Na miłość nigdy nie jest za późno. Autorka ''Domu nad rozlewiskiem'' wieńczy swój równie popularny cykl

Małgorzata Kalicińska to autorka bestsellerowych powieści dla kobiet m.in. serii ''Rozlewisko'' i ''Trylogia Marianny''. 19 września nakładem wydawnictwa Burda Książki ukaże się jej najnowsza powieść obyczajowa pt ''Miłość na walizkach''
Małgorzata Kalicińska to autorka bestsellerowych powieści dla kobiet m.in. serii ''Rozlewisko'' i ''Trylogia Marianny''. 19 września nakładem wydawnictwa Burda Książki ukaże się jej najnowsza powieść obyczajowa pt ''Miłość na walizkach'' Fot. Małgorzata Ziębińska / mustbetheplace.pl
Na miłość nigdy nie jest za późno. Przez całe życie jesteśmy zdolni do przeżywania tego uczucia i nic dziwnego – potrzebujemy go jak tlenu, aby normalnie funkcjonować. O miłości mówi się, że to siła nabywcza szczęścia, a ono nie zna przecież pojęcia wieku. Najnowsza książka Małgorzaty Kalicińskiej udowadnia to z całą mocą.

Tym razem autorka bestsellerowych powieści dla kobiet – prywatnie żona, matka i babcia, pasjonatka życia rodzinnego i odpoczynku na łonie natury – wzbogaca świat literatury pięknej trzecią częścią obiecanej czytelniczkom trylogii. Motywem przewodnim cyklu powieściowego jest historia uczucia, jakie połączyło dwoje ludzi w dojrzałym już wieku.

– Chciałam napisać romansisko dziejące się między baaaaaaardzo dojrzałymi ludźmi – tłumaczy w rozmowie z serwisem na:Temat powieściopisarka Małgorzata Kalicińska, akcentując słowa ''romansisko'' i ''bardzo''. W ten właśnie sposób ujmuje przesłanie swojej najnowszej powieści obyczajowej.

''Miłość na walizkach'' to dalsze losy dziennikarki Marianny Roszkowskiej i inżyniera Antoniego Bzowskiego, zakochanej pary, z którą wielbiciele pióra Małgorzaty Kalicińskiej zaprzyjaźnili się na stronach powieści ''Lilka i ''Trzymaj się, Mańka!''. Oboje są już po pięćdziesiątce, po ''przejściach'', z bagażem doświadczeń i tych dobrych i tych złych.
Teraz bohaterowie stają przed kolejnymi wyzwaniami. Pracujący w Korei Południowej mężczyzna przechodzi na emeryturę. Czując się niepotrzebny, nie wie zupełnie, jak się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jego partnerka nie zamierza jednak patrzeć bezczynnie, jak ukochany pogrąża się w depresji. Rozwiązanie? Wspólna podróż po zakątkach świata.
Małgorzata Kalicińska
Fragment książki ''Miłość na walizkach'', Wydawnictwo Burda Książki

O... ufff. Nie spodziewałam się takiego wyznania. Wiem, że Tosiek do wylewnych nie należy. Nie ćwierka po amerykańsku I love You co kilka chwil ani nawet co kilka tygodni. Taki jest. Ja tę jego miłość, adorację i uczciwość wyczuwam w drobnych codziennych gestach. I myślę, że wiele kobiet to otrzymuje, ale nie docenia. Chcą, żeby faceci deklarowali uczucia, przysięgali i obiecywali. Na tym chyba polega nasza dojrzałość...

Najnowszą powieścią Małgorzata Kalicińska podtrzymuje pogląd, że o miłości potrafi opowiadać jak mało kto. Kiedy trzeba ze śmiertelną powagą, kiedy indziej z przymrużeniem oka, zawsze jednak z dużym wdziękiem i troską o małe rzeczy, bo to z nich składa się życie. Wiarygodny portret staroświeckiej, pełnej czułości i życzliwości miłości to siła tej książki.


Niejedyna zresztą, bo powieściopisarka barwnie kreśli dosyć egzotyczne tło dla tej romantycznej historii. Wyjazd głównych bohaterów to zabieg narracyjny służący nie tylko budowaniu relacji postaci, ale także odkrywaniu piękna i bogactwa świata: innych krajów i kultur, których poznanie może okazać się naprawdę cenną lekcją o życiu.
Małgorzata Kalicińska
Fragment książki ''Miłość na walizkach'', Wydawnictwo Burda Książki

Już nie byłam taka padnięta i mogłam wchłaniać Australię całą sobą. Ech! Można byłoby wędrować piechotą wzdłuż oceanu i tylko popiskiwać z zachwytu... Co chwilę jakaś bajeczna plaża, dalej śliczna minilaguna, potem klify i niewielkie wodospady, i znów plaże z drobnym, jasnobeżowym i czystym piaskiem, bo tu nikt nie zostawia po sobie śmieci.

W treści ''Miłości na walizkach'' znajdziemy jednak coś więcej niż tylko porywające ''love story 50 plus'' kwitnące w scenerii miasta siedmiu wzgórz w Portugalii czy bajecznych lagun Australii. Autorka odważnie porusza się też po życiowych zakrętach, W ''Lilce'' opowiadała o rozstaniu, w ''Trzymaj się, Mańka!'' o żałobie, a tu o cieniach emerytury.
Książka napisana jest lekkim i bardzo plastycznym językiem. Płynie z niego ciepły, niosący pokrzepienie serc przekaz, że sentencja ''najlepsze przed nami'' niekoniecznie umiera wraz z późnym wiekiem. W warstwie językowej autorka unika jednak przesadnej słodyczy, podlewając perypetie bohaterów goryczą różnych życiowych sytuacji.

Optymistyczna, wzruszająca, pełna mądrości życiowych i ciekawych refleksji, z wyrazistymi, inspirującymi bohaterami, których historia przywraca człowiekowi chęć do życia w chwilach dla niego szczególnie przytłaczających. Tak w skrócie można podsumować ostatnią powieść obyczajową autorstwa Małgorzaty Kalicińskiej.

Kto nie może doczekać się kolejnej opowieści w dorobku autorki, której rozgłos przyniosła też seria ''Rozlewisko'', nie będzie musiał uzbrajać się w cierpliwość. Premiera jej najnowszej książki została zaplanowana na 19 września tego roku. Finał romansu dojrzałej pary czytelniczki znad Wisły poznają dzięki uprzejmości wydawnictwa Burda.

Artykuł powstał we współpracy z Burda Książki

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...