
Monika Zamachowska bardzo zmieniła się po drugim rozwodzie. Prezenterka stała się wyjątkowo religijna. Dziękowała ostatnio za wsparcie dla jej byłego męża Jamiego Malcolma. I choć mężczyznę uratowali wyspecjalizowani lekarze, Zamachowska podziękowała tylko Bogu i życzliwym ludziom, od których płynęła dobra energia – podaje dziennik "Fakt".
REKLAMA
Dziennikarka jest na tyle zafascynowana religią, że planuje przejście do Kościoła Polskokatolickiego w celu wzięcia ślubu kościelnego. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno Zamachowska martwiła się o swojego byłego męża Jamiego Malcolma. Mężczyzna walczył z sepsą, a była żona zatrudniła nawet bioenergoterapeutę, który... miał wyleczyć chorego na odległość. Nic nie wskórał, ale z wyzwaniem poradzili sobie londyńscy lekarze.
Zamachowska nie wspomina jednak o ich kluczowej roli. Mówi tylko o "Opatrzności" i życzliwych ludziach, którzy trzymali kciuki za Malcolma. – Jego przewód pokarmowy jest drożny, perforacje jelit po sepsie zostały usunięte i to jest w pewnym sensie cud, za który dziękujemy Opatrzności i wszystkim życzliwym ludziom, którzy kibicowali ojcu moich dzieci i dalej trzymają za niego kciuki – powiedziała "Faktowi" Zamachowska, zapominając o najważniejszych osobach – samych lekarzach.
Malcolm i Zamachowska rozwiedli się w 2012 r. po 11 latach małżeństwa. Była już para ma dwoje dzieci, którymi dziennikarka opiekuje się razem ze Zbigniewem Zamachowskim. Jej związek z aktorem trwa już od czterech lat.
źródło: "Fakt"