
Teoretycznie ze zrozumieniem choroby afektywnej dwubiegunowej nie powinniśmy mieć problemów: raz zwyżka nastroju, raz zniżka, potem względny spokój - aż do kolejnej zmiany. Jednak mimo to, że wielu z nas całe życie siedzi na na bardziej lub mniej rozbujanej emocjonalnej huśtawce, to nasze pojęcie pojęcie o prawdziwej odległości dzielącej bieguny depresji i manii jest nikłe. Za sprawą warszawskiego Teatru Syrena mamy szansę to zmienić.
6 kwietnia na deskach Syreny zadebiutuje “next to normal” - musical, który na świecie zdążył zebrać niemały aplauz. Jego autorzy, Tom Kitt i Brian Yorkey, otrzymali nagrodę Pulitzera w kategorii dramatu, a brodwayowska produkcja z 2009 roku została uhonorowana trzema statuetkami Tony.
Jacek Mikołajczyk, dyrektor Teatru Syrena i reżyser polskiej realizacji, wspomina że spektakl zachwycił go od pierwszego “obejrzenia”:
– Pojechałem do Nowego Jorku z zamiarem obejrzenia produkcji bardziej komediowych, widowiskowych. Plakat “next to normal” mignął mi gdzieś przypadkiem. Musical z niewielką obsadą, kameralny - to na Broadwayu rzadkość. Okazało się, że obejrzałem jeden z najciekawszych i najbardziej poruszających tytułów, jakie w historii musicalu powstały – wspomina.
Jacek Mikołajczyk
reżyser
Rozgłos, jaki zapewniają prestiżowe wyróżnienia jest w kontekście “next to normal” podwójnie ważny: z jednej strony pracuje na sukces twórców i aktorów, z drugiej - dokłada cegiełki w żmudnym procesie budowania społecznej świadomości na temat choroby dwubiegunowej.
Jacek Mikołajczyk
reżyser
Za polską realizację “next to normal”, oprócz Jacka Mikołajczyka, który w poprzednich latach tłumaczył i reżyserował również między innymi: „Rodzinę Addamsów” i „Czarownice z Eastwick”, odpowiada także Tomasz Filipczak, który objął kierownictwo muzyczne nad projektem. Choreografię stworzył natomiast jeden z czołowych polskich specjalistów w tej dziedzinie - Jarosław Staniek.

Z realizatorami i aktorami „next to normal” współpracowała również Katarzyna Kucewicz, psycholog specjalizująca się w terapii osób i rodzin z chorobą afektywną dwubiegunową. Aby zrozumieć, jak ważny jest udział konsultanta w produkcjach dotykających tematów medycznych, a w szczególności dotykających sfery psychicznej, zadajcie sobie sami pytanie:
Co to jest choroba afektywna dwubiegunowa?
– Sam fakt, że na początku zadaje pani takie pytanie, dużo mówi o poziomie świadomości. Gdyby spektakl dotyczył depresji, pewnie takie pytanie by nie padło – mówi Kucewicz.
Katarzyna Kucewicz
psycholog
Brzmi świetnie? Trochę się posmucimy, ale potem będziemy biegać z entuzjazmem chomika w kołowrotku – brzmi jak dobry interes. Psycholożka twierdzi, że to dość powszechny sposób postrzegania tej choroby.
– Mania to na dłuższą metę nie jest nic przyjemnego, to duże cierpienie. Zwyżka nastroju jest całkowicie niekontrolowana: mówimy nie dużo, ale za dużo. Mamy chęć na kontakty ze wszystkimi znajomymi z Facebooka, przejażdżkę motorem i skok na bungee, a najlepiej to wszystko na raz. Nie jemy i nie śpimy praktycznie w ogóle. Jeśli ktoś usiłuje nas powstrzymać wpadamy w irytację. Irytuje w manii to, że świat jest za wolny, za nudny, że żona nie ma ochoty na seks kilka razy dziennie, że nie chce spontanicznie polecieć do Australii. A czemu nie? W manii nie ma niczego niemożliwego. Niestety, potem ma to opłakane konsekwencje: olbrzymie długi, zdrady, wstyd, poczucie winy – tłumaczy psycholog.
Mania nie trwa wiecznie, nie pojawia się nawet stosunkowo często. Chorzy na dwubiegunówkę dłużej przebywają w stanie remisji, czyli względnego wolności od objawów, lub depresji.
– Choroba dwubiegunowa na pewno występuje rzadziej niż depresja, co nie znaczy, że problem jest niewielki. Spora część zaburzeń psychicznych w ogóle posiada dwa bieguny: choroba schizoafektywna czy boarderline.
Niewielka świadomość na temat dwbiegunówki wynika również z tego, że jeszcze do niedawna była rzadko diagnozowana - chorzy radzili sobie z nią na własną rękę: alkoholem czy innymi używkami.
– W Polsce świadomość dopiero się kształtuje. W Stanach, gdzie powstał musical “next to normal” bardzo często słyszymy określenie “bipolar” - nawet w charakterze potocznego zwrotu – podkreśla psycholog.
Pokazać subtelności Jacek Mikołajczyk podkreśla, że twórcy “next to normal” bardzo dużo uwagi poświęcili stronie metodologicznej: – Spędzili kilka lat studiując różne przypadki, przeczytali chyba wszystko, co jest na temat tej choroby dostępne. Odwołania do tych opracowań można wyraźnie dostrzec w tekście spektaklu – zaznacza reżyser.
Sztuka pokazuje więc również mniej “widowiskowe” oblicze manii, która początkowo może nie wydawać się niczym szczególnym. – Widz może się poczuć “zawiedziony”, ale stopniowo, w miarę jak spektakl się rozwija, dostrzegamy, że coś jest jednak nie tak, że główna bohaterka jest jakaś “dziwna”. Zaczynamy odczuwać dyskomfort. I właśnie to jest tu kluczowe: nie trzeba wielkiego “wybuchu”, żeby pokazać, jak dana osoba stopniowo traci poczytalność – twierdzi Kucewicz.

Taki sposób przedstawienia choroby psychicznej nie jest znacznie trudniejszy, przez co z reguły mniej dla twórców kuszący. – W filmie “Mr. Jones” pan Jones ma zaburzenie dwubiegunowe i wchodzi na dach; Carrie z serialu “Homeland” ma zaburzenie dwubiegunowe, więc wdaje się w romans z terrorystą – wylicza filmowe odniesienia Kucewicz, dodając, że na ekranach często pokazuje się przypadki w sposób przejaskrawiony. W “next to normal” mamy stopniowe przejście: nie ma spektakularnej akcji, ale cała historia bardzo nas porusza.
Jacek Mikołajczyk zwraca uwagę, że portret choroby psychicznej w “next to normal” odbiega od “normy” również w innym aspekcie: – Spektakl polemizuje ze stereotypami, jakie na przestrzeni lat narosły wokół tego typu zaburzeń – zauważa.
Jacek Mikołajczyk
reżyser
Z perspektywy psycholog, musical świetnie pokazuje, subtelności choroby dwubiegunowej, oraz fakt, że zaburzenie nie dotyczy tylko i wyłącznie chorego, ale całej jego rodziny. W “next to normal” bezpośrednio choruje matka - Diana, a pośrednio - jej mąż Dan, oraz dzieci - Natalie i Gabe.
– To jest wyjątkowa wartość tej sztuki. Zaburzenia psychiczne wpływają na całą strukturę rodziny. Panuje takie przekonanie, że osoby z chorobą dwubiegunową przyciągają “dobrych ludzi”. To oczywiście tylko subiektywne wrażenia, ale wydaje mi się, że coś w tym jest. Może dlatego, ze pacjenci nierzadko wyróżniają się intrygującą osobowością, ludzie chcą być blisko nich – twierdzi Kucewicz.
Fakt, że bliscy darzą chorych wielkim uczuciem i sympatią pomaga, ale jednocześnie sprawia, że efekty choroby stają się jeszcze bardziej dotkliwe dla nich samych: – Bliscy pacjentów przyznają, że najgorsza jest niemoc związana z tym, że bardzo trudno jest osobie chorej pomóc. Kiedy znajduje się ona w którejś z faz, depresji bądź manii, bardzo ciężko jest do niej dotrzeć - nakłonić do brania leków czy do jakiejkolwiek aktywności. W depresji chory sam dla siebie jest największym wrogiem, a w manii zwykle tym oprawcą staje się, w umyśle chorego, jego rodzina – tłumaczy Kucewicz.
Katarzyna Kucewicz
psycholog
Psycholog podkreśla, że bliscy chorych na dwubiegunówkę żyją w nieustannym napięciu, zastanawiając się, czy nawet najmniejsza zmiana nastroju nie powinna zostać odczytana jako symptom którejś z nadchodzących faz:
Katarzyna Kucewicz
psycholog
Zadaniem psycholog podczas prób nad “next to normal” było właśnie wskazywanie tych subtelności i uświadamianie aktorów, jak wiele odcieni może mieć mania, jak i depresja:
– Dużym wyzwaniem dla aktorów było, z mojej perspektywy, wyczucie klimatu, jaki towarzyszy tej chorobie: nie ośmieszyć jej i pokazać ją w sposób prawdziwy. Aktorki grające główną postać musiały zrozumieć czym jest mania oraz depresja w chorobie dwubiegunowej.
Ta ostatnia, jak tłumaczy psycholog, jest nieco inna, niż klasyczna depresja: – Mówi się, że jest stanem głębszym, bardziej bolesna, dotkliwa, bywa psychotyczna, często pojawiają się treści urojeniowe. Większość z nas nigdy nie doświadczy stanu takiego psychicznego mroku i beznadziei – to musi być bardzo trudno zagrać, bo trzeba przecież w te emocje wejść - dodaje.
Podobnie jest z manią: – To stan bardzo męczący dla chorego, który nie może się na niczym skupić, ma gonitwę myśli. Jako terapeuta niejednokrotnie spotykałam się z pacjentami, którzy twierdzili, że to w manii chcieli odebrać sobie życie bo już nie mogli wytrzymać tego napięcia – tłumaczy psycholog.

Z perspektywy reżysera i tłumacza, bo Mikołajczyk, podobnie jak podczas wcześniejszych realizacji pełni obie te funkcje, wyzwania pojawiły się już na poziomie językowym. Niełatwe było już samo tłumaczenie piosenek, które w musicalu wymagają od autora błyskotliwości językowej i stosowania niebanalnych rymów.
W “next to normal” wszystkich lirycznych ornamentów trzeba było unikać. Realizm, który pomimo muzycznej formy jest w ten musical wpisany, sprawia, że teksty piosenek muszą brzmieć jak mowa potoczna, pozbawiona stylistycznych ozdobników - podkreśla reżyser.
– Musical z zasady posługuje się skrótami, interpretuje temat z dużą dowolnością. W “next to normal” nie ma to miejsca. Gramy właściwie realistyczną sztukę, tyle że jest ona śpiewana, a przecież śpiew wytrąca nas z realistycznej formy. Wiele scen zostało tu napisanych w konwencji serialowej i tak też należy je grać. Ta rodzajowość to coś, czego w musicalach na ogół unikamy. Tutaj jest ona bardzo ważna, staje się walorem – zauważa reżyser.
Premiera “next to normal” odbędzie się 6 kwietnia.
