Zakościelny postraszył, że to koniec "Diagnozy". Ale na tym zdjęciu strach budzi co innego
Bartosz Świderski
09 kwietnia 2019, 10:34·1 minuta czytania
Publikacja artykułu: 09 kwietnia 2019, 10:34
Maciej Zakościelny przestraszył swoich fanów. Chodzi o zdjęcie, które wrzucił niedawno na swój profil na Instagramie. Internauci zauważyli na nim jeden istotny szczegół, który podniósł im ciśnienie.
Reklama.
Pierwsza zasada kierowcy? Patrz na drogę, bo inaczej prosisz się o wypadek. O tej zasadzie zapomniał chyba Maciej Zakościelny. Przypomnieli mu ją jego fani pod postem na Instagramie. Aktor był w drodze do Rybnika na plan zdjęciowy serialu "Diagnoza". Jechał swoim samochodem i nie omieszkał się tym pochwalić.
Przy okazji chciał postraszyć fanów serii, że to ostatni raz kiedy jedzie do Rybnika sugerując, że to koniec popularnego serialu TVN. Niżej jednak to zdementował, zapewniając, że słowa o końcu "Diagnozy" to żart.
Ale nie ten fakt okazał się dla jego fanów najważniejszy. Zwrócili oni uwagę na cyfrę na prędkościomierzu samochodu Zakościelnego. Okazało się, że aktor robił sobie "selfika" jadąc prawie 140 km/h.
Internauci w komentarzach napominali Zakościelnego, żeby patrzył na drogę, jak jedzie z taką prędkością. Aktor polemizował z paroma wpisami pisząc, że "tę drogę pokonuje z zamkniętymi oczami" i "że najważniejsze, że prędkości nie przekroczył". Jeśli jechał autostradą, to możliwe, że nie, bo limit prędkości w Polsce to 140 km/h. Ale jeśli to była inna droga...