Lepszy orgazm kobiecy czy męski? Czas skończyć z teorią, że dobry seks to zawsze orgazm

Dobry seks jest ważny, nie dobry orgazm.
Dobry seks jest ważny, nie dobry orgazm. Fot. 123rf.com / Andrey Guryanov
Mit sprawności i mit seksu to aspekty, z którymi coraz większa liczba specjalistów postanawia walczyć. Wszystko prze Amerykankę francuskiego pochodzenia, Rosemary Basson, która wprowadziła nowe ujęcie reakcji seksualnej kobiety. Chodzi o połączenie różnych form pożądania seksualnego i, co szczególnie istotne, częsty brak współzależności pomiędzy zwiększeniem ukrwienia narządów płciowych a odczuwaniem podniecenia czy wzbudzenia.


Dlatego porównywanie orgazmów męskich i damskich zwyczajnie nie ma sensu. W tym całym zamieszaniu zwyczajnie nie o to chodzi. Można oczywiście zapytać , czyj seks był lepszy, ale tu ile osób tyle odczuć i odpowiedzi.


– Zwracam uwagę na model "wystarczająco dobrego seksu”. To naprawdę nie tak, że bez orgazmu mamy zły seks. Nie można się zmuszać. Są pary, które będą współżyły raz w miesiącu i będą szczęśliwe, bliskie sobie. Każdy seks rozpatrujmy indywidualnie dla danej pary – tłumaczy dr hab. Krzysztof Nowosielski, który na co dzień kieruje oddziałem ginekologii i położnictwa w szpitalu w Czeladzi.


I dodaje: – Kiedyś myślano, że nie ma orgazmu, to nie ma udanego seksu. Właśnie Rosemary Basson stwierdziła, że nie i my to potwierdziliśmy też polskimi badaniami. Są kobiety, które nie mają orgazmu za każdym razem, mają czasem, a to nic złego.

Co nas kręci, co nas podnieca
Specjaliści są przekonani, że istnieje niezwykle silna zależność pomiędzy funkcjonowaniem seksualnym kobiety a jej ogólnym stanem psychicznym, emocjonalnym, jakością związku, w którym się znajduje, sytuacją rodzinną i społeczną.


Co ważne, pożądanie wcale nie musi pojawiać się od samego początku, może równie dobrze być wywoływane i wzmacniane podczas kontaktu seksualnego.
Badania opublikowane w Scandinavian Journal of Psychology wyraźnie wskazują natomiast, że brak emocjonalnego zaangażowania mężczyzn to mit. Wrażliwość i uczuciowość mogą być równie silne co u kobiet, tyle że górę bierze tutaj system wychowania nakazujący chłopcom, by nie okazywali zbytnio emocji gdyż jest to interpretowane jako "niemęskie”.

To nie ja! To ON!
W popularnej książce "Sztuka obsługi penisa” seksuolog Andrzej Gryżewski zwraca uwagę, że faktycznie mężczyźni w obliczu seksualnych problemów odrywają całą sprawę od codziennej rzeczywistości: coś jest nie tak z penisem, a oni sami są w porządku i nie dzieje się nic złego.

Liczą na to, że seksuolog wypisze receptę, zaordynuje terapię i wszystko minie. Wielu po pomoc do specjalisty nigdy nie pójdzie, za to np. będą zmieniać partnerki upatrując w tym rozwiązania problemu.

Rozmiar to też mit
Stereotypowe postrzeganie rozmiaru penisa jako źródła satysfakcji kobiety powinno raz na zawsze odejść do lamusa - podkreślają seksuolodzy. Dlaczego?

Odpowiedzi warto poszukać w anatomii: pochwa kobiety jest najsilniej unerwiona u wejścia, później takich stref jest mniej. Duży członek może zatem powodować ból partnerki zamiast podniecenia.

Kogo boli głowa?
Badania seksualności Polaków nie pozostawiają wątpliwości: nasza aktywność pod tym względem obniża się.

Przyczyn może być bardzo wiele: nieustanna presja na osiąganie sukcesów, przemęczenie, niezdrowy tryb życia. W gabinetach seksuologicznych pojawiają się też pacjenci z hipolibidemią, którzy całkowicie wyeliminowali aktywność seksualną ze swojego życia.

Powodów takiego stanu rzeczy może być bardzo wiele: od przebytych chorób, w tym schorzeń onkologicznych, po traumatyczne przeżycia np. rozwód czy też rygoryzm religijny.

Nie ma "magicznej tabletki”
Recepta na udane życie seksualne (a niekonieczne na najlepszy orgazm) jest bardzo długa i obejmuje liczne aspekty: od biologicznych, poprzez psychogenne, a także społeczne. Ograniczenie się wyłącznie do jednego sprawi, że potencjalnego problemu nie uda się w pełni rozwiązać.