Jan Bury na konwencji przedwyborczej PSL
Jan Bury na konwencji przedwyborczej PSL Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Zdaje się, że afera taśmowa odkryła zaledwie wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o nepotyzm w administracji rządowej. Świadczą o tym kolejne doniesienia o rodzinach polityków zatrudnionych w rządowych agencjach. O zjawisku mówi też Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

REKLAMA

Makarony Polskie, firma, w której udziały ma Jan Bury i jego żona zdobyła intratny kontrakt od Agencji Rynku Rolnego. Kontrakt, który ARR podpisała z Makaronami opiewa na prawie 17 milionów euro. A przedsiębiorstwo, którego nazwa jasno wskazuje na specjalizację, będzie dostarczało … dżemy. Jan Bury, szef klubu parlamentarnego PSL przekonuje, że jego żona nie miała żadnego wpływu na rozstrzygnięcia przetargu. Agencja Rynku Rolnego zapewnia, że kontrole unijne i audyty zewnętrzne nie stwierdziły nieprawidłowości. W dodatku żona polityka pracuje w jej rzeszowskim oddziale i zasiada w radzie nadzorczej firmy. O sprawie napisała dziś "Gazeta Wyborcza".

Choć z prawnego punktu widzenia, politykowi i jego żonie zapewne nic nie można zarzucić, sytuacja wygląda bardzo niezręcznie. Takie wrażenie można odnieść zresztą w wielu przypadkach.

W rozmowie z Grażyną Kopińską, szefową Programu przeciw Korupcji w Fundacji Batorego, dziennikarze "Gazety Wyborczej" przywołują z kolei przykład nowego prezesa PGE, Krzysztofa Kiliana, który jest dobrym znajomym Donalda Tuska.

Formalnie trudno mieć zastrzeżenia. W żadnym z europejskich krajów nikt by ich raczej nie miał. Tym bardziej, że nikt nie podważa fachowości pana Kiliana. Pytanie jest takie: czy to w dobrym świetle stawia premiera? Czy warto było namawiać Kiliana do startowania? Na razie widać, że cena, którą premier za to płaci - a większość mediów to skrytykowała - jest wysoka.

Grażyna Kopińska

szefowa Programu przeciw Korupcji w Fundacji Batorego

Kopińska ocenia, że Polska nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o obsadzanie stanowisk partyjnymi kolegami. Zaznacza jednak, że w przeciwieństwie do USA chcieliśmy budować niezależną Służbę Cywilną, a na razie nie udało się tego zrobić nawet w administracji centralnej. Przypomina też "zasługi" poszczególnych partii w rozmontowywaniu ustawy stworzonej przez rząd Jerzego Buzka. Komentując nową pracę Aleksandra Grada przypomina obowiązek rocznej przerwy między zasiadaniem we władzach a pracą w biznesie. Jednak może on być skrócony przez specjalną komisję.

PO deklarowała, że położy nacisk na sprawy etyczne. Po wyborach pierwsze spotkanie klubu zaczęło się od tego, że premier Tusk pokazał posłom film o korupcji posłanki Sawickiej, żeby powiedzieć: tak zachowywać się nie wolno. Dlatego PO jest dla mnie rozczarowaniem. Oczekiwałam, że to będzie roztropna partia, która zaprowadzi sensowne standardy, a nic takiego się nie dzieje. Przez cztery lata istniało stanowisko pełnomocnika rządu ds. opracowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w życiu publicznym i żaden program nie powstał. A po wyborach stanowisko zlikwidowano.

Grażyna Kopińska

szefowa Programu przeciw Korupcji w Fundacji Batorego

Szefowa Programu przeciw Korupcji w Fundacji Batorego opowiada się za ponownym utworzeniem tego stanowiska, ale z większą ilością uprawnień i możliwością zatrudnienia ekspertów. Poza tym postuluje jawność, jeśli chodzi o zatrudnienie rodzin polityków i wprowadzenie przejrzystych procedur naboru wszędzie tam, gdzie pojawiają się publiczne pieniądze. Ocenia jednak, że członkowie partii politycznych powinni mieć prawo zasiadania we władzach firm.

Jednak najważniejsze, a zarazem najtrudniejsze zadanie, to według Kopińskiej zmiana mentalności obywatelskiej. " (…) założyłam program antykorupcyjny, w którym od lat próbuję powiedzieć, że może być inaczej. Niestety z marnym skutkiem. Jeśli po 13 latach znowu mówimy o tym samym, to ręce opadają" – kończy Kopińska.

Cały wywiad w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"