Zaskakujące ustalenia ws. śmierci nastolatka w Wawrze. Miesiąc przed tragedią został porwany

Nowe fakty ws. śmierci nastolatka w podstawówce w Wawrze.
Nowe fakty ws. śmierci nastolatka w podstawówce w Wawrze. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Dziennikarze "Interwencji" Polsat News odsłonili kulisy zbrodni w podstawówce w warszawskim Wawrze. Okazuje się, że zanim 16-letni Jakub zginął od ciosów nożem z ręki rówieśnika Emila B., otrzymywał od niego pogróżki. Wcześniej miał zostać uprowadzony przez znajomego z osiedla.


O tej tragedii mówiła nie tylko cała Warszawa, ale także Polska. Doszło do niej w piątek 10 maja na korytarzu szkoły podstawowej nr 195 przy ul. Króla Maciusia w Warszawie. Około godziny dziesiątej 15-letni Emil B. miał aż sześciokrotnie dźgnąć nożem swojego rówieśnika. Pomimo reanimacji ratownikom nie udało się przywrócić czynności życiowych. Chłopiec zmarł.

Reporterom "Interwencji" Polsat News udało się dotrzeć i porozmawiać z rodziną tragicznie zmarłego nastolatka. Okazuje się, że 16-letni Jakub miesiąc przed tragedią został uprowadzony. Matka chłopca powiedziała, że porwał go człowiek z osiedla, którego bardzo dobrze rodzina zna.

Mężczyzna wraz z kolegą wywieźli nastolatka do lasu. Tam zażądali od niego pieniędzy. Chłopak nic im nie dał, a korzystając z chwili nieuwagi porywaczy uciekł im. Sprawę zgłoszono na policję. Od tego momentu 16-latek był wyzywany od konfidentów w szkole i na osiedlu. Dwa dni przed śmiercią powiedział rodzicom o Emilu B.


– Kuba mi mówił, że chodzą i mu wygrażają, wyzywają od konfidentów i pewnie chcą go pobić – powiedziała stacji matka zmarłego nastolatka. Policja cały czas prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci 16-latka.

źródło: Polsat News
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...