Orange Flex czyli "chcesz i masz". Rewolucja w dostępie do usług telekomunikacyjnych

Jean-François Fallacher przedstawił na konferencji nową usługę Orange Flex.
Jean-François Fallacher przedstawił na konferencji nową usługę Orange Flex. Materiały prasowe
O rewolucyjnej ofercie Orange dla klientów indywidualnych krążyły plotki od pewnego czasu, ale mało kto wiedział, o co w tym tak naprawdę chodzi. Wreszcie szczegóły zostały ujawnione, i choć Orange Flex pewnie nie zmiecie z rynku konkurencji, to trzeba przyznać, że poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko.


Czym tak na prawdę jest nowa usługa Orange Flex? W skrócie można powiedzieć tak: to rewolucyjna usługa kierowana głównie do młodych, którzy telefonu używają w większej części do korzystania z internetu. To oferta dla tych, którzy cenią swobodę korzystania z wygodnych, cyfrowych rozwiązań, są ciągle w ruchu, chcą decydować o tym, z czego i kiedy korzystają.


I wszystko jasne? Nie, na pewno nie. Gdyby to było tak oczywiste, wystarczyłoby napisać, że "za tak mało dostanie się tak wiele" i gotowe. Tymczasem w Orange Flex działa to trochę inaczej. Płaci się tylko za to, czego się akurat chce. I z góry wiadomo, ile za to trzeba będzie zapłacić.


Badania, wnioski, oferta
To wielkie ułatwienie i ukłon w stronę klientów. Podczas konferencji prasowej, na której pokazywano główne założenia usługi kilkukrotnie podkreślono fakt, że przygotowanie usługi Flex zostało poprzedzone długimi badaniami klientów Orange (i potencjalnych klientów). Ci mówili, co im jest potrzebne, czego nie potrzebują, i jaką usługę mogliby nazwać "wymarzoną". Orange wysłuchał, przemyślał i wymyślił Orange Flex.


Jako, że usługa kierowana jest do młodych, którzy nigdy na nic nie mają czasu, wszystko zostało maksymalnie uproszczone. Już sam sposób zawierania umowy jest rewolucyjny, bo... wcale nie trzeba iść do salonu podpisywać umowy. Ani zamawiać kuriera z pakietem dokumentów do podpisania. Wszystko odbywa się on-line, a cała procedura zajmuje maksymalnie kilka minut. Trzeba tylko mieć przy sobie dowód osobisty, telefon z aparatem fotograficznym i pamiętać numer karty kredytowej.
Proces rejestracji przebiega tak, że po prostu pobiera się aplikację, a ona prowadzi nas krok po kroku przez kolejne etapy. Można wybrać sobie numer telefonu (jeden z dziesięciu zaproponowanych przez system) i wybrać plan taryfowy, który w przyszłości będzie opłacany on-line (stąd pytanie o numer karty kredytowej).”

Co z kwestią wiarygodności danych osobowych? I na to jest sposób. Przesyła się zdjęcie dowodu osobistego i własnoręcznie wykonane selfie. Jeśli zdjęcia zgadzają się ze sobą i danymi biometrycznym,i system uznaje, że proces autoryzacji właśnie dobiegł końca. Cała procedura trwa kilka do kilkunastu minut bez konieczności wychodzenia z domu.

Orange nastawia się na osoby młode, które głównie wykorzystują telefon do słuchania muzyki, oglądania filmów, czatowania, przed którymi Facebook nie ma tajemnic, a Instagram i Netflix są czymś więcej niż obcobrzmiącymi słowami. I którzy nie chcą się zastanawiać, jaką na koniec miesiąc dostaną fakturę.

Chcesz i masz
"Chcesz i masz" to jedno z haseł promujących Orange Flex. Wszystko rzeczywiście jest bardzo czytelne, wręcz intuicyjne.
Orange Flex na starcie ma bogaty plan taryfowy, wszystkich pakietów jest dziesięć. W najtańszym za 31 złotych miesięcznie można mieć nieograniczone rozmowy komórkowe w Polsce i sms-y oraz 6 GB danych w Polsce (2,59 GB w Unii Europejskiej). W kolejnych pakietach przybywa gigabajtów do wykorzystania – w najdroższym wariancie za 80 złotych dostajemy 100 GB w kraju lub 6,68 na terenie Unii Europejskiej.

Mało? Nie ma problemu. W każdej chwili można dokupić dodatkowy pakiet, na przykład 1 GB za 3 złote. 5 GB kosztuje 10 zł, dodatkowe 10 GB można mieć za 15 zł. Przy czym nie ma ograniczeń, dodatkowych pakietów można wykpić ile się chce. Opłata za każdy z nich jest jednorazowa. Ale to nie wszystko, bowiem nowością w Orange Flex jest to, że dodatkowo wykupuje się usługi "Pass".

Tych są trzy: "Music Pass", "Video Pass" i "Social Pass". Ten trzeci jest już wliczony w abonament, pakiet muzyczny kosztuje 5 złotych za 30 dni, a pakiet wideo kosztuje 5 zł za 1 dzień, 10 zł za tydzień lub 20 zł za 30 dni. Wszystkie trzy sprawią, że główny licznik danych, ten dostępny w abonamencie, może praktycznie stanąć w miejscu.

Dzięki "Social Pass" cała działalność w mediach społecznościowych będzie praktycznie darmowa. Aktywność na Twitterze czy Facebooku w żadnym stopniu nie umniejszy limitu danych. "Social Pass" działa też w TikTok, Snapchat Pinterest, Messenger, WhatsApp i Viber.

Podobnie funkcjonuje "Music Pass" – za dodatkowe 5 złotych można swobodnie korzystać ze streamingu w ramach usług Spotify, Tidal, Deezer, Apple Music, Amazon Music i Polskie Radio. Ci, którzy lubią oglądać filmy w sieci z pewnością powinni zainteresować się wykupieniem "Video Pass". Za dwie dychy miesięcznie można non stop (przez 30 dni) siedzieć na Netflixie, HBO GO, vod.pl i Orange TV Go.

Szybko, łatwo, na żądanie
Podczas konferencji prasowej prezes Orange Polska Jean-François Fallacher i dyrektor Marketingu Rynku Konsumenckiego w Orange Polska Artur Stankiewicz przekonywali że Orange Flex łączy w sobie zalety ofert prepaid (elastyczność) oraz postpaid (wygoda). W dodatku nie trzeba wiązać się wieloletnią umową, a plan można zmienić na wyższy lub niższy bez dodatkowych opłat.

Stankiewicz zaprezentował na żywo, jak działa to w praktyce. Najpierw założył konto na Orange Flex, co trwało bardzo krótko. Wybrał plan taryfowy, po czym "rozmyślił się" i postanowił zwiększyć liczbę danych. Co ważne – nowy plan taryfowy zaczyna działać od momentu, gdy dokona się zmiany, ale płaci się za niego dopiero od nowego okresu rozliczeniowego. Orange Flex oficjalnie wystartował w Polsce 10 maja.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Orange.