
Zdjęcia parawanowych twierdz znad Bałtyku obiegły już cały świat, a same konstrukcje widać z kosmosu. Pośmialiśmy się z naszych przywar, ale jak się okazuje wcale nie jesteśmy gorsi od innych nacji. Zmiana klimatu, więcej słońca oraz procentów we krwi i wszyscy głupieją. Nawet mieszkańcy tych bardziej "cywilizowanych" krajów. Co więcej, te nasze swojskie zwyczaje wypadają nawet lepiej na tle innych.
Kiedy latem walczymy o każdy centymetr kwadratowy plaży w nadmorskich kurortach i wstajemy skoro świt, by zaklepać upragnione miejsce, na Wyspach Kanaryjskich... jest podobnie. Jeden z hoteli w Playa del Inglés otwiera basen o 8:00 rano, choć kolejki ustawiają się dużo wcześniej. Po otwarciu wrót zaczynają się dantejskie sceny znane nam z promocji w hipermarketach lub miejskiej komunikacji. Wszyscy ruszają na złamanie karku w pogoni za leżakiem. Ci bardziej cwani najpierw rzucają ręcznik, a nawet kilka – dla pewności. Wszystko to wygląda kuriozalnie, szczególnie w kontekście tego, że przecież równie dobrze mogą leżeć na plaży, zamiast przy hotelowym basenie.
Leżak na wagę złota Gdy poczytamy recenzje hotelu Servatur Waikiki na stronie Trip advisor dowiemy się, że wszystko rozchodzi się jak zwykle o pieniądze. Za wypożyczenie ręczników czy leżaków na plaży trzeba płacić, za te hotelowe już nie. "Mimo iż przy wejściu do basenu jest zakaz rezerwacji leżaków, to i tak nikt tego nie przestrzega i nikt nie upomina. Do ok. 10:00 można znaleźć miejsce" – czytamy w jednej z recenzji. Tak więc ranne ptaszki bez problemu znajdą coś dla siebie.
Kurorty powoli zaczynają walczyć z tymi praktykami i wypowiedziały wojnę "rezerwującym" leżaki. Jak podaje portal Fly4free grozi za to mandat. Tak jest m.in. na części włoskich i hiszpańskich plaż. Tyle tylko, że przejmowanie leżaków w hotelach już się pod nowe przepisy nie załapuje.

Polak, Anglik dwa bratanki? Każdy naród ma wiele przywar, ale o Anglikach bardzo mało ludzi ma dobre zdanie. Jeśli myślicie, że to Polacy się upijają na wakacjach i robią rozróby to... może i macie rację, ale wygląda na to, że raczej nie mamy przypiętej takiej etykietki, jakoś to ukrywamy lub po prostu jesteśmy niezwykle dobrze wychowani.
GM2L
wykop.pl
porque
Zła sława Brytyjczyków powoli przyćmiewa stereotyp dżentelmena. Grecki kurort anulował aż 10 tysięcy rezerwacji z Wielkiej Brytanii. Władze Mali zdecydowały o tym po otrzymaniu prośby od większości hoteli. Jak informuje Polsat News, miejsca w hotelach na Krecie chcą udostępnić rodzinom z Niemiec, Austrii i Holandii.
Efthymios Moutrakis
wiceburmistrz Malii
Wyspiarze muszą się trochę ogarnąć, bo niedługo będą niemile widziani na całym świecie. Serwis Sunshine.co.uk przeprowadził badanie wśród 500 pracowników hoteli z m.in. Wysp Kanaryjskich, Grecji, Turcji, Meksyku, Włoch i Egiptu, by zweryfikować pogłoski o złym zachowaniu Brytyjczyków w kurortach. W 2014 roku wyszło, że sytuacja trochę się poprawiła. Większość pytanych stwierdziła, że są milsi i dają większe napiwki niż 3 lata wcześniej. Ale 11 proc. przyznało, że jest gorzej, a upijanie się jest nadal problemem. Najlepsi turyści to Holendrzy. Tak było 3 lata temu. Tymczasem miesiąc temu w Turcji Brytyjczycy zaczęli bić się z obsługą. Jak donosi Daily Mail, najpierw była awantura o to, że hotel ukrywa pożar. Pokojówka popchnęła jedną z kobiet i zaczęło się.
Wisienką na torcie jest akcja "Stop oszustwom chorobowym" (ang. "Stop sickness scam"). Ruszyła po tym jak Brytyjczycy na potęgę udawali zatrucia pokarmowe, by wyłudzić odszkodowania i pokryć koszty pobytu. Hiszpańscy hotelarze zatrudnili nawet prywatnych detektywów, bo stawka była wysoka – miliony euro. TVN24 podaje, że jeden z turystów złożył skargę na zatrucie pokarmowe, które zrujnowało mu pobyt, a z rachunku hotelowego wynika, że wypił setkę ginów z tonikiem.
Zły turysta nie ma narodowości Często wyjeżdżając na wakacje zapominamy o kulturze i podstawach savoir vivre. Ot, taka niepisana zasada, że u innych to wolno i "co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas". Będąc na obczyźnie jesteśmy niejako ambasadorami naszego kraju i wpływamy na to jak jesteśmy odbierani. Hotelarze przez akcje z odszkodowaniami za rzekome zatrucia pokarmowe są zmuszeni podnosić ceny swoich usług. Nie wszyscy Anglicy czy Irlandczycy nie umieją się zachować, a jednak Kreta w tym roku dla wielu pozostanie w sferze marzeń.

Odczepmy się jednak na chwilę od Brytyjczyków i sprawdźmy jak odpoczywają inni. Serwis turystyczny Nocleg.pl przeprowadził badanie wśród 500 obiektów noclegowych w Polsce. Zdecydowana większość ankietowanych czeka na turystów z Francji. Problem z nimi jest jednak taki, że chcą być obsługiwani jedynie w swoim języku. W Zakopanem jedna para wyszła ostentacyjnie trzaskając drzwiami, bo nikt nie pomógł im wybrać dania w hotelowej restauracji. Oczywiście w języku Moliera.
Włosi mają bzika na punkcie swojej kuchni. Potrafią uderzyć pięścią w stół i teatralnym gestem wylać kawę, która nie smakuje tak, jak ta, którą przyrządza ich mamma, lub ulubiona kawiarnia w Rzymie. Tak czy siak, są mile widzianymi gośćmi – jeszcze bardziej niż Francuzi.
Karolina Solis
Nocleg.pl

Wymienione fanaberie to jednak pikuś w porównaniu z Anglikami. Ci nie są też zbyt mile widziani przez badanych hotelarzy w Polsce, mimo że zostawiają napiwki. Za główny punkt imprezowych wycieczek wybrali Kraków. – Są hałaśliwi, roszczeniowi i niesympatyczni, awanturują się po pijanemu. Kiedyś grupa znajomych szukała cały dzień kolegi, który postanowił pobiegać nago po Starówce i w rezultacie noc spędził w areszcie. Zupełne przeciwieństwo ułożonych postaci z seriali BBC! – tłumaczy Karolina Solis z Nocleg.pl. Internauci mają też złe wspomnienia ze Szwedami.
jckk
wykop.pl
Jadąc na wczasy nie musimy się więc wstydzić tego, ze jesteśmy z Polski. Wygląda na to, że tylko w naszym kraju pokutuje stereotyp "Janusza" – żłopiącego piwo i bijącego brawo przy lądowaniu samolotu.
