
Dzieło kultowe, jakim niezaprzeczalnie jest film "Seksmisja" doczekał się poważnej krytyki. Po ponad 30 latach. Pisarka, dziennikarka, publicystka Paulina Młynarska nazwała go "koncertem seksizmu", a reżyser, Juliusz Machulski, powinien za swój obraz... przeprosić. Wydaje się to równie nieprawdopodobne jak sama historia przedstawiona w filmie. Internet aż puchnie od komentarzy broniących znanej publicystki i feministki, jak i tych, którzy wytykają jej wykształcenie i mini-rolę w serialu erotycznym. Rozgorzała taka dyskusja, że za chwilę "Seksmisja" straci łatkę dzieła kultowego, a może i wejdzie na listę filmów zakazanych.
Kobieta mnie bije... W filmie wraz z bohaterami Maksem i Albertem jesteśmy wrzuceni do post-apokaliptycznego świata rządzonego przez kobiety. Jednak to nie one zdobyły władzę, lecz pozostały same sobie. Mężczyźni wyginęli przez promieniowanie. "Wyginęli? Przecież to nie były mamuty!" - powiedział zaskoczony Maks. Cytatów z tego filmu, które słyszeliśmy setki razy i które weszły do języka mówionego, jest cała masa. Wcześniej się nad nimi nie zastanawialiśmy, ale jeśli jeszcze raz przetrawimy je pod kątem walki o prawa kobiet, to faktycznie coś jest na rzeczy.
Od razu na myśl przychodzi mi dramatyczny wpis dziewczyny na Facebooku, która została obmacana na koncercie. Kolejny cytat z filmu to analogia do tego co radził Jurek Owsiak posłance Krystynie Pawłowicz. "Niech pani spróbuje seksu!" - powiedział na ostatnim Woodstocku. Podobny tekst pada w filmie.
Pamiętacie scenę seksu z końcówki filmu? Bohdan Widła udowadnia, że to był gwałt. "A jak inaczej nazwać scenę, w której Maks w celach czysto reprodukcyjnych, z tym legendarnym stuhrowym okrzykiem "A chodźżesz tu!" używa siły, żeby odbyć stosunek z Lamią? Przeprowadźmy proste rozumowanie. Czy Lamia chciała uprawiać seks? Nie. Czy Maks użył przemocy, żeby uprawiać z nią seks? Tak. Dziękuję, koniec rozumowania" - pisze na Facebooku. Po tych wszystkich cytatach wychodzi na to, że poczciwy Maks to straszny seksista i gwałciciel. Paranoja? Nie do końca.
Koncert seksizmu – Juliusz Machulski powinien przeprosić za ten film – apeluje Paulina Młynarska w wywiadzie dla Onetu. Ma ambiwalentny stosunek do filmu. – Niebywale śmieszny, inteligentny, świetnie zagrany, ale z tezą, że świat rządzony przez kobiety to piekło. Moje pokolenie się na nim wychowało. Ja tego filmu nienawidzę. Chociaż mam poczucie humoru i oglądając, ryczałam ze śmiechu – wspomina publicystka. I dodaje: – To jest koncert seksizmu! Nas, a więc i jego, tym nakarmiono, że kobieta na pewno jest gorsza. Ja na czymś takim wyrosłam.
Młynarska udzieliła też wywiadu "Rzeczpospolitej" i również w nim podtrzymywała swoje zdanie.
Paulina Młynarska
Aktorka
Komentarze internautów pod artykułem na portalu wPolityce bronią filmu Juliusza Machulskiego i atakują Paulinę Młynarską.
Komentarze internautów
W czasach cenzury to właśnie literatura i filmy science-fiction świetnie walczyły z systemem komunistycznym. Tak samo jest z "Seksmisją". Machulskiemu wcale nie chodziło o atak na kobiety, ale władze. Użył do tego seksizmu.
– Jest wiele seksistowskich dzieł, które są kultowe. Żyjemy w takiej kulturze. Akurat "Seksmisja" jest świetnym, seksistowskim filmem. I nie ma co się dziwić. To film, który powstał w latach 80-tych, kiedy Polska była bardzo seksistowskim krajem. Jednak on używa seksizmu jako metafory komunizmu. Te wariatki feministki to są "komuchy", a dzielni szowinistyczni mężczyźni to opozycjoniści. Tak to wszyscy czytali i to było oczywiste – mówi Agnieszka Graff, związana z ruchem feministycznym pisarka i wykładowczyni. – Ciekawe z punktu widzenia historycznego jest to, że ten festiwal seksizmu jest jednocześnie dowcipem politycznym. W wywiadzie udzielonym kilka lat temu, Machulski mówi Jackowi Szczerbie, że wtedy, w latach 80-tych, krytykowały go amerykańskie feministki, ale on uważał oskarżenia o seksizm za nieporozumienie. Dodaje, że wtedy nie mówiło się u nas o feminizmie i genderyzmie, ale on zna późniejsze feministyczne analizy tego filmu - np. moją i Błażeja Warkockiego - i jest z nich dumny. I dodaje „A co do feministek, to jestem w tym samym obozie co one.” Więc ja bym z nim nie wojowała. – tłumaczy Graff.
Zapytałem Juliusza Machulski, czy przeprosi za "Seksmisję" i co ogólnie myśli o tej sprawie. Odpisał mi zdawkowo "No comment", co też jest niezłym komentarzem.
Ze skrajności w skrajność Cała ta dyskusja pokazuje, jak w ciągu 34 lat zmienił się świat i jego postrzeganie. "Seksmisja" już nie będzie przez nas oglądana tak samo jak "za komuny". Podobnie miałem z "Top Gun" po tym jak Quentin Tarantino zinterpretował go jako film... o gejach. To jednak bardziej żart, niż właściwe przesłanie produkcji z Tomem Cruisem w roli głównej.
Popadając w skrajności można... sfiksować. Swego czasu wybuchła afera wokół gry "Wiedźmin". Zarzucano jej, że jest rasistowska, bo nie ma w niej ciemnoskórych bohaterów. Pogoń za poprawnością polityczną doprowadza do tego, że np. w komiksach Iron Man staje się Afroamerykanką. Nie zawsze to jednak wychodzi to na złe i czasem daje ciekawy efekt jak obsadzeni w roli Doktora Who: kobiety. Fabularnie ma to uzasadnienie, jednak, jak pisaliśmy: zatwardziałym fanom się to do końca nie spodobało.
Przykłady złej i dobrej poprawności można mnożyć. Współcześni twórcy eksperymentują, chcą zadowolić wszystkich, ale boją się kogoś obrazić - takie mamy czasy i ciągłą ewolucję w myśleniu i światopoglądzie. Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle dojdziemy do jakiejś stabilizacji i wyważenia, ale nie piszmy jednak historii na nowo. Co po "Seksmisji"? "Czterej Pancerni i pies" są seksistowscy, bo w ekipie czołgistów znalazł się nawet czworonóg, a Marusia pojawia się tam zdecydowanie za rzadko? Twórca Jamesa Bonda Ian Fleming to też znany seksista i rasista. Ma przepraszać, że agent 007 to bawidamek, który zmienia kobiety jak rękawiczki? A gdzie we "Władcy Pierścieni" są postacie homoseksualne? Nawet elf Legolas ogląda się za dziewczynami! Te wszystkie przykłady pokazują, że przez kilkadziesiąt lat zakończyliśmy pewną epokę i powinniśmy traktować ją również w formie edukacyjnej.
– To, że teraz to widzimy, że "Seksmisja" jest seksistowskim filmem świadczy o tym, że nasza kultura się zmieniła. W tym momencie w Polsce jest najsilniejszy w naszej części Europy ruch kobiecy. Mamy literaturę, sztukę i kino feministyczne np. ostatni film Agnieszki Holland "Pokot", w mediach pracuje też dużo feministek – wylicza Agnieszka Graff. – Uważam, że Machulski nie powinien przepraszać za swój seksizm, ale się z niego śmiać. Choć z drugiej strony prof. Lew-Starowicz publicznie przeprosił za to, że chciał leczyć gejów. To nie znaczy, że był złym człowiekiem - tak się kiedyś robiło i myślało. Podobnie jak z kręceniem filmów. Co pan myśli, że ja nie byłam seksistką w latach 80-tych? Jednak potem pojeździłam po świecie i sama się zmieniłam - przyznaje. Nic tylko czekać przez kolejne dekady na koniec trwającej, nienazwanej jeszcze epoki i to jak współczesne myślenie będzie zweryfikowane przez naszych następców.
