
Romuald K. to aktor popularny w kręgach polskiego Kościoła. Jego najsłynniejsza rola to ta w globalnym hicie "Pasja" Mela Gibsona. W Polsce ma status pobożnego i nawróconego celebryty. Tymczasem dziś grozi mu 10 lat więzienia.
REKLAMA
– Któregoś dnia spotkałem Polkę, która powiedziała trzy słowa: "Bóg Cię kocha". Następnego dnia obudziłem się na ławce i zobaczyłem piękne niebo, które mnie zachwyciło. Wszystko było piękne, nawet ja. Tak jakbym się napił świeżej wody ze źródła. Zrozumiałem, że to Bóg stworzył z miłości dla mnie. Potem wstałem i zacząłem spacerować. Po pewnym czasie zorientowałem się, że nie szukam alkoholu. Zwykle od tego zaczynałem dzień – tak Romuald K. mówił o swoim "nawróceniu" na antenie SalveTV.
Dziś aktorowi Romualdowi K. zarzuca się kręcenie pornografii z dziećmi, zmuszanie kobiet do seksu, ich zastraszanie i szantaż. Według informacji, jakie podaje "Fakt", mężczyzna zmuszał kobiety do współżycia, wykorzystując swój status gwiazdora znanego z zagranicznych filmów.
Kobiety miał zwabiać do łóżka na swoich spotkaniach z wiernymi, którzy wierzyli w jego opowieści o powrocie do Boga. Aktor od kilku lat regularnie przyjeżdżał na rekolekcje do polskich parafii, miał też status celebryty w katolickich mediach.
Teraz metody postępowania ujawniła jedna z kobiet, która według informacji "Faktu" jest jego ofiarą. Mężczyzna oferował jej rolę w filmach i zapraszał na prywatne spotkania. Na nich nakłaniał do wyuzdanych sesji zdjęciowych, które miały pomóc w obsadzeniu jej jako aktorki w zagranicznych filmach. Śledczy prowadzący sprawę powiedzieli nieoficjalnie "Faktowi", że dotarli do dwóch wykorzystywanych seksualnie kobiet, ofiar jednak ma być więcej.
Mężczyzna został zatrzymany przez warszawską policję we wtorek wieczorem na lotnisku. Po przesłuchaniu prokuratorzy przedstawili mu cztery zarzuty: to między innymi szantaż, zmuszanie do seksu, filmowanie kobiet, z którymi współżył. Monika Sowa z Prokuratury Okręgowej w Warszawie powiedziała w rozmowie z dziennikiem, że podejrzany przyznał się do zarzucanych czynów i zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego, trzymiesięcznego aresztu.
źródło: "Fakt"
