
Po zamieszkach w Bir Hadadż, beduińskim miasteczku na pustyni Negev w Izraelu, mieszkańcy skarżą się na brutalność policji i pogwałcenie praw nieletnich.
REKLAMA
Poniedziałkowe zamieszki były konsekwencją decyzji izraelskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, na mocy której budynki w miasteczku uznane za nielegalne miały zostać wyburzone. W zamieszkach wzięły udział setki mieszkańców, w tym dzieci i nastolatków. Mieszkańcy oskarżają policję o użycie gazu łzawiącego w pobliżu szkoły, w wyniku czego 29 dzieci trafiło do szpitala. Wzywają do ukarania policjantów, którzy kierowali akcją.
Na skutek zamieszek policja aresztowała 12 osób, z czego połowa to nastolatki. Prawnik jednego z zatrzymanych relacjonuje izraelskiemu serwisowi Ynetnews, że w więzieniu pogwałcono prawa zatrzymanych. Policja odcina się od tych informacji, zarzucając mieszkańcom, że celowo wplątali w zamieszki dzieci.
Czytaj również: Adam Kraszewski: Paweł Smoleński - Arab strzela Żyd się cieszy
Na pustyni Negev żyje obecnie około 190 tys. beduinów, oficjalnie obywateli Izraela. 70 tys. z nich żyje jednak w wioskach, które Izrael uznaje za nielegalne i planuje wyburzyć, a mieszkańców przesiedlić.
Źródła: Ynetnews, Deutsche Welle