
Udaremniono zamach planowany przez islamistów. Nie raz taką wieść przynoszą nam telewizyjne paski, notki prasowe czy portalowe newsy. Podawane informacje są zazwyczaj zdawkowe, bo wiadomo, że w takich sprawach służby nie silą się na wylewność. Ciekawscy mogą więc dociekać, w jaki sposób tajniacy krzyżują terrorystom szyki.
Odpowiedź na to pytanie nie jest bynajmniej odkryciem Ameryki, choć wielu nie zdaje sobie sprawy z tej oczywistości. Swoje sukcesy służby bezpieczeństwa zawdzięczają często... innym islamistom. I to nie tylko płatnym informatorom czy członkom rodzin niedoszłych zamachowców, ale także agentom muzułmańskiego wyznania. Takim jak Tamer Elnoury.
Pod tym pseudonimem kryje się pochodzący z Egiptu funkcjonariusz FBI działający w elitarnej jednostce do zwalczania terroryzmu. Do federalnych dołączył w 2008 roku, mając za sobą służbę w policji, gdzie najpierw tropił zbiegów, a następnie jako wtyczka rozpracowywał gangi narkotykowe. O swojej pracy napisał w 2017 roku książkę.
Tamer Elnoury, Kevin Maurer
Fragment książki "Radykał. Islamski agent FBI, który przeniknął w szeregi terrorystów", Wydawnictwo Bellona
Dostępny już w polskim przekładzie pamiętnik "Radykał. Islamski agent FBI, który przeniknął w szeregi terrorystów" rzuca nowe – choć dla znawców tematyki bezpieczeństwa jasne jak słońce – światło na zagadnienie wojny z terroryzmem. We współpracy z Kevinem Maurerem, wielokrotnie nagradzanym dziennikarzem, Elnoury otwiera nam oczy na wiele spraw.

Opisując wyścig z czasem, w którym muszą uczestniczyć zapobiegający zamachom zakonspirowani agenci, autor, chcąc nie chcąc, zabiera czytelników w podróż w głąb umysłu radykałów z Al-Ka’idy. Kreśli przy tym wstrząsający portret amerykańskiego społeczeństwa, w którym sąsiedzi układają w głowach plany masowych morderstw.
Ten pamiętnik to również mocne zderzenie dwóch światów opartych na tej samej religii – muzułmańskiej wiary inspirującej do stawania się lepszym człowiekiem oraz islamskiego fundamentalizmu napawającego się mordowaniem niewinnych cywilów. Trudno o lepszy przykład, jak jedna religia może prowadzić ludzi na tak skrajnie różne horyzonty myślowe
Tamer Elnoury, Kevin Maurer
Fragment książki "Radykał. Islamski agent FBI, który przeniknął w szeregi terrorystów", Wydawnictwo Bellona
Jeśli jednak myślicie, że książka Elnoury'ego to nudnawa biografia kolejnego "Jamesa Bonda", tym razem w pakiecie z długim wykładem o różnych obliczach islamu, to jesteście w błędzie. Całość czyta się jak stuprocentową powieść szpiegowską, w której zwrot akcji goni zwrot akcji, a bohaterowie imponują swoim patriotyzmem i poświęceniem.
Choć opowieść Elnoury'ego o niełatwej doli agenta infiltrującego komórki terrorystyczne pozwala zajrzeć do szpiegowskiej kuchni i dużo dowiedzieć się o wojennej sztuce na froncie bezpieczeństwa wewnętrznego, to autor z wiadomych względów nie wszystko zdradza. Zanim maszynopis trafił do drukarni, zielone światło tej publikacji musiało dać FBI.
Tamer Elnoury, Kevin Maurer
Fragment książki "Radykał. Islamski agent FBI, który przeniknął w szeregi terrorystów", Wydawnictwo Bellona
Na rynku wydawniczym oparta na faktach książka pracującego pod przykryciem agenta to zdecydowanie świeża pozycja w zalewie wydanych po 11 września książek, w których o wojnie z terroryzmem opowiadają politycy z pierwszych stron gazet czy zahartowani w bojach komandosi. Tu bohaterami są ci, którzy zło duszą w zarodku. I robią to po cichu.
