińskiego jako pełnomocnika ds. równego traktowania spytaliśmy o podsumowanie jego działalności w tym okresie. Odpowiedź dostaliśmy dopiero po kolejnym miesiącu i kolejnym przypomnieniu, co i tak jest postępem, bo na jeden z naszych maili Centrum Informacyjne Rządu odpowiedziało po pół roku.
Centrum Informacyjne Rządu
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
