
We wsi Golina w województwie wielkopolskim doszło do tragedii. 55-letni Andrzej Ch. próbował wyjść ze swojego domu przez balkon. Niefortunny splot zdarzeń sprawił, że mężczyzna zginął na miejscu.
Do tragedii doszło we wsi Golina w powiecie jarocińskim. 55-letni mężczyzna zmarł, kiedy próbował wydostać się przez balkon ze swojego domu. Jak donosi "Fakt", jedna z sąsiadek stwierdziła, że matka mężczyzny miała zamknąć drzwi wejściowe, żeby jej syn nie poszedł do sklepu po kolejną butelkę alkoholu. Andrzej Ch. w momencie tragicznego zdarzenia miał być pod wpływem alkoholu.
Niefortunny wypadek 55-latka. Ciało znalazła matka
Kiedy mężczyzna chciał opuścić dom przez balkon, nagle zawisł na metalowej balustradzie. Zaklinowały mu się na niej trzy palce jednej ręki. Nie wiadomo, czy mężczyzna wołał o pomoc. Nikt nie słyszał żadnych okrzyków.
– Matka rano poczuła powiew zimnego powietrza i poszła na górę sprawdzić skąd wieje. Znalazła syna nieżywego, wiszącego na poręczy tego balkonu – relacjonuje sąsiadka.
Jak przekazała Agnieszka Zaworska z policji w Jarocinie, policja została wezwana na miejsce zdarzenia przez członka rodziny zmarłego. Śledczy nie wykluczają, że 55-letni Andrzej Ch. wcześniej spożywał alkohol.
Według wstępnych ustaleń, w tragedii wykluczono udział osób trzecich. Sekcja zwłok nie wykazała bezpośredniej przyczyny zgonu. Jak twierdzą sąsiedzi, mężczyzna miał problemy alkoholowe. Andrzej Ch. często zmieniał pracę, był rozwiedziony. Sąsiedzi opowiadają, że mężczyzna miał kłopoty z alkoholem, często zmieniał pracę. – Matka nie miała z nim łatwego życia. Kiedyś nawet po alkoholu coś miał jej zdemolować w domu – powiedziała jedna z sąsiadek.