
Reklama.
Wielu ludzi chce odpocząć od codziennego życia, stresów i dochodzących zewsząd przygnębiających wiadomości. Ci, którym tęskno do wolności i wytchnienia, postanowili nie zwracać uwagi na pandemię COVID-19. Zamiast tego wykorzystali piękną pogodę, jaka panuje w Tatrach i Zakopanem, i przyjechali tam na długi styczniowy weekend.
Ogromne tłumy turystów w Zakopanem. Kilkugodzinne kolejki na Kasprowy Wierch
Z powodu napływu turystów, dojazd do Zakopanego był utrudniony. W pierwszy dzień długiego weekendu, czyli w czwartek, część kierowców spędziła w korkach aż pięć godzin. Okazuje się też, że turyści wykupili wszystkie miejsca noclegowe. Policja szacuje, że podczas długiego weekendu cały powiat tatrzański odwiedzi łącznie około 150 tys. osób. Jest to, jak podkreśla Radio Kraków – o jedną trzecią więcej ludzi niż podczas Sylwestra.Do największych atrakcji turystycznych tworzą się kilkugodzinne kolejki. Jak zauważyli dziennikarze portalu tp24.pl, w sobotę 8 stycznia kolejka ludzi oczekujących na przejazd wyciągiem na Kasprowy Wierch była tak długa, że bardziej, jeśli chodzi o czas, opłacało się wejść na szczyt piechotą.
Czytaj także: Niebezpieczny incydent na drodze do Morskiego Oka. Turyści uciekali przed końmi [WIDEO]
Zakopiańska policja podkreśla natomiast, że przy drodze do Morskiego Oka nie ma już wolnych miejsc parkingowych, ponieważ wszystkie zostały wykupione. Przestrzega by nie zostawiać samochodów w nieprzeznaczonych do tego miejscach, a zamiast tego skorzystać ze środków komunikacji zbiorowej. Funkcjonariusze zapowiedzieli też patrole i przypominali, że na niektórych odcinkach dróg kierowcy są zobowiązani jeździć na łańcuchach śniegowych.
Funkcjonariusze muszą być w gotowości także ze względu na większą liczbę wezwań. W trakcie długiego weekendu nie brakowało bójek, picia alkoholu w miejscach publicznych czy też zakłócania ciszy nocnej. Policja tatrzańska otrzymywała ponad sto zgłoszeń każdego dnia.
Ponadto policjanci obawiają się bardzo dużych korków na drogach wyjazdowych z Zakopanego w sobotę i niedzielę. To może wiązać się nie tylko ze sfrustrowaniem zniecierpliwionych kierowców, ale też z większą liczbą kontroli i mandatów.