Kaja Godek napisała mocny list do Jarosława Kaczyńskiego, który wydrukował narodowo-katolicki "Nasz Dziennik". Pełnomocniczka projektu "Zatrzymaj aborcję" zaapelowała do lidera PiS o reakcję na to, że jego posłowie "od miesięcy nie robiąc nic, aby dobre prawo weszło w życie”.
W mediach od blisko 20 lat, w naTemat pracuję od 2016 roku jako dziennikarz i wydawca
Napisz do mnie:
rafal.badowski@natemat.pl
Zdaniem Kai Godek, politycy PiS – tak jak prezydent Andrzej Duda – chcą aborcji, ale posłowie partii nie mogą nic zrobić w tej sprawie. Dlaczego? Według bojowniczki ruchu pro-life są blokowani przez kierownictwo PiS.
Godek uważa, że aborcję trzeba zatrzymać jak najszybciej, bo "dziś w majestacie prawa wymierza się karę śmierci za niepełnosprawność". "Przepis pozwalający zabijać chore dzieci to bezprawie, a utrzymywanie go w mocy jest dla Rzeczypospolitej hańbą i kompromitacją" – stwierdza.
Dalej argumentuje, że Polska doświadczona dwoma totalitaryzmami nie powinna stać się miejscem, gdzie odrodzą się wrogie praktyki, takie jak eugeniczna selekcja i zabijanie osób ułomnych. Zdaniem aktywistki to najbardziej wyrazisty przejaw ideologii nazistowskiej.
"Jedyną korzyścią z dalszego zabijania niepełnosprawnych dzieci są oszczędności dla budżetu państwa" – twierdzi. "Przyzna pan jednak, panie premierze, że próba budowania dobrobytu i pomyślności Ojczyzny na śmierci jej synów i córek to potworna koncepcja!" – dodaje.
Zdaniem Kai Godek nadszedł czas, by PiS wykazało się prawdomównością. Podkreśla, że partia Jarosława Kaczyńskiego deklarowała się jako ta, która broni życia.
Chodzi o przyspieszenie prac nad wnioskiem dotyczącym zakazu aborcji eugenicznej, do której dochodzi w przypadku nieuleczalnie chorych płodów. To – zdaniem abpa Gądeckiego – najważniejsza sprawa dla katolików.