Rezerwując hotel przez internet musimy uważać na swoje dane, w szczególności na dane swoich kart kredytowych.
Rezerwując hotel przez internet musimy uważać na swoje dane, w szczególności na dane swoich kart kredytowych. Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

"Korzystam z serwisów rezerwacyjnych za każdym razem jak wyjeżdżam i nigdy nie zastanawiałem się, jak są w nich chronione dane mojej karty płatniczej" – pisze pan Krzysztof, urzędnik z Warszawy. Nie on jeden nie ma pojęcia jak chronione są nasze dane przez portale rezerwacyjne. A często jest tak, że zabezpieczenia są mizerne i każdy z obsługi hotelu może zobaczyć nasz numer karty. Czytaj – opróżnić nam konto przy pierwszej lepszej okazji.

REKLAMA

W sieci od kilku miesięcy wałkowany jest temat związany z RODO, czyli rozporządzeniem Unii Europejskiej dotyczącym ochrony danych osobowych w krajach członkowskich. Nowe prawo stawia na głowie wiele przepisów, ale mało kto zastanawia się jak to prawo wykonywane jest teraz. Weźmy na przykład takie portale rezerwacyjne jak Booking.com. Wielu z nas korzysta, ale niewielu zastanowiło się nad tym, jak wygląda tam ochrona naszych danych. I nie chodzi tutaj o imię czy nazwisko, bo to już dawno zostało sprzedane przez waszą firmę / administratora poczty internetowej itd. Dlatego wydzwaniają do was miłe panie zachęcając do udziału w pokazie garnków czy pościeli.

Chodzi tutaj o dane kart płatniczych lub kredytowych, gdy podczas rezerwacji hotelu nie płacimy bezpośrednio przez serwis, tylko zostawiamy swoje dane, żeby potem zapłacić bezpośrednio w hotelu. Sprawdził to jeden z internautów, który w sieci zamieścił post.

Wiele ofert umożliwia płatność po przyjeździe do hotelu. Wystarczy w serwisie podać numer karty kredytowej / płatniczej i jej dane.
Wiele ofert umożliwia płatność po przyjeździe do hotelu. Wystarczy w serwisie podać numer karty kredytowej / płatniczej i jej dane. Zrzut ekranu z Booking.com

"Korzystam z Booking już od kilku lat i zrobiłem kilkadziesiąt rezerwacji, aż do ostatniego wyjazdu" – zaczyna swój wpis internauta. "Po rezerwacji pokoju musiałem podać numer karty i kod CVC w systemie Booking. Myślałem, że zostaje to w systemie i oprócz informatyków nikt nie ma do tego wglądu, ale w hotelu poprosiłem kobietę, żeby pokazała mi jak autoryzuje moją kartę i blokuje płatność" – pisze.

Okazało się, że pracowniczka hotelu weszła na portal i zalogowała się na konto hotelu (mając zapisany login i hasło w przeglądarce), a potem otworzyła rezerwację.

"De facto każdy kto chce może sobie tam wejść, a tam jak wół moje imię i nazwisko, numer karty, data jej ważności, kod CVC, czyli wszystko co potrzebne, żeby zwolnić się z pracy i wyczyścić mi konto w jakimś odległym, azjatyckim kraju" – kwituje to internauta.

Przeważnie nie wiemy kto i gdzie ma dostęp do naszych danych, dlatego nie dziwi reakcja tych, którzy z Booking korzystają regularnie. – Korzystam z serwisów rezerwacyjnych za każdym razem jak wyjeżdżam i nigdy nie zastanawiałem się, jak są w nich chronione dane mojej karty płatniczej, dlatego opowieść tego człowieka zdecydowanie odstraszyła mnie od takiego sposobu rezerwacji. Lepiej robić to przez Booking, żeby nikt nie miał dostępu do moich danych – komentuje sprawę opisaną przez internautę pan Krzysztof, urzędnik z Warszawy.

Dokładamy wszelkich starań A co sądzi o sprawie samo źródło? Skontaktowaliśmy się z brytyjską siedzibą serwisu Booking i opisaliśmy sytuację ich klienta. W odpowiedzi dostaliśmy regułkę, w której serwis zapewnia, że odpowiednio chroni dane osobowe swoich klientów i odbija piłeczkę w stronę hoteli.

"Booking.com bardzo poważnie podchodzi do kwestii bezpieczeństwa i prywatności danych klientów. Obsługujemy wszystkie dane klientów zgodnie z najwyższymi standardami technicznymi, dzięki czemu nasi partnerzy otrzymują dane potrzebne do prowadzenia działalności w bezpieczny i niezawodny sposób.

Rezerwacja bezpiecznie przenosi informacje o kartach kredytowych do nieruchomości za pośrednictwem chronionej hasłem platformy, która wdraża silne uwierzytelnianie dwuskładnikowe, i to jest zadaniem hoteli, aby zapewnić przestrzeganie wysokich standardów bezpieczeństwa w celu ochrony informacji.

Wszyscy partnerzy Booking.com zgadzają się również na zasady, które wymagają, aby współpracujące z nami nieruchomości stosowały się do określonych procedur przetwarzania danych, aby chronić klientów, a jednocześnie skutecznie zarządzać firmą w odpowiedzialny sposób. W rzadkich przypadkach, gdy zdajemy sobie sprawę z niewłaściwego zachowania partnerów, natychmiast sprawdzamy to" – odpisała naTemat Lauren Cooper, rzeczniczka Booking na Europę.

Fot. naTemat

Problemy są dwa Zdaniem doktora inżyniera Marcina Niemca z Katedry Teleinformatyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, w sprawie, którą przytoczył internauta, są opisane dwa problemy.

– Po pierwsze chodzi o kwestie bezpieczeństwa pracownika hotelu i brak odpowiednich procedur bezpieczeństwa, które mówiłyby o tym, żeby nie zapisywać haseł w przeglądarce, lub o tym, że logować można się tylko ze swojego konta pracowniczego. Po drugie chodzi o kwestię przechowywania danych i ich ochrony przez Booking – wymienia Niemiec.

Nasz rozmówca twierdzi, że o ile rozwiązanie w hotelu jest proste, bo wystarczy zastosować odpowiednie zasady ochrony danych, o tyle z Bookingiem jest już trudniej.

Oczywiście to wymagałoby przemyślenia całego systemu bezpieczeństwa, ale mógłby tutaj zostać zastosowany pewnego rodzaju kod weryfikacyjny. Booking weryfikowałby dane płatnika, czyli ten numer karty oraz kod CVC, w banku i generował specjalny kod, który byłby dostępny przy rezerwacji i był wysyłany do hotelu. Autoryzacja, czy to jest osoba, która zarezerwowała pokój w hotelu i ją na to stać, odbywałaby sie właśnie za pośrednictwem tego kodu.

dr inż Marcin Niemiec

Katedra Teleinformatyki AGH w Krakowie

Banki też nie pochwalają Technicznie mamy rozwiązanie. Pozostaje jednak zaufanie w solidność i rzetelność pracowników hoteli. Bankowcy zalecają w tym przypadku zachowanie rozsądku i zasady ograniczonego zaufania.

– Jak mantrę ciągle powtarzamy, żeby nie podawać nigdzie, a przynajmniej tam gdzie tego nie potrzeba, danych swoich kart płatniczych i kredytowych. Jeżeli możemy, na przykład w tym wypadku, zapłacić wcześniej, zróbmy to, żeby uniknąć kłopotów. Musimy w tych kwestiach zachowywać zasadę ograniczonego zaufania – podsumowuje jeden z pracowników polskiego banku zajmujący się obsługą kart, który prosił nas o zachowanie anonimowości.