Bracia Kiszka okupują listy przebojów w USA. 20-latkowie brzmią jak reinkarnacja Led Zeppelin

Młodzi rockmeni wystąpili w programie Jimmy'ego Fallona
Młodzi rockmeni wystąpili w programie Jimmy'ego Fallona Screen z YouTube / Greta Van Fleet
Zeppelini znów grają!? Nie, to "tylko" Greta Van Fleet... Zespół-fenomen pojawił się rok temu praktycznie znikąd, a obecnie jest na ustach wszystkich osób siedzących w muzyce rockowej. Swoim brzmieniem wywołują skrajne emocje, ich kawałki okupują listy przebojów, a koncerty się wyprzedają. W 2019 roku wystąpią w Polsce.

Bliźniacy Josh i Jacob mają po 22 lata. Pierwszy śpiewa, drugi gra na gitarze. Wtóruje im na basie i klawiszach trzeci brat Kiszka - zaledwie 19-letni Sam. Tyle samo lat ma perkusista Danny Wagner. Kwartet z Michigan brzmi i wygląda jakby przyjechał do nas DeLoreanem z przeszłości, a konkretnie z lat 70. ubiegłego wieku. Teledysk do "When The Curtain Falls" wyjaśnia wszystko.
Polskie korzenie Greta Van Fleet
Nazwisko trójki braci brzmi swojsko, ale wygląda na to, że to nasi rodacy. Sam przyznał w wywiadzie dla Glide Magazine, że wie co po polsku oznacza słowo "kiszka", a ich dziadek należy do Polka Hall of Fame. Ciekawe, czy chodzi o Walta Solka, autora piosenki "Who Stole The Kishka"?

Grupa gra od sześciu lat, ale przebiła się do mainstreamu dopiero w zeszłym roku. Młodziutcy muzycy przeszli do wytwórni Lava Records, gdzie wydali EP-kę " Black Smoke Rising" i wtedy wszystko ruszyło z kopyta. Ich piosenka "Highway Tune" sięgnęła szczytu listy "Billboardu" - tym samym była najczęściej odtwarzanym utworem w amerykańskich stacjach radiowych. Poniższy teledysk ma niemal 30 mln wyświetleń.
W zeszłym roku zostali uhonorowani nagrodą dla najlepszego nowego zespół przez wpływowy portal muzyczny Loudwire. Są też oczkiem w głowie magazynu "Rolling Stone".

Świetna passa trwa dalej. Zagrali na żywo w popularnym programie Jimmy'ego Fallona. Ich debiutancki album z października tego roku - "Anthem of the Peaceful Army" również wspiął się na samą górę "Billboardu", a bilety na ich grudniowe koncerty w USA schodzą na pniu.
Led Zeppelin generacji Z
Gitarzysta Jake Kiszka utrzymuje, że nie mają zamiaru imitować legendarnej grupy rockowej. Tymczasem przyznał , że "intensywnie studiował" twórczość Jimmy'ego Page'a. Jednak to barwa głosu Josha i sposób w jaki go używa, przywodzi na myśl wyjątkowy tembr Roberta Planta (wygląda za to trochę jak młody Bob Dylan). Wokalista Led Zeppelin zresztą skomentował całą sytuację.


– Nienawidzę go – zażartował muzyk w The Project Exclusive. Miał jednak na myśli to, że Kiszka unika porównywań do jego głosu. – Pożyczył go od kogoś, kogo dobrze znam. Co z tym zrobisz? Jest okej" – skwitował Plant i dodał, że Josh przynajmniej ma trochę stylu, bo bazuje na stylu Aerosmith.
Skąd zatem zespół czerpał "oficjalne" inspiracje? – Wyrastaliśmy otoczeni wielką kolekcją płyt winylowych, nasz ojciec i dziadek muzykowali – tłumaczy wokalista Josh, w jednym z wywiadów.

Pochodzą z muzykalnej rodziny, w domu mieli mnóstwo instrumentów. – Pewnego dnia ojciec podarował mi plastikową gitarę i powiedział, że jeśli nauczę się na niej grać "Little Wing" Hendrixa, kupi mi prawdziwą elektryczną. W ten sposób zawsze nas motywował. Jest chemikiem, a może raczej alchemikiem. W domu nie było szumu telewizora, tylko książki Nietzschego albo Sartre'a, o których dyskutowaliśmy podczas obiadu – wspomina cytowany przez "Rzeczpospolitą" Jake.

w międzyczasie na openerze / teście z paleontologii

Opublikowany przez Fajne Rzeczy Czwartek, 22 listopada 2018
Hit czy... kiszka?
Mówi się, że miarą sukcesu jest liczba naszych wrogów. A tych Grecie Van Fleet nie brakuje. Fani klasycznego rocka zarzucają im wtórność, nazywają ich cover bandem Zeppelinów. Opiniotwórczy portal Pitchfork dał im za album fatalną ocenę 1.6. "Debiut młodego rockowego zespołu z Michigan jest sztywnym, wyświechtanym i przecenianym retro-fetyszem" – czytamy w recenzji.

Amerykanie zagrają w Gdyni 4 lipca 2019 roku. Internauci nie szczędzili słów krytyki, kiedy ogłoszono ich jako jednego z headlinerówOpen'era. Festiwalowicze nie byli zadowoleni. Lekko mówiąc.
Listy przebojów jednak nie kłamią - ktoś ich jednak musi lubic i słuchać. Pod teledyskami Grety na YouTube jest także pełno pozytywnych opinii. Nowi fani cieszą się, że są odtrutką nad współczesny rap czy pop. "Mam 14 lat i znów czuje się jakbym miał 54!" – to mój ulubiony komentarz pod ich klipem.

"To dziwne, że ludzie wkurzają się i marudzą, że 'Muzyka umarła. Nikt już nie robi dobrej muzyki jak starych czasów'. Ktoś więc robi muzykę jak za 'starych dobrych czasów' i ci sami ludzie wkurzają się i marudzą, że to 'kopia'" – ironizuje jeden z internautów. "Do wszystkich osób, które postują, że to zrzynka: Led Zeppelin też zrzynali wszystkie piosenki ze starego bluesa. Te dzieciaki robią najlepszą muzykę od 20 lat!" – przyznaje drugi.

Jest w tym sporo racji. "Rolling Stone" przygotował nawet zestawienie oryginalnych utworów, od których "pożyczali" Zeppelini. Słynny początek ze "Stairway to Heaven" (wyd. 1971 r.) jest mocno inspirowany "Taurusem" zespołu Spirit (wyd. 1968 r.).
Młodzi muzycy z Grety Van Fleet dorastali wśród klasyków, przesiąknęli tą muzyką i chcieli grać tak dobrze, jak ich idole. Pod względem technicznym i produkcyjnym nie można im nic zarzucić. A że brak im oryginalności? No cóż, wszystko już tak naprawdę było, a nawet pozornie nowe rzeczy nie biorą się przecież z próżni. Żyjemy w kulturze remiksu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...