
Twierdzi, że poczucie humoru można odziedziczyć, ale już pewność siebie, bez której nie da się robić satnd-upu, trzeba sobie wypracować. Ewa Błachnio, znana z "Comedy Club" oraz "Faktów Autentycznych" opowiada o swoich komediowych początkach i podpowiada, z czego będziemy się śmiać w najbliższych latach. Między wierszami zdradza też, czy w swoich stand-upach mówi prawdę.
Ewa Błachnio jaką znają̨ widzowie to artystka na pełen etat. Czy od zawsze to był twój kierunek? Marzyłaś o czymś od zawsze?
To chyba nawet nie było marzenie! Ja od dziecka po prostu wiedziałam, że chcę być́ aktorką i to bardzo konkretną, bo „poważną̨” aktorką dramatyczną. Życie potoczyło się̨ kapkę̨ inaczej... W wieku 15 lat wciągnął mnie kabaret i dopiero pod koniec działalności kabaretu Limo zdałam Egzamin na Aktorkę Dramatyczną, nie ustając w zdecydowanie mniej dramatycznych działaniach...
Zastanawia mnie jak się̨ odkrywa w sobie taki dryg do żartu i poczucie humoru? To jest coś co się̨ po prostu ma, czy trzeba jednak wypracować́?
To chyba zaczyna się̨ w genach (śmiech). Mama, zawsze pogodna, lubiana, taka „dusza towarzystwa”, no i tata – może troszkę̨ bardziej tajemniczy, ale ze świetnym poczuciem humoru. Basia plus Tadeusz — równa się̨ Ewka! (śmiech). Jasne, że później — jak z każdą̨ umiejętnością̨ — miała na to wpływ ogromna liczba czynników, ale myślę, że to rodzice byli tym pierwszym kamykiem, a potem się̨ to wszystko jakoś́ tak dziwnie poturlało (śmiech).
Wiele osób zna ten niezręczny moment kiedy opowiada żart, a następnie zapada cisza. Mierzyłaś́ się̨ z takimi sytuacjami?
No pewnie, że zdarzały się̨ takie sytuacje, ale zauważyłam, że publiczność́ zazwyczaj po prostu multiplikuje to z jaką energią artysta wychodzi na scenę̨ – jeśli wykonawca się̨ boi, to widownia boi się̨ razem z nim i o niego. Ale tej „pewności siebie” można się̨ nauczyć́ po prostu przez doświadczenie.
Każdy z nas ma jakiś́ potencjał, no i teraz cała rzecz w tym, aby go rozwijać́. Nawet przy nauce chodzenia – po kilku miesiącach „dorastania” te pierwsze dwa, trzy kroki idą̨ jak z płatka, ale dopiero potem „się̨ zaczyna”... Okazuje się̨, że trzeba chodzić́ coraz częściej, do tego pod górę̨, z góry, w niewygodnym obuwiu, czasem boso i z przeszkodami... Zmieniają̨ się̨ warunki, a wraz z nimi dokonuje się̨ nasz rozwój!
Jeśli już mówimy o doświadczeniu. Ze sceną komediową jesteś́ związana od wielu lat, masz okazję obserwować́ od środka jak ewoluuje rozrywka i humor. W jakim kierunku to teraz zmierza?
Myślę̨, że to trochę̨ dzieje się̨ równolegle. Lata temu, kiedy w Polsce pojawił się̨ stand-up — wielu wieszczyło koniec kabaretu, tymczasem ten ma się̨ całkiem dobrze i ta rzeczywistość́ ciągle się̨ przeplata.
Kabareciarze próbują̨ stand-upu, niekoniecznie kończąc swoje estradowe kariery, stand-upierzy wchodzą̨ w impro, wszyscy szukają tego, co ich najbardziej kręci – zawiązują̨ się̨ nowe składy, szukające nowych ścieżek — ciekawym przykładem była np. ubiegłoroczna Rybnicka Jesień́ Kabaretowa RYJEK, kiedy z wymieszanych, zaskakujących składów zrodziły się̨ totalnie szalone, odważne pomysły!
Ewa Błachnio
Tym bardziej po doświadczeniach ostatniej serii „Nowego Składu” (niedzielny cykl komediowy w telewizji Polsat), którą miałam znowu okazję współtworzyć́ jestem pewna, że przyszłością̨ komedii w Polsce jest mieszanie rożnych form – estrady, stand-upu, filmu i impro – i co za tym idzie – łączenie twórców tych rożnych dziedzin. To jest nasza przyszłość́.
A jak jest z tematami żartów, to też się zmienia? Z czego najbardziej Ty sama lubisz żartować́ i czy masz swoją granicę tematów, których byś́ nie poruszyła na scenie?
To, z czego lubię̨ żartować́ na pewno się̨ zmienia – wraz ze mną̨, z wiekiem, z sytuacją w kraju i na świecie. Żartuję albo z tego, co mnie bawi i wtedy chcę się̨ tym podzielić́ z widownią, albo z tego, co mnie dotyka i wtedy, w zabawny sposób chcę zwrócić́ uwagę̨ widzów na daną kwestię. Oczywiście podstawowym celem zawsze jest dawanie widzowi radości, śmiechu i absolutnie warto być́ czujnym na jego potrzeby. A co do granic... Myślę, że nie o nie tu chodzi, a o kontekst. Bo inaczej żartuje się̨ kabaretowo, inaczej w obrazku — np. kiedy robimy „Fakty Autentyczne”, a zupełnie inaczej w stand-upie – np. w „Comedy Club”, bo tamten widz jest gotowy na „mocniejsze” żarty, więc nie ma obawy, że się go zbyt mocnym tematem „straci”. Kontekst dla żartu zawsze jest najistotniejszy.
Mówisz o dzieleniu się z widzem w żartach również „tym co Cię dotyka”. To jak to jest? Humor jako narzędzie skłaniające publiczność́ do refleksji, czy jednak odskocznia od spraw codziennych?
Ja zastąpiłabym „czy jednak” spójnikiem współrzędnym, łącznym „i”, i mamy odpowiedź (śmiech). Zawsze ceniłam to u innych twórców i sama podążam w takim kierunku. Zabawa sama w sobie, śmiech – są̨ niezwykle cenne, ale jeśli jeszcze przy okazji uda się̨ podzielić́ własną perspektywą, zwrócić́ uwagę̨ na coś, co jest istotne, to czemu by nie? Tym bardziej, że jeśli konfrontować́ się z tematami, które na codzień nie są̨ dla nas super wygodne, to najlepiej robić́ to będąc w dobrym nastroju. A gdzie łatwiej o dobry nastrój, niż̇ chichrając na sali pośród innych śmiejących się̨ ludzi?
W takim razie powiedz proszę, jak często odwołujesz się̨ do prawdziwych historii i wydarzeń́ w swoich wystąpieniach?
Skecze kabaretowe to już̇ chyba jedyna przestrzeń́, w której zdarzają̨ mi się̨ historie zmyślone. Bo, czy to w stand-upie, w którym odwołuję się̨ do własnych, prawdziwych doświadczeń́, albo zdarzeń́, które miały miejsce w kraju, albo na świecie, czy w „Faktach Autentycznych”, które z założenia oparte są̨ na politycznych newsach – zdarzeniach, które (najczęściej – niestety!) miały miejsce…
Swoją drogą, po czterech sezonach „Faktów Autentycznych” w polsatowskim „Kabarecie na żywo”, kiedy tydzień́ w tydzień́, na bieżąco, bardzo intensywnie przyglądamy się̨ naszej scenie politycznej — mam wrażenie, że materiał, który piszą̨ dla nas politycy jest dużo mocniejszy od naszego!
Ewa Błachnio
Jedyne pytanie brzmi: czym oni ich tam karmią̨? I prośba, żeby ktoś́ zmienił im menu... (śmiech). Tak czy inaczej, w swojej twórczości najczęściej odnoszę̨ się̨ do prawdy. I muszę przyznać́, że to stało się̨ dla mnie kluczowe. Kiedy za historią, filmikiem stoi prawda, siła rażenia takiego żartu jest dużo mocniejsza – bardzo często w reakcji publiczności, ale przede wszystkim w tym, jak on na nią wpływa.
„Comedy Club” i „Fakty Autentyczne” i to formaty, które tworzysz głównie przed okiem kamery. Jak się̨ odnajdujesz w takiej konwencji?
Uwielbiam! I o ile wiedziałam to od samego początku, tak podczas pracy przy „Faktach Autentycznych” okazało się̨, że jeszcze większą̨ frajdę̨ sprawia mi stanie po drugiej stronie kamery!
Jaka niesamowita moc drzemie w tym, że coś, co było tylko w głowie — nagle staje się rzeczywistością̨ i można to pokazać́ innym — z cudowną ekipą, aktorami, całą tą machiną, gdy wreszcie, po godzinach spędzonych na montażu, coś staje się takie, jak było w wyobrażeniach, tylko że prawdziwe, namacalne! To sprawia mi obecnie największą frajdę̨.
Poproszę̨ przepis na to, jak pogodzić́ tyle projektów i nie zwariować́.
Medytacja. Codziennie rano usiąść́ i oddychać́ i nie robić́ nic więcej przez kilkanaście minut. I nawet jeśli przychodzi czas, kiedy i to, z przyczyn napiętego harmonogramu, nie jest możliwe, to kiedy tylko znowu będzie opcja — uparcie wracać́ do tej rutyny, cierpliwie wracać́ „do siebie”.
Zaczęliśmy od marzeń́ i marzeniami możemy skończyć. Gdzie widzisz siebie za kilka lat, do jakich projektów Ciebie teraz ciągnie?
To chyba samo przychodzi, a przynajmniej dotychczas samo przychodziło — wróć́, złe słowo, nie przychodziło, a wracało! Mam wrażenie, że kiedy robisz rzeczy, one po jakimś́ czasie powracają̨ z zupełnie innej strony, z nowymi propozycjami, nowymi możliwościami. Tak było ze stand-upem, tak było z „Faktami”, to tylko pytanie, czy masz na to przestrzeń́ i czy jesteś́ gotowa to chwycić́! Ale gdybym miała wyszeptać́ światu, co mogłoby teraz przyjść́, to... możliwość́ stworzenia pełnego, komediowego show w wersji sceniczno-filmowej byłoby absolutnie w punkt. Marzenie, ale i logiczna konsekwencja minionych lat. Niechaj się̨ stanie!
Nowe odcinki „Comedy Club” w każdą niedzielę o godz. 22:00 na antenie Comedy Central.
Materiał został zrealizowany we współpracy z Comedy Central