
– Niemal każdego dnia przychodzi mi pomysł na komentarz do tego, co się dzieje, i niemal każdego dnia wygrywa ze mną poczucie, że to nie ma sensu – powiedział Maciej Stuhr w nowym wywiadzie dla "Newsweeka". Aktor opowiedział także, jak radził sobie finansowo w czasie pandemii covid-19.
Maciej Stuhr w wywiadzie stwierdził, że komentarze, które wcześniej często zamieszczał na Facebooku, trafiają tylko do jego "bańki społecznej". – Będę przekonywał tylko przekonanych, a przy okazji narażę się na kolejny hejt i materiał w "Wiadomościach", że jestem wrogiem ojczyzny i anty-Polakiem. Ale mam też poczucie, że i tak wszyscy wiedzą, co młody Stuhr ma do powiedzenia – stwierdził.
Maciej Stuhr
Fragment wywiadu dla "Newsweeka"
Aktor zauważył, że żyjemy w czasach, w których "granica między człowiekiem o precyzyjnie i mocno sprecyzowanych poglądach a oszołomem jest bardzo cienka". – A emocje, które towarzyszą każdej dyskusji, nieważne, czy o sprawach naprawdę ważnych, czy trzeciorzędnych, są gigantyczne – dodał.
Stuhr o pandemii covid-19
Stuhr w rozmowie z Jackiem Tomczukiem wspominał też, że przed pandemią zainwestował wszystkie oszczędności w prace budowlane i został bez gotówki. – Jakby tego było mało, w styczniu 2020 roku zrezygnowałem z etatu w Nowym Teatrze u Krzysztofa Warlikowskiego. No więc jak wybuchła w marcu pandemia, zrobiło się ciekawie. Nie narzekam na swój los, ale to było nowe doświadczenie – opowiadał.
Maciej Stuhr
Fragment wywiadu dla "Newsweeka"
Aktor przyznał, że było to dla niego nieco stresujące, bo wychował się i żyję w kulturze, w której to "facet zapewnia środki na życie". – Ale po jakimś czasie poczułem, że chyba potrafiłbym poradzić sobie z sytuacją, że to żona mnie utrzymuje, a ja realizuję się w pracach domowych. Ale może się mylę – zastanawiał się.
Cały wywiad będzie dostępny w najnowszym wydaniu "Newsweeka".

