
Polskie służby dbające o bezpieczeństwo w sieci od dawna analizują działania zagranicznych, nieeuropejskich koncernów informatycznych na terenie kraju. Kiedy jednak ubiegłym roku Departament Bezpieczeństwa USA zakazał administracji rządowej korzystania z oprogramowania Kaspersky Lab, ani polskie służby wywiadowcze ani Ministerstwo Cyfryzacji nie podjęły żadnych kroków.
Oskarżenia pod adresem Kaspersky Lab są poważne: według ustaleń izraelskiego wywiadu, rosyjskie służby włamały się na serwery firmy Kaspersky, żeby wykradać dane z chronionych komputerów.
W 2017 roku Departament Bezpieczeństwa USA wydał dyrektywę zgodnie z którą instytucje rządowe zostały zobowiązane do usunięcia ze swoich komputerów oprogramowanie Kaspersky Lab.
“Rosyjski rząd, działając samodzielnie lub we współpracy z Kasperskym, może wykorzystywać dostęp umożliwiany przez produkty firmy Kaspersky w sposób bezpośrednio zagrażający bezpieczeństwu narodowemu USA" - cytuje decyzję Departamentu portal POLITICO.
Podejrzenia pod adresem rosyjskiego antywirusa zaniepokoiły również prywatnych użytkowników. W efekcie sieć handlowa Best Buy ogłosiła, że nie będzie już instalowała oprogramowania antywirusowego Kaspersky na komputerach, które sprzedaje.
W Polsce - brak działań Doniesienia z USA nie wpłynęły na decyzje polskiej administracji, która nie podjęła żadnych konkretnych kroków w sprawie korzystania z oprogramowania. Co więcej, kolejne instytucje ogłaszają przetargi, które kończą się zakupem rosyjskiego antywirusa.
W latach 2012-2018 administracja publiczna rozstrzygnęła ponad 30 przetargów na instalację Kaspersky Lab. Oprogramowanie znajduje się obecnie na komputerach Wojskowej Akademii Technicznej, a także prokuratur, izb skarbowych czy urzędów miejskich.
Ciekawostką jest, że Państwowy Instytut Łączności wyraźnie wskazuje, jakie 11 parametrów muszą spełniać systemy zabezpieczeń stosowane w instytucjach zaufania publicznego. W zaleceniach Instytutu czytamy, że systemy wybierane przez administrację państwową muszą m.in ‘’gwarantować brak możliwości dostępu do szyfrowanych danych przez producenta narzędzia szyfrującego czy zabezpieczenia współdzielenia danych’’.
Jedną z niewielu instytucji, które wyraziły obawy o bezpieczeństwo publicznych danych była TVP. ‘’Do końca pierwszego półrocza 2019 roku, oprogramowanie antywirusowe Kaspersky zostanie zastąpione innym rozwiązaniem, kompatybilnym ze zróżnicowanym środowiskiem informatycznym występującym w TVP’’ - poinformowała Telewizja Polska w komunikacie prasowym w lipcu 2018 r.
Komórki polityków mogą być na podsłuchu? Zdaniem posłów PO Joanny Frydrych, Bożeny Henczycy i Killiona Munyamy, koordynator służb specjalnych powinien przygotować wytyczne dotyczące aplikacji, wykorzystywanych przez polityków podczas rozmów przez komórki.
Ich zdaniem, służby, w tym ABW, winny uczulić polityków na zagrożenia związane z komunikatorami. "Jak służby sprawdzają oprogramowanie zabezpieczające sektor publiczny?" – pytają posłowie.
‘’Wykorzystywanie powszechnie stosowanych zagranicznych komunikatorów głosowych przez rosyjskie, a także inne służby specjalne nie jest tajemnicą. Oprogramowanie wykorzystywane w komunikatorach typu: WhatsApp, Signal, Facebook Messenger oraz wiele innych, stanowi ogromne źródło wiedzy o użytkowniku, gromadząc dane, które przekazują do serwerów znajdujących się poza granicami Polski” – piszą posłowie w interpelacji, skierowanej do Sejmu.
Eksperci drążą jeszcze dalej: - Czy Polska ma kody źródłowe do zagranicznych programów zabezpieczających? Czy brak działań i procedur nie naraża państwa na realne zagrożenie? - pytają eksperci z firmy MK Mydata. – Warto zastanowić się, jak zamierzamy chronić nasze systemy przed atakami programów i aplikacji, których serwery zbierają dane i znajdują się poza granicami naszego kraju – dodają.